Dodaj do ulubionych

Od zludzenia do prawdy

24.01.09, 03:53
"Trafiona przez piorun stalam u bram nieba i piekla... "
swiadectwo pani dr Glorii Polo
www.voxdomini.com.pl/sw/gloria_polo.htm
Obserwuj wątek
    • pocoo Re: Od zludzenia do prawdy 24.01.09, 09:36
      Czy piorun ,który w nią trafił też pochodził od Boga?
      • pele999 Re: Od zludzenia do prawdy 24.01.09, 10:55
        Z nieba moznaby rzec .
    • kolter_one Re: Od zludzenia do prawdy 24.01.09, 21:24
      pele999 napisał:

      > "Trafiona przez piorun stalam u bram nieba i piekla... "
      > swiadectwo pani dr Glorii Polo

      Po takim strzale uwierzyłbym we wszystko ::)))
      Nawet w to ze jesteś wierzącym w Boga , bo jak na razie udowadniasz dokładnie co
      innego ::)))
      • radzimir11 Re: Od zludzenia do prawdy 25.01.09, 09:51
        kolter_one napisał:

        > pele999 napisał:
        >
        > > "Trafiona przez piorun stalam u bram nieba i piekla... "
        > > swiadectwo pani dr Glorii Polo
        >
        > Po takim strzale uwierzyłbym we wszystko ::)))
        > Nawet w to ze jesteś wierzącym w Boga , bo jak na razie
        > udowadniasz dokładnie co
        > innego ::)))

        Gdyby wierzył w Boga, nie raczyłby nas takimi farmazonami.
        • kolter_one Re: Od zludzenia do prawdy 26.01.09, 20:05
          radzimir11 napisał:
          > Gdyby wierzył w Boga, nie raczyłby nas takimi farmazonami.

          Raczej nie raczyłby bo ludzie wierzący w Boga co prawda wierzą w takie farmazony
          ,ale opisane co najmniej 2 tys lat temu ,teraz wierzą ze Bóg objawił im się w
          Piśmie i tu szukają znaków ,a nie w cudownym dupnięciu kogoś piorunem.
    • piwi77 Dlaczego miałbym uwierzyć w te nieprawdopodobne 25.01.09, 10:18
      opowieści? Jeden jedyny argument proszę.
      • pocoo Re: Piwi niedowiarku 25.01.09, 11:23
        Toż to cud.Jej 23 letni (bodajże) siostrzeniec nie był godzien ino ona.Ten cud powinien być rozgłoszony przez autorytety lekarskie "po wszystkim świecie , na świadectwo wszystkim narodom".
        • pele999 Re: Piwi niedowiarku 27.01.09, 10:54
          pocoo napisała:
          Toż to cud.Jej 23 letni (bodajże) siostrzeniec nie był godzien ino
          ona.Ten cud powinien być rozgłoszony przez autorytety lekarskie "po
          wszystkim świecie , na świadectwo wszystkim narodom".

          Racja , to tez wlasnie teraz rozglaszamy :)
      • pele999 Re: Dlaczego miałbym uwierzyć w te nieprawdopodob 27.01.09, 10:51
        Jeden z tych argumentow znajduje sie na samym poczatku zalinkowanego
        tekstu .Chodzi mi po prostu o wymiar finansowy , napisane jest ,ze
        autorka nie czerpie z tego korzysci materialnych ,od
        materialow ,ktore sa w obiegu nie pobiera zadnego honorarium ,
        wynagrodzenia czy prowizji .
        Oczywiscie tu tez mozesz zapytac dlaczego masz w to wierzyc :)
        • pocoo Re: Dlaczego miałbym uwierzyć w te nieprawdopodob 27.01.09, 11:03
          pele999 napisał:

          > Oczywiscie tu tez mozesz zapytac dlaczego masz w to wierzyc :)

          Niech sobie ta kobieta mówi co jej się podoba jeżeli ma słuchaczy.
          Dlaczego nie wypowiadają się na jej temat lekarze , krórzy ją leczyli i mają wyniki badań? Mają rację , że nie robią z siebie idiotów.
          • pele999 Re: Dlaczego miałbym uwierzyć w te nieprawdopodob 27.01.09, 11:13
            > Dlaczego nie wypowiadają się na jej temat lekarze , krórzy ją
            leczyli i mają wy
            > niki badań?

            "Po miesiacu lekarze przyszli do mnie i powiedzieli :
            Zobacz droga Glorio , jak wielki cud uczynil dla ciebie Bog.To po
            prostu wspaniale ,ze prawie cala skora zregenerowala sie."

            "Odzyskalam czucie w nogach .I to wszystko stalo sie w
            sposob,ktorego medycyna nie jest w stanie wyjasnic i ktory byl
            przyczyna zdumienia lekarzy .Ordynator oddzialu na 7 pietrze zaraz
            powiedzial mi :
            "W ciagu 38 lat mojej lekarskiej praktyki , nigdy nie widzialem i
            nie przezylem tak wielkiego cudu , jak ten z pani nogami "
            • pocoo Re: Dlaczego miałbym uwierzyć w te nieprawdopodob 27.01.09, 19:29
              pele999 napisał:

              > > Dlaczego nie wypowiadają się na jej temat lekarze , krórzy ją
              > leczyli i mają wy
              > > niki badań?
              >
              > "Po miesiacu lekarze przyszli do mnie i powiedzieli :
              > Zobacz droga Glorio , jak wielki cud uczynil dla ciebie Bog.To po
              > prostu wspaniale ,ze prawie cala skora zregenerowala sie."
              >
              Zacznij wreszcie odróżniać oświadczenie lekarzy od tego co mówi o nich kobieta.Cały czas tylko ona się wypowiada.
              • croyance Re: Dlaczego miałbym uwierzyć w te nieprawdopodob 27.01.09, 19:30
                No ale ile ma do powiedzenia, ho ho, na kazdy temat.
              • pele999 Re: Dlaczego miałbym uwierzyć w te nieprawdopodob 16.05.09, 09:57
                pocoo napisała:

                > pele999 napisał:

                > Zacznij wreszcie odróżniać oświadczenie lekarzy od tego co mówi o nich kobieta.
                > Cały czas tylko ona się wypowiada.

                Wypowiada się cytując wypowiedzi lekarzy .
                Uwazasz ,ze klamie ?



                "Po miesiacu lekarze przyszli do mnie i powiedzieli :
                Zobacz droga Glorio , jak wielki cud uczynil dla ciebie Bog.To po
                prostu wspaniale ,ze prawie cala skora zregenerowala sie."

                Ordynator oddzialu na 7 pietrze zaraz
                powiedzial mi :
                "W ciagu 38 lat mojej lekarskiej praktyki , nigdy nie widzialem i
                nie przezylem tak wielkiego cudu , jak ten z pani nogami "
                • karbat Re: Dlaczego miałbym uwierzyć w te nieprawdopodob 16.05.09, 11:21
                  pele999 napisał:

                  uwazasz ,ze klamie ,

                  > "Po miesiacu lekarze przyszli do mnie i powiedzieli :
                  > Zobacz droga Glorio , jak wielki cud uczynil dla ciebie Bog.To po
                  > prostu wspaniale ,ze prawie cala skora zregenerowala sie."
                  >
                  > Ordynator oddzialu na 7 pietrze zaraz
                  > powiedzial mi :
                  > "W ciagu 38 lat mojej lekarskiej praktyki , nigdy nie widzialem i
                  > nie przezylem tak wielkiego cudu , jak ten z pani nogami

                  w kobiete przechodzaca przez kaluze uderzyl piorun .
                  Kobiet naladowla sie jak kondensator ,( nikt nie mogl jej dotknac )
                  dopoki jej nie rozladowali .
                  Kobieta miala inny potencjal niz kaluza wody , ziemia , na ktorej
                  lezala .Ta kluza byla pewnie z wody destylowanej .
                  Tu potrzeba dobrego elektrotechnika a nie magika ;).
    • croyance Re: Od zludzenia do prawdy 27.01.09, 14:44
      Trudno przebrnac przez to 'swiadectwo' przez wlasnie taka
      denerwujaca i zmanierowana nomenklature. Jak juz ktos chce pisaco
      swoich przezyciach, niech to robi normalnym jezykiem, do cholery.

      'okazalo sie, ze nie doznalam zadnych szkod w mozgu, co sami mozecie
      stwierdzic' - ekhm, hmm.
      • croyance Re: Od zludzenia do prawdy 27.01.09, 14:53
        Dotarlam do tego, ze diably ja chcialy zainkasowac i dalej nie
        zmoglam. Kto pisze takie historie???
    • tomek854 Re: Od zludzenia do prawdy 27.01.09, 16:55
      Hm. Nie chce mi sie tego czytac, bo jest napisane strasznym jezykiem... Moglby
      ktos strescic? Czy tu chodzi o to, ze ja piorun strzelil a nic sie jej nie stalo?
      • croyance Re: Od zludzenia do prawdy 27.01.09, 18:20
        Przeczytalam moze 1/5 - wiecej sie nie da, straszna nowomowa - ale
        mniej wiecej chodzi o to, ze co prawda, piorun zabil jej
        siostrzenca, i co rusz natykala sie w szpitalu na cierpiacych ludzi
        po amputacjach, ale w jej przypadku 'zadzialo' sie cos cudownego i
        zostala 'uleczona' (miedzy innymi odrosla jej spalona piers i
        zregenerowaly sie spalone jajniki).

        Sprawa ma podtekst, bo kobieta zdala sobie sprawe, ze jest zla, zla,
        zla, ze przez cale zycie byla prozna (dbala np. o cialo za pomoca
        sportu i diety) i pusta (byla dumna ze swoich ksztaltow) - miala tez
        rozne przezycia metafizyczne skompresowane wrecz w pigulce: byla w
        niebie, widziala pieklo, zrozumiala, na czym swiat polega, takie tam
        drobnostki, przy czym dostala objawienia na rozne tematy spoleczno-
        polityczno-moralne, no normalnie wszystko na raz ... i jeszcze w
        ciaze zaszla i dziecko urodzila.

        Wiecie co, ja rozumiem wszystko, ale powinien byc jakis umiar, no.
        Za duzo tu tego w jednym 'swiadectwie'. Wystarczyloby na piec.
        • croyance Re: Od zludzenia do prawdy 27.01.09, 18:26
          Mam tu jeszcze perelke - podczas wizyty w piekle kobieta zobaczyla
          postaci zanurzone po zyje w bagnie; zdala sobie sprawe, ze to bagno
          stworzone jest z 'nasienia, ktore wytrysnelo w grzesznych zwiazkach'.
    • bercik38 Re: Od zludzenia do prawdy 27.01.09, 18:07
      A co w tej kwestii mają do powiedzenia walnięci przez pioruna a którym to nic
      się nie stało po za stratą obuwia sportowego? Takowi także żyją i mają się dobrze.
    • moonlight80 Podbijam wątek 15.05.09, 12:43
      Jestem pod wielkim wrażeniem tego co przeczytałam.Jesli jeszcze ktos z Was nie
      miał do czynienia z tym wspaniałym świadectwem, zapoznajcie się z nim
      koniecznie.Pozdrawiam wszystkich wątpiacych i poszukujących
      • kolter_one Re: Podbijam wątek 15.05.09, 17:56
        moonlight80 napisała:

        > Jestem pod wielkim wrażeniem tego co przeczytałam.Jesli jeszcze ktos z Was nie
        > miał do czynienia z tym wspaniałym świadectwem, zapoznajcie się z nim
        > koniecznie.Pozdrawiam wszystkich wątpiacych i poszukujących

        Świadectwem czego ?
        • karbat Re: Podbijam wątek 16.05.09, 11:22
          pele999 napisał:

          uwazasz ,ze klamie ,

          > "Po miesiacu lekarze przyszli do mnie i powiedzieli :
          > Zobacz droga Glorio , jak wielki cud uczynil dla ciebie Bog.To po
          > prostu wspaniale ,ze prawie cala skora zregenerowala sie."
          >
          > Ordynator oddzialu na 7 pietrze zaraz
          > powiedzial mi :
          > "W ciagu 38 lat mojej lekarskiej praktyki , nigdy nie widzialem i
          > nie przezylem tak wielkiego cudu , jak ten z pani nogami

          w kobiete przechodzaca przez kaluze uderzyl piorun .
          Kobiet naladowla sie jak kondensator ,( nikt nie mogl jej dotknac )
          dopoki jej nie rozladowali .
          Kobieta miala inny potencjal niz kaluza wody , ziemia , na ktorej
          lezala .Ta kluza byla pewnie z wody destylowanej .
          Moze tu potrzeba tylko dobrego elektrotechnika a nie magika ;).
      • m.mm54 Re: Podbijam wątek 16.05.09, 11:57
        Ja także.
        • kasiaadasia22 Re: Podbijam wątek 25.05.09, 15:14
          Ja wierzę w to swiadectwo, jak i inne cuda, ktore Bóg daje nam
          abyśmy wierzyli aby tacy,którzy myślą że wszystkie rozumy pozjadali
          mogli się nad soba zastanowić trochę. Cud w Lanciano - sobie
          przeczytajcie o tym. Ktoś z Was na śmiał sie, z tego że ona
          przezyła jej siostrzeniec nie...i tu własnie jest odpowiedź na to
          dlaczego nie wierzycie w to piękne świadectwo. Nie wierzycie bo nie
          znacie podstawowych prawd wiary. Bóg pozwolił jej wrócić żeby mogła
          zmienić swoje zycie. dziwicie śie że zabrał dobrego a zostawił
          złego człowieka przy życiu. Co z tego gdyby ona nie przeżyła jelsi
          poszłaby do piekła? Bóg pozwolił je wrócić żeby własnie nie musiąła
          iść dop piekła. Bóg nie che karać ludzi za grzechy, bo jest
          miłosierny. On nie chciał żeby była potępiona tylko chciał jej
          szcześcia. Co z tego że na swiecie jest cierpienie jesli dzięki
          niemu można odpokutować grzechy i potem cieszyć sie szczęściem. Kto
          chce dla sowjego dziecka 5 minut szczęścia i wieczność w cierpieniu?
          Bóg też nas doświadcza, po to byśmy mogli zasłużyć na niebo. Nie
          dlatego żeby się na nas mścić ale dlatego że nas kocha. Każdy dobry
          sługa Boży wie że cierpienie jest łaską.. a jak ktoś naprawde kocha
          Boga to sam chce cierpieć, nawet za nieprzyjaciół. Jesli wątpicie w
          moje słowa to znak, ze wasza wiara est wątła. O tym mówi to
          świadectwo ale Wy sie smiejecei że niby spotykała samych inwalidów?
          tylko raz, nawet ze zroumieniem nie czytacie. Sami na początku
          nastawiacie się pesymistycznie do tego świadectwa. A może Bóg chce
          abyście je przecyztali i w końcu uwierzyli? Tak trudno to zrozumieć?
          I niby jakim jezykiem pisała? Wy lepiej to robicie?
          Samo to o Was świadczy, że zakładacie że jak świadectwo to napisane
          ma być przez najwybitniejszego pisarza. Prostota to jest cnota. i
          jak chcecie to zroumiecie a jesli to za niskie progi dla Was to nie
          rozumiem co robicie na forum internetowym. Poza tym właśnie
          najprości ludzie (a często i dzieci) doświadczali np objawień.Do
          tego nie trzeba mieć tytułów
          Przepraszam, ze troche chaotycznie piszę ale myśle że jadnak da się
          mnie zrozumieć
          Pozdrawiam
          • karbat Re: Podbijam wątek 25.05.09, 17:26
            kasiaadasia22 napisała:

