04.09.09, 14:06
mateusz.pl/czytania/2009/20090904.htm
"Św. Ignacy Antiocheński, skazany na pożarcie przez dzikie
zwierzęta, prosił, aby nikt nie wstawiał się za nim, by uratować mu
życie: „Oddajcie mi przysługę największą i pozwólcie mi złożyć
siebie samego Bogu w ofierze... wtedy będę naprawdę uczniem Jezusa
Chrystusa, gdy świat mojego ciała nawet widzieć nie będzie”. Wielki
męczennik wziął na serio słowa Pana: „Jeśli kto chce pójść za Mną,
niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie
naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci
swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je” (Mk 8, 34-35).
Pragnienie męczeństwa powinno znaleźć miejsce w sercu każdego
chrześcijanina, nie na to, by go łudzić marzeniami o bohaterstwie,
którego zapewne Bóg nie zażąda nigdy od niego, lecz by pobudzać go
do wielkoduszności i wspaniałomyślności w każdej okoliczności życia.
Chrześcijanin, który oszczędza się i stara się dawać Bogu tylko to,
co jest ściśle konieczne, by Go nie zdradzić, i bardziej usiłuje
unikać krzyża niż go nieść, raczej bronić siebie samego niż zapierać
się, raczej zachować swoje życie niż oddać je, nie jest prawdziwym
uczniem Chrystusa. Jeśli nie jest mu dane dowieść swojej miłości i
wiary przez krwawe męczeństwo, powinien jednak świadczyć o tej
wierze i miłości, przyjmując wielkodusznie wszystkie obowiązki,
jakie nakłada naśladowanie Chrystusa, i nie cofać się nigdy przed
ofiarą,

Św. Paweł pisał do Kolosan: „nie przestajemy za was się modlić...
Niech moc Jego chwały w pełni was umacnia do okazywania wszelkiego
rodzaju cierpliwości i stałości” (1, 9. 11). Męstwo i wielkoduszność
podają sobie ręce i są owocem żarliwej miłości. Chociaż życie
codzienne składa się zwykle z drobnych rzeczy i pokornych
obowiązków, chrześcijanin powinien wypełniać je z wielkim sercem,
pragnąc uczynić wiele dla Boga — uczynić wszystko, co jest możliwe.
Wielkoduszność w pełnieniu codziennych obowiązków, choćby drobnych i
nudnych, przygotowuje do spełniania rzeczy trudnych i czynów
heroicznych, jeśli Bóg tego zażąda. „Bądźcie mocni i mężnego serca
wszyscy, którzy pokładacie ufność w Panu” (Ps 31, 25)."

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 149
Obserwuj wątek
    • z2006 Re: Męstwo 07.09.09, 14:06
      mateusz.pl/czytania/2009/20090907.htm
      „Błogosławiony mąż, który wytrwa w pokusie, gdy bowiem zostanie
      poddany próbie, otrzyma wieniec życia, obiecany przez Pana tym,
      którzy Go miłują... Oto wychwalamy tych, co wytrwali” (Jk 1, 12; 5,
      11). Innym aspektem męstwa chrześcijańskiego jest wytrwałość w
      dobrym. Bez niej nie można osiągnąć świętości, a nawet zbawienia,
      istotnie, nie wystarcza być cnotliwym cierpliwym, wielkodusznym
      jakiś dzień, a nawet przez rok. Trzeba być takim aż do końca. To
      jest najtrudniejszy punkt, ponieważ jak mówi św.
      Tomasz, „wykonywanie długie jakiejś trudnej rzeczy — a jest nim
      prawie zawsze cnota — przedstawia szczególną trudność” (II-a II-ae
      137, 1).

      „Potrzebujecie wytrwałości — zauważa Apostoł — abyście spełniając
      wolę Bożą, dostąpili obietnicy... «Mój sprawiedliwy z wiary żyć
      będzie, jeśli się cofnie, nie upodoba sobie dusza moja w nim»” (Hbr
      10, 36. 38). Odstąpić od dobra podjętego, z drogi wiary i
      naśladowania Chrystusa, znaczy to narazić na niebezpieczeństwo
      własne zbawienie. Powiedział to również Jezus: „Ktokolwiek przykłada
      rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa
      Bożego” (Łk 9, 62). Kto wycofuje się, skazuje się dobrowolnie na to,
      że nie dojdzie do mety. Jest słabym, nędznym, zbiegiem;
      chrześcijanin zaś powinien być mężny, niezłomny, wytrwały. Łaski,
      które towarzyszą powołaniu chrześcijańskiemu w ogólności i każdemu
      szczególnemu powołaniu — do stanu małżeńskiego, zakonnego lub
      kościelnego — zapewniają każdemu siłę potrzebną do wytrwania w
      podjętych obowiązkach. W rzeczy samej każde odejście jest zawsze
      brakiem wiary w łaskę i pomoc Boga. Niepodobna, aby Bóg opuścił
      tego, kto chce Mu być za wszelką cenę wierny, a więc walczy bez
      przerwy, by pokonać pokusy egoizmu i powaby świata. Wierność Boga
      nieskończenie przewyższa wierność człowieka: „Wierny jest Bóg —
      twierdzi św. Paweł — i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie
      znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej
      pokonania” (1 Kor 10, 13)."

      O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
      Żyć Bogiem, t. III, str. 165

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka