Gość: naskret
IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl
14.08.04, 11:59
polecam przygladnac sie pracy jednego komornika (choc pewnie inni moga robic
tak samo)
- facet zajmuje jakas nieruchomosc lub ruchomosc;
- wycenia cos co jest warte np 100 tys pln na 60 tys pln;
- wystawia za 70% wartosci wycenionej;
- dzwonisz do komornika z zapytaniem czy jest taka rzecz i bedzie licytowana,
on ci mowi ze nie i wogole to on nie udziela takich informacji;
- dowiadujesz sie ze jednak bedzie licytacja i idziesz na nia;
- patrzysz a tam komornik i jeszcze jeden gosc (kolega??);
- robia na ciebie takie oczy;
- licytacja start;
- wygrywasz licytacje i kupujesz.
a teraz wrocmy do momentu jak zaczyna sie licytacja i na niej jest tylko
komornik i jeden gosc (kolega??)
- komornik rozpoczyna licytacje;
- gosc (kolega??) nie licytuje;
- komornik stwierdza ze nie ma zainteresowania danym przedmiotem;
- zamyka licytacje;
- po 10 minutach otwiera DRUGA licytacje;
- tym razem dany przedmiot ma cene wyjsciowa 50% wartosci wycenionej (nie
realnej)
- gosc (kolega??) rzuca wywolawcza cene za dany przedmiot;
- wygrywa go i kupuje.
extra co?? i potem jezdzi sie volvami