Dodaj do ulubionych

Poprawiać porąbany świat

15.09.08, 17:56
Koleżanka opornik napisała o sobie:

"Naleze do tych nielicznych jeszcze osob,ktorym sie CHCE poprawiac
ten porabany Swiat."

Z reguły nie wtrącam się w prywatność innych. Piszący na forum są
dla mnie poglądami, które prezentują, a nie ludźmi, w któych
poglądach chciałbym grzebać. Ale taka prezentacja, to rezygnacja z
pewnej strefy prywatnosci, a więc potraktujmy kilka poglądów
opornika jako całość. Na początek powyższy cytat.

Mam pytania dodatkowe. Co to znaczy:

1) co znaczy "nieliczna grupa osób"?

2) w jaki sposób wolno zmieniać świat tak, by nie krzywdzić osób,
które powinny się zmienić wraz z planowaną zmianą świata? A być może
tego sobie nie życzą.

3) na jakich zasadach wolno nam kwalifikować coś do zmiany
na "lepsze", uznając jednocześnie, że coś innego jest gorsze?

4) co znaczy "porąbany świat"? Bo przecież NIGDY dotąd nie był on
inny niż porąbany i NIGDY dotąd nikomu takie zmienianie na
nieporąbany się nie udało.

5) dlaczego zmienianie świata na inny NA PEWNO jest zmianą z
porąbanego na nieporąbany? A może jest odwrotnie niż to się wydaje
przemądrzałemu zmieniającemu?

6) dlaczego zmienianie świata polegające na podporządkowaniu go
systemowi, który się nie sprawdził od tysięcy lat, właśnie teraz i
dopiero teraz ma przynieść pożądany, pozytywny skutek?

I tak dalej...

Nie musi być opornik, może mówić kto chce, ale niech mi opornik
odpowie na te pytania także.

P.S. A pytania są jak najbardziej na to forum, bo - o czym wiedzą
stali bywalcy tego forum - opornik jest bardzo aktywna prokatolicko.
I nadarza się świetna okazja, żeby przyjrzeć się, skąd w niektóych
katolikach bierze się tak zawzięta potrzeba szerzenia religii jako
absolutnego dobra, choć jest ona absolutnym złem.
Obserwuj wątek
    • lumpior Re: Poprawiać porąbany świat 15.09.08, 18:08
      Kilka lat temu Goryszewski powiedzial:ze Polska moze byc biedna,ale
      musi byc katolicka. No i ja "naprawial",ale juz go nie ma w polityce
      Opornik4 to blagier wyznaniowy,samozwancza meczennica o bardzo
      skomplikowanym zyciorysie ktorego juz nigdy nie "wyprostuje",poprawi
      a jak tego chce,to lepiej to robic w samotnosci i cicho.Pacierze nie
      wymagaja rozglosu,zbiorowosci.
      • opornik4 Re: Poprawiać porąbany świat 15.09.08, 19:26
        lumpior napisał:
        > Opornik4 to blagier wyznaniowy,samozwancza meczennica o bardzo
        > skomplikowanym zyciorysie ktorego juz nigdy
        nie "wyprostuje",poprawi

        Nie jestem typem meczennicy,wrecz przeciwnie.
        Nareszcie moge sie czuc szczesliwa,
        spelniona w swojej kobiecosci osoba.
        mylisz sie,ze nie zdolam juz niczego "wyprostowac"
        - w duzej mierze udalo mi sie tego dokonac.
        Naprawic popelnione wczesniej zlo.
        M.in.dane bylo mi pielegnowac mojego pierwszego meza,
        podczas agonii.
        [Przyznaje,dostal ode mnie porzadnie w kosc.]
        Bylam przy nim pelne dwie doby.
        Ostatnie slowa,ktore wypowiedzial brzmialy:
        "biedna,kochana R."
        Nie znam dzis osoby,z ktora mialabym negatywne relacje.
        Nawet moja (druga) tesciowa,juz odnosi sie
        do mnie pozytywnie.
    • kolebeczka Re: Poprawiać porąbany świat 15.09.08, 18:14
      grgkh napisał:
      4) co znaczy "porąbany świat"? Bo przecież NIGDY dotąd nie był on
      > inny niż porąbany i NIGDY dotąd nikomu takie zmienianie na
      > nieporąbany się nie udało.


      tak mi sie nasuwa z powyzszym:
      "kiedys było inaczej
      -pamiętasz Adamie?"

      Skrobnełam kiedys taki wierszyk wlasnie z tym samym postulatem co
      Twoj.
      Pozwole sie jednak absolutnie nie zgodzic z atakiem na opornik, bo
      ma prawo naprawiac ten swiat tak jak kazdy z nas. Zajecie zgola bez
      sensu. Ze opornik zalicza sie do nielicznych- to akurat absolutne
      klamstwo.
      Absolutna nieprawda jest, ze KK to absolutne zlo.
      Zgodze sie natomiast, ze KK to nie absolutne dobro i nie absolutnie
      jedyna droga do Boga.
      • grgkh Re: Poprawiać porąbany świat 15.09.08, 19:18
        kolebeczka napisała:

        > Absolutna nieprawda jest, ze KK to absolutne zlo.

        Nie napisałem, że KK to absolutne zło. KK to także organizacja i
        jako że jest złożona z ludzi, czynami swych członków może być
        rozumiana jako czasami dobra.

        Zasugerowałem, że absolutnym złem jest religia (przeczytaj jeszcze
        raz), system, jego założenia. Religia jako taka. Każda, dowolna i
        wszystkie naraz. A dlaczego?

        Człowiek w sferze psychicznej, w swej świadomości bycia sobą, bycia
        istotą myślącą MUSI być wolny. Ta wolność to wolność myślenia. A
        religie - z tego co o nich wiem, to wszystkie - opierają się na
        dogmacie. A dogmat to absolutne ograniczenie wolności myślenia.
        Człowiek ograniczony dogmatem staje się jego niewolnikiem, myśli - a
        często i działa - jak automat. Czy jest coś bardziej złego niż
        czynienie ludzi automatami, które tracą wolność?

        > Zgodze sie natomiast, ze KK to nie absolutne dobro
        > i nie absolutnie jedyna droga do Boga.

        Droga do Boga... ;) Po co?
        A powinno być - droga do człowieka i do wiedzy o świecie. Religia
        koncentruje człowieka na sobie, na egoistycznym zapewnieniu sobie
        przychylnosci, zysku w oczach bogów. Bez boga jesteśmy zdani sami na
        siebie. Istnienie jednostki staje się sensowne poprzez istnienie
        ludzkości, biosfery lub Wszechświata. Jesteśmy ich częścią, jesteśmy
        ich tworem. Nie zmienimy tego w żaden sposób. A więc pozostańmy
        tymi, kim jesteśmy.
        • opornik4 Re: Poprawiać porąbany świat 15.09.08, 19:34
          grgkh napisał:
          > Człowiek w sferze psychicznej, w swej świadomości bycia sobą,
          bycia
          > istotą myślącą MUSI być wolny. Ta wolność to wolność myślenia. A
          > religie - z tego co o nich wiem, to wszystkie - opierają się na
          > dogmacie.

          Jak juz napisalam - religie tak,wiara nie.
          Tylko osobowe odniesienie do Boga,jako osoby
          - moze uczynic czlowieka prawdziwie wolnym.
          Bowiem On wlasnie stworzyl nas do WOLNOSCI.

          Religia
          > koncentruje człowieka na sobie, na egoistycznym zapewnieniu sobie
          > przychylnosci, zysku w oczach bogów.

          Wiara w Chrystusa kieruje czlowieka na druga osobe,
          wlasnie (paradoksalnie) wyzwala z egoizmu.
          Ktos kiedys powiedzial,iz miara naszego czlowieczenstwa,
          jest stawanie sie darem dla innych.
          Zarowno ja,jak i ci wsrod ktorych przebywam,
          nie dbamy o "zyski" w oczach Boga.
          Jesli czynimy cos dobrego (a bardzo tego pragniemy),
          to tylko dlatego,ze przemienia nas Boza milosc.
          • piwi77 Re: Poprawiać porąbany świat 15.09.08, 19:42
            opornik4 napisała:

            > Bowiem On wlasnie stworzyl nas do WOLNOSCI.

            Tylko od nas zależy, czy jesteśmy, czy chcemy być wolnymi. Nie od
            żadnych onych. Wolność właśnie na tym polega, że wynika z naszej
            woli, a nie że jest czimś darem. Możliwość, że wolność może być
            darowana, zakłada, że człowiek sam z siebie wolnym być nie może,
            czyli ma naturę niewolnika.
            • opornik4 Re: Poprawiać porąbany świat 15.09.08, 20:07
              piwi77 napisał:
              > Tylko od nas zależy, czy jesteśmy, czy chcemy być wolnymi.

              Tak,od nas.
              Tylko my wybieramy - czy chcemy byc wolni.
              Tyle,ze to co niektorzy biora za wolnosc,
              jest cholernym zniewoleniem,pozbawiajacym czlowieka
              przyrodzonej mu godnosci.

              > Możliwość, że wolność może być
              > darowana, zakłada, że człowiek sam z siebie wolnym być nie może,
              > czyli ma naturę niewolnika.

              Tak wlasnie jest.
              Czlowiek od pewnego momentu - bunt przeciw Bogu,
              ma charakter niewolnika.
              Sam z siebie - stac sie wolnym nie moze.
              Dziwie sie,ze tego nie widzisz.
              • piwi77 Re: Poprawiać porąbany świat 15.09.08, 20:13
                opornik4 napisała:

                > Tyle,ze to co niektorzy biora za wolnosc,
                > jest cholernym zniewoleniem,pozbawiajacym czlowieka
                > przyrodzonej mu godnosci.

                Na tym też polega wolność.

                > Sam z siebie - stac sie wolnym nie moze.

                Tylko niewolnik nie może być wolnym o własnych siłach.
              • krytykantka07 Re: Poprawiać porąbany świat 15.09.08, 20:15
                Podziwiam Cię, bo piszesz to, czego nie rozumiesz. Aby poprawić
                porąbany świat to musisz zmienić założenia i zapomnieć o tym, co
                wiesz, a Ty ciągle pamiętasz. Bóg człowieka nie zniewolił, to
                zrobili kapłani, których Ty bronisz. Więc jak chcesz naprawiać
                porąbany przez religie świat, skoro to co jest w religii przeszło do
                polityki? Człowiek gdy buntuje sie przeciwko Bogu - tak naprawdę
                buntuje sie przeciwko przedstawionemu przez kapłanów obrazowi Boga i
                słusznie! Jeśli sie zbuntuje to wtedy przeciwko kapłanom, a Boga
                zobaczy w bliźnich, których pokocha...Ty nie buntowałaś sie
                przeciwko Bogu, ale tego nie rozumiesz, bo dla Ciebie Bóg to
                kapłan...Człowiek stanie się wolnym gdy zrozumie, że kapłan to
                szatan, który oddziela człowieka od Boga...
          • grgkh Re: Poprawiać porąbany świat 16.09.08, 01:06
            opornik4 napisała:

            > grgkh napisał:
            > > Człowiek w sferze psychicznej, w swej świadomości bycia sobą,
            > > bycia istotą myślącą MUSI być wolny.
            > > Ta wolność to wolność myślenia. A religie - z tego co o nich
            > > wiem, to wszystkie - opierają się na dogmacie.
            >
            > Jak juz napisalam - religie tak,wiara nie.

            Wiara bez dogmatu? :) Wasza, religijna wiara to PEWNOŚĆ. A taka pewność to właśnie dogmat w najczystszej postaci.

            > Tylko osobowe odniesienie do Boga,jako osoby
            > - moze uczynic czlowieka prawdziwie wolnym.

            Ja jestem dowodem na to, że nie masz racji. Jestem prawdziwie wolnym. Dopiero wtedy się tak poczułem, gdy zrozumiałem, że jestem w stanie odrzucić KAŻDE twierdzenie, każdą tezę, bo jedyne co jest pradziwe to to, czego prawdziwość mogę dowodzić i mi się to uda. Reszta może być fałszywa.

            > Bowiem On wlasnie stworzyl nas do WOLNOSCI.

            Przede wszystkim bogowie nie istnieją. A my nie jesteśmy "stworzeni", bo stwarzamy siebie wciąż od nowa, w każdej chwili i w każdej myśli. Jesteśmy tacy, jakimi czyni nas WYBÓR tego, co uznamy za prawdziwe.

            > > Religia koncentruje człowieka na sobie,
            > > na egoistycznym zapewnieniu sobie
            > > przychylnosci, zysku w oczach bogów.
            >
            > Wiara w Chrystusa kieruje czlowieka na druga osobe,

            Jesteś biedna w tym uzależnieniu ;). Wieczne dziecko. Upośledzone i uzależnione. Klepiące mantrę o źródle, którego nie ma.

            A przecież są ludzie, którzy nie są gorsi od stawianych przez Ciebie za przykład wierzących, a obywają się bez religijnego wspomagania. A więc można bez niego żyć tak samo dobrze.

            > wlasnie (paradoksalnie) wyzwala z egoizmu.

            To pozór. Jeśli naprawdę jesteś wyzwolona z egoizmu, to porzuć myślenie o religii. Myśl WYŁĄCZNIE o człowieku.

            A jednak nie potrafisz.

            Religia OBIECAŁA Ci NAGRODĘ. To tkwi w Twojej podświadomości. Ty WIESZ, że możesz życie doczesne poświęcić w jakikolwiek - wyznaczony przez kanony wiary - sposób, bo służąc ludziom zostaniesz doceniona przez bozka. To jest handel. To opiera się na zasadzie rewanżu. Przehandlowałaś swą doczesność, w imię jakichś zasad, za nagrodę.

            > Ktos kiedys powiedzial,iz miara naszego czlowieczenstwa,
            > jest stawanie sie darem dla innych.

            Nie jest tak. To fałsz. Człowieczeństwo to istnienie w harmonii, a więc nie tylko dla innych, ale także i dla siebie. I tego już nie rozumiesz.

            > Zarowno ja,jak i ci wsrod ktorych przebywam,
            > nie dbamy o "zyski" w oczach Boga.

            Nie dbasz? No to zapomnij o Bogu. Niech sobie będzie lub nie będzie. Po co Ci to? Jeśli naprawdę człowiek jest, jak mówisz, na pierwszym planie, to niech tylko i wyłącznie człowiek będzie. Jeśli nie dbasz o zyski, to nie rozważaj wciąż o nadistocie i nie zastanawiaj się JAK DOBRZE ROBISZ, BO ROBISZ TO ZGODNIE Z JEJ ZASADAMI.

