Dodaj do ulubionych

Expose ateusza

23.05.08, 23:12
Przeczytałem: www.geocities.com/legaba2010/horyz21.htm#AR1
Nawet mi się podobało. Czy ktoś z wierzących ma zastrzeżenia?
Obserwuj wątek
    • piwi77 Re: Expose ateusza 26.05.08, 08:11
      W sumie same oczywistości, ale ładnie razem zebrane i przystępnie
      przekazane. Dobry tekst.
      • astrotaurus Re: Expose ateusza 26.05.08, 09:50

        piwi77 napisał:

        **W sumie same oczywistości, ale ładnie razem zebrane i przystępnie przekazane.
        Dobry tekst.**

        Aha. I wygląda na to, że nikt z wierzących nie ma zastrzeżeń, czego tak obawiał
        sie grgkh. ;)
        • piwi77 Re: Expose ateusza 26.05.08, 10:50
          Wierzący boją się takich tekstów, w obliczu podobnych słów są
          bezbronni, ich mit, jakoby tylko religijni mieli sens życia
          (jakiego, poddańczego?) wali się. Żaden z nich tego nie przeczyta,
          choć nie ma tam nic co obrażałoby tzw. uczucia religijne.
          • zuq1 Re: Expose ateusza 26.05.08, 10:56
            "Wierzący boją się takich tekstów, w obliczu podobnych słów są
            bezbronni, ich mit, jakoby tylko religijni mieli sens życia
            jakiego, poddańczego?) wali się." - jak widać, jakoś się nie bałem.
            "Żaden z nich tego nie przeczyta," - a jednak :-))))
            "choć nie ma tam nic co obrażałoby tzw. uczucia religijne."- nie ma,
            bo autor sam tworzy system religijny. Congratulations.
            • grgkh Re: Expose ateusza 26.05.08, 13:16
              zuq1 napisał:

              >... autor sam tworzy system religijny. Congratulations.

              System religijny? Oparty na dogmacie? Zakazujący dowodzenia prawdziwości czegokolwiek wewnątrz tego systemu? Posługujący się sofizmatami?

              Ja zwykle masz "silne" argumenty. :))) Ale nic konkretnego. ;)
    • zuq1 Błąd astruś, mam zastrzeżenia! 26.05.08, 10:39
      „Niewolnika tak już zgnojonego i pozbawionego własnego
      indywidualizmu i ludzkiej godnośći, że jest na prawdę zadowolony ze
      swojego niewolnictwa i donióśł by na na jakiegoś Spartakusa gdyby
      tylko mógł przypodobać się swojemu panu.” – autor chyba nie wie, że
      Spartakus to postać mityczna w tym sensie, że mimo iż był
      niewolnikiem, chciał założyć własne państwo również z systemem
      niewolniczym. Jego apologeci wstydliwie o tym zapominają. Podobnie
      autor ma jakiś spaczony obraz chrześcijaństwa.
      „Wydaje mi się jednak, że pomijąć już nawet ów serwilizm wierzących,
      nie może być mowy o wolności człowieka ani jego odpowiedzialności za
      siebie samego gdy akceptuje się istnienie bóstw.” – NT mówi o
      wolności chrześcijan w wielu miejscach a każdy człowiek jest
      odpowiedzialny za siebie, to oczywiste.
      „Stworzenie przez Wszechmogącego bowiem zawsze zawierałoby
      nieskończoną ilość ograniczeń nałożonych na nas co sprowadza się do
      zdeterminowania nas w taki czy w inny sposób.” – no tak, nie możemy
      latać na własnych skrzydłach ani podróżować w czasie. Czy to o
      czymkolwiek świadczy?
      „Ateizm oparty na racjonaliżmie i materialiźmie nie zdejmuję
      ludzkości z żadnego piedestału, a raczej zwalnia z
      pozycji "ulubionego niewolnika".” - z rzekomej „niewoli” Boga w
      prawdziwą niewolę szatana, oto wybór. Wasz, ateistów, wybór-
      powodzenia.
      „Obserwując potknięcia, porażki i zbrodnie popełnione przez
      ludzkość, tylko jako ateiści w pełni możemy zdać sobie sprawę, że to
      my i tylko my jesteśmy za nie odpowiedzialni.” – tu szatan kłamie po
      raz kolejny (jego ulubiona czynność) i mówi wam: „To nie moja
      sprawa, to tylko wasza robota, ja nie istnieję”.
      „Jednocześnie patrząc na nasze sukcesy i osiągnięcia możemy zdać
      sobie sprawę z jakim mozołem i po ilu tragicznych pomyłkach je
      osiągnęliśmy.” – co jest tym sukcesem? Postęp naukowy? Wydłużenie
      średniej długości życia? Do tego nie było potrzeba „tragicznych
      pomyłek”.
      „Takie podejście jest filozoficzną bazą do ograniczenia okrucieństwa
      w stosunku do zwięrząt i bardziej humanistycznego podejścia do
      otaczającego nas świata. Podejścia jakże różnego, wyrosłego na
      biblijnych klechdach, gdzie otaczający świat i życie jest surowcem
      lub pokarmem nie wymagającym nawet najdrobniejszej refleksji.” – Bóg
      dał nam ludziom Ziemię, abyśmy z niej korzystali. I możemy to robić
      w sposób rozumny, zupełnie nie wiem, dlaczego autor twierdzi, że
      Biblia naucza jakoby nie wymagało to „najmniejszej refleksji”.
      Jestem chrześcijaninem, co nie znaczy, że nie segreguję śmieci i
      przejeżdżam autem każdy odcinek, który jest dłuższy niż ono samo. To
      jakieś nieporozumienie.
      „Ateizm jest zmianą światopoglądu. Odrzuceniem świata urojeń i
      chciejstwa na rzecz świata realiów, świata faktów, racjonalizmu i
      humanizmu. Postrzegania świata takim jakim on jest a nie takim jakim
      byśmy chcieli żeby był. Świata w którym najwyższa wartością
      przestaje być wyimaginowane bóstwo a staje się nią człowiek.” – ale
      to żadna zmiana. Jestem chrześcijaninem i widzę, że świat jest jaki
      jest, ale należy go zmieniać w miarę możliwości na lepsze – tak jak
      i wy tego chcecie. Człowiek także posiada najwyższą wartość przez
      to, że jest stworzony na Boże podobieństwo. Ale – tutaj jesteśmy
      lepsi niż wy – dla nas człowiek jest istotą ludzką od poczęcia a nie
      od trzeciego roku życia, gdy uzyskuje świadomość.
      „Dlatego też niewiara w Boga bez głębokiego humanizmu może czesem
      rzeczywiście być nihilistyczna i dekadencka, bo była by zamiana
      światopoglądu urojonego, ale wciąż światopoglądu, na jego brak.” – i
      tak dzieje się najczęściej, mimo szczytności głoszenia wyższości
      waszego światopoglądu przez ateistycznych ideologów.
      „Tak samo jak wierzenie w bóstwa jest iluzją, tak też jest iluzją
      przekonanie, że można to liczące sobie miliony lat dziedzictwo
      zwyczajnie zignorować lub odrzucić. Człowiek może żyć tylko w
      społeczeństwie a życie w społeczności oznacza istnienie kodu moralno-
      etycznego oraz formalnych praw.” – ale to wiedzą tylko ateiści-
      ideolodzy, a nie zwykłe „owieczki”.
      „Np. nie zabijaj, nie kradnij. Zresztą czego się nigdy nie mówi w
      Biblii te zasady obowiązywały jedynie w stosunku do Żydów.” –
      kolejne kłamstwo. Najpóźniej Jezus powiedział, że bliźni to nie
      tylko inny Żyd, ale każdy człowiek.
      „Ateista żyjący według zasad etyki jego społeczeństwa, w odróznieniu
      od żyjącego w strachu przed wiecznym potępieniem wierzący, nie czyni
      zła dlatego że się boi piekieł, ale dlatego, że jest to niezgodne z
      jego wewnętrznym poczuciem własnej integralności.” – czyli
      sumieniem. Możecie sobie wykuwać ładnie brzmiące terminy (poczucie
      własnej integralności), ale istota rzeczy pozostaje ta sama.
      „Ateista nie może pójśc do spowiedzi i zostaje ze swoimi uczynkami
      sam na sam. Pomijając sytuacje prawne obłożone paragrafami, jeśli
      jest osobą moralną stara się wyrządzoną krzywdę naprawić, zgodzić
      jej skutki, oraz stara się więcej czynów mających podobne skutki nie
      popełniać.” – czyli religia (martwe uczynki) bez Boga, nic nowego,
      naprawdę.
      „Takie postępowanie, przedstawia samo w sobie większą wartośc
      etyczną i daje niewspólmiernie większą satysfakcję niż oparte na
      strachu i niewolnicznym serwiliźmie.” – no tak, można powiedzieć
      sobie w sercu: „Ależ to JA jestem wspaniałomyślny, uczciwy itd.
      Jestem super.” To rzeczywiście daje większą satysfakcję niż pokorne
      przyznanie, że jestem złym człowiekiem, ale dążę do świętości, bo
      Bóg jest święty, dlatego staram się czynić dobro, bo taki jest Boży
      zamiar (List do Efezjan 2).
      „Slyszy się również dość często zarzut stawiany przez wierzących, że
      ateizm pozbawia ludzi celu w życiu. Jest to absolutnie nie prawdą.
      Ateizm uświadamia nam, że nie istnieje cel absolutny tak jak nie
      istnieje byt absolutny. Umożliwia wyjście z niebezpiecznego świata
      urojeń.” – autor sam sobie zaprzecza. To jest ten cel, czy go nie ma?
      „To wśród wierzących dązenie do celu urojonego często ruinuje ich
      życie pozbawia przyjemności życia. Nie mówiąc już o przypadkach
      ekstremalnych warto zdać sobie sprawę, że istnieje wiele pobożnych
      małżeństw, dla których seks nie jest przyjemnością życia, bo wpojono
      im urojony wstyd i poczucie czynienia czegoś złego, nie czystego.” –
      konkrety jednak by się przydały. Pobożne małżeństwa znają wolę Boga
      nt. seksu, to błędy w jej rozumieniu istotnie każą postrzegać go
      jako „zły” – patrz przykład księcia Bolesława Wstydliwego.
      „Świadomy ateizm nie jest też kwintesencją rozpasania i apoteozą
      doktryny "po nas choćby potop" jak czasem twierdzą wierzący. Nasze
      działania mają miejsce w kontekście społecznym, i to właśnie
      społeczeństwo nakłada na nas ograniczenia i nasze obowiązki.” – o,
      to jednak jesteście od kogoś/czegoś zależni? Biedni niewolnicy
      społeczeństwa…
      „Każdy nasz cel, akceptowalny społecznie i moralnie, jest wartością
      samą w sobie, przez fakt bycia naszym własnym przemyślanym i
      świadomie wybranym celem. Ocenę naszych celów możemy wydac tylko my
      sami czy są one dla nas satysfakcjonujące czy też nie. Ich wartość
      leży w tym, że ich naznaczenie sobie jest naszym świadomym aktem a
      nie poleceniem wydanym niewolnikowi.” – nieporozumienie. Wierzący
      też mają swoje cele a Bóg nie wydaje nam w tym zakresie poleceń,
      lecz jak to się ładnie mówi „zalecenia i sugestie”. Od nas samych
      zależy, do jakich celów będziemy dążyć i jakie będą ich owoce.
      „Wprost przeciwnie, daje to poczucie wolności, oraz rzeczywistej,
      pełnej satysfakcji z osiągnietych cel
      • zuq1 Re: Błąd astruś, mam zastrzeżenia!-cd. 26.05.08, 10:40
        „Wprost przeciwnie, daje to poczucie wolności, oraz rzeczywistej,
        pełnej satysfakcji z osiągnietych celów, jakże różnej od tej skutej
        mentalnością zastraszonego niewolnika.” – co autor ma z
        tym „zastraszonym niewolnikiem”? Istotnie, religie oparte na
        martwych uczynkach a nie na relacji z żywym Bogiem prowadzą do
        takiej mentalności, ale tego autor nie potrafi pojąć, bo dla niego
        to „wsio ryba”.
        „Religię istnieją w różnych formach od zarania historii naszego
        gatunku. (…) Wprost przeciwnie zisnstytucjonalizowane stały się
        hamulcem cywilizacyjnym i bastionem ignorancji i głupoty czego
        ukoronowaniem było Średniowiecze.” – czym więc jest „religia
        niezinstytucjonalizowana”? Czyżby jednak autor widział różnicę?
        Nawet jeśli widzi, nie próbuje jej wyjaśnić.
        „zamiast modlić się o deszcz lepiej zacząć kopać kanały
        irygacyjne.” – można i modlić się i kopać – jedno drugiemu nie
        przeszkadza.
        „Nie wiem dokąd zmierza ludzkość ale nie wiedzą też tego nadęci
        iluzją własnej ważności luminarze bóstw urojonych. Wiem natomiast,
        że naszych problemów nie rozwiążą działania zastępcze oferowane
        przez religie.” – jakie to są problemy i jakie działania? Bo autor
        ciągle tego nie wyjaśnia.
        „Porażką religii jest to, że postulują przyczyny zjawisk w
        zależności od tego jak się te przyczyny nam podobają a nie jakie one
        są w rzeczywistości. W efekcie próby rozwiązania owych widocznych
        problemów mające na celu wyeliminowanie urojonych przyczyn z góry
        skazane są na porażkę, a często powodują jescze bardziej
        katastrofalne skutki niż początkowy problem.” – ponownie pytam:
        przykłady?
        Artykuł nie wstrząsnął mną do głębi a patrząc a na jego niechlujność
        edytorską śmiem twierdzić, że jaki pan, taki kram – brak logiki i
        podstawowej wiedzy w zakresie teologii.
        • krytykantka07 Re: Błąd astruś, mam zastrzeżenia!-cd. 26.05.08, 13:59
          zuq1 napisał:

          > Artykuł nie wstrząsnął mną do głębi a patrząc a na jego
          niechlujność > edytorską śmiem twierdzić, że jaki pan, taki kram –
          brak logiki i > podstawowej wiedzy w zakresie teologii.

          Do poznania katolickiego Boga nie trzeba żadnej wiedzy w zakresie
          teologii. Boga katolików poznaje sie po Jego wyznawcach. I jest to
          Bóg mocno ograniczony, skoro Jego wyznawcy nauczyli sie Go
          oszukiwać. Ten Bóg to marionetka, która ma więcej cech ludzkich niż
          Boskich. To Bóg rodem ze starożytności: krwiożercze bóstwo, żądające
          ofiar i władzy dla swoich kapłanów. Bóg katolików taki właśnie jest
          i dobrze, że ateiści to widzą. Dzięki ateistom odkryliśmy
          prawdziwego Boga. Boga, którego nienawidzą katolicy, bo nie zapewnia
          władzy ani mamony. Bo nie zapewnia uspokojenia wyrzutów sumienia,
          jako, że myślą mową i zaniedbaniem sie grzeszy tak samo jak
          uczynkiem. Boga, który uczy ludzi pracować nad sobą i kochać innych.
          Ateiści sa wybrani przez tego Boga i dzięki swojemu powołaniu
          zniszczyli dawny porządek świata akceptowany przez kler i jego
          wyznawców. Ateiści stworzyli podwaliny pod to, żeby poznać czym jest
          Bóg katolików. Bóg katolików jest szatanem, bo w KK szatan sobie
          uwił gniazdko.
          • piwi77 Re: Błąd astruś, mam zastrzeżenia!-cd. 26.05.08, 14:12
            Jak znam katolików, po Twoich słowach zastanawiają się jedynie nad
            tym, gdzie należysz i kto Cię tego nauczył. To ich jedyna kategoria
            oceniania ludzi.
            • krytykantka07 Re: Błąd astruś, mam zastrzeżenia!-cd. 26.05.08, 14:59
              piwi77 napisał:

              > Jak znam katolików, po Twoich słowach zastanawiają się jedynie nad
              > tym, gdzie należysz i kto Cię tego nauczył. To ich jedyna
              kategoria > oceniania ludzi.

              Sama sie nauczyłam chodząc do kościoła i patrząc jak postępują
              katolicy, ale wtedy tego nie rozumiałam. Wydawało mi się, że
              katolicy są wrażliwi i uduchowieni. Czytając dzieła Sienkiewicza
              chciałam to uduchowienie u nich widzieć. Sama bywałam wzruszona
              śpiewając pieśni o męce Jezusa, a na Gorzkie Żale najczęściej nie
              chodziłam, bo nie mogłam śpiewać, gdyż wzruszenie łapało mnie za
              gardło. Gdy oglądałam sobie wtedy ludzi to widziałam, że żadne
              wzruszenie nie było ich udziałem. Oni te pieśni traktowali
              mechanicznie. I nawet nie próbowali sie zastanawiać nad tym, co
              rozpamiętują. Było im to nadzwyczaj obojętne. Ja niestety posiadam
              wrażliwość i to doprowadziło mnie do poznania Boga, którego
              zrozumiałam wtedy, gdy przestałam chodzić do kościoła. Należąc do KK
              i popierając postępowanie kleru nigdy bym nie odnalazła Boga i nigdy
              nie pokochałabym ludzi. Katolicy kochać nie potrafią. Oni ludzi
              tylko wykorzystują. Ten przykład pochodzi od kleru, który tego swoim
              postępowaniem ich naucza wmawiając im, że tego chce od nich Bóg.
              • piwi77 Re: Błąd astruś, mam zastrzeżenia!-cd. 26.05.08, 15:05
                krytykantka07 napisała:

                > Sama sie nauczyłam chodząc do kościoła i patrząc jak postępują
                > katolicy, ale wtedy tego nie rozumiałam.

                Pojęcie tego jest ponad siły katolików, że takie rzeczy można
                samemu. Opcja u nich nieznana, nawet oddychać wolno im wg odgórnie
                narzuconych i od dziecka wbijanych do głowy, dogmatów.
                • polestar Re: Błąd astruś, mam zastrzeżenia!-cd. 26.05.08, 15:21
                  bardzo zabawne jest to, jak łatwo obnażyć jest wasz totalny brak konsekwencji oraz to, że wasze poglądy nie zależą od treści, a od podmiotu atakowanego. gdyby przyszedł na forum religia katolik i napisał, że ateiści to tak na prawdę kochac nie potrafią, wszystko przyjmują bez namysłu i wszystko podporządkowywują swoim egoistycznym pobudkom, byłbyś pierwszy żeby na takiego napluć, a ja nawet przyznałabym ci rację. kiedy jednak ktoś pisze to samo o katolikach to jest człowiekiem światłym, który zrozumiał coś czego ciemnogród nie pojmie. może to świadczy o tym, że sam przyjmujesz wszystko jak leci, bez filtrowania mózgiem, o ile tylko atakuje to katolików? może sam trącisz ciemnogrodem?
                  • piwi77 Re: Błąd astruś, mam zastrzeżenia!-cd. 26.05.08, 15:25
                    polestar napisała:

                    > może sam trącisz ciemnogrodem?

                    Może?
                  • krytykantka07 Re: Błąd astruś, mam zastrzeżenia!-cd. 26.05.08, 15:29
                    polestar napisała:

                    >gdyby > przyszedł na forum religia katolik i napisał, że ateiści
                    to tak na prawdę koch> ac nie potrafią, wszystko przyjmują bez
                    namysłu i wszystko podporządkowywują sw> oim egoistycznym pobudkom,
                    byłbyś pierwszy żeby na takiego napluć, a ja nawet p
                    > rzyznałabym ci rację.

                    Ja bym napisała wtedy, że ateiści w takim razie są usprawiedliwieni,
                    ale katolicy - nie. Ateiści przynajmniej do swoich poglądów nie
                    mieszają Boga. Tak samo mogę usprawiedliwić komunistów, ale kleru -
                    nie.

                    kiedy jednak ktoś pisze to samo o katolikach to jest czło> wiekiem
                    światłym, który zrozumiał coś czego ciemnogród nie pojmie.

                    Tak katolik nie pojmie, że nie wystarczy mówić. Trzeba żeby w ślad
                    za słowami o miłości bliźniego szły czyny. Gdzie w czynach katolików
                    widać miłość bliźniego?

                    może to świa> dczy o tym, że sam przyjmujesz wszystko jak leci, bez
                    filtrowania mózgiem, o il> e tylko atakuje to katolików? może sam
                    trącisz ciemnogrodem?

                    Jeśli w Polsce w kraju gdzie jest 99,9 % katolików potrzebne jest
                    prawo karne i cywilne to o czym to świadczy?
                    • polestar Re: Błąd astruś, mam zastrzeżenia!-cd. 26.05.08, 15:52
                      >>>> Ja bym napisała wtedy, że ateiści w takim razie są usprawiedliwieni, ale katolicy - nie. Ateiści przynajmniej do swoich poglądów nie mieszają Boga. Tak samo mogę usprawiedliwić komunistów, ale kleru - nie.>>>>

                      w twojej religii rzeczywiście sobie możesz decydować kogo jesteś gotowa usprawiedliwić, a kogo nie. i śmiem twierdzić, że im bardziej kogoś atakujesz, tym większe dostrzegam podobieństwo między tobą a osobą atakowaną. i też byłoby lepiej, żebyś do swoich fantazji nie mieszała boga. nazwij go elfem, dżinem, krasnalem, 'krytykantem 07', czymkolwiek, i nie wprawadzaj ludzi w błąd używając terminologii, której nie rozumiesz.

                      >>>> Tak katolik nie pojmie, że nie wystarczy mówić. Trzeba żeby w ślad za słowami o miłości bliźniego szły czyny. Gdzie w czynach katolików widać miłość bliźniego?>>>>

                      a gdzie w twoich postach widać miłość do bliźnich- katolików?

                      >>>> Jeśli w Polsce w kraju gdzie jest 99,9 % katolików potrzebne jest prawo karne i cywilne to o czym to świadczy?>>>>

                      o tym że nawet w katolickim kraju, dostrzec mozna iście światłe elementy. czyli katolicyzm nie jest taki najgorszy, widzę ciemność większą.
                      • krytykantka07 Re: Błąd astruś, mam zastrzeżenia!-cd. 26.05.08, 16:14
                        polestar napisała:

                        > w twojej religii rzeczywiście sobie możesz decydować kogo jesteś
                        gotowa usprawi> edliwić, a kogo nie. i śmiem twierdzić, że im
                        bardziej kogoś atakujesz, tym wię> ksze dostrzegam podobieństwo
                        między tobą a osobą atakowaną. i też byłoby lepiej
                        > , żebyś do swoich fantazji nie mieszała boga. nazwij go elfem,
                        dżinem, krasnale > m, 'krytykantem 07', czymkolwiek, i nie
                        wprawadzaj ludzi w błąd używając termin> ologii, której nie
                        rozumiesz.

                        Dlaczego uważasz, że to są moje fantazje? Ja piszę tylko to, czego
                        uczył Jezus. Jeśli Jego naśladowcy mieli wyrzec sie dóbr doczesnych
                        i kochać bliźnich to w kogo wierzą katolicy? W kogo wierzy kler? Czy
                        Ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem?
                        Co to było osiem błogosławieństw i gdzie pisze, że trzeba ludźmi
                        manipulować dla własnych celów, aby zdobyć władzę i mamone jak to
                        robi kler?

                        Ewangelia według Łukasza 6,20-26

                        Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo
                        Boże.
                        Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie
                        nasyceni.
                        Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się
                        będziecie.
                        Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą, i gdy was
                        wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego
                        podadzą w pogardę wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w
                        owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem
                        przodkowie ich czynili prorokom.
                        Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.
                        Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć
                        będziecie.
                        Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać
                        będziecie.
                        Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem
                        przodkowie ich czynili fałszywym prorokom.

                        > a gdzie w twoich postach widać miłość do bliźnich- katolików?

                        Tam gdzie w postępowaniu katolików widać miłość bliźniego.

                        > o tym że nawet w katolickim kraju, dostrzec mozna iście światłe
                        elementy. czyli > katolicyzm nie jest taki najgorszy, widzę
                        ciemność większą.

                        Oczywiście, że widzisz, bo widzisz źdźbło w cudzym oku, a belki w
                        swoim nie widzisz. Twoja pycha to nauka KK?
                        • polestar Re: Błąd astruś, mam zastrzeżenia!-cd. 26.05.08, 16:29
                          >>>> Dlaczego uważasz, że to są moje fantazje?>>>>

                          o tym pisałam tu:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=79813271&a=79813271
                          nie będę się powtarzać.

                          >>>>Co to było osiem błogosławieństw i gdzie pisze, że trzeba ludźmi manipulować dla własnych celów, aby zdobyć władzę i mamone jak to robi kler?>>>>

                          co się tak dławisz tym klerem? weźże przełknij.

                          >>>> > a gdzie w twoich postach widać miłość do bliźnich- katolików?
                          >
                          > Tam gdzie w postępowaniu katolików widać miłość bliźniego.>>>>

                          juezus nauczał miłości do wszystkich, nie tylko do tych którzy okazują miłość bliźniemu. poza tym nie znam żadnego katolika, który tak bardzo by pluł na krytykantkę07, jak ty plujesz na katolików.

                          >>>> Oczywiście, że widzisz, bo widzisz źdźbło w cudzym oku, a belki w swoim nie widzisz. Twoja pycha to nauka KK?>>>>

                          ja tylko widzę, że ty nie widzisz.
                          • krytykantka07 Re: Błąd astruś, mam zastrzeżenia!-cd. 26.05.08, 17:08
                            polestar napisała:

                            >> co się tak dławisz tym klerem? weźże przełknij.

                            A co kler sie mieni posrednikiem i wysłannikiem Boga?

                            >> juezus nauczał miłości do wszystkich, nie tylko do tych którzy
                            okazują miłość b> liźniemu. poza tym nie znam żadnego katolika,
                            który tak bardzo by pluł na kryty> kantkę07, jak ty plujesz na
                            katolików.

                            Ale krytykantka nie ma mocy sprawczej i nie pociągnie ludzi za sobą
                            wmawiając im, że Bóg chce zniszczyć kler. Kler wtedy by to uznał za
                            prześladowanie Kościoła i dopiero by wytoczył działa. A w
                            międzyczasie porobił paru nowych świętych. Krytykantka nie ma takiej
                            władzy. Ale skoro widzisz podobieństwo pomiędzy katolikami, a
                            krytykantką, to widzisz też do czego katolików prowadzi miłość
                            bliźniego. A katolicy w osobie kleru mają moc sprawczą i wola kleru
                            staje sie prawem. Dzięki moja droga. Ten Twój post był potrzebny. A
                            teraz spróbuj zrozumieć, co tak naprawde napisałaś: usprawiedliwiłaś
                            kler i katolików, a oni mają włdzę i moc sprawczą. Czyżbyś
                            usprawiedliwiła krucjaty i jedynie słuszne ideologie?
                            Usprawiedliwiasz faszyzm i pseudokomunizm? A jeśli nie
                            usprawiedliwiasz to tylko dlatego, że słowo Bóg nie było na ustach
                            prześladowców? No to w takim razie usprawiedliwiasz Krzyżaków? Oni
                            nawet na płaszczach mieli krzyże i zwali sie Zakonem Najświętszej
                            Marii Panny.

                            > ja tylko widzę, że ty nie widzisz.

                            Za to ja po Twoim ostatnim poście widzę, że Ty widzisz, ale nie
                            rozumiesz co widzisz ;).
                            • polestar Re: Błąd astruś, mam zastrzeżenia!-cd. 26.05.08, 22:48
                              >>>> A co kler sie mieni posrednikiem i wysłannikiem Boga?>>>>

                              napisz maila do papieża. ja tu nie piszę że mi lakier się zdarł z paznokcia to i ty nam daruj.

                              >>>>A katolicy w osobie kleru mają moc sprawczą i wola kleru staje sie prawem.>>>>

                              jakieś spiskowe teorie dziejów? kiedy jestes sama w pokoju słyszysz głosy?

                              >>>>A teraz spróbuj zrozumieć, co tak naprawde napisałaś: usprawiedliwiłaś kler i katolików, a oni mają włdzę i moc sprawczą. Czyżbyś usprawiedliwiła krucjaty i jedynie słuszne ideologie? Usprawiedliwiasz faszyzm i pseudokomunizm? A jeśli nie usprawiedliwiasz to tylko dlatego, że słowo Bóg nie było na ustach prześladowców? No to w takim razie usprawiedliwiasz Krzyżaków? Oni
                              nawet na płaszczach mieli krzyże i zwali sie Zakonem Najświętszej
                              Marii Panny.>>>>

                              czyżbym?

                              >>>>Za to ja po Twoim ostatnim poście widzę, że Ty widzisz, ale nie rozumiesz co widzisz ;).>>>>

                              a ja coraz bardziej się czuje jakbym pisała z teletubisiem. nie mam ochoty się z toba kłucić, też trochę żal by mi było cię wyśmiewać. co miałam do napisania napisałam w innym wątku. może kiedyś przepłynie to z przedsionka do komory, i przemyślisz.
                • krytykantka07 Re: Błąd astruś, mam zastrzeżenia!-cd. 26.05.08, 15:21
                  piwi77 napisał:

                  > > Pojęcie tego jest ponad siły katolików, że takie rzeczy można
                  > samemu. Opcja u nich nieznana, nawet oddychać wolno im wg odgórnie
                  > narzuconych i od dziecka wbijanych do głowy, dogmatów.

                  Widzisz to można pojąć tylko samemu. Myślenie grupowe temu nie
                  służy ;). Bo w myśleniu grupowym następuje polaryzacja w kierunku
                  wyznawanych wartości. W przypadku katolików polaryzacja w kierunku
                  podwójnej moralności, przekonania, że Bóg jest z nimi i przekonania,
                  że to ci inni odpowiadają za całe zło tego świata. Do tego dochodzi
                  przekonanie, że kler skoro wymyśla takie mądre rzeczy musi być mądry
                  i przez Boga natchniony co z kolei wiąże sie z bałwochwalstwem ;).


      • grgkh Bełkot zuquś, wyłącznie bełkot 26.05.08, 13:26
        Nie mam w tej chwili czasu, żeby Ci odpowiedzieć, ale zrobię to wkrótce. Na razie przyjmij do wiadomości - to co napisałeś, to erystyczny bełkot. W każdym zdaniu.
        • polestar Re: Bełkot zuquś, wyłącznie bełkot 26.05.08, 15:33
          heh, a to co ty wkleiłeś to co? poziomem nie wykracza poza poziom internetowego łańcuszka. wkleiłeś to tutaj, bo musisz to rozpowszechnić do 20 osób, a w przeciwnym razie zdepcze cię słoń o godzinie 13 czasu polskiego? trudno mi znaleść inne wytłumaczenie, bo tekst jest nędzny wybitnie.
        • zuq1 Re: Bełkot zuquś, wyłącznie bełkot 26.05.08, 15:54
          "to co napisałeś, to erystyczny bełkot. W każdym zdaniu." - w sumie
          zdziwiłbym się, gdybyś ocenił to inaczej, ale czekam z
          niecierpliwością.

          • grgkh Rozmyśliłem się... :) 26.05.08, 22:37
            Nie dam Ci okazji do dalszej ze mną rozmowy na ten temat. Potraktuj to jako rejteradę, jeśli Ci potrzeba takiej satysfakcji. :)))

            Prawda jest taka, że mam kilka innych ciekawszych spraw, które mnie zaabsorbowały i nie są ewidentną stratą czasu, jak rozmowy z Tobą.

            Natomiast, żeby potwierdzić, że tak jest dam przykład pierwszego fragmentu twojej odpowiedzi:

            > > „Niewolnika tak już zgnojonego i pozbawionego własnego
            > > indywidualizmu i ludzkiej godności, że jest naprawdę
            > > zadowolony ze swojego niewolnictwa i donióśł by na na jakiegoś
            > > Spartakusa gdyby tylko mógł przypodobać się swojemu panu.”

            > – autor chyba nie wie, że Spartakus to postać mityczna w tym
            > sensie, że mimo iż był niewolnikiem, chciał założyć własne
            > państwo również z systemem niewolniczym.
            > Jego apologeci wstydliwie o tym zapominają. Podobnie
            > autor ma jakiś spaczony obraz chrześcijaństwa.

            A tak ten fragment wygląda w całości kontekstu:

            "Zastanawiam się czasem jak to jest, że niektórzy wierzący wpadają w egzaltację i euforię mówiąc o swoim bóstwie. Przy tym egzaltacja ta jest najcześciej nafaszerowana deklaracjami ślepo poddańczego zachwytu połączonego ze służalczością. Deklaracjami wielkości bóstwa i marności gatunku ludzkiego. W końcu mówi się przecież "Pan Bóg" czy "Nasz Pan". Często odnoszę wrażenie, że jest to jedynie poza, coś na pokaz w "oazowej" społeczności, ale zapewne bardzo często nie jest to udawane. Całość według mnie uwłaszcza godności ludzkiej oraz na odległość pachnie mentalnością niewolnika. Niewolnika tak już zgnojonego i pozbawionego własnego indywidualizmu i ludzkiej godności, że jest naprawdę zadowolony ze swojego niewolnictwa i doniósł by na na jakiegoś Spartakusa gdyby tylko mógł przypodobać się swojemu panu. W porywach ci sami wierzący wpadają we "wspanialstwo" i egzaltację czerpiąc żenującą dla postronnych satsfakcję z bycia "ulubionym niewolnikiem"."

            I co tu komentować Twoje wypociny? Wystarczy "ze zrozumieniem" przeczytać całość fragmentu, a wszystko jest jasne. Ty potrafisz jedynie wyrwane z kontekstu zdania opatrywać bełkotliwym erzacem komentarza. Twoja erystyka stoi na żenująco niskim poziomie.

            Szkoda na Ciebie czasu, zuquś... ;)))
            • zuq1 Strasznie mi przykro 27.05.08, 08:41
              Istotnie pisanie dość długich tekstów wymaga czasu i ja też nie
              zawsze go mam. Moja wstawka o Spartakusie miała na celu tylko
              udowodnienie, że autor nie ma pojęcia o czym pisze - bo i pokaż mi
              polemikę, gdzie dyskutant zajmuje się każdym akapitem i zdaniem
              swojego adwersarza. Nie cytowałem wcześniejszej części wypowiedzi,
              gdyż autor napisał: "Zastanawiam się czasem jak to jest, że
              niektórzy wierzący wpadają w egzaltację i euforię mówiąc o swoim
              bóstwie. Przy tym egzaltacja ta jest najcześciej nafaszerowana
              deklaracjami ślepo poddańczego zachwytu połączonego ze
              służalczością." - i istotnie tak jest, że niektórzy faktycznie
              trochę przesadzają. Dlaczego mam polemizować z tezą, z którą akurat
              się zgadzam?
              Skoro na mnie szkoda Ci czasu, to poklepuj się po ramieniu ze swoimi
              kolegami forumowymi, z którymi podzielasz poglądy. Miłego dnia.
              • grgkh A mnie nie 27.05.08, 19:08
                Mogę rozmawiać, ale na temat. Ktoś, kto CELOWO skacze w bok, tworzy jakieś nie mające z meritum sprawy podwątki, nie jest dla mnie partnerem do rozmowy. Lubię logikę, uporządkowane myślenie, z którego coś, cokolwiek, może wyniknąć, a nie biegunkę myśli. Celem tego chaosu ma być przekonanie mniej zorientowanego, postronnego obserwatora, że dotknięty tą przypadłością (to np. Ty) wciąż ma coś do powiedzenia i są takie aspekty sprawy, o których ten drugi nie pomyślał. To bełkot. To poniżej mojej godności. To poniżej logiki. Wystawiłeś sobie, waćpan, kiepskie świadectwo. A na koniec bluznąłeś erystyczną sugestią, że ja mam się poklepywać (tylko), a ty zostajesz na placu boju jako jedyny mądry. Do końca jesteś chamowaty, arogancki, zarozumiały...

                Przypomnę Ci, bo to umyka Twojej wyobraźni, że producent bełkotu, jest tylko producentem bełkotu. Głupcy oczywiście mogą odnosić inne wrażenie, ale są głupcami. Poza nimi świat ludzi składa się także z takich, których Ty nazywasz poklepującymi się, czyli ROZUMIEJĄCYMI nieco więcej, niż Ty w swej dla nich pogardzie im przypisujesz. I ci na pewno spośród bełkotu i rozsądnego rozumowania potrafią wyłowić to, co wartościowe i prawdziwe. Bo myślą.

                A Ty jesteś członkiem "elyty", która przyjęła za zasadę, że rządzić światem można, jeśli tylko wystarczająco często będzie się powtarzać durnoty, kłamstwa, sofizmaty itp. I ten sam cel ma religia. I na takich samych ludziach bazuje.

                Jak widzisz są dwa światy. Kto z nas do którego należy, to sobie sam dopowiedz.
                • zuq1 A na to czasu Ci nie szkoda? 28.05.08, 09:13
                  "Mogę rozmawiać, ale na temat. Ktoś, kto CELOWO skacze w bok, tworzy
                  jakieś nie mające z meritum sprawy podwątki, nie jest dla mnie
                  partnerem do rozmowy." - zająłem się tym "expose" a Ty się
                  przyczepiłeś akurat do jednego "podwątku", które siłą rzeczy
                  powstają w każdej dyskusji nie tylko na tym forum i jesteś wielce
                  zniesmaczony.
                  "Do końca jesteś chamowaty, arogancki, zarozumiały..." - myślę, że
                  jakkolwiek masz prawo tak sądzić, to osoba trzecia, neutralna, nie
                  mogłaby wyciągnąć takiego wniosku z moich wypowiedzi. To jakieś
                  zaklinanie rzeczywistości z Twojej strony i tworzenie "papierowych
                  faktów". Czym poczułeś się aż tak dotknięty, mospanie? Że wytknąłem
                  wszelkie słabości tego "dziełka filozoficznego"? Zajmij więc
                  względem moich twierdzeń stanowisko a Ty najpierw uciekasz od
                  rozmowy a następnego dnia utyskujesz, że to, co napisałem, jest
                  nietrafne i obrzucasz mnie inwektywami. Gdyby ktoś inny oprócz mnie
                  chciał się wdać z Tobą w dyskusję a Ty nim byś się zajął,
                  zrozumiałbym to. W chwili, gdy ja coś napisałem, Ty bardzo wygodnie
                  dla siebie, rzecz jasna, mówisz innymi słowami to co Franz
                  z "Psów": "Nie chce mi się z Tobą gadać". To zdecyduj się, Panie
                  gregorkhu, co jest Twoim celem? Rozpowszechnianie własnego poglądu i
                  niesłuchanie opozycji czy rozmowa z nią.
                  • grgkh Re: A na to czasu Ci nie szkoda? 28.05.08, 22:02
                    zuq1 napisał:

                    > co jest Twoim celem?

                    Moim celem jest wykazywanie jakim złem są religie.

                    A coś Ty się tak mnie uczepił? Nie masz innych ulubieńców? ;)
                    • zuq1 Re: A na to czasu Ci nie szkoda? 29.05.08, 09:09
                      No to kiedy zrozumiesz różnicę jaka istnieje między chrześcijaństwem
                      (żywą relacją z Bogiem) a religią, to będziemy grać w jednej
                      drużynie ;-)). Pozdrowionka.
                      • kolter_hugh Re: A na to czasu Ci nie szkoda? 29.05.08, 09:22
                        zuq1 napisał:

                        > No to kiedy zrozumiesz różnicę jaka istnieje między chrześcijaństwem
                        > (żywą relacją z Bogiem) a religią, to będziemy grać w jednej
                        > drużynie ;-)). Pozdrowionka.

                        O Zuzig muszę ten post pokazać niejakiemu kaczy i indyczy bo on nie rozumie co
                        to prawdziwi chrześcijanie a nominalni tacy tylko z nazwy ::))))
                      • astrotaurus Re: A na to czasu Ci nie szkoda? 29.05.08, 09:42

                        zuq1 powiedział:

                        **No to kiedy zrozumiesz różnicę jaka istnieje między chrześcijaństwem
                        (żywą relacją z Bogiem) a religią, to będziemy grać w jednej
                        drużynie ;-)) **

                        Ech, zuq1, zuq1....
                        Skup się i spróbuj zrozumieć, że przyjdzie czas kiedy nie trzeba będzie nawet
                        próbować rozumieć „żywej relacji z bogiem”.
                        Będzie się to prostu leczyć, jak dzisiaj leczy się np. żywą relację z białymi
                        myszkami. :D
                      • grgkh Re: A na to czasu Ci nie szkoda? 29.05.08, 14:00
                        W jednej druzynie to raczej nie będziemy grać. Nawet nie dlatego żeś
                        Ty religijny, a ja nie, ale dlatego że ja jestem racjonalista, a Ty
                        dogmatyk. Dogamtyzm, to taka ciemna strona ludzkiej natury, która
                        powoduje, że dla jakiejś idei odrzuca się nadrzędność widzenia
                        świata z ludźmi na pierwszym miejscu. Bóg, albo inny dogmat, zawsze
                        przesłania człowieka i spraowadza go do rzeczy, któa nalezy
                        podporządkować idei.

                        I przyjrzyj się swoim słowom:

                        zuq1 napisał:

                        > No to kiedy zrozumiesz różnicę jaka istnieje między
                        > chrześcijaństwem (żywą relacją z Bogiem) a religią,
                        > to będziemy grać w jednej drużynie ;-)). Pozdrowionka.

                        Napisałeś, że może to nastąpić wtedy, gdy ja stanę się taki jak Ty -
                        zrozumiem to, czego zresztą nie rozumiesz Ty :) - a nie wtedy, gdy
                        bedziemy myśleli podobnie. Nie dopuszczasz myśli, ze możesz się
                        mylić. W każdym Twoim słowie tkwi jakiś fałsz, którego nie potrafisz
                        (może nie chcesz) zauważyć.

                        Pomyśl - może naprawdę Boga nie ma? Może to wszystko oszustwo, na
                        które dałeś się nabrać? Jest tyle innych religii, które odrzuciłeś,
                        bo sa fałszywe, a ta jedna jest prawdziwa? Nonsens. :)

                        W szpitalach bez klamek żyją tysiące ludzi tak samo święcie
                        przekoinanych o prawdziwości swoich iluzji. Są niebezpieczni dla
                        innych lub dla siebie i dlatego - rzadko z własnej woli - tam się
                        znaleźli. A ilu jest na wolności?

                        Która iluzja jest prawdą?

                        Iluzje to tylko iluzje, a są ludzie którzy bronią ich kłamstwem -
                        wiesz coś o tym? - lub gotowi są w ich imieniu zabijać. Tak rodzi
                        się przemoc. Dla osiągnięcia dobra wolno popełnić dowolne zło. To
                        system. CZy wiesz po ktorej stronie stoisz?

                        Ja ignoruję wszystkie religie, a więc o jedną więcej niż Ty. A może
                        powinienem wierzyć we wszystkie naraz? :)

                        I nigdy, dla żadnej idei, nie zrobiłbym niczego, co byłoby przeciwko
                        ludziom. Bo ten świat jest jedyny, który jest. I życie, które tu
                        mamy jest jedynym, które możemy przeżyć. Przedtem nie było nic i
                        potem tez już nic nie będzie. Nic poza ludźmi. A więc żyjmy dla nich
                        i dla zbiorowego dziedzictwa, żebyśmy naszym potomkom mieli coś
                        wartościowego do przekazania. Lepszego niż niewolnictwo w szponach
                        religijnych idei i dogmatów nie pozwalających mysleć i być wolnymi.

                        Nie warto dla idei umierać i zabijać. Nie warto się w ogóle się nią
                        zajmować i tracić bezcenny czas na modły i chwałę jakiegoś pana nad
                        niewolnikami. Żyjmy. Bądźmy. Wystarczy.

                        Można bez religii. tak jest lepiej. Umiesz to sobie wyobrazić?
                        • zuq1 zmiana stylu na lepszy 30.05.08, 09:06
                          Na samym początku chcę Ci autentycznie podziękować za zmianę
                          retoryki na lepszą.
                          "No to kiedy zrozumiesz różnicę jaka istnieje między
                          chrześcijaństwem (żywą relacją z Bogiem) a religią,
                          to będziemy grać w jednej drużynie ;-)). Pozdrowionka.

                          Napisałeś, że może to nastąpić wtedy, gdy ja stanę się taki jak Ty -
                          zrozumiem to, czego zresztą nie rozumiesz Ty :) - a nie wtedy, gdy
                          bedziemy myśleli podobnie. Nie dopuszczasz myśli, ze możesz się
                          mylić. W każdym Twoim słowie tkwi jakiś fałsz, którego nie potrafisz
                          może nie chcesz) zauważyć."
                          Jeśli kiedykolwiek czytałeś NT, powinieneś zwrócić uwagę na to, jak
                          Jezus skłócony był z faryzeuszami i "uczonymi w Piśmie". Czy
                          dlatego, że przyszedł i głosił, że Boga nie ma? Nie, ponieważ ich
                          zewnętrzne obrzędy i uczynki oddalały ich samych oraz lud Izraela od
                          prawdziwej wiary. Dzisiaj pusta religjność drażni i Ciebie, i
                          astrusia, i piwiego a także mnie. Różnica między nami jest taka, że
                          Was Jezus i Jego uczniowie też drażnią a denerwują tym bardziej, im
                          bardziej chcą Wam pokazać, że wiara chrześcijańska a religie wyrosłe
                          na jej gruncie a także wszystkie inne, które nakazują ludziom
                          robienie rzeczy, które mają dać im "zbawienie", to są oddzielne
                          kwestie. Chrześcijanin nie zostaje zbawiony na podstawie
                          nagromadzonych dobrych uczynków a na podstawie wiary, z której
                          dopiero w sposób naturalny dobre uczynki pochodzą.
                          Absolutnie nie chcę, abyś stał się taki jak ja. Chcę, abyś zrozumiał
                          różnicę, którą powyżej opisałem.
                          "Pomyśl - może naprawdę Boga nie ma? Może to wszystko oszustwo, na
                          które dałeś się nabrać? Jest tyle innych religii, które odrzuciłeś,
                          bo sa fałszywe, a ta jedna jest prawdziwa? Nonsens. :)" - OK,
                          zakładamy, że Boga nie ma. Co wtedy miałoby się zmienić w moim życiu
                          na lepsze? Miałbym skupić swoje wysiłki na karierze zawodowej,
                          robieniu kasy, podbojach seksualnych? Jaką wartość zyskałbym, gdybym
                          Boga w moim życiu porzucił? A że wszystkie religie są fałszywe,
                          patrz jw.
                          "Iluzje to tylko iluzje, a są ludzie którzy bronią ich kłamstwem -
                          wiesz coś o tym? - lub gotowi są w ich imieniu zabijać. Tak rodzi
                          się przemoc. Dla osiągnięcia dobra wolno popełnić dowolne zło. To
                          system. CZy wiesz po ktorej stronie stoisz?"- nikogo bym nie zabił w
                          obronie "mojej iluzji". WIem za to, że Koran dając Mohamedowi Atcie
                          iluzję pośmiertnego haremu dokonał zamachu z 11.09.2001 a Hitler w
                          imię iluzji "1000-letniej Rzeszy" rozpoczął II WŚ. Kto Cię tak
                          strasznie okłamał, że dla dobra wolno popełnić dowolne zło? Czy
                          Jezus o tym mówił? Nie przypominam sobie.
                          "Nie warto dla idei umierać i zabijać. Nie warto się w ogóle się nią
                          zajmować i tracić bezcenny czas na modły i chwałę jakiegoś pana nad
                          niewolnikami. Żyjmy. Bądźmy. Wystarczy.
                          Można bez religii. tak jest lepiej. Umiesz to sobie wyobrazić?"-
                          modły i oddawanie chwały Bogu to najlepszy czas w życiu
                          chrześcijanina, czego nie zrozumiesz, póki się nawrócisz. A w Ciele
                          Chrystusa (Kościele) żyjemy i jesteśmy i to nam wystarcza - jest
                          dobrze. Nawet jeśli Boga nie ma, to czego miałbym żałować? Że mogłem
                          więcej czasu swojego życia spędzać w pracy lub knajpie przy piwie
                          zamiast z żoną i dziećmi? To pewnie i dla Ciebie nonsens. I napisz
                          mi proszę, jak moje życie mogłoby zyskać na jakości, gdybym wyrzucił
                          z niego Boga.

                          • grgkh Re: zmiana stylu na lepszy 31.05.08, 10:36
                            zuq1 napisał:

                            > Na samym początku chcę Ci autentycznie podziękować za zmianę
                            > retoryki na lepszą.

                            Po pierwsze - czy mógłbyś używać klawisza enter i dzielić swój tekst
                            na wyraźne frazy, z których wynikałoby, co jest cytatem, a co
                            twoimi, autorskimi myślami?

                            I po drugie - spodobała Ci się retoryka, ale muszę ją zmienić na
                            taką, jakiej nie lubisz, bo mnie wkurzasz ograniczonością Twojego
                            stylu myślenia.

                            W sumie wypływa z tego pycha i pogarda dla Twojego rozmówcy. I
                            uważam, że całkowicie świadoma.

                            > Jeśli kiedykolwiek czytałeś NT,

                            A co Cię obchodzi, czy czytałem NT lub St? Czy ja rozmawiam z Tobą,
                            czy z automatem do cytowania NT? Potrafisz myśleć samodzielnie? Nie
                            potrafisz. Potrafisz cyutować i to najczęściej nie na temat. A może
                            ja Ci zacytuję coś ze świętej księgi krasnoludyzmu " O sierotce
                            mMaryi i krasnoludkach"? To książka, zuquś, tylko książka. Ona się
                            nie posługuje argumentowaniem, ale mentorstwem i analogiami.

                            > od prawdziwej wiary.

                            Mylisz się. Nie ma prawdziwych wiar. Prawdziwa jest tylko niewiara.
                            Wszystkie dogmaty prowadzą w rzeczywistości na manowce.

                            > Chrześcijanin nie zostaje zbawiony na podstawie
                            > nagromadzonych dobrych uczynków a na podstawie wiary

                            A więc na podstawie dobrowolnego uczynienia siebie niewolnikiem
                            umysłowym dogmatu, a w praktyce kapłaństwa.

                            > z której dopiero w sposób naturalny dobre uczynki pochodzą.

                            Dobre uczynki nie pochodzą z wiary, ale ze zrozumienia, co i dla
                            kogo jest dobre. Do tego wiara jest zbędna!!! Ale jesteś za bardzo
                            zaślepiony, żeby to przyjąć do wiadomości, dogmatyku.


                            > OK, zakładamy, że Boga nie ma.
                            > Co wtedy miałoby się zmienić w moim życiu na lepsze?

                            Dla Ciebbie to tragedia. Musiałbyś wreszcie zacząć myśleć jak
                            odróżnić dobro od zła. Nie jest to dla Ciebie stan komfortowy, bo
                            dotąd w razie wątpliwosci wertowałeś swoją książeczkę NT i
                            znajdowałeś coś na temat przybliżony i cytowałeś, a potem zasypiałeś
                            spokojny. Sumienie masz nieużywane, bo zawsze robisz wszystko
                            zgodnie z zaleceniem guru, nawet jeśli to kogoś krzywdziło. To Ci
                            wisi, bo przecież guru tak powiedział, guru tak chciał.

                            > Miałbym skupić swoje wysiłki na karierze zawodowej,
                            > robieniu kasy, podbojach seksualnych?

                            Jesteś chory i ograniczony. Napisałem Ci w poprzednim odcinku jaką
                            alternatywę mają ludzie widzący zbędność wiary, ale poszukujący
                            sensu swego istnienia. Nic do Ciebie nie dotarło, bo masz mózg
                            zlasowany przez NT i klapki na oczach.

                            > Jaką wartość zyskałbym, gdybym Boga w moim życiu porzucił?

                            Nie będę się powtarzał. Kliknij sobie i przeczytaj.

                            > A że wszystkie religie są fałszywe, patrz jw.

                            Tak - WSZYSTKIE sa fałszywe, a nie tylko te, które ty odrzuciłeś, bo
                            stałeś się niewolnikiem jednej z nich.

                            > nikogo bym nie zabił w obronie "mojej iluzji".

                            Owszem, na pewno zabiłbyś: siebie. Jako męczennik wiary. A może nie?
                            To znaczy, że nie jesteś w pełni wierzący i bój się swojego bozka.

                            > Kto Cię tak strasznie okłamał, że dla dobra wolno popełnić
                            > dowolne zło?

                            A kto Ciebie tak oślepił, że tego nie widzisz? Wszyscy kapłani
                            biorący dla bogów, a w rzeczywistości dla siebie choćby jeden grosz
                            za swoje kapłaństwo są przykładem tego procederu. Wszystkie
                            swiątynie świata. Wszystkie dziesięciny dla kościołów. Wszystkie
                            płonące stosy z czarownicami i ludźmi chcącymi wiedzieć więcej niż
                            na to pozwalają święte księgi (także ST i NT), i nawracanie mieczem
                            wiernych inaczej i niewiernych. Całe zło tego świata, w imię którego
                            religia i polityka wciąż podają sobie ręce, bo dążą do władzy
                            absolutnej, wyzysku i ogłupiania. A tym hipotetycznym dobrem jest
                            kłamstwo o duszy, zbawieniu, grzechu, modlitwie itp. Dowolne zło, to
                            władza nad człowiekiem, a dowolne kłamstwo, to wszystkie kłamstwa, z
                            których WYŁĄCZNIE składają się systemy religijne twierdzące, ze są
                            dobrem. Nie są.

                            > Czy Jezus o tym mówił? Nie przypominam sobie.

                            Jezus nie powiedział, a więc nie istnieje... :))) Niewiarygodna
                            ograniczoność. Wyłączenie mózgu. Po co Ci on?

                            > modły i oddawanie chwały Bogu to najlepszy czas w życiu
                            > chrześcijanina, czego nie zrozumiesz, póki się nawrócisz.

                            Kwintesencja Twego myślenia. Cytat, który będę Ci odtąd zawsze
                            przypominał. Człowiek - według Ciebie - nie ma być człowiekiem
                            myślącym; ma być maszynką do odtwarzania mantry, modlitwy. Aż
                            niewolnik zdechnie. I pójdzie do swego Pana, by dalej się modlić i
                            odczuwać ekstazę w modleniu się.

                            Jaka to jest potworna religia. Co ona robi z człowieczeństwem.

                            P.S. A ten cytat sobie kopiuję, żeby go mieć pod ręką. No, może link
                            wystarczy. ;)
                            • krytykantka07 Re: zmiana stylu na lepszy 31.05.08, 12:57
                              grgkh napisał:

                              Wszyscy kapłani > biorący dla bogów, a w rzeczywistości dla siebie
                              choćby jeden grosz > za swoje kapłaństwo są przykładem tego
                              procederu. Wszystkie > swiątynie świata. Wszystkie dziesięciny dla
                              kościołów.


                              To chyba żart, bo w religii chrześcijańskiej kapłani nie biorą dla
                              siebie nic. Im wystarczy głoszenie dobrej nowiny z miłości do
                              bliźniego. To było celem Jezusa.

                              Wszystkie > płonące stosy z czarownicami i ludźmi chcącymi wiedzieć
                              więcej niż > na to pozwalają święte księgi (także ST i NT), i
                              nawracanie mieczem > wiernych inaczej i niewiernych.

                              To nieprawda. NT wcale na to nie pozwala. Sam Jezus powiedział:
                              " cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych
                              mnieście uczynili " . Czyli ci, co prześladowali innych, tak
                              naprawdę prześladowali Jezusa i są potępieni. Nauka Jezusa to tylko
                              NT, wrócenie zaś do ST to był największy błąd, bo została otwarta
                              droga dla manipulantów, a Jezus ani taki nie był ani takich nie
                              chciał.

                              Całe zło tego świata, w imię którego > religia i polityka wciąż
                              podają sobie ręce, bo dążą do władzy > absolutnej, wyzysku i
                              ogłupiania. A tym hipotetycznym dobrem jest > kłamstwo o duszy,
                              zbawieniu, grzechu, modlitwie itp. Dowolne zło, to
                              > władza nad człowiekiem, a dowolne kłamstwo, to wszystkie kłamstwa,
                              z > których WYŁĄCZNIE składają się systemy religijne twierdzące, ze
                              są > dobrem. Nie są.

                              Nie są. Zgadza sie, ale religia zapoczątkowana przez Jezusa to nie
                              tylko religia. To ideologia. Alternatywa dla demokracji. I właśnie
                              to w tej religii jest cenne. Dlatego kler musi wrócić do korzeni
                              chrześcijaństwa i nawracać tak jak Jezus rezygnując z władzy i
                              mamony. Nawróconych raz - nie nawracać, tylko udać sie na misje z
                              dobrą nowiną. Na tym polega ta wiara. A świątynią Boga jest każdy
                              człowiej żyjący tak jak powiedział Jezus...
                              • grgkh Re: zmiana stylu na lepszy 31.05.08, 19:49
                                krytykantka07 napisała:

                                > To chyba żart, bo w religii chrześcijańskiej kapłani nie biorą dla
                                > siebie nic.

                                Rydzyk i Jankowski nic dla siebie nie biorą? Glemp nie zaczął budowy gigantycznej, faraońskiej świątyni dla siebie?

                                > To nieprawda. NT wcale na to nie pozwala.

                                Jezus jest pretekstem. Kapłani sa ludźmi i innymi - nie łudź siebie i nas - nie będą.

                                > A świątynią Boga jest każdy
                                > człowiej żyjący tak jak powiedział Jezus...

                                Choćbym żył jak Jezus, chyba bym popełnił samobóstwo z obrzydzenia, gdyby mi wmawiano, że jestem świątynią Boga. Nie jestem. Boga nie ma, a idea boga to manipulacja przeciw ludziom, z którą nie chcę mieć nic wspólnego.

                                Strzeżmy się ludzi, którzy czytają tylko jedną książkę.
                                • krytykantka07 Re: zmiana stylu na lepszy 03.06.08, 15:00
                                  grgkh napisał:

                                  > > Rydzyk i Jankowski nic dla siebie nie biorą? Glemp nie zaczął
                                  budowy gigantyczn> ej, faraońskiej świątyni dla siebie?

                                  A od kiedy to Rydzyk, Jankowski i Glemp są chrześcijanami? To
                                  katolicy czyli poganie, którzy tylko ukradli symbole
                                  chrześcijaństwa. Ja piszę o prawdziwych chrześcijanach, którzy z
                                  miłości do Jezusa ginęli na arenach starożytnego Rzymu. Ta religia
                                  nikomu nie mogła przynieść ani władzy ani bogactwa, bo tego nie
                                  chciał Jezus. Nie mogła też przynieść żadnych prześladowań z
                                  imieniem Jezusa na ustach.

                                  > Jezus jest pretekstem. Kapłani sa ludźmi i innymi - nie łudź
                                  siebie i nas - ni> e będą.

                                  Kapłani w chrześcijaństwie nie są potrzebni. Każdy człowiek, który
                                  pokocha Boga jest Jego kapłanem i do tego dobrowolnie.

                                  > Choćbym żył jak Jezus, chyba bym popełnił samobóstwo z
                                  obrzydzenia, gdyby mi wm> awiano, że jestem świątynią Boga. Nie
                                  jestem. Boga nie ma, a idea boga to manip> ulacja przeciw ludziom, z
                                  którą nie chcę mieć nic wspólnego.

                                  Idea Boga wojny to manipulacja przeciw ludziom mająca kapłanom
                                  przynieść władzę i mamonę, oraz nowych wyznawców przez narobienie
                                  ich do czego nie tylko zachęcają ale wręcz zmuszają. Idea boga
                                  miłości i pokoju nie może być manipulacją, bo nikt wtedy niczego nie
                                  zyskuje. Kapłanów tego boga być nie może. Kapłaństwo wtedy to grzech
                                  pychy.

                                  • grgkh Re: zmiana stylu na lepszy 03.06.08, 20:30
                                    krytykantka07 napisała:

                                    > grgkh napisał:
                                    >
                                    > > > Rydzyk i Jankowski nic dla siebie nie biorą? Glemp nie zaczął
                                    > budowy gigantyczn> ej, faraońskiej świątyni dla siebie?
                                    >
                                    > A od kiedy to Rydzyk, Jankowski i Glemp są chrześcijanami?

                                    A co mnie może obchodzić, jak i kto się nazywa? Przecież powołują
                                    się na Jezusa, a miliony ludzi im wierzy. Czy to jakiś "inny" Jezus?

                                    Ci "prawdziwi" chrześcijanie są niewidoczni i - być może -
                                    nieszkodliwi. Ja występuję przeciwko Jezusowi, na którym oparto
                                    katolicyzm i przeciwko katolicyzmowi. Równie nieszkodliwi, jak ci
                                    Twoi chrześcijanie, są prawdziwi ateiści. Nie pokochali Boga. Nie
                                    stali się jego świątynią. A jednak są naprawdę wartościowymi ludźmi.
                                    Czyż ich wybór nie jest lepszy od niepewnej podległości mitologii i
                                    dogmatom zniekształacającym psychikę?

                                    > Ta religia nikomu nie mogła przynieść ani władzy ani
                                    > bogactwa, bo tego nie chciał Jezus.

                                    Zaprzeczasz rzeczywistości? Chrześcijańskie korzenie i bogactwo
                                    watykańczyków nie są dowodem czegoś przeciwnego?

                                    A chciejstwo Jezusa okazało się nic niewartym sloganem.

                                    > Kapłani w chrześcijaństwie nie są potrzebni. Każdy człowiek, który
                                    > pokocha Boga jest Jego kapłanem i do tego dobrowolnie.

                                    Kapłanów nie potrzebują także ateiści. Boga nie ma. Jak można kochać
                                    kogoś nieistniejącego, urojenie? Czyż nie lepiej skierować to
                                    uczucie bezpośrednio do ludzi?

                                    > Idea boga miłości i pokoju nie może być manipulacją,
                                    > bo nikt wtedy niczego nie zyskuje.
                                    > Kapłanów tego boga być nie może. Kapłaństwo wtedy to grzech
                                    > pychy.

                                    Ależ zyskuje. To utajona, uśpiona, perfidna podległość. Popatrz ilu
                                    ludzi wyznających Jezusa udało się zwerbować do religii mających
                                    kapłanów. To te bezbronne ofiary, oszukane i omamione.

                                    Poza tym, dlaczego Bóg przestał być głównym i jedynym Bogiem,
                                    oddając kierowanie światem Jezusoawi? Czy sam - jako ojciec Jezusa -
                                    popełnił tyle błędów, że nic z jego autorytetu nie dało się w
                                    ludzkich oczach uratować? Czy to dlatego ludzkimi rękami
                                    zaszlachtował Jezusa? Jakie jest przesłanie tej historii? Boski
                                    świat intryg, mściwości, okrucieństwa... Czy Jezus po tym wszystkim
                                    może być jakimkolwiek wzorem? Wzorem czego? Dobra? To jakaś paranoja.



                                    • krytykantka07 Re: zmiana stylu na lepszy 05.06.08, 13:14
                                      grgkh napisał:

                                      > A co mnie może obchodzić, jak i kto się nazywa? Przecież powołują
                                      > się na Jezusa, a miliony ludzi im wierzy. Czy to jakiś "inny"
                                      Jezus?

                                      Jezus jest ten sam, ale oni nie mają nic wspólnego z Jego nauką.
                                      Symbole chrześcijańskie tylko ukradli, żeby zapewniły im władzę i
                                      bogactwo. Sam Jezus przed tym ostrzegał i tego nie popierał. Dopóki
                                      nie udowodni im się, że są złodziejami - mogą korzystać.
                                      >
                                      > Ci "prawdziwi" chrześcijanie są niewidoczni i - być może -
                                      > nieszkodliwi.

                                      Ci prawdziwi chrześcijanie zginęli na arenach. Prawdziwymi
                                      chrześcijankami są teraz kobiety mające za mężów katolików. To one
                                      te misjonarki miłości nastawiające drugi policzek rozumieją na swój
                                      sposób nauke Jezusa i czy one są szkodliwe? Może wtedy gdy dają sobą
                                      manipulować klerowi.

                                      >Ja występuję przeciwko Jezusowi, na którym oparto > katolicyzm i
                                      przeciwko katolicyzmowi.

                                      Nie można występować przeciwko Jezusowi bo Jego nauka to nauka
                                      miłości bliźniego, która daje takie przesłanie: " nie odmawiaj innym
                                      praw, które przyznajesz sobie " . Poza tym Jezus powiedział, że Jego
                                      wyznawców poznać można po uczynkach. No a jeśli ateiści rozumieją co
                                      znaczy miłość bliźniego chociaż nie powołują sie na Jezusa to są
                                      Jego wyznawcami.

                                      >Równie nieszkodliwi, jak ci > Twoi chrześcijanie, są prawdziwi
                                      >ateiści. Nie pokochali Boga. Nie > stali się jego świątynią. A
                                      >jednak są naprawdę wartościowymi ludźmi. > Czyż ich wybór nie jest
                                      >lepszy od niepewnej podległości mitologii i > dogmatom
                                      >zniekształacającym psychikę?

                                      Oczywiście, że tak, bo Jezus powiedział, że wiara bez uczynków
                                      martwa jest. A uczynki to przede wszystkim te, które są podyktowane
                                      miłością bliźniego. Do tego nie potrzeba powoływać sie na Jezusa. W
                                      tej religii nie ma prawa być podległości, bo człowiek ma wybór czy
                                      chce iść do katolickiego nieba. A do tego ma wybór kiedy chce sie
                                      nawrócić. Ten wybór zostawił mu Jezus.

                                      > Zaprzeczasz rzeczywistości? Chrześcijańskie korzenie i bogactwo
                                      > watykańczyków nie są dowodem czegoś przeciwnego? >
                                      > A chciejstwo Jezusa okazało się nic niewartym sloganem.

                                      Ja piszę o prawdziwym przesłaniu tej religii, a nie o manipulacji
                                      kleru. Bogactwo Watykańczyków jest dowodem, że nic nie zrozumieli z
                                      nauki Jezusa. No ale jak mogli zrozumieć skoro w KK zamieszkał
                                      szatan, który jest ich bogiem?

                                      >> Kapłanów nie potrzebują także ateiści. Boga nie ma. Jak można
                                      kochać > kogoś nieistniejącego, urojenie? Czyż nie lepiej skierować
                                      to > uczucie bezpośrednio do ludzi?

                                      Ależ to właśnie Boga kocha sie w człowieku, bo Jezus powiedział:
                                      " cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych
                                      mnieście uczynili ". Ateiści są takimi samymi wyznawcami Boga jak
                                      chrześcijanie. Katolicy wykorzystują Boga i ludzi.

                                      > Ależ zyskuje. To utajona, uśpiona, perfidna podległość. Popatrz
                                      ilu > ludzi wyznających Jezusa udało się zwerbować do religii
                                      mających > kapłanów. To te bezbronne ofiary, oszukane i omamione.

                                      Na tym polega sztuka manipulacji jak nie ma wojen religijnych, ale
                                      to jakieś nieporozumienie. Jezus zakazał walczyć. Jego religia jest
                                      religią pokoju i miłości. Jest przede wszystkim dobrowolna. Co do
                                      ofiar. Powiem tak. W człowieku pokutuje uczucie wdzięczności wobec
                                      tych, którzy będąc wysoko zwracają sie do niego. Jest to podstawą do
                                      manipulacji.
                                      >
                                      > Poza tym, dlaczego Bóg przestał być głównym i jedynym Bogiem,
                                      > oddając kierowanie światem Jezusoawi? Czy sam - jako ojciec
                                      Jezusa - > popełnił tyle błędów, że nic z jego autorytetu nie dało
                                      się w > ludzkich oczach uratować? Czy to dlatego ludzkimi rękami
                                      > zaszlachtował Jezusa? Jakie jest przesłanie tej historii? Boski
                                      > świat intryg, mściwości, okrucieństwa...

                                      Niekoniecznie. Ludzki świat. To kpina z tych, którzy osądzali Żydów.
                                      Przez to co stało sie z tą religią okazało sie, że wszyscy są
                                      Żydami. Wszyscy dokładnie tak samo ukrzyżowali Jezusa.

                                      Czy Jezus po tym wszystkim > może być jakimkolwiek wzorem? Wzorem
                                      czego? Dobra? To jakaś paranoja.

                                      Tak, Jezus jest wzorem dobra, którego ludzie nie rozumieją. Dobra,
                                      które nie płynie z tego, że innych nawracasz, tylko, że pracujesz
                                      nad sobą. Ta religia miała zmienić duszę człowieka. Dlatego po
                                      przyjęciu tej religii sakrament pokuty był niepotrzebny. No i prawo
                                      świeckie - też. Dlatego zamiast walczyć z katolikami należy im
                                      tłumaczyć co mówił Jezus, skoro na niego się powołują. A mówił tyle:
                                      wszyscy są równi i wszyscy mają te same prawa, pouczanie kogoś jeśli
                                      powołujesz sie przy tym na Jezusa to grzech pychy...

                            • zuq1 ...i powrót do starego 02.06.08, 09:06
                              "Po pierwsze - czy mógłbyś używać klawisza enter i dzielić swój
                              tekst na wyraźne frazy, z których wynikałoby, co jest cytatem, a co
                              twoimi, autorskimi myślami?" - po pierwsze, cytaty ujmuję w
                              cudzysłów. Nie zauważyłeś? Ty nic nie widzisz, zapomniałem.
                              "Jeśli kiedykolwiek czytałeś NT,
                              A co Cię obchodzi, czy czytałem NT lub St? Czy ja rozmawiam z Tobą,
                              czy z automatem do cytowania NT?" - obchodzi, bo ja
                              przeczytałem "expose ateusza" i się na jego temat wypowiedziałem.
                              Jeśli Ty się wypowiadasz nt. chrześcijaństwa, to wiedz, co ono samo
                              o sobie mówi.
                              "Dobre uczynki nie pochodzą z wiary, ale ze zrozumienia, co i dla
                              kogo jest dobre. Do tego wiara jest zbędna!!! Ale jesteś za bardzo
                              zaślepiony, żeby to przyjąć do wiadomości, dogmatyku." - to Ty
                              jesteś dogmatykiem i idealistą myśląc, że ateizm "wyprodukuje"
                              nowego i wspaniałego człowieka bez skazy. Nie ma na to szans.
                              "Musiałbyś wreszcie zacząć myśleć jak odróżnić dobro od zła. (...)
                              Sumienie masz nieużywane, bo zawsze robisz wszystko zgodnie z
                              zaleceniem guru, nawet jeśli to kogoś krzywdziło." - myślę,że
                              potrafię dobro od zła odróżniać. Kiedyś też byłem ateistą. POza tym
                              naprawdę myślisz, że w każdej sprawie życiowej dzwonię do guru i
                              pytam go, co mam zrobić? Nie kompromituj się.
                              "Napisałem Ci w poprzednim odcinku jaką alternatywę mają ludzie
                              widzący zbędność wiary, ale poszukujący sensu swego istnienia." -
                              jakoś Ci nie wyszło. "poszukujący sensu istnienia"- jeśli nie szkoda
                              Ci życia, to go sobie szukaj, realisto aż dojdziesz do wniosku
                              Salomona "marność nad marnościami i wszystko marność".
                              "Wszyscy kapłani biorący dla bogów, a w rzeczywistości dla siebie
                              choćby jeden grosz za swoje kapłaństwo są przykładem tego
                              procederu." - to Jezus skrytykował w Ewangeliach, o czym pisałem w
                              poprzednim odcinku, ale Ty przecież nie musisz czytać NT, bo
                              pożarłeś wszystkie rozumy.
                              "Wszystkie swiątynie świata." - "Bóg nie mieszka w światyniach
                              ludzkimi rękoma uczynionych" (NT). Świątynią Ducha Świętego jest
                              każdy wierzący (też NT)
                              "Wszystkie dziesięciny dla kościołów." - budynki kościelne płacą za
                              prąd, wodę, ogrzewanie itd. I po to dajemy "na tacę".
                              "Wszystkie płonące stosy z czarownicami i ludźmi chcącymi wiedzieć
                              więcej niż na to pozwalają święte księgi (także ST i NT), i
                              nawracanie mieczem wiernych inaczej i niewiernych." - gdzie NT coś
                              takiego zaleca? Znowu czegoś nie doczytałem?
                              "Całe zło tego świata, w imię którego religia i polityka wciąż
                              podają sobie ręce, bo dążą do władzy absolutnej, wyzysku i
                              ogłupiania." - nie chcesz przyjąć do wiadomości definicji
                              chrześcijaństwa, bo wtedy Twoje zarzuty upadają. Wygodniej jest
                              krzyczeć, że religia to zło i nie zgłębiać tematyki tylko bazować na
                              dogmatach ateistycznych.
                              "Czy Jezus o tym mówił? Nie przypominam sobie.
                              Jezus nie powiedział, a więc nie istnieje... :))) Niewiarygodna
                              ograniczoność. Wyłączenie mózgu. Po co Ci on?" - to nie tak.
                              Zarzucasz "chrześcijaństwu" czyny, które nijak nie wynikają z treści
                              NT, więc były grzechami i sprzeczne z wolą Bożą. W NT nie ma nic np.
                              o komputerach, co nie znaczy, że nie istnieją. Nie zarzucaj mi
                              takiego sposobu myślenia, bo się znowu kompromitujesz w
                              imię "dobrych uczynków wypływających z racjonalizmu niewiary". Ale
                              widać na kłamstwa jest w Twoim systemie wartości przyzwolenie.
                              "Człowiek - według Ciebie - nie ma być człowiekiem myślącym; ma być
                              maszynką do odtwarzania mantry, modlitwy." Odróżniasz mantrę od
                              modlitwy? Jak widać nie. Jesteś ignorantem a się wymądrzasz.
                              "Aż niewolnik zdechnie. I pójdzie do swego Pana, by dalej się modlić
                              i odczuwać ekstazę w modleniu się.
                              Jaka to jest potworna religia. Co ona robi z człowieczeństwem." -
                              jestem wolnym człowiekiem a gdy umrę, będę w obecności Bożej na
                              wieki i to moja sprawa. A moje człowieczeństwo nie jest gorsze od
                              Twojego.
                              A poza tym nie napisałeś mi, co zyskam żyjąc w systemie racjonalizmu
                              ateistycznego. To znaczy, że nie ma on mi nic do zaofiarowania. Do
                              bani więc taka filozofia życiowa.




                              • grgkh (1) 02.06.08, 18:06
                                zuq1 napisał:

                                > "Po pierwsze - czy mógłbyś używać klawisza enter i dzielić swój
                                > tekst na wyraźne frazy, z których wynikałoby, co jest cytatem,
                                > a co twoimi, autorskimi myślami?" - po pierwsze, cytaty ujmuję
                                > w cudzysłów. Nie zauważyłeś? Ty nic nie widzisz, zapomniałem.

                                Przeogromna miłość bliźniego, jaka wyziera z prymitywu tej
                                odpowiedzi jest argumentem przeciwko Jezusowi, który Cię
                                niewątpliwie zmotywował do takiego zachowania. Kto cierpi na
                                elementarny brak rozumienia tekstu czytanego, to widać - odpowiadasz
                                nie na temat. Ja Cię tylko PROSIŁEM o maleńki wysiłek - naciśnięcie
                                klawisza, którego efektem bedzie pusty wiersz. Ty, w swej małpiej
                                złośliwości, znów mi kłamliwie przypisujesz coś, czego nie robię.
                                Religia robi z was dzikie, bezczelne, chamskie i nienawidzące
                                innosci bestie.

                                > "Jeśli kiedykolwiek czytałeś NT,

                                A tu kto i kogo cytuje?

                                > A co Cię obchodzi, czy czytałem NT lub St?
                                > Czy ja rozmawiam z Tobą, czy z automatem do cytowania NT?" -
                                > obchodzi, bo ja przeczytałem "expose ateusza" i się na jego
                                > temat wypowiedziałem.

                                I ja też to expose przeczytałem. Bądźmy konsekwentni. Mówmy obaj, co
                                MY O TYM myślimy. Ale - zapomniałem przez chwilę - ty nie myślisz
                                samodzielnie. Nie jesteś zdolny do tego.

                                > Jeśli Ty się wypowiadasz nt. chrześcijaństwa, to wiedz,
                                > co ono samo o sobie mówi.

                                To idealistyczne farmazony. Podobne do pisaniny Marksa lub Lenina.

                                > "Dobre uczynki nie pochodzą z wiary, ale ze zrozumienia, co i dla
                                > kogo jest dobre. Do tego wiara jest zbędna!!! Ale jesteś za bardzo
                                > zaślepiony, żeby to przyjąć do wiadomości, dogmatyku." - to Ty
                                > jesteś dogmatykiem i idealistą myśląc, że ateizm "wyprodukuje"
                                > nowego i wspaniałego człowieka bez skazy. Nie ma na to szans.

                                Czy umiesz czytać ze zrozumieniem? Nie umiesz. Czy widzisz, co
                                napisałem? Nie widzisz. A dlaczego?
                                Napisałem: DO TEGO WIARA JEST ZBĘDNA!!! I to Ty jesteś idealistą,
                                który inaczej uważa.

                                > "Musiałbyś wreszcie zacząć myśleć jak odróżnić dobro od zła. (...)
                                > Sumienie masz nieużywane, bo zawsze robisz wszystko zgodnie z
                                > zaleceniem guru, nawet jeśli to kogoś krzywdziło." - myślę,że
                                > potrafię dobro od zła odróżniać. Kiedyś też byłem ateistą.
                                > POza tym naprawdę myślisz, że w każdej sprawie życiowej
                                > dzwonię do guru i pytam go, co mam zrobić? Nie kompromituj się.

                                Nie w każdej. Nie pisałem tego. Nie KAŻDEJ, zuquś. Ale wykazujesz
                                bezmyślność typową dla takich, którzy nie potrafią używać
                                argumentacji innej niż cytowaną interpretowaną, naciąganą i ZAWSZE
                                odwołującą się ostatecznie nie do zrozumienia sensu postępowania,
                                ale do strachu przed Bogiem lub marketingowej obiecanki boskiej
                                nagrody.

                                Bez religii to wszystko DA SIĘ UZASADNIĆ. Religia jest zbędna.

                                > "Napisałem Ci w poprzednim odcinku jaką alternatywę mają ludzie
                                > widzący zbędność wiary, ale poszukujący sensu swego istnienia." -
                                > jakoś Ci nie wyszło.

                                To tylko bezpośredni dowód na Twoją ograniczoność pojmowania.

                                > "poszukujący sensu istnienia" - jeśli nie szkoda Ci życia,
                                > to go sobie szukaj,

                                Nie muszę szukać - ja osobiście go widzę. Bez pośrednictwa
                                religijnego narkotyku i fałszywej ułudy.

                                > realisto aż dojdziesz do wniosku Salomona
                                > "marność nad marnościami i wszystko marność".

                                Współczuję Ci. Religijna pralnia mózgów robi wam niezłą sieczkę z
                                szarych komórek. A Ty mi możesz jedynie zazdrościć. :)

                                > "Wszyscy kapłani biorący dla bogów, a w rzeczywistości dla siebie
                                > choćby jeden grosz za swoje kapłaństwo są przykładem tego
                                > procederu." - to Jezus skrytykował w Ewangeliach, o czym pisałem w
                                > poprzednim odcinku, ale Ty przecież nie musisz czytać NT, bo
                                > pożarłeś wszystkie rozumy.

                                Pokaż mi, gdzie jest chrześcijaństwo bez jednego kapłana? Nie ma. To
                                fikcja. Taką samą fikcją - idealisto - jest nadzieja, że
                                kiedykolwiek mogłoby być inaczej. W rezultacie każdy bóg staje się
                                bogiem zła.

                                > "Wszystkie swiątynie świata." - "Bóg nie mieszka w światyniach
                                > ludzkimi rękoma uczynionych" (NT). Świątynią Ducha Świętego jest
                                > każdy wierzący (też NT)

                                Co za bzdura. Jak można się godzić na takie niewolnictwo? To
                                hipokryzja: udajsz, że jest dobrze, ale jedynym skutkiem jest
                                podległość kapłanom.

                                > "Wszystkie dziesięciny dla kościołów."
                                > - budynki kościelne płacą za prąd, wodę, ogrzewanie itd.

                                Nie kłam. Religianci są zwolnieni z wielu świadczeń, które to
                                zwolnienia są PRAWNIE, a często poza prawem, niedostępne dla innychy
                                obywateli tego samego społeczeństwa. Zamiast pomagać biednym
                                budujecie za miliony świątynie - dla jezuska, maryjki i całej
                                plejady innych bozków i bogiń. Bez podatków.

                                > I po to dajemy "na tacę".

                                Na tacę dają najbiedniejsi, najbardziej ogłupieni i przerażeni
                                bliskością śmierci. I to wy pracujecie nad takim ich urobieniem,
                                żeby zmanipulowani na tę tacę płacili. To jest najobrzydliwsza rzecz
                                na świecie.

                                > "Wszystkie płonące stosy z czarownicami i ludźmi chcącymi wiedzieć
                                > więcej niż na to pozwalają święte księgi (także ST i NT), i
                                > nawracanie mieczem wiernych inaczej i niewiernych." - gdzie NT coś
                                > takiego zaleca? Znowu czegoś nie doczytałem?

                                A czyż to nie w imię Jezusa Chrystusa palono na stosach? Cóż z tego,
                                że to nie jest napisane? To trucizna, to narzędzie władzy, któe
                                ludzie zawsze będą uzywali, jedni przeciwko drugim.

                                Ale w ST było to napisane. A czy to inny Bóg? Nie manipuluj,
                                oszuście.

                                > "Całe zło tego świata, w imię którego religia i polityka wciąż
                                > podają sobie ręce, bo dążą do władzy absolutnej, wyzysku i
                                > ogłupiania." - nie chcesz przyjąć do wiadomości definicji
                                > chrześcijaństwa, bo wtedy Twoje zarzuty upadają.

                                Równie dobra jest definicja komunizmu. Też ją przyjmij do wiadomości
                                i udawaj, że działalność Lenina i Stalina jest usprawiedliwiona.

                                > Wygodniej jest krzyczeć, że religia to zło i nie zgłębiać
                                > tematyki tylko bazować na dogmatach ateistycznych.

                                Wygodniej jest udawać głupiego i nie brać odpowiedzialności za
                                wcielanie podstaw religii w życie.

                                A ateizm, niedouku, nie ma ŻADNYCH dogmatów. Ateizm jest brakiem
                                wszystkich religii jednocześnie. Jest brakiem niewolnictwa w
                                stosunku do wszystkich ich dogmatów. I to nie może być złe, bo
                                umożliwia rozumowe szukanie najlepszego postępowania, choćby według
                                reguł podobnych do reguł chrześcijańskich.
                                • zuq1 Re: (1) 03.06.08, 14:48
                                  „Przeogromna miłość bliźniego, jaka wyziera z prymitywu tej
                                  odpowiedzi jest argumentem przeciwko Jezusowi, który Cię
                                  niewątpliwie zmotywował do takiego zachowania. Kto cierpi na
                                  elementarny brak rozumienia tekstu czytanego, to widać - odpowiadasz
                                  nie na temat. Ja Cię tylko PROSIŁEM o maleńki wysiłek - naciśnięcie
                                  klawisza, którego efektem bedzie pusty wiersz. Ty, w swej małpiej
                                  złośliwości, znów mi kłamliwie przypisujesz coś, czego nie robię.
                                  – Ty mnie „prosiłeś”? Wyszedłem z inicjatywą uspokojenia Twoich
                                  rozchwianych emocji a Ty mi wytykasz konieczność stosowania akapitów
                                  i masz generalnie moje pokojowe podejście w nosie. Gdy odpisuję, że
                                  cudzysłów powinien wystarczyć, atakujesz mnie jak zawsze i wtedy ja
                                  nie mogę odpowiedzieć twardziej, bo przecież „mi tego religia
                                  zabrania” i nie wolno mi być „małpio złośliwym”.

                                  „Religia robi z was dzikie, bezczelne, chamskie i nienawidzące
                                  innosci bestie.” – typowa retoryka „dobrego człowieka”, ateisty
                                  humanistycznego lub humanisty ateistycznego. No niechbym ja coś
                                  takiego napisał…
                                  „Jeśli Ty się wypowiadasz nt. chrześcijaństwa, to wiedz, co ono samo
                                  o sobie mówi.
                                  To idealistyczne farmazony. Podobne do pisaniny Marksa lub Lenina.” –
                                  to przeczytałeś NT czy nie, skoro go Marksa i Lenina porównujesz?
                                  Odpowiedz konkretnie, nie stosuj podwójnych standardów. Ja ani
                                  Marksa, ani Lenina nie czytałem. Ty pewnie też nie, ale nie
                                  przeszkadza to Tobie autorytatywnie się wypowiadać.

                                  "Dobre uczynki nie pochodzą z wiary, ale ze zrozumienia, co i dla
                                  kogo jest dobre. Do tego wiara jest zbędna!!! Ale jesteś za bardzo
                                  zaślepiony, żeby to przyjąć do wiadomości, dogmatyku." - to Ty
                                  jesteś dogmatykiem i idealistą myśląc, że ateizm "wyprodukuje"
                                  nowego i wspaniałego człowieka bez skazy. Nie ma na to szans.
                                  Czy umiesz czytać ze zrozumieniem? Nie umiesz. Czy widzisz, co
                                  napisałem? Nie widzisz. A dlaczego? Napisałem: DO TEGO WIARA JEST
                                  ZBĘDNA!!! I to Ty jesteś idealistą, który inaczej uważa.” – umiem
                                  czytać ze zrozumieniem i widzę w Twoim tekście, że zakładasz, że
                                  dobrych uczynków można dokonywać bez wiary. Oczywiście, że można,
                                  ale błędem jest Twoje założenie, że bez wiary świat stanie się
                                  lepszy. Przykładów państw z ateizmem jako narzuconym przez państwo
                                  jest aż nadto, choćby Korea Północna, gdzie ludzie mają swojego
                                  bożka w osobie Kim Ir Sena z brązu lub w Kim Dong Ila we własnej
                                  osobie. Obozy koncentracyjne, głód, upodlenie – oto owoce. Zresztą
                                  Twoja brutalna retoryka w większości postów każe przypuszczać, że
                                  gdybyś miał możliwość rządzenia Polską, nie wyglądałoby tu inaczej.

                                  „Sumienie masz nieużywane, bo zawsze robisz wszystko zgodnie z
                                  zaleceniem guru, nawet jeśli to kogoś krzywdziło." - myślę,że
                                  potrafię dobro od zła odróżniać. Kiedyś też byłem ateistą.
                                  POza tym naprawdę myślisz, że w każdej sprawie życiowej dzwonię do
                                  guru i pytam go, co mam zrobić? Nie kompromituj się.
                                  Nie w każdej. Nie pisałem tego. Nie KAŻDEJ, zuquś.” – ale napisałeś
                                  WSZYSTKO. Jeśli więc „wszystko” oznacza 100% i „każdy” oznacza 100%,
                                  to nie popełniłem błędu? A gdybym napisał „we wszystkich sprawach”?
                                  Aha, i jeszcze co do sumienia. Czy nie powinieneś raczej
                                  napisać „poczucie własnej integralności”?
                                  „Ale wykazujesz bezmyślność typową dla takich, którzy nie potrafią
                                  używać argumentacji innej niż cytowaną interpretowaną, naciąganą i
                                  ZAWSZE odwołującą się ostatecznie nie do zrozumienia sensu
                                  postępowania, ale do strachu przed Bogiem lub marketingowej
                                  obiecanki boskiej
                                  nagrody.” – nie boję się Boga, bo nie mam ku temu powodów. Jestem
                                  usprawiedliwiony z wiary w przeciwieństwie do Ciebie, który chcesz
                                  uzasadnić swoją ateistyczną moralność dobrymi uczynkami przed innymi
                                  ludźmi. Jak napisałem wcześniej, poczytaj sobie Ewangelie pod kątem
                                  krytyki Jezusa względem faryzeuszy. Tobie powiedziałby to samo
                                  dodając jeszcze bezbożność.
                                  "Napisałem Ci w poprzednim odcinku jaką alternatywę mają ludzie
                                  widzący zbędność wiary, ale poszukujący sensu swego istnienia." -
                                  jakoś Ci nie wyszło.

                                  To tylko bezpośredni dowód na Twoją ograniczoność pojmowania.” –
                                  dobrze, więc zacytuj to, skoro nie potrafię dostrzec ze względu na
                                  moją ograniczoność. Znowu podwójne standardy. Jeśli zarzucacie Bogu,
                                  że jest niewidzialny albo że nie daje się poznać, to jest OK., ale
                                  gdy ktoś nie widzi sensu w Waszym ateizmie, to jest „ograniczony”.

                                  „Pokaż mi, gdzie jest chrześcijaństwo bez jednego kapłana? Nie ma.” –
                                  kapłanem w chrześcijaństwie jest KAŻDY wierzący. Tyle tylko, że
                                  Twoja definicja kapłana to o. Rydzyk lub prałat Jankowski. Ale wg
                                  definicji biblijnej są to co najwyżej „faryzeusze i uczeni w Piśmie”
                                  „Taką samą fikcją - idealisto - jest nadzieja, że kiedykolwiek
                                  mogłoby być inaczej. W rezultacie każdy bóg staje się bogiem zła.” –
                                  nieprawda. Są społeczności chrześcijańskie bez „kasty kapłańskiej”.
                                  To, że nie są zbyt widoczne w Polsce czy na świecie, nie oznacza
                                  wcale, że nie istnieją. Po prostu nie są zbytnio dla mediów
                                  interesujące, bo „nic” się w nich nie dzieje – żadnych skandali
                                  obyczajowych, przekrętów finansowych itd.

                                  "Wszystkie swiątynie świata." - "Bóg nie mieszka w światyniach
                                  ludzkimi rękoma uczynionych" (NT). Świątynią Ducha Świętego jest
                                  każdy wierzący (też NT)
                                  Co za bzdura. Jak można się godzić na takie niewolnictwo? To
                                  hipokryzja: udajsz, że jest dobrze, ale jedynym skutkiem jest
                                  podległość kapłanom.” – jaka bzdura, jakie niewolnictwo, jaka
                                  podległość nieistniejącym kapłanom? To, że jestem „świątynią Ducha
                                  Świętego” to niewolnictwo?

                                  "Wszystkie dziesięciny dla kościołów." - budynki kościelne płacą za
                                  prąd, wodę, ogrzewanie itd.
                                  Nie kłam. Religianci są zwolnieni z wielu świadczeń, które to
                                  zwolnienia są PRAWNIE, a często poza prawem, niedostępne dla innych
                                  obywateli tego samego społeczeństwa. Zamiast pomagać biednym
                                  budujecie za miliony świątynie - dla jezuska, maryjki i całej
                                  plejady innych bozków i bogiń. Bez podatków.” – a Ty znowu z uporem
                                  maniaka wrzucasz żarliwie wierzących do jednego wora z faryzejskim
                                  KRK i nie chcesz uznać różnicy, o której Ci w każdym poście piszę. I
                                  kto ma „ograniczone” myślenie lub jest „zniewolony”? Kościół, w
                                  którym jestem, płaci za najem pomieszczeń i media i nie ma żadnych
                                  zwolnień z tego tytułu. Wspieramy też biednych na miarę naszych
                                  możliwości. Kto daje Ci prawo do wyrokowania o chrześcijanach?
                                  Diabeł:
                                  „I usłyszałem z niebios donośny głos: „Oto teraz nadeszło zbawienie,
                                  potęga i rządy Boga oraz panowanie Jego Mesjasza. Bo wyrzucony
                                  został oskarżyciel, który dniem i nocą oskarżał przed Bogiem naszych
                                  braci.” (Objawienie 12,10)

                                  "Wszystkie płonące stosy z czarownicami i ludźmi chcącymi wiedzieć
                                  więcej niż na to pozwalają święte księgi (także ST i NT), i
                                  nawracanie mieczem wiernych inaczej i niewiernych." - gdzie NT coś
                                  > takiego zaleca? Znowu czegoś nie doczytałem?
                                  A czyż to nie w imię Jezusa Chrystusa palono na stosach? Cóż z tego,
                                  że to nie jest napisane?” – no właśnie bardzo dużo. To, że jacyś
                                  mordercy podszywali się pod wierzących, nie znaczy, że wierzącymi
                                  byli.
                                  „Ale w ST było to napisane. A czy to inny Bóg? Nie manipuluj,
                                  oszuście.” – jeśli nawet w ST Izrael miał „wytępiać ostrzem miecza”
                                  pewne narody, to dlatego, że ich uczynki były złe w oczach Bożych,
                                  jak np. składanie własnych dzieci w ofierze całopalnej Molochowi.
                                  Ale sorry, zapomniałem, że wg Ciebie dzieci do trzeciego roku życia
                                  nie są „pełnoprawnymi” ludźmi, bo nie mają samoświadomości.

                                  „nie chcesz przyjąć do wiadomoś
                                  • grgkh Na zakończenie 03.06.08, 16:43
                                    W przestrzeni publicznej żyją ludzie o różnych poglądach. Niektóre z
                                    tych ludzkich poglądów - przypisuję im moc sprawczą - dążą do tego,
                                    by się lepiej upowszechniać. Dla wszystkich jest jasne, że dzięki
                                    takiej taktyce wygrywają w konkurencji z poglądami zachowujacymi się
                                    biernie lub mniej agresywnie. Obiektywnie na to patrząc, nie są one
                                    LEPSZE od innych ale SKUTECZNIEJSZE w sztuce własnego przetrwania.
                                    Jak widzisz są to dwa, całkowicie różne od siebie kryteria:
                                    pożyteczność dla ludzi lub skuteczność własna.

                                    Jeśli rozumiesz genetykę i rolę genów w życiu organizmów żywych, to
                                    powinieneś sobie zdać sprawę z faktu, że w przypadku "poglądów" ten
                                    mechanizm jest dokładnie analogiczny. Rolę genów - decydujących o
                                    wyglądzie i zachowaniu się organizmów w środowisku - w kulturze
                                    ludzkiej przejmują poglądy, idee, sposoby działania zapisane w
                                    postaci pewnego rodzaju receptur. To memy.

                                    Zachęcam Cię do sięgnięcia po jakieś materiały z dziedziny memetyki
                                    (odpowiednik genetyki). W internecie znajdziesz sporo materiałów z
                                    tej dziedziny wiedzy o człowieku. Ludzkie memy istnieją obecnie
                                    dzięki temu, że pokierowały ewolucją człowieka przyczyniając się do
                                    tego tak, że jego mózg zaczął się przekształcać w coraz bardziej
                                    sprzyjające memom środowisko.

                                    Jesteśmy efektem bardzo brutalnej i agresywnej walki pomiędzy
                                    memami. Jesteśmy ich nosicielami. Jednym z najefektywniejszych pod
                                    tym względem memów, a właściwie mempleksów (to kompleks memów
                                    trzymających się razem), była i jest nadal religia. Dowolna.

                                    Co takiego jest w religiach, że ich istnienie było korzystne dla
                                    ludzi? I czy nadal mamy się z pełną świadomością godzić na
                                    niekontrolowane rządzenie ludźmi przez religie?

                                    Organizmy żywe korzystają z ograniczonych zasobów ziemskiego
                                    środowiska. Pod tym względem nigdy nie było raju. Pojawiający się w
                                    dowolnym ekosystemie gatunek ludzki z reguły naruszał równowagę i
                                    doprowadzał do zniszczenia pierwotnej harmonii współistnienia
                                    pozostałych organizmów. Ograniczonośc dostępu do zasobów środowiska
                                    wyzwalała zawsze w ludziach potrzebę walki o - wodę, pożywienie,
                                    dach nad głową i... luksus. Wygrywały te grupy ludzkie, które były
                                    lepiej zorganizowane jako grupy przystosowane do walki. Religia
                                    podporządkowuje ludzi idei (bóg), serwuje prostą, najczęściej bardzo
                                    prymitywną moralność, uczy ich pokory wobec władzy i absolutnego
                                    podporządkowania się władcy, wodzowi, naczelnemu szamanowi. Ludzie
                                    wychowani w ten sposób stają się dobrymi żołnierzami, niedbającymi o
                                    zaspokojenie doczesnych potrzeb, bo mają w rewanżu dostać
                                    nadzwyczajną nagrodę po śmierci.

                                    Nie tylko religie działają w ten sposób. Ale najwygodniej odwoływac
                                    się do siły najwyższej możliwej w świecie i udawać, że się występuje
                                    w jej imieniu. Kult boga i kult jednostki (cesarz, faraon lub ktos
                                    taki jak Lenin lub obecnie JP2) to przykłady wodzów dążących do
                                    władzy absolutnej. Dla takiej władzy nie liczy się prawdziwa dbałość
                                    o szczęście jednostek. Celem jest władza sama w sobie. To ona
                                    umożliwia wyzysk. Sama ucieka od odpowiedzialności - kłamiąc,
                                    stosując manipulację, a w przypadku religii - zasłaniając się
                                    bogiem, o którego motywach, według nich, nie da się nic powiedzieć.

                                    Religie są narzędziem władzy nad człowiekiem, a jako takie podlegaja
                                    intensywnej ewolucji i selekcji tworząc wciąż nowe warianty i
                                    mutacje starych. Pierwotne, choćby najbardziej idealistyczne ich
                                    założenia są utopią, gdyż nigdy nie dałyby się wprowadzić w życie w
                                    świecie, w którym wszystko rywalizuje ze wszystkim o przetrwanie.

                                    Chrześcijaństwo, gdyby nie ewoluowało w stronę, w którą
                                    przeewoluowało, to nie przetrwałoby. I tu masz odpowiedź, dlaczego
                                    ma ono dziś taką a nie inną pozycję wśród religii całego świata.
                                    Jego sukces, to sukces nie samej idei, ale mechanizmów sterowania
                                    człowiekiem, jakie sobie przyswoiło.

                                    W ciągu całego czasu istnienia gatunku ludzkiego religii było
                                    niesłychanie wiele odmian. A jednak każda z nich ma w sobie zawarty
                                    pierwiastek władzy nad człowiekiem. Do czegoś go sprytem, oszustwem,
                                    manipulacją namawia, coś obiecuje, czymś go straszy...

                                    Ale zyli też ludzie którzy posługiwali się łagodniejszymi wariantami
                                    religii. Czy nie dziwi Cię, że są one całkowicie niszowe lub
                                    wyginęły? I jest pewna grupa ludzi, którzy nie posługują się religią
                                    wcale. Niektórzy z nich używają do osiągnięcia władzy innych,
                                    niereligijnych narzędzi. Ale są tacy, którzy z tego bezwzględnego,
                                    agresywnego wyścigu rezygnują - rezygnują także z religii. To
                                    ateiści. Ich brak agresji czyni ich w pewnym stopniu bezbronnymi
                                    wobec silnych narzędzi typu religijnego, a w społecznościach, w
                                    których trwa walka, gdzie jest pokazywany jakiś wróg i dokonywana
                                    jest mobilizacja, zaczynają zanikać.

                                    Religii nie zależy na tym, by ludzie byli mądrzy i samodzielni w
                                    myśleniu, bo tacy mogliby zacząć myśleć, a potem przestać podlegać
                                    religijnym dogmatom. A więc rozmożenie na ilość, a nie na jakość. A
                                    więc wprowadzenie zakłamanych, religijnych baśni do sfery, która z
                                    założenia ma być wątpieniem, do nauki i do szkół.

                                    Można by tak naprawdę długo. Lista wad religii jest ogromna. Ale
                                    zadajmy sobie pytanie: jakie chcielibysmy mieć społeczeństwo - czy
                                    wyedukowane, myślące, wątpiące, samodzielne, rozumiejące kim jest,
                                    skąd się naprawdę wzięło i jak powinno postępować, żeby móc
                                    optymalnie współistnieć, poszukujące prawdy? Czy raczej potulnych,
                                    biernych czytelników przypowieści moralizatorskich, nie dbających o
                                    podnoszenie standardu życia doczesnego, bo mają w perspektywie
                                    rekompensatę pośmiertną, której faktycznie nie dostaną? A może, to
                                    też ci drudzy, takich, którzy uważają, iż tylko ich religia jest
                                    najlepsza i wiele zrobią, żeby każdego wierzącego inaczej, nie
                                    podporządkowanego tej wersji boga i temu kapłaństwu, lub
                                    niewierzącego wcale, ukazać w najgorszym świetle, i kłamstwem, i
                                    manipulacją przekabacić na swoją wersję?

                                    Nie chcę uczestniczyć w tym wyścigu szczurów. Chcę świata nie
                                    zachowującego się agresywnie wobec mnie. Nie życzę sobie
                                    ewangelizacji mojej osoby, moich dzieci, mojego otoczenia, ani tą
                                    wersją religii, ani żadną inną. Nie chcę patrzeć na świat, w którym
                                    w tej chwili toczy się kilkadziesiąt wojen z motywami religijnymi w
                                    tle.

                                    Odejdź. Wróć do domu. Zamknij się w czterech ścianach i celebruj
                                    swoje obłędne, absurdalne obyczaje. Czytaj w kółko tę jedyną
                                    książkę, którą uważasz za kwintesencję mądrości ludzkiej i pozwól
                                    innym zyć tak jak chcą.

                                    Nie jesteś mesjaszem, ani nie był nim ten, którego za takiego
                                    uważasz. Podobnych jemu było wielu. Ich programy życia są niemniej
                                    warte, ale przegrywają z Twoim, ponieważ nie są agresywne, zakłamane
                                    i nie służą władzy, mamonie i luksusowi, w których sidła wpadają
                                    zawsze wszystkie religie.
                                    • zuq1 Całkiem dobrze 03.06.08, 17:00
                                      W wolnej chwili jeszcze przeczytam dokładniej Twój post. Jak widać,
                                      jeśli chcesz pisać "ładnie i układnie" to potrafisz, dlaczego nie
                                      może tak być zawsze? Trochę mnie jednak końcówka zasmuciła ("Odejdź.
                                      Wróć do domu. Zamknij się w czterech ścianach i celebruj swoje
                                      obłędne, absurdalne obyczaje. Czytaj w kółko tę jedyną książkę,
                                      którą uważasz za kwintesencję mądrości ludzkiej i pozwól innym zyć
                                      tak jak chcą."), ale poszedłeś w dobrym kierunku. A wiedz, że tak
                                      naprawdę Biblię czytam raczej rzadko, może dlatego, że czytam też
                                      inne książki, gazety "lub czasopisma" :)))
                                    • absconditus Re: Na zakończenie 03.06.08, 19:08
                                      Czy cokolwiek samo w sobie jest narzędziem, czy raczej jest narzędziem ze
                                      względu na zastosowanie?

                                      Czy jeśli coś może być narzędziem, to zawsze służy tylko do jednego celu?

                                      Czy jeśli coś może być użyte do złych i dobrych celów, to nie powinno się tego
                                      używać w ogóle?
                                      • grgkh Re: Na zakończenie 03.06.08, 20:05
                                        absconditus napisał:

                                        > Czy cokolwiek samo w sobie jest narzędziem,
                                        > czy raczej jest narzędziem ze względu na zastosowanie?

                                        Po co to dociekanie nie na temat?

                                        Narzędzie jest w tym przypadku sposobem działania, metodą z jej
                                        wszystkimi szczegółami. Istnienie religii umożliwia jej stosowanie w
                                        tym celu. I więcej, gdyby nie potrzeba stosowania jej właśnie tak,
                                        to znaczenie religii byłoby marginalne. To ta właściwośc religii
                                        jako narzędzia wyznacza jej tak doniosłą rolę w życiu ludzkich
                                        społeczeństw.

                                        > Czy jeśli coś może być narzędziem, to zawsze służy tylko do
                                        > jednego celu?
                                        >
                                        > Czy jeśli coś może być użyte do złych i dobrych celów, to nie
                                        > powinno się tego używać w ogóle?

                                        Narzędzia mają różne zastosowania. Noży używamy wszyscy, bo bez nich
                                        niemożliwe byłoby funkcjonowanie w świecie i mają do nich dostęp
                                        (choć nie tak duży), nawet dzieci. W przypadku broni palnej
                                        stosujemy większe ograniczenia, ale można sobie załatwić pozwolenie
                                        na jej posiadanie (i ewentualnie użycie). Z materiałami wybuchowymi
                                        jest jeszcze trudniej. Różnie też rozwiązuje się te kwestie w
                                        różnych państwach. A więc to od ludzi zależy, jak ustawią sobie
                                        ograniczenia w dostępie do narzędzi niebezpiecznych. A i skutki tych
                                        ograniczeń mają niejednakowe następstwa.

                                        Komunizm (Polska, ZSRR, Korea Pn) represjonował religię. I ludzie
                                        bez tej religii potrafili żyć. Czy byli bardzo przez to
                                        nieszczęśliwi? W Rosji religijność się odtwarza - czy Rosjanom to
                                        coś daje poza ułudą, że po smierci być może doczekają się
                                        rekompensaty za nędzne życie na ziemi, a stado darmozjadów
                                        strojących się w złote szaty ma niebieńskie życie już teraz? Czy to
                                        sa dobre cele?

                                        Czy idei faszyzmu, rasizmu, niewolnictwa, a nawet komunizmu - nie
                                        traktuje się jako złych i nie odstręcza się ludzi od wpadania w ich
                                        sidła?

                                        Czy jeśli Jezus mówił, że wszyscy ludzie sa sobie równi, to wolno
                                        religii dawać przywileje niedostępne innym ideom lub organizacjom?
                                        czy w ten sposób, grzęznąc w hipokryzji i ucząc jej ludzi,
                                        wykorzystujemy narzędzie dobrze?

                                        Religia może wtedy byłaby obojętna jako narzędzie, gdyby tym
                                        narzędziem przestała być. Jak to zrobić? Masz jakiś pomysł? Ludziom
                                        TAKIE narzędzia są niezbędne, by panować nad innymi. Zmienisz to?
                                        Religia to narzędzie prowadzące do nierówności. Są tak przesiąknięte
                                        tą celowością, że nie da się jej wyrzucić z systemów religijnych.

                                        Ale ja jestem realistą. Zawsze będą na świecie ludzie, którym
                                        religijne oszustwa bedą potrzebne - jako narkotyk, jako nadzieja w
                                        beznadziejności ich życia, jako ciągłość podstaw ich psychiki
                                        kształtowanej w dzieciństwie na sposób religijny.

                                        Tylko religia nie ma prawa wtrącać się do działania państwa. A także
                                        moralność jego obywateli musi być kształtowana w sposób niezależny
                                        od religii. I to odbierze religii jej rolę narzędzia. I przestanie
                                        wtedy być tak niebezpieczna.
                                        • absconditus Re: Na zakończenie 03.06.08, 21:51
                                          > Po co to dociekanie nie na temat?

                                          Piszesz o religii jako o narzędziu i to brzmi tak mniej więcej: Ludzie sobie
                                          przez wieki wytwarzali takie narzędzie do represji, ostrzyli, ostrzyli i teraz
                                          trzeba to narzędzie zniszczyć, bo wreszcie ktoś zauważył, że autorzy tego
                                          narzędzia mieli złe intencje. Mówisz, że ktoś (grupa) kto "wpadł na pomysł"
                                          stworzenia religii, chciał po prostu zdobyć władzę, czy jak?
                                          Bo ja z tego rozumiem, że sama religia od początku jest "pomyślana" jako
                                          narzędzie, jako metoda, sposób działania taki, żeby ktoś zdobył władzę.
                                          To powiedz jeszcze, bo nie mogę dojść: czy to ci, którzy wierzą i żyją zgodnie z
                                          tą wiarą zdobywają władzę, czy raczej tacy, którzy nie wierzą lub nie żyją
                                          zgodnie z wiarą?

                                          > Narzędzia mają różne zastosowania. Noży używamy wszyscy, bo bez nich
                                          > niemożliwe byłoby funkcjonowanie w świecie i mają do nich dostęp
                                          > (choć nie tak duży), nawet dzieci. W przypadku broni palnej
                                          > stosujemy większe ograniczenia, ale można sobie załatwić pozwolenie
                                          > na jej posiadanie (i ewentualnie użycie). Z materiałami wybuchowymi
                                          > jest jeszcze trudniej.

                                          Czy religia jest takim narzędziem jak nóż, broń palna lub materiał wybuchowy,
                                          które są pomyślane do konkretnych celów, czy może jak kamień lub patyk, o
                                          których chyba nie powiesz, że są to narzędzia do rozbijania człowiekowi czaszki
                                          i wydłubywania oczu.

                                          Nawiasem mówiąc - widziałem strzelby powstałe tylko dla ozdoby.

                                          > Komunizm (Polska, ZSRR, Korea Pn) represjonował religię. I ludzie
                                          > bez tej religii potrafili żyć.

                                          To co prawda nie zmienia faktu, że ludzie chyba w istocie potrafią żyć bez
                                          religii, ale to że komunizm represjonował religię nie znaczy że religia nie
                                          istniała. Chyba że się mylę.

                                          I tu chciałbym przeprowadzić takie rozumowanie, ale zaznaczam, że to tylko takie
                                          "próby", więc proszę mnie mocno nie besztać.

                                          Pewne zbiory przekonań nazwiemy religiami - takie, które zakładają istnienie
                                          Boga lub ogólnie isnienie czegoś "boskiego" (bez wchodzenia w szczegóły).
                                          Inne zbiory to takie które odrzucają istnienie czegoś "boskiego", czyli
                                          ateistyczne. Wśród nich komunizm.
                                          Mówisz, że wszystkie religie należy odrzucić, bo sprawdziło się, że używanie ich
                                          do władania prowadzi do czegoś niedobrego (nierówności).
                                          Oczywiście religii jest mnóstwo i nie każda została użyta jako narzędzie do
                                          władzy, a przy tym wiadomo, że jeśli jakaś już była użyta do władzy to jakoś
                                          pomijane były pewne jej principia (np. te o niezabijaniu), ale i tak uznajemy,
                                          że należy wszystkie religie odrzucić.
                                          Skoro na podstawie takich przesłanek odrzucamy te zbiory przekonań, to
                                          należałoby postąpić symetrycznie z przekonaniami ateistycznymi - komunizm
                                          również się nie sprawdził, przyniósł represje i nędzę (aczkolwiek słyszałem, że
                                          idee komunizmu zostały wszędzie w tych krajach wypaczone), więc odrzucamy
                                          wszystko co ateistyczne.
                                          Co nam pozostaje - zbiory przekonań takich, które w ogóle nie zajmują się
                                          istnieniem/nieistnieniem Boga. Czyli ludzie nie powinni uznawać żadnej religii,
                                          ale też żadnej postaci ateizmu.

                                          Jak to czytam to coś mi nie gra, ale nie wiem gdzie. Może ty to mi lepiej
                                          wytkniesz, to od razu trochę mi się rozjaśni.


                                          Aha - oto jak zrozumiałem sprawę memetyki. W wyniku "bardzo brutalnej i
                                          agresywnej walki pomiędzy memami" powstały narzędzia, "mempleksy" zawierające
                                          "memy" dotyczące miłości bliźniego, odrzucenia przywiązania do dóbr doczesnych,
                                          pokory itd. Czy tak?


                                          I taki może osobisty wątek, to pewnie nie zechcesz odpowiadać...
                                          > Ale ja jestem realistą. Zawsze będą na świecie ludzie, którym
                                          > religijne oszustwa bedą potrzebne - jako narkotyk, jako nadzieja w
                                          > beznadziejności ich życia, jako ciągłość podstaw ich psychiki
                                          > kształtowanej w dzieciństwie na sposób religijny.

                                          Tobie nie kształtowano tych "podstaw psychiki" w dzieciństwie na sposób religijny?
                                          Tzn. od dziecka jesteś ateistą? (bo chyba jesteś, ale pewności nie mam)
                                          • grgkh Re: Na zakończenie 04.06.08, 00:41
                                            absconditus napisał:

                                            > > Po co to dociekanie nie na temat?
                                            >
                                            > Piszesz o religii jako o narzędziu i to brzmi tak mniej więcej:

                                            Dla mnie to tak nie brzmi. Nadinterpretacje wynikają z braku wiedzy o temacie. Proponuję Ci zapoznać się, choćby pobieżnie, z memetyką.

                                            Zacznij od wikipedii: Memetyka, ale potem koniecznie przeczytaj tekst autorki "Maszyny memowej", Susan Blackmore: Potęga memu memu. W internecie jest sporo materiałów o memetyce, ale polecam Ci jeden z rozdziałów wspomnianej "Maszyny memowej", o tytule "Religia".

                                            > Czy religia jest takim narzędziem jak nóż, broń palna
                                            > lub materiał wybuchowy, które są pomyślane do konkretnych
                                            > celów, czy może jak kamień lub patyk, o których chyba nie
                                            > powiesz, że są to narzędzia do rozbijania człowiekowi czaszki
                                            > i wydłubywania oczu.

                                            Wiem, co to jest erystyka. Nie stosuj jej wobec mnie. Posługujmy się rzetelną argumentacją.

                                            > Nawiasem mówiąc - widziałem strzelby powstałe tylko dla ozdoby.

                                            A do kina chodzisz? Tam masz namiastkę całego świata, ale to nie jest świat. I też można się napatrzeć. I co z tego wynika?

                                            > > Komunizm (Polska, ZSRR, Korea Pn) represjonował religię. I ludzie
                                            > > bez tej religii potrafili żyć.
                                            >
                                            > To co prawda nie zmienia faktu, że ludzie chyba w istocie
                                            > potrafią żyć bez religii, ale to że komunizm represjonował
                                            > religię nie znaczy że religia nie istniała. Chyba że się mylę.

                                            > Pewne zbiory przekonań nazwiemy religiami - takie, które
                                            > zakładają istnienie Boga lub ogólnie isnienie czegoś
                                            > "boskiego" (bez wchodzenia w szczegóły).
                                            > Inne zbiory to takie które odrzucają istnienie czegoś
                                            > "boskiego", czyli ateistyczne. Wśród nich komunizm.

                                            Jak już mówisz o zbiorach, to pewnie znasz pojęcie zbioru pustego. To taki, który nie zawiera żadnego elementu. Jeśli religie są elementami zbioru "Religie", to ich całkowity brak będzie brakiem każdej religii, brakiem wszystkich religii jednocześnie, czyli ateizmem.

                                            Poza tym jest inna kategoria: "Systemy polityczno-społeczne". Jest wśród nich niewolnictwo (popierane w dekalogu), feudalizm (ulubiony system watykańczyków pomagający zbierać kościelną dziesięcinę), kapitalizm i inne. Jest także komunizm, czyli system zaproponowany przez Jezusa z Nazaretu, a potem rozwinięty w szczegółach przez Marksa i Lenina. I przy tym podziale pozostańmy. Jak to się stało, że Ci się pomyliły te dwie kategorie?

                                            W Polsce komunistycznej (a może socjalistycznej), za czasów PRL, religia miała się bardzo dobrze. Budowano kościoły. Na msze chodziły tłumy ludzi. Potem, gdy księża zabrakli się za politykę z ambony, gdy włączyli się w walkę o włądzę, to politycznie byli bardziej represjonowani. Ale pamiętaj - nie dlatego że nauczali o Bogu i moralności, ale dlatego że włączyli się aktywnie w walkę polityczną. W Polsce popeerelowskiej kosciół wszedł do polityki na stałe i obecnie rządzi nami na spółkę z kolejnymi nieudolnymi rządami.

                                            Tak więc za PRL "komunizm" był "klerykalny", proreligijny. Podobnie jest na Kubie. Tam nikomu i nigdy wierzyć nie zabraniano. Innych przykładów poszukaj sam.

                                            > Mówisz, że wszystkie religie należy odrzucić, bo sprawdziło się,
                                            > że używanie ich do władania prowadzi do czegoś niedobrego
                                            > (nierówności). [...]

                                            > Skoro na podstawie takich przesłanek odrzucamy te zbiory
                                            > przekonań, to należałoby postąpić symetrycznie z przekonaniami
                                            > ateistycznymi - komunizm również się nie sprawdził, przyniósł
                                            > represje i nędzę (aczkolwiek słyszałem, że idee komunizmu zostały
                                            > wszędzie w tych krajach wypaczone), więc odrzucamy
                                            > wszystko co ateistyczne.

                                            Powiedziałem - pierwszym komunistą był Jezus. Odrzuć więc Jezusa. Poza tym popełniasz błąd niewłaściwej kategoryzacji.

                                            Nie znasz definicji ateizmu. Ateizm jest TYLKO brakiem wszystkich religii jednocześnie. Ty też odrzucasz wszystkie, oprócz jednej, którą sobie pozostawiasz. Ateizm nie jest ŻADNYM poglądem, bo jako zbiór pusty, nie reprezentuje sobą niczego. Nie jest ani bojowy, ani pokojowy. Jest a-teizmem, brakiem teizmu.

                                            A że jacyś ludzie, którzy nazywają siebie ateistami walczą z religiami chcącymi ich zmienić na swoją modłę lub narzucają im bzdurne prawa, to elementarne prawo każdego człowieka do obrony przed ograniczaniem jego wolności i narzucaniem czegoś, czego nie akceptują. Tak samo jak ateiści, będą się bronili ludzie wyznający inne religie.

                                            > Co nam pozostaje - zbiory przekonań takich, które w ogóle nie
                                            > zajmują się istnieniem/nieistnieniem Boga. Czyli ludzie nie
                                            > powinni uznawać żadnej religii, ale też żadnej postaci ateizmu.

                                            "Co nam pozostaje..."? Moim zdanie to właśnie ateiści pozostają. Pomyśl o tych, którzy jakimś cudem w ogóle się z religią nie zetknęli i nie wiedzą, że religię można odrzucić. Pomyśl o noworodkach, które rodzą się ateistami, a stają się religijne pod wpływem popularnej na danym terenie wersji religii. A na koniec zajrzyj do Czech. Tam około połowa ludności w ogóle nie zastanawia się, czy wierzyć, czy nie wierzyć, bo zgodnie z tradycją rodzice nie przekazują im w ogóle wirusa religii. I chwała niech będzie za to Husowi. A czy Czesi są jakimś szczególnie złym narodem?

                                            > Tobie nie kształtowano tych "podstaw psychiki"
                                            > w dzieciństwie na sposób religijny?
                                            > Tzn. od dziecka jesteś ateistą?

                                            Jako dziecko chodziłem na religię, bo chodzili wszyscy. Było to za czasów PRL, a więc bardzo dawno temu. Religię wspominam jako straszenie piekłem, smołą, diabłami, grzechami i obiecywanie czegoś, czego nie mogłem sobie wyyobrazić. Potem była nuda chodzenia do kościoła. Zanim uzyskałem pełnoletniość stałem się agnostykiem, któremu istnienie bogów było obojętne. Dlaczego? Bo zauważyłem jaka religia jest infantylna i pełna sprzeczności. Wkrótce potem odrzuciłem Boga ostatecznie, jako nieistniejący, wymyślony przez ludzi byt.

                                            Moralność dostałem od rodziców, a nie ze strachu przed Bogiem lub wkucia dekalogu. Dekalog jest bzdurny. Nie robię nikomu niczego, co mnie jest niemiłe i nie kłamię. I to rodzice swoim przykładem przekazali mi, że warto te zasady stosować, a będzie mi między ludźmi dobrze i im dobrze ze mną. I to się sprawdza.

                                            Niestety kościół jest w widoczny sposób przesiąknięty hipokryzją i ma to bardzo zły wpływ na moralność statystycznego Polaka.
                                            • absconditus Re: Na zakończenie 04.06.08, 06:56
                                              > Zacznij od wikipedii: Memetyka, ale potem koniecznie przeczytaj

                                              To potem, bo jak tam patrzyłem, to bardzo skomplikowane. Lepiej będzie jak
                                              dostanę tutaj odpowiedzi, bo pewnie tam będę ich szukał długo.

                                              Chciałbym jednak wciąż wiedzieć :
                                              1) czy ci, którzy tworzyli religie, tworzyli je dla władzy?
                                              2) czy to ci, którzy wierzą i żyją zgodnie z wiarą zdobywają władzę, czy raczej
                                              tacy, którzy nie wierzą lub nie żyją zgodnie z wiarą?

                                              A jeśli te pytania są niedobre, bo może sugerują odpowiedzi, albo jakieś
                                              odrzucają z góry, to mi to napisz i wytłumacz jak się rzecz ma, proszę.

                                              > Wiem, co to jest erystyka. Nie stosuj jej wobec mnie. Posługujmy się rzetelną a
                                              > rgumentacją.

                                              Musiałem sprawdzić, co to jest erystyka w wikipedii. Chodzi ci o to,że nie chcę
                                              dotrzeć do prawdy, tylko stosuję jakieś sztuczki, żeby wyszło na moje, tak?
                                              Wierz mi lub nie, ale nie chciałem.
                                              To może ja inaczej zapytam bazując jednak na tym co powiedziałeś, że religia
                                              jest narzędziem - chyba że się z tego wycofujesz.
                                              Czy religia jest narzędziem utworzonym do konkretnego celu, czy jest czymś, co
                                              najpierw powstało, a potem zostało użyte jako narzędzie? Czy to dalej jest
                                              erystyka? No w każdym razie, jeśli żadna z tych propozycji nie pasuje, to może
                                              wyłuszcz mi, jakim to narzędziem jest religia, do czego ją przyrównać.


                                              > A do kina chodzisz? Tam masz namiastkę całego świata, ale to nie jest świat. I
                                              > też można się napatrzeć. I co z tego wynika?

                                              Z tą strzelbą to mi chodziło o to, że nawet taki przedmiot może nie być
                                              narzędziem, ale to było tylko "nawiasem mówiąc" - nie zależało mi na tym, żebyś
                                              się do tego odnosił. Taka luźna myśl. Paplam jak głupi czasem.

                                              > , czyli system zaproponowany przez Jezusa z Nazaretu, a potem rozwinięty w szcz
                                              > egółach przez Marksa i Lenina. I przy tym podziale pozostańmy. Jak to się stało
                                              > , że Ci się pomyliły te dwie kategorie?

                                              Wiedziałem, że coś napisałem nie tak. To powiedz mi szybko, czy materializm
                                              dialektyczny jest jednym z tych szczegółów?

                                              > Jak już mówisz o zbiorach, to pewnie znasz pojęcie zbioru pustego. To taki, któ
                                              > ry nie zawiera żadnego elementu

                                              Ja pisałem o zbiorach przekonań. W kontekście tego, co napisałem, zbiór pusty to
                                              faktycznie byłby zupełny brak przekonań - czyli zarówno brak przekonań o
                                              istnieniu Boga jak i o nieistnieniu. Czyli ateizm to jest po prostu nic? Nie
                                              przeczy niczemu ani nie potwierdza niczego?

                                              > ... Poza tym pope
                                              > łniasz błąd niewłaściwej kategoryzacji.

                                              Może i się zagalopowałem, że wrzuciłem komunizm do innego wora niż religie.

                                              > ... Zanim uzyskałem pełnoletniość stałem się agno
                                              > stykiem, któremu istnienie bogów było obojętne. Dlaczego? Bo zauważyłem jaka re
                                              > ligia jest infantylna i pełna sprzeczności.

                                              Wszyscy moi znajomi ateiści, agnostycy, czy jak tam się zwą, zostali nimi
                                              właśnie zanim uzyskali pełnoletniość - jakoś tak w okresie dojrzewania lub tuż
                                              po, ale nie wcześniej. Ty też właśnie wtedy?

                                              Czy wszystkie twoje sądy są solidnie przemyślane? Czy w tym co napisałeś nie
                                              zdarzyły ci się żadne pochopne wnioski?
                                              • caroli_ne_86 grgkb 04.06.08, 11:55
                                                Pięknie wyłożyłeś teorię ateistyczną. Ja dopiero zaczynam czytać ST i
                                                NT.Powiedzmy ,ze odrzucam Biblie bo jest przestarzala i ma wartość historyczna
                                                Ale trudno byloby mi sie pogodzic z odrzuceniem istnienia Boga, może innymi
                                                słowy, Stwórcy. Do mojej świadomości nie przemawia teoria ewolucji a świat
                                                przecież jakoś powstal. Myślę więc, że ktoś to wszystko stworzył, z konstruowal,
                                                w każdym bądź razie, powołał do życia. A może masz na to odmienną teorię.
                                                Chętnie ją poznam.Pozdrawiam:)
                                                • astrotaurus Re: grgkb 04.06.08, 12:22

                                                  caroli_ne_86 napisała:

                                                  **Pięknie wyłożyłeś teorię ateistyczną**

                                                  To prawda , grgkh ma "łeb jak sklep" i wszystko tam ładnie poukładane. :)


                                                  **.Powiedzmy ,ze odrzucam Biblie bo jest przestarzala i ma wartość historyczna
                                                  Ale trudno byloby mi sie pogodzic z odrzuceniem istnienia Boga, może innymi
                                                  słowy, Stwórcy. **

                                                  Odrzuć, pewnie że odrzuć, tak samo jak odrzucasz całe mnóstwo innych "świętych
                                                  ksiąg" różnych religii. Biblia to przedwieczny zbiór bzdur, w którym nic się
                                                  kupy nie trzyma.


                                                  **Do mojej świadomości nie przemawia teoria ewolucji a świat przecież jakoś
                                                  powstal.**

                                                  Może zamiast czytać stare bajki poczytaj jakieś szkolne podręczniki.... :l
                                                  Ewolucja jest faktem bez względu na to czy do Ciebie przemawia. Faktem
                                                  potwierdzonym naukowo, faktem, z którym na forum świata nie ma dyskusji. Żaden
                                                  kościół nie śmie jej kwestionować.


                                                  **Myślę więc, że ktoś to wszystko stworzył, z konstruowal w każdym bądź razie,
                                                  powołał do życia**

                                                  Na takiej bazie siedzą kreacjoniści. I o to jedynie toczy się walka na świecie.
                                                  Kto/co dał/o impuls do bigbangu?
                                                  W świetle efektów dociekań ludzkości stare bajki poszły się kochać, więc
                                                  religijni próbują chociaż zająć dla swojego bóstwa pozycję Wielkiego Kreatora.

                                                  I, powtórzę, nie mam tu na myśli gamoni odrzucających dorobek naukowy ludzkości
                                                  i opierających swoją wizję świata na mrzonkach opisanych tysiące lat temu przez
                                                  ludzi dysponujących dużo mniejsza wiedzą, niż dzisiejsi uczniowie podstawówek.
                                                  • caroli_ne_86 Re: grgkb 04.06.08, 12:45
                                                    Napisałam 'powiedzmy ,ze odrzucę"
                                                    A czytam wszystko( oprocz podręczników szkolnych )- świerszczyki też:)
                                                    No i trudno sie z Toba nie zgodzić co do tej wiedzy- gamoniem jestem:(
                                                    Dziekuję za wykład:)
                                                • grgkh Re: grgkb 04.06.08, 16:22
                                                  caroli_ne_86 napisała:

                                                  > trudno byloby mi sie pogodzic z odrzuceniem istnienia Boga,
                                                  > może innymi słowy, Stwórcy. Do mojej świadomości nie przemawia
                                                  > teoria ewolucji a świat przecież jakoś powstal.

                                                  A dlaczego sam nie powstał? Czy dlatego że nic samo powstać nie
                                                  może? A bogowie mogą powstawać sami? Jeśli oni mogą, to mógł i
                                                  świat. Bóg jest... ZBĘDNY! A ponieważ nie da się udowodnić jego
                                                  istnienia, więc NIE ISTNIEJE. To nadzwyczaj proste rozumowanie,
                                                  którego nie sposób podważyć.

                                                  > Myślę więc, że ktoś to wszystko stworzył, z konstruowal,
                                                  > w każdym bądź razie, powołał do życia.
                                                  > A może masz na to odmienną teorię.
                                                  > Chętnie ją poznam.Pozdrawiam:)

                                                  Tak więc widzisz, że ci, którzy proponują istnienie boga (bedę pisał
                                                  małymi literkami, bo chodzi mi o całkiem dowolne indywiduum tego
                                                  typu) nie dają właściwie *żadnej* teorii. Czy potrafią powiedzieć,
                                                  czym lub kim jest bóg? Nie. Uciekają od tej odpowiedzi, bo nie
                                                  wiedzą. Nie wiedzą czym/kim jest, ale twierdzą, że jest? Czy to ma
                                                  sens? Jeśli coś ma *być*, to musimy wiedzieć *jakie* to coś ma
                                                  cechy. Żadnej cechy *boskości* nie da się logicznie obronić.

                                                  Kiedyś, gdy nie wyobrażano sobie, że świat działa według reguł,
                                                  które można rozpoznać, opisać i ich używać do przewidywania efektów
                                                  naszego działania i działania świata, rolę siły sprawczej spełniały
                                                  nadnaturalne siły zarządzające naturą. Te siły miały pochodzić z
                                                  zewnątrz, spoza świata, bo wewnętrznej przyczynowości nie udawało
                                                  się domyślić. Dziś istnieje zdefiniowana w swoich zadanich i
                                                  metodach nauka, i bóg w sensie prehistorycznym umarł. Można jego
                                                  obrazem karmić małe dzieci, którym nie da się wytłumaczyć czym jest
                                                  fizyka, matematyka i reszta nauk. I robi się to - z lenistwa, z
                                                  głupoty, z tradycji itp. A dzieci muszą dojrzeć, posiąść pewną
                                                  wiedzę o świecie i dopiero wtedy będą w stanie odrzucić nadnaturalne
                                                  siły sprawcze. Rozumowo i racjonalnie.

                                                  Piszesz, ze nie przemawia do Ciebie teoria ewolucji. W ogóle?
                                                  Dlaczego? Co Ci w niej przeszkadza lub wydaje się niewiarygodne?
                                                  • caroli_ne_86 Re: grgkb 05.06.08, 11:56
                                                    Witaj grgkb:)

                                                    Tylko prosze nie śmiej sie ze mnie Ja dopiero zaczynam sie interesowac wieloma
                                                    sprawami choć juz mam 22 lata ale chyba nie jest za pozno:)?

                                                    Nie zgadzam się jednak z twoją opinią odnośnie powstania świata. O ile
                                                    zrozumiałam to bardziej się skłaniasz do teorii Darwina. Żeby nie być gołosłowną
                                                    przedstawię swoje przemyślenia. Próbowałam sobie wyobrazić jak mógłby powstać
                                                    człowiek na drodze ewolucji. Najlepiej byłoby gdyby zaistniała taka super
                                                    komórka, tylko co potem? Przecież żeby ta komórka mogła sie rozwijać musi być
                                                    przynajmniej odżywiana. Jak? Może być inna wersja. Jakaś komórka zaczęła się
                                                    nietypowo rozwijać, na wzór drożdży. Pęczniała, gulgotała... tak przez 1000 lat
                                                    ewoluowała. Pomału w środku wykształciły się kości, narządy i cała reszta... i
                                                    gotowy człowiek czekał sobie na obudzenie. Kto go obudził ( może nawety sam) i
                                                    dlaczego po tym przebudzeniu tak szybko musiał umierać? Bo, porównując 1000 lat
                                                    galaretowatej fazy i tylko kilkadziesiąt egzystencji, to jest stanowczo za
                                                    krótko. Chociaż ponoć ci biblijni bohaterowie żyli po 500 lat ale czy to prawda,
                                                    czy tylko ludzie inaczej mierzyli czas? Adam i Ewa mogli żyć tak długo ale tylko
                                                    dlatego, że nie mogli się dogadać co do potomstwa. Bóg się zniecierpliwił i
                                                    urządził prowokację po której oboje się wystraszyli i przytulili, żeby się
                                                    pocieszyć i wtedy.... wiadomo:) To tak na marginesie.
                                                    Darwin był botanikiem i podróżnikiem. Jeżeli zaobserwował, że wiele roślin jest
                                                    do siebie podobnych i mogą się od siebie wywodzić i na tej podstawie ustanowil
                                                    swoja teorię to według mnie był w błędzie. Bo, gdy mamy na przykład klon
                                                    zwyczajny, kandyjski i chyba jeszcze jakieś są... to moglibyśmy przyjąć, że dąb
                                                    kanadyjski wywodzi się od zwyczajnego. Czemu więc ten zwyczajny nadal jest?
                                                    Powinno go już nie być skoro wyewoluował się na klon kanadyjski. Dla mnie
                                                    ewolucja powinna obejmować wszystkie egzemplarze danego gatunku, inaczej byłaby
                                                    ewolucja wybiórczą czyli żadną, bo co to za ewolucja która kieruje się
                                                    kaprysami? Jeżeli ewolucja to niebawem powinniśmy się spodziewać, że Bartek
                                                    przestanie być dębem a będzie na przykład lipą. Albo przynajmniej będzie
                                                    rozsiewał nasionka lipy – tylko wtedy musiałby być jednak lipą.
                                                    Teraz jest czas rozwoju techniki. Za czasów tworzenia historii biblijnych
                                                    techniki prawie nie bylo. Teraz potrafimy zbudować wiele rzeczy wraz z
                                                    człekokształtnym robotem, który nawet może mówić, myśleć i precyzyjnie pracować.
                                                    Tą pracę trzeba mu zaprogramować ale on jest poddatny na takie nauki. A teraz
                                                    sugestie z życia; czlowiekowi można przeszczepić narządy: nerkę, wątrobę nawet
                                                    serce. Można doszyć rękę czy nogę od dawcy i to wcale nie bezposrednio po
                                                    wypadku ale wiele lat potem. I człowiek może nimi poruszać jak swoimi własnymi
                                                    kończynami. Praktykuje się rekonstrucje twarzy (niemal jak w tym filmie). Jest
                                                    sztuczna krew. Była nawet ostatnimi czasu sensacja – wychodowano bijące serce
                                                    (na bazie szczura ale jednak). Jeszcze kilka elementów i będziemy mogli samo
                                                    zrekonstruować człowieka. No i ktoś by to musiał zrobić. A jeżeli my już
                                                    istniejemy w tak doskonałej formie to tego też ktoś musiał dokonać. Człowiek
                                                    steruje swoimi robotami a Bóg swoimi. Ale skoro pozwala nam o tym rozmawiać to
                                                    znaczy że się nie gniewa a może nawet tego oczekuje. Oto, czemu wierzę, że świat
                                                    ma swojego wykonawcę. Nie jest on tylko tak małostkowy jak go chce widzieć biblia.
                                                    Teraz pewnie masz ubaw po pachy ale ja pisze szczerze o swoich przemysleniach:):)
                                                    Pozdrawiam:)
                                                  • grgkh Re: grgkb 06.06.08, 18:53
                                                    caroli_ne_86 napisała:

                                                    > Witaj

                                                    Witaj

                                                    Wszystkie Twoje wątpliwości mógłbym rozwiać, ale musiała by być to
                                                    strasznie długa praca. Nie mam tyle czasu. Nie mogę tu powtarzać
                                                    całego programu z biologii z czasów szkolnych...

                                                    > O ile zrozumiałam to bardziej się skłaniasz do teorii Darwina.

                                                    Nie skłaniam się w ogóle do żadnej innej teorii, ponieważ żadna inna
                                                    nie oferuje niczego, co by się nie dało podważyć. Ewolucjonizm
                                                    (darwinizm) pozostał jako jedyny na placu boju i jest dobrze
                                                    udokumentowaną teorią.

                                                    > Bóg się zniecierpliwił

                                                    Kto stworzył Boga? Nikt?

                                                    No to świata też nikt nie musiał tworzyć - powstał sam. Na początku
                                                    był prymitywnie prosty, a potem - dzięki ewolucji - zmienił się do
                                                    wyglądu, który obserwujemy teraz. I życie biologiczne także.

                                                    Poza tym - jak możesz mówić, że Bóg się ZNIECIERPLIWIŁ? To Bóg ma
                                                    taką cechę charakteru, według Ciebie? Nonsens, nie byłby bogiem.

                                                    > bo co to za ewolucja która kieruje się kaprysami?

                                                    Ewolucja nie jest celowa. Rządzi nią przypadek (czyli to, co
                                                    rozumiemy jako naszą niewiedzę o przewidywaniu przyszłości) i
                                                    selekcja. Co sobie radzi, to przetrwa, a co jest nieprzystosowane -
                                                    musi zginąć.

                                                    > Pozdrawiam:)

                                                    Pozdrawiam. Zaglądaj na stronę racjonalista.pl - jest tam wiele
                                                    bardzo dobrych tekstów o wszystkim, co Cię interesuje.
                                                  • caroli_ne_86 Re: grgkb 06.06.08, 19:39
                                                    Dziekuję:)
                                                    W taki razie musze wrócić do biologi z czasów ..szkolnych....:(
                                                    Napisze Ci jeszcze króciutko ,ze spotkałam się z takim stwierdzeniem iż świat powstał przez nieosobowego boga Spinozę,że mój Bóg iinne są wytworami tego właśnie Boga .
                                                    Słyszałeś o tym Bogu??
                                                    I jeszcze przypomniało mi sie ,że prawdziwego ateiste mozna poznać po
                                                    tym ,ze ubiera się na czarno i nosi koloratkę:)>rozbawiona<
                                                    fiu fiu fiu :)
                                                    Dziekuje pieknie ,ze to ,ze poświęciłeś mi swój cenny czas.Byłam raz na 'racjonaliście' Muszę częściej zaglądać tam:)
                                                    Pozdrawiam cieplutko:)
                                                    pl.youtube.com/watch?v=xJb6gi379iQ&feature=related
                                                  • grgkh Re: grgkb 06.06.08, 20:12
                                                    caroli_ne_86 napisała:

                                                    > Dziekuję:)
                                                    > W taki razie musze wrócić do biologi z czasów ..szkolnych....:(

                                                    www.ewolucja.org/
                                                    > Napisze Ci jeszcze króciutko ,ze spotkałam się z takim
                                                    > stwierdzeniem iż świat powstał przez nieosobowego boga Spinozę,
                                                    > że mój Bóg iinne są wytworami tego właśnie Boga .
                                                    > Słyszałeś o tym Bogu??

                                                    Pomyśl:

                                                    Złożone zawsze składa się z prostszych elementów - nidgy na odwrót.
                                                    To definicja. Czy złożoność całkiem dowolnego boga dopuszcza
                                                    obecność w nim jakichś elementów, z których się on składa? Z czego
                                                    się składa bóg jeśli jest skomplikowany, a nie elementarnie prosty?
                                                    A może z niczego? A może go nie ma, bo żaden nie odpowiada takiej
                                                    definicji?

                                                    Na początku wszystkiego jest coś elementarnie prostego, czego nie da
                                                    się rozłożyć na elementy. Tak też jest zbudowany nasz Wszechświat.
                                                    Oprócz elementów istnieje także zasada, według której od początku do
                                                    końca, bez żadnej ingerencji, trwa zmienność, rozwój, ewolucja
                                                    wszystkiego. Wśród tych zasad nie ma miejsca dla bogów. Są tylko
                                                    proste założenia i ich konsekwencja - wszystko i my w tym wszystkim.

                                                    > I jeszcze przypomniało mi sie ,że prawdziwego ateiste mozna
                                                    > poznać po tym ,ze ubiera się na czarno i nosi koloratkę:)
                                                    > >rozbawiona< fiu fiu fiu :)

                                                    Na pewno ogromna część kapłanów każdej religii nie wierzy w swoich
                                                    bogów. To jest fakt. Postępują tak, jakby się wcale nie bali
                                                    karzącej ręki swego protektora.

                                                    > Dziekuje pieknie ,ze to ,ze poświęciłeś mi swój cenny czas.
                                                    > Byłam raz na 'racjonaliście' Muszę częściej zaglądać tam:)

                                                    Zaglądaj. Jesteś dorosła i za swój rozwój, za to, kim kiedyś
                                                    będziesz, musisz sama wziąć odpowiedzialność. Nie wierz autorytetom,
                                                    bo większość z nich jest fałszywa. Szukaj i wątp we wszystko. Tylko
                                                    wtedy i tylko tak można znaleźć okruchy prawdy.
                                                  • caroli_ne_86 Re: grgkb 06.06.08, 20:58
                                                    Muszę to ..przemyśleć .to co napisałes n/t:)Pewnie ułożę już nieco inną wieżę:)
                                                    Wiesz ,wiele spraw mnie interesuje ,nie tylko religia.Lubie czytać również
                                                    forum, dyskusje na forum w komentarzach.
                                                    Czytając i pisząc w sieci uczę się porządkować myśli, trenuję formy wypowiedzi
                                                    tak, by możliwie dokładnie odzwierciedlała to, co chcę przekazać.Tylko smucą
                                                    mnie te komentarze w których ktoś roztrząsa swoje emocje - i nic poza tym,
                                                    gdzie rozpamiętuje czyjeś spojrzenia i gesty, koncentruje się na tym tylko, co
                                                    czuje.Jak bardzo sie różnimy MY ..wszyscy.
                                                    Jeszcze Ci tylko dopieszę ,że wierząc w Boga neguje istnienie piekła tego
                                                    pozaziemskiego:)
                                                    Myslę ,że żaden Bóg nie skazałby bowiem tych, którzy go po śmierci dostąpią, na
                                                    straszliwe cierpienie.Bóg jest dawcą jedynie dobra :)
                                                    Pozdrawiam:)
                                                    pl.youtube.com/watch?v=LWoyZixx1l4
                                                  • caroli_ne_86 (Nie) zrozumienie... 08.06.08, 14:58
                                                    Na jednej półce ST i NT na drugiej"Bóg urojony" a dalej Lewis opisujący dziwne
                                                    duchy dręczące kobiety Kamba(Afryka Wsch.)
                                                    Davkins [kogo on mi przypomina?:)] 'zdzielił'' mnie w głowę obuchem:)
                                                    Tu zaczynają się schody, niekoniecznie do nieba:)
                                                    Usilnie stara się obalić najmniejszy argument na rzecz istnienia Boga -
                                                    "zagubieni" mogą pozostać zdeklarowanymi ateistami:)
                                                    Chyba sięgnę po Paragraf 22 który od dwóch lat siedzi sobie na półce i prosi o
                                                    przeczytanie:) [ skończylam na dwoch pierwszych kartkach]

                                                    Tak sobie czasami myślę, że kiedy stanę przed Najwyższym [a raczej moja dusza,
                                                    bo ciało będzie wskazywało na częściowy rozkład], a on będzie na mnie patrzył z
                                                    szelmowskim uśmiechem, a później powie:
                                                    "No i co, niedowiarku? No i co ja mam z tobą teraz zrobić?"

                                                    Ps. Jak będzie sprawiedliwy, tak jak piszą i mówią- to pójdę wprost do nieba bo
                                                    piekła nie ma:)

                                                    Czy odnajdę i kiedy spokój w tym chaotycznym świecie moich myśli?
                                                    Pozdrawiam cieplutko:)
                                                    www.youtube.com/watch?v=XFGrQMD6Uqc
                                                  • grgkh Re: grgkb 08.06.08, 21:24
                                                    caroli_ne_86 napisała:

                                                    > wierząc w Boga neguje istnienie piekła tego pozaziemskiego:)
                                                    > Myslę ,że żaden Bóg nie skazałby bowiem tych,
                                                    > którzy go po śmierci dostąpią, na straszliwe cierpienie.
                                                    > Bóg jest dawcą jedynie dobra :)

                                                    Nie ma dobra, ani zła. Czy wilk zjadający zająca to dobro, czy zło? Dla tego konkretnego zająca, to koniec jego życia. Ale dzięki temu przetrwa gatunek wilków, a także roślinność, którą - być może - zjadłyby całkowicie rozmnożone bez ograniczeń zające.

                                                    Świat to harmonia równowagi współistniejących organizmów żywych. Umierają i zjadają się nie dlatego że coś jest dobre lub złe, ale dlatego że wszystko się zmienia. To rzeka czasu i brak celu.

                                                    Czy ktoś pamięta, że przed nami umarło tylu naszych przodków? Czy cierpieli? Czy przyczyniali się do cierpień innych? A przecież dziś jesteśmy tacy jacy jesteśmy, bo świat tego "wczoraj" był dokładnie taki jaki był. Gdyby miliard lat temu przedstawiciel jakiegoś wymarłego gatunku nie zjadł innego, też już nieistniejącego zwierzaka, to może w ogóle nie byłoby ludzi. Czy to dobrze, czy źle? Czy gdyby przed dniem twojego "poczęcia" Twoi rodzice "odłożyli" ten akt na następny dzień i wtedy p[oczęli kogoś innego, choć prawie identycznego jak Ty, to byłabyś Ty, czy ktoś inny? Czy Ty wczoraj, to ta sama osoba, co Ty dzisiaj? A przecież w naszym organizmie komórki wciąż umierają i odradzaja się, a więc czy po kilku latach, to jesteśmy wciąż my, czy już ktoś inny?

                                                    Panta rhei. Wszystko przeminie i jeśli za ileś tam lat znikniemy, a nikt nie będzie pamiętał nas, naszych czynów, to co po nas zostanie?

                                                    Pamięć. To warto przechowywać. To pamięć naszej kultury - bardzo, bardzo złożonego tworu. To ona wypełnia treścią umysły nowonarodzonych dzieci. Bez niej nie bylibyśmy ludźmi. Bez niej musielibysmy tworzyć wszystko jeszcze raz, od początku. Musielibyśmy, bo potrzebujemy jej. W rzeczywistości - pomyśl - to ona zachowuje w sobie te nasze cierpienia i radości, i to, dlaczego takimi były. A kara boska? :) Pocieszamy się, że ktoś pomści tych, którzy cierpieli tak, jak my to sobie możemy wyobrazić. Nie warto żyć nadzieją odwetu. Warto żyć tak, by teraz nie doświadczać innych w sposób, którego sami nie chcielibyśmy doznać. I wtedy, w rewanżu mamy szansę dostać to samo. Ale dostać tu i teraz, w czasie życia i na ziemi.

                                                    A więc rezygnujmy z zemsty i agresji. Przekazujmy innym to, co najwartościowsze, bo ci inni, to tak jakby my, bo jesteśmy jednością w czasie i przestrzeni.

                                                    Pomyśl dłużej nad ostatnim zdaniem...
                                                  • caroli_ne_86 Re: grgkb 10.06.08, 13:23
                                                    Witaj:)

                                                    Wszystko co napisałam to mój wewnętrzny sprzeciw przeciw logice, którą jesteśmy
                                                    karmieni. Może to nie jest wystarczający powód ale wolno mi mieć chyba swoje
                                                    zdanie?choć coraz częściej wątpię w to... Dlaczego teoria ewolucji nie przemawia
                                                    do mojej wyobraźni? Czytałam ostatnio, że taki zbieg okoliczności, żeby powstała
                                                    cząstka zdolna do ewolucji mógłby zaistnieć raz na trylion przypadków. Zdolna,
                                                    nie znaczy, że może się ona rozwinąć, więc aby taka cząstka mogła się jeszcze
                                                    rozwinąć, wymagany jest następny zbieg okoliczności o tym samym współczynniku
                                                    prawdopodobieństwa czyli innymi słowy cud.
                                                    Cud, dlatego, że istnieje tyle gatunków roślinek , zwierzątek i rabaczków, że
                                                    albo musiałby nastąpić jakich generalny wysiew tych wszystkich gatunków na raz
                                                    albo ten nieprawdopodobny zbieg okoliczności musiałby występować co 100 lat,
                                                    może co 200, no a to przecież byśmy zauważyli. Dlatego uważam, że ewolucja nie
                                                    ma racji bytu a sam Darwin, jako przyrodnik i podróżnik zaobserwował tylko
                                                    zmiany przystosowawcze roślin i zwierząt do istniejących warunków klimatycznych,
                                                    środowiskowych i żywieniowych.
                                                    To, że na wyspach Galapagos, gdzie podobno był, egzystują obok siebie żółwie
                                                    słoniowe, te największe i jedne z nich mają skorupę wypukłą a drugie bardziej
                                                    spłaszczoną to nie jest wynik ewolucji no bo ewolucja jako progresywny rozwój
                                                    powinna obejmować cały gatunek a nie tylko poszczególne osobniki.
                                                    Uważasz, że wszystko składa się z najdrobniejszych elementów (atomów). To jest
                                                    oczywiste ale czy wyobrażasz sobie co by było gdyby wzrok człowieka był tak
                                                    przenikliwy, że widziałby te atomy wraz z ich elektronami i protonami, zamiast
                                                    całość materii?
                                                    Człowiek właściwie nie widziałby nic tylko skupisko różnorodnych atomów, które
                                                    sie tylko różnią ilością elektronów i protonów. Dlatego nie można rozpoczynać
                                                    poszukiwań od atomu, to znaczy pewnie można ale jest to zajęcie na miliony lat,
                                                    akurat tyle iloma może dysponować ktoś taki jak Bóg, który ma dużo czasu:)
                                                    Tylko on mógł pokombinować, że atom tlenu i dwa wodoru stworzą wodę i tak dalej.
                                                    Bóg to mógł a co nam pozostało? My możemy rozpocząć poszukiwania od końca. W
                                                    końcu, mówi się: po nitce do kłebka a nie odwrotnie.
                                                    Myślę, że religia, wiara, to taka interpretacja właśnie poczęta od środka
                                                    kłębka. Nikt nie wie co tam jest więc się snuje domysły. Dlaczego nie rowijać
                                                    tego kłębka, żeby dowiedzieć co tak naprawdę jest w środku. Ludzie już nie chcą
                                                    wierzyć "na słowo", no, pewnie nie wszyscy.
                                                    Co do stwierdzenia, że Bóg się zniecierpliwił, to jest to tylko z mojej strony
                                                    taka próba uczłowieczenia Boga. W końcu Biblia mówi, że człowiek powstał na wzór
                                                    i podobieństwo Boga, chociaż jednocześnie mówi, że Bóg jest duchem, nie ma
                                                    postaci. Co więc jest prawdą?
                                                    Świat ....trwa

                                                    Bóg -jeśli jest -patrzy niewzruszenie na rzeczy przemijające...


                                                    Nie ma dobra i zła??
                                                    czy wilk przewiduje ,ze odbierze życie? a zajączek chyba nie myśli ,ze będzie
                                                    zjedzony?
                                                    Czytając Ciebie to jakbym słyszała mojego Dziadka który mówił często że nie ma
                                                    początku ani końca jedynie jest zmiana .
                                                    Lubiłam Go słuchać ale nie wszystko to o czym mówił rozumiałam a On nie
                                                    tłumaczył..........
                                                    Tylko mówi..mówił..
                                                    Pomyślę na tym i ...napiszę
                                                    Teraz zmykam do pracy :)
                                                    Słonecznego dnia:)
                                                    pl.youtube.com/watch?v=mzNEgcqWDG4
                                                  • caroli_ne_86 Re: grgkb 11.06.08, 10:17
                                                    Witaj:)
                                                    Dobro i zło.
                                                    Dziś myslę ,że przedstawiłeś mechanizm istnienia świata który bardziej skłania mnie do biblinej teorii ( a może kolejności) tworzenia. W/g biblii najpierw powstało powietrze, potem roślinność, potem zwierzęta i na końcu ludzie. Darwin nie ma uzasadnienia dlaczego świat powstał w takiej a nie innej kolejności. To, że wilk zjada zającczka było zamierzone, żeby świat mógł egzystować. Gdyby te zajączki a ściślej, grupa roślinożerców rozmnażała sie bez żadnego zagrożenia, wkrótce byłoby ich tak dużo, że brakło by dla nich jedzenia i padły by z głodu. A tak, to wyjedzą roślin na tyle, żeby zrobic miejsce na nowe, które ciągle odrastają. Wszystko dla wspólnej korzyści. Kontrolę rozmnażania drapiezników przydzielono ludziom.
                                                    A kto ma kontrolować ludzki przyrost naturalny? Czy potrzeba go kontrolować, czy możemy się rozmnażać do nieskończoności?
                                                    I po to Bóg dał ludziom rozum:)

                                                    Moje poczęcie:)
                                                    Wierz mi, że byłoby mi to najzupełniej obojętne. Nie mam takiej wiedzy (i nikt nie ma), czy trafiłam do właściwej rodziny.
                                                    Uważam, że jest to dziełem tylko i wyłącznie przypadku.

                                                    Ostatnie Twoje zdanie:)
                                                    Pomyślałam i popieram. Najcenniejsze jest takie bezinteresowne dobro. Miałam to szczęście, że poznałam taką życzliwość niejednokrotnie:)
                                                    Nie ma daleko szukać.Ot dla przykładu z Twojej strony:)
                                                    Mamy wiele chlubnych przykładów w rodzimej literaturze, które są bliższe sercu i zrozumienia, niż te- z przykrościa stwierdzam - przekazywane w Biblii.
                                                    Wielu Ludzi wierzących głęboko w Boga często wyrządza krzywdę drugiemu człowiekowi. Ja już tego doświadczyłam Również w wirtualnym świecie.A wszystko pod płaszczykiem anonimowości .Tylko dlatego ,że starałam sie bronić CZLOWIEKA.Nie lubię agresji ,walki a jeśli już ma być to mogę zginać od miecza czy tez sztyletu a nie zalana pomyjami.

                                                    Czy jest coś złego w tym, że wolę się wzorować na takiej literaturze, która nie tylko pokazuje radość z okazywania życzliwości ale również reakcje przyjmowania takiej życzliwości? To jest według mnie cenniejsze, niż przekaz z Biblii, który nakazuje; masz robić dobrze bo inaczej wylądujesz w piekle.

                                                    Miłego dnia:)
                                                    pl.youtube.com/watch?v=xLJyQRM1Kkk
                                                  • zuq1 Przekaz jest inny 11.06.08, 16:35
                                                    "To jest według mnie cenniejsze, niż przekaz z Biblii, który
                                                    nakazuje; masz robić dobrze bo inaczej wylądujesz w piekle." -
                                                    przekaz w istocie jest inny. Obrazują go słowa z Dziejów
                                                    Apostolskich 16,30-32:
                                                    "Wyprowadził ich z celi na zewnątrz i zapytał: – Panowie, co mam
                                                    robić, żeby osiągnąć zbawienie? - Uwierz w Jezusa jako Pana –
                                                    odpowiedzieli – a będziesz zbawiony ty i cały twój dom. I
                                                    przedstawili jemu i wszystkim domownikom dobrą nowinę."
                                                    Najpierw jest nawrócenie i wiara w Chrystusa a dobre uczynki przyjdą
                                                    w ślad za tym (patrz List do Efezjan 2 rozdział).
                                                  • boska-wenus69 Re: Przekaz jest inny 11.06.08, 19:45
                                                    Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga ogladać bedą.W tym kryje sie
                                                    tajemnica również wiary w Boga.Czlowiek czysty zbliża się do Boga, wchodzi na
                                                    inny poziom świadomości.Taki człowiek nie watpi, że istnieje Bóg bo jest to
                                                    oczywiste.Tylko ilu jest takich ludzi? Dlaczego jedni mają wiarę a inni są jej
                                                    pozbawieni? A nie jest towar, który mozna kupić.To podobnie jak talenty, które
                                                    są bezcenne. Budzą zawiść Mały człowiek wiedząc, że nie odbierze innemu tego
                                                    daru zaczyna go dyskredytować.
                                                    Tyle, że tak naprawdę traci tylko on sam Nie ma takiej siły aby w kimś kto
                                                    wierzy naprawdę zabic w nim wiarę. Czlowiek inteligentny o wysokim poziomie
                                                    intelektualnym nie napisze ,ze Biblia jest zlym przekazem Człowiek niewierzący
                                                    stosuje przeróżne techniki, manipulacje i strategie.Gubi się bo zbłądził.Wszedł
                                                    na złą drogę
                                                    To jego umysł nie daje mu spokoju, nigdy go nie zazna, gdyż staje się coraz
                                                    bardziej głodny i głodny Jest pusty wewnątrz, ale tej pustki nie zapełni
                                                    ograniczoną przeciez wiedzą.Jest skazany na wieczne poszukiwania i na nielaskę Boga.
                                                  • astrotaurus Re: Przekaz jest inny 12.06.08, 10:19

                                                    boska-wenus69 napisała:

                                                    **Czlowiek czysty zbliża się do Boga, wchodzi na inny poziom świadomości.**

                                                    Kaznodziejskie ble ble, czy potrafisz coś więcej o tym powiedzieć? Co to jest to
                                                    czyste serce, co to za poziomy i jak się je odróżnia? Itp


                                                    **Taki człowiek nie watpi, że istnieje Bóg bo jest to oczywiste.**

                                                    Skoro jest to oczywiste, to chyba daje się w sposób oczywisty wykazać....?


                                                    **Czlowiek inteligentny o wysokim poziomie intelektualnym nie napisze ,ze Biblia
                                                    jest zlym przekazem **

                                                    Ha! Pyszne!
                                                    I to Ty zapewne będziesz oceniać ten poziom intelektualny i zapewne jedynym i
                                                    wystarczającym parametrem będzie stosunek do biblii? :D
                                                    Biblia jako całość to szkodliwe badziewie. I nie zmienia tego fakt, że z
                                                    najgłupszej bajki można się czegoś nauczyć, jak się chce.


                                                    **Człowiek niewierzący stosuje przeróżne techniki, manipulacje i strategie.Gubi
                                                    się bo zbłądził.**

                                                    W tym wątku choćby pokazało się paru niewierzących. Potrafisz wskazać tu ich
                                                    przeróżne techniki i manipulacje? Pokażesz gdzie się zgubili?


                                                    **To jego umysł nie daje mu spokoju, nigdy go nie zazna, gdyż staje się coraz
                                                    bardziej głodny i głodny Jest pusty wewnątrz, ale tej pustki nie zapełni
                                                    ograniczoną przeciez wiedzą.**

                                                    Ciepło, ciepło....
                                                    Nie masz pojęcia jak to jest cudowne ! Ten ciągły niepokój i ten ciągły głód.
                                                    Aż szkoda jest matołków, którzy cały umysł mają po brzegi wypełniony modlitwami
                                                    i nigdy nie czują głodu myślenia.

                                                    Widzę, że stanowisz bardzo ciężki przypadek uduchowionej bełkotliwości, więc, na
                                                    wszelki przypadek, uczulę Cię: jestem ateistą. I wiem dlaczego.
                                                    Nie próbuj więc prawić mi kazań i bleblać bez sensu, bo to co zrobiłaś w tym
                                                    poscie dobre jest może na spotkanie w kółku różańcowym. Jako element dyskusji z
                                                    przeciwnikami w poglądach jest raczej żałosne.
                                                  • boska-wenus69 Re: Przekaz jest inny 12.06.08, 13:29
                                                    Nie pouczaj mnie ateisto Zacznij od siebie Nie do Ciebie skierowałam moj post
                                                    tylko do tej która śmie twierdzic ,że przekaz Bibli jest złym przekazem!!!
                                                    A może Ty jesteś z tych wątpiących??Bo na prawdziwego ateiste to mi nie
                                                    wyglądasz .Co najwyzej na miotającego sie jak robaka ktorego każdy w kazdej
                                                    chwili moze zdeptać .
                                                  • astrotaurus Re: Przekaz jest inny 12.06.08, 15:16

                                                    boska-wenus69 napisała:

                                                    **Nie pouczaj mnie ateisto Zacznij od siebie Nie do Ciebie skierowałam moj post
                                                    tylko do tej która śmie twierdzic ,że przekaz Bibli jest złym przekazem!!! A
                                                    może Ty jesteś z tych wątpiących??Bo na prawdziwego ateiste to mi nie wyglądasz
                                                    .Co najwyzej na miotającego sie jak robaka ktorego każdy w kazdej chwili moze
                                                    zdeptać**

                                                    A kysz, ohydo diabelska, a kysz!
                                                  • kolter_hugh Re: Przekaz jest inny 12.06.08, 17:59
                                                    boska-wenus69 napisała:

                                                    > Nie pouczaj mnie ateisto Zacznij od siebie Nie do Ciebie skierowałam moj post
                                                    > tylko do tej która śmie twierdzic ,że przekaz Bibli jest złym przekazem!!!
                                                    > A może Ty jesteś z tych wątpiących??Bo na prawdziwego ateiste to mi nie
                                                    > wyglądasz .Co najwyzej na miotającego sie jak robaka ktorego każdy w kazdej
                                                    > chwili moze zdeptać .

                                                    Twardego karku jesteś jak na kogoś,,wierzącego "
                                                  • caroli_ne_86 Re: Przekaz jest inny 12.06.08, 09:21
                                                    zuq1 napisał:

                                                    > "To jest według mnie cenniejsze, niż przekaz z Biblii, który
                                                    > nakazuje; masz robić dobrze bo inaczej wylądujesz w piekle." -
                                                    > przekaz w istocie jest inny. Obrazują go słowa z Dziejów
                                                    > Apostolskich 16,30-32:
                                                    > "Wyprowadził ich z celi na zewnątrz i zapytał: – Panowie, co mam
                                                    > robić, żeby osiągnąć zbawienie? - Uwierz w Jezusa jako Pana –
                                                    > odpowiedzieli – a będziesz zbawiony ty i cały twój dom. I
                                                    > przedstawili jemu i wszystkim domownikom dobrą nowinę."
                                                    > Najpierw jest nawrócenie i wiara w Chrystusa a dobre uczynki przyjdą
                                                    > w ślad za tym (patrz List do Efezjan 2 rozdział).

                                                    Witaj zuq1:)

                                                    Dziękuję Ci bardzo:)
                                                    Korzystałam z Bibli Warszawskiej 1975r.
                                                    Pozdrawiam:)

                                                    Daniel 12,2
                                                    Mat 5,22 Mat 13,39-43 Mat 25,46
                                                    Łuk 12,5
                                                    Jan 5,28-29
                                                    Objawienie 14,11
                                                    Obj. 19,1-3
                                                    Obj. 19.20
                                                    Obj. 20,10-15
                                                    Obj. 21,8
                                                  • grgkh Pytania podważające sens religii 12.06.08, 21:53
                                                    zuq1 napisał:

                                                    > "To jest według mnie cenniejsze, niż przekaz z Biblii, który
                                                    > nakazuje; masz robić dobrze bo inaczej wylądujesz w piekle." -

                                                    > przekaz w istocie jest inny. Obrazują go słowa z Dziejów
                                                    > Apostolskich 16,30-32:
                                                    > "Wyprowadził ich z celi na zewnątrz i zapytał: – Panowie, co mam
                                                    > robić, żeby osiągnąć zbawienie? - Uwierz w Jezusa jako Pana –
                                                    > odpowiedzieli – a będziesz zbawiony ty i cały twój dom. I
                                                    > przedstawili jemu i wszystkim domownikom dobrą nowinę."
                                                    > Najpierw jest nawrócenie i wiara w Chrystusa a dobre uczynki przyjdą
                                                    > w ślad za tym (patrz List do Efezjan 2 rozdział).

                                                    Powiedz, dlaczego ten bóg, a nie jakiś inny, na przykład Zeus?

                                                    Dlaczego właśnie ta "święta" księga, a nie jakaś inna, na przykład Wedy?

                                                    Dlaczego zbawienie, a nie reinkarnacja?

                                                    Udowodnij, że to co nabazgrane jest w tej książce jest bardziej wiarygodne, niż sprzeczne z nią informacje w innych, jej podobnych, ludzkich wymysłach? Czy ludzie nie są autorami - i powinni być z tego dumni - równie "wartościowych" myśli, ale nie firmowanych strasznymi bogami, których trzeba się bać i w których pod jakimiś groźbami trzeba wierzyć CZYNNIE?

                                                    Czy można "wierzyć" biernie, to znaczy nie znać bożków lub ich WSZYSTKICH JEDNOCZEŚNIE ignorować, ale doznać zbawienia we wszystkich jednocześnie religiach świata? I jaki to - idiotyczny - ma sens? Jeśli tak, jeśli wystarczy sama moralność, to po co nam wszystkie religie świata?

                                                    Czy nie potrafisz zauważyć, że mówiąc o religii mówisz tak piramidalne bzdury, że to się w głowie normalnie i logicznie myślącego człowieka nie mieści? ;)

                                                    Nie potrafisz odpowiedzieć na żadne z tych pytań. Uciekasz w niezrozumienie. A więc przyznaj, że jeśli te kwestie są dla Ciebie niezrozumiałe, to WSZYSTKO, o czymkolwiek mówisz jest obarczone wysokim prawdopodobieństwem, że mówisz o sprawach, o których NIE MASZ POJĘCIA.

                                                    Nie masz pojęcia o religii, bogach, sensach, logice, a jednak masz czelność występować publicznie z tymi bzdurami i twierdzić, ŻE MASZ RACJĘ, BO PO TWOJEJ STRONIE STOI BÓG. Bóg, którego nie ma, bo który to z tysięcy wymyslonych przez człowieka bożków? Bzdura, zuquś. Po Twojej stronie stoi to, co stoi - NIEROZUMIENIE. Jako człowiek nierozumiejący i zakładający, że na pewno czegoś nie da się zrozumieć, nie zasługujesz na miano HOMO SAPIENS.

                                                    Jesteś religijnym automatem. Powielaczem.
                                                  • zuq1 Re: Pytania obalone paroma kliknięciami myszki 16.06.08, 11:30
                                                    Ach, grgkh, skąd ta gwałtowna reakcja na prosty i klarowny przekaz
                                                    Ewangelii? Jeśli mniemasz, że trzema pytaniami podważyłeś sens
                                                    chrześcijaństwa, to ja niniejszym do każdego pytania daję po jednej
                                                    odpowiedzi. A mógłbym dać może i po kilka, ale wtedy stwierdzisz, że
                                                    nie przeczytałeś, bo Ci styl nie odpowiada lub w inny sposób
                                                    będziesz zasłaniał swoją niewiedzę i bezradność. Jak widzisz, Biblia
                                                    broni się sama – rozprawiam się za jej pomocą z Twoimi pytaniami
                                                    paroma kliknięciami myszki.

                                                    *Powiedz, dlaczego ten bóg, a nie jakiś inny, na przykład Zeus?* -

                                                    „Wiemy, że bóstwa są niczym i że istnieje tylko jeden jedyny Bóg. 5
                                                    Niektórzy uważają za bogów różne rzeczy na niebie i na ziemi – i
                                                    takich bóstw i bożków jest wiele. 6 Lecz dla nas istnieje tylko
                                                    jeden Bóg, Ojciec, od którego wszystko pochodzi i do którego my
                                                    należymy. I mamy tylko jednego Pana, dzięki któremu wszystko
                                                    zaistniało i który dał nam życie.” (1 Koryntinan 8,4-6)

                                                    *Dlaczego właśnie ta "święta" księga, a nie jakaś inna, na przykład
                                                    Wedy?* –

                                                    „Całe to Pismo zostało natchnione przez Boga, więc jest pomocne do
                                                    nauczania prawdy, do karcenia, korygowania błędów i rozwijania
                                                    prawego życia” (2 Tymoteusza 3,16)

                                                    *Dlaczego zbawienie, a nie reinkarnacja?* –

                                                    „I tak jak przeznaczeniem ludzi jest RAZ umrzeć i pójść przed Boży
                                                    sąd, tak i Chrystus raz ofiarował się za grzechy wielu ludzi.”
                                                    (Hebrajczyków 9,27-28)

                                                    *Czy można "wierzyć" biernie, to znaczy nie znać bożków lub ich
                                                    WSZYSTKICH JEDNOCZEŚNIE ignorować, ale doznać zbawienia we
                                                    wszystkich jednocześnie religiach świata?* - patrz odpowiedź nr 1.

                                                    *I jaki to - idiotyczny - ma sens? Jeśli tak, jeśli wystarczy sama
                                                    moralność, to po co nam wszystkie religie świata?* - nie ma żadnego,
                                                    bo Bóg jest jeden – patrz odp. Nr 1

                                                    *Czy nie potrafisz zauważyć, że mówiąc o religii mówisz tak
                                                    piramidalne bzdury, że to się w głowie normalnie i logicznie
                                                    myślącego człowieka nie mieści? ;)* - kolejny atak na mnie i
                                                    tworzenie papierowych faktów. Piramidalne bzdury piszesz Ty, ale
                                                    używasz takiego deprecjonującego języka względem każdego, kto stawia
                                                    Ci skuteczny opór, czy to lilu71, czy ja.

                                                    *Nie potrafisz odpowiedzieć na żadne z tych pytań.* - odpowiadam na
                                                    każde. To Ty pomijasz moje.

                                                    *A więc przyznaj, że jeśli te kwestie są dla Ciebie niezrozumiałe,
                                                    to WSZYSTKO, o czymkolwiek mówisz jest obarczone wysokim
                                                    prawdopodobieństwem, że mówisz o sprawach, o których NIE MASZ
                                                    POJĘCIA. Nie masz pojęcia o religii, bogach, sensach, logice, a
                                                    jednak masz czelność występować publicznie z tymi bzdurami i
                                                    twierdzić, ŻE MASZ RACJĘ, BO PO TWOJEJ STRONIE STOI BÓG.* - to dla
                                                    Ciebie wszystko, co twierdzisz o chrześcijaństwie, jest
                                                    niezrozumiałe. Przyznałeś, że nie przeczytałeś nawet Nowego
                                                    Testamentu, ale jesteś samozwańczym ekspertem od religii a od
                                                    chrześcijaństwa w szczególności. To Ty nie masz pojęcia o tym, z
                                                    czym walczysz. Przypadkiem wszedłem na forum „kościół” i widziałem
                                                    ile tam zakładasz wątków. A drukowanych liter nie używaj, bo
                                                    oznaczają w konwencji internetowej krzyk. A Twój krzyk jest
                                                    przejawem słabości i miałkości - pożal się Boże – argumentów. Ja
                                                    użyłem w odp. nr 2 liter drukowanych, aby podkreślić, że człowiek
                                                    raz żyje i raz umiera. To na przypadek, gdybyś chciał mi zarzucić
                                                    stosowanie podwójnych standardów, które z taką lubością stosujesz
                                                    sam względem innych.

                                                    *Bóg, którego nie ma, bo który to z tysięcy wymyslonych przez
                                                    człowieka bożków?* - są bożki wymyślone i jest jedyny prawdziwy Bóg –
                                                    patrz odp. nr 1.
                                                  • astrotaurus Re: Pytania obalone paroma kliknięciami myszki 20.06.08, 00:30

                                                    zuq1 napisał:

                                                    **Pytania obalone paroma kliknięciami myszki**

                                                    Niczego nie obalasz, zuq1. Jesteś żałosnym głupcem, który nie rozumie ludzkiej mowy.
                                                    Miałeś opowiedzieć o zasadach logicznych, na których opierasz swój wybór jednej
                                                    spośród wielu religii i jednego spośród wielu bogów, a nie klepać kolejne cytaty
                                                    ze zbioru głupich baśni.

                                                    Ech...
                                              • grgkh Re: Na zakończenie 04.06.08, 17:41
                                                absconditus napisał:

                                                > > Zacznij od wikipedii: Memetyka
                                                >
                                                > To potem, bo jak tam patrzyłem, to bardzo skomplikowane.

                                                To analogia ewolucji, ale od strony memów, a nie genów.

                                                > Lepiej będzie jak dostanę tutaj odpowiedzi,
                                                > bo pewnie tam będę ich szukał długo.

                                                No i lektura obowiązkowa, to "Bóg urojony" Richarda Dawkinsa. Tam
                                                znajdziesz wszystko o oszustwie zwanym bogiem.

                                                > Chciałbym jednak wciąż wiedzieć :
                                                > 1) czy ci, którzy tworzyli religie, tworzyli je dla władzy?
                                                > 2) czy to ci, którzy wierzą i żyją zgodnie z wiarą zdobywają
                                                > władzę, czy raczej tacy, którzy nie wierzą lub nie żyją
                                                > zgodnie z wiarą?

                                                Żyć zgodnie z wiarą, to podporządkowywać się nakazom religijnych
                                                kacyków. Przecież w każdej religii są inne nakazy, obrzędy itp.
                                                Które miałyby byc prawdziwe? Przecież w te kilka głównych religii
                                                wierzą miliardy ludzi? Czy innowiercy według jednej religii mają
                                                być - mimo życia zgodnie z jakimiś nakazami - potępiani przez bogów
                                                innych religii? Nie sądzisz, że tu jest coś nie w porządku?

                                                Dlaczego religie różnią się od siebie? To zwyczajna ewolucja w
                                                świecie idei, poglądów (lub systematycznie ujmując rzecz - memów). Z
                                                jakiegoś powodu te systemy (mempleksy) zmieniają się? Jak myślisz
                                                dlaczego?

                                                Zachodzą mutacje, czyli ludzie próbują systemy religijne, dość
                                                przypadkowo, modyfikować. Religie się różnicują lub upodobniają,
                                                wtedy gdy przechwytują od siebie gotowe rozwiązania - np. takie,
                                                które się "sprawdziły" pozytywnie.

                                                Memy przechodzą między mempleksami nie dlatego, że ktoś wie z góry,
                                                co będzie dobre. Odbywa się to tak jak w ewolucji genów. Cel nie
                                                istnieje. To, co przetrwa, poddawane presji selekcyjnej, jest
                                                skuteczniejsze. W efekcie, po pewnym czasie wyłaniają się systemy
                                                (religie), których funkcjonowanie może dotyczyć różnych aspektów
                                                ludzkiej działalności. Ta działalność sprzyja lub utrudnia jakiegoś
                                                innego rodzaju ludzką działalność, a więc można im przypisać rolę
                                                narzędzi.

                                                Jeśli w ten sposób je potraktujemy, jeśli powiemy do czego (złego)
                                                są zdolne, to możemy je odrzucić lub zabronić ich używania. A
                                                przecież "używa" się narzędzi, prawda? Niemniej trzeba pamiętać -
                                                ewolucja genów i memów nie zna celu. Działa na oślep. Jej efektem
                                                jest przechodzenie od jednego stanu równowagi do jakiegoś innego, w
                                                którym inne, inaczej działające składniki dopasowują się do siebie.

                                                Stan równowagi dynamicznej (zmiennej, oscylujacej) dotyczy istnienia
                                                i powielania się organizmów żywych (żywy, czyli działający według
                                                jakiegoś programu dostępnego w genach). Takimi programami są
                                                przecież i te, które zdobywamy ucząc się - i tu jest równoległa do
                                                genów rola memów. Wygrywa ten, który jest sprawniejszy. Litość w tym
                                                świecie jest pojęciem nieznanym. Liczy się bezwzgledny sukces - kto
                                                umiera bezpotomnie, ten gubi program, według którego działał. W tym
                                                przetrwaniu dużą rolę odgrywa władza, która usprawnia działanie
                                                ludzkich skupisk. Są one sprawniejsze wobec środowisk słabo
                                                zorganizowanych. Religia pomaga w tej organizacji, bo odbiera
                                                jednostkom wolność myślenia, swobodę działania i czyni z nich
                                                karnych żołnierzy danej formacji - w ten sposób religia z definicji
                                                staje po stronie agresji. Religia działa jako narzędzie, którego
                                                skutkiem jest sprawniejsza władza. Ale efektem ubocznym jest
                                                nieliczenie się z jednostką i nadużywanie władzy przez rządzących.
                                                Czyż nie jest tak w polityce i organizacjach religijnych? Jest.

                                                Ale żaden religijny kacyk nie przyzna się do tego, co kryje się
                                                naprawdę za jego dążeniami, bo straciłby swoją ulubioną władzę i
                                                wszystkie profity, które z niej ma. To sitwa, która nie będzie się
                                                wstydziła żadnego kłamstwa i żadnej manipulacji. I zawsze znajdzie
                                                się wśród ludzi ktoś taki, kto chętnie zajmie stanowisko kacyka,
                                                guru.

                                                > Czy religia jest narzędziem utworzonym do konkretnego celu,
                                                > czy jest czymś, co najpierw powstało, a potem zostało użyte
                                                > jako narzędzie? [...] jakim to narzędziem jest religia,
                                                > do czego ją przyrównać.

                                                j.w.

                                                > czy materializm dialektyczny jest jednym z tych szczegółów?

                                                Nie znam się na materializmie dialektycznym. ;)

                                                > W kontekście tego, co napisałem, zbiór pusty to
                                                > faktycznie byłby zupełny brak przekonań - czyli zarówno brak
                                                > przekonań o istnieniu Boga jak i o nieistnieniu.
                                                > Czyli ateizm to jest po prostu nic? Nie
                                                > przeczy niczemu ani nie potwierdza niczego?

                                                Dokładniej jest tak: Dowodzi się zawsze ISTNIENIA czegoś. Brak
                                                dowodzenia, to niepotwierdzone istnienie, to zawieszenie, ale to NIE
                                                JEST ISTNIENIE. A przeciez pytamy, CZY COŚ ISTNIEJE, tak?

                                                Religii jest wiele. Bogów było tysiące. Teizm dotyczy DOWOLNEGO
                                                boga. A-teizm nie dotyczy żadnego.

                                                Dopiero wtedy, gdy bóg jest uznany za istniejący byt, można z nim
                                                coś robić, w jakiś sposób umieszczać go w relacjach itp. Teiści to
                                                mogą. Ateiści natomiast nie odnoszą się do samego braku boga, tak
                                                jak nie odnoszą się do braku krasnali lub jednorożców. Odnoszą się -
                                                CZASAMI, gdy nie są leniwi lub tchórzliwi :) - do SPOŁECZNYCH
                                                (najczęściej negatywnych) SKUTKÓW przyjmowania istnienia boga przez
                                                kogoś wierzącego, czyli do religii. Tak samo, do tych samych
                                                skutków, niechcianych, mogą się odnosić wierzący w innych bogów.
                                                Dokładnie tak samo. Ateizm jako taki nie niesie ze sobą
                                                zdefiniowanych działań. To jest sama rezygnacja z tezy o istnieniu
                                                bogów, przy czym może być ona domyślna, tak jak moja rezygnacja z
                                                istnienia Baala, Wisznu, czy jeszcze jakiegoś innego, zupełnie mi
                                                nieznanego bożka.

                                                > Wszyscy moi znajomi ateiści, agnostycy, czy jak tam się zwą,
                                                > zostali nimi właśnie zanim uzyskali pełnoletniość - jakoś tak
                                                > w okresie dojrzewania lub tuż po, ale nie wcześniej. Ty też
                                                > właśnie wtedy?

                                                Dojrzałem. Przestałem byc dzieckiem. Dzieci są bezbronne wobec
                                                nachalnosci religijnej indoktrynacji. To okrutne, że pozwalamy je
                                                tak traktować. Ponosimy tego straszne konsekwencje - produkujemy
                                                ludzi podporządkowanych dogmatom, bardzo często zmotywowanych
                                                agresją wynikajacą z bezwzględnej potrzeby obrony tych dogmatów.

                                                > Czy wszystkie twoje sądy są solidnie przemyślane?
                                                > Czy w tym co napisałeś nie zdarzyły ci się żadne pochopne
                                                > wnioski?

                                                Różne myśli mi przychodzą do głowy, czasem głupie lub idiotyczne,
                                                ale mam zasadę - nie wypowiadać głośno tego, czego nie jestem pewien.
                                                A pewności nabiera się w miarę uczenia się. Uczmy się więc wszyscy i
                                                przez całe życie. To dobra zasada. Polecam ją wszystkim. ;)
                                                • absconditus Re: Na zakończenie 04.06.08, 19:08
                                                  > Żyć zgodnie z wiarą, to podporządkowywać się nakazom religijnych
                                                  > kacyków. Przecież w każdej religii są inne nakazy, obrzędy itp. ...
                                                  > itd. itd.

                                                  2 pytania zadałem:
                                                  1) czy ci, którzy tworzyli religie, tworzyli je dla władzy?
                                                  2) czy to ci, którzy wierzą i żyją zgodnie z wiarą zdobywają władzę, czy raczej
                                                  tacy, którzy nie wierzą lub nie żyją zgodnie z wiarą?

                                                  Odpowiedziałeś mi obficie, ale liczyłem na to, że jak ta cała wiedza już przeze
                                                  mnie przeleci to zostaną mi dwie odpowiedzi. Tzn. domyślam się, że jakąś
                                                  odpowiedzią na pyt. 1) jest:

                                                  > ewolucja genów i memów nie zna celu. Działa na oślep.

                                                  Czyli że religie nie były "tworzone" dla władzy, tylko wyglądało to jakoś tak:
                                                  Powstawały samoistnie jakieś "mempleksy", różnicowały się i pozostały takie,
                                                  które się "sprawdziły". I dalej jeszcze piszesz:

                                                  > ... W efekcie, po pewnym czasie wyłaniają się systemy
                                                  > (religie), których funkcjonowanie może dotyczyć różnych aspektów
                                                  > ludzkiej działalności. Ta działalność sprzyja lub utrudnia jakiegoś
                                                  > innego rodzaju ludzką działalność, a więc można im przypisać rolę
                                                  > narzędzi.

                                                  "różnych aspektów ludzkiej działalności" - warto zanotować, więc może nie tylko
                                                  władzy?

                                                  > ... Religia pomaga w tej organizacji, bo odbiera
                                                  > jednostkom wolność myślenia, swobodę działania i czyni z nich
                                                  > karnych żołnierzy danej formacji - w ten sposób religia z definicji
                                                  > staje po stronie agresji.

                                                  Czym się różnią RELIGIE od innych mempleksów? (RELIGIE tutaj zaznaczam wielkimi
                                                  literami jako pewną klasę mempleksów - no nie wiem... jak SSAKI na przykład)
                                                  Czy wszystkie mempleksy "odbierają wolność myślenia, swobodę działania" itd.,
                                                  czy tylko religie?

                                                  No ale pytanie 2) zostaje otwarte

                                                  > Żyć zgodnie z wiarą, to podporządkowywać się nakazom religijnych
                                                  > kacyków. Przecież w każdej religii są inne nakazy, obrzędy itp.
                                                  > Które miałyby byc prawdziwe?

                                                  Żeby coś nam nie umknęło
                                                  a) mówimy o jakimś konkretnym miejscu, czasie i człowieku lub grupie ludzi,
                                                  którzy zdobywają władzę
                                                  b) ktoś zdobywa władzę posługując się konkretną religią jako narzędziem
                                                  zdobywania i utrzymywania władzy
                                                  c) ta konkretna religia zawiera pewne nakazy i zakazy
                                                  d) ten konkretny ktoś wierzy w treści tej religii albo nie
                                                  e) ten konkretny ktoś postępuje w zgodzie z (c) albo nie

                                                  I pytanie brzmi: które z alternatyw z punktów (d) i (e) zachodzą?

                                                  > Nie znam się na materializmie dialektycznym. ;)

                                                  Ale wiesz bardzo dużo o komuniźmie, nieprawdaż, czy tylko trochę?

                                                  > ... Ateiści natomiast nie odnoszą się do samego braku boga,

                                                  Czyli nie stwierdzają, że Boga (boga) nie ma, tylko po prostu nie mówią, że jest?

                                                  > Dojrzałem. Przestałem byc dzieckiem. Dzieci są bezbronne wobec
                                                  > nachalnosci religijnej indoktrynacji. To okrutne, że pozwalamy je
                                                  > tak traktować. Ponosimy tego straszne konsekwencje - produkujemy
                                                  > ludzi podporządkowanych dogmatom, ...

                                                  Jak udało ci się uciec od tej nachalnej religijnej indoktrynacji? Jak udało ci
                                                  się nie podporządkować żadnym dogmatom?

                                                  > ... bardzo często zmotywowanych
                                                  > agresją wynikajacą z bezwzględnej potrzeby obrony tych dogmatów.

                                                  Bardzo często, ale nie zawsze?

                                                  Rozpatrzmy sobie coś takiego. Mamy społeczeństwo, w którym 95% ludzi nie wierzy
                                                  w nic, została tylko garstka ludzi, którzy jeszcze wyznają jakieś zabobony. Czy
                                                  w tym społeczeństwie nie znajdą się ludzie, którzy nachalnie będą nawoływać do
                                                  odrzucenia wszelkiej wiary? W końcu trzeba wyrugować to potencjalnie
                                                  niebezpieczne narzędzie i najlepiej tłumaczyć to od małego, zanim człowiek w
                                                  ogóle będzie zdolny do własnej oceny.

                                                  > Różne myśli mi przychodzą do głowy, czasem głupie lub idiotyczne,
                                                  > ale mam zasadę - nie wypowiadać głośno tego, czego nie jestem pewien.
                                                  > A pewności nabiera się w miarę uczenia się. Uczmy się więc wszyscy i
                                                  > przez całe życie. To dobra zasada. Polecam ją wszystkim. ;)

                                                  Czyli nie powiesz (nie napiszesz) o grupie, o osobie, o systemie filozoficznym
                                                  niczego, czego byś nie był pewien?
                                                  Pięknie.
                                                  • grgkh Re: Na zakończenie 04.06.08, 20:39
                                                    absconditus napisał:

                                                    > 2 pytania zadałem:

                                                    Odpowiem najkrócej jak mogę, wykorzystując poprzednie wyjaśnienia,
                                                    które rozumiesz zgodnie z moją intencją.

                                                    > 1) czy ci, którzy tworzyli religie, tworzyli je dla władzy?

                                                    Jesteśmy zbiorami poglądów, receptur, sposobów zachowania
                                                    składających się w całości na kulturę (memów). Pewne elementy tej
                                                    kultury współpracują ze sobą - to mempleksy, systemy memów.

                                                    Władza sprzyja osiągnięciu przewagi i przetrwaniu. A do władzy
                                                    dochodzi się wtedy, gdy stosuje się lepsze strategie - mempleksy
                                                    religijne dają właśnie taką możliwość i dlatego to one, jako
                                                    narzędzia władzy trwają.

                                                    Religie spełniają wiele funkcji, więc nie można odpowiedzieć
                                                    twierdząco wprost na Twoje pytanie, ale faktem jest, że ta zależność
                                                    jest znacząca.

                                                    > 2) czy to ci, którzy wierzą i żyją zgodnie z wiarą zdobywają
                                                    > władzę, czy raczej tacy, którzy nie wierzą lub nie żyją
                                                    > zgodnie z wiarą?

                                                    Nie ma takiej bezwzględnej zależności, gdyż jeszcze inne czynniki
                                                    zakłócają te reguły. Tak jak pisałem - religia najczęściej SPRZYJA
                                                    dochodzeniu do władzy i sprawowaniu jej.

                                                    > "różnych aspektów ludzkiej działalności" - warto zanotować
                                                    > więc może nie tylko władzy?

                                                    Oczywiście.

                                                    > Czym się różnią RELIGIE od innych mempleksów?

                                                    Niczym. To uogólnienie. Mempleks, to dowolna agregacja elementarnych
                                                    memów.

                                                    > SSAKI

                                                    Ssaki to grupa systematyki fauny. Mają określone cechy rózniące je
                                                    od innych, równoległych grup. Mempleksy nie mają narzuconych z góry
                                                    cech.

                                                    > Czy wszystkie mempleksy "odbierają wolność myślenia,
                                                    > swobodę działania" itd., czy tylko religie?

                                                    Nie. Tylko te, które... odbierają. ;) To cecha podporządkowania
                                                    dogmatom. Ale dogmaty mogą być też... naukowe lub jakieś inne.
                                                    Człowiek zależny od dogmatów nigdy nie zakwestionuje ich
                                                    prawdziwości i - czasem - gotów jest w ich obronie uczynić dowolne
                                                    zło lub oddać swoje życie. Jak islamscy szachidzi.

                                                    > No ale pytanie 2) zostaje otwarte
                                                    >
                                                    > > Żyć zgodnie z wiarą, to podporządkowywać się nakazom religijnych
                                                    > > kacyków. Przecież w każdej religii są inne nakazy, obrzędy itp.
                                                    > > Które miałyby byc prawdziwe?

                                                    > Żeby coś nam nie umknęło
                                                    > a) mówimy o jakimś konkretnym miejscu, czasie i człowieku
                                                    > lub grupie ludzi, którzy zdobywają władzę
                                                    > b) ktoś zdobywa władzę posługując się konkretną religią
                                                    > jako narzędziem zdobywania i utrzymywania władzy
                                                    > c) ta konkretna religia zawiera pewne nakazy i zakazy
                                                    > d) ten konkretny ktoś wierzy w treści tej religii albo nie
                                                    > e) ten konkretny ktoś postępuje w zgodzie z (c) albo nie
                                                    >
                                                    > I pytanie brzmi: które z alternatyw z punktów (d) i (e) zachodzą?

                                                    Oba? ;) Jeśli jakoś się wykluczają, to niejednocześnie.

                                                    > > Nie znam się na materializmie dialektycznym. ;)
                                                    >
                                                    > Ale wiesz bardzo dużo o komuniźmie, nieprawdaż, czy tylko trochę?

                                                    Raczej ogólnie. Znam zasady i rozumiem dlaczego "dobre" zasady
                                                    prowadzą na manowce; dlaczego MUSZĄ tam prowadzić. Jezus był
                                                    przecież komunistą. Religie i systemy polityczno-społeczne dotyczą
                                                    ludzi i ludzkich zbiorowisk. Przyznam, że te zależności mam
                                                    starannie przemyślane i sporo o nich czytałem.

                                                    > > ... Ateiści natomiast nie odnoszą się do samego braku boga,
                                                    >
                                                    > Czyli nie stwierdzają, że Boga (boga) nie ma,
                                                    > tylko po prostu nie mówią, że jest?

                                                    Boga nie ma, bo (1) jest zbędny i (2) nie da się udowodnić jego
                                                    istnienia.

                                                    > > Dojrzałem. Przestałem byc dzieckiem. Dzieci są bezbronne wobec
                                                    > > nachalnosci religijnej indoktrynacji. To okrutne, że pozwalamy je
                                                    > > tak traktować. Ponosimy tego straszne konsekwencje - produkujemy
                                                    > > ludzi podporządkowanych dogmatom, ...
                                                    >
                                                    > Jak udało ci się uciec od tej nachalnej religijnej
                                                    > indoktrynacji? Jak udało ci się nie podporządkować żadnym
                                                    > dogmatom?

                                                    Rodzice nakazywali mi się przyznawać do błędów. I nie zabili we mnie
                                                    dzieciecej ciekawości świata. Zawsze lubiłem szukać. Ważniejsze jest
                                                    szukanie niż trwanie przy tym, co się - być może tymczasowo -
                                                    przyjęło jako swoje.

                                                    > > ... bardzo często zmotywowanych agresją wynikajacą
                                                    > > z bezwzględnej potrzeby obrony tych dogmatów.
                                                    >
                                                    > Bardzo często, ale nie zawsze?

                                                    Każdy człowiek jest trochę inny, ale nie każdy urodził się
                                                    wojownikiem.

                                                    > Rozpatrzmy sobie coś takiego. Mamy społeczeństwo, w którym 95%
                                                    > ludzi nie wierzy w nic,

                                                    W dogmaty.

                                                    > została tylko garstka ludzi, którzy jeszcze wyznają jakieś
                                                    > zabobony. Czy w tym społeczeństwie nie znajdą się ludzie,
                                                    > którzy nachalnie będą nawoływać do odrzucenia wszelkiej wiary?

                                                    A po co?

                                                    To "nawoływanie" to efekt zła, które wyrządza religia.
                                                    Poczytaj "Fakty i mity", a przekonasz się jak bardzo patologiczny
                                                    jest polski katolicyzm.

                                                    > W końcu trzeba wyrugować to potencjalnie niebezpieczne narzędzie
                                                    > i najlepiej tłumaczyć to od małego, zanim człowiek w ogóle
                                                    > będzie zdolny do własnej oceny.

                                                    Tego się nie da zrobić. Jesteśmy skazani na tolerowanie religii.
                                                    Będzie tak dopóty na świecie będą ludzie niedouczeni, podatni na
                                                    manipulację, odrzuceni społecznie, skrzywdzeni, biedni, a także
                                                    tacy, którym na rękę jest by ci pierwsi istnieli.
                                                  • absconditus Re: Na zakończenie 04.06.08, 21:49
                                                    Czy rozum sprzyja dochodzeniu do władzy?

                                                    > Niczym. To uogólnienie. Mempleks, to dowolna agregacja elementarnych
                                                    > memów.

                                                    Czyli nie rozróżniasz religii od innych mempleksów? A zatem ustanawiamy:
                                                    każda religia jest mempleksem i każdy mempleks jest religią
                                                    (tu chyba zaczyna się złośliwość - ale to tylko po to żebyś na przyszłość był
                                                    czujny)
                                                    Innymi słowy religie odbierają wolność myślenia (itd. itd.) ze względu na to, że
                                                    są mempleksami, a nie religiami?
                                                    Innymi słowy albo musimy powiedzieć, że wszystkie mempleksy mają te niedobre
                                                    cechy (odbieranie swobody, wolności etc.), albo że nie wszystkie religie
                                                    (mempleksy) je mają. Chociaż....

                                                    > Nie. Tylko te, które... odbierają. ;) To cecha podporządkowania
                                                    > dogmatom. Ale dogmaty mogą być też... naukowe lub jakieś inne.
                                                    > Człowiek zależny od dogmatów nigdy nie zakwestionuje ich
                                                    > prawdziwości i - czasem - gotów jest w ich obronie uczynić dowolne
                                                    > zło lub oddać swoje życie. Jak islamscy szachidzi.

                                                    Aha. Religie to jest jakiś podzbiór (być może właściwy) zbioru mempleksów, w
                                                    których istnieje podporządkowanie dogmatom. Może dobrze byłoby tu zrobić jakąś
                                                    lepszą klasyfikację - tak żebyśmy nie wykluczyli jakichś szkodliwych mempleksów
                                                    poza religiami.

                                                    Ale chcę też sobie rozpatrzyć coś takiego:
                                                    Wg ciebie żaden dogmat w żadnej religii nie jest prawdziwy?

                                                    > > d) ten konkretny ktoś wierzy w treści tej religii albo nie
                                                    > > e) ten konkretny ktoś postępuje w zgodzie z (c) albo nie
                                                    > >
                                                    > > I pytanie brzmi: które z alternatyw z punktów (d) i (e) zachodzą?
                                                    >
                                                    > Oba? ;) Jeśli jakoś się wykluczają, to niejednocześnie.

                                                    Albo ja nie rozumiem odpowiedzi, albo ty pytania: ja nie pytam, czy punkty d) i
                                                    e) są prawdziwe. Ja pytam, która część alternatywy z punktu d) jest prawdziwa i
                                                    która z punktu e) jest prawdziwa. Podpowiem, że możliwe są cztery odpowiedzi.

                                                    > ... Znam zasady i rozumiem dlaczego "dobre" zasady
                                                    > prowadzą na manowce; dlaczego MUSZĄ tam prowadzić.

                                                    MUSZĄ

                                                    > ...Jezus był
                                                    > przecież komunistą.

                                                    przecież

                                                    > ...Religie i systemy polityczno-społeczne dotyczą
                                                    > ludzi i ludzkich zbiorowisk. Przyznam, że te zależności mam
                                                    > starannie przemyślane i sporo o nich czytałem.

                                                    Czy raczej ogólnie?

                                                    > Boga nie ma, bo (1) jest zbędny i (2) nie da się udowodnić jego
                                                    > istnienia.

                                                    "zbędny" do czego?
                                                    Czy to, że nie da się udowodnić istnienia czegoś jest równoznaczne z dowodem
                                                    nieistnienia?

                                                    > Rodzice nakazywali mi się przyznawać do błędów. I nie zabili we mnie
                                                    > dzieciecej ciekawości świata. Zawsze lubiłem szukać. Ważniejsze jest
                                                    > szukanie niż trwanie przy tym, co się - być może tymczasowo -
                                                    > przyjęło jako swoje.

                                                    Rodzice byli dla ciebie łaskawi. Ale może nie powinni byli nic nakazywać. Po co
                                                    przyznawać się do błędów? Ile to wstydu czasem!

                                                    > > ludzi nie wierzy w nic,
                                                    >
                                                    > W dogmaty.

                                                    Jak to skrupulatnie zaznaczyłeś!
                                                    A więc w coś może można/powinno się wierzyć?

                                                    > > ... Czy w tym społeczeństwie nie znajdą się ludzie,
                                                    > > którzy nachalnie będą nawoływać do odrzucenia wszelkiej wiary?
                                                    >
                                                    > A po co?

                                                    A po co robią to ludzie religijni?
                                                    Uważasz że to jest cecha wyłącznie religii, że kiedy ludzie ją wyznają to robią
                                                    się skłonni do przekonywania innych?
                                                    Myślisz, że nie ma ludzi, którzy zabraniają innym wierzyć?
                                                    Kiedy większość ludzi nie wierzy, to nie wydaje im się, że ci wierzący są
                                                    niebezpieczni, niewygodni, źli?
                                                  • absconditus Re: Na zakończenie 05.06.08, 20:42
                                                    Pozwolisz, że równolegle spróbuję ci przedstawić moje wątpliwości co do
                                                    rozumowania o "narzędziu do władzy". Posłużę się taką prymitywną bajeczką, bo
                                                    łatwiej będzie być może dojść do jakiejś prawdy.

                                                    Wyobraź sobie, że istnieje sobie jakieś malutkie społeczeństwo, liczące może 100
                                                    osób. Tak się złożyło, że akurat prawie wszyscy są z natury mało
                                                    agresywni,układni itd. Komuś nawet przyszło do głowy spisać pewne zasady, bo
                                                    wydawało mu się, że odkrywa coś w rodzaju "prawa naturalnego" i nazwał ten zbiór
                                                    zasad ŁAGODNOŚCIĄ. Zawierał ten zbiór między innymi takie zapisy:
                                                    - żeby nikogo nie krzywdzić fizycznie ni psychicznie
                                                    - żeby nie kraść
                                                    - żeby nie kłamać
                                                    itp. proste przepisy. Nawet bez odwoływania się do sił wyższych. Po prostu
                                                    wydawało się, że tak jakoś powinno się żyć
                                                    Razu pewnego jeden z tych ludzi, bardziej samodzielnie myślący, postanawia
                                                    sprawdzić, czy złamanie tych przepisów może przynieść co złego. Okazuje się, że
                                                    ludzie tak już przywykli do ŁAGODNOŚCI, że nie są w stanie przezwyciężyć jej
                                                    zasad. Tak więc, kiedy ten jeden ich bije, okrada, oczernia itd. nie potrafią
                                                    się zdobyć na nic innego jak tylko na narzekanie na swój nędzny los. Nasz
                                                    bohater widząc, że przynosi mu takie działanie pożytek, ustanawia sobie jedną
                                                    tylko zasadę, a zwie ją BEZWZGLĘDNOŚĆ:
                                                    - nie mieć względu na żadną zasadę
                                                    (bo zasady są tworzone przez ludzi i nic na niebie i ziemi nie dowiedzie, że są
                                                    one absolutnie słuszne)
                                                    Kierując się zatem BEZWZGLĘDNOŚCIĄ dochodzi ten człowiek i do władzy i do
                                                    pieniędzy i poddanych zmusza do ciężkiej pracy dla jego korzyści - przychodzi mu
                                                    to o tyle łatwo, że ci jako więźniowie ŁAGODNOŚCI nie są w stanie się mu
                                                    przeciwstawić.

                                                    I tu można ciągnąć tę bajeczkę, ale ja na razie skończę.

                                                    Czy ten człowiek posłużył się jako narzędziem do zdobywania władzy ŁAGODNOŚCIĄ,
                                                    czy BEZWZGLĘDNOŚCIĄ?
                                                  • astrotaurus Re: Na zakończenie 06.06.08, 08:23

                                                    absconditus napisał:

                                                    **Czy ten człowiek posłużył się jako narzędziem do zdobywania władzy
                                                    ŁAGODNOŚCIĄ, czy BEZWZGLĘDNOŚCIĄ?**

                                                    Albo się nudzisz przeokropnie, albo Makiaweli to przy Tobie neptek.


                                                    **...- żeby nie kraść
                                                    - żeby nie kłamać
                                                    itp. proste przepisy. Nawet bez odwoływania się do sił wyższych. Po prostu
                                                    wydawało się, że tak jakoś powinno się żyć**

                                                    A nie ma jakieś alternatywy opartej nie na "wydawaniu się", ale na realiach? Czy
                                                    owo "wydawanie się" musi prokurować albo religie, albo wszechogarniającą
                                                    łagodność? :D
                                                  • isi.4 Re: Na zakończenie 06.06.08, 13:57
                                                    Ale Wy tu macie wiedzeTylko czytac i podziwiac Was Nie to co nawiedzeni z
                                                    ktorych to postow jedynie żólć wyplywa.To tzw//""milość do człowiek- bliżniego
                                                    ""W ten sposob ja okazują Tak KK naucza
                                                  • absconditus Re: Na zakończenie 08.06.08, 13:12
                                                    Już nie wiem, z kim dyskutuję...

                                                    Cała ta bajka była tylko po to, żebym dostał odpowiedź na takie pytanie:
                                                    Czy opierając się na tej bajce można powiedzieć, że jej bohater posłużył się
                                                    jako narzędziem do zdobywania władzy ŁAGODNOŚCIĄ, czy BEZWZGLĘDNOŚCIĄ?

                                                    A na to

                                                    > A nie ma jakieś alternatywy opartej nie na "wydawaniu się", ale na realiach? Cz
                                                    > y
                                                    > owo "wydawanie się" musi prokurować albo religie, albo wszechogarniającą
                                                    > łagodność? :D

                                                    pozwolisz, że nie będę odpowiadał. Choćby dlatego, żebyśmy nie zaczęli
                                                    dyskutować na temat realności mojej bajki.
                                                  • astrotaurus Re: Na zakończenie 08.06.08, 13:25

                                                    absconditus napisał:

                                                    **Już nie wiem, z kim dyskutuję...**

                                                    To jest forum publiczne, czy coś się zmieniło?
                                                    Masz zamiar dyktować kto może zabrać głos w jakiej sprawie, a kto nie?

                                                    **Cała ta bajka była tylko po to, żebym dostał odpowiedź na takie pytanie:
                                                    Czy opierając się na tej bajce można powiedzieć, że jej bohater posłużył się
                                                    jako narzędziem do zdobywania władzy ŁAGODNOŚCIĄ, czy BEZWZGLĘDNOŚCIĄ?**

                                                    Bajka jest od czapy.
                                                    Bohater wykorzystał bezwzględność dla wykorzystania łagodności.
                                                    Czy to jet jakiś dowód na wyższość Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego
                                                    Narodzenia (jeśli słyszałeś coś o wykładach Katedry Mniemanologii Stosowanej)?


                                                    **pozwolisz, że nie będę odpowiadał. Choćby dlatego, żebyśmy nie zaczęli
                                                    dyskutować na temat realności mojej bajki.**

                                                    A co ja mam tu do pozwalania?!
                                                    Możemy dyskutować i na temat realności Twojej babki, bylebyś odpowiadał za swoje
                                                    słowa, a rozmowa zmierzała w jakimś rozsądnym kierunku. A w wymyślonej (i nader
                                                    wydumanej) przez Ciebie bajce trudno mi się doszukać sensu i celu.
                                                    Chyba że się mylę i potrafisz zbudować rozsądną paralelę między religią i
                                                    łagodnością, albo wręcz wykazać pożytki dla świata wynikające z religii...
                                                    ciekawym bardzo. ;)
                                                  • absconditus Re: Na zakończenie 08.06.08, 15:47
                                                    > To jest forum publiczne, czy coś się zmieniło?
                                                    > Masz zamiar dyktować kto może zabrać głos w jakiej sprawie, a kto nie?

                                                    Znowu mam wrażenie, że się obraziłeś, a to był z mojej strony żart - zdaje się
                                                    że mało wart. Zacząłem krytykować kogoś, kto się nazwał grgkh, a teraz już
                                                    znikł, za to wątek ciągnie się dalej.
                                                    Nie mam takiego zamiaru o jakim piszesz.

                                                    > Czy to jet jakiś dowód na wyższość Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego
                                                    > Narodzenia (jeśli słyszałeś coś o wykładach Katedry Mniemanologii Stosowanej)?

                                                    Nie.

                                                    > Możemy dyskutować i na temat realności Twojej babki,

                                                    No to ja ucinam dyskusję. Ta bajka ma mało wspólnego z rzeczywistością i nie ma
                                                    sensu roztrząsać jej tak jak ty to zacząłeś robić. Jedyne co chcę uzyskać to
                                                    odpowiedź na moje pytanie:

                                                    > Czy opierając się na tej bajce można powiedzieć, że jej bohater posłużył się
                                                    > jako narzędziem do zdobywania władzy ŁAGODNOŚCIĄ, czy BEZWZGLĘDNOŚCIĄ?**

                                                    Twoja odpowiedź:

                                                    > Bohater wykorzystał bezwzględność dla wykorzystania łagodności.

                                                    mi nie wystarcza. Której z nich użył JAKO NARZĘDZIA?
                                                  • astrotaurus Re: Na zakończenie 09.06.08, 06:58
                                                    absconditus napisał:

                                                    **Znowu mam wrażenie, że się obraziłeś, ..**

                                                    Znowu błędne.
                                                    Przytoczę tu ładne i pasujące powiedzenie W. Bartoszewskiego: "Mnie można
                                                    obrzygać, ale nie można obrazić".


                                                    **mi nie wystarcza. Której z nich użył JAKO NARZĘDZIA?**

                                                    Ech, kombinujesz...
                                                    Już dwóch Cię pytało po co tego dociekasz...

                                                    Powiedzmy, że w Twojej bajce narzędziem była przemoc, a surowcem łagodność.
                                                    Prawda że bohater posługiwał sie przemocą bezwzględnie. Prawdą jest też , ze
                                                    przy takim głupim i bezradnym surowcu mógł bezwzględnie wykorzystać łagodność
                                                    dla wykorzystania łagodności i łagodnie prosić ludzi o wszystko - oni z
                                                    łagodności dzielili by się z nim majątkiem.
                                                    Takim samonośnym narzędziem/surowcem jest też religia. Z tym, że bezwzględnym
                                                    celem nie musi być tylko władza i majątek, ale też ona sama. Dla religii można
                                                    użyć religii do wykorzystania religii, a w efekcie wszystko do kitu! :D

                                                    Ciągle myślę, że te poszukiwania są bez sensu.

                                                    Nie ma niczego dobrego, do czego byłaby niezbędna religia, a za to jest wiele
                                                    zła, które ona może sprokurować.
                                                  • absconditus Re: Na zakończenie 09.06.08, 08:01
                                                    > Już dwóch Cię pytało po co tego dociekasz...

                                                    Wg mnie coś jest niespójnego w tych rozumowaniach dotyczących narzędzi do
                                                    zdobywania władzy.

                                                    Z jednej strony mówi się, że religia czyni tych, którzy ją wyznają, słabymi i
                                                    bezradnymi, z drugiej, że czyni ich okrutnymi władcami.
                                                    Właściwie tej pierwszej części jestem prawie pewien - tzn. jestem prawie pewien,
                                                    że ty i grgkh tak uważacie, ale co do drugiej nie mam jasności. Wiem tylko że
                                                    religia jest wg grgkh "narzędziem" do zdobycia władzy. Ja próbuję dociec, czy wg
                                                    was ten, który zdobywa władzę, POSŁUGUJE się (czyli wierzy i postępuje wg wiary)
                                                    tym narzędziem (wówczas musiałby stać się głupi i bezradny), czy tylko
                                                    wykorzystuje fakt, że inni się tym narzędziem posługują.
                                                    Jakoś nie mogę sobie wyobrazić, że ktoś głupi i bezradny może dojść do władzy.

                                                    Na razie tyle. Chciałem jeszcze dorzucić do tego tezę, że ateizm czyni ludzi do
                                                    pewnego stopnia bezbronnymi.
                                                  • astrotaurus Re: Na zakończenie 09.06.08, 13:04

                                                    absconditus napisał:

                                                    **Ja próbuję dociec, czy wg was ten, który zdobywa władzę, POSŁUGUJE się (czyli
                                                    wierzy i postępuje wg wiary) tym narzędziem (wówczas musiałby stać się głupi i
                                                    bezradny), czy tylko wykorzystuje fakt, że inni się tym narzędziem posługują.**


                                                    absconditus napisał:

                                                    Ech, Tobie się rzeczywiście bardzo nudzi...
                                                    Wygodnie by Ci było w czarno-białym świecie, co? Niestety nie ze wszystkim tak
                                                    się da.
                                                    Religia to bardzo skomplikowane urządzenie, jak mówiłem - samowystarczalne i
                                                    samonośne. Tyle że to urządzenia zbudowane jest na bazie pomyłek, przekrętów i
                                                    fałszów - jego elementy połączone są bez żadnego sensu i celu, w sposób
                                                    absolutnie nieprzemyślany.
                                                    I to urządzenie nawet coś tam robi, coś się w nim dzieje, ale dla świata z tego
                                                    "dziania się" nigdy nie wyniknie żaden pożytek, natomiast w każdej chwili może
                                                    toto wybuchnąć, zadymić , nasmrodzić itp.
                                                    Konglomerat ciemniaków, hipokrytów i fanatyków jest po prostu dla otoczenia
                                                    niebezpieczny.


                                                    **Chciałem jeszcze dorzucić do tego tezę, że ateizm czyni ludzi do
                                                    pewnego stopnia bezbronnymi.**

                                                    Chciałeś?
                                                    To czemu nie dorzuciłeś?
                                                    I co to znaczy, że "ateizm czyni ludzi do pewnego stopnia bezbronnymi" ?
                                                  • grgkh Re: Na zakończenie 09.06.08, 16:10
                                                    absconditus napisał:

                                                    > Wg mnie coś jest niespójnego w tych rozumowaniach dotyczących
                                                    > narzędzi do zdobywania władzy.

                                                    Spróbuję uporządkować chaos, który zaczynasz tu wprowadzać.

                                                    1) Ludzie łakną władzy, bo władza daje profity. Czy się z tym zgadzasz? Dalej nie będę tego powtarzał, ale domyśl się, że wciąż Cię pytam, czy możesz się ze mną zgodzić.

                                                    2) Większa władza daje większe profity.

                                                    3) Do władzy, szczególnie tej najatrakcyjniejszej, będą się dobierać przede wszystkim ludzie, którzy walczą o nią nieuczciwie, gdyż uczciwych jest łatwiej pokonać.

                                                    4) W tym dążeniu do władzy będą ci ludzie sięgać po najskuteczniejsze narzędzia, a takimi narzędziami będą głównie te, które potrafią najlepiej: omotać, wprowadzić w błąd, zmanipulować.

                                                    5) Religia potężnie i trwale uzależnia ludzi od siebie i jej stosowanie dla zdobycia władzy, jej sprawowania, a także wyzysku ludzi zmanipulowanych religią, odbywa się małym nakładem kosztów ale bardzo efektywnie.

                                                    6) Religia zawiera w sobie całą masę tez (dogmatów), które same w sobie są sprzeczne i sprzeczne z logiką, i uczy ludzi rezygnacji z nadrzędności rozsądku i logiki, nie tylko w kwestiach dotyczących wiary, ale w ogóle, a to też sprzyja łatwiejszemu manipulowania nimi.

                                                    7) Ten, kto posługuje się religią dla osiągnięcia władzy, w rzeczywistości "używa religii jako narzędzia"... Jest zły, nieuczciwy i trudny do pokonania, bo zasłania się bogami, którzy za nim jakoby stoją.

                                                    Nie staraj się rozumieć świata jako prymitywnego systemu, w którym wystarczy jedna regułka do tłumaczenia wszystkiego. I szukaj analogii.

                                                    > Z jednej strony mówi się, że religia czyni tych, którzy ją
                                                    > wyznają, słabymi i bezradnymi, z drugiej, że czyni ich
                                                    > okrutnymi władcami.

                                                    Absurd. Religia gromadzi ludzi rządzących i rządzonych. Jest zrozumiałe, że jedni i drudzy mają inne predyspozycje psychiczne. A jednak to za pośrednictwem religii można manipulować i kłamać tak dobrze, że zmanipulowani i okłamani nie mogą lub nie chcą się przyznać, że takiemu oddziaływaniu podlegają, bo wydaje im się, że w istocie rzeczy w religii podlegają bogom, których zresztą nikt naprawdę nie widział.

                                                    > Właściwie tej pierwszej części jestem prawie pewien -
                                                    > tzn. jestem prawie pewien, że ty i grgkh tak uważacie,
                                                    > ale co do drugiej nie mam jasności. Wiem tylko że
                                                    > religia jest wg grgkh "narzędziem" do zdobycia władzy.
                                                    > Ja próbuję dociec, czy wg was ten, który zdobywa władzę,
                                                    > POSŁUGUJE się (czyli wierzy i postępuje wg wiary)
                                                    > tym narzędziem (wówczas musiałby stać się głupi i bezradny),

                                                    Wprost przeciwnie - ten, kto się posługuje kłamliwym narzędziem jest głównie sprytny, cyniczny, bezlitosny itp.

                                                    > czy tylko wykorzystuje fakt, że inni się tym narzędziem
                                                    > posługują. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić, że ktoś głupi i
                                                    > bezradny może dojść do władzy.

                                                    I słusznie, ale powyżej wytłumaczyłem Ci to i mam nadzieję, że w końcu skutecznie.

                                                    > Na razie tyle. Chciałem jeszcze dorzucić do tego tezę,
                                                    > że ateizm czyni ludzi do pewnego stopnia bezbronnymi.

                                                    Dziwna teza. Skąd ją wziąłeś? Czy ja wyglądam na bezbronnego? Wiedza i logika służą mi do tego, by nie dać się oszukać. No i nikt mi nie powie, że coś jest prawdziwe - bo on wie, że to pochodzi od bożka. Ja we wszystko wątpię i nie dam się wyprowadzić na manowce, wierząc w byle bzdurę.

                                                    I jeszcze a propos tego, co pisałeś gdzieś wyżej - nie znikam ;). Ale nie mam obowiązku być tu zawsze, czytać wszystkiego i odpowiadać na wszystko.

                                                    Pzdr :)
                                                  • absconditus Re: Na zakończenie 09.06.08, 20:24
                                                    > 1) Ludzie łakną władzy, bo władza daje profity. Czy się z tym zgadzasz? Dalej n
                                                    > ie będę tego powtarzał, ale domyśl się, że wciąż Cię pytam, czy możesz się ze m
                                                    > ną zgodzić.

                                                    Zgadzam się, ale nie w ogóle. Zapewne dużo ludzi łaknie władzy.

                                                    > 2) Większa władza daje większe profity.

                                                    Pewne profity daje; przynosi również pewne nieprzyjemności

                                                    > 3) Do władzy, szczególnie tej najatrakcyjniejszej, będą się dobierać przede wsz
                                                    > ystkim ludzie, którzy walczą o nią nieuczciwie, gdyż uczciwych jest łatwiej pok
                                                    > onać.

                                                    Tak, przede wszystkim. Być może istnieją wyjątki - ale pewnie rzadziej im się udaje.

                                                    > 4) W tym dążeniu do władzy będą ci ludzie sięgać po najskuteczniejsze narzędzia
                                                    > , a takimi narzędziami będą głównie te, które potrafią najlepiej: omotać, wprow
                                                    > adzić w błąd, zmanipulować.

                                                    Ci nieuczciwi - pewnie

                                                    > 5) Religia potężnie i trwale uzależnia ludzi od siebie i jej stosowanie dla zdo
                                                    > bycia władzy, jej sprawowania, a także wyzysku ludzi zmanipulowanych religią, o
                                                    > dbywa się małym nakładem kosztów ale bardzo efektywnie.

                                                    "Religia potężnie i trwale uzależnia ludzi od siebie" - nie wiem, czy to zdanie
                                                    rozumiem. Spróbuję sformułować to, co mi przychodzi do głowy. Jeśli człowiek
                                                    religijny ma wybór: postąpić zgodnie ze swoją religią lub postąpić przeciwnie,
                                                    to wybierze to pierwsze.

                                                    "jej stosowanie dla zdobycia władzy, jej sprawowania, a także wyzysku ludzi
                                                    zmanipulowanych religią, odbywa się małym nakładem kosztów ale bardzo
                                                    efektywnie" - od razu chcę spytać, co rozumiesz przez "stosowanie", ale może
                                                    zamiast tego zgodzisz się na bardziej jednoznaczne, a krótsze zdanie:
                                                    Można małym nakładem kosztów, ale bardzo efektywnie zdobyć i sprawować władzę
                                                    nad ludźmi bardzo religijnymi i wyzyskiwać ich. Ominąłem dodatkowo zwrot:
                                                    "zmanipulowanych religią", bo manipulacja to jest zamierzone działanie mające na
                                                    celu oszukanie ludzi, aby postępowali niezgodnie ze swoim interesem. Aby użyć
                                                    takiego zwrotu trzeba najpierw znaleźć kogoś, kto celowo "opowiada" ludziom
                                                    religię, żeby ich oszukać.

                                                    > 6) Religia zawiera w sobie całą masę tez (dogmatów), które same w sobie są sprz
                                                    > eczne i sprzeczne z logiką, i uczy ludzi rezygnacji z nadrzędności rozsądku i l
                                                    > ogiki, nie tylko w kwestiach dotyczących wiary, ale w ogóle, a to też sprzyja ł
                                                    > atwiejszemu manipulowania nimi.

                                                    "Religia zawiera w sobie całą masę tez (dogmatów), które same w sobie są
                                                    sprzeczne i sprzeczne z logiką" - nie to, ze się nie zgadzam, ale gdybyś mógł
                                                    podać jakieś przykłady, byłbym wdzięczny (to tylko ciekawość).
                                                    "uczy ludzi rezygnacji z nadrzędności rozsądku i logiki, nie tylko w kwestiach
                                                    dotyczących wiary, ale w ogóle"
                                                    Czy jeśli znajdzie się jeden mądry wśród ludzi wierzących, to zaprzeczy to temu
                                                    zdaniu?

                                                    > 7) Ten, kto posługuje się religią dla osiągnięcia władzy, w rzeczywistości "uży
                                                    > wa religii jako narzędzia"... Jest zły, nieuczciwy i trudny do pokonania, bo za
                                                    > słania się bogami, którzy za nim jakoby stoją.

                                                    Tu trzeba coś powiedzieć konkretnie. Są ludzie, którzy starają się nie czynić
                                                    nikomu krzywdy, nie oszukiwać, nie kraść, nie oczerniać itd., bo uważają, że to
                                                    nie jest w zgodzie z ich religijnością. Ktoś, kto ma taką religijność, zapewne
                                                    nie zdobędzie władzy. Natomiast jeśli będzie widział, że kto inny postępuje
                                                    wręcz przeciwnie, nie zgodzi się na zdanie, że tamten "posługuje się" religią,
                                                    bo powie: czy można czymś się posługiwać, nie używając tego?
                                                    Wytknij mi błąd, jeśli go widzisz.

                                                    > Nie staraj się rozumieć świata jako prymitywnego systemu, w którym wystarczy je
                                                    > dna regułka do tłumaczenia wszystkiego. I szukaj analogii.

                                                    Nie staram się. Unikam na przykład takiego sformułowania: "wszystkie religie są
                                                    narzędziami do ogłupiania ludu w celu zdobywania i utrzymywania władzy".
                                                    Rozsądek mi mówi, że jeśli łatwo mylę się w ocenie pojedynczych zdań i ludzi,
                                                    tym łatwiej się mylę w ocenie tłumów i systemów metafizycznych.

                                                    > A jednak to za pośrednictwem religii można manipulować i kłamać

                                                    Religia to może być "czynnik sprzyjający", ale czy zawsze "pośredniczący"?
                                                    Uparcie trzymam się takiej zasady: precyzujmy pojęcia, których używamy, w
                                                    przeciwnym razie łatwo wyciągnąć nieprawdziwe wnioski. Jeśli używamy metafor, to
                                                    napiszmy w w czym ta metafora przypomina to, o czym mówimy, aby nie wnioskować
                                                    na podstawie tych cech metaforycznego ujęcia, które akurat nie mają
                                                    odpowiedników w temacie rozmowy.

                                                    > Wprost przeciwnie - ten, kto się posługuje kłamliwym narzędziem jest głównie sp
                                                    > rytny, cyniczny, bezlitosny itp.

                                                    A wierzący Ci odpowie: ten, kto jest cyniczny i bezlitosny, nie posługuje się
                                                    religią. I będziecie toczyć tę dyskusję w kółko.

                                                    > Dziwna teza. Skąd ją wziąłeś?

                                                    Może w szerszym kontekście ją rozpoznasz:

                                                    "jest pewna grupa ludzi, którzy nie posługują się religią
                                                    wcale. Niektórzy z nich używają do osiągnięcia władzy innych,
                                                    niereligijnych narzędzi. Ale są tacy, którzy z tego bezwzględnego,
                                                    agresywnego wyścigu rezygnują - rezygnują także z religii. To
                                                    ateiści. Ich brak agresji czyni ich w pewnym stopniu bezbronnymi
                                                    wobec silnych narzędzi typu religijnego, a w społecznościach, w
                                                    których trwa walka, gdzie jest pokazywany jakiś wróg i dokonywana
                                                    jest mobilizacja, zaczynają zanikać."

                                                    Tu się zawiera nawet silniejsza teza: że ateiści rezygnują z agresji
                                                    (dokładniej: z agresywnego wyścigu o władzę)

                                                    > Ja we wszystko wątpię i nie dam się wyprowadzić na manowce, wierząc w byle bzdurę.

                                                    Ja we wszystko wątpię, poczynając od swoich własnych przekonań. Dlatego
                                                    najczęściej, gdy je przedstawiam, mówię: wydaje mi się, wierzę w to, itd.
                                                    Zwłaszcza gdy mówię o tak skomplikowanym zjawisku jak religia.

                                                    > I jeszcze a propos tego, co pisałeś gdzieś wyżej - nie znikam ;). Ale nie mam o
                                                    > bowiązku być tu zawsze, czytać wszystkiego i odpowiadać na wszystko.

                                                    Nie masz obowiązku odpowiadać, ale muszę się przyznać, że ta dyskusja na tyle
                                                    mnie wciągnęła, iż niemal tęsknię, kiedy nie piszesz :)

                                                    Pzdr :)
                                  • grgkh Post scriptum 03.06.08, 17:29
                                    Nie jesteś głupi. To pochwała.

                                    Kopiujesz pewne schematy, które zauważyłeś u mnie. ;) Uczysz się.

                                    Zrozumiałeś w końcu, że nie tylko Ty się liczysz. Moją prośbę o
                                    czynienie Twojego tekstu czytelniejszym najpierw wyśmiałeś, bo taka
                                    jest Twoja natura. Patrzysz na świat z wyżyn swej arogancji i
                                    wyższości Twojej religii na durniami, którzy śmieli myśleć inaczej.
                                    Przecież wiesz, ze Ty jesteś najlepszy we wszystkim. Ty WIESZ, a
                                    inni się nie liczą.

                                    Wyśmiałeś, ale potem częściowo tę podpowiedź zaakceptowałeś. Jest
                                    lepiej, prawda? A może mylisz się także i w innych kwestiach? A może
                                    zostałeś oszukany, zmanipulowany? A może inni mają rację?

                                    Czy umiesz wątpić w swoją doskonałość?

                                    Czy może tak być, ze Bóg nie ma racji? A czy to na pewno jest Bóg?
                                    Czy książka - TA KSIĄŻKA - i tysiące wciąż modyfikowanych jej
                                    inerpretacji mają być mądrością całego świata, większą niż to, co w
                                    mozole miliardy ludzie usiłują ustalić od początku istnienia gatunku
                                    ludzkiego? Czy Bóg, gdyby istniał naprawdę, nie mógłby objawić się
                                    zamiast używać wątpliwych metod, pod które mogą się z łatwością
                                    podszywać dowolni ludzie?

                                    Nie komentuję Twojego tekstu. Przyznam, ze nie dałem rady przebrnąć
                                    nawet przez połowę pierwszej części. Nie mówisz w nim niczego
                                    nowego. Nie odpowiada mi styl. Pomyśl nad tym.

                                    Religia ostatnimi czasy mocno traci na popularności - czy nie ma to
                                    przypadkiem z tym właśnie związku?

                                    -
                                    • zuq1 Re: Post scriptum 04.06.08, 09:16
                                      „Kopiujesz pewne schematy, które zauważyłeś u mnie. ;) Uczysz się.” –
                                      nie schlebiaj sobie.

                                      „Zrozumiałeś w końcu, że nie tylko Ty się liczysz.” – to wiem od
                                      dawna.

                                      „Moją prośbę o czynienie Twojego tekstu czytelniejszym najpierw
                                      wyśmiałeś, bo taka jest Twoja natura (…)Wyśmiałeś, ale potem
                                      częściowo tę podpowiedź zaakceptowałeś. Jest lepiej, prawda?” – nie
                                      wyśmiałem, tylko uznałem ją za niezbyt grzeczną. Ale skoro lepszy
                                      podział tekstu ma nam pomóc, to czemu nie?

                                      „Patrzysz na świat z wyżyn swej arogancji i wyższości Twojej religii
                                      na durniami, którzy śmieli myśleć inaczej. Przecież wiesz, ze Ty
                                      jesteś najlepszy we wszystkim. Ty WIESZ, a inni się nie liczą.” –
                                      nieprawda, uważam, że istnieje prawda obiektywna i że Jezus jest tą
                                      prawdą, jak sam o sobie powiedział. Nie jestem najlepszy i zdarza mi
                                      się błądzić i grzeszyć. Jestem tylko człowiekiem. A gdybyś się dla
                                      mnie „nie liczył”, to bym z Tobą nie dyskutował. Tak się
                                      zastanawiam, czemu przeplatasz napastliwe posty z wpisami całkiem
                                      (lub prawie) pozbawionymi ataków. Kiedy Cię za dobry ton pochwalę,
                                      Ty go znowu zmieniasz na gorszy. Po co to robisz?

                                      „Czy może tak być, ze Bóg nie ma racji?” – nie.
                                      „A czy to na pewno jest Bóg?” – na pewno jest.
                                      „Czy książka - TA KSIĄŻKA - i tysiące wciąż modyfikowanych jej
                                      inerpretacji mają być mądrością całego świata, większą niż to, co w
                                      mozole miliardy ludzie usiłują ustalić od początku istnienia gatunku
                                      ludzkiego?” – mają być. Jest tłumaczona, ku chwale Pana, na
                                      najbardziej egzotyczne i „niszowe” języki świata. Czy wiesz, że „gdy
                                      poganie w pełni wejdą do Królestwa Bożego”, Chrystus wróci w chwale
                                      na Ziemię? Ta chwila się zbliża.

                                      „Czy Bóg, gdyby istniał naprawdę, nie mógłby objawić się” – ależ
                                      objawił się w osobie Jezusa Chrystusa w stosownym czasie i miejscu.
                                      „…zamiast używać wątpliwych metod, pod które mogą się z łatwością
                                      podszywać dowolni ludzie?” – kiedy prowadził Izraela przez pustynię,
                                      Jego chwała była dla nich widoczna, karmił ich a pomimo to uznawali
                                      to za rzecz, która im się niejako „należy” i sprzeciwiali się Mu.
                                      Więc jak powiedział Jezus: „choćby ktoś zmartwychwstał, nie
                                      uwierzą”. Czy gdyby Tobie Bóg objawił się w jakiś „namacalny”
                                      sposób, uwierzyłbyś w Niego?

                                      „Nie komentuję Twojego tekstu. Przyznam, ze nie dałem rady przebrnąć
                                      nawet przez połowę pierwszej części. Nie mówisz w nim niczego
                                      nowego. Nie odpowiada mi styl. Pomyśl nad tym.” – nie mówię niczego
                                      nowego, ale Ty także, no chyba że o tych „memach”. A co do stylu, to
                                      mam go przeplatać inwektywami i upodabniać się do Ciebie? Przecież
                                      mi tego „nie wolno” robić, bo przecież jako wierzący
                                      jestem „zgnojonym niewolnikiem”.

                                      „Religia ostatnimi czasy mocno traci na popularności - czy nie ma to
                                      przypadkiem z tym właśnie związku?” – tak, ludzie odchodzą od Boga,
                                      mylnie utożsamiając Go z jego „kapłanami”. Można powiedzieć,
                                      że „wylewają dziecko z kąpielą”. Systemy religijne, jak Ty je
                                      opisujesz, faktycznie ludzi od Boga mogą odstręczać, tak było kiedyś
                                      i w moim przypadku. Bóg jest jednak na wyciągnięcie ręki i kto chce,
                                      może do Niego w każdej chwili przyjść. Jeśli nie chcesz tego zrobić
                                      ani zrozumieć tej różnicy, o której w koło Macieju piszę, to Twój
                                      problem.

                                      „-
                                      • maerdybab Re: Post scriptum 13.06.08, 16:45
                                        files.blog-city.com/files/A05/107257/p/f/eman005.jpg
                                • lilu71 Re: (1) 04.06.08, 11:17
                                  > Religia robi z was dzikie, bezczelne, chamskie i nienawidzące
                                  > innosci bestie

                                  Dzięki.Ponieważ jestem wierząca, to odbieram Twój tekst jako skierowany również
                                  do mnie, więc postanowiłam się do niego odnieść. Widzę, że ateiści też potrafią
                                  ładne wiązanki puszczać. I gdzie ten system wartości oparty na humanizmie,
                                  szacunku dla człowieczeństwa (czyżby tylko człowieczeństwa ateistów??) A czy Wy
                                  szanujecie naszą inność?? Wszystkie te wypowiedzi o urojeniach, braku myślenia,
                                  ograniczeniu wierzących przeczą waszej tolerancji. Wybacz, ale popełniasz
                                  dokładanie ten sam "grzech" co autor tekstu "Expose ateusza". Oczekujesz, że
                                  wierzący będą tolerancyjni a sam odnosisz sie do nich z pogardą. Może będąc tak
                                  "światłymi" (mam na myśli ateistów) dacie dobry przykład i pokażecie "ciemnym
                                  wierzącym" na czym polega tolerancja, szacunek dla ludzi myślących inaczej,
                                  mających inne poglądy itp.
                                  • astrotaurus Re: (1) 04.06.08, 12:04
                                    lilu71 napisała:

                                    **Widzę, że ateiści też potrafią ładne wiązanki puszczać.**

                                    Ech, lilu71, nie udawaj pierwszej naiwnej. Widziałaś już wcześniej i na pewno
                                    nie zapomniałaś. ;)


                                    **I gdzie ten system wartości oparty na humanizmie, szacunku dla człowieczeństwa
                                    (czyżby tylko człowieczeństwa ateistów??)**

                                    W postach grgkh jest on na pewno wyraźny....
                                    Gdzie widzisz sprzeczność z humanizmem?
                                    Bo ja dostrzegam tylko krytykę odstępstw od człowieczeństwa.


                                    **A czy Wy szanujecie naszą inność?? Wszystkie te wypowiedzi o urojeniach, braku
                                    myślenia, ograniczeniu wierzących przeczą waszej tolerancji**

                                    Czemu jesteś tak uparta i nawet nie podejmiesz próby zrozumienia, że czym innym
                                    jest szanowanie Twojego prawa do urojeń i braku myślenia, a czym innym
                                    szanowanie samych urojeń i braku myślenia?


                                    **Oczekujesz, że wierzący będą tolerancyjni a sam odnosisz sie do nich z pogardą. **

                                    Kolejny wylew żółci. Ateiści w przestrzeni społecznej walczą o swoje prawo do
                                    samostanowienia, a wierzący o narzucenie wszystkim swojego systemu wartości
                                    środkami policyjnymi. To wy, wierzący jesteście nietolerancyjni. Naprawdę
                                    jeszcze to do Ciebie nie dotarło? W dodatku tę nietolerancję opieracie na
                                    urojeniach. Nie jestże to postawa godna pogardy i potępienia?
                                    I nie ma tu znaczenia postawa osobista Twoja, czy zuq1.

                                    Wy jesteście jedynie rozmówcami na forum, ale kłopot z wami polega na tym, że
                                    robicie wszystko, aby zatrzeć różnicę między światem realnym, a waszymi urojeniami.
                                    Mówiłem to zuq1 i mówiłem Tobie i mogę powtórzyć, bo to jest jeden z gwoździ
                                    programu: stawiając znak równości między bogiem i ewolucją jako podmiotami do
                                    wyboru obiektu wiary wedle kaprysu tylko sami zrzekacie się człowieczeństwa i
                                    stawiacie się poza granicami cywilizowanej dyskusji.
                                  • piwi77 Re: (1) 04.06.08, 12:10
                                    lilu71 napisała:

                                    > Może będąc tak "światłymi" (mam na myśli ateistów) dacie dobry
                                    > przykład i pokażecie "ciemnym wierzącym" na czym polega
                                    > tolerancja, szacunek dla ludzi myślących inaczej,

                                    Nie mamy takiej możliwości, tolerancję może okazywać jedynie strona
                                    silniejsza, słabsza nigdy, ona może zaledwie korzystać z tolerancji
                                    strony silniejszej. Stroną silniejszą w Polsce są katolicy, zanim
                                    będą nią ateiści, jeszcze trochę potrwa. Wtedy dopiero będziemy
                                    mieli możliwość spełnić Twoje życzenie.
                                    • lilu71 Re: (1) 05.06.08, 11:52
                                      Moja wypowiedź nie odnosi się do ateistów w całej Polsce tylko do tych, którzy
                                      pojawiają się na tym forum. A tak sie składa, że forum Religia przyciąga bardzo
                                      wielu ateistów, więc to Wy jesteście tu siłą jeśli nawet nie dominującą, to
                                      przynajmniej równorzędną w stosunku do wierzących.
                                      • mala.mi74 Proporcje na forum 05.06.08, 12:12
                                        lilu71 napisała:

                                        > Moja wypowiedź nie odnosi się do ateistów w całej Polsce tylko do
                                        tych, którzy
                                        > pojawiają się na tym forum. A tak sie składa, że forum Religia
                                        przyciąga bardzo
                                        > wielu ateistów, więc to Wy jesteście tu siłą jeśli nawet nie
                                        dominującą, to
                                        > przynajmniej równorzędną w stosunku do wierzących.


                                        Policzyłam jakie sa proporcje na podtawie 10 pierwszych watków,które
                                        w chwili obecnej znaduja się na forum Religia:
                                        8 z nich załozonych jest przez ateistów, 1 przez katolika, 1 przez
                                        osobe wierzaca nieznanego mi dotchczas wyzanania.
                                        Tutejsi "ateisci " sa szalenie, wrecz fanatycznie
                                        religijni,zaprzeczajac oczywiscie temu,ze religia jest
                                        imniepotzrebna - oni wrecz zyja od rana do wieczora religią i jej
                                        sprawami.....
                                        • caroli_ne_86 Re: Proporcje na forum 05.06.08, 12:14
                                          Mnie policzyłaś??Mma nadzieję.Ja jestem wierząca:)
                                          • kolter_hugh Re: Proporcje na forum 05.06.08, 12:21
                                            caroli_ne_86 napisała:

                                            > Mnie policzyłaś??Mma nadzieję.Ja jestem wierząca:)

                                            Napisz jak wygląda twoja wiara???
                                            • caroli_ne_86 Re: Proporcje na forum 05.06.08, 12:28
                                              kolter_hugh napisał:

                                              > Napisz jak wygląda twoja wiara???
                                              Przestań chodzic za mna!!:)
                                              Relacje z Panem Bogiem są sprawa osobistą .
                                              • kolter_hugh Re: Proporcje na forum 05.06.08, 12:43
                                                caroli_ne_86 napisała:

                                                > kolter_hugh napisał:
                                                >
                                                > > Napisz jak wygląda twoja wiara???
                                                > Przestań chodzic za mna!!:)
                                                > Relacje z Panem Bogiem są sprawa osobistą .

                                                Przecież cały czas tu sie obnażasz::)))
                                                • caroli_ne_86 Re: Proporcje na forum 05.06.08, 13:02
                                                  kolter_hugh napisał:

                                                  > caroli_ne_86 napisała:
                                                  >
                                                  > > kolter_hugh napisa
                                                  >
                                                  > Przecież cały czas tu sie obnażasz::)))


                                                  Nie robie tego -Twoja opinia jest krzywdzaca dla mnie
                                                  Pa
                                                  • kolter_hugh Re: Proporcje na forum 05.06.08, 13:37
                                                    caroli_ne_86 napisała:
                                                    >
                                                    > Nie robie tego -Twoja opinia jest krzywdzaca dla mnie
                                                    > Pa

                                                    Obnażasz się duchowo , tylko to miałem na myśli ::)))
                                                  • caroli_ne_86 Re: Proporcje na forum 06.06.08, 19:43
                                                    kolter_hugh napisał
                                                    >
                                                    > Obnażasz się duchowo , tylko to miałem na myśli ::)))

                                                    Sama nie wiem ,czy śmiać się czy płakać....
                                                    Strach się odezwać, ..tak bywa ))))
                                                    pl.youtube.com/watch?v=xJb6gi379iQ&feature=related
                                          • mala.mi74 Re: Proporcje na forum 05.06.08, 14:27
                                            caroli_ne_86 napisała:

                                            > Mnie policzyłaś??Mma nadzieję.Ja jestem wierząca:)
                                            Wlasnie Ciebie policzyłam,tylko wyznania nie znałam:)
                                            • krytykantka07 Re: Proporcje na forum 05.06.08, 14:32
                                              No a mnie? Ja jestem chrześcijanka i moje posty są na tematy
                                              religijne. Wszędzie tam jest miłość do Jezusa i zrozumienie Jego
                                              nauki.
                                        • 1.fxx Re: Proporcje na forum 07.06.08, 13:12
                                          mala.mi74 napisała:


                                          > Tutejsi "ateisci " sa szalenie, wrecz fanatycznie
                                          > religijni,zaprzeczajac oczywiscie temu,ze religia jest
                                          > imniepotzrebna - oni wrecz zyja od rana do wieczora religią i jej
                                          > sprawami.....

                                          Tak o fanatyzmie to Ty wiesz chyba najwiecej
                                          Trudny przypadek ,bardzo trudny
                                          • kolter_hugh Re: Proporcje na forum 07.06.08, 13:21
                                            1.fxx napisał:

                                            > mala.mi74 napisała:
                                            >
                                            >
                                            > > Tutejsi "ateisci " sa szalenie, wrecz fanatycznie
                                            > > religijni,zaprzeczajac oczywiscie temu,ze religia jest
                                            > > imniepotzrebna - oni wrecz zyja od rana do wieczora religią i jej
                                            > > sprawami.....
                                            >
                                            > Tak o fanatyzmie to Ty wiesz chyba najwiecej
                                            > Trudny przypadek ,bardzo trudny

                                            Faktem jest ze jest nie żle szurnięta !!!
                                      • piwi77 Re: (1) 05.06.08, 13:41
                                        lilu71 napisała:

                                        > Moja wypowiedź nie odnosi się do ateistów w całej Polsce tylko
                                        > do tych, którzy pojawiają się na tym forum. A tak sie składa, że
                                        > forum Religia przyciąga bardzo wielu ateistów, więc to Wy
                                        > jesteście tu siłą jeśli nawet nie dominującą, to przynajmniej
                                        > równorzędną w stosunku do wierzących.

                                        Kto wie, może masz rację, też mam takie wrażenie, że forumowiczów
                                        nieprzychylnych kościołowi katolickiemu (co nie znaczy jeszcze
                                        niewierzących) jest tu jakby więcej. Ale co ma się do tego
                                        tolerancja? Że co? Że mamy się zamknąć? Bo tabu, bo uczucia
                                        religijne? No, jeżeli tak rozumiesz tolerancję, to sorry, gramy na
                                        różnych wysokościach.
                                        • lilu71 Re: (1) 06.06.08, 17:21
                                          > Ale co ma się do tego tolerancja?
                                          Przeczytaj swój wcześniejszy post, to będziesz wiedzieć. Naprawdę sam nie wiesz
                                          już co piszesz? Przecież dopiero dowodziłeś, że od liczebności danej strony
                                          zależy okazywanie tolerancji.

                                          > Że co? Że mamy się zamknąć?
                                          A kto tak napisał? Czemu na siłę próbujesz przypisać mi to, o czym nawet nie
                                          pomyślałam. Ja jedynie apeluję o kulturalne zwracanie się do siebie i szacunek
                                          dla rozmówcy, który wchodząc na to forum nie oczekuje wyzwisk, bo to nie jest
                                          forum "Bluzgi" tylko Religia.

                                          > Bo tabu, bo uczucia religijne?
                                          Wyzwiska nie obrażają uczuć religijnych, ale nas, jako ludzi. Naszą godność.
                                          Podobno ateista stawia w centrum człowieka - zawsze tak piszecie i
                                          przeciwstawiacie tę postawę postawie wierzących, którzy afirmują Boga i to Jemu
                                          dają pierwszeństwo we wszystkim. Skoro tak cenicie ludzi, to to wreszcie
                                          okażcie. No chyba, że wierzący to nie jest dla Was człowiek.

                                          > No, jeżeli tak rozumiesz tolerancję, to sorry, gramy na
                                          > różnych wysokościach.
                                          Jeśli dla Ciebie tolerancja równoznaczna jest z całkowitym przemilczeniem
                                          pewnych spraw, to rzeczywiście różnie ją rozumiemy. Tolerancja wg mnie nie
                                          zamyka nikomu ust. Każdy temat można przedyskutować, ale właśnie -
                                          PRZEDYSKUTOWAĆ a nie "PRZEPYSKOWAĆ". Grubiaństwo, przezwiska, zakładanie z góry
                                          że interlokutor jest głupi i pisanie mu o tym - takie "chwyty" stosowane w
                                          rozmowach na tym forum nie mają nic wspólnego z prawdziwą dyskusją a tym
                                          bardziej z tolerancją czy szacunkiem dla rozmówcy. Wiem, że i wierzący czasem
                                          nie przebierają w słowach, ale jednak to ateiści przodują w tekstach, które tak
                                          naprawdę kwalifikują się do usunięcia z forum, bo nie spełniają podstawowych
                                          założeń kulturalnej rozmowy.
                                      • grgkh To ewangelizaja 06.06.08, 18:57
                                        lilu71 napisała:

                                        > Moja wypowiedź nie odnosi się do ateistów w całej Polsce tylko do
                                        tych, którzy
                                        > pojawiają się na tym forum. A tak sie składa, że forum Religia
                                        przyciąga bardzo
                                        > wielu ateistów, więc to Wy jesteście tu siłą jeśli nawet nie
                                        dominującą, to
                                        > przynajmniej równorzędną w stosunku do wierzących.

                                        Wolno Wam? To nam chyba też... ;) A kogo mamy ateistycznie
                                        ewangelizować, jeśli nie wierzących z forum religia?
                                  • grgkh Jak ostro, to ostro, a co... ;) 04.06.08, 19:27
                                    lilu71 napisała:

                                    > > Religia robi z was dzikie, bezczelne, chamskie i nienawidzące
                                    > > innosci bestie

                                    > Dzięki.Ponieważ jestem wierząca, to odbieram Twój tekst jako
                                    > skierowany również do mnie, więc postanowiłam się do niego
                                    > odnieść. Widzę, że ateiści też potrafią ładne wiązanki puszczać.

                                    Ale to jest prawda, tyle że powinienem dopisać przysłówek
                                    relatywizujący moc tego twierdzenia: np. "czasami". Tekst nie był
                                    skierowany bezpośrednio do Ciebie, ale do zuqusia, który ma dziwną
                                    zdolność bredzenia, czym mnie potrafi czasem nieco
                                    rozemocjonować. ;) Kontroluję ten stan u siebie, ale lubię sobie -
                                    też czasem - pofolgować. Odpowiadam mu w tym samym stylu, który on
                                    inicjuje. Nie pozwolę siebie traktować jak gnojka, któremu można
                                    erystycznie wygadywać bzdury. Lubię rozmowy, w których przekazuje
                                    się wiedzę, a nie dowodzi prawdziwości dogmatów manipulacją tekstem.
                                    Mam nadzieję, że to rozumiesz. Jeśli nie, to znaczy, że jestes tego
                                    samego co zuquś pokroju. A jak potrafię rozmawiać na poziomie i bez
                                    emocji z wierzącymi, to sprawdź moje dialogi w tym wątku z
                                    absconditusem i caroli_ne_86. Nikt z nas nie broni dogmatów.

                                    Gdyby w moich rozumowaniach znajdę nieścisłości, to chętnie je
                                    koryguję. Być może bulwersuje Cię fakt, ze trudno jest mnie złapać
                                    na błędach, ale to jest wiele lat życia i ogromna chęć do
                                    poszerzania wiedzy i jeszcze czegoś - odrzucania dogmatyzmu jako
                                    metody pojmowania czegokolwiek. Trzeba umieć naprawdę i we wszystko
                                    wątpić, żeby z pozostałych resztek dało ułożyć się coś, w czym
                                    trudno jest znaleźć błędy.

                                    > I gdzie ten system wartości oparty na humanizmie, szacunku dla
                                    > człowieczeństwa (czyżby tylko człowieczeństwa ateistów??)

                                    Szanuję każdego, kto mnie szanuje, a ten kto manipuluje i "kłamie w
                                    żywe oczy" ;) nie zasługuje na szacunek. Świat wypełniony ludźmi
                                    myślącymi w ten sposób byłby strasznym światem.

                                    > A czy Wy szanujecie naszą inność??

                                    Nie nastaję na Twoja osobę. I niech Ci to wystarczy. Głupoty, przez
                                    którą świat popada w zło, nigdy nie będę szanował. Mylisz ludzi z
                                    poglądami, w których imieniu oni występują.

                                    > Wszystkie te wypowiedzi o urojeniach, braku myślenia,
                                    > ograniczeniu wierzących przeczą waszej tolerancji.

                                    Niemal wszyscy moi znajomi i przyjaciele są wierzący. Nikt z nas i
                                    na nikogo nie rzuca obelg. Ale też każdy z nas trzyma swoje poglądy
                                    religijne tylko dla siebie. To o czym mówię, dotyczy religii
                                    wdzierającej się do przestrzeni publicznej. Miej tego świadomość. A
                                    tam mieszkam i ja. I to ja czuję na plecach agresję religii, gdy
                                    wybrani przeze mnie i innych Polaków rządzący modlą się o deszcz w
                                    sejmowej kaplicy i za miliardy złotówek budują świątynię pychy dla
                                    Glempa i pogardy dla zdrowego rozsądku oraz głodujących polskich
                                    dzieciaków. To jest religia działająca łapka w łapkę z wielką
                                    polityką. Ale nie byłoby jej, gdybyśmy nie mieli na początku dogmatu
                                    o istnieniu bożka.

                                    > Wybacz, ale popełniasz dokładanie ten sam "grzech" co autor
                                    > tekstu "Expose ateusza". Oczekujesz, że wierzący będą tolerancyjni

                                    A wierzący są, czy nie są tolerancyjni? - chciałbym to wiedzieć.

                                    Czy jeśli w jakiś prowokujący sposób zagram publicznie w kółko i
                                    krzyżyk, to potraktują to jako moją agresję? Czy wtedy mogę liczyć
                                    na łaskę "tolerancji"?

                                    > a sam odnosisz sie do nich z pogardą.

                                    Właśnie tak. Gardzę tą wspaniałomyślnością podszytą hipokryzją. Ty
                                    tego nie czujesz, ale to wasza religia rządzi i wciąż jej mało. Chce
                                    nas zeżreć do końca. Będzie mi mówić, czy w moim łóżku mam poprawną
                                    pozycję względem obiektu moich chuci i pytać czy założyłem gumkę.
                                    Nie doczekacie się tego. Religii powiem: precz ze szkół i z
                                    przestrzeni publicznej. Religianci nie są ani krztynę bardziej
                                    moralni od ateistów. A ja na pewno nie bedę czerpał wzorców
                                    zachowania od Paetza, Jankowskiego, Rydzyka i im podobnych. Tak -
                                    gardzę takimi jak oni. A ponieważ sam najwyższy i nieomylny
                                    autorytet kryje tych bęcwałów, to gardzę i całą religią. To jest mój
                                    pogląd, mam do niego prawo w imię wolności myślenia i wypowiedzi, i
                                    nie pozwolę sobie mordy zamknąć.

                                    Na agresję odpowiem agresją. ;) Nie łudź się, na pewno nie nadstawię
                                    drugiego policzka.

                                    > Może będąc tak "światłymi" (mam na myśli ateistów)
                                    > dacie dobry przykład i pokażecie "ciemnym wierzącym"
                                    > na czym polega tolerancja,

                                    Dam Ci sznsę na podtrzymanie dyskusji:

                                    Jaka jest Twoja definicja terminu tolerancja?

                                    > szacunek dla ludzi myślących inaczej,

                                    Zacznij od zgody na wprowadzenie religioznawstwa i etyki w szkole
                                    zamiast ohydnej indoktrynacji katolickiej.

                                    > mających inne poglądy itp.

                                    To ja mam te INNE poglądy. Polska jest klerokracją. Żądam dla siebie
                                    takich samych przywilejów jakie ma katolicyzm. A jeżeli dojdzie do
                                    sprzeczności i niemożnosci ich wyegzekwowania, to żądam odebrania
                                    religiom tego, co im się nie należy. Ma być równość w traktowaniu
                                    obywateli państwa, którego obywatelem jestem.
                                    • lilu71 Re: Jak ostro, to ostro, a co... ;) 05.06.08, 12:59
                                      > Ale to jest prawda, tyle że powinienem dopisać przysłówek
                                      > relatywizujący moc tego twierdzenia: np. "czasami". Tekst nie był
                                      > skierowany bezpośrednio do Ciebie, ale do zuqusia, który ma dziwną
                                      > zdolność bredzenia, czym mnie potrafi czasem nieco
                                      > rozemocjonować. ;)
                                      Ale napisałeś "z was" a nie "z ciebie". Odniosłeś sie do wierzących i tym
                                      sposobem mnie też "rozemocjonowałeś" bo wiesz, wierzący też potrafi sie czasem
                                      zdenerwować ;) Z tego wniosek, że jedna ostra wypowiedź rodzi równie
                                      nieprzyjemne riposty. Może więc warto jednak trzymać nerwy na wodzy. Zwłaszcza
                                      jak jest się (podobno) dojrzałym człowiekiem, który jest w stanie przewidzieć
                                      efekty swego niekontrolowanego wybuchu:)

                                      Lubię rozmowy, w których przekazuje
                                      > się wiedzę, a nie dowodzi prawdziwości dogmatów manipulacją tekstem.
                                      Dogmatów się nie dowodzi, właśnie dlatego, że są dogmatami;)(patrz definicja)
                                      Można lub nie przyjąć je "na wiarę" ;)

                                      A jak potrafię rozmawiać na poziomie i bez
                                      > emocji z wierzącymi, to sprawdź moje dialogi w tym wątku z
                                      > absconditusem i caroli_ne_86.
                                      Wiem, że potrafisz, bo już z tobą rozmawiałam i miałam Cię za osobę kulturalną i
                                      na poziomie. I właśnie tym bardziej "ubodło" mnie, ze zaczynasz przejmować
                                      obyczaje pewnego "szalejącego" na tym forum ateisty, który bez grubiańskich i
                                      nieprzyjemnych uwag nie potrafi przeprowadzić niemal żadnej dyskusji. Myślę, że
                                      jeden taki "obiekt" wystarczy.

                                      > Gdyby w moich rozumowaniach znajdę nieścisłości, to chętnie je
                                      > koryguję. Być może bulwersuje Cię fakt, ze trudno jest mnie złapać
                                      > na błędach, ale to jest wiele lat życia i ogromna chęć do
                                      > poszerzania wiedzy i jeszcze czegoś - odrzucania dogmatyzmu jako
                                      > metody pojmowania czegokolwiek.
                                      Mylisz się. Nie bulwersuje mnie brak błędów. Przecież nie o tym piszę.
                                      Zbulwersowały mnie jedynie określenia jakich użyłeś w odniesieniu do wierzących.
                                      A co do lat życia. Często od przeżytych lat ważniejsze są przeżyte
                                      doświadczenia. Ja też do "młódek" się nie zaliczam. Ale oprócz balastu wieku mam
                                      też balast doświadczeń - i tych złych i dobrych. Jeśli komuś życie upłynęło jak
                                      sielanka to nawet w wieku 80-ciu lat może nie mieć takiego doświadczenia jak
                                      30-latka "po przejściach". Dlatego wiek to nie wszystko. A światopogląd
                                      kształtuje się nie tylko wraz z nabywaniem wiedzy książkowej ale i życiowej.
                                      Jeśli poznamy dobre strony życia a potem na odmianę da nam ono w kość i będziemy
                                      w stanie znów się podnieść, dopiero wtedy będziemy mogli powiedzieć, że nasz
                                      światopogląd oparty jest na solidnych podstawach a nie tylko na tym, co sobie
                                      wymyśliliśmy lecz nie zweryfikowaliśmy w zderzeniu z realnymi problemami.

                                      > Niemal wszyscy moi znajomi i przyjaciele są wierzący. Nikt z nas i
                                      > na nikogo nie rzuca obelg. Ale też każdy z nas trzyma swoje poglądy
                                      > religijne tylko dla siebie.
                                      Ale tu jest to raczej niemożliwe. W końcu po to wchodzi sie na to forum, by
                                      rozmawiać o poglądach religijnych ;)

                                      To o czym mówię, dotyczy religii
                                      > wdzierającej się do przestrzeni publicznej.
                                      Ale ja tez jestem przeciw ingerencji religii w życie ludzi w takim sensie jak
                                      masz na myśli. Ale pisząc o wierzących, że są "tacy i owacy", że nie myślą czy
                                      są ograniczeni (nie mam na myśli Twoich postów ale piszę ogólnie o różnych
                                      wypowiedziach ateistów) nie podejmujecie wcale walki z religią jako systemem a z
                                      wierzącymi jako ludźmi - z ich uczuciami, godnością itp. Czy myślicie, ze
                                      przekonacie w ten sposób kogokolwiek do swoich racji? Jestem - jak na wierzącą -
                                      nastawiona dosyć"antyklerykalnie", wiele rzeczy mi się nie podoba zarówno w
                                      kościele katolickim jak i w poczynaniach jego "notabli". I poparłabym każdą
                                      wypowiedź przeciwko "systemowi religijnemu" jaki jest tworzony w Polsce. Ale
                                      takich wypowiedzi jest mało na tym forum. walczycie z tym, w co wierzymy a nie z
                                      tym, w jaki sposób nasza wiara jest wykorzystywana. I to jest główny powód
                                      sporów. Nie przekonacie nas, ze Boga nie ma, ale możecie np. przekonać nas do
                                      tego, że religia w szkole to bzdurny wymysł (ja zresztą tak właśnie uważam). I
                                      to będzie prawdziwa walka z ingerencją religii w Wasze, ale i nasze życie.

                                      > Zacznij od zgody na wprowadzenie religioznawstwa i etyki w szkole
                                      > zamiast ohydnej indoktrynacji katolickiej.
                                      To jest to o czym właśnie napisałam powyżej. Ja sie zgadzam na etykę i
                                      religioznawstwo i uważam, ze religia powinna być nauczana - tak jak dawniej -
                                      przy kościele. Tylko że sposób w jaki to napisałeś stawia mnie w dwuznacznej
                                      sytuacji bo podpisując się pod Twoją wypowiedzią równocześnie popieram jej część
                                      dotyczącą "ohydnej indoktrynacji..." Uważasz, że katolik - taki
                                      bardzo"ortodoksyjny" poprze Cię w takiej sytuacji? Nawet jeśli uzna, że masz
                                      rację w części dotyczącej etyki i religioznawstwa to nigdy nie uzna nauczania
                                      religii za to, czym jest ono dla Ciebie. Nie lepiej więc napisać to tak, by nie
                                      "obrażać" nikogo? Takie wypowiedzi zamykają szansę na jakikolwiek dialog.
                                      • mala.mi74 Re: Jak ostro, to ostro, a co... ;) 05.06.08, 14:32
                                        lilu71 napisała:
                                        Nawet jeśli uzna, że masz
                                        > rację w części dotyczącej etyki i religioznawstwa to nigdy nie
                                        uzna nauczania
                                        > religii za to, czym jest ono dla Ciebie. Nie lepiej więc napisać
                                        to tak, by nie
                                        > "obrażać" nikogo? Takie wypowiedzi zamykają szansę na jakikolwiek
                                        dialog.

                                        Dokladnie.mam wrazenie,ze jak ktos pisze o waznosci etyki i
                                        jednoczesnie pogardza i to w sposób tak chamski czyimis
                                        pogladami,zwlaszcza tymi intymnymi, to chyba bardziej niz etyki
                                        potrzebuje psychoanalizy. Bez obrazy.
                                        • astrotaurus Re: Jak ostro, to ostro, a co... ;) 05.06.08, 15:32

                                          mala.mi74 napisała:

                                          **Dokladnie.mam wrazenie,ze jak ktos pisze o waznosci etyki i jednoczesnie
                                          pogardza i to w sposób tak chamski czyimis pogladami,zwlaszcza tymi intymnymi,
                                          to chyba bardziej niz etyki potrzebuje psychoanalizy. Bez obrazy**

                                          Ot, co potrafi religijny mózg!
                                          Intymne poglądy na publicznym forum. Paradne.
                                          A zresztą... głoszenie istnienia czegoś, na istnienie czego nie ma się żadnych
                                          dowodów, ani nawet racjonalnych przesłanek można nazwać poglądami tylko przez
                                          kurtuazję, bo tak naprawdę jest to głupota godna najwyższej pogardy właśnie.
                                          I wedle słomki i belki: chamami są ci, którzy wtarabaniają się na siłę w cudze życie
                                        • grgkh Re: Jak ostro, to ostro, a co... ;) 06.06.08, 20:35
                                          mala.mi74 napisała:

                                          > > Nie lepiej więc napisać to tak, by nie "obrażać" nikogo?
                                          > > Takie wypowiedzi zamykają szansę na jakikolwiek
                                          > > dialog.

                                          "Dialog" sugeruje, że każdy może się mylić. Także i teista. Pokaż mi
                                          teistę, który jest skłonny dopuścić, że myli się na temat boga?

                                          To niemożliwe, bo wiara, to pewność.

                                          A więc czemu, według teistów, ma służyć dialog? - Publicznemu
                                          przekonaniu wszystkich, że teista ma rację.
                                          Ponieważ teiści się opierają na dogmatach, więc zrozumiałe jest, że
                                          muszą lawirować, żeby nie dopuścić rzeczowości i konkretów w
                                          dyskusji, i obronić swoje ulubione dogmaciki, które z założenia
                                          służą nie do obrony, ale do wygłaszania.

                                          I o jakim dlalogu tu mówicie?

                                          > Dokladnie.mam wrazenie,ze jak ktos pisze o waznosci etyki i
                                          > jednoczesnie pogardza i to w sposób tak chamski czyimis
                                          > pogladami,zwlaszcza tymi intymnymi, to chyba bardziej niz etyki
                                          > potrzebuje psychoanalizy. Bez obrazy.

                                          No i proszę jak Ci łatwo przyszło obrazić wszystkich, którzy
                                          występują przeciwko dogmatom. Bo ja, według Was, jako ateista, nie
                                          posiadam uczuć, które można obrażać. Dobrze się domyśliłem? Otóż
                                          nie. Moim "uczuciem" jest wyższość racjonalnego myślenia nad
                                          myśleniem dogmatycznym i kłamstwem. A więc nie obrażajcie mnie. Nie
                                          mówcie, że potrzebuję psychoanalizy. A może to do kogoś innego?
                                          • lilu71 Re: Jak ostro, to ostro, a co... ;) 07.06.08, 10:13
                                            > "Dialog" sugeruje, że każdy może się mylić. Także i teista. Pokaż
                                            > mi teistę, który jest skłonny dopuścić, że myli się na temat boga?
                                            Miewam chwile zwątpienia i myślę, że niejeden wierzący też. "Wątpię, więc
                                            jestem" - to słowa Św. Augustyna. Skoro on wątpił to tym bardziej taki zwykły
                                            śmiertelnik jak ja ma momenty, w których traci wiarę. A że wierzący na forum nie
                                            przyznają się do swojej niepewności to właśnie wina stylu wypowiedzi niektórych
                                            ateistów. Atak, agresja nie służą szczerości i każą wierzącym bronić wiary nawet
                                            wtedy, gdy
                                            tak naprawdę sami mają wątpliwości. A tak przy okazji odwrócę pytanie - pokaż mi
                                            ateistę, który jest skłonny dopuścić myśl, że myli sie na temat Boga? Bo ja
                                            takiego tu nie spotkałam. Czyli oznacza to, ze dialog między ateistami i
                                            teistami jest niemożliwy i nie ma sensu. W takim razie po co rozmawiać?

                                            > A więc czemu, według teistów, ma służyć dialog? - Publicznemu
                                            > przekonaniu wszystkich, że teista ma rację.
                                            A ateista nie chce przekonać innych, że ma rację? Szczególnie, gdy próbuje za
                                            wszelką cenę wykazać głupotę i ograniczenie wierzących?

                                            > Ponieważ teiści się opierają na dogmatach, więc zrozumiałe jest, że
                                            > muszą lawirować, żeby nie dopuścić rzeczowości i konkretów w
                                            > dyskusji, i obronić swoje ulubione dogmaciki, które z założenia
                                            > służą nie do obrony, ale do wygłaszania.
                                            "Dogmaciki" służą temu, by w nie wierzyć lub nie. A nie temu, by je wygłaszać.
                                            Nikt Wam przecież nie każe w nie wierzyć. Czemu więc tak Wam przeszkadza, że
                                            ktoś inny uznaje je za prawdziwe? Tylko nie pisz znowu, że to walka z wtrącaniem
                                            się religii w życie społeczeństwa bo dogmaty temu nie służą. Winę za taki a nie
                                            inny stan rzeczy w Polsce ponoszą ludzie i instytucje kościelne więc z nimi
                                            walczcie a nie z dogmatami.
                                            • grgkh Re: Jak ostro, to ostro, a co... ;) 08.06.08, 01:26
                                              lilu71 napisała:

                                              > > "Dialog" sugeruje, że każdy może się mylić. Także i teista.
                                              > > Pokaż mi teistę, który jest skłonny dopuścić, że myli się na
                                              > > temat boga?

                                              > Miewam chwile zwątpienia i myślę, że niejeden wierzący też.
                                              > "Wątpię, więc jestem" - to słowa Św. Augustyna.
                                              > Skoro on wątpił to tym bardziej taki zwykły
                                              > śmiertelnik jak ja ma momenty, w których traci wiarę.
                                              > A że wierzący na forum nie przyznają się do swojej niepewności
                                              > to właśnie wina stylu wypowiedzi niektórych ateistów.

                                              A mnie się śniło, że latałem jak ptak. Czy to znaczy, że umiem latać?

                                              Nie rozumiesz elementarnych kwestii logicznych. ZWĄTPIENIE, to POZOSTANIE przy wątpliwości, a także wyciągnięcie z tych wątpliwości wniosków, co do całej reszty teologicznego bełkotu. Tych następnych kroków nie wykonałaś, a "wracając" do stanu poprzedniego unieważniłaś dla bieżącej chwili swoje wątpliwości. To jest dokładnie tak, jakbyś mówiła - "robię w majty", ponieważ jako niemowlę robiłaś w pieluchy. ;)

                                              Myśl logicznie i nie powtarzaj za katechetami cienkiej pseudo logiki.

                                              > Atak, agresja nie służą szczerości i każą wierzącym bronić
                                              > wiary nawet wtedy, gdy tak naprawdę sami mają wątpliwości.

                                              Biedactwo, poczułaś się zaatakowana?
                                              Przecież nie do Ciebie pisałem. :)

                                              O, i to mi się podoba. Szczerość. :))) Bardzo Ci dziękuję za tę myśl. Powiedziałaś, że jeśli wierzący coś tam poczyta sobie za atak, to może przestać być szczery i ma prawo do obrony religii nawet jeśli jej się ta obrona nie należy. Nie wiadomo, czy to jest atak - a poczytaj sobie dokłądnie - czy ja "atakowałem", czy tylko śmiałem powiedzieć cośkolwiek krytycznego. Religia to święta krowa. Nie wolno na nią nic mówić, bo to może być atak, agresja. A wtedy wierzący nie wiadomo do czego może być zdolny, ale na pewno do tego wszystkiego W IMIĘ OBRONY ŚWIĘTOŚCI ma prawo.

                                              Czy widzisz, do czego prowadzi nadzwyczajna pozycja religii, do której dopuściliśmy? Czy widzisz, jak relatywnie pojmujesz prawa tego boskiego oszustwa to nadrzędności nad całym myśleniem? Czy widzisz, co się stało z Twoją logiką?

                                              > A tak przy okazji odwrócę pytanie - pokaż mi ateistę, który
                                              > jest skłonny dopuścić myśl, że myli sie na temat Boga?

                                              Mam taki przykład. To ja. Jako dziecko wierzyłem, a potem się wahałem. Były takie chwile, że będąc już prawie ateistą, miałem skłonność do powrotu na łono wiary. A potem przyszła wiedza i racjonalizm. A potem zrozumiałem zasady logiki - czy słyszałaś o brzytwie Ockhama? I było ostatecznie "po bożkach". Teraz to już chyba musiałbym najpierw zanegować Ockhama, ale nie widzę dla niego alternatywy.

                                              > Bo ja takiego tu nie spotkałam.

                                              Nie spotkałaś, więc nie ma ;). A Boga spotkałaś? Jeśli też nie, to też Go nie ma.

                                              > Czyli oznacza to, ze dialog między ateistami i teistami jest
                                              > niemożliwy i nie ma sensu. W takim razie po co rozmawiać?

                                              Nie wiesz? Człowiek dotąd jest człowiekiem, dokąd chce szukać prawdy. Gdy przestanie, staje się automatem, a faktycznie jest żywym trupem. Życie to aktywność. Jej zaprzestanie, to śmierć.

                                              Różnimy się tym, że my, racjonaliści, we wszystko wątpimy, a wy, dogmatycy, za nic nie chcecie w swoje dogmaty nawet spróbować zwątpić (nie chwilowo lecz dopuszczając całkowite zwątpienie). A więc dla nas dialog ma sens poznawczy i może nam przynieść coś nowego. A dla was dialog nie zmieni nic. I tu masz rację - dla was dialog nie ma sensu. Po co więc tu wciąż jesteś?

                                              > > A więc czemu, według teistów, ma służyć dialog? - Publicznemu
                                              > > przekonaniu wszystkich, że teista ma rację.
                                              > A ateista nie chce przekonać innych, że ma rację?

                                              Nie chce, ale on rzeczywiście ma rację, bo Bóg nie istnieje. ;) Dlaczego więc miałby zacząć wyznawać sprzeczny z logiką sofizmat?

                                              > Szczególnie, gdy próbuje za wszelką cenę wykazać głupotę i
                                              > ograniczenie wierzących?

                                              A czy ktoś upierający się przy twierdzeniu, że zdanie fałszywe jest prawdziwym nie jest głupi i ograniczony?

                                              > > Ponieważ teiści się opierają na dogmatach, więc zrozumiałe
                                              > > jest, że muszą lawirować, żeby nie dopuścić rzeczowości i
                                              > > konkretów w dyskusji, i obronić swoje ulubione dogmaciki,
                                              > > które z założenia służą nie do obrony, ale do wygłaszania.

                                              > "Dogmaciki" służą temu, by w nie wierzyć lub nie.
                                              > A nie temu, by je wygłaszać.

                                              A czy Ty swoich dogmatów w dyskusjach nie używasz?

                                              > Nikt Wam przecież nie każe w nie wierzyć. Czemu więc tak
                                              > Wam przeszkadza, że ktoś inny uznaje je za prawdziwe?

                                              Chyba zapomniałaś, że rozmawiamy o dialogu, a nie wierze lub jej braku kogoś z nas. Nie obchodzi mnie co zrobisz, gdy odejdziesz od kompa. Ale wy ponadto narzucacie religię w przestrzeni publicznej wierzącym w innych bogów oraz niewierzącym w nich wcale. Narzucacie także obyczajowość, normy społeczne, prawa itp. - za sprawą religii.

                                              > Tylko nie pisz znowu, że to walka z wtrącaniem się religii
                                              > w życie społeczeństwa bo dogmaty temu nie służą.

                                              A właśnie, że napiszę, bo tak jest. Gdyby nie było dogmatów o istnieniu bogów, to nie byłoby religii i całej konsekwencji ich istnienia.

                                              > Winę za taki a nie inny stan rzeczy w Polsce ponoszą ludzie
                                              > i instytucje kościelne więc z nimi walczcie a nie z dogmatami.

                                              Co za potwory. I ten skrzywdzony przez nich bożek. :))) I co za absurdalny tok myślenia.
                                      • grgkh Re: Jak ostro, to ostro, a co... ;) 06.06.08, 19:51
                                        lilu71 napisała:

                                        > > Ale to jest prawda, tyle że powinienem dopisać przysłówek
                                        > > relatywizujący moc tego twierdzenia: np. "czasami".
                                        > > Tekst nie był skierowany bezpośrednio do Ciebie,
                                        > > ale do zuqusia, który ma dziwną zdolność bredzenia,
                                        > > czym mnie potrafi czasem nieco rozemocjonować. ;)

                                        > Ale napisałeś "z was" a nie "z ciebie".

                                        A czy "was", to jesteś też DOKŁADNIE Ty? Niekoniecznie, prawda? ;)

                                        > Odniosłeś sie do wierzących i tym sposobem mnie
                                        > też "rozemocjonowałeś" bo wiesz, wierzący też potrafi
                                        > sie czasem zdenerwować ;)

                                        "Zdenerwować"... Hm... a więc mnie rozumiesz? :) No to jesteśmy w
                                        domu. Nie czepiaj się mnie, że sobie pozwalam na emocje, bo sama nie
                                        jesteś zimna jak lodowiec. Argument upadł.

                                        > Z tego wniosek, że jedna ostra wypowiedź rodzi równie
                                        > nieprzyjemne riposty.

                                        PIERWSZA OSTRA wypowiedź była zuqusia. Drugi argument upadł. :)

                                        > Może więc warto jednak trzymać nerwy na wodzy.

                                        Może warto. A Twoje nerwy? ;) Trzeci argument chybiony? :)

                                        > Zwłaszcza jak jest się (podobno) dojrzałym człowiekiem,
                                        > który jest w stanie przewidzieć efekty swego
                                        > niekontrolowanego wybuchu:)

                                        Nie Tobie oceniać moją dojrzałość i z niej wyciągać wnioski, jak się
                                        mam zachować. NIKT na świecie nie jest idealny. Nie bądź "ciocią
                                        dobra rada". ;) Zadbaj tez i o siebie. :)

                                        A poza tym masz szalenie krótka pamięć. I właśnie pada kolejny raz,
                                        kolejny argument - już mi się liczyć nie chce... Spojrzyj na moją
                                        poprzednią wypowiedź - czy nie napisałem, że moje emocje BYŁY POD
                                        KONTROLĄ? Czy mam Ci pomóc linkiem lub cytatem w cudzysłowie?

                                        Koleżanko Liluś... Ja myślę spokojnie i bardzo trzeźwo, nawet wtedy,
                                        gdy dopuszczę odrobinę emocji. Nie próbuj ze mną stosować gierek i
                                        erystyki. NIE MASZ SZANS. ;)

                                        > > Lubię rozmowy, w których przekazuje się wiedzę,
                                        > > a nie dowodzi prawdziwości dogmatów manipulacją tekstem.

                                        > Dogmatów się nie dowodzi, właśnie dlatego, że są dogmatami;)
                                        > (patrz definicja) Można lub nie przyjąć je "na wiarę" ;)

                                        O, świetna znajomość definicji... Chwali Ci się to. Zresztą sam to
                                        nie raz pisałem. A tamto napisałem ironicznie. Czy znasz taką figurę
                                        stylistyczną? Czy za każdym razem w przypadku ironii należy dodawać
                                        przypisy (uwagi w nawiasie), czy czasem można liczyć na inteligencję
                                        czytelnika, który potrafi rozcaytać intencje wynikające z kontelstu?

                                        No to jak się powinno interpretować - już z ta wiedzą - moje myśli?
                                        Hm?... Poradzisz sobie? ;)

                                        > Zbulwersowały mnie jedynie określenia jakich użyłeś w
                                        > odniesieniu do wierzących.

                                        Niektórych wierzących. Nie mogę nikogo krytykować? Cenzura? Wierzący
                                        nieustannie obrażają mnie ustami kościelnych hierarchów - jak np.
                                        Pieronek, który coś bredził o szczurach wychodzących z nor. Czy jemu
                                        wolno? Czy mam zamknąć mordę i nadstawić drugi policzek? A może
                                        trzeci lub czwarty, bo czuje się obity po obu...

                                        > A co do lat życia.
                                        > Dlatego wiek to nie wszystko.

                                        Czy to jest to samo, że nie ma się liczyć?

                                        > A światopogląd kształtuje się nie tylko wraz z nabywaniem
                                        > wiedzy książkowej ale i życiowej.

                                        A co sądzisz o moim? Na czym go opieram?

                                        > > Niemal wszyscy moi znajomi i przyjaciele są wierzący.
                                        > > Nikt z nas i na nikogo nie rzuca obelg.
                                        > > Ale też każdy z nas trzyma swoje poglądy
                                        > > religijne tylko dla siebie.

                                        > Ale tu jest to raczej niemożliwe.
                                        > W końcu po to wchodzi sie na to forum, by
                                        > rozmawiać o poglądach religijnych ;)

                                        A więc, czy ja robię tu coś złego lub źle, a Ty masz jakieś
                                        specjalne prawo do tego, by mnie z tego powodu strofować? Tym
                                        bardziej, ze przecież mówisz o sobie, ale odnosisz się do
                                        indywidualnej rozmowy mojej z zuqusiem, któego bronisz TYLKO
                                        dlatego, że ma poglądy podobne do Twoich. A więc może porozmawiajmy
                                        o meritum sprawy, zamiast skupiać się na relacjach innych ludzi i
                                        porządkować je z zewnątrz "po naszemu".

                                        > > To o czym mówię, dotyczy religii
                                        > > wdzierającej się do przestrzeni publicznej.
                                        > Ale ja tez jestem przeciw ingerencji religii w życie ludzi
                                        > w takim sensie jak masz na myśli.
                                        > Ale pisząc o wierzących, że są "tacy i owacy", że nie myślą
                                        > czy są ograniczeni

                                        A nie są "tacy i owacy" i nie "myślą"? I znów mi się przypomina
                                        wypowiedź Pieronka, o której pewnie słyszałaś.

                                        > (nie mam na myśli Twoich postów ale piszę ogólnie o różnych
                                        > wypowiedziach ateistów) nie podejmujecie wcale walki z religią
                                        > jako systemem a z wierzącymi jako ludźmi - z ich uczuciami,
                                        > godnością itp. Czy myślicie, ze przekonacie w ten sposób
                                        > kogokolwiek do swoich racji? Jestem - jak na wierzącą
                                        > - nastawiona dosyć"antyklerykalnie", wiele rzeczy mi się
                                        > nie podoba zarówno w kościele katolickim jak i w poczynaniach
                                        > jego "notabli". I poparłabym każdą wypowiedź przeciwko
                                        > "systemowi religijnemu" jaki jest tworzony w Polsce. Ale
                                        > takich wypowiedzi jest mało na tym forum.
                                        > walczycie z tym, w co wierzymy a nie z tym, w jaki
                                        > sposób nasza wiara jest wykorzystywana. I to jest główny powód
                                        > sporów.

                                        Mylisz się. Walka, również, na tym forum, w taki sposób ma sens. To
                                        krople wody, które składają się na ocean.
                                        Religii całkowicie nie da się wyciąć, to niemozliwe z innych
                                        względów, które świetnie rozumiem, ale to ona sama kopie pod sobą
                                        dół, w który juz zaczęła się osuwać. A ja mam satysfakcję
                                        uczestniczenia w tym dziele.

                                        > Nie przekonacie nas, ze Boga nie ma,

                                        Niektórych przekonamy. ;) Wiarę innych mocno nadwątlimy. A wtedy, w
                                        odpowiednim momencie, po prostu, zaczną ją ignorować, zapomną o niej.

                                        > Tylko że sposób w jaki to napisałeś stawia mnie w dwuznacznej
                                        > sytuacji bo podpisując się pod Twoją wypowiedzią równocześnie
                                        > popieram jej część dotyczącą "ohydnej indoktrynacji..."

                                        Dzieci rodzą się bez ŻADNEJ religii, ateistami. Potem któraś z nich
                                        w OHYDNY sposób, molestując nieletnich, urabia je dla siebie, żeby w
                                        dorosłym wieku, tak jak TY, nie miały odwagi wystąpić przeciwko niej
                                        otwarcie lub po prostu z niej zrezygnować. Widzisz? Nawet tego nie
                                        czujesz - tak dobrze zostałaś w "ohydny" sposób zindoktrynowana.

                                        > Uważasz, że katolik - taki bardzo"ortodoksyjny" poprze Cię
                                        > w takiej sytuacji? Nawet jeśli uzna, że masz rację
                                        > w części dotyczącej etyki i religioznawstwa to nigdy
                                        > nie uzna nauczania religii za to, czym jest ono dla Ciebie.

                                        Wisi mi to. Ortodoksi są skazani na swoja ortodoksję. Muszą wymrzeć,
                                        bo to ofiary religii. Ale znajdą się tacy, którzy zrozumieją i
                                        opowiedzą się po właściwej stronie. I ktoś im musi pomóc w
                                        zrozumieniu. Takie jest moje zadanie. Zero sentymentów. Religia nie
                                        liczyła się z prawdą nigdy, a więc teraz ja nie zamierzam przejmować
                                        się drobiazgami, o których mi mówisz. Ale do Ciebie nic nie mam. Nie
                                        walczę z nikim OSOBIŚCIE. Walczę z systemem.

                                        > Nie lepiej więc napisać to tak, by nie "obrażać" nikogo?

                                        Nie obrażać nikogo? - ateista to heretyk, diabeł wcielony, zły itp.

                                        > Takie wypowiedzi zamykają szansę na jakikolwiek dialog.

                                        A przecież coś do mnie piszesz. ;) Czyżby nie zawsze tak było?
                                        Dyskutujmy. ;) A te parę ofiar po drodze nie ma dla mnie żadnego
                                        znaczenia, tak jak dla religii nie miały znaczenia miliony ofiar w
                                        historii ludzkości.
                                        • lilu71 Re: Jak ostro, to ostro, a co... ;) 07.06.08, 11:07
                                          > A czy "was", to jesteś też DOKŁADNIE Ty? Niekoniecznie, prawda? ;)
                                          Zaliczam sie do "zbioru" wierzących. Jeśli mówisz o "elementach danego zbioru"
                                          to mówisz o każdym z nich a nie o wybranych ;) Nie mówiłeś przeczcież "niektórzy
                                          wierzący". Argument wcale nie upadł :)

                                          > PIERWSZA OSTRA wypowiedź była zuqusia. Drugi argument upadł. :)
                                          Prześledziłam waszą dyskusję. Robicie sobie najpierw drobne przytyki by w końcu
                                          rzeczywiście przekroczyć granicę dobrego smaku. Oto cytat:
                                          "Do końca jesteś chamowaty, arogancki, zarozumiały..." To właśnie jest pierwsza
                                          naprawdę ostra wypowiedź. Tylko przykro mi, ale to nie Zuq napisał a Ty. No
                                          chyba, że przeoczyłam wcześniej jakieś "bluzgi" Zuq'a - w takim razie proszę o
                                          cytat.

                                          > Może warto. A Twoje nerwy? ;) Trzeci argument chybiony? :)
                                          Moje nerwy to reakcja na Twoją wypowiedź. Poza tym jest między nami pewna
                                          różnica. W każdym razie mam taką nadzieję. Staram sie nie używać inwektyw.

                                          > Nie Tobie oceniać moją dojrzałość i z niej wyciągać wnioski, jak się
                                          > mam zachować. NIKT na świecie nie jest idealny. Nie bądź "ciocią
                                          > dobra rada". ;) Zadbaj tez i o siebie. :)
                                          To Ty sam chwalisz sie swoim wiekiem i dojrzałością poglądów. Więc rozmawiając z
                                          Tobą oczekiwałam postawy, która te deklaracje potwierdzi. Nie miałam zamiaru
                                          niczego Ci radzić. Wyraziłam jedynie swoje rozczarowanie.

                                          > A poza tym masz szalenie krótka pamięć. I właśnie pada kolejny raz,
                                          > kolejny argument - już mi się liczyć nie chce... Spojrzyj na moją
                                          > poprzednią wypowiedź - czy nie napisałem, że moje emocje BYŁY POD
                                          > KONTROLĄ? Czy mam Ci pomóc linkiem lub cytatem w cudzysłowie?
                                          Ja tam tej kontroli nie widziałam, dlatego Twoja deklaracja umknęła mojej
                                          uwadze. Albo słabo kontrolujesz swoje emocje albo tylko Ci sie wydaje, że to
                                          robisz ;)

                                          > Koleżanko Liluś... Ja myślę spokojnie i bardzo trzeźwo, nawet wtedy,
                                          > gdy dopuszczę odrobinę emocji. Nie próbuj ze mną stosować gierek i
                                          > erystyki. NIE MASZ SZANS. ;)
                                          Skoro erystyki nie wolno to może spróbuję erotyki? ;) A poważnie to jaka
                                          erystyka? Wiem, że to twoje ulubione słówko. Ale nie wystarczy sobie tylko je
                                          rzucić i tyle. A co do szans - nie traktuję tej rozmowy jak pojedynku. Ot miła
                                          odskocznia w codziennym życiu. Nie emocjonuje się nim nadmiernie, wiec mogę
                                          "przegrać", i tak mam dobrą zabawę :))

                                          > No to jak się powinno interpretować - już z ta wiedzą - moje myśli?
                                          > Hm?... Poradzisz sobie? ;)
                                          Nie wiem. Twój geniusz zaiste mnie przerasta. Szkoda tylko, że nie zauważyłeś iż
                                          moja odpowiedź też nie była całkiem "serio". Doskonale przecież wiem, że znasz
                                          definicję dogmatu.

                                          > A co sądzisz o moim? Na czym go opieram?
                                          Nie mam pojęcia. Nie znam Cię na tyle.

                                          > Niektórych wierzących. Nie mogę nikogo krytykować?
                                          Ale to nie była krytyka tylko pyskówka.

                                          > A nie są "tacy i owacy" i nie "myślą"? I znów mi się przypomina
                                          > wypowiedź Pieronka, o której pewnie słyszałaś.
                                          Nie są. Pieronek to nie są wszyscy wierzący.

                                          > Dzieci rodzą się bez ŻADNEJ religii, ateistami. Potem któraś z nich
                                          > w OHYDNY sposób, molestując nieletnich, urabia je dla siebie, żeby w
                                          > dorosłym wieku, tak jak TY, nie miały odwagi wystąpić przeciwko niej
                                          > otwarcie lub po prostu z niej zrezygnować. Widzisz? Nawet tego nie
                                          > czujesz - tak dobrze zostałaś w "ohydny" sposób zindoktrynowana.
                                          Nie znasz mnie a wyciągasz wnioski a nawet podsumowujesz moje życie. Otóż moi
                                          rodzice wcale nie praktykowali religii, mieli do niej stosunek obojętny i nigdy
                                          mnie nie namawiali a tym bardziej nie zmuszali do chodzenia do kościoła. A co do
                                          rezygnacji z religii - byłam przez kilkanaście lat ateistką zupełnie niezwiązaną
                                          z religią. Więc znam smak takiego życia. Umiałam odejść od wiary. Mimo
                                          "indoktrynacji". Nie pomyślałeś nigdy, ze ludzie nie dlatego trwają przy
                                          religii, bo muszą a dlatego, że chcą?


                                          > Nie obrażać nikogo? - ateista to heretyk, diabeł wcielony, zły itp.
                                          Na tym forum nie widziałam takich określeń. A jeśli nawet sie kiedyś pojawiły to
                                          incydentalnie. Dla mnie ateiści to zwykli ludzie - sama mam w rodzinie ateistów,
                                          i nigdy nie mieliśmy konfliktów. Nawet rozmawiając o wierze.
                                          • grgkh Re: Jak ostro, to ostro, a co... ;) 08.06.08, 00:40
                                            Nie zamierzam dyskutować z Tobą za pomocą erystyki (czyli uników, kłamstw itp).

                                            Dyskusja moja z zuqusiem potoczyła się tak jak ja chciałem. Okazał się ignorantem lawirującym wokół tematu, w którym nie potrafił sformułować żadnego rozsądnego argumentu, a więc go olałem zostawiając bez odpowiedzi jego bełkot. A że jest on bełkotem, to widać na pierwszy rzut oka i z Tobą też nie zamierzam tego roztrząsać.

                                            Erystyka jest dla mnie chamstwem i arogancją i nie zamierzam jej lekko traktować.

                                            Twoją analizę mojego zachowania możesz sobie oprawić w ramki i powiesić nad łóżkiem. Mnie ona zwisa. ;) Nie wyobrażaj sobie, że masz jakieś prawa lub czyjeś upoważnienie do tego, żeby mnie wychowywać. Jestem jaki jestem i o sile tego co mówię decyduje treść, a nie Twoje, erystyką podlane recenzje. A jeśli już tylko to potrafisz pisać, to znaczy, że - tak jak i jemu - skończyły Ci się rzeczowe argumenty.

                                            A teraz przykłady Twoich uników (czyli chamstwo i arogancja):

                                            > > A nie są "tacy i owacy" i nie "myślą"? I znów mi się przypomina
                                            > > wypowiedź Pieronka, o której pewnie słyszałaś.
                                            > Nie są. Pieronek to nie są wszyscy wierzący.

                                            A właśnie że są, bo Pieronek jest ich przykładem. Nie umiesz zrozumieć prostego zdania?

                                            > > Dzieci rodzą się bez ŻADNEJ religii, ateistami.
                                            > > Potem któraś z nich w OHYDNY sposób, molestując nieletnich,
                                            > > urabia je dla siebie, żeby w dorosłym wieku, tak jak TY,
                                            > > nie miały odwagi wystąpić przeciwko niej otwarcie
                                            > > lub po prostu z niej zrezygnować. Widzisz? Nawet tego nie
                                            > > czujesz - tak dobrze zostałaś w "ohydny" sposób zindoktrynowana.

                                            Czy to co napisałem, a co odnosi się ogólnie do Polski, jest fałszywe? Nie jest. Dzieci rodzą sie ateistami, a potem są indoktrynowane, aż stają się owieczkami do strzyżenia przez całe życie przez pasożytniczych czarnych.

                                            > Nie znasz mnie a wyciągasz wnioski a nawet podsumowujesz moje
                                            > życie. Otóż moi rodzice wcale nie praktykowali religii, mieli
                                            > do niej stosunek obojętny i nigdy mnie nie namawiali a tym
                                            > bardziej nie zmuszali do chodzenia do kościoła. A co do
                                            > rezygnacji z religii - byłam przez kilkanaście lat ateistką
                                            > zupełnie niezwiązaną z religią. Więc znam smak takiego życia.
                                            > Umiałam odejść od wiary. Mimo "indoktrynacji". Nie pomyślałeś
                                            > nigdy, ze ludzie nie dlatego trwają przy
                                            > religii, bo muszą a dlatego, że chcą?

                                            Nonsens. Wolna wola NIE ISTNIEJE - dlatego w Polsce są w większości katolicy, a Arabii muzułmanie. Czy to przypadek lub wolny wybór? Poza tym W TEJ CHWILI bronisz religii i to się liczy, a nie Twoja historia. Jak widzisz, wypisujesz tu znów kłamstwa i fałszywe tezy.

                                            > > Nie obrażać nikogo? - ateista to heretyk, diabeł wcielony,
                                            > > zły itp.
                                            > Na tym forum nie widziałam takich określeń.
                                            > A jeśli nawet sie kiedyś pojawiły to incydentalnie.

                                            Co za bzdury... ;) Poczytaj sobie historię Twojej religii, pójdź do kościoła, posłuchaj RM lub moherów. Po co Ci znów te kłamstwa? A może niewiedza? A może usprawiedliwianie swoich za wszelką cenę?

                                            Taka dyskusja NIE MA SENSU. Jeśli kłamiesz lub nie masz odpowiedniej wiedzy, to nie zabieraj głosu, bo się ośmieszasz.
                                            • lilu71 Re: Jak ostro, to ostro, a co... ;) 12.06.08, 19:53
                                              > Nie zamierzam dyskutować z Tobą za pomocą erystyki (czyli uników, kłamstw itp).
                                              Nie? To czemu sam ją stosujesz? Erystyka(wg Schopenhauer'a) to także:
                                              wywoływanie złości, ironia,atak słowami i wreszcie atakowanie przeciwnika w
                                              sposób osobisty, obraźliwy, grubiański. Przyglądnij sie swoim wypowiedziom i
                                              szczerze odpowiedz czy nigdy nie używasz tych "chwytów"? Napisałeś, że erystyka
                                              to chamstwo. Raczej chamskie odzywki to erystyka.

                                              Nie wyobrażaj sobie, że masz jakieś prawa lub czyjeś u
                                              > poważnienie do tego, żeby mnie wychowywać. Jestem jaki jestem i o sile tego co
                                              > mówię decyduje treść, a nie Twoje, erystyką podlane recenzje. A jeśli już tylko
                                              > to potrafisz pisać, to znaczy, że - tak jak i jemu - skończyły Ci się rzeczowe
                                              > argumenty.
                                              Zauważyłam, że jak dyskusja zaczyna przybierać niekorzystny dla Ciebie obrót to
                                              oskarżasz rozmówcę o erystykę. Ale to właśnie Ty stosujesz tym sposobem zabieg
                                              erystyczny. Przyganiał kocioł garnkowi... A co do uników. Czekam na odpowiedź w
                                              sprawie pierwszej chamskiej odzywki Zuq'a.

                                              > Twoją analizę mojego zachowania możesz sobie oprawić w ramki i powiesić nad łóż
                                              > kiem. Mnie ona zwisa. ;)
                                              Ot i kultura. Jak ci zwisa to czemu zareagowałeś na mój post? Kłamiesz? Czyżby
                                              znowu erystyka?

                                              > A teraz przykłady Twoich uników (czyli chamstwo i arogancja):
                                              Znów erystyka. Chcesz mnie wyprowadzić z równowagi obrażając.

                                              > A właśnie że są, bo Pieronek jest ich przykładem. Nie umiesz zrozumieć prostego
                                              > zdania?
                                              Mam rozumieć, że skoro Mao Tse Tung był przykładem ateisty to wszyscy jesteście
                                              tacy jak on? Oj chyba jednak nie przemyślałeś do końca tego, co piszesz.

                                              > Czy to co napisałem, a co odnosi się ogólnie do Polski, jest fałszywe? Nie jest
                                              > . Dzieci rodzą sie ateistami, a potem są indoktrynowane, aż stają się owieczkam
                                              > i do strzyżenia przez całe życie przez pasożytniczych czarnych.
                                              Założenie o ateizmie dziecięcym jest błędne. Ateizm jest to POGLĄD odrzucający
                                              wiarę w istnienie Boga lub bogów. Trzeba tu zastanowić sie czy noworodek,
                                              niemowlę może mieć jakieś poglądy? I jak może odrzucić coś, czego nie zna? To
                                              tak, jakby mówić, ze zwierzęta są ateistami.

                                              > Czy to co napisałem, a co odnosi się ogólnie do Polski, jest fałszywe?
                                              To, że dzieci wychowywane są w religii, którą wyznają rodzice jest
                                              charakterystyczne nie tylko dla Polski. Co do samej roli, jaką odgrywa religia w
                                              naszym życiu społecznym już pisałam - uważam, że powinien być jasny podział
                                              między państwem kościołem. Ale to wcale nie musi wiązać się z tym, że pozbawimy
                                              ludzi wiary.

                                              > Nonsens. Wolna wola NIE ISTNIEJE - dlatego w Polsce są w większości katolicy, a
                                              > Arabii muzułmanie. Czy to przypadek lub wolny wybór? Poza tym W TEJ CHWILI bro
                                              > nisz religii i to się liczy, a nie Twoja historia. Jak widzisz, wypisujesz tu z
                                              > nów kłamstwa i fałszywe tezy.
                                              Ale co jest tu kłamstwem? Proszę konkretnie. A co do wolnej woli i fałszywej
                                              tezy mam pytanie czy Ty byłeś ochrzczony i kiedyś wierzący? Zdaje się, ze tak. W
                                              takim razie jakim cudem, nie mając WOLNEJ WOLI stałeś sie ateistą?

                                              > Co za bzdury... ;) Poczytaj sobie historię Twojej religii, pójdź do kościoła, p
                                              > osłuchaj RM lub moherów. Po co Ci znów te kłamstwa? A może niewiedza? A może us
                                              > prawiedliwianie swoich za wszelką cenę?
                                              Rozmawiamy o wypowiedziach na tym forum i napisałam wyraźnie, że na tym forum
                                              nie spotkałam raczej takich wypowiedzi. Co do RM i tzw. "moherów" to uważam, że
                                              ten "nurt" kościoła jest zupełną pomyłką, który już dawno zapomniał czym jest
                                              chrześcijaństwo. A co do historii mojej religii to wiem, że różnie bywało i
                                              kościół niejedno ma na sumieniu. Ale to dlatego, że religia zamieniała sie w
                                              politykę i tak naprawdę przestawała być tym, czym powinna. Ja wierzę w Boga nie
                                              w kosciół czy księży. I dlatego potrafię oddzielić te dwie sprawy.

                                              Taka dyskusja NIE MA SENSU. Jeśli kłamiesz lub nie masz odpowiedniej wiedzy, to
                                              > nie zabieraj głosu, bo się ośmieszasz
                                              I znowu ta erystyka... Taka dyskusja rzeczywiście nie ma sensu.
                                              • grgkh Na koniec (1) 13.06.08, 19:02
                                                lilu71 napisała:

                                                > > Nie zamierzam dyskutować z Tobą za pomocą erystyki
                                                > > (czyli uników, kłamstw itp).
                                                > Nie? To czemu sam ją stosujesz?

                                                Nie stosuję erystyki:

                                                Zawsze podporządkowuję się logice. Nie kłamię. NIGDY nie ignoruję ŻADNYCH argumentów oponenta. Nie stosuję uników w niewygodnych dla mnie momentach dyskusji.

                                                Ty się natomiast posługujesz nagminnie tą techniką. I właśnie w tej wypowiedzi to robisz. Udajesz, że nie mówiłem o kłamaniu i unikach. A właśnie w ten sposób robisz unik. I stosujesz wobec mnie fałszywe zarzuty oraz odwracanie sensu mojej wypowiedzi. I nie łudź się, że ja będę się tłumaczył - to następny chwyt erystyczny. Uzbierała się ich spora litania.

                                                Wniosek z tego może być tylko jeden - religia, której bronisz, jest nie do obronienia w poprawny sposób. Jest od początku do końca oparta na kłamstwach, fałszach i sofizmatach. I jako taka nie szansy być źródłem dobra. Także i większość religiantów, to hipokryci i oszuści.

                                                > Zauważyłam, że jak dyskusja zaczyna przybierać niekorzystny
                                                > dla Ciebie obrót to oskarżasz rozmówcę o erystykę.

                                                Miło mi, ze jesteś tak wierną czytelniczką moich postów. To znaczy, że mam szansę do pewnej grupy rozsądnie myślących osób z ich treścią dotrzeć. A Twój osąd oleję - z takimi bzdurami nie zamierzam w ogóle dyskutować. ;)

                                                > A co do uników. Czekam na odpowiedź w sprawie pierwszej
                                                > chamskiej odzywki Zuq'a.

                                                Nie mam czasu, by tutaj siedzieć dniami i nocami, i dyskutować z bełkotem zuqusia, bo jemu się marzy odpowiedź. Niech sobie poszuka innych rozmówców. Poza tym nie pamiętam o co chodzi (Tobie). Jeśli zależy Ci na odpowiedzi, to mi przypomnij.

                                                > > A właśnie że są, bo Pieronek jest ich przykładem.
                                                > > Nie umiesz zrozumieć prostego zdania?
                                                > Mam rozumieć,

                                                Nie musisz. Rozumienia każdy ma tyle, ile ma rozumu lub ile chce go użyć.

                                                > że skoro Mao Tse Tung był przykładem ateisty to wszyscy jesteście
                                                > tacy jak on? Oj chyba jednak nie przemyślałeś do końca tego, co
                                                > piszesz.

                                                I jak wynika z dalszej części, nie udało Ci się. Bełkocik, Liluś. Utwierdzasz mnie w przekonaniu, że czas poświęcony Tobie jest czasem zmarnowanym.

                                                > Ot i kultura. Jak ci zwisa to czemu zareagowałeś na mój post?

                                                A może lubię sobie czasem popisać i akurat na Ciebie popadło? Ale mnie przekonujesz - to jest naprawdę jeden z ostatnich moich postów do Ciebie.

                                                > Założenie o ateizmie dziecięcym jest błędne. Ateizm jest to
                                                > POGLĄD odrzucający wiarę w istnienie Boga lub bogów.

                                                Według Ciebie dzieci rodzą się z wiarą wdrukowaną w mózgi. Ble ble ble. :))) Czy Ty w ogóle rozumiesz, co piszesz? Znów jakieś erystyczne skoki w boki i bełkot?

                                                Kotku ;) - teizm zakłada wiarę w bóstwo i dogmat o istnieniu tegoż.
                                                A-teizm jest dopełnieniem. Czy słyszałaś coś o zbiorach? Przecież uczą tego w szkole podstawowej. A logika, czy wiesz, co to jest? Czym będzie - według Ciebie, jednym terminem - dopełnienie do teizmu, czyli rezygnacja z DOWOLNEGO POWODU (świadomego lub nieświadomego) z wyznawania wszystkich boskich dogmatów i bożków kryjących się za nimi?

                                                > Trzeba tu zastanowić sie czy noworodek,
                                                > niemowlę może mieć jakieś poglądy?

                                                Ale na pewno noworodek nie jest teistą.

                                                > I jak może odrzucić coś, czego nie zna? To
                                                > tak, jakby mówić, ze zwierzęta są ateistami.

                                                A musi? ;) Bzdura. Ludzie wychowani bez religii, bez styku z nią, nie są teistami, czyli są ateistami. I pozostają w tym względzie takimi jak noworodki.

                                                > uważam, że powinien być jasny podział między państwem kościołem.
                                                > Ale to wcale nie musi wiązać się z tym, że pozbawimy
                                                > ludzi wiary.

                                                Nie pozbawiam Cię wiary. Wierz sobie w co chcesz. Ale nie agituj na forum publicznym za religią. Bo to nie ja walczę. Walczysz ty, a ja się opieram jednej z tysięcy religii, których celem jest zawładnięcie umysłem kazdewgo człowieka.

                                                I jednym głosem mówmy, bo chyba o to Ci chodzi - religia won ze szkół i mass-mediów. Nie życzę sobie w ogóle jej widzieć, słyszeć o niej, mówić i myśleć. Mam prawo do wolności od tego chłamu.

                                                A w zaciszu domowym możesz sobie urządzać orgie z księdzmi i mnie nic do tego. Ale nie na widoku publicznym. I bez tej ohydnej, wszechobecnej agitacji.

                                                > > Wolna wola NIE ISTNIEJE - dlatego w Polsce są w większości
                                                > > katolicy, a Arabii muzułmanie.
                                                > > Czy to przypadek lub wolny wybór? Poza tym W TEJ CHWILI
                                                > > bronisz religii i to się liczy, a nie Twoja historia.
                                                > > Jak widzisz, wypisujesz tu znów kłamstwa i fałszywe tezy.

                                                > Ale co jest tu kłamstwem? Proszę konkretnie.

                                                A co ja wczesniej powiedziałem? Zacytuj, to Ci odpowiem.

                                                > A co do wolnej woli i fałszywej tezy mam pytanie
                                                > czy Ty byłeś ochrzczony i kiedyś wierzący?
                                                > Zdaje się, ze tak.

                                                Tak. Jako małę dziecko potraktowano mnie jak przedmiot. Bez mojej woli zapisano mnie do stada owiec. Kiedyś mi to zwisało. Ale to się zmieniło i teraz czuję to jak odebranie mi mojej wolności wyboru. Czuję się traktowany jak bydło, z którym armioa czarnych robi co chce. Kiedyś byłem straszony piekłem i necony aniołkami. Teraz widzę to jako agresję i podłą indoktrynację skierowaną przeciwko dziecku, które nic nie wie o świecie i z którego usiłuje się zrobić niewolnika umysłowego.

                                                Złamać psychicznie można każdego człowieka i nie ma takiego, który by się oparł odpowiednio przygotowanemu atakowi na jego psychikę. Dzieci są bezbronne, a to co się przy pomocy religii z nimi czyni jest obrzydliwe.

                                                Byłem ochrzczony, ale dla mnie to fakt bez znaczenia. I wkurza mnie, że kościół obecnie tak bardzo utrudnia wykreślenie z kościelnych rejestrów tego aktu.

                                                > W takim razie jakim cudem, nie mając WOLNEJ WOLI stałeś sie
                                                > ateistą?

                                                Jak widzisz można się czasem wymknąć religijnej hydrze. Wystarczy przyjąć, że nie uznaje się ŻADNYCH dogmatów i myśli racjonalnie. Konsekwencja musi prowadzić do ateizmu, bo bogowie, boginki i bożęta nie istnieją.

                                                Religia zwalcza wolny rynek rywalizacji memów, ponieważ ustanawia dogmaty, których nie pozwala wyplenić. Opiera je na strachu i obiecankach cacankach. Ja także nie mam wolnej woli, a wynika to z uznania całkowicie deterministycznego poglądu na zmienność wszechświata. Jeśli istnieją "jakieś" prawa (fizyczne), to muszą one dotyczyć całego wszechświata i nic ani nikt nie jest w stanie się w nie nigdy wtrącić. Jeśli te prawa działają zawsze, to prapoczątek określa wszystko aż do samego końca. Wolna wola jest ułudą, gdyż ludzie poszukują CELOWOŚCI. Wszechświat nie ma celu, miał tylko początek.

                                                > uważam, że ten "nurt" kościoła jest zupełną pomyłką,
                                                > który już dawno zapomniał czym jest chrześcijaństwo.

                                                Mylisz się. Idealizujesz chrześcijaństwo. To tylko utopia. To kupa frazesów spisanych przez jakiegoś idealistę. Świat działa według praw fizyki, z których wynika WSZYSTKO, także i nasze myślenie, a przede wszystkim prawa wyższego rzędu, którymi usiłujemy opisać współistnienie organizmów żywych na planecie Ziemia. Od miliardów lat, bez tych patetycznych bzdur z Biblii i Ewangelii, życie biologiczne rozwijało się "bezbożnie", aż pojawił się człowiek i stworzył sobie do towarzystwa opiekuna i nadzorcę. A nikt nie wymyśli lepszych mechanizmów i sposobów na życie niż udawało się to wszystkim istotom żywym, współistniejącym ze sobą przez ten cały czas.
                                              • grgkh Na koniec (2) 13.06.08, 19:03
                                                > Ale to dlatego, że religia zamieniała sie w
                                                > politykę i tak naprawdę przestawała być tym, czym powinna.

                                                B Z D U R A !!!

                                                Popatrz na to z drugiej strony. To polityka stworzyła tę nęcącą bajkę, by takich jak Ty nią oszukać. Prawdziwe życie religii toczy się właśnie w polityce. Ty jesteś marginesem, odpryskiem. gdyby nie ten głowny nurt, religie już dawno by się całkowicie zmarginalizowały. Popatrz naświat XXI wieku. Jak myślisz, ile wojen religijnych toczy się w tej chwili na świecie?

                                                - Palestyna i cały arabski islam z Izraelem,
                                                - Irak: szyici i sunnici,
                                                - Rosja (Putin i oligarchowie ręka w rękę ogłupiają Rosjan), by ich łatwiej trzymac w szachu idac im zamiast lultu Lenina i Stalina kult Boga,
                                                - Ulster: katolicy i protestanci, ręka w rękę z politykami,
                                                - Afganistan, Pakistan i talibowie,
                                                - Liban: chrześcijanie i muzułmanie,
                                                - była Jugosławia - Serbia i Chorwacja: islam i prawosławie lub chrześcijanie,
                                                - Indie, Pakistan: walki o Kaszmir z fundamentalistami i secesjonistami, zamachy bombowe itp między hinduistami i islamistami, a wtedy gdy te państwa powstawały migracje milionów ludzi i miliony ofiar walk na tle religijnymj,
                                                - Indonezja, Filipiny, Tajlandia - zamieszki między islamistami i buddystami, a także przedstawicielami innych religii,
                                                - IIWŚ i holocaust: Hitler współpracujący z Watykanem, czystość rasowa i eksterminacja Żydów (żydów).
                                                - Cała historia podboju Ameryk przez Europejczyków, cała historia kolonializmu we wszystkich częściach świata, to niszczenie pierwotnych religii i szerzenia tej jedynej prawdziwej krwią, cierpieniem, mordami.

                                                Polityka pożąda narzędzia tak perfidnego jak religia. POŻĄDA!!! I jest jej obojętne jaka to religia. Ma ogłupić, znieczulić ludzi, oszukać ich. Byle kłamstwem. Powiedzieć im, że nie muszą liczyć na sprawiedliwość na ziemi, bo dostaną rekompensatę po śmierci, gdy ich już nie będzie i się nie upomną, że zostali oszukani. Polityka najlepiej sprzedaje towar dobrze zareklamowany - hollywoodzki kicz, dobro zawinięte w sreberka, w święte obrazki i modły o deszczówkę.

                                                Czy nie widzisz jakie to wszystko jest cieniutkie?

                                                Jeśli żyjemy wśród innych istot żywych, to obowiązują nas te same zasady, których życie ziemskie przestrzegało od zawsze. Nie są one złe:
                                                - Nie kłam, a jest nadzieja, że inni ciebie nie będa okłamywali
                                                - Nie rób drugiemu, czego sam nie chcesz doświadczać
                                                - Jeśli chcesz być członkiem wspólnoty, to współpracuj z innymi
                                                Itp, ale wszędzie jest element WZAJEMNOŚCI. Bo liczy się TYLKO człowiek, a nie wyimaginowany bożek i strachy lub obietnice w jego imieniu wypowiadane.

                                                > > Taka dyskusja NIE MA SENSU.
                                                > > Jeśli kłamiesz lub nie masz odpowiedniej wiedzy, to nie zabieraj
                                                > > głosu, bo się ośmieszasz

                                                > I znowu ta erystyka...

                                                To nie erystyka, to prawda.

                                                Powiedziałem Ci w zasadzie wszystko co najważniejsze. Jeśli nie zrozumiałaś, to trudno, ja rezygnuję z dalszego roztrząsania słów i zdań wyrywanych z kontekstu. Ważny jest sens całości.
                                                • caroli_ne_86 grgkh- gdzie Pan jest ..Proszę Pana??:) 07.07.08, 11:31
                                                  Kiedy ptaki śpiewają,
                                                  To - ty,
                                                  Kiedy wiosną wracają,
                                                  To - ty.

                                                  Z Jesteś światłem, jesteś cieniem,
                                                  Dojrzałością i natchnieniem.
                                                  Jesteś łkaniem, ty - uśmiechem,
                                                  Jesteś głosem, a ja - echem.

                                                  [Włodzimierz Słobodnik]

                                                  Pozdrawiam:)
                                                  rockmen.wrzuta.pl/audio/iNOj9xuqEa/czerwono-czarni_-_byl_taki_ktos
                                                • ja.7 Re: Na koniec (2) 30.07.08, 10:31
                                                  grgkh napisał:

                                                  > Powiedziałem Ci w zasadzie wszystko co najważniejsze. Jeśli nie
                                                  zrozumiałaś, to
                                                  > trudno, ja rezygnuję z dalszego roztrząsania słów i zdań
                                                  wyrywanych z kontekst
                                                  > u. Ważny jest sens całości.

                                                  odebrałeś mi ostatnią nadzieję-gdy nie ma sprawiedliwosci
                                                  ludzkiej,tu na tej Ziemi,to nie ma co liczyć na sprawiedliwość boską.
                                                  uważasz,że 'natura' jest wystarczająco sprawiedliwa?
                                                  zasada wzajemnosci w świecie natury przecież nie istnieje.głodny i
                                                  silniejszy zjada słabszego-to tylko kwestia czasu i miejsca
                              • grgkh (2) 02.06.08, 18:07
                                > "Czy Jezus o tym mówił? Nie przypominam sobie.
                                > Jezus nie powiedział, a więc nie istnieje... :))) Niewiarygodna
                                > ograniczoność. Wyłączenie mózgu. Po co Ci on?" - to nie tak.
                                > Zarzucasz "chrześcijaństwu" czyny, które nijak nie wynikają z
                                > treści NT, więc były grzechami i sprzeczne z wolą Bożą.
                                > W NT nie ma nic np. o komputerach, co nie znaczy, że nie istnieją.

                                I nie ma nic o krasnoludkach, a więc może i one istnieją. Zarzucam
                                religiom, ze nie są w stanie przeciwdziałać złu, a często je
                                powodują. A więc, przynajmniej z tego ważnego powodu, są zbędne. Są
                                złe, bo są przyczyną zła.

                                > Nie zarzucaj mi takiego sposobu myślenia, bo się znowu
                                > kompromitujesz w imię "dobrych uczynków wypływających z
                                > racjonalizmu niewiary". Ale widać na kłamstwa jest w Twoim
                                > systemie wartości przyzwolenie.

                                Dobro i zło nie zależą od wiary lub niewiary. I to musisz zrozumieć.
                                Religia przed niczym nie zabezpiecza. Tak samo i brak religii.
                                Racjonalizm pozwala rzetelnie oceniać swoje postępowanie ponieważ
                                bazuje na prawdziwej wiedzy o człowieku, a nie na moralistycznych
                                przypieściach. Poza tym nie opiera się na straszeniu karą i
                                obiecankach niebiańskiego szczęścia, które są kłamstwami. Nikt "tam"
                                nie był, nikt "stamtąd" nie wrócił. Jesteście bandą oszustów
                                trzymających w szachu miliony ogłupionych ludzi i wyzyskujecie tę
                                sytuację.

                                > "Człowiek - według Ciebie - nie ma być człowiekiem myślącym; ma
                                być
                                > maszynką do odtwarzania mantry, modlitwy." Odróżniasz mantrę od
                                > modlitwy? Jak widać nie. Jesteś ignorantem a się wymądrzasz.

                                Uciekasz od temtu? Jesteś przykłądem takiej bezmyślności. Żadnego
                                własnego argumentu. Tylko cytaty. I modlitwy - o deszcz, o
                                pomyślność, o zbawienie po śmierci, a także o to, by sąsiada szlag
                                trafił i by mu pies zdechł. Tacy są niektórzy "prawdziwi"
                                chrześcijanie. A jako znieczulacz wystrczy wam różaniec i klepanie
                                zdrowasiek. Jakby to miało jakąś moc sprawczą. :))) A więc po co to?


                                > "Aż niewolnik zdechnie. I pójdzie do swego Pana, by dalej się
                                modlić
                                > i odczuwać ekstazę w modleniu się.
                                > Jaka to jest potworna religia. Co ona robi z człowieczeństwem." -
                                > jestem wolnym człowiekiem a gdy umrę, będę w obecności Bożej na
                                > wieki i to moja sprawa. A moje człowieczeństwo nie jest gorsze od
                                > Twojego.

                                I przez resztę swojego istnienia u stóp bożka, aż po nieskończoność
                                wieczności, będziesz doznawał największego szczęścia - ekstazy jego
                                czczenia. :))) I nic więcej. Aż do porzygania się. Nie, tego
                                unikniesz, bo dostniesz pastylkę, która Cię od tego powstrzyma.
                                Biedny automacik.

                                > A poza tym nie napisałeś mi, co zyskam żyjąc w systemie
                                racjonalizmu
                                > ateistycznego. To znaczy, że nie ma on mi nic do zaofiarowania. Do
                                > bani więc taka filozofia życiowa.

                                Ma do zaoferowania:

                                Wolność od wszystkich dogmatów wszystkich religii świata.

                                Pokorę wątpienia we wszystko.

                                Radość z poznawania prawdy i stawania się mądrzejszym.

                                Rozumienie swojego miejsca pomiędzy ludźmi w rzece czasu i
                                przestrzeni.

                                Racjonalizm nie zabrania korzystania z zapisów dowolnych świętych
                                ksiąg, ale żadnej z nich nie stawia ponad innymi, ani ponad tym, co
                                jest poza takimi księgami.

                                Racjonalizm nie pokazuje co jest dobre lub złe, ale nakazuje szukać
                                uzasadnień, DLACZEGO coś jest takie.

                                Racjonalizm nakazuje nam mysleć, a nie odtwarzać.

                                Mówi nam, ze jesteśmy od urodzenia do śmierci wolni i mamy obowiązek
                                takimi pozostać.

                                Mówi też, że inni mają takie samo prawo do wolności i nikomu nie
                                wolno - a szczególnie manipulacją - narzucać swojej woli ani
                                poglądów.

                                I tak dalej... a wszystko o czym tu piszę jest zaprzeczeniem zasad
                                religii, narzędzi nadużywania władzy nad ludźmi.
                                • zuq1 Re: (2) 03.06.08, 14:49
                                  „A ateizm, niedouku, nie ma ŻADNYCH dogmatów. Ateizm jest brakiem
                                  wszystkich religii jednocześnie. Jest brakiem niewolnictwa w
                                  stosunku do wszystkich ich dogmatów. I to nie może być złe, bo
                                  umożliwia rozumowe szukanie najlepszego postępowania, choćby według
                                  reguł podobnych do reguł chrześcijańskich.” – nie. Sam staje się
                                  religią z człowiekiem na piedestale. W Objawieniu (13,15-18) też o
                                  tym napisano:
                                  „Wtedy posąg zarządził, że wszyscy, którzy mu się nie pokłonią,
                                  muszą umrzeć. Rozkazał, aby wszystkim ludziom – wielkim i małym,
                                  biednym i bogatym, niewolnikom i wolnym – naniesiono znak na prawą
                                  rękę lub na czoło. I nie można było niczego sprzedać ani kupić bez
                                  znaku, który oznaczał imię bestii lub jego cyfrowy symbol. W tym
                                  tkwi zagadka: kto jest mądry niech rozszyfruje tę liczbą bestii, bo
                                  jest to również liczba CZŁOWIEKA. Jego liczba to 666.”
                                  „Zarzucam religiom, ze nie są w stanie przeciwdziałać złu, a często
                                  je powodują.” – to prawda, systemy religijne w oderwaniu od Boga
                                  żywego wyrządzają zło. Ale religie wg mojej, a nie Twojej definicji.
                                  Poza tym jednak, zauważ, że systemy niereligijne też są przyczyną
                                  zła. Więc co za różnica, czy zło się popełnia rzekomo „w imieniu”
                                  Boga, czy też otwarcie bez Niego? Może taka, że hipokryzja jest
                                  gorsza niż otwarcie czynione zło.
                                  „Dobro i zło nie zależą od wiary lub niewiary. I to musisz
                                  zrozumieć. Religia przed niczym nie zabezpiecza. Tak samo i brak
                                  religii.” – tak, nie zależą, ale Bóg w Biblii dobro i zło definiuje.
                                  Jaka jest jednak definicja racjonalistyczna dobra i zła? Wg Jezusa
                                  jest tak (Marek 7,20-23):
                                  „Człowieka zanieczyszcza to, co z niego wychodzi. To w jego wnętrzu,
                                  w sercu, rodzą się złe myśli, pożądanie, kradzież, morderstwo,
                                  cudzołóstwo, a także chciwość, podłość, oszustwo, zarozumiałość i
                                  wszelka głupota. Te wszystkie brudy pochodzą z ludzkiego wnętrza.” –
                                  czy taka definicja Ci odpowiada? Coś byś usunął, coś dodał?
                                  „Poza tym nie opiera się na straszeniu karą i obiecankach
                                  niebiańskiego szczęścia, które są kłamstwami. Nikt "tam" nie był,
                                  nikt "stamtąd" nie wrócił.” – kto z nas ma rację, to się dopiero
                                  okaże.

                                  "Człowiek - według Ciebie - nie ma być człowiekiem myślącym; ma być
                                  maszynką do odtwarzania mantry, modlitwy." Odróżniasz mantrę od
                                  modlitwy? Jak widać nie. Jesteś ignorantem a się wymądrzasz.
                                  Uciekasz od temtu? Jesteś przykłądem takiej bezmyślności. Żadnego
                                  własnego argumentu. Tylko cytaty.” – nie uciekam. A jeśli niekiedy
                                  ze względu na obszerność Twoich wypowiedzi coś pomijam, to przyznaj,
                                  że i Ty pewne moje wypowiedzi pomijasz. Nie stosuj podwójnych
                                  standardów.
                                  „I modlitwy - o deszcz, o pomyślność, o zbawienie po śmierci, a
                                  także o to, by sąsiada szlag
                                  trafił i by mu pies zdechł. Tacy są niektórzy "prawdziwi"
                                  chrześcijanie.” – kolejna bzdura, jedna z wielu. O ile o deszcz i
                                  pomyślność można się modlić, to nie o zbawienie – to już jest
                                  zapewnione, ani o śmierć sąsiada czy jego psa – bo to niezgodne z
                                  Bożą wolą. Jeśli obraz Polaka-katolika czerpiesz z filmu „Dzień
                                  świra” z tą prześmiewczą „modlitwą” to jesteś po prostu prymitywny.
                                  „Ma do zaoferowania:

                                  Wolność od wszystkich dogmatów wszystkich religii świata.” – jestem
                                  od nich wolny

                                  „Pokorę wątpienia we wszystko.” – no nie, w Ewolucję i Big Bang też?

                                  „Radość z poznawania prawdy i stawania się mądrzejszym.” – Jezus
                                  jest prawdą, drogą i życiem. Początkiem mądrości jest bojaźń Boża.

                                  „Rozumienie swojego miejsca pomiędzy ludźmi w rzece czasu i
                                  przestrzeni.”- też je rozumiem.

                                  „Racjonalizm nie zabrania korzystania z zapisów dowolnych świętych
                                  ksiąg, ale żadnej z nich nie stawia ponad innymi, ani ponad tym, co
                                  jest poza takimi księgami.”- więc wolno mi korzystać z Biblii i
                                  faworyzować ją względem innych światopoglądów, jeśli mam taką ochotę.

                                  „Racjonalizm nie pokazuje co jest dobre lub złe, ale nakazuje szukać
                                  uzasadnień, DLACZEGO coś jest takie.” – Biblia pewne rzeczy
                                  definiuje jako bezwzględnie złe a dla niektórych też każe szukać
                                  uzasadnienia („wszystko jest dobre, ale nie wszystko jest
                                  pożyteczne”)

                                  „Racjonalizm nakazuje nam mysleć, a nie odtwarzać.” – Biblia też
                                  nakazuje myślenie.

                                  „Mówi nam, ze jesteśmy od urodzenia do śmierci wolni i mamy
                                  obowiązek takimi pozostać.” – wolność zyskuje się przez Chrystusa.
                                  Do momentu nawrócenia ludzie są niewolnikami grzechu.

                                  „Mówi też, że inni mają takie samo prawo do wolności i nikomu nie
                                  wolno - a szczególnie manipulacją - narzucać swojej woli ani
                                  poglądów.”- zgadzam się, chrześcijaństwo też takie nie jest

                                  „I tak dalej... a wszystko o czym tu piszę jest zaprzeczeniem zasad
                                  religii, narzędzi nadużywania władzy nad ludźmi.” – ale jak widać, w
                                  niektórych punktach nasze poglądy są zbieżne. Musisz chyba więc
                                  przedefiniować swoje rozumienie chrześcijaństwa.
                    • astrotaurus Re: A na to czasu Ci nie szkoda? 29.05.08, 09:42

                      grgkh powiedział:

                      **A coś Ty się tak mnie uczepił? Nie masz innych ulubieńców? ;) **

                      Oj,ma, oj, ma....
                      Mam nieszczęście do nich się zaliczać. :(

                      I bywa, że znajduję trochę siły, aby strawić przez jakiś czas ten zuq1
                      nawiedzony beztreściowy bełkot, ale potem znów na długo mam dosyć.

                      Do „rozmów” z zuq1 ( i wieloma innymi co prawda) pasuje jak ulał fragment z
                      książeczki ks. Tischnera „Historia filozofii po góralsku”:

                      „Głupi godo i godo, ale nie wiys co godo. Przeskakuje z jednego na drugie. Roz o
                      drzewie, roz o zabie, roz o krowie. Utrapiynie z takim.
                      A niek sie taki naucyciel trefi to do cna oducy dzieci ucynio.
                      Mądrość porządkuje. Głupota ka stąpnie bałagani.
                      Tymu sie godo, ze ze smarkatym nie pojys, a z głupim nie nagodos.”

                      I to wcale nie jest zabawne.
                      • zuq1 Re: A na to czasu Ci nie szkoda? 29.05.08, 10:15
                        Witaj astruś, "ulubieńcu". Nie wiedziałem, że czytujesz śp. księdza
                        Józefa. Mój kumplik, wg Twoich standardów jeszcze bardziej
                        nawiedzony ode mnie, też jakieś jego dziełko czytał, ale stwierdził,
                        że to nie ma nic wspólnego z Ewangelią. Ale będę musiał to sprawdzić
                        sam, bo skoro ateiści Tischnera jako autorytet cytują, to mój
                        przyjaciel nie mógł się mylić...
                        • astrotaurus Re: A na to czasu Ci nie szkoda? 29.05.08, 12:19

                          zuq1 napisał:

                          **Witaj astruś, "ulubieńcu". Nie wiedziałem, że czytujesz śp. księdza Józefa.
                          Mój kumplik, wg Twoich standardów jeszcze bardziej nawiedzony ode mnie, też
                          jakieś jego dziełko czytał, ale stwierdził, że to nie ma nic wspólnego z
                          Ewangelią. Ale będę musiał to sprawdzić sam, bo skoro ateiści Tischnera jako
                          autorytet cytują, to mój przyjaciel nie mógł się mylić...**

                          Nie czytuję ks. Józefa, tylko przeczytałem jedną książkę. Owszem, słyszałem o
                          nim wiele, spotykałem się z jego "złotymi myślami" - nie wyglądał z nich
                          oszołom, ale jakoś nie zmusiłem się do przeczytania jakiejkolwiek jego książki.
                          Jedynie "Historię filozofii po góralsku", w której Tischner w sposób bajecznie
                          gawędziarski przedstawił myśli starożytnych filozofów - i to było po prostu
                          dobre. I na pewno nie rozpatrywałem niczego pod kątem "zgodności z ewangelią" :D

                          W ogóle nie rozumiem skąd ten Twój post się wziął (tzn. rozumiem - ma on źródło
                          w Twoich fiksacjach), bo ja zawsze potrafię oddzielić ziarno od plew.
                          Niedawno choćby w dyskusjach na temat nagrody Templetona wyrażałem się z
                          szacunkiem o wiedzy kosmologicznej i działalności popularyzatorskiej ks.
                          Hellera. Krytykowałem tylko to, co na krytykę zasługiwało.
                          Nawet kiedy w Twoich postach między stertą natchnionych śmieci pojawi się jakiś
                          cień myśli, jakiś ślad zrozumienia też przecież dostrzegam to i mówię: ciepło,
                          zuq1, ciepło...
                          • zuq1 Re: A na to czasu Ci nie szkoda? 29.05.08, 13:44
                            "Nie czytuję ks. Józefa, tylko przeczytałem jedną książkę. (...) I
                            na pewno nie rozpatrywałem niczego pod kątem "zgodności z ewangelią"
                            :D" - no astruś, o to Cię przecież nie posądzałem, że chcesz
                            sprawdzać zgodność dzieł teologów katolickich z Ewangelią. Trochę
                            Twój światopogląd poznać zdążyłem.
                            "W ogóle nie rozumiem skąd ten Twój post się wziął (tzn. rozumiem -
                            ma on źródło w Twoich fiksacjach), bo ja zawsze potrafię oddzielić
                            ziarno od plew. (...) Nawet kiedy w Twoich postach między stertą
                            natchnionych śmieci pojawi się jakiś cień myśli, jakiś ślad
                            zrozumienia też przecież dostrzegam to i mówię: ciepło,
                            zuq1, ciepło..." - w Waszych ateistycznych wywodach też niekiedy coś
                            się mądrego trafi, "jak ślepej kurze ziarno" i też nie omieszkam
                            nigdy któremuś z Was przyznać rację. Niestety, żaden z Was jeszcze
                            nie zasłużył na to, aby powiedzieć: "Niedaleko jesteś od Królestwa
                            Bożego". Wy jesteście, na własne życzenie, jeszcze baaaardzo daleko.
    • ejkuraczek Re: Expose ateusza 26.05.08, 11:05
      grgkh napisał:

      > Przeczytałem: www.geocities.com/legaba2010/horyz21.htm#AR1
      > Nawet mi się podobało. Czy ktoś z wierzących ma zastrzeżenia?

      Ale odintelektualizowany bełkot. Kazdy wykształcony ateista ,na
      pozimie, wystraszy się takiej "autoreklamy".
      • piwi77 Re: Expose ateusza 26.05.08, 14:14
        ejkuraczek napisała:

        > Ale odintelektualizowany bełkot. Kazdy wykształcony ateista ,na
        > pozimie, wystraszy się takiej "autoreklamy".

        Zauważyłem, że jak coś nosi miano intelektualnego, to wtedy tego nie
        rozumiem, wolę więc osobiście rzeczy nieintelektualne (niech Ci
        będzie, że odintelektualizowane).
        • ejkuraczek Re: Expose ateusza 26.05.08, 14:28
          Stąd się bierze głupota-z lenistwa intelektualnego.

          Często rozmawiam z uczonymi ludźmi, zarówno wierzącymi jak i
          niewierzącymi: potrafią doskonale, inteligentnie i kulturalnie ze
          sobą dyskutować. A na tym forum wprost przeciwnie : wyłażą mityczne
          cechy Polaków: chamstwo, lenistwo intelektualne ograniczone do
          czytania stron internetowych i bezmyślnego gapienia się w TV,
          pieniactwo i głupota.
          • kolter_hugh Re: Expose ateusza 26.05.08, 16:34
            ejkuraczek napisała:

            > Stąd się bierze głupota-z lenistwa intelektualnego.
            >
            > Często rozmawiam z uczonymi ludźmi, zarówno wierzącymi jak i
            > niewierzącymi: potrafią doskonale, inteligentnie i kulturalnie ze
            > sobą dyskutować. A na tym forum wprost przeciwnie : wyłażą mityczne
            > cechy Polaków: chamstwo, lenistwo intelektualne ograniczone do
            > czytania stron internetowych i bezmyślnego gapienia się w TV,
            > pieniactwo i głupota.

            Dodaj do tego twoje nawiedzone posty ::)))
          • piwi77 Re: Expose ateusza 26.05.08, 18:36
            ejkuraczek napisała:

            > A na tym forum wprost przeciwnie : wyłażą mityczne
            > cechy Polaków: chamstwo, lenistwo intelektualne ograniczone do
            > czytania stron internetowych i bezmyślnego gapienia się w TV,
            > pieniactwo i głupota.

            Widocznie Ci to odpowiada bo tu bywasz.
    • lilu71 Re: Expose ateusza 27.05.08, 15:35
      Po pierwsze moim zdaniem to żadne expose tylko polemika z wierzącymi. Po drugie
      początek tekstu jest wg mnie przejawem pogardy jaką autor żywi dla wierzących.
      Co ciekawe potem usiłuje udowodnić jak to wierzący nie rozumieją ateistów i
      zarzucają im różne rzeczy. To hipokryzja. Sam chce być traktowany lepiej, niż
      traktuje innych. Oczekuje zrozumienia sam nie mając go za grosz. Pomijam tu
      wywody na temat sensu życia wg ateisty, wolności, miejsca człowieka w świecie -
      bo te są dosyć sensowne i przedstawione w sposób rzeczowy. Ale niektóre
      fragmenty - zwłaszcza początek - psują obraz całości i zamieniają artykuł w
      pyskówkę. A szkoda, bo jak napisałam znaczna jego część jest całkiem OK.
      • ejkuraczek Re: Expose ateusza 28.05.08, 11:32
        lilu71 napisała:

        > Po pierwsze moim zdaniem to żadne expose tylko polemika z
        wierzącymi. Po drugie
        > początek tekstu jest wg mnie przejawem pogardy jaką autor żywi dla
        wierzących.
        > Co ciekawe potem usiłuje udowodnić jak to wierzący nie rozumieją
        ateistów i
        > zarzucają im różne rzeczy. To hipokryzja. Sam chce być traktowany
        lepiej, niż
        > traktuje innych. Oczekuje zrozumienia sam nie mając go za grosz.
        Pomijam tu
        > wywody na temat sensu życia wg ateisty, wolności, miejsca
        człowieka w świecie -
        > bo te są dosyć sensowne i przedstawione w sposób rzeczowy.
        A można wiedzieć które?
        Pozdry:)
        • ejkuraczek Re: Expose ateusza 28.05.08, 11:55
          Z jednym się zgodzę: autor jest hipokrytą i jesli chodzi o moralną
          wymowę jego tekstu i jesli chodzi o intelekt na poziomie
          zbuntowanego gimnazjalisty, co zresztą zarzuca wierzącym (trudno
          powiedziec komu konkretnie; w Polsce byłoby to 97% obywateli-
          badania wskazują ,że ateistów w Polsce jest tylko 3%)
        • lilu71 Re: Expose ateusza 29.05.08, 13:35
          Chodzi mi o fragmenty dotyczące człowieka widzianego oczyma ateisty bez
          odwoływania sie do demagogii antyteistycznej. Np. fragment "Jako zwierzęta
          obdarzone rozumem mamy pełne prawo do uznania ludzkości jako wartości samej w
          sobie. Fakt powstania całej gamy innych ogólnoludzkich wartości którym
          hołdujemy, choć często nie przestrzegamy, jest naszym dziełem z którego możemy
          być dumni." Z punktu widzenia ateizmu ten fragment jest dla mnie jasny i
          zrozumiały.
          • ejkuraczek Re: Expose ateusza 29.05.08, 14:30
            lilu71 napisała:

            > Chodzi mi o fragmenty dotyczące człowieka widzianego oczyma
            ateisty bez
            > odwoływania sie do demagogii antyteistycznej. Np. fragment "Jako
            zwierzęta
            > obdarzone rozumem mamy pełne prawo do uznania ludzkości jako
            wartości samej w
            > sobie. Fakt powstania całej gamy innych ogólnoludzkich wartości
            którym
            > hołdujemy, choć często nie przestrzegamy, jest naszym dziełem z
            którego możemy
            > być dumni." Z punktu widzenia ateizmu ten fragment jest dla mnie
            jasny i
            > zrozumiały.

            W sumie w fragmecie,który podajesz trudno zauważyć:
            - o jakie konkretnie wartości chodzi,
            - jaka jest geneza ich powstania,
            - czy nie pokrywają się z wartościami uznawanymi też przez
            wierzących lub wręcz przede wszystkim przez wierzacych promowanymi,
            - dość naiwna sugestia jakoby czlowiek był twórcą jedynie wartości
            pozytywnych bez podania faktu, iż jest równoczesnie twórcą zbrodni,
            kradziezy, gwałtów itd.
            -co oznacza dokładnie ,że "ludzkośc jest wartoscią samą w sobie"-
            czy chodzi o godność człowieka i jego rolę w świecie(co by było
            wspólne z wierzącymi), czy o wszytskie jego decyzje i czyny?
            Puste hasła bez podania konkretów jest dość prosto głosić..zwłaszcza
            tylko głosić...Też bym chciała aby wszyscy byli mądrzy, piękni,
            bogaci itd. tyle, że to pustosłowie.
            A co z uznaniem wartości ludzi wierzących (samych w sobie)? Może o
            hipokryzji autora juz nie bedziemy dyskutować.

    • absconditus Re: Expose ateusza 01.06.08, 10:05
      Piękne...

      Facet nie wierzy w jakieś tam irracjonalne bajki. On wierzy w "wewnętrzne
      poczucie własnej integralności"!
      • grgkh Re: Expose ateusza 02.06.08, 18:09
        Co chciałeś przez to powiedzieć?
        • absconditus Re: Expose ateusza 02.06.08, 21:40
          Ano to, że dużo tzw. racjonalistów ma zwyczaj zastępować jedno nieznane innym nieznanym.
          Ten mówi, że źródłem moralności ateisty jest "wewnętrzne poczucie własnej integralności" - i uważa że to jest jakaś mądrość, że to zdanie opisuje "świat realiów, świat faktów, racjonalizmu i humanizmu". Co to jest niby ta "integralność", co stanowi o integralności człowieka? Facet myśli, że oto niepotrzebny mu żaden absolut, żadna transcendencja, ale tym właśnie zdaniem zdradza się, że (choć o tym nie wie) odnajduje ją w swej immanencji.
          Pewnie zaraz mi wytłumaczysz to poczucie integralności w kategoriach ewolucji lub socjologii...
          • grgkh Re: Expose ateusza 03.06.08, 01:00
            Też jesteś "operatorem"?

            Integralność rozumiem jako spójność.

            Wiara w dogmaty może powodować, i często tak się dzieje, że... np. mówimy, iż ludzie pochodzą o Boga i najpierw został stworzony Adam, a jednocześnie przy innej okazji jakby zapominamy o tym i twierdzimy, że owszem, ludzie wyewoluowali od wspólnych z małpami przodków. Zaprzeczamy sobie. To jest niespójne. Taki, względny, relatywny styl myślenia dotyczy wszystkiego.

            Inny przykład: można twierdzić, że religia jest źródłem zła, ale odpuszczamy jej ten grzech, bo jest źródłem dobra (kiedyś tam). I mówimy, że religia jest dobra, i nie wolno jej krytykować.

            Racjonalista nie ma dogmatów i nie musi się borykać z godzeniem w sobie tych sprzeczności. Jeśli coś mu nie pasuje do reszty, to robi remanent i wyrzuca element stanowiący przyczynę konfliktu.

            Dla mnie ta kwestia jest jasna, bo sam jestem racjonalistą i mam to na co dzień. I mogę Ci powiedzieć, że nie mam w swoich poglądach takich elementów, które byłyby ze sobą sprzeczne. Mam tezy ulubione, ale gdyby okazało się, że są fałszywe, to - choć pewnie z niejakim żalem - rozstałbym się z nimi.

            Czy teraz rozumiesz, o co chodziło?
            • absconditus Re: Expose ateusza 03.06.08, 07:00
              Czy teraz rozumiem o co chodziło? No nie bardzo - nie wiem, co ma ta "spójność" do moralności. Jestem widać człek ograniczony. Ale widzę, że mam do czynienia z człowiekiem bardzo mądrym. Może jako roztropny racjonalista mnie czegoś nauczysz jeśli masz czas i ochotę? Ja lubię się uczyć od mądrzejszych.
              Powiedz mi: jesteś człowiekiem moralnym? rozpoznajesz zło i dobro?
              I jeszcze to może: wszystko co wiesz, da się wyjaśnić rozumowo?
              • grgkh Re: Expose ateusza 03.06.08, 19:34
                absconditus napisał:

                > Czy teraz rozumiem o co chodziło? No nie bardzo - nie wiem,
                > co ma ta "spójność" do moralności.

                Że chodziło Ci wyłącznie o taką korelację, to dopiero teraz widzę. I
                ja też nie wiem, co ma piernik do wiatraka. Ale to Ty pytałeś o
                integralność, dość niejasno, a więc o niej mówiłem.

                > Jestem widać człek ograniczony.

                Nie sądzę. :)

                > Ale widzę, że mam do czynienia z człowiekiem bardzo mądrym.

                Ironia?

                > Powiedz mi: jesteś człowiekiem moralnym?

                Moralny jest KAŻDY człowiek, bo każdy ma JAKIEŚ zasady postępowania
                z innymi ludźmi lub istotami żywymi. Sprawa jest w tym, jakie to są
                zasady. Domyślam się, że chodzi Ci o moralność pozytywną,
                akceptowaną przez większość, ogół i korzystną dla tego ogółu, ale
                czy korzystną dla każdego jego członka? Drapieżnik zabija i zjada
                ofiarę - czy to dobrze, czy źle? Człowiek zabija w obronie własnej
                lub przypadkowo - czy to dobrze, czy źle? Czy one/oni są "moralni"
                (bedę tego terminu używał tak, jak Ty zamierzałeś, jak używa się go
                potocznie)?

                Tak. Jestem moralny.

                > rozpoznajesz zło i dobro?

                Staram się. Nie istnieje obiektywne dobro lub zło - jako skutek
                pewnych czynów. Co dla jednych jest dobre, dla innych może być złe.
                Dla mnie najważniejsze jest skalkulowanie wpływów czynów na
                wszystkich, których one dotyczą. A potem muszę wybrać. Czasem robię
                to intuicyjnie, jak wszyscy. Intuicyjnie, to nie znaczy bezmyślnie.

                > I jeszcze to może: wszystko co wiesz, da się wyjaśnić rozumowo?

                Nie wypowiadam się w sprawach, których nie rozumiem. A pozostała
                wiedza? Sądzę, że tak. Nie zakładam, że czegoś nie da się tak
                wytłumaczyć. Bo niby dlaczego miałbym tak zakładać?
                • absconditus Re: Expose ateusza 03.06.08, 20:41
                  > Ironia?

                  Jeśli ironia, to może z zazdrości. Mówię, że jesteś mądry, bo mówisz: "nie mam w
                  swoich poglądach takich elementów, które byłyby ze sobą sprzeczne". Ja to chyba
                  codziennie odkrywam u siebie sprzeczne poglądy i nie mogę z nimi dojść do ładu i
                  myślę sobie: ten, który potrafi sobie te wszystkie myśli uporządkować, wyrzucić
                  te, które nie pasują, zostawić te dobre, to musi być mądry człowiek. W każdym
                  razie mądrzejszy ode mnie.

                  > Moralny jest KAŻDY człowiek, bo każdy ma JAKIEŚ zasady postępowania
                  > z innymi ludźmi lub istotami żywymi
                  > ... Jestem moralny.

                  Czyli masz JAKIEŚ zasady postępowania. Jakie?

                  > ... Domyślam się, że chodzi Ci o moralność pozytywną,
                  > akceptowaną przez większość, ogół i korzystną dla tego ogółu, ale
                  > czy korzystną dla każdego jego członka?

                  Mam problem z wyznaczeniem korzyści ogółu. Kiedy właściwie coś jest korzystne
                  dla ogółu? Bo żeby wiedzieć, czy akceptowane przez większość, to wystarczy
                  głosowanie urządzić, a czy korzystne to najpierw trzeba wiedzieć co jest
                  korzyścią dla ogółu i sprawdzić, czy to coś taką korzyść daje. Pomóż: co jest
                  korzyścią dla ogółu?



                  > Staram się. Nie istnieje obiektywne dobro lub zło - jako skutek
                  > pewnych czynów. Co dla jednych jest dobre, dla innych może być złe.

                  Niby rozumiem, tylko jeszcze muszę się dopytać dla pewności. Czyli jeśli ja
                  kogoś krzywdzę z korzyścią dla siebie, to to jest dobre dla mnie, a złe dla
                  mojej ofiary, ale obiektywnie nic się o tym nie da powiedzieć.

                  > Dla mnie najważniejsze jest skalkulowanie wpływów czynów na
                  > wszystkich, których one dotyczą. A potem muszę wybrać. Czasem robię
                  > to intuicyjnie, jak wszyscy. Intuicyjnie, to nie znaczy bezmyślnie.

                  O - tu też bardzo sprytnie to ująłeś z tą kalkulacją, ale ja jeszcze nie do
                  końca sobie z tymi rachunkami radzę.
                  Jakby to dobrze ująć... no - np.
                  Trzy osoby mówią mi, że będą szczęśliwe, jeśli ja skrzywdzę czwartą, a
                  nieszczęśliwe, jeśli jej nie skrzywdzę. Ta czwarta osoba mówi, że będzie
                  szczęśliwa jeśli jej nie skrzywdzę, a nieszczęśliwa, jeśli ją skrzywdzę. Robię
                  sobie szybki rachunek i wychodzi mi, że jeśli nie skrzywdzę tej czwartej osoby,
                  to unieszczęśliwię pierwsze trzy, a jeśli skrzywdzę, to tylko jedną. Intuicja mi
                  mówi, że ten rachunek jest za prosty, że krzywda tej jednej osoby jest jakoś
                  większa od krzywdy tych trzech, ale jak to skalkulować, wyjaśnić sobie?

                  > ... Nie zakładam, że czegoś nie da się tak (rozumowo)
                  > wytłumaczyć. Bo niby dlaczego miałbym tak zakładać?

                  No niby dlaczego miałbyś zakładać. Ale też czy można założyć, że wszystko się da
                  wytłumaczyć?
                  Ja ledwo podstawy matematyki opanowałem i fizyki - tak że potrafię jakoś
                  wytłumaczyć sobie ruch planet dokoła słońca czy tam inne proste zjawiska. A
                  świat żywy i martwy jest strasznie skomplikowany; miliardy miliardów obiektów i
                  zależności między nimi. Najtęższy naukowiec co prawda rozumie o wiele więcej niż
                  ja, ale czy on jest w stanie pojąć ten ogrom?
                  Myślisz na przykład, że jest lub będzie na świecie ktoś, kto dowie się, dlaczego
                  jest raczej coś niż nic?
                  • grgkh Re: Expose ateusza 06.06.08, 17:41
                    absconditus napisał:

                    > > ... Nie zakładam, że czegoś nie da się tak (rozumowo)
                    > > wytłumaczyć. Bo niby dlaczego miałbym tak zakładać?
                    >
                    > No niby dlaczego miałbyś zakładać.
                    > Ale też czy można założyć, że wszystko się da
                    > wytłumaczyć?

                    > Myślisz na przykład, że jest lub będzie na świecie ktoś,
                    > kto dowie się, dlaczego jest raczej coś niż nic?

                    To jest jasne. Gdyby było nic, to nie byłoby Twoich pytań. A tu jest
                    coś i dlatego rozmawiamy.

                    Możliwe są oba stany - i nic i coś. Nic było przed początkiem
                    naszego wszechświata.

                    A wyjaśnienia? Trzeba do nich dążyć. Ostatecznego celu nie znamy.
                    • absconditus Re: Expose ateusza 08.06.08, 13:26
                      > Możliwe są oba stany - i nic i coś. Nic było przed początkiem
                      > naszego wszechświata.

                      Mówisz, że nic było. Myślisz, że ono było przez jakiś czas? Czy coś musiało
                      powstać? Tzn.istnienie czegoś (w ogóle) jest wynikiem jakichś nieznanych nam
                      jeszcze praw?

                      > A wyjaśnienia? Trzeba do nich dążyć. Ostatecznego celu nie znamy.

                      Czy wyjaśnienia istnieją, nawet gdyby niemożliwe było dotarcie do nich?
                      Nauka szuka czegoś, prawda? Wiedzy jakiejś obiektywnej, praw niezmiennych. Wiemy
                      że ta wiedza istnieje, tylko jeszcze nie znamy jej dokładnie, tak?
                      • grgkh Teoria wszystkiego 08.06.08, 20:37
                        absconditus napisał:

                        > > Możliwe są oba stany - i nic i coś. Nic było przed początkiem
                        > > naszego wszechświata.
                        >
                        > Mówisz, że nic było.

                        Istnienie dotyczy konkretnego obiektu. Ale nieistnienie jest asymetryczne, bo jest tym samym dla wszystkich obiektów, których istnienia nie udało się dowieść. Nic dla krasnala i wszechświata, który się nie pojawił jest tym samym.

                        > Myślisz, że ono było przez jakiś czas?

                        Czas jest wewnętrznym parametrem wszechświata. Pojawia się wtedy, gdy temu samemu, elementarnemu obiektowi wszechświata można przypisać różne stany. Czas to zmienność zapisana w różnicy pomiędzy tymi wartościami.

                        Podobnie jest z ludzkim odczuwaniem czasu. Porządkujemy sobie informację, którą wszechświat dostarcza naszym umysłom, według pewnych wzorców. Dzięki temu zauważamy, że te wzorce zmieniają się według pewnego schematu i że dotyczą tych samych obiektów, i "wyobrażamy" sobie ich zmienność. I to jest ludzkie poczucie czasu. Brak uporządkowania zabiłby w nas tę zdolność. Wiemy to, ponieważ są ludzie, których dotknęło upośledzenie tej funkcji mózgu. Dla nich czas nie istnieje. Dla nich wszystko - zawsze - odbywa się "teraz".

                        > Czy coś musiało powstać? Tzn.istnienie czegoś (w ogóle) jest
                        > wynikiem jakichś nieznanych nam jeszcze praw?

                        A gdyby to odwrócić? Pomyśl - może nadal nie istnieje nic?

                        Plik zapisany w pamięci komputera to ciąg bitów. A jednak, gdy go w odpowiedni sposób "umieścimy" na ekranie monitora, to zaczyna przedstawiać uporządkowaną strukturę. To obraz. Ale u podstaw nadal istnieją bity: tak/nie, zero/jedynka - informacja.

                        Skąd się bierze obraz? To sposób, w który na pewnym tle wyświetla się zawartość tego "pliku" i obecność w nim jakiegoś uporządkowania. Tłem, na którym "wyświetlany" jest Wszechświat są cztery wymiary czasoprzestrzeni. W rzeczywistości nadal niczego nie ma. Jest tylko matematyka. Jej zaistnieniem jest sama możliwość takiego istnienia. Nigdzie i nigdy. Tylko możliwość. I to wystarcza. A wewnątrz, dzięki pozorowi zmienności na osi czasu, wre życie.

                        > > A wyjaśnienia? Trzeba do nich dążyć.
                        > > Ostatecznego celu nie znamy.
                        >
                        > Czy wyjaśnienia istnieją, nawet gdyby niemożliwe było
                        > dotarcie do nich?

                        Wyjaśnienia są na pewno, ponieważ jest obiekt, który domaga się wyjaśnienia. Nic nie dzieje się przypadkowo. Jest praprzyczyna. Dla naszego świata są to założenia początkowe, aksjomaty - podobnie jak w matematyce, tej prawdziwej, której elementy odkrywamy, a potem symulujemy zmienność, przekształcenia, usiłując dociec, jakie są tego konsekwencje. Liczby "pi" nikt sobie nie wymyślił - ona jest konsekwencją czegoś, prawda? Czegoś prostszego. I tak samo jest z naszym Wszechświatem.

                        > Nauka szuka czegoś, prawda? Wiedzy jakiejś obiektywnej,
                        > praw niezmiennych. Wiemy że ta wiedza istnieje, tylko
                        > jeszcze nie znamy jej dokładnie, tak?

                        Tak. Szukamy wzorca, według którego wystartował i rozwija się nasz matematyczny wszechświat. Na pewno taki istnieje, bo widzimy to od wewnątrz, z miejsca, w którym stoimy. To czego szukamy to Teoria Wszystkiego, to fizyka i matematyka jednocześnie.
                        • absconditus Re: Teoria wszystkiego 08.06.08, 21:22
                          > Czas jest wewnętrznym parametrem wszechświata. Pojawia się wtedy, gdy temu same
                          > mu, elementarnemu obiektowi wszechświata można przypisać różne stany. Czas to z
                          > mienność zapisana w różnicy pomiędzy tymi wartościami.

                          Co to jest elementarny obiekt wszechświata?
                          Mówisz, że "nic było przed początkiem naszego wszechświata". "Przed" ja rozumiem jako określenie relacji czasowej. Dobrze?

                          > A gdyby to odwrócić? Pomyśl - może nadal nie istnieje nic?

                          Jeśli pomyślę, to będzie znaczyło, że istnieje ktoś, kto myśli (jakbym gdzieś już to czytał...)

                          > Skąd się bierze obraz? To sposób, w który na pewnym tle wyświetla się zawartość
                          > tego "pliku" i obecność w nim jakiegoś uporządkowania. Tłem, na którym "wyświe
                          > tlany" jest Wszechświat są cztery wymiary czasoprzestrzeni. W rzeczywistości na
                          > dal niczego nie ma. Jest tylko matematyka. Jej zaistnieniem jest sama możliwość
                          > takiego istnienia. Nigdzie i nigdy. Tylko możliwość. I to wystarcza. A wewnątr
                          > z, dzięki pozorowi zmienności na osi czasu, wre życie.
                          >

                          "Jest tylko matematyka". Mniejsza na razie o to, co to znaczy (bo nie wiem). Potrafisz to udowodnić?

                          > Wyjaśnienia są na pewno, ponieważ jest obiekt, który domaga się wyjaśnienia.

                          Gubię się, co to za obiekt?

                          > ...Nic nie dzieje się przypadkowo. Jest praprzyczyna. Dla naszego świata są to założ
                          > enia początkowe, aksjomaty

                          Skąd wiesz? Udowodniono?

                          > To czego szukamy to Teoria Wszystkiego, to fizyka i matematyka je
                          > dnocześnie

                          Czy w tej Teorii Wszystkiego będą możliwe twierdzenia, których prawdziwości ani fałszywości nie będzie można udowodnić?
                          Czy raczej, jeśli ona powstanie, to o każdym zdaniu można będzie powiedzieć, czy to prawda czy fałsz?
                          • absconditus Re: Teoria wszystkiego 18.06.08, 22:20
                            Dochodzę do gorzkiej konstatacji, że ten racjonalizm i logika gdzieś się
                            rozpłynęły...

                            > Tłem, na którym "w
                            > yświe
                            > > tlany" jest Wszechświat są cztery wymiary czasoprzestrzeni. W rzeczywisto
                            > ści na
                            > > dal niczego nie ma. Jest tylko matematyka. Jej zaistnieniem jest sama moż
                            > liwość
                            > > takiego istnienia. Nigdzie i nigdy. Tylko możliwość. I to wystarcza. A we
                            > wnątr
                            > > z, dzięki pozorowi zmienności na osi czasu, wre życie.

                            Brzmi prawie tak ezoterycznie, jak niektóre ustępy z ewangelii
          • astrotaurus Re: Expose ateusza 03.06.08, 01:07

            absconditus napisał:

            **Ano to, że dużo tzw. racjonalistów ma zwyczaj zastępować jedno nieznane innym
            nieznanym.
            Ten mówi, że źródłem moralności ateisty jest "wewnętrzne poczucie własnej
            integralności" - i uważa że to jest jakaś mądrość, że to zdanie opisuje "świat
            realiów, świat faktów, racjonalizmu i humanizmu"**

            A co Cię tu dziwi? "Wewnętrzne poczucie własnej integralności" to nie jest nic
            nieznanego. Dla realistów, racjonalistów, humanistów...
            Nie wszyscy ludzie na świecie są konglomeratami ciała i duszy sterowanymi z
            zewnętrznego źródła w postaci zbioru zbioru starych bajek.
    • anna.1 Re: Expose ateusza 03.06.08, 10:12
      Zostalo naukowo udowodnione, że ludzie wierzący w Boga zyją dluzej. Niezależie
      więc od tego, czy jest to wymysl drugiego czlowieka, żyjacego parę wiekow przed
      nami czy po prostu prawda jest to, co mowi religia, ktorą wyznajemy, moze po
      prostu warto wierzyć ateisci, zeby zyć dlużej?
      • grgkh Re: Expose ateusza 03.06.08, 17:37
        anna.1 napisała:

        > Zostalo naukowo udowodnione, że ludzie wierzący w Boga zyją
        dluzej. Niezależie
        > więc od tego, czy jest to wymysl drugiego czlowieka, żyjacego parę
        wiekow przed
        > nami czy po prostu prawda jest to, co mowi religia, ktorą
        wyznajemy, moze po
        > prostu warto wierzyć ateisci, zeby zyć dlużej?


        Niestety nie masz racji. Mam sporo lat. Niektórych moich
        rówieśników, a wszyscy byli wierzący, pożeganłem na cmentarzu.

        Odeszli na zawsze i do niebytu, ale pozostali w mojej pamięci. Tym
        bardziej w niej pozostali, im więcej skorzystałem od nich i im
        więcej się od nich nauczyłem, szczególnie czegoś dobrego. I to jest
        ich nieśmiertelność. Dbajmy, by i po nas zostało coś dobrego w
        pamięci innych.
    • largo_m Re: Expose ateusza 10.06.08, 16:15
      .. ale mózgi Wam parują pod tym wątkiem.Jakby na to nie patrzeć trzeba przyznać
      ,że główki macie oj macie ale to optymistyczne!
    • anna.1 Re: Expose ateusza 11.06.08, 14:14
      To do czego doprowadził ateizm, odrzuceniem wiary w Boga jest przerazajace
      Hitler i Stalin to ateisci, więc dalsze wywody sa zbędne.
      • kolter_hugh Re: Expose ateusza 12.06.08, 15:36
        anna.1 napisała:

        > To do czego doprowadził ateizm, odrzuceniem wiary w Boga jest przerazajace
        > Hitler i Stalin to ateisci, więc dalsze wywody sa zbędne.

        Bez komentarza!!niech te zdjęcia będą dowodem na to że nie wiesz co mówisz
        otumaniona opłatkiem !!!!

        alamoministries.com/content/english/Antichrist/nazigallery/photogallery.html
        rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/nazizm/pavelic_foto.php
        imges.webpark.pl
    • obt37 Re: Expose ateusza 30.07.08, 01:19
      To jeden z najlepszych watkow na tym forum.!!mam na mysli autora i jego
      rozmowcow Poza kilkoma nickami ktore bym wywalil na zbity pysk,heheh
      • sisi_4 Re: Expose ateusza 30.07.08, 12:45
        obt37 napisał:

        > To jeden z najlepszych watkow na tym forum.!!mam na mysli autora i jego
        > rozmowcow Poza kilkoma nickami ktore bym wywalil na zbity pysk,heheh

        Masz racje.Przeczytalam ten watek dokladnie i wszystkie wpisy pod nim .Madrzy ludzie tu sie wypowiedzieli_ poza trzema zlosliwymi osobami-Warto zagladac na forum dla takich ludzi - przynajmniej czlowiek moze sie czegoś madrego od nich dowiedziec Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka