z2006
16.03.09, 08:06
mateusz.pl/czytania/2009/20090315.htm
"Niewielu ludzi rozumie, że szacunek dla prawa jest gwarancją ich wolności.
Najczęściej w prawie widzą zagrożenie dla swej wolności, jej ograniczenie.
Ubóstwienie wolności jest równie groźne, jak ubóstwienie prawa. Jedno i drugie
niszczy człowieka. Wolność bez ograniczeń jest jak samochód w biegu, w którym
zawiódł układ sterowniczy. Kierowca jest zdany na łaskę losu. Nie potrafi
obliczyć żadnych skutków swej jazdy, z reguły też tak uszkodzonym samochodem
nie zajedzie zbyt daleko. Wypadek jest nieunikniony. Dziś odwoływanie się do
wolności jest tak częste, iż staje się prawie śmieszne. W imię wolności
dziecku wolno uderzyć matkę, uczniowi wolno jeść w czasie lekcji, studentowi
wolno przerwać na kilka lat studia, małżonkowi wolno zdradzić żonę, a
więźniowi wolno domagać się telewizora w celi.
Wolność to bożek naszego wieku. Nikt jednak nie chce powiedzieć głośno, że tak
rozumiana wolność — czynienie tego, co mi się podoba — byłaby możliwa
wyłącznie wówczas, gdyby na obszarze stu kilometrów kwadratowych żył tylko
jeden człowiek. Z tą chwilą bowiem, gdy obok niego pojawi się drugi, mając
takie samo pojęcie wolności, w wielu sytuacjach ich dążenia będą kolidować z
sobą. Wolność jednego ograniczy wolność drugiego, a wówczas trudno już mówić o
wolności. Im więcej ludzi zamieszka na jednym kilometrze kwadratowym, tym
większe będzie ograniczenie wolności każdego z nich. Łatwo to można obserwować
w ciasnych mieszkaniach, gdzie maleńki metraż wytycza granice świata dla
kilku, czasem kilkunastu ludzi. Jakże bardzo jest ograniczona wolność każdego
z nich, gdy dwadzieścia cztery godziny na dobę muszą się liczyć z domownikami
i sąsiadami.
Chcąc do maksimum ocalić i wykorzystać wolność każdego, muszą określić prawa.
One są nieodzowne dla normalnego funkcjonowania całej społeczności. Nie zawsze
są to prawa pisane, ale one są. Im doskonalej są zachowywane, tym pełniej
ludzie mogą wykorzystać swoją wolność. W pewnym momencie sami odkrywają, że
umiejętność doskonalenia prawa i doskonalenia jego zachowania jest
wykładnikiem ich wolności. To, że mogą dobrowolnie prawo określać i
dobrowolnie je zachować, stanowi o ich wielkości.
To w tym kontekście należy dostrzec wartość dekalogu. Bóg darząc nas
wolnością, a równocześnie łącząc we wspólnotę życia, jako nasz Stwórca, musiał
określić prawa, by zagwarantować nam właściwe wykorzystanie wolności. Gdyby
nasza wolność była mądra, to każdego dnia dziękowalibyśmy Bogu za dar Jego
prawa i czynilibyśmy wysiłki, by to Jego prawo możliwie doskonale zachować.
Niestety, nasza głupota ciągle widzi w prawie swoje nieszczęście,
ograniczenie, przeszkodę w wykorzystaniu pełni wolności. Stąd też raz po raz
podejmujemy wysiłki, by prawo zlekceważyć, by go nie zachowywać. Płacimy za to
wielkie ceny, ale wciąż popełniamy ten sam błąd.
Egoizm nie chce kierownicy, chce robić to, co się mu podoba, i mimo serii
klęsk nie rezygnuje ze swego. Jest tak mocny, że woli ponosić klęski, niż
dostosować się do prawa, bo klęska jego jest jeszcze jednym dowodem na to, że
prawo stanowi przeszkodę na drodze jego rozwoju.
Konflikt wolności z prawem jest tak długo nieunikniony, jak długo wolność nie
zostanie objęta w całości miłością. Prawo miłości jest bowiem najdoskonalszym
prawem i w nim wolność zyskuje najdoskonalszą pełnię. Wola, która kocha, staje
się odpowiedzialna za siebie, za innych i za prawo, które ułatwia sprostanie
tej odpowiedzialności. Ten, kto kocha, dobrowolnie zgadza się na ograniczenie
swej wolności wolą osoby kochanej. Tego ograniczenia nie traktuje jako
krzywdy, lecz jako wielkie szczęście. Odkrywa bowiem, że łącząc się z drugim
człowiekiem, powiększa zakres swojego świata o jego świat, a siłę swojej woli
— o siłę jego woli.
W zmaganiu świata z Bogiem dwie wartości — wolność i prawo zostały sobie
przeciwstawione. To wielki sukces zła. Miliony ludzi na świecie dało się
zwieść tej propagandzie, wchodząc na drogę lekceważenia prawa i ubóstwiania
wolności rozumianej jako samowola. Każdy mądry człowiek wie, że wolność jest
jak źródło kryształowej wody, a prawo jak brzegi tego źródła i rzeki, którą
wypływająca z niego woda popłynie. Te dwie wartości nie tylko nie są
przeciwstawione, lecz organicznie ze sobą połączone. Nie ma wolności bez
szacunku dla prawa i nie ma prawa bez szacunku dla wolności!"
Ks. Edward Staniek