Dodaj do ulubionych

grzech wierzącego

02.01.04, 15:08
Napisał ksiądz Twardowski, że grzech popełniany przez wierzącego bardziej
boli Boga niż grzech popełniany przez niewierzącego: bardziej boli, gdy rani
przyjaciel.
Bracia i siostry w Chrystusie Panu, może w tym Nowym Roku spróbujemy być
lepszymi?
Obserwuj wątek
    • baba-jaga Re: grzech wierzącego 02.01.04, 16:42
      jest tez takie przyslowie,ktore mowi iz 'polprzyjazn jest najbolesniejsza
      wrogoscia'.
    • arcykr Re: grzech wierzącego 03.01.04, 18:25
      mamalgosia napisała:

      > Napisał ksiądz Twardowski, że grzech popełniany przez wierzącego bardziej
      > boli Boga niż grzech popełniany przez niewierzącego: bardziej boli, gdy rani
      > przyjaciel.
      "There is a hell, i.e. all those who die in personal mortal sin, as enemies of God, and unworthy of eternal life, will be severely punished by God after death." (Piekło istnieje, tzn. wszyscy ci, którzy umierają w osobistym [nie pierworodnym] grzechu ciężkim, jako wrogowie Boga i niewarci życia wiecznego, będą surowo ukarani przez Boga po śmierci.) Źródło:
      www.newadvent.org/cathen/07207a.htm
      W modliwtewnikach pisze się w stosunku do tego, kto odbył (ważną) spowiedź - niekoniecznie w związku z odejściem od wiary, że stał się na powrót przyjacielem Boga.
      A zatem warunkiem przyjaźni z Bogiem jest łaska uświęcająca a nie sama wiara.
      (19) Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz - lecz także i złe duchy wierzą i drżą.
      (List Jakuba 2:16-22)
      www.mateusz.pl/ksiazki/js-npp/js-npp_09.htm
      W zestawieniu ze zdaniem "bardziej boli, gdy rani przyjaciel" oznaczałoby to, że bardziej "boli" Boga pierwszy grzech ciężki popełniany po odzyskaniu łaski uświęcającej niż następne popełniane przed jej ponownym odzyskaniem. Co myślicie o takim wniosku?
      • baba-jaga Re: grzech wierzącego 04.01.04, 19:49
        '...strzezcie sie balwanow. Amen.' (l Jan 5:21)
        • mamalgosia Re: grzech wierzącego 05.01.04, 13:34
          A moja mama z moim synkiem ulepili bałwana...
          :)
          • a000000 Re: grzech wierzącego 05.01.04, 14:03
            mamalgosia napisała:

            > A moja mama z moim synkiem ulepili bałwana...
            > :)

            A ja bałwana upiekłam. Z ciasta biszkoptowego w specjanej foremce. Pomalowałam
            lukrem, do czerwonego nosa dodałam trachę soku z buraków, żeby nos nabrał
            koloru, ale na drugi dzień kolory się rozlazły na całego bałwanka. Był tęczowy,
            też ładny.
            • mamalgosia Re: grzech wierzącego 05.01.04, 14:06
              no więc strzeżmy się ich!
            • arcykr Re: grzech wierzącego 05.01.04, 14:11
              a000000 napisała:

              > A ja bałwana upiekłam. Z ciasta biszkoptowego w specjanej foremce. Pomalowałam
              > lukrem, do czerwonego nosa dodałam trachę soku z buraków, żeby nos nabrał
              > koloru, ale na drugi dzień kolory się rozlazły na całego bałwanka.
              To się nazywa dyfuzja. ;-)
      • a000000 Re: grzech wierzącego 04.01.04, 20:25
        arcykr napisał:

        > W zestawieniu ze zdaniem "bardziej boli, gdy rani przyjaciel" oznaczałoby to,
        ż
        > e bardziej "boli" Boga pierwszy grzech ciężki popełniany po odzyskaniu łaski

        > więcającej niż następne popełniane przed jej ponownym odzyskaniem. Co
        myślicie
        > o takim wniosku?