            Nie potrafisz. A więc okłamujesz sama siebie. Wszystko co robisz, robisz ZE WZGLĘDU na Boga. A więc jednak handel.

            > Jesli czynimy cos dobrego (a bardzo tego pragniemy),
            > to tylko dlatego,ze przemienia nas Boza milosc.

            A dlaczego ja robię w kontaktach z ludźmi coś dobrego, choć bożków nie ma? Czy potrafisz to uzasadnić?

            Bóg jest zbędny. Zbędny, a więc nie istnieje. A za bogami stoi wataha darmozjadów, oszustów, szarlatanów, którzy pasożytują na naiwnych.

            Tacy jak Ty są straszni i groźni dla innych, bo zdarza im się w swym zapamiętaniu poprawiania porąbanego świata czynić zło, gdyż uważają, że robią to dla dobra innych.
            • opornik4 Re: Poprawiać porąbany świat 16.09.08, 03:11
              grgkh napisał:
              > Wiara bez dogmatu? :) Wasza, religijna wiara to PEWNOŚĆ. A taka
              pewność to właś
              > nie dogmat w najczystszej postaci.

              Jak widze,ciagle mozna sie czegos czepic.
              Z rownym powodzeniem moge powiedziec,iz Twoja niewiara,
              tez jest dla Ciebie dogmatem.

              > Ja jestem dowodem na to, że nie masz racji. Jestem prawdziwie
              wolnym. Dopiero wtedy się tak poczułem,
              gdy zrozumiałem, że jestem w stanie
              odrzucić KAŻDE twierdzenie, każdą tezę,
              bo jedyne co jest pradziwe to to, czego
              prawdziwość mogę dowodzić i mi się to uda.
              >Reszta może być fałszywa.

              Moze byc falszywa, ale przeciez nie musi.
              Piszesz,ze jestes prawdziwie wolnym
              - a ja powiem,ze tylko Ci sie tak wydaje.

              > A dlaczego ja robię w kontaktach z ludźmi coś dobrego,
              choć bożków nie ma? Czy
              > potrafisz to uzasadnić?

              Bozkow faktycznie nie ma - jest BOG.
              Jeszcze tylko tego brakuje,abys samo zlo czynil:)
              Swiadomie zlo,wybieraja tylko wielbiciele szatana.
              Niemniej rozstales sie z rodzina,skazales dzieci
              na wychowywanie sie bez ojca.
              Dlaczego nie potrafiles ich zaakceptowac?
              Przeszkadzala Ci ich wiara?
              Trudno w takim wypadku powiedziec,ze ich prawdziwie kochales.

              >Ja tez BARDZO CIERPIAŁEM gdy z pogardą wyrażali
              >się o moim ateizmie.

              Wybacz moj drogi,ale trudno zrozumiec,iz ktos rozwala wszystko,
              niszczy siebie i najblizszych dla ideii,ktora uwaza za nadrzedna.
              Naprawde kpili z Twoich przekonan? Nie wierze.
              Moze tylko poszlo za daleko i zona odplacala
              Ci pieknym za nadobne.
              Nie powinna?
              Jest tylko czlowiekiem,nie aniolem.
              To Ty ja skrzywdziles.
              Jestem przekonana,ze gdy chciales zdobyc jej serce
              - swoj gleboki ateizm schowales na ten czas do kieszeni,
              a napewno nie wysmiewales wtedy jej "zasciankowej wiary".

              > Przede wszystkim bogowie nie istnieją. A my nie
              jesteśmy "stworzeni", bo stwarzamy siebie
              >wciąż od nowa, w każdej chwili i w każdej myśli.

              Bogowie nie - nasz Stworca,tak.
              Nie zrodziles sie z niczego,aby glupio umrzec.
              Takie spojrzenie,jest wlasnie bez sensu.
              MUSI BYC jakis cel naszego zycia.
              Inaczej mozna by spokojnie sie zabic.

              >Jesteśmy tacy, jakimi czyni nas
              >WYBÓR tego, co uznamy za prawdziwe.

              Mielismy juz gloszacych podobne idee przed Toba.
              Zle sie to skonczylo dla duzej czesci ludzkosci.
              Nigdy czlowiek nie wychodzi dobrze stawiajac siebie
              na miejscu Stworcy.

              > Jesteś biedna w tym uzależnieniu ;). Wieczne dziecko.
              Upośledzone i uzależnione.
              >Klepiące mantrę o źródle, którego nie ma.

              To Ty tak uwazasz,ja wiem,ze JEST.
              Wlasnie Zrodlo i Cel mojego zycia.
              Doswiadczylam tego.
              Jesli spotkanie Milosci mozna nazwac uzaleznieniem,
              to zycze kazdemu takiego uzaleznienia.
              Myslac Twoimi kategoriami,wychodzilo by,ze nie wolno
              nam kochac,bo jest to stanem uposledzenia.

              > To pozór. Jeśli naprawdę jesteś wyzwolona z egoizmu, to porzuć
              >myślenie o religii. Myśl WYŁĄCZNIE o człowieku.
              >
              Ja nie mysle o religii.
              Dla mnie On jest bardziej konkretnym,anizeli Ty przed monitorem.
              Jest OSOBA,bardzo bliska.Kims Komu naprawde na mnie zalezy,
              i Kto bedzie mnie kochal bez wzgledu na to co uczynie.
              Dzieki Jego Milosci (i tylko dzieki temu)
              - moge byc darem dla drugiego czlowieka.
              Potrafic czasem (caly czas wzrastam)zapomniec o sobie.
              Milujac Go,nie moge nie kochac ludzi - to niemozliwe.

              > Religia OBIECAŁA Ci NAGRODĘ. To tkwi w Twojej podświadomości.
              Ty WIESZ, że możesz życie doczesne
              poświęcić w jakikolwiek - wyznaczony przez
              kanony wiary - sposób, bo służąc ludziom
              zostaniesz doceniona przez bozka. To jest
              handel. To opiera się na zasadzie rewanżu. Przehandlowałaś swą
              >doczesność, w imię jakichś zasad, za nagrodę.

              NICZEGO NIE CZYNIE DLA NAGRODY.
              Omowilam juz to powyzej.
              Nie staram sie byc doceniona.
              KOCHAM,bo jestem milowana.
              Tylko tyle.
              Ide przez zycie zapatrzona w Niego,
              choc zdarza mi sie zbladzic - potrafie powracac.
              Przede wszystkim zobaczyc popelnione zlo,
              przeprosic za nie i starac sie je naprawic.

              > Nie jest tak. To fałsz. Człowieczeństwo to istnienie w harmonii,
              a więc nie tylko dla innych, ale także i dla siebie.
              >I tego już nie rozumiesz.

              Powyzsze,to wlasnie puste frazesy.
              Poza tym istnieje takze dla siebie
              - nie jestem typem meczennicy.
              Nie potrafie tego wytlumaczyc,ale bycie darem dla innych,
              po prostu jest radoscia.
              Ja nie robie niczego wbrew sobie,nigdy sie nie poswiecam.
              To przychodzi tak,ze wysilku nie czuje.
              Teraz potrafie dzielic radosc i smutek z innymi.
              Potrafie zobaczyc potrzeby drugiej osoby,
              nie musi mi o nich wyraznie mowic.

              > Nie dbasz? No to zapomnij o Bogu. Niech sobie będzie lub nie
              będzie. Po co Ci to?

              To czego zadasz,jest tak jakbys kazal komus zapomniec o kims,
              kogo bardzo kocha.
              Ten stan nazwalabym pieklem.

              >Jeśli naprawdę człowiek jest, jak mówisz,
              na pierwszym planie, to niech tylko i wyłącznie człowiek będzie.

              Wtedy wlasnie czlowiek stalby sie dla mnie bozkiem.
              Zaden czlowiek nie jest w stanie zaspokoic moich pragnien
              - uczynic mnie prawdziwie,bez reszty szczesliwa.
              Czlowiek ma tylko ograniczone mozliwosci
              i nie jest w stanie bez reszty mnie obdarowac.
              Nawet najwspanialszy i najsilniejszy
              - nie moze mi dac pelnego poczucia bezpieczenstwa.
              Kazdy czlowiek kiedys odejdzie,chocby na "drugi brzeg"
              i zostawi mnie tutaj sama.
              Jezus zostanie (bedzie przy mnie)z a w s z e!
              JEST NIESMIERTELNY.

              >Jeśli nie dbasz o zyski, to nie rozważaj wciąż o
              > nadistocie i nie zastanawiaj się JAK DOBRZE ROBISZ, BO ROBISZ TO
              ZGODNIE Z JEJ ZASADAMI.

              Nie zastanawiam sie jak dobrze cos robie.
              Staram sie tylko Go "nie smucic".
              Jego przykazania sa mi drogowskazem,
              znakami na drodze.
              Jezeli nie bede ich lamala dotre bezpiecznie
              do Celu podrozy.
              Te zasady daja zycie - sprawdzilam.
              Ich lamanie prowadzi do smierci - tez,przetestowane.

              > Bóg jest zbędny. Zbędny, a więc nie istnieje. A za bogami stoi
              wataha darmozjadów, oszustów,
              szarlatanów, którzy pasożytują na naiwnych.

              Jesli naprawde tak uwazasz - to Ci wspolczuje.
              Ja bowiem na drodze Pana,takowych nie spotkalam.
              Poza nia,niestety tak, i to czesto.

              > Tacy jak Ty są straszni i groźni dla innych, bo zdarza
              im się w swym zapamiętaniu poprawiania porąbanego
              świata czynić zło, gdyż uważają,
              >że robią to dla dobra innych.

              Wiesz,jakos nikt tego we mnie nie zauwazyl:)
              Jezeli sprzeciw czynionemu zlu, ktos nazywa zlem
              - jest to wlasnie szatanskie.

              Nie bede opisywala swoich pozytywnych czynow,
              bo wyjde na samochwale.
              Nadmienie tylko,iz potrafie podzielic sie z kims
              potrzebujacym - wlasnym zyciem.
              Np.oddac leki,ktore sa mi niezbedne, innej osobie,
              ktora jest mlodsza ode mnie i bardziej ich potrzebuje.

              Jezeli nie popieram "malzenstw" homoseksualnych,
              aborcji, eutanazji, i innych wynaturzen - to tylko dlatego,
              ze mam szersza perspektywe dostrzegania zla.

              Zeby bylo jasne,do tego co opisalam dojrzewalam latami
              i nadal bede dojrzewac - do konca.


              • grgkh Re: Poprawiać porąbany świat 16.09.08, 18:13
                opornik4 napisała:

                > grgkh napisał:
                > > Wiara bez dogmatu? :) Wasza, religijna wiara to PEWNOŚĆ.
                > > A taka pewność to właśnie dogmat w najczystszej postaci.
                >
                > Jak widze,ciagle mozna sie czegos czepic.
                > Z rownym powodzeniem moge powiedziec,iz Twoja niewiara,
                > tez jest dla Ciebie dogmatem.

                Bo gadasz głupio. Nie rozumiesz? Nie czepiam się. Stosujesz
                erystyczny unik, ale nie daruję Ci odpowiedzi na ten zarzut.

                Twoja wiara, to pewność, to dogmat. A może nie jesteś pewna, że bóg
                istnieje? Wątpiąc, zakładasz nieistnienie bożka. W świecie logiki,
                którą się posługujemy ZAWSZE, brak dowodu istnienia nie jest
                istnieniem. Istnieje tylko to, czego dowiedliśmy, a reszta to
                hipotezy, jak ta o przynoszeniu dzieci przez bociany.

                A co do mnie, to niewiara jest tylko brakiem wiary. Ty także masz
                taka niewiarę - np. w Zeusa, Wisznu lub krasnale. A ja nie wierzę we
                wszystkie bóstwa jednocześnie. To tak, jakbym w ogóle z religiami
                się nie zetknął. Wisi mi to. Nie obchodzi mnie. Nie wierząc, nie
                angażuję się w wasze bzdury. Chyba mi to wolno? I nie muszę
                dowodzić, dogmatycznie lub inaczej, że krasnoludki są lub ich nie
                ma.

                Brak Ci elementarnej wiedzy z logiki.
                • focus35 Re: Poprawiać porąbany świat 16.09.08, 21:08
                  grgkh napisał:


                  >
                  > A co do mnie, to niewiara jest tylko brakiem wiary. Ty także masz
                  > taka niewiarę - np. w Zeusa, Wisznu lub krasnale. A ja nie wierzę
                  we
                  > wszystkie bóstwa jednocześnie. To tak, jakbym w ogóle z religiami
                  > się nie zetknął. Wisi mi to. Nie obchodzi mnie. Nie wierząc, nie
                  > angażuję się w wasze bzdury. Chyba mi to wolno? I nie muszę
                  > dowodzić, dogmatycznie lub inaczej, że krasnoludki są lub ich nie
                  > ma.
                  >
                  > Brak Ci elementarnej wiedzy z logiki.

                  logika nie jest pozadana u osob zakochanych czyli wyznawcow - gdyby
                  dostrzegli, ze powoduje nimi "afekt" musieliby przestac byc
                  wyznawcami - i moze zobaczyliby, ze gdyby urodzili sie pod inna
                  szerokoscia geograficzna kochaliby innego boga. I z pewnosci nici...
                  i poczucia bezpieczenstwa nici... i nadziei na zycie po zyciu nici...
                  kicha
                  wiele osob nie potrafi z dystansem spojrzec na siebie i innych...
                  gorzej, ze wyznawcy maja jakis wewnetrzny przymus nauczania innych i
                  wplywania na ich stan uczuc - jak sie nie podziela ich milosci to
                  strasznie sie denerwuja, czasem strasza, zeby nie uzyc
                  wieloznacznego slowa - piekla sie...:))
                  ale raczej nie licz na rozmowe na argumenty (szczegolnie na
                  logikie) - wiara jest przeciez tym bardziej silna, im bardziej
                  absurdalna - tak to dziala - inaczej bylaby wiedza
              • grgkh Dlaczego jestem dobry? 16.09.08, 18:39
                opornik4 napisała:

                > grgkh napisał:
                > > Reszta może być fałszywa.

                > Moze byc falszywa, ale przeciez nie musi.

                Ale NA PEWNO nie wolno nam twierdzić, że prawdziwa jest. I znów ta
                żałosna nieznajomość zasad logiki.

                > Piszesz,ze jestes prawdziwie wolnym
                > - a ja powiem,ze tylko Ci sie tak wydaje.

                :))) Jesteś niebezpieczna, jak fundamentaliści islamscy.
                Nienawidzisz i pogardzasz innymi. Zachłystujesz się własną
                megalomanią.

                > > A dlaczego ja robię w kontaktach z ludźmi coś dobrego,
                > > choć bożków nie ma? Czy potrafisz to uzasadnić?
                >
                > Bozkow faktycznie nie ma - jest BOG.

                Bóg to też bożek. Żyje w tych samych zaświatach. Pozabijał swych
                konkurentów i został w Twojej głowie sam.

                > Jeszcze tylko tego brakuje,abys samo zlo czynil:)

                Erystyczny unik? Dlaczego mimo niewiary w religijne bajki potrafię
                być dobry dla innych?

                > Swiadomie zlo,wybieraja tylko wielbiciele szatana.

                A Szatan to nie bóg? ;) Kiedyś słyszałem, że wcale nie polega to na
                czynieniu zła. Wiesz coś o tym?
              • grgkh Re: Poprawiać porąbany świat 16.09.08, 18:46
                opornik4 napisała:

                > Niemniej rozstales sie z rodzina,skazales dzieci
                > na wychowywanie sie bez ojca.

                Moje dzieci są dorosłe. A ja mam prawo do życia poza religią, która
                przepełnia świat umysłowy mojej byłej żony. Religia - między innymi -
                sprawiła, że nie potrafiliśmy się dogadać. Ja religię tolerowałem
                daługo, żona mego ateizmu nie potrafiła. No to adieu. ;) I teraz,
                wyobraź to sobie, oboje jesteśmy szczęśliwi. Zero wrogości. ;)
                Widocznie tego właśnie nam było potrzeba.

                > Dlaczego nie potrafiles ich zaakceptowac?
                > Przeszkadzala Ci ich wiara?
                > Trudno w takim wypadku powiedziec,ze ich prawdziwie kochales.

                Ja ich akceptowałem, ale oni mnie, takiego jakim jestem, już nie.

                > > Ja tez BARDZO CIERPIAŁEM gdy z pogardą wyrażali
                > > się o moim ateizmie.
                >
                > Wybacz moj drogi,ale trudno zrozumiec,iz ktos rozwala
                > wszystko,niszczy siebie i najblizszych dla ideii,ktora
                > uwaza za nadrzedna.

                Nie traktuj mnie protekcjonalnym tonem. Nie jestem Twój drogi. A w
                kwestii rozwalenie wszystkiego doszliśmy do porozumienia. Różnimy
                się i nikt nie chce stać się klonem tego drugiego. Pozostaliśmy
                sobą, oddzielnie, choć w przyjaźni. ;)

                > Naprawde kpili z Twoich przekonan? Nie wierze.

                To oczywiste. Świat, w którym Ty żyjesz jest dokładnie taki, jak
                sobie go wyobrażasz. To świat urojony. Żałosne.

                > Moze tylko poszlo za daleko i zona odplacala
                > Ci pieknym za nadobne.

                Może. Zawsze winien jest ten, kto nie pełza u stóp bożka, prawda?

                > Nie powinna?

                Powinna. Biblia uczy, ze należy się mścić: oko za oko...

                > Jest tylko czlowiekiem,nie aniolem.

                Fakt, nie jest aniołem.

                > To Ty ja skrzywdziles.

                Krzywdzilismy się, do czasu, oboje. Teraz jest już dobrze.

                > Jestem przekonana,ze gdy chciales zdobyc jej serce
                > - swoj gleboki ateizm schowales na ten czas do kieszeni,
                > a napewno nie wysmiewales wtedy jej "zasciankowej wiary".

                I tu się mylisz. Był przepiękny ślub kościelny, w którym ja
                występowałem jako ateista. Cyrk na kółkach. ;) A potem, nadal jako
                ateista, odprowadzałem dzieci na msze do kościoła. I znów cyrk na
                kółkach. A potem, gdy kiedyś wspomniałem coś głośno o moich
                ateistycznych poglądach, otworzyłem puszkę Pandory. Bo wtedy już
                byłem zagrożeniem. religia jest systemem nienawiści do innych i
                nietolerancji. I Ty świetnie wpisujesz się w te cechy tego
                obrzydlistwa. A fe... ;)

                A zaściankowej wiary nie wysmiewałem nigdy. Choć rzeczywiście
                zaściankową okazywała się coraz bardziej.
              • grgkh Re: Poprawiać porąbany świat 16.09.08, 18:53
                opornik4 napisała:

                > grgkh napisał:

                > > Przede wszystkim bogowie nie istnieją. A my nie
                > > jesteśmy "stworzeni", bo stwarzamy siebie
                > > wciąż od nowa, w każdej chwili i w każdej myśli.
                >
                > Bogowie nie - nasz Stworca,tak.

                To Hitlera oraz Stalina stworzył na swoją chwałę "stwórca" także.
                Gratuluję mu. Dobry eksperymentator. Wymyślił również w swym
                ograniczonym rozumku, że jak ludzie za jego inspiracją zabiją jego
                potomka w ludzkim ciele, to ludzkości odbierze grzech, którym ich
                wpierw z własnej woli obdarzył. Pokrętna logika, ale od bożka o
                ograniczonych zdolnościach umysłowych nie można wymagać zbyt dużo.
                Gratuluję Ci podległości tej mafii.
            • ja.7 Re: Poprawiać porąbany świat 16.09.08, 11:07
              grgkh napisał:

              >
              > Bóg jest zbędny. Zbędny, a więc nie istnieje.

              z pozostałymi twoimi tezami się zgadzam,więc ich nie przytaczam.
              to że Bóg tobie jest zbedny nie znaczy jednak,że nie istnieje.Znaczy
              jedynie,że ty możesz sie bez niego oejsc
      • opornik4 Re: Poprawiać porąbany świat 15.09.08, 19:37
        kolebeczka napisała:
        > KK to nie absolutne dobro i nie absolutnie
        > jedyna droga do Boga.

        Podpisuje sie pod powyzszym obiema rekoma.
        Odkad poznalam inna rzeczywistosc
        - tak wlasnie uwazam.
    • stary_zgred1 Re: Poprawiać porąbany świat 15.09.08, 18:42
      grgkh napisał:

      > 6) dlaczego zmienianie świata polegające na podporządkowaniu go
      > systemowi, który się nie sprawdził od tysięcy lat, właśnie teraz i
      > dopiero teraz ma przynieść pożądany, pozytywny skutek?

      Gdybym była osobą wierzącą - to odpowiedziałabym zapewne tak: uporczywe
      promowanie religii przypomina uporczywe próby wynalezienia lekarstwa na raka - i
      w jednym i w drugim przypadku brak widocznych rezultatów, co nie znaczy, że
      należy zaprzestać prób. Tyle że żadna ze mnie osoba wierząca :D

      Pytania ciekawe - mam nadzieję że opornik odpowie.
    • piwi77 Poprawiacze świata są generalnie niebezpieczni, 15.09.08, 18:49
      pod warunkiem, że jest ich więcej, że są zorganizowani i że mają
      realne wpływy w tym świecie. Opornik4, i jej podobni, na szczęście
      nie spełniają ostatniego warunku, zatem można ich traktować jako
      mało szkodliwych ekscentryków. Niech sobie poprawiają, a jak
      nazbierają przy tym siniaków, to ich ryzyko, ich sprawa.
      • opornik4 Re: Poprawiacze świata są generalnie niebezpieczn 15.09.08, 19:40
        piwi77 napisał:

        > pod warunkiem, że jest ich więcej, że są zorganizowani i że mają
        > realne wpływy w tym świecie. Opornik4, i jej podobni, na szczęście
        > nie spełniają ostatniego warunku, zatem można ich traktować jako
        > mało szkodliwych ekscentryków. Niech sobie poprawiają, a jak
        > nazbierają przy tym siniaków, to ich ryzyko, ich sprawa.

        Nawet sobie nie wyobrazasz,ile takim osobom dobra zawdzieczasz.
        Doskonalym byl Jezus,ktory dal czlowiekowi najdoskonalsze
        swiadectwo Milosci.
        My,jestesmy tylko,Jego nieudolnymi nasladowcami.
        • piwi77 Re: Poprawiacze świata są generalnie niebezpieczn 15.09.08, 20:11
          opornik4 napisała:

          > Nawet sobie nie wyobrazasz,ile takim osobom dobra zawdzieczasz.

          Niepokój budzą we mnie ci, którym mam zawdzięczać dobro, którego
          sobie nie wyobrażam.
          • krytykantka07 Re: Poprawiacze świata są generalnie niebezpieczn 15.09.08, 20:22
            Hmmmmmmmmmm a ja do takich poprawiaczy się zaliczam i tak o sobie
            myślę ;))). Ale działam inaczej. Czy jestem szkodliwa? ;)
            • piwi77 Re: Poprawiacze świata są generalnie niebezpieczn 15.09.08, 21:08
              Jesteś bardzo sympatyczna, a Twój niestereotypowy punkt widzenia
              świadczy o Twojej samodzielności myślenia. No i mocno wchodzisz za
              skórę ciemnogrodowi, a to mi się zawsze podoba. Szkodliwa? Nigdy w
              życiu.
              • krytykantka07 hmmmmmmmm ...dziękuję ( n/t ) 15.09.08, 21:58
    • opornik4 Re: Poprawiać porąbany świat 15.09.08, 19:19
      grgkh napisał:

      > I nadarza się świetna okazja, żeby przyjrzeć się, skąd w niektóych
      > katolikach bierze się tak zawzięta potrzeba szerzenia religii jako
      > absolutnego dobra, choć jest ona absolutnym złem.

      Szerzenie religii moze byc (nie musi) zlem.
      Szerzenie WIARY,jest zawsze dobrem - bo Bog jest
      Dobrem Samym.

      > 1) co znaczy "nieliczna grupa osób"?
      >
      Nie bardzo wiem,z jakiego kontekstu to wybrales.
      Daj calosc wypowiedzi.

      > 4) co znaczy "porąbany świat"? Bo przecież NIGDY dotąd nie był on
      > inny niż porąbany i NIGDY dotąd nikomu takie zmienianie na
      > nieporąbany się nie udało.
      >
      > 5) dlaczego zmienianie świata na inny NA PEWNO jest zmianą z
      > porąbanego na nieporąbany? A może jest odwrotnie niż to się wydaje
      > przemądrzałemu zmieniającemu?

      "Porabany swiat" ,ktory probuje poprawic,
      wyraza sie w ludzkim egoizmie; gloszeniu falszywych,
      klamliwych ideii (heddonizm,komunizm...)
      odrzucenie przez wyzszych wartosci,
      ktore wlasnie sprawdzaly sie przez wieki
      i propagowanie "antykultury smierci".
      Owszem,owo "porabanie" takzewystepuje od wiekow,
      ale mysle,ze tylko dlatego naszej kultury dotad szlag
      nie trafil,iz nie jestem jedynym "poprawiaczem".
      Jestem przekonana,ze kazdy zdrowy moralnie czlowiek potrafi
      odroznic dobro od zla.

      > 2) w jaki sposób wolno zmieniać świat tak, by nie krzywdzić osób,
      > które powinny się zmienić wraz z planowaną zmianą świata? A być
      może
      > tego sobie nie życzą.

      Czyli powinnismy zgodzic sie na morderstwa,kradzieze,
      swobodny handel narkotykami - bo sa osoby,ktore
      sobie tego zycza i nie powinnismy ograniczac ich zasad?

      > 6) dlaczego zmienianie świata polegające na podporządkowaniu go
      > systemowi, który się nie sprawdził od tysięcy lat, właśnie teraz i
      > dopiero teraz ma przynieść pożądany, pozytywny skutek?

      Jesli masz na mysli religie chrzescijanskie
      (tu celowo nie odwoluje sie do wiary),to wlasnie dzieki nim
      nasza cywilizacja przetrwala.
      Bowiem mimo wszystkich "bledow i wypaczen",
      ludzkosc bardzo wiele zawdziecza zarowno katolicyzmowi,
      jak i innym Kosciolom.
      Te systemy,ktore nie przyjely lub odrzucily propagowane
      przez w/w wartosci - wyginely.
      Poczatkiem,jest tu Demokracja Spartanska i Cesarstwo Rzymskie.
      Pozniej mamy III Rzesze i Komunizm.
      Nie przetrwa spoleczenstwo,ktore odrzuci Boze Prawa.
      Nie ma czegos takiego,jak pozytywny ateizm
      - tylko odniesienie zycia do Boga,moze rozbudzic w czlowieku
      czyty altruizm,czyli bycie darem dla innych.

      Uwazam,iz mam pelne prawo do gloszenia powyzszego,
      poniewaz jak malo kto moglam zobaczyc owoce,
      zycia na zasadzie luz-blus.
      Przerobilam na wlasnej skorze "wyzwolenie od zasad"
      i przekonalam sie,ze nic dobrego z tego nie wynika.
      Nie tylko ja zreszta,ale (przy okazji) wszyscy
      "na kogo popadlo".
      Nie chcialabym miec dzis do czynienia z osobka,
      pokroju mojego wczesniejszego wydania.
      Otrzymalam Dar mozliwosci naprawieia popelnionych bledow,
      a przeciez moglo sie zdarzyc,iz odeszlabym z tego swiata
      z paskudnym bagazem.

      • piwi77 Re: Poprawiać porąbany świat 15.09.08, 19:29
        Co ty wygadujesz?
        Hedonizm ani komunizm, nie są żadnymi ideami, antykultura śmierci,
        to kolejny dziwoląg, ale oczywiście baw sie w swój mesjanizm, jesteś
        na szczęście nieszkodliwa. Gdyby zabolało, są na to medykamenty.
        Nowoczesne.
        • stary_zgred1 Re: Poprawiać porąbany świat 15.09.08, 19:50
          O ile kojarzę - nowoczesne medykamenty można zastosować w stosunku do każdego
          natrętnego szczekadła. Nawet do takiego, które nie wierzy.
      • grgkh Re: Poprawiać porąbany świat 16.09.08, 17:54
        opornik4 napisała:

        > grgkh napisał:
        >
        > > I nadarza się świetna okazja, żeby przyjrzeć się, skąd w
        niektóych
        > > katolikach bierze się tak zawzięta potrzeba szerzenia religii
        jako
        > > absolutnego dobra, choć jest ona absolutnym złem.
        >
        > Szerzenie religii moze byc (nie musi) zlem.
        > Szerzenie WIARY,jest zawsze dobrem - bo Bog jest
        > Dobrem Samym.

        Nie zrozumiałaś tego zdania. Nie mówiłem jakie jest szerzenie, ale
        jaka jest religia. Zresztą odpowiadasz na to - tak, religia jest
        zła, bo ma złe, fałszywe założenia. Mówisz, ze MOŻE być złem, ale
        tez mówisz, że Bóg, któy jest sednem religii jest absolutnym dobrem.
        To sprzeczność. Tobie nie przeszkadza, bo masz dogmatyczny sposób
        myslenia. Zakładasz, że coś jest jakieś tam i nie próbując
        sprawdzić, czy jest to słuszne, wszystko dalej opierasz na tym
        założeniu.

        Wróćmy do sensu tego zdania. Jeśli religia może być zła, z czym się
        zgodziłaś, to bez względu jak dobry jest jakiś jej element, to jest
        zła i już. Nie stopniujmy i nie próbujmy lawirować. Szerzenie złejm
        religii nie jest metodą na poprawianie porąbanego świata. twoja
        misja jest fałszywa, bo opierasz ją na fałszywych założeniach.
        Gubisz się w poprawności logiki oceny.

        > > 1) co znaczy "nieliczna grupa osób"?
        > >
        > Nie bardzo wiem,z jakiego kontekstu to wybrales.
        > Daj calosc wypowiedzi.

        Przepraszam, zacytowałem niezbyt dokładnie. Odnieś się do zdania-
        cytatu z Twojej strony. I teraz już chyba domyślisz się sensu,
        prawda?

        > > 4) co znaczy "porąbany świat"? Bo przecież NIGDY dotąd nie był
        on
        > > inny niż porąbany i NIGDY dotąd nikomu takie zmienianie na
        > > nieporąbany się nie udało.
        > >
        > > 5) dlaczego zmienianie świata na inny NA PEWNO jest zmianą z
        > > porąbanego na nieporąbany? A może jest odwrotnie niż to się
        wydaje
        > > przemądrzałemu zmieniającemu?
        >
        > "Porabany swiat" ,ktory probuje poprawic,
        > wyraza sie w ludzkim egoizmie;D
        Wyobraź sobie świat złożony wyłącznie z "atruistów". Już? Do takiego
        dążysz?

        Altruizm jest tylko egoizmem grupowym. Działasz na czyjąś korzyść
        zawsze i zawsze można sobie wyobrazić grupę, która korzysta z
        twojego altruizmu. Z zewnątrz jesteście postrzegani jako egoiści. A
        NIGDY Ci się nie uda być dobrym dla wszystkich, bo zawsze niestety
        istnieją konflikty interesów. Dlaczego? Bo zyjemy w tym samym
        świecie, w którym wszystko zależy od wszystkiego.

        > gloszeniu falszywych, klamliwych ideii

        Bóg nie istnieje i umiem tego dowieść. A więc wszystkie systemy
        oparte na tej utopijnej wizji są fałszywe. Kryją się za nim kapłani,
        którzy wiodą beztroskie życie kosztem ogłupionych owieczek.

        > (heddonizm,komunizm...)

        Hedonizm i komunizm bywały wyznawane przez ludzi wierzących
        jednocześnie w bogów. Co chcesz udowodnić i dlaczego robisz to tak
        nieudolnie? Bo nie ma lepszych metod? Rzeczywiście tak jest. Dla
        ludzi myślących racjonalnie, logicznie, rozumiejących jakie jest
        nasze miejsce we Wszechświecie, także i te systemy są wstrętne. A
        więc religia jest zbędna. Nie zabezpiecza. Nie naprawia świata. Co
        najwyżej staje się źródłem innych patologii. Jest źródłem
        oszołomienia umysłowego i przyjmowania od tzw. "autorytetów" prawd,
        któe nie sa prawdami, bo nie podlegały weryfikacji. To dogmaty,
        największe zło ludzkich umysłów.

        > odrzucenie przez wyzszych wartosci,

        Prawdziwe wartości są wzgledne. Czasem trzeba poświęcić zycie, swoje
        lub innych, żeby uchronić nas przed większym złem. Ale poświęcanie
        życia dla religii, na modły, na budowanie świątyń, na opłacanie
        kleru, to nie jest wartość, o którą warto zabiegać. A jest to
        naczelny postulat wszystkich religii.

        > ktore wlasnie sprawdzaly sie przez wieki

        Wojny religijne. Stosy. Nawracanie pogan. I pałace w Rzymie. To jest
        miernik sprawdzania się przez wieki. Sprawdził się system
        ogłupiania. I sprawdza się nadal, bo tacy jak Ty wciąż występują w
        imieniu religijnego zła.

        > i propagowanie "antykultury smierci".

        Wszyscy jesteśmy śmiertelni, ale dzięki ludzkiej inteligencji,
        wyłącznie, wbrew religii, która chciałaby mieć nas wszystkich
        głupich, żyjemy obecnie dwu- lub nawet trzykrotnie dłużej niż
        tysiące lat temu. To jest antykultura śmierci? Powtarzasz jakieś
        bzdury czarnoksiężnika z piotrowego tronu... I wciąż religia jest
        przeciw: przeciw antykoncepcji, co skutkuje większą zakażalnością
        AIDS, przeciw badaniom na embrionach i komórkach macierzystych,
        przeciw manipulacjom na genach, co ratuje nas przed wieloma
        chorobami. I tylko księżulkowie nie dbając o psychikę dzieci
        dopuszczają się jej dewastacji za pomocą praktyk molestowania
        seksualnego. A potem chronią zbrodniarzy w sukienkach. To jest
        antykultura śmierci.
      • grgkh Re: Poprawiać porąbany świat 16.09.08, 17:58
        opornik4 napisała:

        > Owszem,owo "porabanie" takzewystepuje od wiekow,
        > ale mysle,ze tylko dlatego naszej kultury dotad szlag
        > nie trafil,iz nie jestem jedynym "poprawiaczem".

        Ja jestem ateistą i też poprawiam świat. Kto ma rację? A może rację
        mają jakieś inne religie? Zadziwia mnie, skąd masz informacje o
        niezwykłej roli Twojej religii w historii ludzkości. Zbawiacie świat
        od tysiącleci i efekt jest taki, jakby nikt tego świata nie
        naprawił. A przecież jest tyle milionów wierzących. Czy liczby do
        Ciebie nie przemawiają? czy znów ważniejszy jest dogmat powtarzany
        przez Twojego guru?

        > Jestem przekonana,ze kazdy zdrowy moralnie czlowiek potrafi
        > odroznic dobro od zla.

        Moje dobro jest czyimś złem. I odwrotnie. Czy tego nie czujesz?

        > > 2) w jaki sposób wolno zmieniać świat tak, by nie krzywdzić
        osób,
        > > które powinny się zmienić wraz z planowaną zmianą świata? A być
        > > może tego sobie nie życzą.
        >
        > Czyli powinnismy zgodzic sie na morderstwa,kradzieze,
        > swobodny handel narkotykami - bo sa osoby,ktore
        > sobie tego zycza i nie powinnismy ograniczac ich zasad?

        Ależ ja też to chcę zwalczać. Jako ateista. Religia jest zbędna, a
        ty wciąż masz fałszywe wyobrażenie o jej misji i o - na przykład -
        ateizmie. Jedyną misją religii jest WŁADZA nad człowiekiem.

        > > 6) dlaczego zmienianie świata polegające na podporządkowaniu go
        > > systemowi, który się nie sprawdził od tysięcy lat, właśnie teraz
        i
        > > dopiero teraz ma przynieść pożądany, pozytywny skutek?
        >
        > Jesli masz na mysli religie chrzescijanskie
        > (tu celowo nie odwoluje sie do wiary),to wlasnie dzieki nim
        > nasza cywilizacja przetrwala.

        Bzdura. Gdy umierał świat starożytności - Rzym i Grecja, to ich
        dorobek cywilizacyjny, na którym do dziś opieramy się w wielu
        dziedzinach ludzkiej wiedzy, ocalał częściowo dzięki przechowaniu
        tych śladów przez kulturę arabską. Nie religię, ale kulturę. A potem
        były mroki średniowiecza. Stosy. Czarownice. I rozważania, ile
        diabłów mieści się na łebku od szpilki. Cywilizacją jesteśmy dzięki
        NAUCE, a nie dzięki podporządkowaniu kosciołom i kapłanom. A nauka,
        to proponowanie nowych tez i weryfikowanie ich prawdziwości. Wbrew
        oporowi religiantów, którzy spalili na stosie Giordano Bruno, i
        represjonowali Kopernika i Darwina. Co przetrwało? Czy te
        wymordowane w imieniu nawracania pogan miliony Indian obu Ameryk,
        miliony niewolników Czarnej Afryki, a może miliony tubylców Azji,
        Australii, Oceanii? To jest dorobek naszej cywilizacji. Krew i
        cierpienie poprawiaczty świata według jednej, dogmatycznej
        receptury. To jest bóg-dobro absolutne.

        > Bowiem mimo wszystkich "bledow i wypaczen",
        > ludzkosc bardzo wiele zawdziecza zarowno katolicyzmowi,
        > jak i innym Kosciolom.

        Zawdzięcza: zniewolenie umysłowe, które zaskutkowało tym, że
        większość twórczości religia zabrała dla siebie, tak jak teraz
        łapczywie i pazernie rozdrapuje majątek naszej ojczyzny za sprawa
        działalności Komisji Majątkowej. Tak jak teraz łupi najbiedniejszych
        i najmniej rozumiejacych, przerażonych wizją piekła, którą sama
        wyprodukowała, emerytów i rencistów. Cywilizacja śmierci ze strachem
        przez śmiercią, która jest naczelnym hasłem życia biednych,
        oszukanych ludzi.

        > Te systemy,ktore nie przyjely lub odrzucily propagowane
        > przez w/w wartosci - wyginely.

        Od epoki jaskiniowców do teraz ludzi na naszej planecie tylko
        przybywało. Mnożymy się jak króliki, jak szarańcza, jak mięso
        armatnie. Mnożymy i niszczymy wokół siebie wszystko. Jesteśmy
        największymi drapieżnikami w historii Ziemi. Najokrutniejszymi. I
        tylko potrzeba nam systemów, które z tej masy uformują posłuszne
        guru-wodzom, najlepiej całkiem bezmyślne szwadrony śmierci. I tu
        religia sprawdza się idealnie. Ogłupia i podporządkowuje. czyni
        miernymi i biernymi. I walecznymi, bo z imieniem bogów na ustach
        zabija się najskuteczniej. Agresja i nienawiść, do innych religii i
        niewierzących. Byle więcej władzy. Byle więcej łupów. Byle bardziej
        poprawiać porąbany świat.

        > Poczatkiem,jest tu Demokracja Spartanska i Cesarstwo Rzymskie.

        Początek jest dużo dawniej, tylko śladów po nim niewiele. To na
        przykład kodeks Hammurabiego. To Mohendżo Daro i Harappa. To również
        konfucjanizm, a także buddyzm...

        > Pozniej mamy III Rzesze i Komunizm.

        I znów te same durne streotypy. Mozna Ci to mówić, a Ty i tak
        bedziesz je powtarzać. Niewyuczalność? Hitlerowi bardzo dobrze się
        współpracowało z ówczesnym papieżem. A komunizm rosyjski tylko
        przypadkiem łączy się z walką z religiami, bo już dzisiejsze wersje
        komunizmu, choćby z Ameryki Łacińskiej też z religiami są za pan
        brat.

        Co do Hitlera, to chyba powinnaś przyjąć tezę, że współpraca z
        religiantami stała się przyczyną holocaustu, bo przecież w końcu
        dokonany został akt zemsty za zabicie Jezusa na Żydach. Dobrze
        myslę? taka samą metodą jak Ty?

        > Nie przetrwa spoleczenstwo,ktore odrzuci Boze Prawa.

        Boże prawa? Te z Biblii? Palenie na ołtarzach ofiar służące
        przebłaganiu złego, kapryśnego, mściwego bóstwa? Topienie ludzi w
        potopie i eksterminacja Sodomy? Żona podległa mężowi i niewolnicy z
        dekalogu? Te prawa boże już mamy za sobą. A celibat i patologie,
        które z niego wynikają? religia mówi co mamy robić, ale czy sama
        daje nam dobry przykład? O jakich wartych używania prawach bozych
        mówisz? A może to Ty zadecydujesz, co z tych praw mamy stosować, a
        czego już nie?

        > Nie ma czegos takiego,jak pozytywny ateizm

        Obrażasz mnie. Poniżasz. Ty i Twój sączący w ludzkie umysły
        nienawiść system religijny.

        > - tylko odniesienie zycia do Boga,moze rozbudzic w czlowieku
        > czyty altruizm,czyli bycie darem dla innych.

        Robisz dobrze innym, czyli religii, czyli sobie. Rozumiesz ten ciąg
        rozumowy? Ateizm jest dla Ciebie poglądem do zniszczenia. A przecież
        to tylko brak kultu bożka. Poza tym jesteśmy identycznie ludźmi.
        Dobrymi i złymi. Ale fakt wypowiadania słowa "tylko" przez Ciebie
        jest zarzewiem nienawiści, wrogości, agresji. I to jest sedno
        religii. To właśnie jest jej największe zło. Mówisz "dobro", a
        siejesz ZŁO! Liczy się Twoja grupa, liczy się zwycięstwo jednej
        opcji. Nieistotne jest byśmy wszyscy mogli żyć wspólnie, ale wygrać
        musi jeden stsem, bo on jest "TYLKO". Tacy jak ty, w nieco większym
        zapamiętaniu miłości do przecież tego samego boga, Allacha, tysiące
        ludzi z WTC skreślili jednym gestem. Bo byli inni niż oni. Taka sama
        idea. To samo źrodło. Też TYLKO ten bóg, TYLKO ta religia, TYLKO ona
        daje dobro. A ateiści stojacy na uboczu walki między religiami
        niewiele mogą uczynić, bo nie maja władzy, którą wy zagarnęliście,
        zresztą nawet jej nie pożądają, bo po co im ona.

        > Uwazam,iz mam pelne prawo do gloszenia powyzszego,
        > poniewaz jak malo kto moglam zobaczyc owoce,
        > zycia na zasadzie luz-blus.

        Luz-blus w zakrystiach polskich przybytków religijnych:
        molestowanie, homoseksualizm, pedofilia, okłamywanie i okradanie
        biedaków-parafian... Mam prawo mówić, że religia jest największym
        złem tego świata.

        > Przerobilam na wlasnej skorze "wyzwolenie od zasad"
        > i przekonalam sie,ze nic dobrego z tego nie wynika.

        Można Ci tylko współczuć, ale żyjesz przecież w epoce i części
        świata, która szczyci się tysiącletnim dorobkiem religii i
        wspaniałą, religijną (hipokryzyjną?) moralnością. Cóż więc takiego
        się stało, ze Ciebie i innych nie uchroniło to przed upadkiem
        (przerabianiem)? A może poprawianie świata według religii jest
        błędem?

        > Nie chcialabym miec dzis do czynienia z osobka,
        > pokroju mojego wczesniejszego wydania.
        > Otrzymalam Dar mozliwosci naprawieia popelnionych bledow,

        To ja mam więcej szczęścia, bo jest to szczęście ateistyczne. Jako
        człowiek wolny szukałem podstawy dla swojej moralności i znalazłe
      • czyngis_chan Re: Poprawiać porąbany świat 16.09.08, 18:25
        > Szerzenie religii moze byc (nie musi) zlem.
        > Szerzenie WIARY,jest zawsze dobrem - bo Bog jest
        > Dobrem Samym.
        Który? Bogów wymyślono wielu. I co rozumiesz jako dobro? Dlaczego
        dobre dla innych ma być to, co ty uważasz za dobre?
    • piwi77 Jest jedyny sensowny sposób ulepszania świata, 15.09.08, 20:22
      stale ulepszać siebie, ulepszać swoje umiejętności, sceptycznie
      podchodzić do zastanych prawd, szanować ludzi, pozdrawiać jako
      pierwszy innych, witać uśmiechem, uczyć swoje dzieci, że wcale nie
      są lepsze od innych, itd. Ale nie wiem, czy takie ulepszanie
      opornik4 miał na mysli.
      • opornik4 Re: Jest jedyny sensowny sposób ulepszania świata 15.09.08, 20:43
        piwi77 napisał:

        > stale ulepszać siebie, ulepszać swoje umiejętności, sceptycznie
        > podchodzić do zastanych prawd, szanować ludzi, pozdrawiać jako
        > pierwszy innych, witać uśmiechem, uczyć swoje dzieci, że wcale nie
        > są lepsze od innych, itd.

        Jesli udaje Ci sie powyzsze realizowac poza odniesieniem do wiary
        - pozostaje tylko zazdroscic.

        Mnie sie jednak wydaje,ze nie wszystko
        jest O.K. w Twojej hierarchii wartosci.
        Nie widzisz przeciez nic zlego,w zabijaniu dzieci nienarodzonych,
        popierasz rozboj jakiego dokonaly wladze komunistyczne.

        Czyz okradzionym z mienia,nie nalezy sie szacunek
        i zwrot zagrabionego?
        Czyz dziecko poczete w lonie matki,nie ma prawa do szacunku,
        a tym bardziej do zycia?
        Dowod skrajnego egoizmu,a nawet bezwzglednosci dales
        tez na forum Spoleczenstwo - posylajac papierowe serce.
        To ma byc Twoim zdaniem ulepszanie siebie?

        Moze bys jednak mniej sie usmiechal,
        a potrafil zobaczyc ludzka biede,ktorej nalezy
        przyjsc z pomoca?
        • piwi77 Re: Jest jedyny sensowny sposób ulepszania świata 15.09.08, 20:45
          opornik4 napisała:

          > Nie widzisz przeciez nic zlego,w zabijaniu dzieci nienarodzonych,
          > popierasz rozboj jakiego dokonaly wladze komunistyczne.

          Oszczerstwa. Typowe katolickie zachowanie.
          • opornik4 Re: Jest jedyny sensowny sposób ulepszania świata 15.09.08, 20:59
            piwi77 napisał:

            > Oszczerstwa. Typowe katolickie zachowanie.

            Dlaczego oszczerstwa?
            Przeciez owe poglady prezentowales w swoich komentarzach.
            • piwi77 Re: Jest jedyny sensowny sposób ulepszania świata 15.09.08, 21:04
              Nie pozwalaj sobie na zbyt wiele. Mam generalnie większe pobłażanie
              dla katolików, ale jest granica. Wmawianie, że jestem za tym, za
              czym nie jestem, to bezczelność. I głupota katolicka nie jest żadnym
              usprawiedliwieniem.
              • opornik4 Re: Jest jedyny sensowny sposób ulepszania świata 15.09.08, 21:39
                piwi77 napisał:

                > Nie pozwalaj sobie na zbyt wiele. Mam generalnie większe
                pobłażanie
                > dla katolików, ale jest granica. Wmawianie, że jestem za tym, za
                > czym nie jestem, to bezczelność. I głupota katolicka nie jest
                żadnym
                > usprawiedliwieniem.

                O.K.
                To czekam teraz na Twoje:
                - z papierowym sercem to tylko zart byl,
                - nie popieram legalizacji aborcji,
                - nie mam nic przeciw zwrotowi wlasnosci,
                ktora zagarneli komunisci,no moze z pominieciem Kk.
                • piwi77 Re: Jest jedyny sensowny sposób ulepszania świata 15.09.08, 21:46
                  Z papierowym sercem był żart, co jedynie dla ciebie nie było
                  oczywiste. Co do reszty nie chce mi się tłumaczyć, że czarne to nie
                  białe i na odwrót. Nie musisz rozumieć, ale ostrożniej formułuj
                  zarzuty pod adresem innych, a najlepiej zrezygnuj z nich całkiem.
    • psk.1 Do 'grgkh' 15.09.08, 23:28
      > I nadarza się świetna okazja, żeby przyjrzeć się, skąd w niektóych
      > katolikach bierze się tak zawzięta potrzeba szerzenia religii jako
      > absolutnego dobra, choć jest ona absolutnym złem.

      ciekawe pytania ale choć sam zarzucasz komuś wartościowanie (dzielenie na lepsze i gorsze) to i Ty to robisz. Twierdzenie ze religia katolicka jest absolutnym złem jest robieniem dokładnie tego samego co tak bardzo u niektorych cie drażni...

      nie wiem wg jakich kryteriów oceniasz te religię ale pewne jest ze jakiekolwiek by one nie byly określenie " absolutne zło" jest okresleniem mocno krzywdzącym ( ciekawe,bo można wnioskować, że na krzywde ludzką jestes wyczulony) bo religia katolicka,jak kazda religia, to przede wszystkim ludzie. A zatem jesli posrednio katolików okreslasz mianem " absolutne zło" to warto sie głębiej zastanowić, w którym momencie swych przemysleń sie pogubiłeś...



      • grgkh Re: Do 'grgkh' 16.09.08, 02:29
        psk.1 napisał:

        > > I nadarza się świetna okazja, żeby przyjrzeć się,
        > > skąd w niektóych katolikach bierze się tak zawzięta
        > > potrzeba szerzenia religii jako absolutnego dobra,
        > > choć jest ona absolutnym złem.
        >
        > ciekawe pytania ale choć sam zarzucasz komuś wartościowanie
        > (dzielenie na lepsze i gorsze) to i Ty to robisz.

        Ja nie wartościuję w sposób absolutny. Dla mnie nie istnieje pojęcie dobra i zła. Każde nasze postępowanie jest samo w sobie, JEDNOCZEŚNIE, w jakimś sensie i kontekscie, i dobre, i złe. I na tym polega szukanie harmonii współistnienia. To jest odgadywanie skutków czynów dla wszystkich i minimalizowanie ich negatywnych wpływów.

        Oszukiwanie się, że powinniśmy wszyscy poświęcać się dla wszystkich prowadzi do ekstremalnego stanu, w którym nikt nie może od nikogo niczego przyjąć, bo sobie wyobraża, że wychyla szalę korzyści na swoją stronę. To jest chore. Taki idealny stan nie istnieje. A więc musimy się godzić również i na korzyści dla siebie. W efekcie otrzymujemy jedyny sensowny stan, stan harmonii.

        > Twierdzenie ze religia katolicka jest absolutnym
        > złem jest robieniem dokładnie tego samego co tak bardzo
        > u niektorych cie drażni...

        Człowiek musi szukać. Gdyby nawet bóg jakiś istniał, to i tak nie mielibyśmy możliwości rozróżnienia wiedzy pochodzącej od boga i nie pochodzącej od niego. A więc jesteśmy zdani wyłącznie na siebie. A więc MUSIMY we wszystko wątpić, być sceptyczni do końca.

        I tu ukazuje się zło religii. Opiera się ona na dogmacie. Dogmatem może być wszystko - coś dobrego lub złego - ale człowiek, który akceptuje dogmat, z góry skazuje się na możliwość popełnienia błędu. I ma na to podwójną szansę: albo przyjmie fałszywy dogmat, albo przyjmując dogmat obojętny odrzuci to, co byłoby dobre, a jest sprzeczne z tym dogmatem.

        Tak jest na przykład z ID (kreacjonizm). Upór dogmatyków religijnych widzących konieczność udziału bożka w "dziele stworzenia" czyni wiele szkód w funkcjonowaniu nauki. Generuje zachowania fundamentalistyczne, które przecież nie są zamierzone przez ideę boga, ale w jakiś pokrętny sposób są sprzymierzone z samym zniewoleniem umysłowym, z ABSOLUTNĄ I BEZWZGLĘDNĄ podległością dogmatowi.

        Czy mam Ci wymieniać wszystkie, a jest ich tysiące, grzechy religii, które są działaniami ludzkimi zainspirowanymi przez siłę podległości dogmatowi?

        O ileż bardziej korzystna dla nas wszystkich jest postawa wątpienia we wszystko, której skutkiem jest odrzucanie każdej tezy, jaka może się wydać złą dla kogokolwiek. Wątpienie, to pokora, to brak agresji, to skłonność do rezygnacji, to stawianie siebie na pozycji współpracy, a nie narzucania.

        Dogmat różnicuje ludzi. Dzieli ich na klasy. Ta "lepsza", to Ci, którzy dogmat uznali, podporządkowali się mu, którzy są tym wyróżnieni. Ci "gorsi", to ci, którzy nie uznali dogmatu, a są jakoby "groźni", bo mogą zagrozić uznającym dogmat, w jakiś sposób pozbawić ich go, zabrać "ukochanego pana i władcę".

        Klasa wywyższających się ponad innych, a jednak urodzonych niewolników. A tam gdzie są niewolnicy, tam natychmiast muszą się znaleźć chętni na rządzących i wodzów. I koło się kręci, bo ci cwaniacy tak sterują historią, by UŻYWAĆ takich systemów dla swojej wyłącznej korzyści.

        A poza tym nie twierdzę, że to akurat religia katolicka jest tym największym złem. Złem są wszystkie religie z tego samego powodu. A jeszcze ogólniej, złem jest sama podległość dogmatom każdego rodzaju.

        Dobrem jest harmonia współistnienia.

        Złem są wszystkie systemy, które ludzi dzielą według dowolnego kryterium, bo prowadzą do agresji, narzucania poglądów itp.

        > nie wiem wg jakich kryteriów oceniasz te religię ale pewne jest
        > ze jakiekolwiek by one nie byly określenie " absolutne zło" jest
        > okresleniem mocno krzywdzącym ( ciekawe,bo można wnioskować,
        > że na krzywde ludzką jestes wyczulony) bo religia katolicka,jak
        > kazda religia, to przede wszystkim ludzie.

        Religia to nie ludzie. To system rządzenia ludźmi przy pomocy kłamstw. Kłamstw, bo nikt nie udowodnił istnienia żadnego bożka, a wszystko opiera się na nim. Nic, co ma źródło w kłamstwie nie jest dobre, bo tylko prawda daje szansę rzeczywistego ocenienia naszych działań w kategoriach dobra i zła. Wartościowanie "poprzez" bożka jest złe, bo za bożkami stoją watahy oszustów. Bogowie są zbędni. W świecie homo sapiens, w świecie naszego myślenia, wiemy tyle, ile uda nam się dowiedzieć o nas poprzez rzetelne poszukiwanie prawdy o sobie. Musimy wątpić i szukać, a nie udawać, że coś/ktoś nam to objawił.

        > A zatem jesli posrednio katolików okreslasz mianem
        > " absolutne zło" to warto sie głębiej zastanowić,
        > w którym momencie swych przemysleń sie pogubiłeś...

        Wprost przeciwnie... ;) Odnalazłem się i mogę obronić wszystkie swoje tezy, bo nie pochodzą one od bozka, ale z tego, co mam od innych ludzi (na pewno byli mądrzy) i co sam zweryfikowałem swoim myśleniem.

        A katolicy? ;)

        Chyba się nie rozumiemy. Tobie się pewnie wydaje, że można człowieka wrzucić do szufladki z jakąś etykietką. To nie jest tak. Poczytaj coś o memetyce. Jesteśmy wciąż zmienającym się zasobnikiem memów - myśli, poglądów, idei, algorytmów, przepisów, receptur itp.

        Katolicki jest system. Ludzie go akceptują, w całości lub po swojemu. "Przynależność" do systemu nie określa, czy ktoś, jakiś człowiek, jest dobry lub zły. To religia jest zła, MUSI BYĆ ZŁA, bo opiera się na dogmatycznym sposobie myślenia. System czyni ludzi takimi, jakimi nie powinni być - nie pozwala im na stosowanie zasady absolutnego wątpienia we wszystko. Nie pozwala im odrzucać. I wtedy BARDZO CZĘSTO okazuje się, że tacy ludzie stają się groźni.
        • kolebeczka Re: Do 'grgkh' 16.09.08, 08:54
          grgkh napisał:
          "Przynależność" do systemu nie określa, czy ktoś, jakiś człowiek,
          jest dobry lub zły. To religia jest zła, MUSI BYĆ ZŁA, bo opiera się
          na dogmatycznym sposobie myślenia. System czyni ludzi takimi, jakimi
          nie powinni być - nie pozwala im na stosowanie zasady absolutnego
          wątpienia we wszystko. Nie pozwala im odrzucać. I wtedy BARDZO
          CZĘSTO okazuje się, że tacy ludzie stają się groźni."


          Exodus. Ciagly exodus. Ciagle porzucanie i wychodzenie, aby sie
          uwolnic od starego, ktore nie pozwala otworzyc sie na nowe. Chyba
          najlepiej jak na moj maly rozum zrozumiales nauke Jezusa ze
          wszystkich tych, co uwazaja, ze zrozumieli. No- i jeszcze
          krytykantka.
          Uuups, ale znow robi mi sie grupka, a to juz niebezpieczne, he he.
          Sorry!

          Z tym ciaglym odrzucaniem jest jednak pewien pozorny klops- to tez
          jest forma. To tez jest zniewolenie wolnoscia. Gombrowicz fajnie
          opisal w "Ferdydurke" zastepowanie jednej formy druga. Tylko ze ta
          forma (Exodus czy porzucanie) ma w sobie te cudownosc, ze jest forma
          dynamiczna. Zaden zastaly system, zadna hierarchia.

          Jest taka bardzo odwazna ksiazka Jose Saramago "Miasto widzacych"
          (nie wiem czy jest w pol.przekladzie- dostepne jest raczej "Miasto
          slepcow"). W stolicy pewnego fiktywnego kraju Europy Zachodniej
          politycy po wyborach spotykaja sie z prawdziwa obelga- wszystkie
          prawie oddane karty do glosowania sa biale. Nie pomagaja ani
          powtorzone wybory ani apele do obywateli.
          Wprowadza sie stan wyjatkowy, system szpiegowski, wokol miasta
          stawia sie mur, wszystkie autorytety wladzy opuszczaja miasto, aby
          zmusic mieszkancow do rozsadku.
          A mieszkancy radza sobie bez systemu doskonale.
          Jest to ponoc parabola na demokracje, ale niekoniecznie.
          I w tym religijnym temacie wydaje mi sie jak najbardziej na temat.
        • psk.1 Re: Do 'grgkh' 16.09.08, 10:01
          > Ja nie wartościuję w sposób absolutny. Dla mnie nie istnieje
          > pojęcie dobra i zła.

          to juz nie rozumiem dlaczego religię uznałeś za absolutne zło... określanie co jest złe i dobre powtarza sie w dalszych częsciach twojej wypowiedzi wiec jak to sie ma do tego że dla ciebie pojęcia zła i dobra nie istnieją

          > O ileż bardziej korzystna dla nas wszystkich jest postawa wątpienia we wszystko

          > A jeszcze ogólniej, złem jest sama podległość dogmatom każdego rodzaju.

          >Wprost przeciwnie... ;) Odnalazłem się i mogę obronić wszystkie swoje tezy,


          ale w jakims stopniu wątpisz w swoje odkrycia i liczysz sie z tym, że to co zweryfikowałeś swoim mysleniem może być błedne? Czy jednak uznajesz że to na pewno prawda?

          > Religia to nie ludzie

          tak samo jakbyś powiedział ze państwo to nie ludzie
          • lumpior Re: Do 'grgkh' 16.09.08, 10:26
            >
            > tak samo jakbyś powiedział ze państwo to nie ludzie
            Religia to kler,ich interesy i uleglosc bezwzgledna,dogmatyczna
            wiernych.Panstwo,ludzie winny miec wymiar spoleczenstwa
            obywatelskiego,a nie wyznaniowego i to korzystajacego z podatkow
            wszystkich,budzetu.Kler jest WSZEDZIE,jako funkcjonariusze
            wyznaniowi,"wtyki" Episkopatu i Watykanu,lub zaznacza,obwieszcza
            swoja bytnosc symbolami religii gdzie sie tylko da.No i rola
            ortodoksow religii,wiernych oblakanych,nie wazne jest panstwo,wazna
            religia czyli KLER.To efekt prania mozgow w celu zaspokojenia
            wlasnych ambicji wyznaniowych,politycznych i fanaberi
            osobistych,majatkowych,obyczajowych.Nie dotyczy to wszystkich
            klerykow,ale oni sa zdecydowana mniejszoscia i MUSZA sie
            podporzadkowac MAFII koloratkowej.
            • psk.1 Ad. > Religia to kler,ich interesy.... 16.09.08, 20:40


              gdyby porównać to Twoje widzenie swiata z tymi, ktorzy uważają ze
              masoni rządzą światem to trudno byłoby znaleźć róznicę...







        • ja.7 Re: Do 'grgkh' 16.09.08, 11:52
          grgkh napisał:

          > religia jest zła, MUSI BYĆ ZŁA, bo opiera się na dogmatycznym
          sposobie myśleni
          > a. System czyni ludzi takimi, jakimi nie powinni być - nie pozwala
          im na stosow
          > anie zasady absolutnego wątpienia we wszystko. Nie pozwala im
          odrzucać. I wtedy
          > BARDZO CZĘSTO okazuje się, że tacy ludzie stają się groźni.

          rozróżniam wiarę od religii i moze dlatego-po odrzuceniu dogmatów-
          znajduję w Biblii mądrość ludzi i pokoleń żyjących przed nami,która
          np.doprowadziła do spisania Dekalogu oraz jego interpretacji w
          wykonaniu Jezusa.kwestią wiary lub niewiary moze być,i często jest
          to,że ludzie tę mądrość przypisują Bogu,Bogu nienazwanemu,ale to
          człowiek ostatecznie wypowiada się w prawdziwosci tej mądrosci.i
          wtedy...staje sie też bogiem :) lub jego dzieckiem(synem,corką)
          • opornik4 Re: Do 'grgkh' 16.09.08, 19:18
            Dzieki za wyczerpujaca polemike.
            Kazde z nas pozostanie przy swoim,
            ale uwazam,ze mimo wszystko warto bylo...

            Zle ocenilam Twoje odniesienie do zony i dzieci
            - przepraszam.
            Cieszy mnie,ze potrafiliscie pozostac w poprawnym
            do siebie stosunku.
            Potrafie zrozumiec,iz ludzie czasem (dla obopolnego dobra)
            sie rozwodza.
            Jestem zdania,ze lepiej tak,anizeli meczyc sie
            obopolnie w toksycznym zwiazku.
            Tylko dzieciakow zal.
            U Ciebie to sie pozytywnie potoczylo,
            fajnie by bylo,gdyby inni tez tak potrafili.
            Pozdrawiam.R
    • grgkh Raj na ziemi? 16.09.08, 13:02
      Odpowiem wam szczegółowo nieco później, bo nie mam teraz tyle czasu. Ale w tej chwili wydało mi się ważne przypomnienie, o co mi naprawdę chodziło.

      Opornik mówi, że CHCE POPRAWIAĆ ŚWIAT. Uważa zapewne, że jest on zły. Zło widzi tylko po jednej stronie. Kieruje się wyłącznie jedną prawdą absolutną, prawdą dogmatu, coś w tym stylu: Bóg istnieje; jest dobry; jest wzorem; JA zamienię świat w świat ludzi, którzy wszyscy będą myśleli jak ja i wtedy będzie dobrze.

      Czy to się kiedyś sprawdziło? Czy ktoś zbudował społeczeństwo, które było idealne i odporne na destrukcję?

      To jest niemożliwe. I ja wiem dlaczego. Natomiast utopijni marzyciele spod religijnych sztandarów nie dopuszczają do siebie myśli, że mogłoby być inaczej.

      Porąbanego świata nie da się nigdy naprawić tak, by powstał raj na ziemi. Dlaczego? Czy wiecie dlaczego tak jest i dlaczego tak musi być?

      Trzeba rozumieć, co od czego zależy, co jest pierwsze, co jest przyczyną. Czy wy, religianci, wiecie dlaczego na ziemi nie da się zbudować raju?

      A więc jest zwyczajna rzeczywistość. Jak sobie z nią radzić? Można rozumem. Ale można też pół litrem, działką, kastracją umysłową... Czy religia - jako funkcjonujący sam dla siebie, nieomylny dogmat - jest rozumowa? Dokąd jesteśmy ludźmi, jeśli rezygnujemy z największej wartości jaką posiadamy, z myślenia?

      Czy człowiek, który rezygnuje ze swego myślenia i przyjmuje za prawdę to, co jest ewidentnym fałszem, istnienie boga, jest jeszcze człowiekiem, czy już tylko biernym odtwórcą?

      Bronię tego co nacenniejsze, wolności myślenia. Jeśli jej nie obronię, to przyjdzie - kiedyś, prędzej lub później, ale przyjdzie - ktoś, kto mi nakaże coś wbrew rozumowi i odbierze mi moje człowieczeństwo. Jeśli nie mnie, to moim sąsiadom, a wtedy ci zrobią z moim światem coś strasznego, zamienią go w maszynę do kultu dogmatu. I skończy się przygoda ludzkości z rozumem. Już niczego nie będziemy szukali, niczego nie będziemy chcieli poznać, ani odkryć, niczego, bo mogłoby to zagrozić bezwzględnemu rządzeniu światem przez dogmat.

      A więc tu chodzi nawet nie o jakąś szczególna religię, czy brednię naukową paranaukowca, ale o to, co czyni nas ludźmi, o odkrywcze, twórcze myślenie.

      Jestem przeciwko dogmatom, zawsze i wszędzie. Przeciwko ZAKAZOWI ich podważania.

      I tak właśnie myśląc ułożyłem sobie dowód, że bóg nie istnieje. I nikt dotąd tego dowodu nie był w stanie podważyć. Odważyłem się wystąpić przeciwko temu, co większość otumanionych ludzi uznawało za prawdę, a prawdą nie jest. I tak oto dokonuje się zwycięstwo nad dogmatycznym stylem myślenia.

      I dlatego tak bardzo ja i inni podobnie myślący przeszkadzamy dogmatykom religijnym.

      Opornik chce zmieniać świat na jeszcze bardziej dogmatyczny, podporządkowany. A ja wierzę w to, że wszyscy mamy podobne mózgi i potrafimy BEZ DOGMATÓW stanowić wokół siebie prawa, które pozwolą nam nie gorzej żyć. Nie śmiem mówić, że lepiej, bo nie jestem tak zarozumiały. A na pewno nie będziemy trwonić czas, energię i środki na bezsensowny kult nieistniejących bożków.
      • ja.7 Re: Raj na ziemi? 16.09.08, 13:15
        grgkh napisał:


        >
        > Bronię tego co nacenniejsze, wolności myślenia. Jeśli jej nie
        obronię, to przyj
        > dzie - kiedyś, prędzej lub później, ale przyjdzie - ktoś, kto mi
        nakaże coś wbr
        > ew rozumowi i odbierze mi moje człowieczeństwo. Jeśli nie mnie, to
        moim sąsiado
        > m, a wtedy ci zrobią z moim światem coś strasznego, zamienią go w
        maszynę do ku
        > ltu dogmatu. I skończy się przygoda ludzkości z rozumem. Już
        niczego nie będzie
        > my szukali, niczego nie będziemy chcieli poznać, ani odkryć,
        niczego, bo mogłob
        > y to zagrozić bezwzględnemu rządzeniu światem przez dogmat.

        Amen

        >
        > A więc tu chodzi nawet nie o jakąś szczególna religię, czy brednię
        naukową para
        > naukowca, ale o to, co czyni nas ludźmi, o odkrywcze, twórcze
        myślenie.
        >
        > Jestem przeciwko dogmatom, zawsze i wszędzie. Przeciwko ZAKAZOWI
        ich podważania
        > .

        Amen

        >
        > I tak właśnie myśląc ułożyłem sobie dowód, że bóg nie istnieje. I
        nikt dotąd te
        > go dowodu nie był w stanie podważyć.

        bo tego "dowodu" nie da się ani obalić ani podważyć-nawet nie należy
        tego robić

        Odważyłem się wystąpić przeciwko temu, co
        > większość otumanionych ludzi uznawało za prawdę, a prawdą nie
        jest. I tak oto d
        > okonuje się zwycięstwo nad dogmatycznym stylem myślenia.
        >
        > I dlatego tak bardzo ja i inni podobnie myślący przeszkadzamy
        dogmatykom religi
        > jnym.
        >

        czyńcie tak dalej :)

        > Opornik chce zmieniać świat na jeszcze bardziej dogmatyczny,
        podporządkowany. A
        > ja wierzę w to, że wszyscy mamy podobne mózgi i potrafimy BEZ
        DOGMATÓW stanowi
        > ć wokół siebie prawa, które pozwolą nam nie gorzej żyć. Nie śmiem
        mówić, że lep
        > iej, bo nie jestem tak zarozumiały. A na pewno nie będziemy
        trwonić czas, energ
        > ię i środki na bezsensowny kult nieistniejących bożków.

        czy Jezus nie był chwilami "zarozumiały"?
        • kolebeczka Re: Raj na ziemi? 16.09.08, 14:04

          to ja tylko wtrace, ze jest roznica miedzy naprawianiem i
          naprawieniem oraz... prawieniem.
          O ile do pierwszego i ostatniego zdolna jest kazda z osob tego forum
          (nie zapominam rzecz jasna nigdy o sobie, o nie)
          tak z tym srodkowym wole sie zdac wlasnie na Pana Boga.
          Poniewaz nie mam pojecia jakby to mialo byc, zeby bylo lepiej i nie
          znam nikogo, kto by mnie przekonal, ze TAK jest najlepiej, jak on
          uwaza.
      • opornik4 Re: Raj na ziemi? 16.09.08, 19:03
        grgkh napisał:


        > Opornik mówi, że CHCE POPRAWIAĆ ŚWIAT. Uważa zapewne, że jest on
        zły. Zło widzi
        > tylko po jednej stronie. Kieruje się wyłącznie jedną prawdą
        absolutną, prawdą
        > dogmatu, coś w tym stylu: Bóg istnieje; jest dobry; jest wzorem;
        JA zamienię św
        > iat w świat ludzi, którzy wszyscy będą myśleli jak ja i wtedy
        będzie dobrze.

        -opornik- glosi tylko apel o powrot do starych sprawdzonych
        przez wieki wartosci.
        "Poprawe swiata" - przede wszystkim zaczela od SIEBIE.

        Nie jest tak,iz pozostaje slepa na wypaczenia wystepujace w Kk.
        Tyle,iz swoje refleksjie kieruje bezposrednio
        do zainteresowanych,czyli juz na innym forum.

        Ponizej przyklady:

        Wspolczuje mojemu poprzedniemu komentatorowi.
        " No cóż- dla mnie biskupi są autorytetami moralnymi i
        intelektualnymi, a Pan niestety nie!"
        Gdyby glupota miala skrzydla wzbilbys sie pod niebo wysoko.
        Dla mnie autorytetem jest ktos,kto swoim zachowaniem
        nan zasluguje.
        Ostatnimi czasy,niestety nasi pasterze nawalaja.
        Przykladem niech beda poprzednie sprawy bp.Sliwinskiego
        i Paetza.
        W tym ostatnim przypadku,rowniez mozna bylo uniknac glosnego
        skandalu,reagujac wczesniej.
        Nie jest tez budujacym wiernych, widok podczas uroczystej
        Eucharystii bp.Paetza w koncelebrze.

        info.wiara.pl/index.php?grupa=13&art=1205424490&dzi=1
        "- Obowiązkiem biskupa nie jest występować w roli pomocnika czy
        asystenta prokuratora, obowiązkiem biskupa jest dawać świadectwo
        prawdzie i uczciwości - mówił arcybiskup."

        To prosze ,dawajcie swiadectwo - nie pleccie andronow.
        Przestancie wreszcie lekcewazyc "owieczki",bo zostaniecie
        w wyludnionych kosciolach.
        Czas gdy wierni w pokorze stawali przed biskupim majestatem
        minal bezpowrotnie.
        Albo "ksiazeta Kosciola" odzyskaja poczucie rzeczywistosci,
        albo pozostanie im gorycz porazki.

        info.wiara.pl/index.php?grupa=13&art=1205431338&dzi=1
        Katarzyno.Nie odejde z Kosciola,ale to nie znaczy,ze bede
        pokornie milczala widzac w nim naduzycia.
        Nie jestem fanka GW i nie mam zludzen odnosnie dobrych
        intencji jej wlascicieli.Niemniej tym razem staje po stronie
        dziennikarzy.
        Biskupi mieli dosc czasu na wyjasnienie sprawy,
        a okazali sie impregnowani na wszelkie argumenty.
        Rowniez dzis,wszedzie szukaja winnych (dziennikarze,
        o.Marcin,Dominikanie,itp) - tylko swojego braku roztropnosci nie
        widza.
        To mnie wlasnie wzburza.Juz nawet nie sam fakt ewentualnej winy
        ks.Andrzeja (po tylu latach,trudno chyba bedzie dojsc prawdy),lecz
        to,iz swego czasu nie uznano za stosowne porozmawiac z
        chlopcami.Ks.bp.Stefanka znam jako osobe serdeczna w kontakcie i
        budzaca zaufanie.
        Jestem przekonana,ze nie mial by wiekszych problemow
        z ustaleniem kto klamie.Zawalil sprawe - bez watpienia.
        Moim zdaniem nalezalo by teraz przeprosic,a nie nadal
        okazywac "owieczkom" swoja wyzszosc.
        Gdy przeczytalam tresc listu Metropolity do Prowincjala
        Dominikanow,rece mi opadly.Niech tak dalej postepuja,
        a powtorzy sie sytuacja Kosciola w Irlandii.

        Jeszcze raz podkreslam,abstrahuje od winy ksiedza.
        Mam jeszcze w pamieci sprawe bp.Paetza i skandal
        w diecezji plockiej.Nie chce by problemy Kosciola byli zmuszeni
        rozwiazywac dziennikarze,bowiem nasza hierarchia
        stracila kontakt z rzeczywistoscia.

        info.wiara.pl/index.php?grupa=13&art=1205403255&dzi=1
        • grgkh Re: Raj na ziemi? 16.09.08, 20:05
          opornik4 napisała:

          > grgkh napisał:

          > > Opornik mówi, że CHCE POPRAWIAĆ ŚWIAT.
          > > Uważa zapewne, że jest on zły. Zło widzi
          > > tylko po jednej stronie. Kieruje się wyłącznie
          > > jedną prawdą absolutną, prawdą dogmatu,
          > > coś w tym stylu: Bóg istnieje; jest dobry; jest wzorem;
          > > JA zamienię świat w świat ludzi, którzy wszyscy
          > > będą myśleli jak ja i wtedy będzie dobrze.
          >
          > -opornik- glosi tylko apel o powrot do starych sprawdzonych
          > przez wieki wartosci.

          Stare wartości skompromitowały się.

          > "Poprawe swiata" - przede wszystkim zaczela od SIEBIE.

          To droga "ludzi porąbanych". Takim ja proponuj. Nam nie. My jesteśmy
          zdrowi. I pamiętaj, że świat składa się również z ludzi zdrowych.
          • opornik4 Re: Raj na ziemi? 16.09.08, 20:23
            grgkh napisał:

            > Stare wartości skompromitowały się.

            Mylisz sie, one trwaja.
            Kultura,ktora je odrzuci zostanie zastapiona przez inna,
            kierujaca sie owymi zasadami.
            Jak na razie,wszystko wskazuje,ze bedzie nia islam.

            >My jesteśmy
            > zdrowi. I pamiętaj, że świat składa się również z ludzi zdrowych.

            Doprawdy?
            Dlaczego wiec osoby niewierzace wypelniaja gabinety
            lekarzy psychiatrow,psychologow i psychoanalitykow?
            Dlaczego ludzie "pusci w srodku2 siegaja po narkotyki
            lub inne wspomagacze?
            Kto szuka pomocy u roznego rodzaju wrozy?

            Swoisty rodzaj ZDROWIA prezentujecie.

            Co innego,gdybys tylko o sobie mowil:
            JA JESTEM ZDROWY.
            Sam sobie swietnie radze,nie widze potrzeby szukania Boga.

            Z tego co widze wokolo, ludziska wcale sie tak dobrze nie maja.
            Nie spotkalam natomiast nieszczesliwych, zagubionych w zyciu
            chrzescijan.
    • prskchx Re: Poprawiać porąbany świat 16.09.08, 16:33
      zastanawiam się po co ja tworzę konto na forum skoro grgkh i pewnie inni twierdzą:

      "Piszący na forum są
      dla mnie poglądami, które prezentują, a nie ludźmi, w któych
      poglądach chciałbym grzebać."

      a może to tylko cecha niejakiego grgkh? Ciekawość skąd się biorą takie indywidua
      jak grgkh?
      • grgkh Re: Poprawiać porąbany świat 16.09.08, 20:14
        prskchx napisał:

        > zastanawiam się po co ja tworzę konto na forum skoro grgkh i
        > pewnie inni twierdzą:
        >
        > "Piszący na forum są dla mnie poglądami,
        > które prezentują, a nie ludźmi, w któych
        > poglądach chciałbym grzebać."
        >
        > a może to tylko cecha niejakiego grgkh?
        > Ciekawość skąd się biorą takie indywidua
        > jak grgkh?

        Ale ja Ciebie OSOBIŚCIE nie obrażałem, prawda? A więc dlaczego ty
        obrażasz mnie epitetami?

        Natomiast moje, tutaj publikowane poglądy możesz poddawać krytyce.
        Pozwalam Ci z nimi robić wszystko, co tylko Ci się zamarzy. Jak mi
        się zechce, to Ci odpiszę i sobie pogadamy. A potem każdy pójdzie w
        swoją stronę, wzbogacony o coś nowego lub nie.

        I po to zakładamy takie konta. Zresztą, możesz nie zakładać.
        Poprzestań na czytaniu. Twoja wola, Twoja wolność i takie zasady
        obecności na forum publicznym.

        A skąd się wziąłem? Jak myślisz? A skąd Ty się wziąłeś? Wymieńmy się
        tymi informacjami. Zobaczymy, co będzie dalej.
    • kkatoliczka46 Re: Poprawiać porąbany świat 16.09.08, 16:42
      Czy Ktoś ci nakazuje wierzyć>??
      Pewnie nie alejesteś złośliwy .Niech każdy zyje tak jakchce i jak Bog
      przykazał( dla wierzacych)Pozdrawiam
      • lumpior Re: Poprawiać porąbany świat 16.09.08, 16:54
        kkatoliczka46 napisała:

        > Czy Ktoś ci nakazuje wierzyć>??
        > Pewnie nie alejesteś złośliwy .Niech każdy zyje tak jakchce i jak
        Bog
        > przykazał( dla wierzacych)Pozdrawiam
        Ale tak nie jest,dlaczego "depczecie"dekalog,zasady wiary?To wlasnie
        WAM wskazujemy,wasza hipokryzje i zaklamanie.Ateista,agnostyk jest
        dla WAS wzorem i recenzentem i to WAS stresuje i to do bolu.
      • grgkh Re: Poprawiać porąbany świat 16.09.08, 21:05
        kkatoliczka46 napisała:

        > Czy Ktoś ci nakazuje wierzyć>??
        > Pewnie nie alejesteś złośliwy .Niech każdy zyje tak jak
        > chce i jak Bog przykazał( dla wierzacych)Pozdrawiam

        Mnie nie nakazuje, ale moim dzieciom nie miałem możliwości przekazać
        ateizmu. Wtedy gdy był na to dobry czas, godziłem się, by żona
        czyniła z nich wierzących. Teraz, gdy zrozumiałem jakim złem jest
        religia jest już za późno i nie wolno mi im o tym mówić, bo nie chcą
        mnie słuchać.

        Moja łatwowierność i naiwność została ukarana - mam coś
        wartościowego do przekazania tym, którym przekazuje się
        najcenniejsze - a nie mogę tego zrobić. Zostałem odrzucony za moje
        poglądy.

        Religia jest złem. Dzieli ludzi. Czyni ich sobie wrogimi. Nie z winy
        ateisty. Tak samo dzieje się podczas konfrontacji różnych wyznań.
        Tez wielką rzadkością jest ich współistnienie. To z reguły bomba,
        któa tylko czeka na zapalnik i eksplozję: Iran, Irak, Indie,
        Kaszmir, Palestyna, Afganistan, Ulster, Nigeria, Indonezja,
        Tajlandia, Bośnia i wiele, wiele innych miejsc na świecie, w których
        religia WALCZY. Po co? Bo to system sprawowania władzy.

        Dopóki religie nie znikną ze świata, nigdy nie da się go poprawić na
        dobre.
    • grgkh Słówko o narkomanii 16.09.08, 19:17
      opornik4 napisała:

      > grgkh napisał:

      > Nie zrodziles sie z niczego,aby glupio umrzec.
      > Takie spojrzenie,jest wlasnie bez sensu.
      > MUSI BYC jakis cel naszego zycia.
      > Inaczej mozna by spokojnie sie zabic.

      Ludzie o ograniczonych zdolnościach umysłowych zabijają się wtedy od
      razu. Nie wszyscy. Ateiści, których na świecie jest coraz więcej,
      też nie zabijaja się. A pozostali, przerażeni religijnymi strachami
      na lachy, pozwalaja się otumanić narkotykiem religii. I tak się
      narkotyzują i onanizują nią aż do śmierci, która i tak nadejdzie. ;)

      Zewnętrznego celu życia nie ma. I to jest piękne, bo nie wiemy, co
      nas czeka. ;) A cele doraźne możemy sobie stawiać sami.
      Religia żeruje na głupocie ludzkiej. Wszechświat jest zdeterminowany
      swoimi warunkami początkowymi. Tylko. Reszta jest konsekwencją. A my
      jesteśmy częścią Wszechświata i każda istota z jego wnętrza podlega
      wyłącznie prawom, które rządzą wszystkim w ten sam sposób.

      Zresztą z Tobą na te tematy szkoda rozmawiać. Ty jesteś religijną
      dogmatyczką, świat rozumiesz POPRZEZ swoje dziwne, fałszywe tezy i
      świata nigdy nie zrozumiesz.
      • piwi77 Re: Słówko o narkomanii 16.09.08, 19:19
        grgkh napisał:

        > Zresztą z Tobą na te tematy szkoda rozmawiać. Ty jesteś religijną
        > dogmatyczką, świat rozumiesz POPRZEZ swoje dziwne, fałszywe tezy i
        > świata nigdy nie zrozumiesz.

        My też nie zrozumiemy, tyle że zdajemy sobie z tego sprawę.
      • opornik4 Re: Słówko o narkomanii 16.09.08, 19:28
        Mamy rozne,odmienne spojrzenie na zycie.
        Ja,wlasnie ateistka bedac nie widzialam w nim sensu.
        Po co zyc?
        Zeby zaliczyc kolejna milostke?
        Wspinac sie po szczeblach kariery"?
        Probowalam kilkakrotnie popelnic samobojstwo.
        Dopiero spotkanie z Bogiem,poza konkretnym Kosciolem
        - najpierw poznalam przewrotne dzialanie diabla,
        pozniej doswiadczylam Bozej Milosci;
        [To bylo poznanie w glebi mojego jestestwa,
        poza jakimkolwiek czlowiekiem.]
        nadalo cel mojemu zyciu.

        Nastepnie siegnelam po Biblie,
        pozniej dopiero zaczelam szukac odpowiedniej Spolecznosci.
        Katolicka,cholernie mi sie nie podobala:)
        Niemniej wiem, ze wlasnie w niej najpelniej zrealizuje
        swoje powolanie.
        • lumpior Re: Słówko o narkomanii 16.09.08, 19:34
          > Probowalam kilkakrotnie popelnic samobojstwo.
          Nieudacznikom nic nie wychodzi,zawsze przynosa nieszczescia.
          > Niemniej wiem, ze wlasnie w niej najpelniej zrealizuje
          > swoje powolanie.
          Miej litosc dla moich zajadow.
          • kolebeczka Re: Słówko o narkomanii 16.09.08, 19:40
            lumpior napisał:

            > > Probowalam kilkakrotnie popelnic samobojstwo.
            > Nieudacznikom nic nie wychodzi,zawsze przynosa nieszczescia.
            > > Niemniej wiem, ze wlasnie w niej najpelniej zrealizuje
            > > swoje powolanie.
            > Miej litosc dla moich zajadow.


            ...
            My wszyscy to poczet nieudacznikow.
            Jesli komus udaje sie uciec od samobojstwa, to juz duzo umie.
            Wazne, ze opornik nie musi polegac na "zyczliwosci" "zyczliwych".
        • grgkh Re: Słówko o narkomanii 16.09.08, 19:59
          opornik4 napisała:

          > Mamy rozne,odmienne spojrzenie na zycie.

          Mamy.

          > Ja,wlasnie ateistka bedac nie widzialam w nim sensu.

          Wypada Ci współczuć. Wtedy nie rozumiałaś świata i nadal go nie
          rozumiesz. Szukałaś protezy, znalazłaś i wciskasz ją teraz
          wszystkim. A co najgorsze, uważasz, że świat bez inwalidów z takimi
          protezami jest zły.

          Nie. Świat, to także ludzie, którzy znaleźli inną, alternatywną
          drogę. To ludzie zdrowi, nie potrzebujący laski ślepca. Twoje
          ubóstwo umysłowe stawiasz nam za wzorzec. Mówisz: patrzcie, bylam
          zła, jestem dobra za sprawa religii. A ja mówię, patrzcie, bez
          religii byłem dobry i nadal taki pozostaję.

          > Po co zyc?
          > Zeby zaliczyc kolejna milostke?
          > Wspinac sie po szczeblach kariery"?
          > Probowalam kilkakrotnie popelnic samobojstwo.
          > Dopiero spotkanie z Bogiem,poza konkretnym Kosciolem
          > - najpierw poznalam przewrotne dzialanie diabla,
          > pozniej doswiadczylam Bozej Milosci;
          > [To bylo poznanie w glebi mojego jestestwa,
          > poza jakimkolwiek czlowiekiem.]
          > nadalo cel mojemu zyciu.
          >
          > Nastepnie siegnelam po Biblie,
          > pozniej dopiero zaczelam szukac odpowiedniej Spolecznosci.
          > Katolicka,cholernie mi sie nie podobala:)
          > Niemniej wiem, ze wlasnie w niej najpelniej zrealizuje
          > swoje powolanie.

          Dam Ci radę. Żyj tam, gdzie znalzałaś swoje miejsce i nie traktuj
          wszystkich odmiennych od siebiem jak porąbanych jak kiedyś Ty. I
          pozwól innym, tym zdrowym od początku, żyć swoim, szczęśliwym
          życiem, bez Twojego narkotyku.

          Zrozum, wkraczasz na teren, który nie potrzebuje Twoich religijnych
          bajek. Pozostałaś dzieckiem? Bądź sobie nim dalej. Ale my jesteśmy
          dorośli. I też mamy prawo do swojego świata, nie gorszego od
          Twojego, a może lepszego.

    • grgkh I eutanazja na koniec... 16.09.08, 19:45
      opornik4 napisała:

      > grgkh napisał:

      > > Jesteśmy tacy, jakimi czyni nas
      > > WYBÓR tego, co uznamy za prawdziwe.
      >
      > Mielismy juz gloszacych podobne idee przed Toba.
      > Zle sie to skonczylo dla duzej czesci ludzkosci.
      > Nigdy czlowiek nie wychodzi dobrze stawiajac siebie
      > na miejscu Stworcy.

      Na miejscu dobrego kumpla stwórcy to stawiają się kapłani.

      > > Jesteś biedna w tym uzależnieniu ;). Wieczne dziecko.
      > > Upośledzone i uzależnione.
      > > Klepiące mantrę o źródle, którego nie ma.
      >
      > To Ty tak uwazasz,ja wiem,ze JEST.

      Ty nie potrafisz udowodnić, że bóg istnieje. A ja potrafię dowieść,
      że go nie ma. :)

      > > Religia OBIECAŁA Ci NAGRODĘ. To tkwi w Twojej podświadomości.

      > Ty WIESZ, że możesz życie doczesne
      > poświęcić w jakikolwiek - wyznaczony przez
      > kanony wiary - sposób, bo służąc ludziom
      > zostaniesz doceniona przez bozka. To jest
      > handel. To opiera się na zasadzie rewanżu. Przehandlowałaś swą
      > >doczesność, w imię jakichś zasad, za nagrodę.
      >
      > NICZEGO NIE CZYNIE DLA NAGRODY.

      Czynisz. Twój mózg zalewają hormony nagrody za ubóstwianie boskiego
      tworu Twego mózgu.

      > > Nie jest tak. To fałsz. Człowieczeństwo to istnienie w harmonii,
      > > a więc nie tylko dla innych, ale także i dla siebie.
      > > I tego już nie rozumiesz.
      >
      > Powyzsze,to wlasnie puste frazesy.
      > Poza tym istnieje takze dla siebie
      > - nie jestem typem meczennicy.
      > Nie potrafie tego wytlumaczyc,ale bycie darem dla innych,
      > po prostu jest radoscia.
      > Ja nie robie niczego wbrew sobie,nigdy sie nie poswiecam.
      > To przychodzi tak,ze wysilku nie czuje.
      > Teraz potrafie dzielic radosc i smutek z innymi.
      > Potrafie zobaczyc potrzeby drugiej osoby,
      > nie musi mi o nich wyraznie mowic.

      Nie robisz niczego, co nie jest możliwe w przypadku ludzi nie
      wplątujacych w to bożka.

      > > Nie dbasz? No to zapomnij o Bogu. Niech sobie będzie lub nie
      > > będzie. Po co Ci to?
      >
      > To czego zadasz,jest tak jakbys kazal komus zapomniec o kims,
      > kogo bardzo kocha.
      > Ten stan nazwalabym pieklem.

      I amen. ;) Baw się dobrze sama z sobą. Ale dopuść, że inni, na
      przykład ateiści, bez tego narkotyku, nie są gorsi.

      > > Jeśli naprawdę człowiek jest, jak mówisz,
      > > na pierwszym planie, to niech tylko i wyłącznie człowiek będzie.
      >
      > Wtedy wlasnie czlowiek stalby sie dla mnie bozkiem.

      Bzdury. Ja nie mam żadnych bożków.

      > Zaden czlowiek nie jest w stanie zaspokoic moich pragnien
      > - uczynic mnie prawdziwie,bez reszty szczesliwa.

      Typowy trans narkotyczny. Bez działki twoja psychika umiera. ;)

      > > Jeśli nie dbasz o zyski, to nie rozważaj wciąż o nadistocie
      > > i nie zastanawiaj się JAK DOBRZE ROBISZ, BO ROBISZ TO
      > > ZGODNIE Z JEJ ZASADAMI.
      >
      > Nie zastanawiam sie jak dobrze cos robie.
      > Staram sie tylko Go "nie smucic".

      wciąż mówisz jak narkomanka.

      > Jezeli nie popieram "malzenstw" homoseksualnych,
      > aborcji, eutanazji, i innych wynaturzen - to tylko dlatego,
      > ze mam szersza perspektywe dostrzegania zla.
      >
      > Zeby bylo jasne,do tego co opisalam dojrzewalam latami
      > i nadal bede dojrzewac - do konca.

      Religia jest zła. Napiszę tylko o eutanazji...

      Nie życzę ci, żebyś kiedyś zdychała w upodleniu, w męczarniach,
      wyjąc z bólu i czekając aż przyjdzie śmierć. Nie życzę tego nikomu,
      ale tak bywa. Wybór eutanazji jest osobistą decyzją
      zainteresowanego, który chce sam odejść z tego świata (po prostu
      zrezygnować ze swojego życia), i w ramach wolności osobistej należy
      się nam wszystkim. Nikt nie ma prawa zmuszać nas do cierpienia i
      odbierać nam prawa do śmierci. I ja także, wyłącznie dla siebie, na
      wszelki wypadek, chcę tego prawa. I nie daj boże, żebyś ty mi
      stanęła w takiej sytuacji na drodze.

      Mój świat nie jest Twoim światem. Wara Ci od mojego świata i mojego
      życia. Rób, co chcesz, wierz lub nie wierz - to Twoja sprawa, nie
      moja - ale brudne, fałszywe, religijne łapy zabieraj ode mnie.
      • opornik4 Re: I eutanazja na koniec... 16.09.08, 20:14
        grgkh napisał:
        > Ty nie potrafisz udowodnić, że bóg istnieje. A ja potrafię
        dowieść,
        > że go nie ma. :)

        Ciekawe.
        Nikomu wczesniej nie udalo sie przedstawic
        dowodu na nieistnienie Boga,
        co najwyzej stawiano taka hipoteze.

        > I amen. ;) Baw się dobrze sama z sobą. Ale dopuść, że inni, na
        > przykład ateiści, bez tego narkotyku, nie są gorsi.
        >
        Gorsi nie, ale ubozsi o pewne poznanie - juz tak.
        Przekonasz sie o tym kiedys sam,
        stajac twarza w twarz z naszym Stworca.

        > Bzdury. Ja nie mam żadnych bożków.

        Masz.Twoim bozkiem - Ty sam jestes.

        > Typowy trans narkotyczny. Bez działki twoja psychika umiera. ;)
        >
        Podobnie,jak umiera kazda dusza nie znajaca milosci.
        Zupelnie swiecki psycholog, moglby Ci duzo
        na ten temat powiedziec.
        Czlowiek nigdy nie kochany,popada w rozne
        zaburzenia psychiczne.

        > Nie życzę ci, żebyś kiedyś zdychała w upodleniu, w męczarniach,
        > wyjąc z bólu i czekając aż przyjdzie śmierć. Nie życzę tego
        nikomu,
        > ale tak bywa. Wybór eutanazji jest osobistą decyzją
        > zainteresowanego, który chce sam odejść z tego świata (po prostu
        > zrezygnować ze swojego życia), i w ramach wolności osobistej
        należy
        > się nam wszystkim. Nikt nie ma prawa zmuszać nas do cierpienia i
        > odbierać nam prawa do śmierci. I ja także, wyłącznie dla siebie,
        na
        > wszelki wypadek, chcę tego prawa. I nie daj boże, żebyś ty mi
        > stanęła w takiej sytuacji na drodze.

        W czasach obecnych,majac do dyspozycji srodki skutecznie
        eleminujace bol (chyba,ze w Polsce sa niedostepne?)
        - nie umiera sie juz w cierpieniu.
        Jedynym bolem,ktorego nie mozna zniwelowac,
        jest poczucie odrzucenia i zbednosci.
        Zajrzyj kiedys do hospicjum,porozmawiaj
        z przebywjacymi tam ludzmi.
        Tam,gdzie ja bywalam,nikt nie chcial eutanazji.
        Jeszcze raz powtarzam.
        Nie chca zyc,ludzie odrzuceni przez najblizszych,
        ci,ktorzy czuja sie niekochani.
        • grgkh Re: I eutanazja na koniec... 16.09.08, 20:54
          opornik4 napisała:

          > grgkh napisał:
          > > Ty nie potrafisz udowodnić, że bóg istnieje.
          > > A ja potrafię dowieść, że go nie ma. :)
          >
          > Ciekawe.
          > Nikomu wczesniej nie udalo sie przedstawic
          > dowodu na nieistnienie Boga,
          > co najwyzej stawiano taka hipoteze.

          Mylisz się. Ateiści istnieli od niemal zawsze. I każdy z nich miał
          jakąś swoją teorię funkcjonowania świata, by móc przeciwstawić się
          napierającej na niego ze wszystkich stron, wszechobecnej i
          agresywnej religii.

          Religianci kłamią we własnym interesie. Bogowie nie istnieją i jest
          to do dowiedzenia w prosty sposób.

          > > I amen. ;) Baw się dobrze sama z sobą. Ale dopuść, że inni, na
          > > przykład ateiści, bez tego narkotyku, nie są gorsi.
          > >
          > Gorsi nie, ale ubozsi o pewne poznanie - juz tak.
          > Przekonasz sie o tym kiedys sam,
          > stajac twarza w twarz z naszym Stworca.

          Ateiści są wolni umysłowo i mają "większe parcie na wiedzę".
          Przejrzyj statystyki z całego świata. To fakt. A ja nigdy nie
          paliłem tytoniu i nie brałem narkotyków. Tak sobie myślę, że duża
          zasługa w tym rodziców i w tym sensie stali się nieśmiertelni przez
          następne pokolenie, nieśmiertelni w tym, co pozytywnego mi
          przekazali. Tak więc mozesz mi współczuć - nie upodliłem się i nie
          musiała mnie religia z bagna wyciągać. Tak - JESTEM UBOŻSZY O PEWNE
          DOZNANIE. I nie chcę po nie sięgać ;).

          Oceniasz świat z perspektywy bagna. W jakiś sposób nadal w nim
          tkwisz. Zaznałaś zła od świata i chcesz go zabić w całości. Zabić,
          czyli oddać wszystkie myslące istoty schematowi, który nie pozwoli
          na nic innego. Ale czy to jest zabezpieczenie? Czy księża nie chodzą
          do burdeli? Czy nie kradną? Czy nie traktują swych owieczek jak
          stada do wydojenia?

          Proponujesz zafundowanie całemu światu religijnego narkobiznesu.
          Owieczki beda potulne, a kasta pasterzy będzie miała raj na ziemi.
          Ale ja na to nie przystanę. Mam alternatywę.

          Nawiększą używką mózgów takich jak mój, jest głód wiedzy. A jest to
          także i wiedza o człowieku. Taka prawdziwa, a nie złozona z
          teologicznych bzdur.

          Mózgi naszego gatunku zostały "stworzone" do takiego celu - do
          poznawania świata. To nam dało sukces ewolucyjny i odpowiada mi taka
          wizja celu mojego życia.

          I moja obecność na tym forum na tym polega. Przekazuję swoja wiedzę
          dalej. Między innymi dzięki inspiracji rozmowami z takimi osobnikami
          jak Ty. :)

          > > Bzdury. Ja nie mam żadnych bożków.
          >
          > Masz.Twoim bozkiem - Ty sam jestes.

          Może dla Ciebie. ;) Ja jestem znacznie skromniejszy. Ale i
          waleczny. ;) Nie pozwolę sobie byle komu w kaszę napluć.

          > > Typowy trans narkotyczny. Bez działki twoja psychika umiera. ;)
          > >
          > Podobnie,jak umiera kazda dusza nie znajaca milosci.

          To prawda. Człowiek to istota społeczna. Wszystko, czym stajemy się
          za życia pochodzi od innych ludzi. Agresja dzieli, miłość zbliża.
          Wiem to i stosuję świadomie w swoim życiu.

          > Zupelnie swiecki psycholog, moglby Ci duzo
          > na ten temat powiedziec.
          > Czlowiek nigdy nie kochany,popada w rozne
          > zaburzenia psychiczne.

          Nic to nowego dla mnie. ;)

          > > Nie życzę ci, żebyś kiedyś zdychała w upodleniu, w męczarniach,
          > > wyjąc z bólu i czekając aż przyjdzie śmierć. Nie życzę tego
          > > nikomu, ale tak bywa.
          > > Wybór eutanazji jest osobistą decyzją zainteresowanego,
          > > który chce sam odejść z tego świata (po prostu
          > > zrezygnować ze swojego życia), i w ramach wolności
          > > osobistej należy się nam wszystkim.
          > > Nikt nie ma prawa zmuszać nas do cierpienia i odbierać
          > > nam prawa do śmierci. I ja także, wyłącznie dla siebie,
          > > na wszelki wypadek, chcę tego prawa. I nie daj boże,
          > > żebyś ty mi stanęła w takiej sytuacji na drodze.
          >
          > W czasach obecnych,majac do dyspozycji srodki skutecznie
          > eleminujace bol (chyba,ze w Polsce sa niedostepne?)
          > - nie umiera sie juz w cierpieniu.

          Jak zwykle naginasz rzeczywistość. Szkoda, że nie widziałaś
          reportaży TVN z niektórych przytułków i jak tam traktowali
          pacjentów. A może wiesz, dlaczego w niektórych z tych miejsc jest
          znacznie większa śmiertelność i kogo to, poza mediami żądnymi
          sensacji, obchodzi. Były też i inne przypadki. Przejdź się do
          przychodni i szpitali i zobacz jakie są kolejki do radio- i
          chemioterapii.

          A ja jednak teraz, zdrowy i w pełni sił mówię, że chcę mieć
          możliwość eutanazji dla siebie.

          > Jedynym bolem,ktorego nie mozna zniwelowac,
          > jest poczucie odrzucenia i zbednosci.
          > Zajrzyj kiedys do hospicjum,porozmawiaj
          > z przebywjacymi tam ludzmi.
          > Tam,gdzie ja bywalam,nikt nie chcial eutanazji.
          > Jeszcze raz powtarzam.
          > Nie chca zyc,ludzie odrzuceni przez najblizszych,
          > ci,ktorzy czuja sie niekochani.

          To może zamiast nauki religii w szkołach pouczylibyśmy dzieci zasad
          moralności, elementów socjologii, psychologii itp? Może to by
          ozdrowiło nasze społeczeństwo? Bo szklona katecheza nic nie daje. I
          Polska jest świetnym przykładem, jak ilość religii przekłada się na
          ogólna moralność społeczeństwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka