Gość: ben
IP: 41.160.143.*
08.09.11, 23:17
Uniwersytet Warmińsko-Mazurski nadał doktorat honoris causa arcybiskupowi Wojciechowi Ziembie, który wspiera utworzenie wydziału teologicznego na tym uniwersytecie oraz „zdynamizował proces beatyfikacyjny kard. Stanisława Hozjusza".
Kardynał Hozjusz był zapewne jedną z najbardziej barwnych i wpływowych postaci w historii Rzeczpospolitej. Znany jest głównie z swojego lekceważącego stosunku do Pisma Świętego, o którym mówił, że bez poparcia Kościoła nie miałoby więcej znaczenia niż bajki Ezopa. Jako organizator nieudanego zamachu na Andrzeja Frycza-Modrzewskiego (którego nienawidził za jego tolerancyjny stosunek do protestantów), był również gorącym zwolennikiem przemocy religijnej na skalę państwową. Kiedy w październiku 1574 roku studenci krakowscy napadli na zbór protestancki, mordując, paląc i rabując, Hozjusz pisał:
Czego nie śmiał ani król, ani biskupi to zrobić się ośmielili studenci akademii krakowskiej, godni wiekuistej pamięci, których chwałę cały Kościół sławić będzie.
W kontekście tej pochwały mordów i rabunków nie dziwi stosunek kandydata na świętego do „nocy świętego Bartłomieja". Na wieść o masakrze protestantów we Francji, w liście do kardynała Lotaryngii napisał, że ta informacja, a szczególnie zamordowanie admirała de Coligny, napełniła go „niewysłowioną radością" i życzył sobie aby podobne wydarzenia rozegrały się w Polsce. Nie były to tylko abstrakcyjne życzenia, gdyż kardynał należał do aktywnych graczy i podejmował bardzo praktyczne kroki w tym kierunku. W polityce kardynał miał zdecydowane stanowisko, twierdził on, że poddani nie mają żadnych praw, lecz powinni ślepo ulegać panującemu, który nie podlega odpowiedzialności przed nikim. Twierdził on, że zainicjowane przez reformację czytanie Pisma Świętego obudziło w ludziach skłonność do buntu, zaś najgorszym zgorszeniem było pozwolenie kobietom na czytanie Biblii. Wielokrotnie podkreślał w swoich pismach, że lud należy utrzymywać w ciemnocie, a uczenie go czytania i pisania winno być karane.
Sprowadził do Polski jezuitów i obdarował ich hojnie włościami w miasteczku Brunsberg (Braniewo) w swojej diecezji. Kiedy następnie próbował usadowić ich w Elblągu w 1567 roku mieszkańcy stawili tak gwałtowny opór, że kardynał musiał zrezygnować z tego pomysłu. Zygmunt August zdawał się dobrze wiedzieć co to jest za towarzystwo Jezusowe, bo do końca życia zdecydowanie przeciwstawiał się osadzeniu ich w Polsce. Dopiero po śmierci króla, biskup Konarski (za "namową" nuncjusza papieskiego, a jakże) osiedlił ich w Poznaniu.
Jak bardzo wpłynął ten zakon na zapaść cywilizacyjną naszego kraju? Zmierzyć tego się nie da. Wiemy, że wraz z kontrreformacją zatrzymały się gwałtownie procesy urbanizacyjne, zniknęły setki drukarń, szkół, zaczęło się palenie książek i ściganie wszystkiego co uznawano za herezję. Bestialstwo i barbarzyństwo tego zakonu doprowadziło do jego likwidacji w lipcu 1773 zarządzonej bullą Dominus ac Redemptor wydaną przez Klemensa XIV.
Czy polscy politycy, polscy intelektualiści pozostaną wierni polityce nieingerencji w wewnętrzne sprawy Kościoła i nie będą nawet komentować zabiegów o beatyfikację tego typa wzywającego przez całe swoje życie do mordów i nietolerancji, człowieka który swoimi knowaniami sprowadził na nasz kraj nieszczęścia, które w znacznym stopniu przyczyniły się do upadku Polski, do jej rozbiorów i wielowiekowego zacofania? Proces beatyfikacyjny Hozjusza rozpoczął się w 2006 roku i jak dotąd głosów protestu nie było słychać.