        Nie wydaje mi się. Pierwszy grzech boli bardzo, ale następne świadczą
        o "utrwaleniu" sytuacji, więc chyba są bardziej dokuczliwe.
        • arcykr Re: grzech wierzącego 05.01.04, 14:06
          a000000 napisała:

          > Nie wydaje mi się. Pierwszy grzech boli bardzo, ale następne świadczą
          > o "utrwaleniu" sytuacji, więc chyba są bardziej dokuczliwe.
          A o. Salij napisał, że grzech pierworodny był najcięższym grzechem, bo został popełniony przez człowieka całkowicie niewinnego. Zgadzałoby to się z tym, że ten grzech ma najbardziej dotkliwe skutki.
          • a000000 Re: grzech wierzącego 05.01.04, 15:07
            arcykr napisał:

            > a000000 napisała:
            >
            > > Nie wydaje mi się. Pierwszy grzech boli bardzo, ale następne świadczą
            > > o "utrwaleniu" sytuacji, więc chyba są bardziej dokuczliwe.

            > A o. Salij napisał, że grzech pierworodny był najcięższym grzechem, bo został
            p
            > opełniony przez człowieka całkowicie niewinnego. Zgadzałoby to się z tym, że
            ten grzech ma najbardziej dotkliwe skutki.

            Niewątpliwie grzech pierworodny jest praźródłem upadku człowieka. Ale ten
            grzech jest nam przypisany bez naszej świadomości i woli. Ja zaś mówię o
            grzechach popełnianych świadomie. Człowiek jest słaby a pokusy nęcące. Upaść
            może każdy, ale gdy się z tego upadku nie dźwiga, brnie w następne grzechy,
            świadomie odrzuca miłosierną rękę Boga, żałość w niebie jest wielka.
      • mamalgosia Re: grzech wierzącego 05.01.04, 13:30
        myślę, ze Twój wniosek jest jak najbardziej do przyjęcia
        • baba-jaga Re: grzech wierzącego 05.01.04, 15:56
          z tego by wynikalo iz najgorszy jest balwan pierworodny
          ktory wsiakl w czlowieka jak wyrafinowany cukier (z owocu swiadomosci
          rozdzielajacej zycie na moralnie dobre i zle).
          Z tym ze w jaki sposob osoba niewinna zdolala zgrzeszyc
          pozostaje tajemnica Stworcy.
          A jesli uczynila to z niewinnej ignorancji, wowczas jest to rzeczywiscie
          felix culpa (sw.Augustyn).
          Zdobycie indywidualnosci wymaga nieposluszenstwa.
          • arcykr Re: grzech wierzącego 08.01.04, 12:19
            baba-jaga napisał:

            > A jesli uczynila to z niewinnej ignorancji, wowczas jest to rzeczywiscie
            > felix culpa (sw.Augustyn).
            Wcale nie z niewinnej,bo grzech pierworodny był przejawem braku zaufania Bogu.
            (10) Popatrzcie na dawne pokolenia i zobaczcie: któż zaufał Panu, a został zawstydzony? Albo któż trwał w bojaźni Pańskiej i był opuszczony? Albo któż wzywał Go, a On nim wzgardził? (11) Dlatego że Pan jest litościwy i miłosierny, odpuszcza grzechy i zbawia w czasie utrapienia. (12) Biada sercom tchórzliwym, rękom opuszczonym i grzesznikowi chodzącemu dwiema ścieżkami. (13) Biada sercu zniechęconemu: ponieważ nie ma ufności, nie dozna opieki.
            (Mądrość Syracha (w) 2:7-13)
            (1) Ten, co Pana się boi, będzie tak czynił, a kto trzyma się Prawa, posiądzie mądrość. (2) Jak matka wyjdzie ona naprzeciw niego i jak młoda małżonka go przyjmie. (3) Nakarmi go chlebem rozumu i napoi go wodą mądrości. (4) Oprze się on na niej i nie upadnie, zbliży się do niej i nie będzie zawstydzony.
            (Mądrość Syracha (w) 15:1-7)
            ((3)) 01 A wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty: Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu? (2) Niewiasta odpowiedziała wężowi: Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, (3) tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli. (4) Wtedy rzekł wąż do niewiasty: Na pewno nie umrzecie!
            (Ks.Rodzaju 2:22-3:4)
            (4) Wtedy rzekł wąż do niewiasty: Na pewno nie umrzecie! (5) Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło. (6) Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł. (7) A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski. (8) Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie, w porze kiedy był powiew wiatru, skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu. (9) Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: Gdzie jesteś? (10) On odpowiedział: Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się.
            (Ks.Rodzaju 3:4-10)
            A wina to szczęśliwa, bo zgładził ja tak wielki Zbawiciel.

            > Zdobycie indywidualnosci wymaga nieposluszenstwa.
            Nieprawda.
            Przez grzech pierworodny człowiek stał się niewolnikiem diabła.
            (24) A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą.
            (Ks.Mądrości (w) 2:24)
    • baba-jaga Re: grzech wierzącego 05.01.04, 15:59
      nie sama miotla czlowiek zyje...;-)
    • baba-jaga Re: grzech wierzącego 05.01.04, 16:05
      dobrze ze chociaz Pisma nie masz odwagi wykasowac, tak jak zrobiles to z
      a000000. Prawda sama sie wybroni. Wyobrazam sobie jak goraczkowo szukasz w
      spisach ketechetycznych, odpowiedniej interpretacji 'brudnego' ustepu,
      azeby go wyczyscic i udoskonalic swoja prawowierna sterylnoscia.
      • arcykr Re: grzech wierzącego 08.01.04, 12:23
        Jakiego brudnego ustępu?
    • luzer Ateiści są bezgrzeszni 07.01.04, 00:54
      mamalgosia napisała:

      > Napisał ksiądz Twardowski, że grzech popełniany przez wierzącego bardziej
      > boli Boga niż grzech popełniany przez niewierzącego...

      Zgodnie z logiką, istnieją wyłącznie grzechy wierzących, gdyż ateiści, jako
      ludzie, dla których Bóg nie istnieje, nie mogą grzeszyć. Grzech, jako świadome
      nieposłuszeństwo Boskim nakazom, ich nie dotyczy. Ateiści mogą popełniać
      świństwa, draństwa czy nawet przestępstwa, ale pozostają niezmiennie
      bezgrzeszni, gdyż, po prostu, nie mogą sprzeciwiać się Bogu, który, według nich,
      nie istnieje.
      Ateizm i grzech - te dwa pojęcia po prostu się wykluczają.
      • mamalgosia Re: Ateiści są bezgrzeszni 07.01.04, 14:00
        Zależy. Jeśli ktoś świadomie odrzucił Boga, to niestety wszystko późniejsze
        już ma związek z tą decyzją. Tak, że ktoś kto nigdy nie miał kontaktu z
        Bogiem, jest ateistą, który nie grzeszy, o ile postępuje zgodnie ze swoim
        sumieniem. ( co oczywiście w 100% jest niemożliwe, ale mniejsza z tym). Ale
        ateista np. w Polsce grzeszy tak samo jak wierzący
        • mike_mike Re: Ateiści są bezgrzeszni 07.01.04, 14:02
          mamalgosia napisała:

          > Zależy. Jeśli ktoś świadomie odrzucił Boga, to niestety wszystko późniejsze
          > już ma związek z tą decyzją. Tak, że ktoś kto nigdy nie miał kontaktu z
          > Bogiem, jest ateistą, który nie grzeszy, o ile postępuje zgodnie ze swoim
          > sumieniem. ( co oczywiście w 100% jest niemożliwe, ale mniejsza z tym). Ale
          > ateista np. w Polsce grzeszy tak samo jak wierzący

          Jeśli ateista poprzez odrzucenie Boga i tak zasłużył sobie na piekło, jakie
          znaczenie ma jego późniejsze postępowanie?
          • luzer Re: Ateiści są bezgrzeszni 07.01.04, 22:33
            mike_mike napisał:


            > Jeśli ateista poprzez odrzucenie Boga i tak zasłużył sobie na piekło, jakie
            > znaczenie ma jego późniejsze postępowanie?

            Zasłużył na piekło przez odrzucenie Boga??? Grzeszysz, Mike, tak straszliwą
            degradacją Bożego miłosierdzia. Gdyby było tak, jak twierdzisz, to nawet ja,
            lichy człek, byłbym bardziej miłosierny od Boga, gdyż parokrotnie przebaczyłem
            ludziom, którzy mnie skrzywdzili i odrzucili.
            Bóg miałby być mniej miłosierny ode mnie??? Toż to czysta herezja!!!
            • mike_mike Re: Ateiści są bezgrzeszni 08.01.04, 09:37
              luzer napisał:

              > mike_mike napisał:
              >
              >
              > > Jeśli ateista poprzez odrzucenie Boga i tak zasłużył sobie na piekło, jaki
              > e
              > > znaczenie ma jego późniejsze postępowanie?
              >
              > Zasłużył na piekło przez odrzucenie Boga??? Grzeszysz, Mike, tak straszliwą
              > degradacją Bożego miłosierdzia. Gdyby było tak, jak twierdzisz, to nawet ja,
              > lichy człek, byłbym bardziej miłosierny od Boga, gdyż parokrotnie przebaczyłem
              > ludziom, którzy mnie skrzywdzili i odrzucili.
              > Bóg miałby być mniej miłosierny ode mnie??? Toż to czysta herezja!!!

              Zdaje się z postów na tym foru wyciągnąłem taki wniosek.
            • arcykr Zasługa i łaska 08.01.04, 12:47
              luzer napisał:

              > Zasłużył na piekło przez odrzucenie Boga??? Grzeszysz, Mike, tak straszliwą
              > degradacją Bożego miłosierdzia. Gdyby było tak, jak twierdzisz, to nawet ja,
              > lichy człek, byłbym bardziej miłosierny od Boga, gdyż parokrotnie przebaczyłem
              > ludziom, którzy mnie skrzywdzili i odrzucili.
              Bóg też przebacza ludziom grzechy (o ile żałuja i chcą się poprawić).
          • arcykr Sprawiedliwość i miłosierdzie 08.01.04, 12:42
            mike_mike napisał:

            > Jeśli ateista poprzez odrzucenie Boga i tak zasłużył sobie na piekło, jakie
            > znaczenie ma jego późniejsze postępowanie?
            Nie wszyscy będą ukarani w tym samym stopniu.
            "(1) The pains of hell differ in degree according to demerit. This holds true not only of the pain of sense, but also of the pain of loss. A more intense hatred of God, a more vivid consciousness of utter abandonment by Divine goodness, a more restless craving to satisfy the natural desire for beatitude with things external to God, a more acute sense of shame and confusion at the folly of having sought happiness in earthly enjoyment
            • mike_mike Do Arcygłąba 08.01.04, 13:08
              Dla czego nie wypowiadasz się Arcy własnymi słowami?
              • arcykr Re: Do Arcygłąba 09.01.04, 07:57
                mike_mike napisał:

                > Dla czego nie wypowiadasz się Arcy własnymi słowami?
                Żeby nie było, że to sobie wymyśliłem.
                • mike_mike Re: Do Arcygłąba 09.01.04, 09:08
                  arcykr napisał:

                  > mike_mike napisał:
                  >
                  > > Dla czego nie wypowiadasz się Arcy własnymi słowami?
                  > Żeby nie było, że to sobie wymyśliłem.

                  ALe nas intersuje Twoje zdanie, a nie to co sobie w necie znalazłeś.
                  • arcykr Re: Do Arcygłąba 09.01.04, 10:21
                    mike_mike napisał:

                    > ALe nas intersuje Twoje zdanie, a nie to co sobie w necie znalazłeś.
                    Jakbym znalazł coś, co nie odpowiada moim poglądom, to bym tego nie cytował albo zastrzegł sie, że moje poglądy są inne.
                    • mike_mike Re: Do Arcygłąba 09.01.04, 11:10
                      arcykr napisał:

                      > mike_mike napisał:
                      >
                      > > ALe nas intersuje Twoje zdanie, a nie to co sobie w necie znalazłeś.
                      > Jakbym znalazł coś, co nie odpowiada moim poglądom, to bym tego nie cytował
                      alb
                      > o zastrzegł sie, że moje poglądy są inne.

                      Masz problemy z formułowaniem myśli?
                      • arcykr Re: Do Arcygłąba 10.01.04, 09:22
                        mike_mike napisał:

                        > Masz problemy z formułowaniem myśli?
                        Biblia formułuje je lepiej.
                        (29) Czy moje słowo nie jest jak ogień - wyrocznia Pana - czy nie jest jak młot kruszący skałę?
                        (Ks.Jeremiasza 23:29)
                        • mike_mike Re: Do Arcygłąba 12.01.04, 11:49
                          arcykr napisał:

                          > mike_mike napisał:
                          >
                          > > Masz problemy z formułowaniem myśli?
                          > Biblia formułuje je lepiej.

                          Tak w sposób mętny i niezrozumiay dla przeciętnego człowieka, podobnie zresztą
                          jak i ty.
        • luzer Re: Ateiści są bezgrzeszni 07.01.04, 22:24
          mamalgosia napisała:

          > Zależy. Jeśli ktoś świadomie odrzucił Boga, to niestety wszystko późniejsze
          > już ma związek z tą decyzją. Tak, że ktoś kto nigdy nie miał kontaktu z
          > Bogiem, jest ateistą, który nie grzeszy, o ile postępuje zgodnie ze swoim
          > sumieniem. ( co oczywiście w 100% jest niemożliwe, ale mniejsza z tym). Ale
          > ateista np. w Polsce grzeszy tak samo jak wierzący


          Chodziło mi o coś innego. Oczywiście, że ateista może postępować źle, bardzo
          źle, a nawet potwornie źle, ale eskalacja stopnia zła jego postępowania nie
          zmieni faktu, że jakkolwiek zle by nie było jego postępowanie, nigdy nie będzie
          grzechem, gdyż nie sprzeciwia się on żadnemu swemu Bogu (wszak dla niego Bóg nie
          istnieje), a jedynie uniwersalnym normom współżycia między ludzkiego.
          Ateista, choćby nie wiem jakby się starał, nie jest w stanie zgrzeszyć, dopóki
          nie uwierzy w Boga - dopiero wówczas jego złe postępowanie nabierze znamion
          grzechu.
          • baba-jaga Re: Ateiści są bezgrzeszni 07.01.04, 23:07
            tak sie jakos w historii zlozylo iz z powodu odrzucenia Boga czlowiek nadal,
            chcac nie chcac, maszynerii panstwowej znamiona boskosci, i tak... powstal
            hitleryzm i komunizm... Czy to grzech? Nie wiem, ale na pewno jak odrzuca sie
            Boga to nie znaczy ze On znika jak iluzoryczna banka mydlana. Problem jest
            glebszy, bo swiadczy o metafizycznych korzeniach istnienia. Sprowadzanie
            ludzkich problemow tylko do form ekonomiczno-spolecznych i moralnych nie
            rozwiazuje problemu. Poza tym jasne jest ze rzeczywistosc przedstawiana przez
            zmysly jest ograniczona, niepelna, wiec jak na tej podstawie mozna budowac
            wiedze, ktora nie oszukuje? Bledne koleczko dla rozumu, usilujacego robic z
            siebie Boga.
            • luzer Re: Ateiści są bezgrzeszni 07.01.04, 23:52
              baba-jaga napisała:

              > Nie wiem, ale na pewno jak odrzuca sie Boga to nie znaczy ze On znika jak
              > iluzoryczna banka mydlana.

              Zło nie znika - znika grzech, rozumiany jako wypowiedzenie posłuszeństwa Bogu.
              Nie ma nieposłuszeństwa Bogu, tak, gdzie nie ma Boga.

              > Poza tym jasne jest ze rzeczywistosc przedstawiana przez
              > zmysly jest ograniczona, niepelna, wiec jak na tej podstawie mozna budowac
              > wiedze, ktora nie oszukuje? Bledne koleczko dla rozumu, usilujacego robic z
              > siebie Boga.

              Skoro nawet nasze postrzeganie otaczającej nas rzeczywistości jest ułomne i
              szczątkowe, to skąd u ludzi taka pewność w ocenie Boskich zamiarów - "Bóg chciał
              to...", "Bóg chciał tamto...", "Bóg karze za to...", Bóg nagradza za tamto..."
              Skąd w tylu ludziach, a zwłaszcza w tylu ludziach, oceniających się jako
              wierzacy, tak wiele pychy i przeświadczenia, że Bóg kocha ich bardziej niż tych
              drugich - niewierzących???

              • a000000 Re: Ateiści są bezgrzeszni 08.01.04, 11:32
                luzer napisał:

                > Skąd w tylu ludziach, a zwłaszcza w tylu ludziach, oceniających się jako
                > wierzacy, tak wiele pychy i przeświadczenia, że Bóg kocha ich bardziej niż
                tych drugich - niewierzących???

                W ewangeli jest przypowieść o zagubionej owcy. I tam Jezus mówi, że większa
                jest radość w niebie z odnalezienia jednej zagubionej owcy, niż z posiadania
                99 owiec niezagubionych. A więc jednak Bóg bardzo kocha tych zagubionych.
                >
                • arcykr Re: Ateiści są bezgrzeszni 08.01.04, 13:04
                  a000000 napisała:

                  > W ewangeli jest przypowieść o zagubionej owcy. I tam Jezus mówi, że większa
                  > jest radość w niebie z odnalezienia jednej zagubionej owcy, niż z posiadania
                  > 99 owiec niezagubionych. A więc jednak Bóg bardzo kocha tych zagubionych.
                  Brawo!
              • arcykr Zbrodnie nieukarane? 08.01.04, 13:01
                luzer napisał:

                > Zło nie znika - znika grzech, rozumiany jako wypowiedzenie posłuszeństwa Bogu.
                Nie chodzi o osobny akt "wypowiedzenia posłuszeństwa" ale o odwrócenie się w sensie ontologicznym i eschatologicznym.

                > Nie ma nieposłuszeństwa Bogu, tak, gdzie nie ma Boga.
                Bóg jest wszechobecny.
                >
                > Skoro nawet nasze postrzeganie otaczającej nas rzeczywistości jest ułomne i
                > szczątkowe, to skąd u ludzi taka pewność w ocenie Boskich zamiarów - "Bóg chciał
                > to...", "Bóg chciał tamto...", "Bóg karze za to...", Bóg nagradza za tamto..."
                To nie jest pewność, tylko wiara.

                > Skąd w tylu ludziach, a zwłaszcza w tylu ludziach, oceniających się jako
                > wierzacy, tak wiele pychy i przeświadczenia, że Bóg kocha ich bardziej niż tych drugich - niewierzących???
                U kogo w wierzących widzisz takie przeświadczenie?
          • arcykr Re: Ateiści są bezgrzeszni 08.01.04, 12:56
            luzer napisał:

            > mamalgosia napisała:
            >
            > > Zależy. Jeśli ktoś świadomie odrzucił Boga, to niestety wszystko późniejsz
            > e
            > > już ma związek z tą decyzją. Tak, że ktoś kto nigdy nie miał kontaktu z
            > > Bogiem, jest ateistą, który nie grzeszy, o ile postępuje zgodnie ze swoim
            > > sumieniem. ( co oczywiście w 100% jest niemożliwe, ale mniejsza z tym). Al
            > e
            > > ateista np. w Polsce grzeszy tak samo jak wierzący
            >
            >
            > Chodziło mi o coś innego. Oczywiście, że ateista może postępować źle, bardzo
            > źle, a nawet potwornie źle, ale eskalacja stopnia zła jego postępowania nie
            > zmieni faktu, że jakkolwiek zle by nie było jego postępowanie, nigdy nie będzie
            > grzechem, gdyż nie sprzeciwia się on żadnemu swemu Bogu (wszak dla niego Bóg nie istnieje)
            Ale sprzeciwia się Bogu żywemu.
            (45) Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, (46) to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. (47) Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. (48) Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.
            (Ew.Łukasza 12:45-48)
            (8) A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców i wszelakich kłamców: udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką. To jest śmierć druga.
            (Apokalipsa (Objawienie) 21:8)

            > Ateista, choćby nie wiem jakby się starał, nie jest w stanie zgrzeszyć, dopóki
            > nie uwierzy w Boga - dopiero wówczas jego złe postępowanie nabierze znamion
            > grzechu.
            "Mortal sin is defined by St. Augustine (Contra Faustum, XXII, xxvii) as "Dictum vel factum vel concupitum contra legem ?ternam", i.e. something said, done or desired contrary to the eternal law, or a thought, word, or deed contrary to the eternal law. This is a definition of sin as it is a voluntary act. As it is a defect or privation it may be defined as an aversion from God, our true last end, by reason of the preference given to some mutable good." Źródło:
            www.newadvent.org/cathen/14004b.htm
            Niewiara jest już sama w sobie aktem odwrócenia się od Boga, jest więc grzechem, jeżeli jest zawiniona.
            • luzer Re: Ateiści są bezgrzeszni 09.01.04, 00:34
              arcykr napisał:


              > Ale sprzeciwia się Bogu żywemu.

              Żywemu dla ludzi wierzących, ale nie dla ateistów.

              > (8) A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników,
              > guślarzy, bałwochwalców i wszelakich kłamców: udział w jeziorze gorejącym
              > ogniem i siarką.

              "Jezioro gorejące ogniem i siarką"??? Dziwnie to koliduje z wiarą choćby siostry
              Faustyny we wszechogarniające miłosierdzie Boże. Czyżby objawienie siostry
              Faustyny było mniej warte od objawienia św. Jana? Dlaczego? Tylko dlatego, że on
              jest świętym? Trudno dopuścić wiarę w to, że nasze świętości bądź nieświętości
              maja dla Boga jakiekolwiek znaczenie.

              > Niewiara jest już sama w sobie aktem odwrócenia się od Boga, jest więc
              > grzechem, jeżeli jest zawiniona.

              W jaki sposób wiara bądź niewiara mogą być zawionone, bądź niezawinione.
              Jeśli w coś uwierzyłem, to nie ma w tym żadnej mojej zasługi, podobnie jak nie
              ma w tym żadnej mojej winy w tym, że w coś nie wierzę. Wiara, bądź niewiara są
              poza wartościowaniem kategoriami: dobra i zła. Nawet ułomna, ludzka
              sprawiedliwość nie czyni żadnemu człowiekowi zarzutu z racji jego niewiary,
              a cóż dopiero mówić o Bozym miłosierdziu? Więc gdzież tu miejsce na grzech???
              • arcykr Re: Ateiści są bezgrzeszni 09.01.04, 08:30
                luzer napisał:

                > > Ale sprzeciwia się Bogu żywemu.
                > Żywemu dla ludzi wierzących, ale nie dla ateistów.
                Bogu niczyja wiara nie jest potrzebna.
                >
                > > (8) A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników,
                > > guślarzy, bałwochwalców i wszelakich kłamców: udział w jeziorze gorejącym
                > > ogniem i siarką. >
                > "Jezioro gorejące ogniem i siarką"??? Dziwnie to koliduje z wiarą choćby siostry
                > Faustyny we wszechogarniające miłosierdzie Boże.
                Wszechogarniające nie znaczy bez warunkowe. Wprawdzie Jezus przekazał obietnicę, że jeżeli ktoś odmówi raz koronkę do Miłosierdzia Bożego, to będzie miał szansę w chwili śmierci na zbawienny żal, to w dalszym ciągu jest to tylko szansa.(*) Tym gorzej z tymi, którzy nie chcą odmawiać koronki.
                A kolizji z miłosierdziem nie ma, bo jak mądzre wyjaśnił śśw. Tomasz z Akwinu,cierpienia potepionych będą trochę złagodzone zwłaszcza w odniesieniu do tych, którzy spełniali jakieś czyny miłosierdzia (ale z powodu obciążenia grzechem ciężkim bez prawdziwej miłości - porównaj cytat:
                (3) I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. (4) Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; (5) nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; (6) nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
                (1 list do Koryntian 13:3-6)
                Wynika z tego jasno, że np. bezwstydnikom czy oszutom nie przypadnie w udziale "zysk" za dzieła miłosierdzia - niebo [czyba, że odzyskają zdolność do prawdziwej miłości przez ważną spowiedź lub żal doskonały]).

                > Czyżby objawienie siostry
                > Faustyny było mniej warte od objawienia św. Jana?
                Jak najbardziej. Apokalipsa św. Jana jest częscią kanonu Pisma Świętego i jako taka stanowi część objawienia publicznego, którego przekazywanie skończyło się ze śmiercią ostatniego z apostołów (czyli właśnie św. Jana Ewangelisty), natomiast odjawienia przekazane św. Faustynie stanowią jedno z objawień prywatnych, w które nie trzeba wierzyć (choć warto), by być dobrym katolikiem.
                -
                > Trudno dopuścić wiarę w to, że nasze świętości bądź nieświętości
                > maja dla Boga jakiekolwiek znaczenie.
                (29) Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. (30) U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone.
                (Ew.Mateusza 10:29-30)
                Jeżeli włosy, tym bardziej świętości.
                >
                > W jaki sposób wiara bądź niewiara mogą być zawionone, bądź niezawinione.
                Między innymi przezczy tanie takich, a nie innych książek.

                > Jeśli w coś uwierzyłem, to nie ma w tym żadnej mojej zasługi,
                www.mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_03.htm
                www.mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_04.htm
                Relacja pomiędzy wiarą a zasługami to bardzo skomplikowany temat...

                Wiara, bądź niewiara są
                > poza wartościowaniem kategoriami: dobra i zła. Nawet ułomna, ludzka
                > sprawiedliwość nie czyni żadnemu człowiekowi zarzutu z racji jego niewiary,
                No i dobrze, bo ona jest niedoskonała.

                > Więc gdzież tu miejsce na grzech???
                Grzechem na przykład jest brak dążności do pogłębiania swojej wiedzy religijnej. Kto nie idzie do przodu, ten się cofa.
                ______________________________________

                (*) www.mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_55.htm
    • arcykr Re: Zbrodnie nieukarane? 09.01.04, 08:02
      luzer napisał:

      Żeby można się od czegoś odwrócić
      > trzeba dopuścić tego czegoś istnienie, czyż nie?
      Ale tu chodzi o odwrócenie się ontologiczne. Istnienie Boga nie zależy od tego, czy je przyjmujemy do wiadomości.
      >
      > > Bóg jest wszechobecny.
      > Dla Ciebie czy dla mnie, ale nie dla ateisty - dla niego jest wszechnieobecny,
      > jak wszystko, co dlań nie istnieje.
      Ale on nie ma racji. Nawet jak ktoś nie wierzy w istnienie jakiegoś pierwiatstka chemicznego, nie przeszkadza to temu, że ten pierwiastek ma wpływ na jego życie.

      > > U kogo w wierzących widzisz takie przeświadczenie?>
      > Posłuchaj chociażby Radia Maryja - usłyszysz, z jaką pogardą mówi się tam
      > o niewierzących - jak o jakichś untermenschach.
      Czasem słucham. Nic podobnego nie zauważyłem. A co mógłbyś zacytować jako przykład tej pogardy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka