jdmisiunio 25.06.08, 11:04 ..i nie przeszkadza im to w legalności aborcji.. inna wiara?? my wiemy lepiej?? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kijwoko Amerykanie są bardzo religijni 25.06.08, 11:16 A skad te amerykanskie glupki taka definicje ateisty wytrzasnely?!? To ze ktos sam siebie nazwie stolem, nie znaczy ze juz nim jest.... Podaje za slownikiem Kopalinskiego: www.slownik-online.pl/kopalinski/5774F597D0942D31412565CB0059A735.php ateista (przest. ateusz), nie wierzący w istnienie Boga a. bogów, zwolennik ateizmu, poglądu odrzucającego wiarę w Boga i przeczącego istnieniu wszelkich sił nadprzyrodzonych; por. teizm. ________________________________________ Nie można być równocześnie dorosłym człowiekiem i chrześcijaninem-James Joyce Odpowiedz Link Zgłoś
astrotaurus Re: Amerykanie są bardzo religijni 25.06.08, 11:20 Polecam dla uzupełnienia: www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=13821 Odpowiedz Link Zgłoś
artois12 Amerykanie są bardzo religijni 25.06.08, 11:35 Dziwne, ale najbardziej religijny kraj jest obecnie najbardziej morderczym, stosuje wyrafinowane tortury, napada inne kraje. Na amerykańskim filmie facet zabija faceta i bez żadnych emocji przestępując trupa jak zdechłego psa idzie oddawać się innym zajęciom. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Amerykanie mają 25.06.08, 13:59 rację, bo niech mi w takim razie taki krytyk kreacjonizmu powie skąd się wziął Wszechświat? Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył i wziął?! Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała Nauka, więc skąd? Otóż w nauce istnieją takie prawa jak zachowania masy czy energii i to mam na myśli, że taka materia jak naszego wszechświata nie mogła wedle tych praw powstać bez jej odpowiedniego ekwiwalentu. Jeśli są inne prawa czy modele, które tłumaczą, że taka materia mogła powstać inaczej to chętnie posłucham. Odpowiedz Link Zgłoś
kijwoko Re: Amerykanie mają 25.06.08, 14:18 > Amerykanie mają rację, bo niech mi w takim razie taki krytyk > kreacjonizmu powie skąd się wziął Wszechświat? Ot tak sobie, sam z > siebie, się sprężył i wziął?! Przecież z Nicości nie może nic > więcej powstać i tego uczy cała Nauka, więc skąd? Wpadasz w pulapke religii - religie powstaly po to by prymitywom, ktorzy ledwo zeszli z drzewa, wytlumaczyc skad sie wzieli oni i wszystko co ich otacza (nazwanie niewiadomego bogiem) oraz wyprowadzenie z tego moralnosci (jak wytlumaczyc, ze by nie zabijac, krasc i gwalcic jak nie jakas wyimaginowana wieczna kara/nagroda?). Skadindad dobry pomysl (dopoki ktos nie zauwazyl, ze mozna z tego zyc i ze daje to bogactwo i wladze), ale powiedz mi co nazwanie wszystkiego, czego nie na aktualnym etapie rozwoju ludzkosci i nauki nie wiemy, bogiem zmienia?!? Nic, absolutnie nic ;) ____________________________________ Nie ma rzeczy nadprzyrodzonych - sa tylko rzeczy wykraczajace poza nasza obecna wiedze o naturze. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 ja nie mówię o religii tylko naukowo 25.06.08, 14:30 wnioskuję w kontekście zadanego pytania "dlaczego istnieje cokolwiek". I jak widać większość ludzi ma podobne poglądy i to nie byle gdzie ale w czołowym światowym mocarstwie. Odpowiedz Link Zgłoś
kijwoko Re: ja nie mówię o religii tylko naukowo 25.06.08, 15:33 > I jak widać większość ludzi ma podobne poglądy i to nie > byle gdzie ale w czołowym światowym mocarstwie. To powod do radosci czy smutku? __________________________________ Jak powiedzial kiedys Witkacy: -Ludzie nie są znowu takim wielkim bydłem i bez idei żyć im trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
drojb Re: H, hi, hi. toja - naukowo! 25.06.08, 20:04 i "naukowo udowadnia" kreacjonizm! Siegaj ty czasem do działu Nauka Gazety Wyborczej. Może po dłuższej lekturze zrozumiesz teorię "biga bangu" i dowiesz się o śladach życia sprzed milionów lat. A jak nauczysz się logicznie i z wyobraźnią myśleć - to możesz dojść do wniosku, że teorie naukowe nie muszą stać w sprzeczności z mitami zapisanymi w Biblii (tyle, że Biblię też trzeba przeczytać, nie zawierzać katechecie, ktory wybiera z niej tak, jak Gontarczyk z dokumentów IPN). Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 A co było przyczyną Big-Bangu? 26.06.08, 11:36 Ot tak sobie, sam z siebie, się Big-Bang sprężył i wziął?! Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała Nauka, więc skąd? Otóż w nauce istnieją takie prawa jak zachowania masy czy energii i to mam na myśli, że taka materia jak naszego wszechświata nie mogła wedle tych praw powstać bez jej odpowiedniego ekwiwalentu. Jeśli są inne prawa czy modele, które tłumaczą, że taka materia mogła powstać inaczej to chętnie posłucham. Odpowiedz Link Zgłoś
kijwoko Re: A co było przyczyną Big-Bangu? 27.06.08, 12:12 Pozwole sobie odpowiedziec pytaniem na pytanie (nie lubie tego robic, ale coz): A co bylo przyczyna boga? (sam rozumiesz, ze odpowiedz, ze bog jest przyczyna wszystkiego jest bez sensu jaesli probujemy do nauki nawiazywac) Bo skoro ktos sugeruje, ze praprzyczyna ma byc bog, to czemu prapraprzyczyna tego boga nie ma byc jakis... poprzedni bog, a tego... jeszcze poprzedni itd. (przypomnina mi sie opowiadanie Stanislawa Lema o cywilizacji ktora stworzyla elektrycznego smoka, a potem, zeby go pokonac stworzyla... jeszcze potezniejszego elektrycznego smoka) To, w czym nauka pokazuje swa wielkosc i wyzszosc nad taka na przyklad religia katolicka (dla ustalenia uwagi), to to, ze ma dystans do stanu wiedzy o swiecie jakim w danej chwili dysponuje. Religia ma to do siebie, ze uwaza sie za nieomylna w kazdej chwili (a jak ktos glosi inne poglady, to juz przeciwko bogu itp.) Dla mnie to zenujace, ze jakos za cos za co kogos dawniej spalono na stosie juz sie nie pali, bo w koncu dla wszystkich staje sie jasne, ze zaprzeczanie faktom wywoluje tylko... smiesznosc. A nauka? Kiedys szczytem nauki byly odkrycia Newtona, potem okazalo sie, ze jego prawa sa szczegolnym przypadkiem bardziej zlozonych teorii wzglednosci, te z kolei znajda swoje rozszerzenie w kolejnych teoriach itp. Ale nikt nie glosi swej nieomylnosci i faktu, ze juz doszedl do skraju poznania, a zaprzeczanie aktualnemu stanowi wiedzy (ale naukowe, zebys dobrze zrozumial, a nie oparte na bajeczkach o smokach wawelskich) nie stoi w sprzecznosci z nauka, ale... sluzy jej rozwojowi. A mieszanie nauki z religia to w ogole inny temat - glownie do zartow :). Mnie sie zawsze przypomina "naukowy" wywod (gruba ksiega na kilkadziesiat stron!) starego giertycha (maciej mu chyba jest, europosel od smokow wawelskich), ktory, posilkujac sie druga zasada termodynamiki, dowodzil, ze ewolucja nie moze miec miejsca, bo jest w sprzecznosci ze wzrostem funkcji nieuporzadkowania (entropii). Tylko czegos tam nie doczytal o ukladach zamknietych... Zycze odrobiny dystansu. Jak tylko przyjac, ze jakas rzeczywistosc nas otacza, bo... po prostu nas otacza, skads sie wziela, bo... po prostu skads sie wziela, a jedyne czego potrzeba, to po prostu zaakceptowac, ze poki co nie umiemy tego wytlumaczyc, to powinno to powodowac jedynie zdrowa ciekawosc. A nie powinno powodowac jakiejs metafizyki, wymyslania bogow, rozowych sloni i powolywania sie na moc sprawcza jakiejs przyslowiowej dupy Maryni... (jak ci sie podoba pomysl, ze wielki wybuch spowodowala ta wlasnie przyslowiowa dupa Maryni? W czyms to lepsze niz gorsze od wymyslenia takiego czy innego boga?) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 odpowiadam, kijwoko, Bóg, 27.06.08, 12:26 Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma tu sprzeczności w stwierdzeniu, że sam się stwarza, był jest i będzie. W tym miejscu znowu zadasz pytanie skąd dowód na takie a nie inne założenia dot. definicji materii czy Boga, względnie założeń połączonych z określoną tezą. Otóż nie ma takiego dowodu w nauce, bo składa się ona z modeli, będących w naszym wobrażeniu odbiciem czy uproszczeniem rzeczywistości dla jej lepszego zrozumienia. Euklides przyjął określone aksjomaty i dedukcyjnie powstała z tego geometria ale euklidesowa. U Łobaczewskiego przyjęto inne założenia, inne definicje i stąd inne wnioski. W efekcie znowu wracamy do kwestii języka i co najmnej od Wittgensteina można zauważyć, że poza językiem nic nie istnieje. Językiem matematyki, naturalnym czy jakimś innym. Stąd człowiek ma swobodę konstruowania teorii wychodząc od różnych założeń i przyjmując różną logikę, bo i tu nie ma tej jednej, jedynie słusznej. Moja jest taka jak pisałem a twoja inna, nie mam z tym żadnego problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
astrotaurus Re: odpowiadam, kijwoko, Bóg, 27.06.08, 12:38 toja3003 napisał: **Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma tu sprzeczności w stwierdzeniu, że sam się stwarza, był jest i będzie. ** To Wielki Potwór Spaghetti jest wszechmogący i to on stworzył wszystkich bogów we wszystkich wszechświatach. Dał im spore kompetencje, ale bez przesady - sam się przekonasz, kiedy bóg z naszego wszechświata zniknie w niebycie, a WPS zostanie po wsze czasy. **W efekcie znowu wracamy do kwestii języka i co najmnej od Wittgensteina można zauważyć, że poza językiem nic nie istnieje.** No, może i tak. Może rzeczywiście nie ma bogów, tylko Jęzor Wszechmogący... **Stąd człowiek ma swobodę konstruowania teorii wychodząc od różnych założeń i przyjmując różną logikę, bo i tu nie ma tej jednej, jedynie słusznej. Moja jest taka jak pisałem a twoja inna, nie mam z tym żadnego problemu. ** I dlatego już Ci zwracałem uwagę, ze cywilizowani ludzie wyznaczają temat rozmowy, wspólna bazę pojęciową itp. Jeśli jeden mówi po chińsku o zupie, a drugi po polsku o dupie to to nie jest rozmowa. I na razie wygląda na to, że to Ty sztuczkami erystyczno-sofistycznymi stwarzasz pozory rozmowy, kiedy tak naprawdę nie masz nic do powiedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 twierdzisz astrotaurus, że 27.06.08, 13:44 "sztuczkami erystyczno-sofistycznymi stwarzasz pozory rozmowy, kiedy tak naprawdę nie masz nic do powiedzenia" ale ja mogę powiedzieć o tobie to samo, nie bardzo wiem co mają to dyskutowanej kwestii twoje dygresje typu "Wielki Potwór Spaghetti jest wszechmogący i to on stworzył wszystkich bogów we wszystkich wszechświatach" "Może rzeczywiście nie ma bogów, tylko Jęzor Wszechmogący" "jeden mówi po chińsku o zupie, a drugi po polsku o dupie to to nie jest rozmowa" faktycznie nie jest, żegnam. Odpowiedz Link Zgłoś
astrotaurus Re: Amerykanie mają 25.06.08, 17:54 toja3003 napisał: ** rację, bo niech mi w takim razie taki krytyk kreacjonizmu powie skąd się wziął Wszechświat? Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył i wziął?! Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała Nauka, więc skąd?** A bóg miał ekwiwalent i stwórcę? I to przecież wasz bóg stworzył świat z nicości ... A jeśli tak ogromnie skomplikowany stwór jak bóg nie musiał mieć swojego stwórcy, to czemu coś tak prostego jak świat stwórcy wymaga? Ech, naukowość religijnych jest porażająca. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Otóż w nauce istnieją takie prawa jak zachowania m 26.06.08, 11:38 Otóż w nauce istnieją takie prawa jak zachowania masy czy energii i to mam na myśli, że taka materia jak naszego wszechświata nie mogła wedle tych praw powstać bez jej odpowiedniego ekwiwalentu. Jeśli są inne prawa czy modele, które tłumaczą, że taka materia mogła powstać inaczej to chętnie posłucham. Taka jest właśnie definicja materii i nie można jej zaprzeczać, twierdząc, że powstała z niczego, bez przyczyny. Oczywiście można przyjąć inną definicję materii i przypisać jej moc samostworzenia i dalej moc ewoluowania aż do fenomenu wszelkich form życia z samoświadomością włącznie a więc również i sferą duchową (uczuciową) ale wówczas możnaby w klasycznym wyznaniu wiary „Wierzę w Boga” zastąpić innym słowem Boga tzn. mówić „Wierzę w materię, przyczynę wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych, materia prawdziwa z materii prawdziwej, światłość fotonowa ze światłości fotonowej” itp.itd. Byłoby to podobne wyznanie wiary tylko w innym języku. I jeśli ktoś tak to rozumie to jego sprawa. Też jest dla mnie człowiekiem wierzącym, może nie zdając sobie z tego sprawy. Natomiast Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma tu sprzeczności w stwierdzeniu, że sam się stwarza, był jest i będzie. Innymi słowy mówiąc, uważam, że gdyby Boga nie było, to trzebaby go wymyśleć aby stworzyć bardziej spójny model opisujący świat. Odpowiedz Link Zgłoś
astrotaurus Re: Otóż w nauce istnieją takie prawa jak zachowa 26.06.08, 14:33 toja3003 napisał: **Taka jest właśnie definicja materii i nie można jej zaprzeczać, twierdząc, że powstała z niczego, bez przyczyny.** Nie kombinuj, człowieku! A kto kiedy twierdził, że materia powstała bez z niczego i bez przyczyny??!! Świat jaki znamy i materia jaką znamy powstały wskutek bigbangu. Wcześniej była Osobliwość. Jej naturę dopiero próbujemy poznać. A przyczynę...? Spoko, mamy czas, nie musimy (a jeśli jesteśmy myślący to nawet nie wolno nam) wyjaśniać niewyjaśnionego niewyjaśnionym. **I jeśli ktoś tak to rozumie to jego sprawa. Też jest dla mnie człowiekiem wierzącym, może nie zdając sobie z tego sprawy.** Ktoś, kto nie odrzuca wiarę jest dla Ciebie człowiekiem wierzącym! Nic dziwnego, że w tym co mówisz nie ma za grosz sensu. **Natomiast Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma tu sprzeczności w stwierdzeniu, że sam się stwarza, był jest i będzie.** Taaaa, tylko cały z nim kłopot, że stworzył się i będzie istniał wyłącznie w głowach wierzących, bo w realnym świecie nie ma o nim ŻADNYCH informacji. Czujesz bluesa? Stworzył świat i ludzi, topił cały świat w masach wody, wysyłał w przestrzeń kosmonautów (na razie z biblii wiemy o jednym, a z katechizmu kk o dwójce :D ) ingeruje w świat co i rusz (np: zapładnia swoim palcem bożym nawiedzone kretynki patrzące na trupa dżejpitu) etc. etc. ... Poza tym w ogóle ta Twoja "definicja" jest śmieszna. "Sam się stwarza", czyli go nie było, ale że był, to mógł się stworzyć... Chodziłeś kiedyś do jakiejś szkoły? **Innymi słowy mówiąc, uważam, że gdyby Boga nie było, to trzebaby go wymyśleć aby stworzyć bardziej spójny model opisujący świat. ** No i boga wymyślić już wam się udało. I nawet pasował do modelu opisującego świat dopóki wszyscy ludzie byli tak ciemni jak Ty. A teraz już nie pasuje. Musiał się wycofać na pozycję kreatora, ale już i tam grunt pod stopami mu się pali. Luuuzik, niedługo zniknie całkowicie. :D Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 astrotaurus, twoje 26.06.08, 15:09 "argumenty" typu: "Nie kombinuj, człowieku!" "w tym co mówisz nie ma za grosz sensu" "Czujesz bluesa?" "Twoja "definicja" jest śmieszna" "Chodziłeś kiedyś do jakiejś szkoły?" "wszyscy ludzie byli tak ciemni jak Ty" mnie nie przekonują i uważam, że niewiele wnoszą do dyskusji, proponuję nie rozmawiać o sobie ale o kwestii, pozwól zatem, że nie będę cię pytał czy chodziłeś do jakiejś szkoły - twoje wypowiedzi mi wystarczają i mówią same za siebie. Z tej przyczyny także ja nie zamierzam podawać tu szczegółow mego życiorysu. Zatem ad rem. Zgoda na to, że przyczyną Big-Bangu była Osobliwość. Dlaczego była? Dlaczego właśnie taka? Dlaczego istnieje cokolwiek? To pytania, które stawiam. O naturze Boga i religiach się tu nie wypowiadam. Otóż pojęcie materia ma co najmniej dwa znaczenia. Pierwsze, wąskie oznacza obiekty masowo-energetyczne a więc to czego doświadczamy zmysłowo w naszym codziennym życiu w kontaktach z przedmiotami czy zjawiskami. Czyli mówiąc językiem fizyki materia to wszystko co posiada masę względnie energię. Taka wąska definicja nie wystarcza do poszukiwania odpowiedzi na wcześniej postawione pytanie, wykraczające poza obszar zainteresowań fizyki. Drugie znaczenie „materii” jest szersze i oznacza całość rzeczywistości, którą da się kategoryzować np. pięciorako: masa, energia, przestrzeń, czas, informacja. W tym kontekście zasada zachowania materii oznacza, że rzeczywistość podlega transformacjom ale nie może być „zniszczona” tzn. doprowadzona do stanu nicości. Jednocześnie działa zasada odwrotna: z nicości nie może coś powstać. Ta druga zasada koresponduje z zasadą przyczynowości. W szczególności nie ma doświadczenia pokazującego, że cokolwiek może powstać z nicości. Nie ma też doświadczenia pokazującego, że cokolwiek zachodzi bezprzyczynowo. Zapytany o przyczynę odpowiadasz "Spoko, mamy czas, nie musimy (a jeśli jesteśmy myślący to nawet nie wolno nam wyjaśniać niewyjaśnionego niewyjaśnionym". Otóż ja nie czekam ale już dziś badam naukowo odpowiedzi na postawione pytanie i nie uznaję zakazanych tematów w nauce a kryterium odpowiedzi jest spójność modelu a model z Bogiem wykazuje tu wyższość nad modelem bez. Odpowiedz Link Zgłoś
muerte2 Re: astrotaurus, twoje 26.06.08, 15:52 toja3003 napisał: < model z Bogiem wykazuje tu wyższość nad modelem bez. Dlaczego istnienie Boga usiłuje się dowieść naukowo, skoro sam Bóg zapiera się rękami i nogami, żeby nie udało się tego w sposób naukowy dowieść? Bóg notorycznie łamie zasady fizyki. Stworzył coś z niczego, wskrzeszał ze zmarłych, brał żywcem do nieba itp. Czy może być tak, że jakimś modelu opartym na niezmiennych prawach jeden element modelu posługuje się zupełnie innymi prawami? Czy to jest spójny model? Czy może czarodziejstwo? Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 muerte2, ja nie 26.06.08, 17:04 dyskutuje na temat istoty Boga ale naukowo rozważam "dlaczego istnieje cokolwiek" a ty od razu przechodzisz do religii i "wskrzeszania zmarłych". Bóg, z definicji, jest Wszechmogący może zatem się stwarzać „z niczego”. Natomiast materia, jak pokazują wszelkie prawa chemii, fizyki i innych nauk, takiej właściwości, z definicji, nie ma. Oczywiście materialista może uzupełnić model materialistyczny o założenie, że wyjątkowo czy cudownie powstała materia miała możliwość samostworzenia się „na początku” ale to oznaczałoby przypisanie materii cech boskich właśnie a więc powrót do idei Boga. Innymi słowy mówiąc, uważam, że gdyby Boga nie było, to trzebaby go wymyśleć aby stworzyć bardziej spójny model opisujący świat. W tym miejscu znowu zadasz pytanie skąd dowód na takie a nie inne założenia dot. definicji materii czy Boga, względnie założeń połączonych z określoną tezą. Otóż nie ma takiego dowodu w nauce, bo składa się ona z modeli, będących w naszym wobrażeniu odbiciem czy uproszczeniem rzeczywistości dla jej lepszego zrozumienia. Euklides przyjął określone aksjomaty i dedukcyjnie powstała z tego geometria ale euklidesowa. U Łobaczewskiego przyjęto inne założenia, inne definicje i stąd inne wnioski. W efekcie znowu wracamy do kwestii języka i co najmnej od Wittgensteina można zauważyć, że poza językiem nic nie istnieje. Językiem matematyki, naturalnym czy jakimś innym. Stąd człowiek ma swobodę konstruowania teorii wychodząc od różnych założeń i przyjmując różną logikę, bo i tu nie ma tej jednej, jedynie słusznej. Moja jest taka jak pisałem a twoja inna, nie mam z tym żadnego problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
muerte2 Re: muerte2, ja nie 26.06.08, 19:45 toja3003 napisał: > nie mam z tym żadnego problemu. Osobiście również nie mam z tym problemu. A już z pewnością najmniejszy problem mam z kwestią istnienia Boga. Skoro mamy, Twoim, zdaniem swobodę w konstruowaniu teorii, a jeszcze większą swobodę w sposobie postrzegania istoty Boga, to w zasadzie ktokolwiek powie cokolwiek - każdy ma rację. A w zasadzie jej nie ma i wszystko to jest akademicką wariacją. A jeżeli będziesz się upierał, że Bogiem jest samostwarząjąca się materia, to Cię na koniec ukamienują "prawdziwi" tutejsi wierzący ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 "w zasadzie" tak. Tak właśnie działa nauka. Przyjm 27.06.08, 10:27 Tak właśnie działa nauka. Przyjmuje się na wiarę pewne dogmaty i na zasadzie aksjomatyczno-dedukcyjnej wyprowadza twierdzenia typu założenie-teza-dowód. Owe aksjomaty mają zatem kluczowe znaczenie o czym pisałem w kontekście logik (binarnej, wielowartościowej, rozmytej). Oczywiście teoria jest w nauce weryfikowana empirycznie ale tu też przyjmuje się pewne modele dla eksperymentalnych pomiarów, też jest obserwator, jego zmysły i definicja „istnienia”. Fizyka to za mało aby odpowiedzieć na zadane wyżej pytanie. W jaki sposób badać fenomeny związane z naturą człowieka jak świadomości czy wolnej woli? Tylko mierząc oddziaływania bio-chemo- elektromagnetyczne w mózgu? Owszem, można modelowo przyjąć, że wiara i nauka to „przeciwieństwa” ale to tylko model czyli uproszczenie rzeczywistości. Jest tylko jedna rzeczywistość, z jednym ludzkim gatunkiem, i jej pełne zrozumienie tylko od strony religijnej albo tylko od strony naukowej jest niemożliwe. Rzeczywistość jest naukowo-religijna a człowiek jest istotą religijno-naukową. Odpowiedz Link Zgłoś
astrotaurus Re: "w zasadzie" tak. Tak właśnie działa nauka. P 27.06.08, 10:38 toja3003 napisał: **Tak właśnie działa nauka. Przyjmuje się na wiarę pewne dogmaty** Aha! Ale mówisz o nauce religii...? Bo z tego co ja wiem to prawdziwa nauka niczego nigdy nie przyjmuje na wiarę , a już najmniej dogmatów w sensie religijnym. W każdym razie wymiękam. Wygrałeś. Wedle Twojej wersji nauki teoria boga jest niewątpliwie naukowo spójna. Cóż, życzę zdrowia! Odpowiedz Link Zgłoś
kijwoko Re: "w zasadzie" tak. Tak właśnie działa nauka. P 27.06.08, 11:26 > Wedle Twojej wersji nauki teoria boga jest niewątpliwie naukowo spójna. > Cóż, życzę zdrowia! Wiesz, dla takich jak on, teoria boga jest zawsze spojna, chocby na zasadzie: "bog moze wszystko, w szczegolnosci moze... go nie byc" ;) (jak tu z czyms takim dyskutowac?) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 co to znaczy "prawdziwa nauka"? 27.06.08, 12:28 Kto definiuje jej "prawdziwość" i jak? I dlaczego twierdzisz, że "nauka niczego nigdy nie przyjmuje na wiarę", skoro przyjmuje i to często. Tak właśnie działa nauka. Przyjmuje się na wiarę pewne dogmaty i na zasadzie aksjomatyczno- dedukcyjnej wyprowadza twierdzenia typu założenie-teza-dowód. Owe aksjomaty mają zatem kluczowe znaczenie o czym pisałem w kontekście logik (binarnej, wielowartościowej, rozmytej). Oczywiście teoria jest w nauce weryfikowana empirycznie ale tu też przyjmuje się pewne modele dla eksperymentalnych pomiarów, też jest obserwator, jego zmysły i definicja „istnienia”. Fizyka to za mało aby odpowiedzieć na zadane wyżej pytanie. W jaki sposób badać fenomeny związane z naturą człowieka jak świadomości czy wolnej woli? Tylko mierząc oddziaływania bio-chemo-elektromagnetyczne w mózgu? Odpowiedz Link Zgłoś
astrotaurus Re: co to znaczy "prawdziwa nauka"? 27.06.08, 12:43 toja3003 napisał: ** Kto definiuje jej "prawdziwość" i jak? I dlaczego twierdzisz, że "nauka niczego nigdy nie przyjmuje na wiarę", skoro przyjmuje i to często. Tak właśnie działa nauka. ** Wiesz, to może Ty zdefiniuj wszystko (naukę, dogmaty itp) jak uważasz, a ja dopiero zobaczę czy warto z Tobą gadać. **Fizyka to za mało aby odpowiedzieć na zadane wyżej pytanie. W jaki sposób badać fenomeny związane z naturą człowieka jak świadomości czy wolnej woli? Tylko mierząc oddziaływania bio-chemo-elektromagnetyczne w mózgu** Domniemywam, że masz obcykane lepsze, nie tak prostackie jak fizyka sposoby na poznanie świata... Oczywiście nie mam pojęcia co sie u Ciebie kryje pod definicją "fizyka"..... Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 ja opieram się na powszechnie 27.06.08, 13:52 przyjętych definicjach nauki. Poglądy, które reprezentuję są naukowymi poglądami jakie można znaleźć w naukowych czasopismach. Nie chcesz do nich sięgnąć nic na to nie poradzę. Być może rozumiesz pojęcie „nauka” w swoisty i zawężony sposób? Proponuję trzymać się powszechnie przyjętych definicji a takowymi są normy prawne obowiązujące w Polsce. Definiują one dyscypliny naukowe, w których nadaje się stopnie naukowe oraz uczelnie, które mogą to robić i wydają one naukowe czasopisma. Zatem jeżeli na uczelni U jest wydział W prowadzący badania w dyscyplinie D i publikujący recenzowany artykuł A w czasopiśmie naukowym C podpisany przez profesora P to poglądy tam głoszone są z definicji prawnej naukowe. Koniec kropka. Mogą się one tobie nie podobać, możesz się z nimi nie zgadzać ale nie możesz podważyć ich naukowości. Konkretnie: niech U=Katolicki Uniwersytet Lubelski a D=Teologia. KUL jest uczelnią, teologia jest dyscypliną naukową (Zgodnie z uchwałą Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów z dnia 24 października 2005 roku w sprawie określenia dziedzin nauki i dziedzin sztuki oraz dyscyplin naukowych, Monitor Polski z dnia 12 grudnia 2005 roku) i chyba jest jasne, że profesor, który jest wyświęconym księdzem nie napisze inaczej niż tak jak ja tzn. „Bóg jest Stworzycielem Wszechświata”. Taki pogląd jest zatem naukowy cnd. Oczywiście były próby, np. w ZSRR, aby wymuszać, że naukowe mogą być tylko poglądy materialistyczne ale te czasy się skończyły. Fizyka to ważne narzędzie badawcze ale o fizyka ma do powiedzenia na temat sfery uczuciowej człowieka? Nic. Co ma do powiedzenia na temat sfery duchowej? Nic. A sfera ta jak najbardziej w człowieku istnieje. Co fizyka wie na temat miłości? Co wie na temat strachu, wolnej woli, zajwisk psychologicznych, społecznych. Fizyk potrafi numerycznie opisać spektrum akustyczne V-tej symfonii Beethovena ale czy w ten sposób pokazał całą prawdę o muzyce? Wątpię. A jak fizyka tłumaczy fakt, że poruszyłem moją rękę. Powiedziałem sobie „ręka do góry” i proszę parę kilo mięśni i kości się rusza a przecież moja myśl to nie masa czy energia więc jak niematerialna myśl może poruszyć materialną rękę. Czy może myśl to też tylko bio-chemo-elektromagnetyczno impulsy? Mówiłem o podejściu interdyscyplinarnym, bo człowiek (obserwator) to nie maszyna są przykły związane z osiągnięciami w obszarze relatywizmu poznawczego, znanych od niemal 100 lat (Gödel, Einstein, Heisenberg, Wittgenstein, Gadamer). Dodam jeszcze jeden wzmiankowany: logika. Potrzebna w każdym rozumowaniu. Ale jaka pytam? Co znaczy wynik, statystyka, bez interpretacji? Ktoś mówi, że coś „jest” albo, że „nie jest”. W logice binarnej to proste ale dlaczego takie uproszczenie miałoby lepiej opisywać rzeczywistość niż zbiory rozmyte? I wówczas natychmiast pojawia się problem. Tak właśnie działa nauka. Przyjmuje się na wiarę pewne dogmaty i na zasadzie aksjomatyczno-dedukcyjnej wyprowadza twierdzenia typu założenie-teza-dowód. Owe aksjomaty mają zatem kluczowe znaczenie o czym pisałem w kontekście logik (binarnej, wielowartościowej, rozmytej). Oczywiście teoria jest w nauce weryfikowana empirycznie ale tu też przyjmuje się pewne modele dla eksperymentalnych pomiarów, też jest obserwator, jego zmysły i definicja „istnienia”. Fizyka to za mało aby odpowiedzieć na zadane wyżej pytanie. Zacznijmy zatem od tytana fizyki i kosmologii współczesnej tj. Stephena Hawkinga. Np. “W poszukiwaniu Teorii Wszystkiego”. Polecam rozdział XIII dotyczący „Pochodzenia Wszechświata”. Hawking wielokrotnie rozważa tam Boga jako jego przyczynę. Odpowiedz Link Zgłoś
astrotaurus Re: ja opieram się na powszechnie 27.06.08, 14:40 Jasne!, jeśli teologia jest dla Ciebie dyscypliną naukową, a nie wynaturzeniem filozofii, to rzeczywiście wszystko się zgadza. Jeśli przyjmiemy, że jest bóg i że jest on wszechmocnym stworzycielem świata, to oczywiste i naukowe jest, ze bóg jest i że stworzył świat. Może w owym wiekopomnym rozporządzeniu zapomnieli dodać, że teologia jest nauką jedynie etymologicznie. :D I sam chyba się poruszasz w jakichś ciasnych i schematycznych korytarzach myślowych, skoro, według Ciebie, fizyka zdolna jest tylko do opisania spektrum akustycznego jakiegoś skocznego kawałka. Ja wiem, że miłość, strach, wolna wola, zjawiska psychologiczne i społeczne istnieją tylko jako emanacja fizycznych procesów materii. Tu, oczywiście też masz tę wyższość nade mną, że tu możesz sobie naukowo założyć istnienie duszy nieśmiertelnej, która mimo braku jakiegokolwiek ciała materialnego istnieje sobie pod opieką naukowo założonego boga czy szatana, czy innego Potwora Spaghetti. Ja jestem fanem Ockhama i jego brzytwy. **Tak właśnie działa nauka. Przyjmuje się na wiarę pewne dogmaty i na zasadzie aksjomatyczno-dedukcyjnej wyprowadza twierdzenia typu założenie-teza-dowód.** Jeśli mówisz o teologii, to o.k. - już rozumiem, że tak w tej "nauce" może być. Ba! MUSI ! :D A czy jakaś inna nauka tak działa...? Jakie dogmaty przyjmuje na wiarę...? jakiś przykład....? Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Już Leibniz powiedział, że model rzeczywistości ni 27.06.08, 14:53 Już Leibniz powiedział, że model rzeczywistości nie może być bardziej złożony od niej samej, bo wówczas niczego by nie wyjaśniał. To też obowiązuje nadal. Czyli jeżeli model z Bogiem jest bardziej spójny od tego bez, co pokazałem wcześniej i udowodniłem, to taki model spełnia założenia Leibniza i Ockhama cnd. Otóż fizyka stosuje do opisu świata aparat matemmatyczny, który stara się werfyikować empirycznie. Matematyka jest zaś dziedziną aksjomatyczno-dedukcyjną. U jej fundamentów znajdują się aksjomaty, które przyjmuje się dogmatycznie na wiarę, bo aksjomat jest, z definicji, „prawdą”. Tymczasem na każdy aksjomat jest inny aksjomat. Proste równoległe nie przecinają się w geometrii euklidesowej ale np. Łobaczewski przyjął inne założenia. W logice boolowskiej są tylko 2 kategorie: „prawda” i „fałsz”, natomiast w logice wielowartościowej ten aksjomat nie obowiązuje. Nie ma zatem w nauce niepodważalnych pewników. Więcej, już w ramach samego systemu aksjomatycznego istnieją zdania, o których prawdziwości czy fałszywości nie jesteśmy w stanie niczego powiedzieć w ramach tego systemu (twierdzenia Gödla). Z kolei empiria także nie jest jakimś absolutem, w który trzeba bezwarunkowo wierzyć. Nie ma „czystych danych empirycznych”. Zawsze związane są one z naszą zmysłową i modelową interpretacją. Zmysły mają swoje ograniczenia a model jest tylko uproszczeniem rzeczywistości. Z kolei w obliczu unikalności pewnych obiektów nie mamy szans na powatrzalność doświadczeń, względnie na ich przeprowadzenie. Jest jeden gatunek ludzki z jedną historią i cywilizacją, jedna Ziemia i jeden Wszechświat, który znamy, z jedną ewolucją materii i przyrody ożywionej. To powoduje, że szukanie odpowiedzi na pytanie „dlaczego w ogóle istnieje coś” wymaga podejścia interdyscyplinarnego. Nie obejdzie się tu bez gadamerowskiej hermeneutyki i relatywizmu lingwistycznego w sensie wittgensteinowskim. Sama fizyka niewiele ma do powiedzenia na temat fenomenu świadomości, bo nie zajmuje się funkcjonowaniem obiektów żywych. Takie pojęcia jak np. wolność czy świadomość są jej obce. Tu potrzebne są z jednej strony dokonania nauk humanistycznych a z drugiej ich powiązanie np. z biologią, chemią, genetyką, informatyką (infogenetyką), neurologią; z fizyką też ale jak widać nie tylko. Tak, organizmy biologiczne to nie tylko maszyneria biochemiczna. Powtórzę: maszyneria nie tłumaczy fenomenu samoświadomości. Owszem, myśli są związane z działaniem mózgu który realizuje pewne algorytmy przetwarzania informacji. Ale uważam, że to wcale nie jest tak „po prostu”. I fizyka niewiele tu pomoże. Powiadasz: „prawo” a zatem jakiś „algorytm”, „informacja”. Zapytam zatem też „po prostu”: czym jest informacja? Cóż może nam tu jedynie fizyka odpowiedzieć? Niewiele. Owszem istnieje zgrabna definicja entropiczna, są prace Shanonna (to już teoria informacji) ale też będące opisem ilościowym. A co z kontekstem informacji? A jest ona jak najbardziej kontekstowa. I znowu wracam do samoświadomości. Czy informacja, jako taka, ma własności materialne? Jeśli tak to jakie? I nie mówię o nośnikach danych tj. reprezentacji informacji ani o fizycznym transporcie jonów wapnia w mózgu bądź innych sygnałach elektro-chemo-magnetycznych. Idea (informacja) jako taka jest czymś niematerialnym (choć ma materialną reprezentację ale to nie to samo). Jak fizyka (czy w ogóle nauka) tłumaczy fakt, że coś niematerialnego, np. sama moja myśl, wola, jest w stanie poruszyć jak najbardziej materialną ręką ważącą parę kilo? Uważasz, że to „po prostu” taki sam proces jak zderzenie dwóch kulek, które opisują klasyczne równania mechaniki? Wątpię. Jeśli zatem po tych argumentach chcesz się dalej upierać przy „obowiązywalności, do której aspirują twierdzenia naukowe.” to ja pragnę podkreślić, że owa „obowiązywalność” jest podważalna. Masz prawo wyznaczać granice zasadzie przyzynowości i przyjmować okeśloną definicję czasu (ciekawe na jakiej się opierasz?) Ale ja mam prawo przyjąć inną a jest ich wiele. I każda z nich jak najbardziej uznawana w nauce. Odpowiedz Link Zgłoś
astrotaurus Re: Już Leibniz powiedział, że model rzeczywistoś 02.07.08, 10:57 toja3003 napisał: **Już Leibniz powiedział, że model rzeczywistości ......** Ty masz zdrowie , człowieku. Tyle pseudointelektualnego bełkotu zamiast powiedzieć o co Ci konkretnie chodzi. :D Domyśliłem się jedynie, że może Ci chodzić o to, iż jedynie twierdzenie naukowe o istnieniu boga ma obowiązywalność niepodważalną. Rozmach masz imponujący, ale z brzytwą Ockhama ma on niewiele wspólnego. A ja jestem prostym człowiekiem i wolę po nitce do kłębka. :) Zamiast więc popisywać się elokwencją mów coś do rzeczy i nie wszystko naraz. Zgodziłem się z Tobą (bo cóż się kopać z koniem?), że bóg jest naukowym faktem, skoro opowiada o nim teologia, która wedle rozporządzenia może kościelnym tytuły naukowe wedle woli przyznawać. Cóż więc wnoszą dywagacje na temat logiki wielowartościowej? Chcesz niepodważalne istnienie boga sam podważyć??? Tyle że , gdybyś chciał mi coś rozjaśniać powinieneś przyjąć założenie, że ja nie zgodzę się nigdy na stawianie naukowego znaku równości między teologią, a matematyką. Nie zgodzę się nigdy na stawianie znaku równości między religijnym dogmatem, a matematycznym aksjomatem. I szkoda by było Twojego zachodu. Może jestem prymitywem, z którego słusznie sie naśmiewałeś choćby tu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=81326158&wv.x=2&a=81425757we wzmiance o noblistach i profesorach. Może laureaci Nagrody Templetona lepiej popychają świat do przodu , a może jest jakiś jeszcze lepszy wyznacznik, którego nie znam.... Może Ty jesteś lepszy od Demokryta i Łobaczewskiego.... może... Pozostanę jednak niewiernym Tomaszem i poczekam, aż opisy cudów będą publikowane w innych, niż teraz pismach, a nagrody za dowód istnienia boga będą przyznawane przez inne, niż teraz kapituły. :D Ciągle bowiem widzę, że żadna teoria boga kupy się nie trzyma. Współczesne teorie boga z kreacjonizmem na czele nie są nowym , śmiałym pomysłem, stworzonym na coraz szerszej bazie myślowej , ale są cofaniem się. Nie umacniają się w miarę zdobyczy nauki, tylko się kurczą. Bogowie są coraz bardziej enigmatyczni i coraz bardziej odlegli od naszego wszechświata. Ale, spoko! Jeśli bóg jest i ma/miał cokolwiek z naszym światem wspólnego, to dojdziemy i do tego. Wyśledzimy go. Wprawdzie po okresie aktywności (stworzenie, dyktowanie biblii, potopy, wniebowzięcie pewnej Żydówki itp) bawi się z nami w chowanego, ale kiedyś mu przejdzie i znowu pozwoli się zobaczyć. :) Tak sobie gadam, choć nie wiem ciągle w jakiego konkretnie boga Ty wierzysz. Choć Ty nie musisz wierzyć, Ty po prostu naukowo wiesz. Przecież masz rozporządzenie! I to wcale nie jest zabawne. :( Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 okopałeś się na swoich dogmatach - można, 03.07.08, 11:07 a kiedy doświadczalnie zostanie udowodniona bezprzyczynowość oraz powstawanie czegoś z niczego, chętnie zrewiduję moje poglądy, na razie są one niepodważalne. Ja tylko pytam „dlaczego w ogóle istnieje coś” a nie „jaki jest Bóg”. Stąd nieporozumienia wynikające ze stosowania binarnej logiki na zasadzie „jeżeli są dwa różne zdania to oba nie mogą być prawdziwe”. Binarna logika to tylko pewien model, w logice wielowartościowej dochodzimy do innych wniosków. Owszem prawda jest tylko jedna ale to nie jest binarna wartość zero lub jeden, bo prawda jest niezwykle złożona i ta sama prawda może być różnie postrzegana z różnych stron. Tak jak jedna kula, która jest tylko jedna ale widziana z różnych stron może być widziana inaczej - jeden obswerwator powie „kula jest czerwona” a drugi powie „kula jest zielona” i obaj mają rację. A nie ma takiego człowieka, który mógłby powiedzieć „widzę całą kulę”, bo w tej metaforze oznaczałoby to, że jest ktoś kto poznał całą prawdę. Jest ktoś taki? Nie. Odpowiedz Link Zgłoś
astrotaurus Re: okopałeś się na swoich dogmatach - można, 03.07.08, 15:28 toja3003 napisał: **okopałeś się na swoich dogmatach - można,** Aha! Ja na dogmatach? A co to jest w Twoim mniemaniu dogmat i na jakich dogmatach ja się, Twoim zdaniem, okopałem? To chyba jedyna kwestia nad jaką jako-tako panowałeś. Zresztą taka jest konstrukcja Twoich postów: na początku bąkniesz coś niby w nawiązaniu do wypowiedzi rozmówcy, a potem wklejasz jakieś cytaty czerpane skądsiś chaotycznie do różnych wątków i różnych rozmów. I nie masz nad tym jakiejkolwiek kontroli, bo to o logice binarnej i czerwono - zielonej kuli było już użyte nawet w tym wątku i równie bez sensu jak teraz. Jeśli zaciął Ci się różaniec z cytatami, to ja na pewno już Ci podziękuję: było mi bardzo niemiło z Tobą gadać. Gdybyś się zdecydował wziąć osobiście udział w jakiejś rozmowie to spróbuj choć z grubsza określić temat, cel, zakres elementarnych pojęć itp. Może coś z tego wyjdzie. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 jeszcze raz:tak właśnie działa nauka. Przyjmuje si 04.07.08, 09:14 Tak właśnie działa nauka. Przyjmuje się na wiarę pewne dogmaty i na zasadzie aksjomatyczno-dedukcyjnej wyprowadza twierdzenia typu założenie-teza-dowód. Owe aksjomaty mają zatem kluczowe znaczenie o czym pisałem w kontekście logik (binarnej, wielowartościowej, rozmytej). Masz prawo mieć swoje wierzenia, swoje dogmaty. A ja mam prawo mieć inne. I daruj sobie charakterystyczne dla twoich postów dygresje typu "bez sensu", "nie masz nad tym jakiejkolwiek kontroli". Tak wiem. Ty piszesz z sensem, ja piszę bez sensku. Kropka. Chcesz rozmawiać o kwestii czy o osobach dyskutantów? Można bez końca prowadzić dialog typu „ja mam rację a nie ty”, „a nieprawda, bo to ja mam rację”, „wcale nie, to ja mam rację”. I tak w kółeczko. Odpowiedz Link Zgłoś
astrotaurus Re: jeszcze raz:tak właśnie działa nauka. Przyjmu 05.07.08, 02:10 toja3003 napisał: **Masz prawo mieć swoje wierzenia, swoje dogmaty. A ja mam prawo mieć inne.** A po co mówisz coś, co jest oczywiste, czyli to, że mamy prawo do wierzeń i dogmatów? Takie jest prawo i o czym tu gadać? Zarzuciłeś mi wręcz, że okopałem się na jakichś dogmatach. Prosiłem o wskazanie ich, a Ty znowu rżniesz głupa i mącisz beztreściowo od innej strony. **Chcesz rozmawiać o kwestii czy o osobach dyskutantów?** A o jakiej kwestii rozmowa się toczy? Wklejasz jak nakręcony zlepki z jakiegoś gotowca i to się nazywa według Ciebie rozmową? Czy Amerykanie wierzą w boga, o jakim tutaj mówisz, czy mówimy na temat "dlaczego coś jest?" ? Jeśli możliwe jest (w x czasie) każde zdarzenie i to jest według Ciebie dowód na istnienie/zaistnienie boga może to być też dowodem na nieistnienie boga (o seksie mojej zmarłej babci już nie wspominam). Czemu więc twierdzisz , że bóg jest, skoro powinieneś twierdzić ze bóg jest i go nie ma. Rozmywa Ci się logika rozmyta? I tak można by długo, bo to co w tym wątku prezentujesz to chaos i bełkot. Zdecyduj się, jak już prosiłem o czym chcesz mówić i jakim zasobem pojęciowym się posługiwać. W powszechnym encyklopedyczno-słownikowym ujęciu np. teologia to nie jest nauka, a dogmat religijny nie jest aksjomatem matematycznym. Masz lepsze definicje? "Bóg jest wszechmogący, więc mógł stworzyć z niczego materię, która nie może powstać z niczego, a potem mógł zabrać w kosmos ożywionego zmarłego kaznodzieję i jego mamusię..." Dogmat poganiany dogmatem - to jest tylko w religii/teologii możliwe. Żadna nauka podobnego debilizmu nie przetrzymałaby. O przykłady matematyki z dogmatami też Cię prosiłem.... Ech, ręce opadają... Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 zdecyduj się: 07.07.08, 10:41 mówisz "prawo do wierzeń i dogmatów? Takie jest prawo i o czym tu gadać?". O niczym ale czemu zdanie dalej oburzony mówisz: "okopałem się na jakichś dogmatach.". "Prosiłem o wskazanie ich". Ja mam ci wskazywać twoje dogmaty? Po to żebyś to komentował "po co mówisz coś, co jest oczywiste". Bo towje wierzenia są chyba dla ciebie oczywiste prawda? Argumenty typu " rżniesz głupa i mącisz beztreściowo", "prezentujesz to chaos i bełkot" "ręce opadają" mnie nie przekonują. Można bez końca prowadzić dialog typu „ja mam rację a nie ty”, „a nieprawda, bo to ja mam rację”, „wcale nie, to ja mam rację”. I tak w kółeczko. Już wyjaśniałem, że Jasiu Kowalski może uważać, że astrologia to nauka a Grześ Piotrowski może uważać, że nie i po to są normy prawne aby znaleźć wspólne stanowisko. Tak długo jak będą naukowe badania, ludzie nauki, profesorowie, naukowe czasopisma, które zajmują się teologią, tak długo nie można tej dyscypliny oficjalnie ogłaszać „nienaukową”. Oczywiście możesz mieć swoje zdanie. Niektórzy np. twierdzą, że nauka to matematyka a fizyka to nie nauka ale rzemiosło. Co z tego? Każdy może mieć swoje zdanie ale po to są Konferencje Rektorów Polskich, Uczelnie definiujące swoje Wydziały, regulacje ministerialne, rządowe, parlamentarne żeby wypracowywać wspólne stanowisko. Masz prawo ignorować Polskie Normy i Polskie Prawo i twierdzić, że ruch prawostronny to bzdura i Anglicy wiedzą lepiej i respektujesz tylko lewostronny. I co z tego? Teologia jest dyscypliną naukową (Zgodnie z uchwałą Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów z dnia 24 października 2005 roku w sprawie określenia dziedzin nauki i dziedzin sztuki oraz dyscyplin naukowych i artystycznych, Monitor Polski z dnia 12 grudnia 2005 roku) i chyba jest jasne, że profesor, który jest wyświęconym księdzem nie napisze inaczej niż tak jak ja tzn. „Bóg jest Stworzycielem Wszechświata”. Taki pogląd jest zatem naukowy cnd. Odpowiedz Link Zgłoś
astrotaurus Re: zdecyduj się: 13.07.08, 09:15 Parę razy próbowałem..., podchodziłem jak do jeża, bo sensowna rozmowa z prestigitatorstwem słownym jest niemożliwa, ale przemogłem się i jeszcze raz spróbuję. :) toja3003 napisał: **mówisz "prawo do wierzeń i dogmatów? Takie jest prawo i o czym tu gadać?". O niczym ale czemu zdanie dalej oburzony mówisz: "okopałem się na jakichś dogmatach.". "Prosiłem o wskazanie ich". Ja mam ci wskazywać twoje dogmaty? Po to żebyś to komentował "po co mówisz coś, co jest oczywiste". Bo towje wierzenia są chyba dla ciebie oczywiste prawda?** A jakie wypatrzyłeś "moje wierzenia"? Chyba że na to sformułowanie też masz jakaś dziwaczną definicję. Ja wiem, że w moim rozumieniu wiary i wierzeń jakakolwiek wiara i wierzenia są mi z natury obce - odrzucam taki sposób odbioru świata. Z powyższego wynika jednakże (chyba) , że dla Ciebie słowo dogmat obejmuje również warunki z realnego, otaczającego nas świata - warunki podlegające jak najbardziej logice binarnej, w tym zasady demokracji i cywilizowanej dyskusji. Czy miedzy takimi dogmatami, a np. dogmatem kk o lataniu w kosmos niektórych Żydów stawiasz jakościowy znak równości? **Argumenty typu " rżniesz głupa i mącisz beztreściowo", "prezentujesz to chaos i bełkot" "ręce opadają" mnie nie przekonują.** Kolejna głupawa sztuczka. Te sformułowania były użyte w konkretnym miejscu i konkretnym kontekście i tam, i tylko tam miały swoje znaczenie. **Już wyjaśniałem, że Jasiu Kowalski może uważać, że astrologia to nauka a Grześ Piotrowski może uważać, że nie i po to są normy prawne aby znaleźć wspólne stanowisko.** O.K., ale dlaczego dla takiego potężnego umysłu, który na tysiąc sposobów wałkuje dowolną kwestię w dziesięciu różnych logikach pośrednia definicja nauki wynikająca z jednego z wielu rozporządzeń, definicja sprzeczna z definicjami słownikowo-encyklopedycznymi, staje się, według Ciebie, jedyną i obowiązującą , dysponującą niezachwianą wartością w logice binarnej. Teologia jest nauką i już, powiadasz. Bóg jest i już. Dlaczego, poddając logicznemu rozmywaniu wszystko inne - w tych dwóch przypadkach bronisz się przed tym? I mów za siebie, bo na zajmowanie się kolejnymi wklejkami byle jak dopasowanymi do treści wątku na pewno nie będę się zajmował. Na razie jest sporo rozbieżności w rozumieniu podstawowych pojęć, więc powściągnij rozmach i skup się może, jak już wcześniej prosiłem, na tym co zgrzyta. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 skoro moje kolejne 14.07.08, 16:06 argumenty kwitujesz dygresjami typu "Kolejna głupawa sztuczka" (tak wiem, te sformułowania były użyte w konkretnym miejscu i konkretnym kontekście i tam, i tylko tam miały swoje znaczenie.) to dziękuję za uwagę i rozmowę. Odpowiedz Link Zgłoś
astrotaurus Re: astrotaurus, twoje 26.06.08, 16:59 toja3003 napisał: **"argumenty" typu: "Nie kombinuj, człowieku!"** A to czemu kombinujesz? Polemizujesz z czymś co sam wymyśliłeś jako niby argument strony przeciwnej, a na pytanie po co to robisz wyjeżdżasz z nowym wykładem na temat kwestii, których nigdy nie zamierzałem podawać w wątpliwość. **"w tym co mówisz nie ma za grosz sensu"** No to wytłumacz jaki widzisz sens w nazywaniu wierzącymi ludzi, którzy odrzucają wiarę. **"Czujesz bluesa?"** A czujesz? Twierdzisz, ze istnieje coś, na istnienie czego nie masz ŻADNYCH dowodów. Nie masz ŻADNYCH dowodów na istnienie czegoś co według Ciebie jest przyczyną i operatorem WSZYSTKIEGO. **"Twoja "definicja" jest śmieszna"** Może się mylę, może masz jakieś dowody na uzasadnienie takiej "definicji". Może potrafisz wyjaśnić jak bóg mógł się stworzyć, jeśli go wcześniej nie było, albo jeszcze jajeczniej: jak mógł się stworzyć, jeśli wcześniej był? **"Chodziłeś kiedyś do jakiejś szkoły?"** No dobra, już widzę, że fizykę i astronomię w jakimś zakresie przerabiałeś. Ale logiki nie. I w ogóle zestaw szkolnych przedmiotów pozostawił w Twojej głowie chaos, zamiast uporządkowanego i spójnego sposobu obserwacji i poznawania świata. **"wszyscy ludzie byli tak ciemni jak Ty"** Bo taka jest prawda . Kiedyą piorun był bogiem i Słońce, i co bądź. Dzisiaj tylko zwolennicy kreacjonizmu sie bronią. I to nie bronią się argumentami, bo ich nie są w stanie znikąd wziąć, tylko wycofują się z bogiem w te rejony, w których niemożliwe jest udowodnienie im czarno na białym bzdurności ich twierdzeń. I tylko dlatego toja3003 może się napuszyć i powiedzieć: wymyśliłem, że jest bóg i mi to pasuje! A ja Ci powtórzę: mimo wielu tysięcy lat działalności Twojego boga nie masz ŻADNYCH dowodów na jego istnienie. Nie masz ŻADNYCH dowodów na jego oddziaływanie na nasz świat. Nie masz ŻADNYCH racjonalnych przesłanek, aby upierać się przy prawdziwości swojej bajki. **Otóż ja nie czekam ale już dziś badam naukowo odpowiedzi na postawione pytanie i nie uznaję zakazanych tematów w nauce a kryterium odpowiedzi jest spójność modelu a model z Bogiem wykazuje tu wyższość nad modelem bez.** Ho ho, cóż za buńczuczna postawa! Nie uznajesz zakazanych tematów? A cóż to za argument? Przecież jeśli ktoś zakazuje jakichś tematów, to tylko kościelni w obronie swojej religii. I bardzo jestem ciekaw tych Twoich naukowych odpowiedzi, bo jeśli model z bogiem jest dla Ciebie naukowo spójny, to ja Ci życzę zdrowia! Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 astrotaurus, nadal 26.06.08, 17:12 dyskutujesz na temat dyskutanta (czyli mnie) a nie o sprawie. Rozmawiajmy o sprawie a nie o sobie. Cóż wnoszą do dyskusji stwierszenia: "czemu kombinujesz?" "zestaw szkolnych przedmiotów pozostawił w Twojej głowie chaos" "cóż za buńczuczna postawa!" itp. "fizykę i astronomię w jakimś zakresie przerabiałeś. Ale logiki nie." Twierdzę, że niewiele i proponuję nie dyskutować kto ma chaos w głowie, kto przerabiał logikę a kto nie. Pytasz skąd dowód na takie a nie inne założenia dot. definicji materii czy Boga, względnie założeń połączonych z określoną tezą. Otóż nie ma takiego dowodu w nauce, bo składa się ona z modeli, będących w naszym wobrażeniu odbiciem czy uproszczeniem rzeczywistości dla jej lepszego zrozumienia. Euklides przyjął określone aksjomaty i dedukcyjnie powstała z tego geometria ale euklidesowa. U Łobaczewskiego przyjęto inne założenia, inne definicje i stąd inne wnioski. W efekcie znowu wracamy do kwestii języka i co najmnej od Wittgensteina można zauważyć, że poza językiem nic nie istnieje. Językiem matematyki, naturalnym czy jakimś innym. Stąd człowiek ma swobodę konstruowania teorii wychodząc od różnych założeń i przyjmując różną logikę, bo i tu nie ma tej jednej, jedynie słusznej. Moja jest taka jak pisałem a twoja inna, nie mam z tym żadnego problemu. Zauważ, że taka konstrukcja myślowa jest bardziej spójna od materialistycznej. Po prostu Bóg, z definicji, jest Wszechmogący może zatem się stwarzać „z niczego”. Natomiast materia, jak pokazują wszelkie prawa chemii, fizyki i innych nauk, takiej właściwości, z definicji, nie ma. Oczywiście materialista może uzupełnić model materialistyczny o założenie, że wyjątkowo czy cudownie powstała materia miała możliwość samostworzenia się „na początku” ale to oznaczałoby przypisanie materii cech boskich właśnie a więc powrót do idei Boga. Innymi słowy mówiąc, uważam, że gdyby Boga nie było, to trzebaby go wymyśleć aby stworzyć bardziej spójny model opisujący świat. Zrewiduję moje poglądy jeśli zostaną obalone zasady: przyczynowości ii zachowania materii. Wiem, że istnieją modele teoretyczne, które próbują zastąpić zasadę przyczynowości zasadą samoprzyczynowości ale w żadnym laboratorium jak dotąd nie przeprowadzono doświadczenia obalającego zasadę zachowania materii. Można dokonywać jej transformacji ale nie samoprzyczynowego tworzenia. W ten ostatni sposób nie uzyskano dotąd choćby jednej, najmniejszej cząsteczki. Jeśli ktoś twierdzi inaczej to niech poda źródło naukowe opisujące takie powtarzalne doświadczenie. Pominę dalsze rozważania teoretyczne jakie warunki musiałyby być spełnione aby takie doświadczenie przeprowadzić. Heisenberg to przy tym drobnostka. M.in. musiałoby nie być żadnych pól ani czasoprzestrzeni, żadnych obserwatorów, żadnego Wszechświata. Niemożliwe? A więc taka teoria pozostaje bezdowodową spekulacją. Odpowiedz Link Zgłoś
astrotaurus Re: astrotaurus, nadal 27.06.08, 02:18 toja3003 napisał: **dyskutujesz na temat dyskutanta (czyli mnie) a nie o sprawie. Rozmawiajmy o sprawie a nie o sobie. Cóż wnoszą do dyskusji stwierszenia: "czemu kombinujesz?" "zestaw szkolnych przedmiotów pozostawił w Twojej głowie chaos" "cóż za buńczuczna postawa!" itp. "fizykę i astronomię w jakimś zakresie przerabiałeś. Ale logiki nie." Twierdzę, że niewiele i proponuję nie dyskutować kto ma chaos w głowie, kto przerabiał logikę a kto nie.** Już w jednym poscie wskazałem, ze wyrwane przez Ciebie z kontekstu wypowiedzi nie są beztreściowymi wykrzyknikami egzaltowanej pensjonarki, tylko fragmentami większej całości. Skup się więc na meritum, bo dalszy ciąg Twoich dywagacji dowodzi znowu poważnych braków w Twojej logice. Oczywiście w Twoim języku logika nie musi oznaczać poprawności rozumowania i wnioskowania, ale dobrze byłoby, abyś uprzedził, że posługujesz się jakimś innym językiem i innym systemem logicznym. Po mojemu wiara nie ma bowiem nic wspólnego z jakąkolwiek logiką. Przywołane przez Ciebie przykłady Euklidesa i Łobaczewskiego nic nie wnoszą do tematu. Oni obaj opisują rzeczy ciut odmienne, ale realne, mierzalne i sprawdzalne, będące różnymi aspektami tej samej rzeczywistości. Postawie, którą Ty prezentujesz, może jako idol przyświecać raczej Mendelejew, który odkrywszy część prawdy potrafił opowiedzieć coś o innych klockach łamigłówki. Tyle że on też mówił o sprawach realnych, a w Twojej konstrukcji bóg jest protezą myślową, bo nie masz ŻADNYCH podstaw do przypuszczeń, że coś/ktoś o postulowanych przez Ciebie cechach istnieje. Wspominałeś coś o naukowości swoich teorii i badań, a prezentujesz tylko bajkopisarstwo. Ludzie przez tysiąclecia na różne niewiadome znajdowali odpowiedź: "bóg" i pasowała im ta odpowiedź do wszystkiego była np. świetnym wyjaśnieniem pioruna kiedy jeszcze wiedzy o elektryczności nie było. Ty już wiedzę o elektryczności jakąś masz, więc nie nazwiesz bogiem piorunu, ale mechanizm powielasz bez zastrzeżeń - nazywasz bogiem swoja niewiedzę. **w żadnym laboratorium jak dotąd nie przeprowadzono doświadczenia obalającego zasadę zachowania materii. Można dokonywać jej transformacji ale nie samoprzyczynowego tworzenia. W ten ostatni sposób nie uzyskano dotąd choćby jednej, najmniejszej cząsteczki. ** Aha! Dobre! Stary nacjonalistyczno/obozowy dowcip: Amerykanin mówi, że znaleźli 150-letni drut, więc jest to dowód na to, że istniał wtedy u nich telegraf. Na to Rosjanin, że nie znaleźli 150-letniego drutu, więc to dowodzi, że u nich wtedy istniał już telegraf bez drutu. To, że nie znamy przyczyny istnienia materii nie dowodzi istnienia boga - tej materii stwórcy. Zresztą Ty sam w cudownie prosty sposób obalasz twierdzenie, że materia nie może powstać z niczego, skoro Twój bóg z niczego ją stworzył. Jeśli przyjmiemy tę facecje za fakt, to ciągle nie masz dowodu, że owo cudowne powstanie materii za przyczynę miało boga, a nie co innego. **A więc taka teoria pozostaje bezdowodową spekulacją.** A jak się nazywa Twoja teoria z bogiem? Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 pozwól astrotaurus, że 27.06.08, 10:36 pominę twoje "argumety" typu "wyrwane przez Ciebie z kontekstu wypowiedzi nie są beztreściowymi wykrzyknikami egzaltowanej pensjonarki" "w Twoim języku logika nie musi oznaczać poprawności rozumowania" "prezentujesz tylko bajkopisarstwo." "Aha! Dobre! Stary nacjonalistyczno/obozowy" bo niewiele wnoszą do tematu. Uważam, że nauka zatacza już wielkie koło – począwszy od pooświeceniowego krytykowania religii, przez postawę wobec niej neutralną, wróci do niej na gruncie czysto naukowym właśnie i to od strony nauk najbardziej ścisłych a nie humanistycznych. Jak wyobrażam sobi taki proces? Niewątpliwie mamy obecnie w fizyce do czynienia z krokiem w kierunku rozszerzenia modelu standardowego i unifikacją znanych nam oddziaływań, wszczególności grawitacyjnych. Jesteśmy blisko odkrycia grawitonu. Gdyby teoria pól Higgsa (byś może jest ich wiele) się potwierdziła, byłby to poważny krok w tym kierunku. Ale wówczas zanlezione odpowiedzi natychmiast prowokować będą do następnych pytań. Grawiton to jeszcze nie wszystko. Szereg biologów i genetyków, wysuwa przypuszczenie, że infogentyka czy spektukularne rozszyfrowywanie ludzkiego genomu w ostatnich latach nie tłumaczy całkowicie mechanizmu powstawania życia. Byś może istnieje również swego rodzaju biologiczne „pole życiowe”, mające swoje odpowiedniki we właściowściach pól fizycznych. Być może będziemy mogli kiedyś zacząć poszukiwania takiej „cząstki życia” i fizyko-chemo-biologicznego pola umożliwiającego rozwój życia. Z kolei socjologia poszukuje aktualnie pewnych podstawowych „cząstek” o charakterze kulturowym (teoria memów). Natychmiast powstaje tu zasadne pytanie o fizyczne odpowiedniki tych tworów. Ba, Demokryt gdy formułował swoją ideę atomu również nie miał mikroskopu elektronowego aby zajrzeć do wnętrza materii. A jednak taka idea była pomocna Bohrowi czy Ruthefordowi kiedy tworzyli podwaliny nowoczesnej fizyki. Dlaczego by więc nie pójść tropem biologicznego pola, memów, dalej nawet – założyć, że istnieją pola czy cząstki odpowiedzialne za inteligencję, świadomość. Swego rodzaju pole informacyjne. Jeśli by zatem udałoby się kiedyś połączyć wszytskie te pola i oddziaływnia, wszystkie fenomeny rzeczywistości, w jedną Teorię Wszystkiego, która byłaby znacznie szersza od tej o której fizyka mówi dziś, wówczas moglibyśmy zrobić kolejny krok: ważyć się na Teorię Teorii. Zrealizować odwieczne marzenie ludzkości i w spójny sposób połączyć całą naszą wiedzę. W takim momencie, różnice które dzisiaj jeszcze mogą wydawać się istotne – różnice między religią a nauką – mogłyby ulec naturalnemu zmniejszeniu na zasadzie konwergencji. W trakcie tego procesu, pewne teorie mogę pełnić rolę atraktorów, kto wie czy jednym z nich nie okaże się Najwyższa Symetria? Może więc warto w seminariach duchownych wykładać wyższą matematykę i fizykę kwantową? Jak pisałem dowodem na istnienie Boga jest istnienie Wszechświata, natomiast nie ma żadnego empirycznego dowodu na to, że Bóg nie istnieje. Porównałem listę cech Rzeczywistości i cech Boga i okazało się, że są podobne tzn. w istocie mówimy nie o różnych ale tożsamych bytach, reszta jest kwestią językową. Ja tylko stawiam pytanie „dlaczego w ogóle istnieje coś?” Również przyjmuję za słuszne teorie statystyczne. Np. powiadają one, że w czasie t = ∞ prawdopodobieństwo zajścia dowolnego zdarzenia p = 1. Np. gdzieś ktoś w jakimś świecie czy wszechświecie 100 niedziel z rzędu zagra w totka i 100 razy trafi 6-kę. Może nawet już zagrał? A zatem statystyka powiada, że zdarzenie polegające na istnieniu Boga jest też 100% pewne. Potrzeba tylko nieskończoną ilość czasu a tego przecież nie brakuje prawda? W przeszłości czy przyszłości, które to zresztą pojęcia są całkowicie umowne. Binarna logika to tylko pewien model, w logice wielowartościowej dochodzimy do innych wniosków. Owszem prawda jest tylko jedna ale to nie jest binarna wartość zero lub jeden, bo prawda jest niezwykle złożona i ta sama prawda może być różnie postrzegana z różnych stron. Tak jak jedna kula, która jest tylko jedna ale widziana z różnych stron może być widziana inaczej - jeden obswerwator powie „kula jest czerwona” a drugi powie „kula jest zielona” i obaj mają rację. A nie ma takiego człowieka, który mógłby powiedzieć „widzę całą kulę”, bo w tej metaforze oznaczałoby to, że jest ktoś kto poznał całą prawdę. Jest ktoś taki? Nie. Odpowiedz Link Zgłoś
astrotaurus Re: pozwól astrotaurus, że 27.06.08, 11:55 toja3003 napisał: **pozwól astrotaurus, że pominę twoje "argumety" typu....** A ja pominę, bez względu na Twoje pozwolenie czy jego brak Twoje wywody na temat kierunków poszukiwań nauki. Jestem wiernym fanem, kibicuję nowym osiągnięciom, choćby nie dawały one ostatecznej odpowiedzi w jakiejkolwiek kwestii. Też się cieszę na nowy zderzacz hadronów, cieszę się na nowe pytania jakie pojawią się z potwierdzenie (czy zaprzeczeniem teorii Higgsa) obserwuję jak mocno trzyma się religijny mempleks (może mocniej od innych :D ) etc. etc. Tyle że nie zmienia to nic w meritum. Twoja teoria boga ciągle się kupy naukowej nie trzyma, a porównanie z Demokrytem jest chyba trochę ... hmm... na wyrost. **W takim momencie, różnice które dzisiaj jeszcze mogą wydawać się istotne – różnice między religią a nauką – mogłyby ulec naturalnemu zmniejszeniu na zasadzie konwergencji.** No, czemu nie? W końcu owo zmniejszanie różnic na zasadzie konwergencji jest procesem rzeczywiście zachodzącym. W cywilizowanych krajach obiekt główny religii już dokonał konwergencji z całokształtu zjawisk świata do stanowiska kreatora. Przy czym atraktorem jest sama nauka. I gdzieś na końcu tego procesu trzeba będzie jednak przedefiniować trochę religię, bo w dotychczasowej wersji tej definicji jej całkowita unifikacja z nauką jest niemożliwa i vive versa. Chyba że pod koniec tego procesu religię w jej ówczesnym kształcie odłożymy tam gdzie jej miejsce - na półkę z historią i bajkami. **Jak pisałem dowodem na istnienie Boga jest istnienie Wszechświata, natomiast nie ma żadnego empirycznego dowodu na to, że Bóg nie istnieje. ** Ech, to Ty wprowadzasz pojęcie boga do obiegu społecznego, więc na Tobie ciąży obowiązek dostarczenia dowodu na jego istnienie. Nikt rozsądny nie będzie się zajmował przecież udowadnianiem nieistnienia czegoś co nie jest rozsądnie zdefiniowane i na istnienie czego nie ma żadnych źródeł informacji w otaczającym nas świecie. Wszelkie dotychczasowe definicje boga padły i dlatego na forum świata toczy się batalia religijnych o zarezerwowanie dla boga niemożliwej na razie do zbadania funkcji kreatora. A istnienie wszechświata jest dowodem na istnienie wszechświata, anie żadnego boga! :D **Porównałem listę cech Rzeczywistości i cech Boga i okazało się, że są podobne tzn. w istocie mówimy nie o różnych ale tożsamych bytach, reszta jest kwestią językową.** Taa, tylko że rzeczywistość istnieje w rzeczywistości, a bóg w Twojej głowie jedynie. I nazywanie tych dwóch bytów tożsamymi nazywa się urojeniem. W każdym języku. :D **Np. powiadają one, że w czasie t = ∞ prawdopodobieństwo zajścia dowolnego zdarzenia p = 1. Np. gdzieś ktoś w jakimś świecie czy wszechświecie 100 niedziel z rzędu zagra w totka i 100 razy trafi 6-kę. Może nawet już zagrał? A zatem statystyka powiada, że zdarzenie polegające na istnieniu Boga jest też 100% pewne.** Każdego, nawet najbardziej wydumanego? Super! To moja dawno zmarła babcia jeszcze sobie podupczy. Ha, może nawet po 4 razy dziennie przez 3 tygodnie z rzędu! **jeden obswerwator powie „kula jest czerwona” a drugi powie „kula jest zielona 8221; i obaj mają rację. A nie ma takiego człowieka, który mógłby powiedzieć „widzę całą kulę”, bo w tej metaforze oznaczałoby to, że jest ktoś kto poznał całą prawdę. Jest ktoś taki? Nie. ** Przecież nikt nie wymaga od Ciebie niemożliwego, ba, w ogóle nikt niczego od Ciebie nie wymaga. Nie pokazuj całego boga, nawet nie całą jedną jego stronę. Pokaż kawałek, ślad... na początek wystarczy. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 strotaurus, 27.06.08, 12:38 twoje "argumnenty" "Twoja teoria boga ciągle się kupy naukowej nie trzyma" "nazywanie tych dwóch bytów tożsamymi nazywa się urojeniem" "moja dawno zmarła babcia jeszcze sobie podupczy" mnie nie przekonują. Jeszcze raz: jeżeli mam dwa obiekty, byty, i mają te same właściwości to są one tożsame, zatem jeżeli ktoś przypisuje materii cechy Boga to mówi o Bogu używając innego języka. Twoje podejście do pytania o przyczynę rzeczywistości jest jednostronne i traktujesz je jako „jedynie słuszne”. Takie podejście nie ma charakteru naukowego a jest jedynie deklaracją wiary. Całą złożoność praprzyczyn i rozwoju rzeczywistości upraszczasz do przyjętego przez ciebie modelu i nie dopuszczasz, że mogą być inne modele i inne poglądy. W szczególności fetyszyzujesz cechy materii przypisując jej własności niewątpliwie nadprzyrodzone. Bo twierdzisz, że sama z siebie mogła wykreować całą rzeczywistość i każde pytanie o przyczynowość bądź rozważanie innych modeli jest tu zabronione i heretyckie. Twoje wyznanie wiary wygląda następująco: „Wierzę w materię wszechmocną, praprzyczynę nieba i ziemii, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych, materia z materii, materia prawdziwa z materii prawdziwej, samoistniejąca a niezniszczalna, wiecznie istniejąca, była jest i będzie. Wierzę w ducha nauki, który mówi o materii przez swych jedynie słusznych noblistów i profesorów. W jeden, powszechny, uniwersalny i naukowy światopogląd oparty na samoprzyczynowości materii. Wyznaję jeden i jedynie słuszny model powstania rzeczywistości i oczekuję ostatecznego wyjaśnienia przez taką naukę wszelkich problemów i wieczne trwanie jej praw w materii”. Proponuję żebyś słowo „materia” zaczął pisać dużą literą, bo ręce po takim wyznaniu to chyba same składają się do modlitwy. Twoja sprawa. Ale jest to postawa zamknięta i zupełnie nienaukowa. Ponadto twierdzenie „Ty wprowadzasz pojęcie boga do obiegu społecznego” jest nieprawdziwe. Ja jedynie cytuję autorytety naukowe. Pojęcie Boga w obiegu społecznym było na długo przede mną więc nie ja je „wprowadziłem”. Odpowiedz Link Zgłoś
astrotaurus Re: strotaurus, 27.06.08, 13:03 toja3003 napisał: **twoje "argumnenty" "Twoja teoria boga ciągle się kupy naukowej nie trzyma" "nazywanie tych dwóch bytów tożsamymi nazywa się urojeniem" "moja dawno zmarła babcia jeszcze sobie podupczy" mnie nie przekonują.** Tyle to ja wiedziałem. Nie wiedziałem jedynie dlaczego Cię nie przekonują. Ale Ty też nie wiesz. I nie wyjaśnisz mi dlaczego zaistnienie boga jest dla Ciebie śmiertelnie poważnym prawdopodobieństwem, a seks mojej zmarłej babci nie, choć seks babci na skali cudowności i nieprawdopodobieństwa plasuje sie dużo niżej, niż bóg. **Jeszcze raz: jeżeli mam dwa obiekty, byty, i mają te same właściwości to są one tożsame, zatem jeżeli ktoś przypisuje materii cechy Boga to mówi o Bogu używając innego języka.** Jeszcze raz: jeżeli masz dwa obiekty, byty, i mają te same właściwości, to powinieneś się leczyć, bo jeden z tych bytów jest Twoim urojeniem - bytem, którego realności nie potrafisz w żaden sposób wykazać. Bleblanie na tematy religijne go podejścia do materii pominę. Przypomnę jedynie: "nie sądź innych podług siebie". **Ponadto twierdzenie „Ty wprowadzasz pojęcie boga do obiegu społecznego” jest nieprawdziwe. Ja jedynie cytuję autorytety naukowe. Pojęcie Boga w obiegu społecznym było na długo przede mną więc nie ja je „wprowadziłem”. ** Bzdura. Pojęć boga było i jest na świecie miliony. Każda religia ma swoje pojęcie boga i każdy człowiek ma swoje pojęcie boga. I jeśli rozmawiam z Tobą, to nie rozważam jakie pojęcie boga ma Michałowski, tylko jakie pojęcie boga ma toja3003. Mówimy o Twoim bogu, o pojęciu boga, które do tej rozmowy wprowadzasz Ty osobiście, a Ty za diabła nie chcesz powiedzieć o czym mówimy. :D I, kurde, podrzuciłbyś jakieś linki do tych autorytetów naukowych od boga.... I wiesz, chyba zaczyna mi być szkoda czasu na Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 o twojej babci 27.06.08, 13:58 nie zamierzam dyskutować. Pominę także dygresje typu "powinieneś się leczyć". Ja mógłbym to samo powiedzieć o tobie ale to nie bardzo posuwa dyskusję w temacie prawda? Odpowiadam natomiast na prośbę "podrzuciłbyś jakieś linki do tych autorytetów naukowych od boga". Proszę bardzo: proponuję czasopisma naukowe z Listy Filadelfijskiej JOURNAL OF PSYCHOLOGY AND THEOLOGY JOURNAL OF RELIGION JOURNAL OF RELIGION & HEALTH JOURNAL OF RELIGIOUS ETHICS JOURNAL OF RELIGIOUS HISTORY RELIGION RELIGION & LITERATURE RELIGION AND AMERICAN CULTURE-A JOURNAL OF INTERPRETATION 110. RELIGIOUS EDUCATION RELIGIOUS HUMANISM RELIGIOUS STUDIES np. w tym ostatnim piśmie jest następujący artykuł dotyczący cudów: ROBERT A. LARMER (2008). Miracles, physicalism, and the laws of nature. Religious Studies, 44, pp 149-159 Religious Studies (2008), 44:149-159 Cambridge University Press Copyright © Cambridge University Press 2008 doi:10.1017/S0034412507009274 Miracles, physicalism, and the laws of nature ROBERT A. LARMER Department of Philosophy, University of New Brunswick, Fredericton, New Brunswick, Canada E3B 5A3 Cytuję fragment "In his paper ‘Miracles: metaphysics, physics, and physicalism’, Kirk McDermid appears to have two primary goals. The first is to demonstrate that my account of how God might produce a miracle without violating any laws of nature is radically flawed. The second is to suggest two alternative accounts, one suitable for a deterministic world, one suitable for an indeterministic world, which allow for the occurrence of a miracle without violation of the laws of nature, yet do not suffer from the defects of what McDermid terms the ‘Larmerian’ model. I briefly describe my model, reply to McDermid's criticism of it, and evaluate his alternative accounts...." To tylko jeden z wielu przykładów - znajdziesz więcej w bibliotekach uniwersyteckich. Odpowiedz Link Zgłoś
drojb Re: Wiemy gorzej, jdmisiunio! 25.06.08, 20:06 zakaz aborcji nie ma nic wspólnego z moralnością. Tu chodzi o władzę - m.in. nad takimi naiwniaczkami, jak ty. Odpowiedz Link Zgłoś
kangur_01 Amerykanie są bardzo religijni 26.06.08, 00:31 Amerykanie są bardzo religijni? To Bog mi powiedzial ze mam zaatakowc Irak Odpowiedz Link Zgłoś
heraldek Nie maja wyboru...gdy nie Biblia spora czesc USA 26.06.08, 01:57 ...bylaby analfabetami...... Odpowiedz Link Zgłoś
heraldek Amerykanie są bardzo religijni..co nie przeszkadza 26.06.08, 01:59 ....im, prowadzic ciagle wojny i zabijac ludzi jak kroliki..... Odpowiedz Link Zgłoś