            >Każdy dobry sługa Boży wie że cierpienie jest łaską.. a jak ktoś
            >naprawde kocha Boga to sam chce cierpieć, nawet za nieprzyjaciół.

            Mam ci zyczyc (tfu ... raka , z laski boszej , na dowod jak cie
            bozia kocha .
            Im wieksza ta laka bosza dla ciebie tym barziej powinnas cierpiec .
            .logo.

            >jesli watpicie w moje slowa to znak ze wasza wiara jest watla .

            zlociutka w twoje slowa NIKT nie watpi , ale w twoj rozum .
            • kasiaadasia22 Re: Podbijam wątek 25.05.09, 18:39
              Nie musisz być od razu agresywny. Nie napisałam nic obraźliwego.
              Jestem katoliczka, co oznacza, że jesli należe do KK to jako dobry
              katolik zgadzam się na cierpienia dobrowolnie bo każdy katolik jak
              ktoś jeszcze do tej pory o tym nie wie powinien nieść Krzyż tzn
              nasladować Chrystusa a dobrze wiemy ze Jezus sie poświęcił dla
              innych. Naśladowac Chrystusa to nie znaczy dążyć do bogactwa, nie
              znaczy dążyć do sławy, nie znaczy dążyć do władzy ani sie pysznić i
              źle innych traktować a już napweno nie znaczy być aroganckim.
              Nasladować Jezusa to być pokornym, uciszonym, żyć w służbie innym i
              swoim postepowianiem dawać innym przykład i świadectwo tego, że Bóg
              jest dobry. Przykro mi keidy ktoś nie zna zasad mojej religii a
              wypowiada sie o Bogu że jest zły. Jak może Bóg ingerować skoro dał
              ludziom wolną wolę? I Ty mówisz że ja nie mam rozumu. O wszystko o
              co się modle to otrzymuje ajesli chodzi o cierpienia to wcael mi ich
              nie brakuje (tcyh fizycznych też) ale jakoś potrafię zrozumieć o co
              w tym zyciu chodzi i nie oskarżam Boga. Wiem że nie wierzysz w cuda
              bo Twoja wiara jest słaba ale podczas wybuchu bomby (chyba...nie
              pamietam dokładnie)w Afryce w promieniu kilkunastu kilometrów
              wszyscy ludzie zginęli bądź zostali ranni oprócz małej grupki ludzi,
              którzy modlili się wtedy a byli w centrum tego zdarzenia. ale o tym
              się nie mówi niestety. Potobnie było z inną bombą , gdzie uratowała
              się tylko grupka misjonarzy...bo się modlili i ich budynek ocalał,
              reszta legła w Gruzach. UDOKUMENTOWANE! Ja sobie nie wyobrażam życia
              bez Boga, jak wygląda Wasz dzień, jakie są wasze wartości? Jak
              interpretujecie te wszystkie cuda jakie się dzieją na świecie,
              uzdrowienia, przemieniania Komunii św w prawdziwe serce, co myślicie
              o stygmatach, o objawieniach, o świętych? Nic do Was nie przemawia?
              Czy jesteście szczęśliwi bez Boga, czy jednak czegos Wam brakuje?
              Czym się w życiu kierujecie, jakimi zasadami, co jest na 1 miejscu
              dla niewierzących? To były pytania do wszystkich a w szczególności
              do niewierzących. a jesli bładzicie to czy próbowaliście się modlić
              o dar głębokiej wiary czy szukacie tylko na forach świadectw i
              rozmowy z innymi błądzącymi, szukającymi?
              Jeszcze zaznacze, że nie miałam zamiaru nikogo urazić swoim postem.
              Pozdrawiam wszystkich chociaż wiem, ze zaraz mi ktoś to znów napisze
              coś obraźliwego (ale mnie to nie rusza :)
              • karbat Re: Podbijam wątek 25.05.09, 21:07
                > kasiaadasia22 napisała:
                >
                > Każdy dobry sługa Boży wie że cierpienie jest łaską. a jak ktoś
                > naprawde kocha Boga to sam chce cierpieć, nawet za nieprzyjaciół.
                >
                czujesz sie obrazona , przykro mi z tego powodu . Jedak z
                rozumem ,logika twoj wywod nic nie ma wspolnego .Ba, Widze oblude w
                twym rozumowaniu .

                Bozia cie kocha , z tej milosci zsyla na ciebie chorobe -laske (
                wszak z jej woli wszystko sie dzieje , w niebie i na ziemi ) , abys
                w cierpienu mogla mu sluzyc . Cos sie nie zgadza ? .
                Pytam ,dlaczego idziesz do dentysty gdy cie boli zab , podwazasz
                wole twojej bozi ?
                Dlaczego gdy masz na zoladku wrzody , twoje dziecko wysoka
                temperature , szukasz pomocy lekarza a nie twojej bozi .itd .
                Kazda wizyta u lekarza , szukajc srodkow znieczulajacych , podwazasz
                boska wole , walczysz z nia .

                Bozia zsyla na ciebie lascke cierpienia ( raka ) a ty lecisz do
                szpitala .PODDAJ SIE boskiej woli ,DZIEKUJ bogu za zeslana na
                ciebie ciezka chorobe ,cierp w milosci , modl sie i ZUS sie
                ucieszy .
                Dlaczego katolikom nie spieszno do raju ,do KROLESTWA NIEBIESKIEGO ,
                do spotkania sie ze swa bozia , dlaczego sa smutni przed smiercia .
                • kasiaadasia22 Re: Podbijam wątek 25.05.09, 21:49
                  Dlatego że niestey ludzi zapomnieli w dzisiejszych czasach czym jest
                  prawdziwa wiara. Nie nazywaj mnie głupia tylko dlatego że mam inne
                  zdanie niz Ty - nie nie świadczy o Tobie dobrze..poza tym nieudało
                  Ci się mnie sprowokować ani zranić, teraz jeszcze bardzij mi Cię
                  szkoda bo możesz znaleźć miejsca dla siebie na tym świecie i
                  dlatego taki jesteś arogancki. Nie boję sie śmierci bo wiem, że nie
                  będę wtedy sama modlę się o dobrą smierć tzn taką po przyjęciu
                  Komunii św, nie nagłą nawet jeśli miałaby być w cierpieniu bo nie
                  każdy jest zapatrzony tylko w siebie : adonai.pl/ludzie/?
                  id=100 dla innych się zyje. Nie jest powiedziane żeby nie walczyć o
                  zdrowie ale przyjąć na siebie to co zsyła Bóg to znaczy że można
                  przyjmować leki przeciwbólowe, przeciez Jezus uzdrawiał ) ale nie
                  można już zgadzać się na eutanazje). Jaki w tym sens jelsi człowiek
                  nie przyjmowałby leków ale jednocześnie modlił się o uzdrowianie do
                  Boga. Po co by byłe te wszystkie cuda za wstwaiwnnictwem świętych
                  jeśli Bóg nie chciałby uzdrawiac na ciele. Chodzi o to by zaufac
                  Bogu nawet jesli wybrał dla nas śmierć.. skąd wiadomo że jeśłi
                  człowiek nie umarłby np w młodości to póxniej nie popełniłby grzechu
                  który by go zaprowadził do piekła? Życie po życiu jest ważniejsze
                  dla Boga, on dba o nasze dusze a nie o ziemską powłokę. Wybrałbyś
                  dla swojego dziecka 80 lat życia w cierpieniu a wieczność w radości
                  czy 80 lat w radości i beztrosce a wieczność w cierpieniu. Bog
                  wybiera dla nas to pierwsze. Poza tym przejście przez chorobę też
                  jest cierpieniem, nie zawsze trzeba od razu umierać. Mnisi w
                  zakonach też się znają na ziołolecznictwie i wykorzystują je a służą
                  Bogu. Czasem choroba to czas na chwilę zastanowienia się nad życiem
                  i sobą bo teraz ludzie nie mają czasu na ważne rzeczy. Wiele razy
                  tak bywało, np u świętych. Pozdrawiam
                  • karbat Re: Podbijam wątek 25.05.09, 22:14
                    kasiaadasia22 napisała:

                    > Jaki w tym sens jelsi człowiek nie przyjmowałby leków ale
                    >jednocześnie modlił się o uzdrowianie do Boga.

                    dobrze ze dostrzeglas ten bezsens .
                    Bog sie stara zsyla na ciebie laski np .chorobe , przyjmujac leki
                    podwazasz jego WOLE .
                    Nie zgadzasz sie z choroba , siegsz po leki ,lecisz do lekarza .
                    Kpisz z woli wszechmocnego , nie zawierzasz samemu Bogu ,jego
                    woli . Lekarz skuteczniejszy ;).

                    >Po co by byłe te wszystkie cuda za wstwaiwnnictwem świętych
                    > jeśli Bóg nie chciałby uzdrawiac na ciele.

                    ;) , przed laty byli swieci specjlisci od bolu zeba , sraczki ,
                    bolow glowy,itd . Niekuteczni jak widac . Katoliki wola isc do
                    lekarza .

                    >Wybrałbyś dla swojego dziecka 80 lat życia w cierpieniu a wieczność
                    >w radości czy 80 lat w radości i beztrosce a wieczność w
                    cierpieniu. Bog wybiera dla nas to pierwsze.

                    Nie jestem sadysta , oczywisci ,ze wybralbym zdroie dziecka
                    i NATYCHMIAST poszedl do lekarza , co za pytanie !

                    >Mnisi w zakonach też się znają na ziołolecznictwie i wykorzystują
                    >je a służą Bogu.

                    przezerali sie w klasztorych , to i wymyslali na to leki ,
                    te najlepsze byly na alkoholu ;).
                    • kasiaadasia22 Re: Podbijam wątek 26.05.09, 08:32
                      Dlaczego nie zgadzam sie z chorobą jeżeli biegnę po leki? Jedno nie
                      wyklucza drugiego. Zastanówmy się głębiej...leki sporo kosztują a
                      więc tym samym sa dla nas jakimś wyrzeczniem..więc to też sprawia że
                      w jakiś sposób zadośćczynimy. To tak jak z jałmużną, jest taka ważna
                      bo dając ją komuś potrzbeującemu tym samym wyrzekamy sie naszych
                      zachcianek za te pieniądze...tak samo wydanie pieniędzy za leki
                      równiez staje się dla nas zadośćuczynieniem. Sama świadomość choroby
                      jest także dla nas cierpieniem... Bóg każe dbać o dusze ale i o
                      ciało jako świątynie Boga. Można dobrowolnie zrezygnować z leków
                      adonai.pl/ludzie/?id=100 albo nie. Mamy wolną wolę, Bóg nas
                      nie zmusza do cierpienia, sami musimy zdecydować czy chcemy cierpieć
                      bardzo czy uśmierzyć ból. Jaki sens miałaby wola Boga abyśmy
                      pomagali biednym i chorym. JEśli chciałby abyśmy tylko cierpieli to
                      nie uczyłby nas przez Jezusa miłosierdzia dla innych. Jeszcze jedna
                      ważna kwestia...cierpienie, nawet najwieksze tu na Ziemi jest niczym
                      w porównaniu z cierpieniem czyśćcowym (już i piekle nie wpsomne)
                      daltego Bóg zsyła na nas cierpienie tu, daje nam możliwość
                      zadośśuczynienia grzechów teraz bo tamto cierpienie jest o wiele
                      gorsze. Śłowa św siostry Faustyny:
                      • kasiaadasia22 Re: Podbijam wątek 26.05.09, 09:01
                        Słowa św Faustyny: w.20 - ujrzałam Anioła Stróża, kt. kazał mi iść
                        za sobą. W jednej
                        chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a w nim
                        całe mnóstwo dusz cierpiących. Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale
                        bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjść z pomocą.
                        Płomienie, które paliły je, nie dotykały się mnie.
                        Mój Anioł Stróż nie odstępował mnie ani na chwilę. I zapytałam się
                        tych dusz, jakie jest ich największe cierpienie ? I odpowiedziały
                        zgodnie, że największe cierpienie to jest tęsknota za Bogiem.
                        Widziałam Matkę Bożą odwiedzającą dusze w czyśćcu. Dusze nazywają
                        Maryję „Gwiazdą Morza”. Ona im przynosi ochłodę. Chciałam więcej z
                        nimi porozmawiać, ale Anioł Stróż dał mi znak do wyjścia.
                        Wyszliśmy za drzwi tego więzienia cierpiącego


                        ..w.741
                        dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez Anioła. Jest to
                        miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki.
                        Rodzaje mąk które widziałam:
                        pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga; drugie –
                        ustawiczny wyrzut sumienia;
                        trzecie- nigdy już się ten los nie zmieni; czwarta męka – jest
                        ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to
                        straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym,
                        piąta męka –jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a
                        chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione
                        dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje;
                        szósta męka-jest ustawiczne towarzystwo szatana; siódma męka – jest
                        straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa,
                        bluźnierstwa.
                        Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem ale to jest nie
                        koniec mąk, są męki dla dusz poszczególne, które są męki zmysłów,
                        każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i nie do
                        opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie kaźni, gdzie jedna
                        męka odróżnia się od drugiej;
                        umarłabym na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie
                        utrzymywała wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie, jakim zmysłem
                        grzeszy, takim będzie dręczony przez wieczność całą; piszę o tym z
                        rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła,
                        albo tym, że tam nie był i nie wie jako tam jest.
                        Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła
                        na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest.
                        O tym teraz mówić nie mogę, mam rozkaz od Boga, abym to zostawiła na
                        piśmie.
                        Szatani mieli do mnie wielką nienawiść, ale z rozkazu Bożego musieli
                        być mi posłuszni....Jedno zauważyłam, że tam jest najwięcej dusz,
                        które nie dowierzały, że jest piekło.

                        Jeśli chcesz to wierz, jesli nie chcesz nie wierz, tylko nie pisz mi
                        zaraz, że to bzdury.
                        • kasiaadasia22 Re: Podbijam wątek 26.05.09, 09:11
                          Nie wiem czy jesteś katolikiem czy wierzysz w cokolwiek -czy jesteś
                          ateistą. Niektórzy się buntują, że skoro Bóg taki dobry to niech
                          grzech zniszczy i sztanaów i piekło itp tylko, że Bóg dał wolną
                          wolę, nie chciał nikogo zmuszać do miłości. No ale upadły anioł
                          (który wolną wole źle wykorzystał) skusił Ewę (tez mającą wolną
                          wolę) więc jak mógłby teraz zniszczyć to, czego człowiek sam z
                          własnek woli się dopuścił? Tylko całkowicie dobre dusze mogą być w
                          Niebie dlatego mimo iż cierpienia w czyśćcu są ogromne to dusze
                          które tam trafiają zdają soie sprawę ze swojego grzechu i same
                          pragną sie oczyścić przez cierpienia całkowicie, nie chcą być przed
                          Bogiem brudne (z grzechu) bo Bóg jest Doskonałą Miłością a nawet nie
                          mogą bo
                          • kasiaadasia22 Re: Podbijam wątek 26.05.09, 10:00
                            bo Bog jest doskonały a tylko doskonałe dusze (oczyszczone z grzechu
                            przez cierpienie tu na Ziemi bądź w czyśćcu) mogą Go wiedzieć. To
                            nie jest tak, że Bóg jest surowy, mściwy czy pamiętliwy po prostu
                            jest sprawieldiwy; grzech musi być odpokutowany, nie dlatego że Bóg
                            sie mści ale dlatego że tylko dzieki tej pokucie możemy potem być w
                            Niebie. Grzech należy do szatana, dobro do Boga, Jesli popełniamy
                            grzech wtedy jesteśmy coś mu(szatanowi) winni, nie możemy od tak
                            sobie zgrzeszyć i potem nie ponosić konsekwencji tego co zrobiliśmy.
                            Bo albo zrobuimy to tu albo w piekle. Jezus umarł za grzechy
                            wszystkie, te co były i te co będą ale to nie znaczy że możemy
                            grzeszyć bo ktoś już nas odkupił i tak czy siak będziemy w Niebie.
                            Jezus przez Krzyż daje nam możliwość skorzystania ze swojej ofiary
                            przez spowiedź i Komunię św. Jeśli tego nie wykorzystamy





                            Nie widzą Ciebie moje oczy
                            Nie słyszą Ciebie moje uszy
                            lecz Jesteś Światłem w mej pomroczy
                            i Jesteś Śpiewem mojej duszy
                            • kasiaadasia22 Re: Podbijam wątek 26.05.09, 10:05
                              to znaczy, że nie oddajemy mu swoich grzechów, nie przyznajemy się
                              do nich, nie zamieniamy ich na łaskę odkupienia win naszych. Dzieki
                              spowiedzi pozwalamy Jezusowi wziąć nasze grzechy na Jego ramiona,
                              dajemy świdectwo naszej wiary w Jego ofiarę dobrowolnie. Jesli ktoś
                              nie pójdzie so spowiedzi to nie prze
                      • zuq1 czyściec? 26.05.09, 10:03
                        "Jeszcze jedna ważna kwestia...cierpienie, nawet najwieksze tu na
                        Ziemi jest niczym w porównaniu z cierpieniem czyśćcowym (już i
                        piekle nie wpsomne)daltego Bóg zsyła na nas cierpienie tu, daje nam
                        możliwość zadośśuczynienia grzechów teraz bo tamto cierpienie jest o
                        wiele gorsze." - o, a gdzie Biblia mówi o czyścu? Tylko proszę, bez
                        cytatu z 1 Kor o "ocaleniu, tak jednak jak przez ogień"?
                      • piwi77 Re: Podbijam wątek 26.05.09, 10:09
                        kasiaadasia22 napisała:

                        > cierpienie, nawet najwieksze tu na Ziemi jest niczym
                        > w porównaniu z cierpieniem czyśćcowym (już i piekle nie wpsomne)
                        > daltego Bóg zsyła na nas cierpienie tu, daje nam możliwość
                        > zadośśuczynienia grzechów teraz bo tamto cierpienie jest o wiele
                        > gorsze. Śłowa św siostry Faustyny:

                        Obrzydliwość Twojego Boga nie ma granic, to już nawet nie jest
                        sadyzm, proponować tortury mniejsze w miejsce tortur większych i
                        jeszcze oczekiwać uwielbienia.
                        • zuq1 to nie Bóg, to ultrakatolicyzm 26.05.09, 10:30
                          Jeśli tak się Boga ludziom w KRK przedstawia, to nic dziwnego, że
                          ludzie uciekają przed Nim gdzie pieprz rośnie.
                          • kasiaadasia22 Re: to nie Bóg, to ultrakatolicyzm 26.05.09, 10:51
                            A jak ja Go przedstawiłam? Napisałam wyraźnie, że nie jest surowy
                            tylko sprawiedliwy. Nie zsyła cierpienia ot tak sobie bo ktoś mu
                            przykrość zrobił tylko dlatego aby człowiek mógł sie przez to
                            cierpienie oczyśćić. Czy to takie skomplikowane? Lepiej gdyby nic Go
                            nie obchodziło? Lepiej było by życ sobie w grzechu a potem całą
                            wieczność w piekle byc? Gdzie w tym sens?
                            www.voxdomini.com.pl/vox_art/lanciano.html - klikniejcie 1
                            pozycje.
                            Naukowcy uznali to za cud. Ludzie uciekają? a dlaczego nie piszesz o
                            tych, którzy się nawrócili a byli zatwardziałymi grzesznikami. Nie
                            ważne czy jest się katolikiem czy nie i tak się cierpi..czy nie jest
                            tak?
                            Czy Wy nie cierpicie? Skoro w Boga nie wierzycie to skąd to na Was
                            spada? Tylko nie mówcie, ze dlatego że nie wierzycie to jesteście
                            szczęśliwi...tak Wam sie układa wszystko pieknie? Jesli Bóg jest
                            wedug Was sprawcą wszystkeich cierpień i ciągle Go obwiniacie to
                            dlaczego nie próbujecie zrozumieć sensu tego cpierpienia? Wiadomo,
                            że nie wszystko jest dla rozumu ludzkiego przeznaczone ale czy to co
                            napisałam wczesniej ani trochę Was nie przekonuje by uwierzyć w
                            Ofiarę Chrytusa i sens cierpienia. Przecież święci zostali świętymi
                            własnie dzieki cierpieniu i poddaniu sie woli Bożej, czyli tylko w
                            cierpieniu jest sens. Oni poświęcili sowje zycie za innych, za
                            grzeszników, stygmaty i cierpienia duchowe jakich doświadczali
                            pozwoliły na współudział w męce Chrystusa i tym samym odpudszczenie
                            win. JEzus mówi wyraźnie: przez Krzyż do zbawiania- to jedyna droga.
                            Bocznych nie ma. Katolik powienen nasladować Chrystusa. Ludzie
                            wątpią w Słowo Boże, ja wcale nie przeczę dlatego tyle objawień,
                            dlatego Fatima, Lourdes, La Salett aby ludzie uwierzyli. Coraz
                            bardzije się potępiają przez pyche, zazdrość, próżność, upadek
                            moralności. Dobrze wszyscy widzimy co się dzieje na swiecie. to
                            własnie diabeł tak sobie rządzi bo ludzie za dużo sobie pozwalają a
                            przez grzech dają mu przyzwolenie na działanie w duszy. to wcale nie
                            jest bajka chociaż niektórym tak się wydaje. "Gdzie tam diabły,
                            gdzie piekło, to dla dzieci a nie dla dorosłych...teraz mamy
                            • piwi77 Re: to nie Bóg, to ultrakatolicyzm 26.05.09, 11:06
                              Cierpienie sensu żadnego nie ma. Ludzie cierpiący nie stają się
                              poprzez cierpienie lepsi. Z cierpieniem należy walczyć zamiast go
                              wysławiać. A rzeczą karygodną jest cierpieniem straszyć, do tego
                              nawet małe dzieci.
                              • karbat Re: to nie Bóg, to ultrakatolicyzm 26.05.09, 11:32
                                kasiaadasia22 napisala :

                                ..w.741
                                "dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez Anioła. Jest to
                                >miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki.
                                >Rodzaje mąk które widziałam:
                                pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga; drugie –
                                >ustawiczny wyrzut sumienia;
                                >trzecie- nigdy już się ten los nie zmieni; czwarta męka – jest
                                >ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to
                                >straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem
                                Bożym,
                                >piąta męka –jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a
                                >chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione
                                >dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje;
                                >szósta męka-jest ustawiczne towarzystwo szatana; siódma męka – jest
                                >straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa,
                                >bluźnierstwa.
                                >Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem ale to jest nie
                                >koniec mąk, są męki dla dusz poszczególne, które są męki zmysłów,
                                >każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i nie do
                                >opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie kaźni,"..

                                co swieta Justyna na haju widziala ... karmienie ludzi w XXI w tym
                                belkotem ,rodem z glebokiego sredniowiecza , swiadczy o braku
                                elementarnego respektu dla ludzkiej inteligencji .

                                pierwsza meka , jest utrata Boga , zal za Bozia .
                                siodma meka , rozpacz , nienawisc do Boga .
                                Co Justyna widziala , przezyla ,doswiaczyla tak musi byc ...

                                dzis bozia , naprawde musi zalowac ,ze obdarzyla czlowieka
                                rozumem .
                                • piwi77 Re: to nie Bóg, to ultrakatolicyzm 26.05.09, 11:53
                                  Święta, czy inna stuknięta, niczego podobnego rzecz jasna nie
                                  widziała, podobne teksty są wymyślane przez sukienkowych cwaniaków.
                                  Byłoby to śmiechu warte, gdyby nie to, że u dzieci lub ogłupionych
                                  dorosłych, wzbudza się w ten sposób strach. O ile wiem czynność to
                                  ścigana przez kodeksy karne większości państw.
                              • kasiaadasia22 Re: to nie Bóg, to ultrakatolicyzm 26.05.09, 11:52
                                Ludzie cierpiący uczą sie pokory i nasladowania Chrystusa..sama wiem
                                po sobie. nie trzeba dzieci straszyć cierpieniem ale uczyć ich że
                                piekło istnieje nie po to by straszyć ale po to by chronić ich
                                dusze. Nawet niewierzący stosuja kary za nieposłuszeństwo (nie
                                chodzi o fizcyzczne) a kara to też cierpienie. To jak można
                                jednoczesnie cierpienie zwalczać i stosować kary?
                                Jesli chcecie sie dowiedziec więcej to zapraszam: adonai.pl/
                                lub adonai.pl/cierpienie/ moze to choc troszkę Was
                                przekona.
                                Ludzie czesto są w błędzie myśląc że Bóg jest okrutny, czekający na
                                ofiary. Gdyby był to nie oddałby swojego własnego dziecka na śmierć.
                                Czy Wy oddalibyście swoje? Nikogo nie stac na taka miłośc., więc jak
                                można mówić że Bóg jest okrutny? śmierć nieraz okazuje się
                                wybawieniem dla duszy, gdtby człowiek żył to może nagrzeszyłby tyle
                                że nie byłoby dla jego duszy ratunku. To nie jest tak, ze dusze w
                                czyśćcu są jakieś złe.,że tam są. Po śmierci każda dusza ma prawo
                                wybrać Boga albo diabła (bo ma wolną wolę) tak jak za zycia albo
                                wybiera grzech albo dobro. ale jesli dusz jest juz w czyśćcu to
                                pomimo iż bardzo cierpi to wcale nie chce wrócic na Ziemie. Zdaje
                                sobie sprawę ze sowich uczynków i sama chce sie oczyścić z grzechu
                                by móc stanąć przed Bogiem czysta jak łza. Sama Matka Boska jest
                                często pomiedzy tymi duszami i pociesza je. to dzieki pozwoleniu
                                Boga dusze moga prosic o wstawiennicto u żywych, o modlitwę.
                                Poczytajcie o Marii Simma : www.woda-
                                zywa.sulechow.net/czytelnia.php?
                                artykul=art_050729170252.szk&kategoria=3
                                Jeśli to dla Was bajka to może posłuchajcie tego, może otworzy Wam
                                oczy na to, ze szatan istnieje: www.youtube.com/watch?
                                v=HN6G8vZI4kw&feature=related

                                nie zmuszam Was do wiary bo nie moge nikogo zmusić, jedyne chce
                                abyście wiedzieli, jakie są prawdy Boże,że cierpienie ma sens, że
                                piekło rzeczywiście istnieje. chce porozmawiać normalnie, bez
                                wzajemnych oskarżeń czy wulgaryzmów, same argumenty. Pozdrawiam
                                • kasiaadasia22 Re: to nie Bóg, to ultrakatolicyzm 26.05.09, 11:57
                                  podaje jeszcze raz link:

                                  www.youtube.com/watch?v=HN6G8vZI4kw&feature=related
                                  Nie widzą Ciebie moje oczy
                                  Nie słyszą Ciebie moje uszy
                                  lecz Jesteś Światłem w mej pomroczy
                                  i Jesteś Śpiewem mojej duszy
                                • piwi77 Re: to nie Bóg, to ultrakatolicyzm 26.05.09, 12:08
                                  Jeżeli mówisz dziecku o piekle, to je straszysz i wyrządzasz mu
                                  krzywdę.
                                  • karbat Re: to nie Bóg, to ultrakatolicyzm 26.05.09, 12:32
                                    kasiaadasia 22 napisala :

                                    >Ludzie czesto są w błędzie myśląc że Bóg jest okrutny, czekający na
                                    >ofiary.
                                    >Gdyby był to nie oddałby swojego własnego dziecka na śmierć.
                                    >Czy Wy oddalibyście swoje? Nikogo nie stac na taka miłośc., więc
                                    >jak można mówić że Bóg jest okrutny?

                                    kasiu , a teraz do lekarza , szybko marsz , poki nie za pozno :).
                                    Nie zrozum mnie zle , nie obrazaj sie na mnie ,ja ci radze w dobrej
                                    wierze , z milosci do blizniego swego .

                                    kasiu , na marginesie , nie musze dodawac , ze twoja bozia
                                    sama siebie skazala na smierc , zakladam ,ze o trojcy swietej
                                    slyszalas .
                                  • kasiaadasia22 Re: to nie Bóg, to ultrakatolicyzm 26.05.09, 12:36
                                    Lepiej jest ukrywać? Musi wiedzieć od początku czym jest grzech. Nie
                                    trzeba od razu straszyć daiebłem z widLami tylko wytłumaczyć, ze
                                    przez grzech ludzie musza całą wiecznośc cierpieć. Każde dziecko
                                    musi mieć jakieś wartości i wiedzieć na czym je opierać a wiedza o
                                    skutkach grzechu jest tu niezbędna. Wszystko musi być adekwatne do
                                    wieku, nie można straszyć zgadzam się tylko spokojnie wytłumaczyć.
                                    Potem dziecko się pogubi w świecie, w którym ludzie sa coraz
                                    bardziej okrutni jesli nie będzie wiedzieć o konsekwencjaich swoich
                                    czynów. Musi mieć wpojone zasady od małego w myśl zasady "Czym
                                    skorupka za młodu.."
                                    • piwi77 Re: to nie Bóg, to ultrakatolicyzm 26.05.09, 12:40
                                      kasiaadasia22 napisała:

                                      > Lepiej jest ukrywać? Musi wiedzieć od początku czym jest grzech.

                                      Rozumiem, że seks też uprawiacie na oczach dziecka, po co ukrywać,
                                      nie wie.
                                      • karbat Re: to nie Bóg, to ultrakatolicyzm 26.05.09, 12:55
                                        kasiaadasia22 napisała:

                                        >To tak jak z jałmużną, jest taka ważna
                                        > bo dając ją komuś potrzbeującemu tym samym wyrzekamy sie naszych
                                        > zachcianek za te pieniądze...tak samo wydanie pieniędzy za leki
                                        > równiez staje się dla nas zadośćuczynieniem.

                                        ratunkuuuuu ,
                                        wydawanie pienidzy na leki jest dla nas zadoscuczynieniem ,
                                        " czynimy zadosc ", lekarzowi , przemyslowi farmaceutycznemu ?

                                        >Bóg każe dbać o dusze ale i o ciało jako świątynie Boga.

                                        cialo ludzkie swiatynia Boga ..... ,
                                        watroba , pecherz moczowy , uklad trwienny masz na mysli ?
                                        No .. i Bozia musi UWAZAC i zawczasu opuscic swa swiatynie
                                        ( cialo ludzkie ) zanim zacznie ono gnic , i robactwo zacznie ta
                                        swiatynie konsumowac .

                                        > Można dobrowolnie zrezygnować z leków albo nie. Mamy wolną wolę,
                                        >Bóg nas nie zmusza do cierpienia.

                                        No jasne ,ze to nie dobra bozia zsyla na nas choroby , nie zmusza
                                        nas do cierpienia .
                                        To szatan tylko on moze robic takie brzydkie rzeczy z ludzmi ,
                                        WSZECHMOCNA bozia patrzac z boku , musi sie z tym pogodzic :).

                                        logika katolika , to jest naprawde cos FANTASTYCZNEGO
                                        • kasiaadasia22 Re: to nie Bóg, to ultrakatolicyzm 26.05.09, 14:22
                                          bóg stworzył całego cżłowieka, nie tylko serce i twarz czy dłonie.
                                        • kasiaadasia22 Re: to nie Bóg, to ultrakatolicyzm 26.05.09, 14:29
                                          Nie czynimy zadość lekarzowi a Bóg nie potrzebuje pieniędzy dla
                                          siebie :) Wydając pieniądze z powodu choroby to nie tracimy je np na
                                          alkohol czy na zbędne inne głupoty. Nie ważne czy płacimy lekarzom
                                          za wizytę, czy włascicielowi apteki czy komukolwiek innemu. Chodzi o
                                          sam fakt tego iż pieniądze "tracimy" (nie na rozrywke)i nie mamy ich
                                          później to też jest jakby ofiara.
                                      • kasiaadasia22 Re: to nie Bóg, to ultrakatolicyzm 26.05.09, 14:13
                                        Nie.
                                        Napisłam wyraźnie: wystko musi być adekwatne do wieku. Rozmowa o
                                        piekle to nie jest to samo co uprawianie sexu przy dziecku. Romowa
                                        nie skrzywi mu psychiki a takie wybryki nie wyjda mu na zdrowie.
                                        Brak Wam argumentów, nie umiecie normalnie dyskutować? Wyjaśniłam
                                        wyraźnie na czym polega moja wiara. Nie trzeba filozofa do tego,
                                        napisałam prostym językiem zrozumiałym dla każdego. W każdym z
                                        Waszych postów powtarzacie tylko jedno. To nie jest rozmowa ludzi
                                        dorosłych
                                    • tlenek_wegla Re: to nie Bóg, to ultrakatolicyzm 26.05.09, 14:11
                                      Nie
                                      > trzeba od razu straszyć daiebłem z widLami tylko wytłumaczyć, ze
                                      > przez grzech ludzie musza całą wiecznośc cierpieć.


                                      Oo wlasnie... Widzialem takie tlumaczenie. jeden dresik drugiemu "tlumaczyl" co
                                      sie dzieje z glowa po spotkaniu z bejsbolem., ktory trzyma w rekach.. Wcale go
                                      nie straszyl.. Tlumaczyl tylko.
                                      • kasiaadasia22 Re: to nie Bóg, to ultrakatolicyzm 26.05.09, 14:21
                                        Jeżeli ktoś nie umie wytłumaczyc dziecku takiej rzeczy to nie wiem
                                        co myśleć. Według ciebie dzieci się nie boją potworów z kreskówek
                                        albo czarownic z opowieści tak? tym można je straszyć? Ale wpoić
                                        ważną rzecz nie można bo się przestraszy..
                                        • selenya Re: to nie Bóg, to ultrakatolicyzm 28.05.09, 15:43
                                          kasiaadasia22 napisała:

                                          > Nie trzeba od razu straszyć daiebłem z widLami tylko wytłumaczyć,
                                          ze przez grzech ludzie musza całą wiecznośc cierpieć. Każde dziecko
                                          musi mieć jakieś wartości i wiedzieć na czym je opierać a wiedza o
                                          skutkach grzechu jest tu niezbędna.

