Dodaj do ulubionych

Teologia ciała

13.08.08, 15:05
Co to jest, bo nie wiem? Czy jako niewierzący mogę na tym cos
skorzystać? Pytam, bo natknąłem się t_u_t_a_j na taki cytat:

"Fani teologii ciała zapoczątkowanej przez Jana Pawła II czekają, aż
stanie się ona powszechną własnością – na razie wciąż jednak
pozostaje raczej skrzętnie skrywaną tajemnicą, nawet w Kościele…"
Obserwuj wątek
    • zuq1 Re: Teologia ciała 13.08.08, 15:19
      Hmmm, gregorkhu, nie jestem znawcą całej spuścizny JPII, więc i mnie
      to zaciekawiło. W każdym razie szacunek dla innych oraz seks
      powiązany z miłością jest polecany przez Biblię, więc na pewno
      możesz na tym skorzystać.
      • kabja Re: Teologia ciała 13.08.08, 15:46
        Ot,co!
        Poza tym, trzeba wreszcie powiedzieć głośno i wyraźnie,że cielesność
        jest dobra!
        • kolter_hugh Re: Teologia ciała 13.08.08, 20:08
          kabja napisała:

          > Ot,co!
          > Poza tym, trzeba wreszcie powiedzieć głośno i wyraźnie,że cielesność
          > jest dobra!

          Najlepiej 70 letnim starym kawalerom którzy decydują o tym że inni nie mogą mieć żon
      • grgkh Re: Teologia ciała 13.08.08, 16:08
        zuq1 napisał:

        > Hmmm, gregorkhu, nie jestem znawcą całej spuścizny JPII,
        > więc i mnie to zaciekawiło.
        > W każdym razie szacunek dla innych oraz seks
        > powiązany z miłością jest polecany przez Biblię, więc na pewno
        > możesz na tym skorzystać.

        Dziękuję za miłe potraktowanie, ale mam wątpliwości.

        Biblia? To książka pisana w systemie patriarchalnym, gdzie kobieta
        traktowana jest jako gorszy gatunek - powstała "dla Adama", z
        jego "żebra" itp... Potem jest wcale nie lepiej.

        Poezja biblijna, jakieś psalmy, czy coś w tym guscie, to tylko
        poezja. A gdzie tu mijsce na prawdziwą wiedzę o seksualności
        człowieka? Gdzie równe traktowanie obu płci? No i ta perspektywa...
        kapłani, sami samcy.

        A dziś, w spuściźnie pojezusowej, kapłanami nie mogą być kobiety, a
        o płci wypowiadają się niefachowcy. Mówi o tym nawet M. Środa:
        wiadomosci.wp.pl/kat,95834,title,Celibat-mniej-zgodny-z-natura-niz-homoseksualizm,wid,10218589,felieton.html
        "Zawsze zadawałam sobie pytanie, jak społeczność złożona wyłącznie z
        mężczyzn żyjących w celibacie może dekretować to, co w kwestiach
        ludzkiej aktywności prokreacyjnej i seksualnej normalne, a co nie"

        I ten "mędrzec nad mędrce", JP2, cóż on z tej właśnie perspektywy
        NOWEGO miałby do powiedzenia? Niechże w końcu jakiś fachowiec się o
        tym wypowie. Chętnie poczytam. :)

        A co do mnie, to... mam wiele, wiele lat życia za sobą. Nie
        marnowałem ich na czytanie jednej tylko książki. Szukałem gdzie się
        dało i nie jedno dzieło ludzi z seksem dobrze zaznajomionych miałem
        w ręku. Nie dla emocji, ale dla wiedzy, żeby uprzedzić twe niezdrowe
        domysły. Mam swoje zdanie, wyrobione na podstawie tej lektury. Czego
        jeszcze mógłbym się nauczyć od ludzi Boga, bo - na Boga - nie mogę
        się domyślić?

        I czemuż to Ty, jeszcze nie znając tematu, taką orędowniczką jednej
        tylko, religijnej opcji jesteś? Czy jeśli ona religijna, to na pewno
        dobra, a może i najlepsza?
        • zuq1 opcje są dwie: z Bogiem lub mimo Boga 13.08.08, 16:39
          "Biblia? To książka pisana w systemie patriarchalnym, gdzie kobieta
          traktowana jest jako gorszy gatunek - powstała "dla Adama", z
          jego "żebra" itp... Potem jest wcale nie lepiej." - tutaj mam akurat
          inne zdanie. Nawet jeśli nie przyjmujesz do wiadomości tego, że to
          właśnie chrześcijaństwo utorowało drogę do równouprawnienia, to może
          łaskawiej potraktujesz cytat znaleziony w "Der Spiegel", o którym to
          czasopiśmie nie można powiedzieć, aby było prochrześcijańskie:

          "W pogańskim macho-świecie kobieta stała do tej pory dość nisko.
          Uchodziła za biologicznie mniej wartą. Wdowy szybko wpadały w nędzę
          i tysiącami żebrały na ulicach. Dziewczynki przymusowo - od 12. roku
          życia- wydawano za mąż lub zabjano od razu po urodzeniu. Tym surowym
          obyczajom chrześcijanie przeciwstawili nową moralność. Ani nie
          pozwalali na rozwód (co zapobiegało ubożeniu kobiet), ani
          pozostawiali wdów na pastwę losu. Utworzono gęstą sieć pomocy -
          krzyż stworzył ruch społeczny." ("Der göttliche Bote" (Boski
          posłaniec), nr 13/22.3.2008m s. 152)

          "Szukałem gdzie się dało i nie jedno dzieło ludzi z seksem dobrze
          zaznajomionych miałem w ręku. Nie dla emocji, ale dla wiedzy, żeby
          uprzedzić twe niezdrowe domysły." - no to ja może przeczytałem
          mniej, ale też dla wiedzy. Dlaczego suponujesz, że mam niezdrowe
          domysły?

          "Czego jeszcze mógłbym się nauczyć od ludzi Boga, bo - na Boga - nie
          mogę się domyślić?" - nie wiem, bo nie wiem, co Ty wiesz i jakie są
          na ten temat Twoje poglądy.


          "I czemuż to Ty, jeszcze nie znając tematu, taką orędowniczką jednej
          tylko, religijnej opcji jesteś? Czy jeśli ona religijna, to na pewno
          dobra, a może i najlepsza?" - ło matko, gregorkhu, a czemuś to z
          żuqusia kobietę zrobił? Mężem i ojcem jestem - tak w kwestii
          formalnej. A co do opcji, to są generalnie dwie: albo miłość z
          seksem wg Bożego zamiaru, albo seks bez miłości wbrew Bożemu
          zamiarowi.
          • caroli_ne_86 Re: opcje są dwie: z Bogiem lub mimo Boga 13.08.08, 18:00
            "co do opcji, to są generalnie dwie: albo miłość z
            seksem wg Bożego zamiaru"

            To znaczy ,że ateiści nie wierząc w Boga postępują według jego ..zamiaru:)
            • caroli_ne_86 Re: opcje są dwie: z Bogiem lub mimo Boga 13.08.08, 18:04
              caroli_ne_86 napisała:

              > "co do opcji, to są generalnie dwie: albo miłość z
              > seksem wg Bożego zamiaru"
              >
              > To znaczy ,że ateiści nie wierząc w Boga postępują według jego ..zamiaru:)

              Według Bozego .zamiaru:)
              przepraszam
            • zuq1 Re: opcje są dwie: z Bogiem lub mimo Boga 14.08.08, 08:10
              Oczywiście, są i tacy, którzy nie wierząc w Boga przestrzegają
              Bożych praw i nawet przejawiają daleko idącą miłość bliźniego. Co
              jednak do zbawienia niestety im nie wystarczy. Patrz choćby cytat ze
              stopki.
              • caroli_ne_86 Re: opcje są dwie: z Bogiem lub mimo Boga 14.08.08, 11:29
                zuq1 napisał:

                > Oczywiście, są i tacy, którzy nie wierząc w Boga przestrzegają
                > Bożych praw

                W Nich nie ma pychy i pogardy:)
                Są dobre ..uczynki:)

                W naturze Boga nie leży ..potępienie czlowieka.
                Bog zbawi ..wszystkich:)
                Chrystus za nas umarł” RZYM. 5,7.8.
                • zuq1 kontekst, kontekst, kontekst! 14.08.08, 12:32
                  "W Nich nie ma pychy i pogardy:)Są dobre ..uczynki:)" - w
                  których "Nich"? W ateistach - "dobrych" ludziach czy w "dobrych
                  uczynkach"?
                  Chyba się za dużo naczytałaś Hryniewicza, jeśli uważasz, że wszyscy
                  będą zbawieni. Bóg co prawda chce, aby wszyscy byli zbawieni, ale
                  nie wszyscy ludzie tego chcą. Carolino, przeczytaj 5. rozdział
                  Rzymian w KONTEKŚCIE - zobacz od jakich słów się zaczyna:
                  "Teraz więc, USPARWIEDLIWIENI PRZEZ WIARĘ, żyjemy w stanie pokoju z
                  Bogiem – dzięki naszemu Panu, Jezusowi Chrystusowi. Tylko dzięki
                  Niemu – przez wiarę – jesteśmy blisko Jego łaski! Ona postawiła nas
                  na nogi i daje radość z oczekiwania Bożej chwały."

                  "Chrystus za nas umarł"- tak, prawda, za nas - wierzących. Jest to
                  jeden z największych paradoksów, na którym teologowie łamią sobie
                  zęby: Chrystus umarł za grzechy wszystkich ludzi - każdy więc MOŻE
                  być zbawiony, ale tylko wierzący stają się usprawiedliwieni i
                  zbawienia dostępują.
                  Pozdrawiam serdecznie, zapraszam do dyskusji.
                  • caroli_ne_86 Re: kontekst, kontekst, kontekst! 14.08.08, 12:49
                    Oh zug1:)Wiedziałam ,wiedziałam ,że napiszesz iż tylko ..wierzacy dostapią ..zbawienia:)

                    Pisząc o ateistach miałam na myśli ich ..dobre uczynki:)

                    ps muszę uciekać , nie mam czasu dziś,juz żyję koncertem E.Claptona w Berlinie:) Z tego tez powodu że potrafię w sobie odnaleźć ciszy, która kołysze spokojnymi .. emocjami:)
                    Po powrocie wrócę do ..tematu:)
                    Dobrego dnia i miłego weekendu:)
                    pl.youtube.com/watch?v=C12A5mnoKaI
                    • zuq1 Re: kontekst, kontekst, kontekst! 14.08.08, 12:56
                      Viel Spaß beim Konzert in Berlin!
                      • caroli_ne_86 Re: kontekst, kontekst, kontekst! 14.08.08, 13:02
                        zuq1 napisał:

                        > Viel Spaß beim Konzert in Berlin!
                        Pocałuje go w ..czółko i przytulę od zuga1.. również:)
                        pa
                        pl.youtube.com/watch?v=rkm9OiYvmPc
          • krytykantka07 Re: opcje są dwie: z Bogiem lub mimo Boga 13.08.08, 21:33
            zuq1 napisał

            A co do opcji, to są generalnie dwie: albo miłość z
            > seksem wg Bożego zamiaru, albo seks bez miłości wbrew Bożemu
            > zamiarowi.

            A cóż to za brednie? Miłość bliźniego połączona z seksem czy miłość
            małżeńska połączona z seksem? Bo to nie to samo. A o co chodzi z tym
            seksem bez miłości? Może o to, że małżeństwa w których dzieci są z
            gwałtów i przemocy w rodzinie, są wbrew Bożemu zamiarowi? Fakt, tam
            nie ma miłości. Nie można kochać kogoś kogo sie boimy. A jak jaśnie
            oświecony kler ma zamiar to zmienić? Bardzo jestem ciekawa.
            Małżeństwa rozwiąże czy testy na dojrzałość facetów wprowadzi?
            Spowiedź jak widać tych spraw nie rozwiązuje. Ciekawe dlaczego...
            • grgkh Re: opcje są dwie: z Bogiem lub mimo Boga 15.08.08, 15:31
              Bardzo dobrze powiedziane. :)
          • grgkh Re: opcje są dwie: z Bogiem lub mimo Boga 15.08.08, 15:29
            zuq1 napisał:

            > Nawet jeśli nie przyjmujesz do wiadomości tego, że to
            > właśnie chrześcijaństwo utorowało drogę do równouprawnienia,

            Utorowało? A wbrew czemu musiało torować? Wbrew temu, co ten sam Jahwe wcześniej ludziom narzucał? Czyżby wcześniej w Europie od tysięcy lat rządził ludzkimi duszami inny, straszniejszy bóg? A czy to nie wy mówicie, ustami waszych papieży, że bóg jest jeden i wszystko którego się wyznaje? A czy dzisiaj, na przykład mormoni, wyznający tego samego Jezusa - wyręczam Cię, już nie Jahwe - nie traktują kobiet jak maszynek do rozmnażania odmawiając im praw, któe sobie jako samcy przyznają?

            Chrześcijaństwonie stanowi dla ludzkości żadnej szczególnej zdobyczy, Jest taka samą, skłonną do uleganiu zepsuciu ideologią, jak wszystkie inne religie. I na pewno niczego nie torowało, a już szczególnie przy pomocy "świętej" inkwizycji.

            > to może łaskawiej potraktujesz cytat znaleziony w "Der Spiegel",
            > o którym to czasopiśmie nie można powiedzieć, aby było
            > prochrześcijańskie:
            >
            > "W pogańskim macho-świecie kobieta stała do tej pory dość
            > nisko. Uchodziła za biologicznie mniej wartą. Wdowy szybko
            > wpadały w nędzę i tysiącami żebrały na ulicach. Dziewczynki
            > przymusowo - od 12. roku życia- wydawano za mąż lub zabjano
            > od razu po urodzeniu. Tym surowym obyczajom chrześcijanie
            > przeciwstawili nową moralność. Ani nie pozwalali na rozwód
            > (co zapobiegało ubożeniu kobiet), ani pozostawiali wdów
            > na pastwę losu. Utworzono gęstą sieć pomocy - krzyż
            > stworzył ruch społeczny." ("Der göttliche Bote" (Boski
            > posłaniec), nr 13/22.3.2008m s. 152)

            Cóż za demagogiczny sposób dyskutowania. Nie JEDYNIE treść cytatu, ale również miejsce, gdzieś go znalazł ma znaczenie.

            Jeśli tak jednak dyskutujemy, to pozwolisz, że postawię znak równości pomiędzy "pogańskim" światem, a świtem opartym na wierze w boga Biblii. Jeśli zaś Jezus ma być "synem" bożym, tego bibijnego boga, to cała logika tego rozumowania wygląda na kompletnie bzdurną: Bóg organizuje świat według zasad, które potem sam nazywa złymi.

            > "Szukałem gdzie się dało i nie jedno dzieło ludzi z seksem dobrze
            > zaznajomionych miałem w ręku. Nie dla emocji, ale dla wiedzy, żeby
            > uprzedzić twe niezdrowe domysły." - no to ja może przeczytałem
            > mniej, ale też dla wiedzy. Dlaczego suponujesz, że mam niezdrowe
            > domysły?

            Niczego nie suponuję. Nie myślisz logicznie, natomiast notorycznie posługujesz się demagogią i erystyką. Miało tematu nie być, ale Ty go koniecznie, w jakiejkolwiek postaci, chcesz przywoływać.

            > "Czego jeszcze mógłbym się nauczyć od ludzi Boga, bo - na Boga -
            > nie mogę się domyślić?" - nie wiem, bo nie wiem, co Ty wiesz i
            > jakie są na ten temat Twoje poglądy.

            Mój pogląd to ten, że wszystko co ludzie dobrego mogą wymyślić na temat tego jak żyć, wymyślają sami, bez pomocy bogów. A rozmiary i ilości kłamstw jakie ludzie bogów o swych możliwościach w tej kwestii opowiadają są nieskończone.

            > "I czemuż to Ty, jeszcze nie znając tematu, taką orędowniczką
            > jednej tylko, religijnej opcji jesteś? Czy jeśli ona religijna,
            > to na pewno dobra, a może i najlepsza?" - ło matko, gregorkhu,
            > a czemuś to z żuqusia kobietę zrobił?

            A jakoś tak mi się wydało, żeś baba. I już.

            > Mężem i ojcem jestem - tak w kwestii formalnej.
            > A co do opcji, to są generalnie dwie: albo miłość z
            > seksem wg Bożego zamiaru, albo seks bez miłości wbrew Bożemu
            > zamiarowi.

            No to ja mam to szczęście, że mam miłość i seks, i bez bożego zamiaru. :) A czy "wbrew", to nieistotne, bo jak nie ma boga, tak nie ma i jego zamiarów. A ludzie mi w tych sprawach, tym bardziej bogiem się zasłaniając, nie będą niczego nakazywać.

            A w sprawie pytania początkowego, to masz może jakiś pomysł - czego to, po dziesiątkach, a może setkach tysięcy lat dociekań i eksperymentów, znienacka, właśnie teraz, może ludzkość nauczyć o miłości i seksie JP2? Czy aby nie chodzi mu wyłącznie o to, że nie powinno się nawet pierdnąć, żeby to związku z bogiem jakiegoś nie miało, bo pan papież powinien być władcą wszystkich ludzkich dusz?

            Jeszcze jeden pretekst, by zagarnąć trochę władzy dla siebie.
            • zuq1 czytaj ze zrozumieniem 16.08.08, 11:13
              "Utorowało? A wbrew czemu musiało torować? Wbrew temu, co ten sam
              Jahwe wcześniej ludziom narzucał? Czyżby wcześniej w Europie od
              tysięcy lat rządził ludzkimi duszami inny, straszniejszy bóg?" -
              czytaj ze zrozumieniem, gregorkhu. Wbrew pogaństwu. Właśnie to, że
              ludzkość Boga odrzuciła, ludzie popełniali takie grzechy, które
              dzisiaj z trudem mieszczą się nam w głowie- patrz cytat. Chociaż
              właściwie nie. Dzisiaj, tak jak i 2000 lat temu popełnia się
              dzieciobójstwo na masową skalę, tylko że nazywa sięto eufemistycznie
              aborcją, zabiegiem czy przywracaniem cyklu.

              "A czy dzisiaj, na przykład mormoni, wyznający tego samego Jezusa -
              wyręczam Cię, już nie Jahwe - nie traktują kobiet jak maszynek do
              rozmnażania odmawiając im praw, któe sobie jako samcy przyznają?" -
              nie wiem czy wyznają tego samego Jezusa, skoro ważniejsza jest dla
              nich "Księga Mormona" a nie np. właśnie słowa Jezusa:

              "A On, odpowiadając, rzekł: Czyż nie czytaliście, że Stwórca od
              początku stworzył mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści
              człowiek ojca i matkę i połączy się z żoną swoją, i będą ci dwoje
              jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, ale jedno ciało. Co tedy Bóg
              złączył, człowiek niechaj nie rozłącza."(Matusza 19:4-6)

              "I na pewno niczego nie torowało, a już szczególnie przy
              pomocy "świętej" inkwizycji"- yhm, yhm, taaak... To dla Ciebie
              Rzymianie z ich odczytywaniem przyszłości z wnętrzności zwierzęcych
              byli bardziej postępowi? Poza tym przywołany tekst dotyczy właśnie
              starożytności a nie mroków średniowiecza i KRK. Masz na pewno na
              tyle wiedzy aby te dwa okresy i dwa tak naprawdę różne od siebie
              kościoły odróżniać.

              "Cóż za demagogiczny sposób dyskutowania. Nie JEDYNIE treść cytatu,
              ale również miejsce, gdzieś go znalazł ma znaczenie." - nie
              rozumiem, szczerze mówiąc: Kiedy cytuję Biblię, to erystyka, kiedy
              niemieckie dane statystyczne - są niewiarygodne, kiedy artykuł z co
              najwyżej światopoglądowo neutralnego tygodnika - demagogia. Co
              pozwolisz mi cytować? Tylko teksty z "Racjonalisty"?

              "Jeśli tak jednak dyskutujemy, to pozwolisz, że postawię znak
              równości pomiędzy "pogańskim" światem, a świtem opartym na wierze w
              boga Biblii." - zupełnie nie masz racji. Kolejność jest taka:

              "Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej
              bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią
              prawdę. Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne,
              gdyż Bóg im to objawił. Bo niewidzialna jego istota, to jest
              wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane
              w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę,
              DLATEGO że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli
              mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich
              nierozumne serce pogrążyło się w ciemności. Mienili się mądrymi, a
              stali się głupi. I zamienili chwałę nieśmiertelnego Boga na obrazy
              przedstawiające śmiertelnego człowieka, a nawet ptaki, czworonożne
              zwierzęta i płazy (...) A PONIEWAŻ nie uważali za wskazane uznać
              Boga, przeto wydał ich Bóg na pastwę niecnych zmysłów, aby czynili
              to, co nie przystoi; Są oni pełni wszelkiej nieprawości, złości,
              chciwości, nikczemności, pełni są również zazdrości, morderstwa,
              zwady, podstępu, podłości; Potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga,
              zuchwali, pyszni, chełpliwi, wynalazcy złego, rodzicom nieposłuszni;
              Nierozumni, niestali, bez serca, bez litości" (Rzymian 1:18-23 i 28-
              31)

              "A jakoś tak mi się wydało, żeś baba. I już." - BABA? Tak o
              kobietach wypowiada się ktoś, kto zarzuca chrześcijaństwu, że uważa
              kobiety za coś niższego od mężczyzn? Wstyd, gregorkhu, nieładnie...

              "A w sprawie pytania początkowego, to masz może jakiś pomysł (...)?
              Czy aby nie chodzi mu wyłącznie o to, że nie powinno się nawet
              pierdnąć, żeby to związku z bogiem jakiegoś nie miało, bo pan papież
              powinien być władcą wszystkich ludzkich dusz?" - nie, ale zdaje się,
              że kabja coś na ten temat już napisał - patrz w drzewku. Zaś co do
              tego, jakoby Bóg wtryniał się w ludzkie rzeczy nawet w kwestie
              puszczania bąków, to przesadzasz. Tu każda kultura ma swoją
              koncepcję. Ponoć w Chinach po posiłku jest to uznawane za
              potwierdzenie, że smakowało...
              • radzimir11 Re: Boskie bąki. 29.08.08, 11:53
                zuq1 napisał:
                > Zaś co do tego, jakoby Bóg wtryniał się w ludzkie rzeczy nawet w
                > kwestie puszczania bąków, to przesadzasz.

                Przepraszam, że wtrącam się w tak uczone dyskusje, ale czuję, że sam "Pan" mi to
                nakazał:) Piszę zatem, co następuje.
                Grgkh wcale nie przesadza, nic, a nic! Nie dość, że Bóg "wtrąca się" w ludzkie
                bąki (reguluje je, nadaje im zapach), to jeszcze nimi jest. Albowiem to, co
                zrodzone z Boga, nie może być niczym innym jak Bogiem. Bączek zatem też!
                Tutaj może wtrącę jeszcze moim zdaniem mądre, i jakże znamienne dla zrozumienia
                istoty boskiej myśli Osho: "Jeśli zaprzestaniesz szukania boga, odnajdziesz go w
                każdej cząsteczce, w każdej chwili życia." Jak można się łatwo domyślić, w
                każdym bączku i jego zapachu - też ... Ja bardzo proszę, przemyślcie to sobie
                wszyscy głęboko! Wierzący, i niewierzący też!:) Nie szukajcie Boga daleko, bo
                tam go po prost nie znajdziecie. Poszukajcie go w sobie, tak? Ja bardzo proszę
                ... Zacznijcie od teraz, już, dobrze? Tak? No to dziękuję bardzo:)

                radzimir11 - cały boski - bo jaki inny?

    • opornik4 Re: Teologia ciała 13.08.08, 18:55
      grgkh napisał:

      > Co to jest, bo nie wiem? Czy jako niewierzący mogę na tym cos
      > skorzystać? Pytam, bo natknąłem się t_u_t_a_j
      na taki cytat:
      >
      > "Fani teologii ciała zapoczątkowanej przez Jana Pawła II czekają,

      > stanie się ona powszechną własnością – na razie wciąż jednak
      > pozostaje raczej skrzętnie skrywaną tajemnicą, nawet w Kościele…"

      W podanym przez Ciebie tekscie,autor probuje pobudzic ludzka
      ciekawosc,
      a za owoa "teologia ciala",nie kryje sie zadna,
      "frapujaca" tajemnica.
      Nie wiem,czy Cie zadowoli jej wyjasnienie.
      Ponizej omowienie ogolne "teologii ciala"
      - w nastepnym post'cie,podam namiary na ksiazke papieza,
      gdzie odnosi ten temat konkretnie do kobiety i mezczyzny.
      Dla osoby niewierzacej,tresc raczej trudna.

      Teologia ciala wg.Jana Pawla II

      www.maraton.home.pl/jp2_osp.htm
      W czasie biskupiej posługi w Krakowie wielkim zainteresowaniem
      środowiska akademickiego cieszyły się przez niego organizowane
      różnorodne rajdy i obozy turystyczne. Charakteryzowały się one
      atrakcyjnym programem, niekonwencjonalnymi rozwiązaniami
      organizacyjnymi, praktycznym przesyceniem międzyludzkich relacji
      duchem humanizmu, personalizmu i gorliwą modlitwą w klimacie
      młodzieżowej radości. Zamiłowanie do sportu kontynuowane było
      w kolejnych okresach jego życia. Po wyniesieniu na Tron Piotrowy
      nieustannie zaskakiwał swoje najbliższe otoczenie sportowymi
      pomysłami i wyczynami: codziennie gimnastykował się, dużo biegał,
      spacerował, jeździł na nartach i pływał. Polecił także wybudowanie
      basenu w swej letniej rezydencji w Castel Gandolfo. Na pytanie,
      czy warto realizować tak kosztowną inwestycję Papież
      odpowiedział, "mój pogrzeb pociągnie za sobą o wiele większe
      wydatki. Papież musi być sprawny i zdrowy"

      "..Aktywność sportowa Jana Pawła II oraz jego teoretyczny wkład
      w rozwój omawianej dziedziny, są świadectwem niebywałej zgodności
      czynu i myśli, są świadectwem harmonii wartości deklarowanych
      i praktykowanych. Jan Paweł II jest wzorem starożytnej paidei,
      kalokagatii, zrównoważonego wszechstronnego rozwoju, w którym sfery
      i płaszczyzny nie są antynomiczne wobec siebie, ale intgralne
      i komplementarne."
      • caroli_ne_86 Re: Teologia ciała 13.08.08, 19:04
        Papież Jan PawełII kochał ..sport. Lubił chodzić po ..górach miał "charyzmę młodego wysportowanego wilka" :)
        Tylko serduszko odmówiło mu ..posłuszeństwa...:((((
        • kolter_hugh Re: Teologia ciała 13.08.08, 20:10
          caroli_ne_86 napisała:

          > Papież Jan PawełII kochał ..sport. Lubił chodzić po ..górach miał "charyzmę
          > młodego wysportowanego wilka" :)
          > Tylko serduszko odmówiło mu ..posłuszeństwa...:((((

          Nie ma za kim ryczeć ::))
          czytelnia.onet.pl/0,1467269,do_czytania.html
          • caroli_ne_86 Re: Teologia ciała 13.08.08, 20:13
            kolter_hugh napi
            >
            > Nie ma za kim ryczeć ::))
            > czytelnia.onet.pl/0,1467269,do_czytania.html

            Napewno i Ty uroniłeś łezkę ale wstydzisz sie do tego ..przyznać:)
            • caroli_ne_86 Re: Teologia ciała 13.08.08, 20:14
              Aha ..i znam ten ..artykuł:)
              O różańcu mowa a to moje ..klimaty:)
            • kolter_hugh Re: Teologia ciała 13.08.08, 20:16
              caroli_ne_86 napisała:

              > kolter_hugh napi
              > >
              > > Nie ma za kim ryczeć ::))
              > > czytelnia.onet.pl/0,1467269,do_czytania.html
              >
              > Napewno i Ty uroniłeś łezkę ale wstydzisz sie do tego ..przyznać:)

              Ze szczęścia ::)))) taki uśmiech przez łzy .
              • caroli_ne_86 Re: Teologia ciała 13.08.08, 20:18
                kolter_hugh napisał:
                > Ze szczęścia ::)))) taki uśmiech przez łzy .
                :((((((((((((((((
        • opornik4 Re: Teologia ciała 13.08.08, 20:52
          caroli_ne_86 napisała:

          > Papież Jan PawełII kochał ..sport. Lubił chodzić po ..górach
          miał "charyzmę
          > młodego wysportowanego wilka" :)
          > Tylko serduszko odmówiło mu ..posłuszeństwa...:((((

          To jest wlasciwosc,ktorej zaden czlowiek nie uniknie.
          nam kiedys,tez odmowi:)))
          • caroli_ne_86 Re: Teologia ciała 13.08.08, 21:02
            opornik4 napisała:
            >
            > To jest wlasciwosc,ktorej zaden czlowiek nie uniknie.
            > nam kiedys,tez odmowi:)))

            Moje odmawaiAło mi już 2 razy i wciąż ..żyję!!
            Nikt mnie nie chce jeszcze ...ani Bog ani Szatan ....:)
    • opornik4 Re: Teologia ciała 13.08.08, 18:59
      www.kbroszko.dominikanie.pl/min4.htm
      Jan Paweł II

      “Mężczyzną i niewiastą
      stworzył ich...”

      Tom 1.
      Chrystus odwołuje się do początku

      Rozdz. 4 Znaczenie pierwotnej nagości

      Intymność i ukryty sens widzenia

      Mężczyzna i kobieta widzą siebie (wedle Rdz 2,25) jakby wzrokiem
      samej tajemnicy stworzenia - widzą siebie w ten sposób,
      zanim “poznają, że są nadzy". Ich wzajemne widzenie jest nie tylko
      udziałem w “zewnętrznej" widzialności świata, ale ma wewnętrzny
      wymiar uczestnictwa w widzeniu samego Stwórcy - w tym widzeniu, o
      którym kilkakrotnie mówi tekst kapłański “widział Bóg, że było dobre
      [...] że było bardzo dobre". Nagość oznacza to pierwotne dobro
      Bożego widzenia. Nagość oznacza całą prostotę i pełnię tego
      widzenia, poprzez które ujawnia się “czysta" wartość człowieka jako
      mężczyzny i kobiety, “czysta" wartość ciała i płci. Sytuacja - na
      którą pierwotne objawienie ciała, a w szczególności Rdz 2,25
      wskazuje tak zwięźle, a zarazem tak sugestywnie - nie zna
      wewnętrznego pęknięcia i przeciwstawienia pomiędzy tym, co duchowe,
      a tym, co zmysłowe, tak jak nie wykazuje pęknięcia i
      przeciwstawienia pomiędzy tym, co po ludzku osobowe, a tym, co w
      człowieku stanowi płeć: co męskie i kobiece.

      Widząc siebie wzajemnie jakby wzrokiem samej tajemnicy stworzenia,
      mężczyzna i kobieta widzą siebie tym pełniej i wyraziściej samym
      zmysłem wzroku: oczyma ciała. Widzą bowiem i ogarniają siebie z
      całym pokojem l wewnętrznego wejrzenia, który właśnie stwarza pełnię
      osobowej intymności, j Jeśli “wstyd" niesie z sobą swoiste
      ograniczenie widzenia zmysłem wzroku, j oczyma ciała, to dzieje się
      to przede wszystkim na gruncie zachwianej i jakby ' “zagrożonej"
      osobowej intymności tego widzenia. Wedle Rdz 2,25 mężczyz- l na i
      kobieta “nie odczuwali nawzajem wstydu": widząc i ogarniając siebie
      z całym pokojem wewnętrznego wejrzenia, “komunikują" w pełni
      człowieczeństwa, które objawia się w nich jako wzajemnie dopełnione
      właśnie dlatego, że jest “męskie" i “kobiece". A
      zarazem “komunikują" na gruncie tej j komunii osób, w której poprzez
      swą kobiecość i męskość stają się wzajemnym darem dla siebie. W ten
      sposób osiągają we wzajemności szczególne j poczucie sensu swego
      ciała. Pierwotne znaczenie nagości odpowiada takiej prostocie i
      pełni widzenia, w której poczucie sensu ciała rodzi się jakby w
      samym sercu ich wspólnoty-komunii. Nazwiemy je “oblubieńczym".
      Mężczyzna i kobieta w Rdz 2,23-25 wyłaniają się u samego “początku"
      z takim właśnie poczuciem sensu swego ciała. To też zasługuje teraz
      na pogłębioną analizę.

      Powyzej,fragment,ktory byc moze znalazl swoje odniesienie
      w "Kiosku".

      Ponizej link,w ktorym jest omowienie ksiazki:

      www.petlaczasu.pl/ich/b5005685
    • xtrin Re: Teologia ciała 13.08.08, 20:50
      "Seks jest mocą sakramentalną, nie tylko ludzkim działaniem. Jest mocą
      powodującą życie samego Boga w nas, wciągającą nas w miłosną grę Trójcy Świętej."

      www.teologiaciala.pl/

      Zbyt jak dla mnie zbereźne. Szczególnie biorąc pod uwagę, że wykoncypowane przez
      mężczyzn będących w temacie kompletnymi laikami.
      • opornik4 Re: Teologia ciała 13.08.08, 20:59
        xtrin napisała:

        > "Seks jest mocą sakramentalną, nie tylko ludzkim działaniem. Jest
        mocą
        > powodującą życie samego Boga w nas, wciągającą nas w miłosną grę
        Trójcy Świętej
        > ."
        >
        > www.teologiaciala.pl/
        >
        > Zbyt jak dla mnie zbereźne. Szczególnie biorąc pod uwagę, że
        wykoncypowane przez
        > mężczyzn będących w temacie kompletnymi laikami.

        To jest duchowe spojrzenie na sakramentalna bliskosc
        malzenstwa - poznanie dane kazdemu,niezaleznie od plci.

        Zwroc tez uwage - kto redaguje strone pod podanym linkiem.

        Witamy!

        Witamy na pierwszej polskiej stronie poświęconej papieskiej teologii
        ciała. Strona ta jest tworzona przez studentów, doktorantów
        i przyjaciół Katedry Antropologii Teologicznej Papieskiej
        Akademii Teologicznej w Krakowie.
        To nasze pierwsze kroki, będziemy starać się tą stronę stopniowo
        rozwijać i rozbudowywać.
        Tymczasem zapraszamy do lektury wprowadzenia napisanego
        specjalnie dla nas przez p. dr Anetę Gawkowską.

        Czyli,w tym akurat przypadku,trudno mowic o "mezczyznach
        bedacych w tym temacie kompletnymi laikami."


        • xtrin Re: Teologia ciała 13.08.08, 21:16
          opornik4 napisała:
          > To jest duchowe spojrzenie na sakramentalna bliskosc
          > malzenstwa - poznanie dane kazdemu,niezaleznie od plci.

          Łączenie religii z seksem zawsze wydawało mi się mocno podejrzane. Jeszcze chyba
          nigdy nic dobrego z tego nie wyszło.

          > Zwroc tez uwage - kto redaguje strone pod podanym linkiem.
          > Czyli,w tym akurat przypadku,trudno mowic o "mezczyznach
          > bedacych w tym temacie kompletnymi laikami."

          Wyraźnie napisałam, że takowi mężczyźni (z jednym na czele) teorię
          wykoncypowali. Nigdzie nic nie pisałam o płci czy seksualnym doświadczeniu
          autorów strony.
          Nic nie poradzę na to, że nazywanie JPII "ekspertem" w dziedzinie związków
          damsko-męskich ździebko mnie bawi.
          • piwi77 Re: Teologia ciała 13.08.08, 21:24
            xtrin napisała:

            > Łączenie religii z seksem zawsze wydawało mi się mocno podejrzane.

            Łączenie religii z czymkolwiek z realu, nigdy nie wychodzi temu
            ostatniemu na dobre.
      • piwi77 Re: Teologia ciała 13.08.08, 21:23
        xtrin napisała:

        > "Seks jest mocą sakramentalną, nie tylko ludzkim działaniem.
        > Jest mocą powodującą życie samego Boga w nas, wciągającą nas
        > w miłosną grę Trójcy Świętej"

        Odbiło gościom totalnie. Dysfunkcja narządów rzuciła im się na łeb.
        Niech sobie robią swoje orgie po kolei z całą Trójcą Świętą, ale
        niech nie raczą publiczności swoimi sprośnymi dewiacjami.
        • xtrin Re: Teologia ciała 13.08.08, 21:35
          piwi77 napisał:
          > Odbiło gościom totalnie. Dysfunkcja narządów rzuciła im się na łeb.

          Zaraz się opornik czepi, więc od razu zaznaczę, że zacytowany fragment - wedle
          przepisów - pochodzi z książki "Sex Is Holy", której współautorką jest kobieta.
          O (dys)funkcjach jej narządów nic mi niestety nie wiadomo.

          Nie zmienia to faktu, że całość wywodzi się z czysto teoretycznych rozważań
          kolesi w sukienkach.

          Warto tutaj jednocześnie zauważyć, że owa "rewolucyjna" teoria nic nie zmienia w
          patriarchalności podejścia KK do kwestii płci:
          "miłość, jaką Chrystus – Oblubieniec, obdarza Kościół – swą Oblubienicę, i jaką
          Kościół (na podobieństwo żony ‘poddanej’, a więc w pełni oddanej) stara się
          odwzajemniać Chrystusowi.” (słowa samego Wielkiego Karola)

          > Niech sobie robią swoje orgie po kolei z całą Trójcą Świętą,
          > ale niech nie raczą publiczności swoimi sprośnymi dewiacjami.

          Póki raczą się tylko z publicznością, która - jak my teraz :) - takich emocji
          szuka to nie widzę problemu.
          Oby tylko nie próbowali tego wprowadzić do szkół zamiast wychowania seksualnego...
          • xtrin OT :))) 13.08.08, 21:40
            Szukając informacji na temat wizji kobiety w "teologii ciała" wpadłam na tekst,
            który zapewnił mi sporo śmiechu.
            Słowa ks.Odera, postulatora procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II:
            "Jeśli wśród świętych faktycznie są specjalizacje, to nasz Papież będzie
            niekwestionowanym specjalistą od poczęć."

            :)))))
            • kolter_hugh Re: OT :))) 13.08.08, 22:10
              xtrin napisała:

              > Szukając informacji na temat wizji kobiety w "teologii ciała" wpadłam na tekst,
              > który zapewnił mi sporo śmiechu.
              > Słowa ks.Odera, postulatora procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II:
              > "Jeśli wśród świętych faktycznie są specjalizacje, to nasz Papież będzie
              > niekwestionowanym specjalistą od poczęć."
              >
              > :)))))

              To zaczną wołać go matka święta ??
            • opornik4 Re: OT :))) 14.08.08, 00:13
              xtrin napisała:

              > Słowa ks.Odera, postulatora procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II:
              > "Jeśli wśród świętych faktycznie są specjalizacje, to nasz Papież
              będzie
              > niekwestionowanym specjalistą od poczęć.":)))))

              Dla mnie to normalka.
              Po prostu wymodlil,rowniez po swojej smierci
              - ze wg.medycyny bezplodne malzenstwa,moga sie teraz cieszyc
              swoim potomstwem.

              • xtrin Re: OT :))) 14.08.08, 00:18
                opornik4 napisała:
                > Dla mnie to normalka.

                Doprawdy?! :)

                > Po prostu wymodlil,rowniez po swojej smierci - ze wg.medycyny
                > bezplodne malzenstwa,moga sie teraz cieszyc swoim potomstwem.

                Wyobraź sobie, że wiem o co autorowi tych słów chodziło (inna sprawa co o takim
                czary-mary sądzę), ale wyszły przezabawnie dwuznaczne.
                A wręcz jednoznacznie zabrzmiały te słowa na stronie, na jakiej to znalazłam -
                zostały przytoczone kompletnie bez jakiegokolwiek kontekstu, wielkimi,
                czerwonymi bykami na środku ekranu wrzucono ten tekst w dziale "JPII do kobiet".
              • kolter_hugh Re: OT :))) 14.08.08, 20:10
                opornik4 napisała:
                > Dla mnie to normalka.
                > Po prostu wymodlil,rowniez po swojej smierci
                > - ze wg.medycyny bezplodne malzenstwa,moga sie teraz cieszyc
                > swoim potomstwem.

                Ot ciemnota on z grobu wymodli ::))))
                Koh 9, 4-6.10
                Bo któż stanowi wyjątek? Wszyscy żyjący mogą jeszcze mieć nadzieję - bo lepszy
                jest żywy pies niż lew nieżywy - (5) ponieważ żyjący wiedzą, że umrą, a zmarli
                niczego zgoła nie wiedzą, zapłaty też więcej już żadnej nie mają, bo pamięć o
                nich idzie w zapomnienie. (6) Tak samo ich miłość, jak również ich nienawiść,
                jak też ich zazdrość - już dawno zanikły, i już nigdy więcej udziału nie mają
                żadnego we wszystkim, cokolwiek się dzieje pod słońcem.
                10 Każdego dzieła, które twa ręka napotka, podejmij się według twych sił! Bo nie
                ma żadnej czynności ni rozumienia, ani poznania, ani mądrości w Szeolu, do
                którego ty zdążasz.
                • krytykantka07 Re: OT :))) 14.08.08, 20:18
                  To szatańskie cuda, o których mówi ta ewangelia:

                  "Wielu powie Mi w owym dniu:"Panie, Panie, czy nie
                  prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów
                  mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego
                  imienia?" 23 Wtedy oświadczę im: "Nigdy was nie znałem. Odejdźcie
                  ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!" "

                  Czyli JPII równie dobrze może być sługą szatana.
                  • piwi77 Re: OT :))) 14.08.08, 20:25
                    Interesujące.
                    • krytykantka07 Re: OT :))) 14.08.08, 20:33
                      Jak widzisz klucz do zniszczenia potęgi KK leży w naukach Jezusa. On
                      przewidział co stanie się z Jego Kosciołem. Nie ma sensu inaczej z
                      klerem walczyć tylko przypowieściami Jezusa. Tego klechy nie
                      zmanipulowali. PRZYPOWIEŚCI JEZUSA SĄ WYMYŚLONE PRZEZ BOGA...
          • krytykantka07 Re: Teologia ciała 14.08.08, 08:17
            xtrin napisała:

            > Warto tutaj jednocześnie zauważyć, że owa "rewolucyjna" teoria nic
            nie zmienia > w > patriarchalności podejścia KK do kwestii płci:
            > "miłość, jaką Chrystus – Oblubieniec, obdarza Kościół – swą Oblubie
            > nicę, i jaką > Kościół (na podobieństwo żony ‘poddanej’, a więc w
            pełni oddanej) s> tara się > odwzajemniać Chrystusowi.” (słowa
            samego Wielkiego Karola)

            No i klechy wymyśliły po 2 tysiącach lat, to co ateiści już dawno
            wiedzą. Ech ten pośpiech w sprawach kościelnych jest zaiste
            zdumiewający. Napełnia mnie więc optymizmem, że po kolejnych 2
            tysiącach lat klechy wymyślą coś bardzo rewolucyjnego, a mianowicie,
            że kobieta i mężczyzna są sobie w seksie równi i inicjatywa do seksu
            niekoniecznie zależy od mężczyzny tylko od tego, kto ma potrzeby. A
            więc dobierają sie ludzie o podobnych potrzebach seksualnych i
            sprawa załatwiona. Klechy ( przy spowiedzi ) powinny się zorientować
            jakie potrzeby seksualne mają przyszli małżonkowie. Ale jak sie
            dowiedzą, skoro współżyć przed ślubem nie wolno?
            W bełkocie JPII nie ma nic czym można byłoby sie podniecać. Wychodzi
            z błędnego założenia, że katolicy to pierwotni chrześcijanie i do
            tego usiłuje sie posiłkować teorią grzechu pierworodnego ze ST.
            Czyli ( i tu UWAGA ) pozwala ludziom na seks z miłości i do tego
            mówi, że zamysł Boga to był seks z miłości. Ano był. Ale nie zamysł
            Jehowy tylko Jezusa. On to głosił około 2 tysiące lat wcześniej niż
            JPII. Gdyby nauka Jezusa nie została wypaczona przez żądny władzy
            kler i gdyby Paweł nie zniszczył nauki Jezusa, a klechy nie byłyby
            tak odporne na wiedzę to już dawno byłoby wiadomo, to co ja piszę.
            Miłość bliźniego w relacjach damsko - męskich to seks z miłości. Ale
            tu nie ma mowy o wspominaniu, że mąż jest głową żony, tak jak Jezus
            głową Kościoła. Coś ten JPII za dużo głupot czytał zamiast nad
            słowami Jezusa sie zastanowić.
            JPII w teologii ciała nadal myśli, że kobiety potrzeb seksualnych
            nie mają i temperamentów większych od temperamentów facetów - takoż.
            Ano nie mają, bo jak seks ma sie kończyć poczęciem, to ostatnia
            rzecz jakiej pragną to mieć 12 apostołów. Gdyby KK wprowadził
            zezwolenie na środki antykoncepcyjne to wtedy nie musiałby głupot
            pisać, a cała teologia ciała nadawałaby sie na śmietnik. Zamiast
            więc zajmować sie głupotami niech kler wyda pieniądze na coś
            konkretnego a mianowicie: wspieranie nauki, aby wymyślono takie
            środki antykoncepcyjne, które nie zabijają. O np. takie, dzięki
            którym nie ma owulacji i wtedy sprawa załatwiona. Nie ma poczęcia,
            seks jest przyjemnością, kobiety mają potrzeby i żadna głowa nie
            jest im potrzebna, aby im to uświadomić. Seks nie jest więc żadnym
            sakramentem tylko zaspokajaniem potrzeb. Co te klechy jeszcze nie
            wymyślą, żeby uwodzić swoich wyznawców? A nie prościej stworzyć
            małżeństwa, które będą typowo chrześcijańskie w pierwotnym
            rozumieniu tego słowa czyli kochające sie miłoscią bliźniego tak jak
            uczył Jezus i ... wysłać je na bezludną wyspę a do tego zatrzeć w
            ich pamięci wspomnienia wyniesione z domu? Czyli wymazać im całą
            przeszłosć, aby uczyły się życia od nowa. Oczywiście takie
            małżeństwa nie mogą sie obracać w innym towarzystwie niż im podobni
            ludzie rozumiejący czym jest miłość bliźniego. Do pracy chodzić nie
            mogą, stresować sie nie mogą, używek stosować nie mogą i kler będzie
            im płacił na ich potrzeby. Wtedy seks będzie sakramentem i do tego
            będzie to bezpieczny seks ;))). .

            • tok33 Re: Teologia ciała 14.08.08, 17:08
              Krytykantko07!! myślisz zyć tak długo jeszcze??
              • krytykantka07 Re: Teologia ciała 14.08.08, 17:35
                Nie rozumiem pytania. Ale jeśli pytasz, czy zamierzam tak żyć jak do
                tej pory, czyli pod prąd to odpowiedź brzmi: tak. Głupota JPII i
                całego KK uświadomiła mi bowiem coś jeszcze. Aby mąż nie był głową
                żony, to kobiety, które posiadają godność dziecka Bożego muszą być
                lesbijkami. A żeby faceci nie czuli sie głowami żon to myślący i
                kochający bliźnich faceci muszą być gejami. Tego jeszcze nie było
                żeby KK do homoseksualizmu zachęcał w imię miłości bliźniego. Dopóki
                będzie mowa o tym, że faceci są głowami żon to z miłosci bliźniego
                nic nie będzie. Czyli trzeba wprowadzić związki homoseksualne, aby
                obejść tę głupotę wyniesioną ze ST, bo sam KK zepsuł facetów takim
                podejściem do spraw seksu...
                Od razu załatwi sie problem antykoncepcji, aborcji i niechcianych
                dzieci. Tutaj stawiam na współpracę pomiędzy lesbijkami i gejami :P.
                Będzie to zgodne z miłością bliźniego...
                Pozdrawiam. Basia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka