0.jaskolka.2
14.12.08, 12:47
z nieograniczoną nieodpowiedzialnością
Ostatnimi czasy ateiści, rzutem na taśmę, z braku jakichkolwiek merytorycznych argumentów, przeciw wierze i przeciw Bogu, zaczęli powoływać się na autorytety naukowe.
Dawkins jest najczęściej wymieniany.
No cóż, ja pochylam głowę przed wiedzą tego pana o zwierzaczkach (Dawkins to zoolog), ale rozśmieszają mnie jego antyteistyczne głupawki.
Wszystkich rozśmieszają.
To, że chłopak ma takie hobby, to jego sprawa, każdy bawi się tak, jak lubi.
Ale żeby ktoś rozsądny, cytował jego obsesje, powołując się na jego niezaprzeczalny autorytet "zwierzaczkowy" to kuriozum.
Dawkins nie ma pojęcia o zasadach rządzących wszechświatem ani tym bardziej nie ma pojęcia o tym, co jest "poza", bo jest fachowcem od zwierzaczków i tylko w tym temacie może być autorytetem.
Największymi ciemniakami są ci, którzy dają się nabierać różnym pisarczykom na ich debilne fantazje, wyssane z brudnego palca i płacą pieniądze za ich "naukowe" książki.
Świat naukowców pęka ze śmiechu, widząc naukowe "badania" Boga.
Po cichu gratulując Dawkinsowi pomysłu na "ostrzyżenie" z kasy naiwnych i ciemnych ludzików, snobujących się na "naukowcuf" ateistycznych.