                                          Nie zgadzam sie z Toba. Zostalam wychowana w wierze katolickiej, ale
                                          swoich dzieci z pewnoscia nie bede uczyc tego, o czym, zaden
                                          czlowiek nie ma zielonego pojecia. Skad czerpiesz informacje o tym
                                          czym jest i jak dokladnie wyglada pieklo? Tylko relacja kogos, kto
                                          naprawde umarl, dostal sie tam, i po czasie wrocil na Ziemie moze
                                          byc wiarygodna. Reszta to domysly. I wszystko jedno na czym te
                                          domysly zostaly zbudowane.
                                          Poza tym nie pochwalam wychowywania dzieci w sensie nagroda-kara.
                                          Nie chce zeby baly sie Boga, tak jak ja sie go balam, zeby robily to
                                          czy tamto, ze strachu przed Jego gniewem, przed kara w piekle, albo
                                          zeby sobie ''zaklepac''miejsce w niebie. Jak moje dziecko pobiegnie,
                                          zeby dac stojacemu na ulicy staruszkowi pieniazek,i wraca z
                                          usmiechem, to mozesz byc pewna, ze ten usmiech nie zostal wywolany
                                          mysla, ze pojdzie za ten uczynek do nieba, tylko ze ten staruszek
                                          nie bedzie musial juz dzisiaj stac w palacym sloncu z wyciagnieta
                                          reka. Zalezy mi, zeby czynily dobro bezinteresownie i zeby te
                                          uczynki sprawialy im radosc. Straszenie, czy jak to ujelas ''
                                          tlumaczenie, ze przez grzech ludzie musza cala wiecznosc cierpiec''
                                          tylko niepokoi. W idealnej milosci do Boga nie ma miejsca na strach,
                                          jest miejsce na szacunek i zaufanie.

                                          Selenya,



                                          • karbat Re: to nie Bóg, to ultrakatolicyzm 28.05.09, 16:22
                                            Wrabano w mozgi katolikow , od dziecka , ze czynienie dobra , zla
                                            ma zwiazek z jakims bogiem , czy z diablem .

                                            Wbito w mozgi ktolikow , od dziecka , ze za dobro - bozia wynagradza
                                            a za zlo ( sluchanie podszeptow szatana ) , bozia - karze .
                                            Bedziesz grzeczny ( bedziesz robic ,jak ksiadz mowi ) ,pojdziesz do
                                            nieba , nie bedziesz grzeczny ,- bedziesz cierpial meki piekielne .

                                            fakt ,ta indoktrynacje ,pranie mozgow , trzeba zaczac od malutkiego
                                            dziecka ,pozniej ludzie zaczynaja samodzielnie myslec , zaczynaja
                                            stawiac pytania .... .

                                          • kasiaadasia22 Re: to nie Bóg, to ultrakatolicyzm 28.05.09, 18:49
                                            Nie pisałam o tym, aby dzieci Bogiem straszyć, napisałam wyraźnie:
                                            Bóg jest miłosierny. Bóg nie jest po to żeby straszyć tylko
                                            ochraniać nas przed szatanem ( to szatana trzeba się bać) Jeśli ktoś
                                            dobre uczynki czyni ze względu na siebie (aby być w niebie, czy dla
                                            swojej korzyści) to juz dobrym uczynkiem nie jest. Przeciez każdy to
                                            rozumie. Nie chodziło mi o to by mówić dzieciom : czyncie dobro bo
                                            inaczej pójdziecie do piekła bo wiadomo że będą się bać. Mówcie im
                                            o Bogu, o Istocie ofiary Chrystusowej. Mówcie o Niebie ale nie w
                                            spósób: Czyć dobrze to będziesz szczęśliwa w Niebie itp. Nauczcie
                                            dzieci kochać Chrystusa aby chciały być w Niebie nie dla siebie, dla
                                            wałsenj nagrody ale by być z Jezusem. Nawet idac do szkoły dziecko
                                            wie ,ze za nauke dostanie dobre oceny a za lenistwo powtarzanie
                                            klasy czy złe stopnie. Dzieci rozumieja więcej niż nam się wydaje.
                                            Można mówić dzieciom żeby były dobre a dla innych (nie mieszając w
                                            to Boga) ale jak przyjdzie kiedyś zniechęcenie czy słabość to nie
                                            będą widziały sensu swoich dobrych uczynków, nie będą rozumiały co
                                            się stało. Tylko Bóg jest odpowiedzią! Tego nie da się obejść po
                                            swojemu. Trzeba uczyć dzieci kochac Chrystusa - reszte same
                                            zrozumieją
                                            Odsyłam Cie do dzieci, które mimo młodego wieku rozumiały czym jest
                                            wiara :
                                            www.mbkp.info/swieci/guigne.html
                                            www.mbkp.info/swieci/antonietta_meo.html
                                            www.mbkp.info/swieci/antek.html
                                            Chcesz dzieciom zabrać tę Miłość jaka jest Bóg? Chcesz chronić je
                                            przed Bogiem, przed Miłością? W Nim jest odpowiedź a nie w naszym
                                            rozumowaniu np: "bo dzieci się boją" Dzieci mają swoje umysły, swoje
                                            serca, które kochają miłoscią dziecięcą czyli taką, ktora
                                            najbardziej podoba się Bogu. Jesli będziesz sie modlić do Ducha św o
                                            dar łaski, aby wytłumaczyć dzieciom Niebo i piekło to napewno samej
                                            Cię nie zostawi. Msza św to nieoceniony pkarm dla duszy - o tym
                                            pamiętaj także.

                                            Wytłumaczyć trzeba że grzech ma konsekwencje a przede wszystkim
                                            nalezy uczyć miłości bezinteresownej bo taka jest najtrudniejsza i
                                            wymaga ogromu ducha. Łatwo jest nam kochać swoje dzieci, rodziców,
                                            rodzinę - to nawet mordercy i poganie potrafią ale kochać złodziei,
                                            kłamców i tych co źle nam życzą jest rzeczą wielką! Trzeba małe
                                            dzieciaczki uczyć miłości do wszystkich bo im bardziej człowiek
                                            grzeszny, im bardziej od Boga oddala sie tym więcej mamy go kochać!
                                            Trudne i z pozoru niewykonalne ale na tym polega naśladowanie
                                            Chrystusa. Nie przyszedł na Ziemie by ratować świętych ale
                                            grzesznych. Dobrze że uczysz dzieci pomagania innym - to napewno
                                            Kochane Aniołki.


                                            > Skad czerpiesz informacje o tym
                                            > czym jest i jak dokladnie wyglada pieklo?

                                            Ja tego nie wymyśliłam, mówi nam o tym pewna świeta (uznana przez
                                            Kościół):
                                            www.faustyna.pl/fdzienniczek-index.htm ( w swoim dzienniczku)

                                            Naorawde nie chę nikomu w głowach mieszać ani prać mózgu :) nie
                                            piszę nic ponadto co Kościół Katolicki uznaje.


                                            Pozdrawiam Wszystkich
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka