s_ares
13.07.04, 05:00
Zauważam ostatnio ciekawą praktykę wśród co cwańszych pracodwaców:
zatrudnianie niby to na próbę- na tydzień, bez żadnych umów, formalności i
bzdetów w rodzaju ubezpieczeń, czy progów najnizszego wynagrodzenia. Taki
pracodawca - cwaniaczek daje raz na jakiś czas ogłoszenie, zbiera kilku jeleni
i "testuje". Po tygodniu każe czekać na wezwanie pod telefonem, bo albo
"właściwie to nie ma teraz takiego nawału roboty", albo "no...wprawdzie nie
jest najlepiej, ale może jeszcze będziemy pani/pana jeszcze potrzebować", albo
coś w tym rodzaju.
A naiwny jeleń przez tydzień staje na głowie, żeby się wykazać, pracuje za
najmarniejszy grosz po kilkanaście godzin, żeby dostąpić szczęścia
zatrudnienia na stałe. Wszystko jest dobrze, nawet wspaniale. A w ostatnim,
czy przedostatnim dniu terminu "próby", szefuncio coś zaczyna się czepiać,
nosem kręcić itd.
Tu następuje pożegnanie wg w/w scenariusza. Przy czym pieniadze są mniejsze,
niż były umówione, bo jednak tak dobrze, to nie było. Ale co się będzie
człowiek awanturował, skoro dają nadzieję, że to nie jest ostateczne pożegnanie!
A po mniej więcej miesiącu w prasie ukazuje się identyczne ogłoszenie i
następuje zbieranie ofert od kolejnej partii jeleni. I przerabianie kolejnych
tygodniowych "prób" :) Ogłoszenie jest tylko w prasie, bo przed prasą nie
trzeba się z niczego tłumaczyć, a w PUP może już sprawa się wydać podejrzana, nie?
No i wszystko jest ok, bo przecież wolno przez tydzień zatrudnić na próbę bez
umowy, bez ubezpieczenia, bez ustawowego najnizszego uposażenia. A w razie
jakiegoś "nalotu" wytłumaczyć, że mimo intensywnych poszukiwań nie znalazł się
nikt godny i coż taki biedny pracodawca ma począć? Szuka, ale bezskutecznie,
bo wszyscy chcieli by tylko pieniądze brać, a obie rączki lewe do roboty. Taki
pech!
Takich firm w Zielonce i okolicach jest już co najmniej kilka.
Jest jakaś rada na nieuczciwych pracodawców?