przemek05
03.10.08, 17:48
Zgadzam sie z tym, ze postawa zyciowa, polegajaca na nagminnym
uchylaniu sie od prokreacji w celach egoistycznych (np. malzenstwo
jest zajete ciaglym robieniem kariery, urlopy spedza na Bahamas i
nie ma czasu ani ochoty zajmowac sie potomstwem) nie powinna byc
uznawana za wzorzec postepowania. Jednak czlowiek powinien byc
rozliczany z prokreacji w perspektywie calego zycia (jesli w ogole
ma byc z tego rozliczany), a nie z kazdego aktu. Np. jest rozsadne,
aby malzenstwo studenckie odlozylo urodzenie dziecka na okres po
dyplomie, a rodzice 3 dzieci maja moralne prawo zaprzestac
dzialalnosci w tej dziedzinie. Dyktowanie malzenstwom, co maja, a
czego nie mala robic w lozku, uwazam za zupelne nieporozumienie.
Nie wspomne juz o sytuacjach, gdy "pigulka" stosowana jest jako lek
przeciw niektorym schorzeniom (a czasowa bezplodnosc jest efektem
ubocznym), lub prezerwatywa jest stosowana jako obrona przed AIDS
czy innymi chorobami przenoszonymi droga plciowa. W tych przypadkach
zaniechanie stosowania tych srodkow wiaze sie z krzywda wyrzadzona
czlowiekowi (zaniechanie terapii, narazenie na zakazenie) i z cala
pewnoscia nie powinno byc zalecane.