kejterin
07.01.09, 12:26
Od paru lat nie przyjmujemy księdza po koledzie. Tato nie chce a w sumie
reszta rodziny tego nie "potrzebuje". Ja bym mogla, ale no wlasnie- w sumie-
po co przyjmowac ksiedza? Bo taka tradycja? Wczoraj spytalam babci, ktora sama
narzeka na kosciol ale ksiedza przyjmie, ile sie teraz "daje". Co łaska
oczywiscie. Dala stowe. Wg mnie mega duzo. Za duzo. Jakie jest Wasze
spojrzenie na wizytacje ksiedza? Moze jego obecnosc w Waszym domu cos Wam
jednak daje, pomaga? Czy moze przyjecie go do domu odbywa sie na zasadzie "sie
przyjmuje i juz" "wpadnie i wypadnie"?