z2006
02.08.09, 18:22
goscniedzielny.wiara.pl/?grupa=6&art=1248847977&dzi=1104764436&idnumeru=1248844100
"Zapytany o to, dlaczego tak gorliwie modli się za księży, opowiadał
o wizji, jakiej doświadczył. – Byłem jeszcze w łóżku, kiedy Jezus
ukazał mi się – wspominał. – Był w opłakanym stanie i całkowicie
oszpecony. Pokazał mi bardzo wielu księży, wśród których byli różni
dostojnicy kościelni, z których jeden odprawiał Mszę św., inny
przygotowywał się do niej, jeszcze inny zdejmował święte szaty.
Widok zmartwionego Jezusa był dla mnie bardzo bolesny, dlatego
spytałem Go, dlaczego cierpi tak bardzo.
Nie było odpowiedzi, jednak swoje spojrzenie skierował na tych
księży. Krótko potem, jak gdyby przerażony i zmęczony spoglądaniem
na nich, odwrócił wzrok. Następnie skierował go na mnie i ku mojemu
wielkiemu przerażeniu dostrzegłem dwie łzy spływające po Jego
policzkach. Odsunął się od tej rzeszy księży z wyrazem wielkiej
przykrości na twarzy i zawołał: „Rzeźnicy”.
Zwróciwszy się do mnie, powiedział: „Mój synu, nie sądź, że moja
agonia trwała trzy godziny, o nie, z powodu dusz, które otrzymały
najwięcej darów ode mnie, będę w agonii aż do końca świata. W czasie
mojej agonii, mój synu, nie trzeba spać. Moja dusza szuka jakiejś
kropli ludzkiego współczucia, lecz niestety, pozostawiają mnie
samego pod ciężarem obojętności. Niewdzięczność i ospałość moich
sług sprawia, że moja agonia jest bardziej przykra”. Nic dziwnego,
że jednym z najważniejszych charyzmatów coraz popularniejszych grup
modlitewnych ojca Pio jest modlitwa za kapłanów."