Dodaj do ulubionych

Eucharystia

09.06.09, 08:08
mateusz.pl/czytania/2009/20090609.htm
"Chrystus jest prawdziwie solą, która nadaje ziemi smak, i światłem,
które rozprasza mroki świata. W Nim bowiem nie ma najmniejszej
moralnej niejednoznaczności, cienia kompromisu ze złem. Przez taką
postawę Syn otacza Ojca chwałą. Trudno nam Go w tym naśladować.
Pełno w nas połowiczności i zamieszania. Nie lękajmy się tacy
właśnie przyjść do Boga i oddajmy Mu siebie w Eucharystii, a
Chrystus stanie się w nas solą, która nie wietrzeje, i światłem,
które nie gaśnie, byśmy dawali o Nim świadectwo."

Jan Ogrodzki, „Oremus” czerwiec 2001, s. 62
_______________________

„Panie... Ty masz słowa życia wiecznego; a myśmy uwierzyli” (J 6, 68-
69)

Kanon Mszy św. nazywa Eucharystię „Tajemnicą wiary”; istotnie, tylko
wiara może dać nam poznać Boga obecnego pod świętymi postaciami.
Tutaj zmysły na nic się nie przydadzą, owszem, wzrok, dotyk, smak
mylą się widząc tylko odrobinę chleba i wina. Lecz mamy zapewnienie
Syna Bożego, zapewnienie Chrystusa, który oświadczył: „To jest Ciało
moje... To jest Krew moja”, a temu zapewnieniu chrześcijanin wierzy
niezłomnie: „wierzę w to, co powiedział Syn Boży, prawdziwszej nad
to prawdy nie ma” (Adoro te devote). „Dlatego więc — poucza Paweł
VI — Zbawiciel nasz w swoim człowieczeństwie jest obecny nie tylko
po prawicy Ojca, według sposobu istnienia naturalnego, lecz także w
sakramencie Eucharystii według istnienia, wprawdzie dla nas
niewysłowionego, jednak umysłem oświeconym przez wiarę możemy
zrozumieć i powinniśmy mocno wierzyć, że jest on możliwy dla Boga”.

Wielu wierzy w Eucharystię, nie ma co do niej żadnych wątpliwości,
lecz wiara ich często jest słaba. Przyzwyczajenie zmniejsza
odczucia, stąd najświętsze nawet rzeczy pozostawiają obojętnymi
tych, którzy patrzą na nie powierzchownie. Nawet kiedy uczęszcza się
do kościoła, a może nawet mieszka pod jednym dachem z Jezusem
sakramentalnym, nietrudno pozostać zimnym, nieczułym. Wierzy się w
obecność rzeczywistą Jezusa, lecz nie zwraca się uwagi na wielkość
tej niewysłowionej rzeczywistości, bo brak tego zmysłu żywej i
prawdziwej wiary, jaką odznaczali się święci, którzy zatopieni w
adoracji Najświętszego Sakramentu zapominali o sobie. Sądząc z
postawy większości chrześcijan wobec Eucharystii, należałoby
powiedzieć, że są „ludźmi małej wiary” (Mt 8, 26). Może prawie
wszyscy zasługujemy na ten wyrzut Jezusa. Należy prosić o żywszą
wiarę; trzeba powtarzać z pokorą i ufnością piękną modlitwę
Apostołów: „Panie, przymnóż nam wiary” (Łk 17, 5)."

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 253
Obserwuj wątek
    • z2006 Od Eucharystii do nieba 11.06.09, 05:59
      mateusz.pl/czytania/2009/20090611.htm
      "Bóg nigdy nie przestał szukać człowieka: wielokrotnie zawierał z
      ludźmi przymierze, w którym jednak nie potrafiliśmy wytrwać. W
      dzisiejszej uroczystości wielbimy Go za przymierze nowe, „tak mocne,
      że nic nie może go złamać”, które zawarł z nami w swoim Synu. Żywą
      pamiątką tego przymierza jest Eucharystia – w niej uobecnia się
      śmierć i zmartwychwstanie Pana, w niej w widzialnej postaci
      pozostaje On wśród nas. Chleb żywy, który umacnia nas w drodze do
      domu Ojca. Jest ona przedsmakiem uczty niebiańskiej, która będzie
      pełnym radości zjednoczeniem z Bogiem na zawsze. Podążając dziś w
      procesji za Jezusem eucharystycznym, możemy publicznie wyznać naszą
      wiarę w Jego obecność wśród nas i podziękować Mu za Jego
      miłosierdzie."

      Anna Świerczyńska, „Oremus” czerwiec 2003, s. 86
      • z2006 Re: Od Eucharystii do nieba 11.06.09, 06:04
        mateusz.pl/czytania/2009/20090611.htm
        "Według odnowionej liturgii uroczystość dzisiejsza do nazwy Ciała
        Chrystusa dodaje także nazwę Krwi. To zawsze zawierało się w
        pierwszej nazwie — bo gdzie jest Ciało, tam jest również Krew
        Pańska, i na odwrót — teraz Krew jest zapowiedziana wyraźnie,
        zwracając uwagę na aspekt ofiarny Eucharystii. Właśnie tę cechę
        omawiają dzisiejsze czytania biblijne. Z Księgi Wyjścia (24, 3–8; I
        czytanie) odczytuje się wyjątek zawierający opis Przymierza między
        Bogiem a Izraelem. Mojżesz gromadzi lud, buduje ołtarz, nakazuje
        złożyć ofiarę całopalną z jałówek i jedną połowę ich krwi wylewa na
        ołtarz, a drugą na lud, mówiąc: „Oto krew przymierzaj które Pan
        zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów!” (tamże 8). „Te
        słowa” były słowami Boga, które przedtem zostały odczytane ludowi, a
        odnosiły się do dziesięciorga przykazań, które Izrael zobowiązał się
        zachowywać, i do obietnic, jakie sam Bóg miał wypełnić. To
        obustronne przymierze potwierdzone zostało przez krew zwierząt
        złożonych w ofierze, krew wylaną na ołtarz i lud, a oznaczającą
        związek duchowy łączący Izraela z Bogiem.

        Dawne Przymierze było figurą nowego, które zawarł Chrystus
        nie „przez krew kozłów i cielców, lecz przez własną krew” (II
        czytanie: Hbr 9, 11–15). Podczas gdy w Starym Testamencie ofiary
        były wielorakie i miały wartość czysto zewnętrzną i symboliczną, w
        Nowym istnieje tylko jedna ofiara, złożona „raz na zawsze” (tamże
        12), jej wartość jest bowiem wewnętrzna, rzeczywista, nieskończona.
        Nie ma w niej ani zwierząt duszonych, ani ludzi cierpiących; ofiarą
        i kapłanem jest Syn Boży, który stał się człowiekiem i „złożył Bogu
        samego siebie jako nieskalaną ofiarę”; krew Jego ma moc
        oczyszczania „naszego sumienia z martwych uczynków, aby służyć Bogu
        Żywemu” (tamże 14). Nie dotyczy to już oczyszczenia zewnętrznego,
        lecz wewnętrznego, które przekształca człowieka od wewnątrz,
        obmywając go z grzechów, aby „żywy” przez łaskę i miłość, mógł
        służyć „Bogu Żywemu”. Odrodzenie chrześcijanina dokonuje się w
        wodzie chrztu; ona jednak otrzymuje swoją moc z krwi Chrystusa,
        ponieważ „bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia” (tamże 22).

        Lecz Jezus zanim wylał swoją krew na krzyżu, chciał poprzedzić ten
        dar dla swoich uczniów ustanowieniem Eucharystii. Mówi o tym
        dzisiejsza ewangelia (Mk 14, 12–16. 22–26) dzięki opowiadaniu Marka,
        które chociaż uboższe od opowiadań innych synoptyków, nie pomija
        wyraźnej wzmianki o krwi dawnego Przymierza zastąpionej ostatecznie
        przez krew Chrystusa. „Wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał
        im, i pili z niego wszyscy. I rzeki do nich: «To jest moja Krew
        Przymierza, która za wielu będzie wylana»„ (tamże 23–24). Teraz już
        ustają dawne ofiary, a przychodzi nowa, złożona historycznie tylko
        raz na Kalwarii, lecz sakramentalnie odnawiana każdego dnia we Mszy
        św., aby jej odkupieńcze bogactwa rozdawać wiernym wszystkich czasów
        i aby wszyscy mogli przystępować i pić tę Krew, jak pili ją
        uczniowie w czasie Ostatniej Wieczerzy. W ten sposób Kościół żyje i
        rozwija się przez Krew Chrystusa; wierni nieustannie oczyszczają się
        z grzechów, zroszeni łaską, umocnieni miłością, zjednoczeni w jeden
        lud. Ciało i Krew Chrystusa są ośrodkiem i podporą życia
        chrześcijańskiego. Są także Ciałem i Krwią ofiarowanymi po to, aby
        ten, kto się nimi posila, uczestniczył w ofierze Chrystusa i mógł
        podjąć z Nim krzyż, zgadzając się razem z Nim na wszelką wolę Ojca,
        nawet krzyżującą, oddając się w duchu ofiary i wynagrodzenia na
        wszystkie cierpienia, utrapienia, gorzkości życia. W ten sposób
        wierzący żyje przez Eucharystię tajemnicą śmierci Chrystusa i
        przygotowuje się do uczestnictwa w Jego wiecznej chwale, w
        zjednoczeniu, które nigdy się nie skończy."

        O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
        Żyć Bogiem, t. II, str. 491

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka