Dodaj do ulubionych

Debata o Lubuskiej Racji Stanu

IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.05.05, 19:27
ale bzdury; jeszcze może za to chmielnik weźnie 200 tys traktując te bzdury
jako strategię woj.lub.
Obserwuj wątek
    • Gość: Rewia Re: Debata o Lubuskiej Racji Stanu IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.05.05, 20:20
      Jeżeli uniwersytet, to tylko Zielonogórski, nigdy Lubuski, bo prędzej czy
      później rektorat trafiłby do Gorzówka.
      • Gość: Student [...] IP: *.gorzow.mm.pl 09.05.05, 22:49
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • Gość: gośćsuperktoś Re: Debata o Lubuskiej Racji Stanu IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.05.05, 09:15
          :D studecie - racja
        • Gość: Rewia Re: Debata o Lubuskiej Racji Stanu IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.05.05, 13:58
          Wiem, co piszę.
    • Gość: silgin Śląsk Lubuski to Fakt IP: 195.94.198.* 10.05.05, 12:47
      Chyba że lewaki zaczną zmieniaćherby miasta, które świadczą o
      przynależności do dolnego śląska takich miast jak Zielona Góra, Żagań, Krosno
      Odrz., Sulechów, Kożuchów.
      No i chyba najwyższy czas poskreślać parę przydomków do nazw miejscowowści
      (Książ Śląski, Sława Śląska) lub nazw geograficznych (Ochla Śląska, Bory
      Dolnośląskie)
    • Gość: dolnoślązak Re: Debata o Lubuskiej Racji Stanu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.05.05, 17:35
      Ja wam prawa do tożsamości nie odmawiam. Ale przestańmy do cholery fałszować
      historię i nazwijmy ten region uczciwie - województwo gorzowsko-zielonogórskie.
      A widzę, że nawet rektor uniwersytetu usiłuje pisać historię na nowo.
    • cancro Re: Debata o Lubuskiej Racji Stanu - niesmak... 10.05.05, 22:02
      Wielki niesmak - to najłagodniejsze z określeń, jakie nasuwa mi się po
      przeczytaniu artykułu. Krytykowani dotychczas przeze mnie dziennikarze z
      Zielonej Góry, jako jedyni tym razem zachowali się w pełni profesjionalnie:

      > Józef Grzelak, Polskie Towarzystwo Ekonomiczne: - W 1998 r. uczestniczyłem w
      > spotkaniu z autorami reformy administracyjnej. Na sali była m. in. Zyta
      > Gilowska, dziś lider Platformy Obywatelskiej. Wówczas poprosiła "Pokażcie mi
      > choć jednego lubuszanina". To się zgłosiłem. Województwo nie jest kamuflażem.
      > O tym, że jest realnym bytem odpowiedział plebiscyt z 1998 r. Zwyciężyła
      > koncepcja tego województwa. Stało się to za sprawą mieszkańców i trochę
      > światłych polityków. Teraz należy je umacniać i rozwijać. Tak, by ludzie mieli
      > osobistą wizję pobytu na tej ziemi. By odpowiadała im sytuacja materialna.
      Panie Józefie Grzelak. Byc może inaczej odniósłbym się do pańskiej wypowiedzi,
      gdyby wytłumaczył pan, kto to pańskim zdaniem jest "lubuszanin". Jak na razie z
      pana wypowiedzi wynika, że równie dobrze mógłby pan się zgłosić, gdyby pytano o
      Eskimosa! Poza tym mam wrażenie, że dawno nie wystawił pan nosa poza ZG, która
      jako jedyna obok Gorzowa odnosi korzyści z istnienia tego województwa, przy
      okazji próbując zatrzeć swiadomość regionalną ludzi mieszkających na Dolnym
      Ślasku, Łużycach, Wielkopolsce. Większość (szacuję, że ponad 70%, w tym sama
      Zielona Góra) z żadną "Ziemią Lubuską" nie ma nic wspólnego!

      > Leszek Banach, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Zielonej
      > Górze: - Nasi dziadowie przybyli tu nie ze swojej winy. Mieli dobrą wolę.
      > Mijają 3-4 pokolenia od tego czasu. I naturalne, że im należy się już
      > tożsamość.

      Święte słowa! Podpisuję się pod tym "ręcyma i nogyma"! Tylko dlaczego mącić
      ludziom w głowach? Wszak odmieniana przez wszystkie przypadki "ziemia lubuska"
      była w końcu częścią Dolnego Ślaska, bo jakby inaczej Rogatka ją sprzedał? Poza
      tym Lubusz dzisiaj nazywa się Lebus i leży w Niemczech, czyżby panowie tego nie
      wiedzieli? O jaką więc tożsamość chodzi, panie leśniczy?

      > Artur Łukasiewicz, Gazeta Wyborcza: - Dla mnie tożsamość to wprost czerpie z
      > korzeni, z tradycji i historii rodzinnych. Mówienie o lubuskiej tożsamości,
      > zwykle przykrywa różne niedostatki. Ja i myślę wielu mieszkańców, nie zadaje
      > pytania "czy jestem Lubuszaninem?". Jestem Polakiem, zielonogórzaninem i to
      > wystarczy. Lubuskość nie jest ważną cechą tego regionu. Irytują mnie sztuczne
      > zabiegi w rodzaju etykiet "Śląsk Lubuski".

      Oto "głos młodego pokolenia"! Choć najbardziej rzeczowy, również nie do
      zaakceptowania. Niestety panie dziennikarzu na całym swiecie ludzie coraz
      mocniej identyfikują się ze swymi regionami. To zbliża, wzmacnia więzi między
      ludźmi i znacznie ułatwia działania na rzecz wspólnoty małych ojczyzn. Zabieg w
      rodzaju "Śląsk Lubuski" jest rzeczywiście sztuczny. Już lepiej byłoby "Śląsk
      Głogowski", albo "Żagański" (skoro jest "Opolski"?), co byłoby zgodne z prawdą
      hidstoryczną, ale nie do przełknięcia dla chorobliwie ambitnych polityków z
      Zielonki! Jak napisałem powyżej, ok. 60-70% powierzchni wojewódzytwa to
      historyczny Dolny Ślask

      >prof. Czesław Osękowski, rektor elekt Uniwersytetu Zielonogórskiego: - Też
      >jestem przeciwnikiem terminów Śląsk Lubuski. Ta nazwa jest nieporozumieniem,
      >terminem fałszywym. Nie ma uniwersalnej nazwy, poszukujemy. Moim zdaniem
      >najbliższa jest Ziemia Lubuska. W życiu człowieka jest kilka poziomów
      >tożsamości: miasto np. Gubin jak u mnie, region, kraj, Europa.

      Pan profesor to pewnie spec od "marketingu i zarządzania" i dziwię się
      człowiekowi z tytułami, że tak się podkłada! Na miejscu JM Rektora prosiłbym
      Najwyższego, aby nie przeczytali tego koledzy po fachu, bo wstyd będzie na całą
      Polskę, a szkoda dla młodego Uniwersytetu trudna do oszacowania

      > Maciej Woźniak z PO (...) los dał dwóm miastom Zielonej Górze i Gorzowowi
      > wypełnić region treścią.

      ...i jak do tej pory "kicha". Jeśli pan tego nie widzi panie Woźniak, toś pan kiep!

      > Jeżeli uznamy tę wartość, to warto jej bronić.
      No ja myśle!: Wojewoda, że dwóch vice, marszałek i vcemarszałkowie i cała kjupa
      urzędników szczebla wojewódzkiego... Jest czego bronić!

      > Myślę o rzeczach prozaicznych, jak i wielkich jak lubuska racja stanu. Ona
      > byłaby drogowskazem, którego mieszkańcy potrzebują. Jeśli ludzie nie
      > zastanawiają się nad tożsamością, idą własna drogą.

      Patos niczym u Lenina! Tylko co z niego wynika, panie marszałku? Ble, ble, ble...

      > prof. Czesław Osękowski: - Są dwa rodzaje tożsamości: zdefiniowana i
      > definiująca się. Ta druga jest u nas.

      Pamiętacie "Misia"? "Jest prawda czasu, która mówi i prawda ekranu..."
      (Cholerka, nigdy nie mogę zapamiętać tej kwestii, może ktoś pomoże? Ale podobnie
      nawija pan profesorm, nie?)


      > Lesław Batkowki, przewodniczący Rady Miejskiej w Zielonej Górze: - Urodziłem
      > się w Witnicy koło Gorzowa i odkąd pamiętam mówiłem o sobie "lubuszanin".

      Juz to widzę oczyma wyobraźni: " Mamo, lubusanin chce jeść, mamo lubusanin chce
      siusiu..." Powagi panie Batkowski, powagi... Wszakeś pan "człek na urzędzie"...

      > To dowód na emocjonalne przywiązanie. Poza emocjami liczy się jednak interes.
      > Gdybyśmy nie byli województwem, miasta lubuskie w kolejce po pieniądze
      > spadłyby niżej w kolejce po nie.

      No wreszcie pan gadasz "do rzeczy"! Jak mawiają nasi nowi przyjaciele "Hier ist
      der Hund begraben"! Proszę jeszcze tylko wyjaśnić, że pod pojęciem "miasta
      lubuskie" ma pan na myśli jedynie Gorzów i Zieloną Górę! Nic nie wskazuje na toa
      to, aby pozostałe miasta "lubuskie" będąc w innych województwach mogły mieć
      gorzej. Może więc jest szansa na to, że będą miały lepiej?

      > Gdyby nie odnosiły korzyści z istnienia regionu, pytałyby, po co to
      > województwo istnieje.
      No i pytają panie przewodniczący, pytają, tylko nasza władzunia za ciężkiego
      diabła nie chce ani słuchać, ani odpowiadać!

      > Józef Lenart, wiceprzewodniczący Organizacji Pracodawców Ziemi Lubuskiej,
      > prezes firmy Diament: - Też pochodzę z Podkarpacia, ale czuję się
      > lubuszaninem.

      Współczuję! Czyżby mieszkał pan w Lubuszu? A tyle się pisze o polskości Ziem
      Odzyskanych...

      > Wiem jedno, w Europie trzeba się różnić, tożsamość regionalna jest cenną
      > odmiennością.
      No, i za to jedno zdanie mógłbym postawić panu pomnik. Powaga!


      > Józef Grzelak: - Trzeba mieć pełną świadomość, że najważniejszą racją jest
      > wojewódzkość i trzeba jej bronić.

      No nie mówiłem, że województwo ponad wszystko! Moi drodzy "lubuszanie". Miasto
      Wrocław ma tylko trochę mniej mieszkańców, niż całe to województwo i wszystko
      załatwia się na poziomie gminy! Czy ktoś w zderzeniu z tym argumentem w dalszym
      ciągu będzie dowodził konieczności istnienia lubuskiego?!


      > Niebezpieczny jest pogląd, że w ramach oszczędności, trzeba poświęcić część
      > lub całość powiatów. Trzeba je ekonomicznie wzmocnić.

      Do wygłaszania takich komunałów nie potrzeba tytułu profesora. Niech pan
      ekonomista będzie uprzejmy tego dokonać, a wtedy z pewnością zrewiduję swoje
      stanowisko!

      Że jeszcze raz zacytuję sobie ś.p. Bareję "No to pożartowaliśmy". Pozostałych
      głosów nie chce mi się nawet komentować. Słowotok, którego efekty możnaby
      sprowadzić do stwierdzenia, że "przemłócono snopek siana, a ziarna jak nie było,
      tak nie ma". Ale grunt to dobre samopoczucie "lubuskich elyt". "Grunt to
      wojewódzkość". Alleluja i do przodu panie i panowie lubuszanie!
      • Gość: dolnoslązak Re: Debata o Lubuskiej Racji Stanu - niesmak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 22:10
        Vivat ,Vivat,Vivat - Silesia Inferior!
      • Gość: igor z pampeluny Re: Debata o Lubuskiej Racji Stanu - niesmak... IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.05.05, 22:21
        Jako emigrant na tę ziemię (już sam nie wiem czy napisać lubuską?) sprzed kilku
        lat muszę powiedzieć, że ten głos mnie rozbawił i dał do myślenia. Gratuluję
        zacięcia, poważnie. Z przyjemnością to czytałem. Może też dlatego, że wiele z
        tego przypadło mi do gustu. Jak czasem słuchałem różnych lubuszan,
        zielonogórzan, zielonogórskich ślązaków itp. to miałem wrażenie, że nigdy nie
        wyjeżdżali dalej jak do gorzowa. To drobny, biedny, zapomniany region między
        poznaniem a berlinem, którego tożsamość jest postpegeerowsko-przemytniczo-
        przesiedleńcza. Zamiast gadać o tożsamości trzeba odczekać lata i ją stworzyć.
        Uczelnia tutejsza może się do tego przyczyni, ale na to trzeba czasu i jeszxcze
        raz czasu. Że jest województwo, to dobrze, bez tego byłoby jeszcze słabiej. Ale
        bronienie stołków zasłaniane tworzeniem tożsamości to już nie na moje nerwy.
        • Gość: ela pamela Re: Debata o Lubuskiej Racji Stanu - niesmak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 22:48
          dobrze facet ze wyemigrowales i zaloze sie ze do swoich korzenii nie
          przyznajesz sie i pewnei dlatego jestes bardziej dolnoslaski niz dolonoslaza.
          Ja przedstawiciel tozsamosci postpegeerowsko-przemytniczo-
          przesiedleńczej jestem dumny ze urodzilem sie tutaj glosze to wszem i wobec
          gdziekolwiek jestem.
          CHWALA LUBUSZANOM

          • cancro Re: Debata o Lubuskiej Racji Stanu - niesmak... 11.05.05, 07:24
            Gość portalu: ela pamela napisał(a):

            > dobrze facet ze wyemigrowales i zaloze sie ze do swoich korzenii nie
            > przyznajesz sie i pewnei dlatego jestes bardziej dolnoslaski niz dolonoslaza.

            Ja także wyemigrowałem, ale głośno mówię o swych żagańskich korzeniach, co można
            sprawdzić na forum Żagań. Jednak w odróżnieniu od domorosłych polityków z
            Zielonki głośno mówię o prawdziwej historii tej ziemi i pracuję nad utrwalaniem
            "swiadomości regionalnej". Żgań, Głogów i Krosno odrzańskie to pradawne stolice
            śląskich księstw władanych przez książąt z piastowskiej dynastii. Prawda ta jest
            jednak nie do zaakceptowania w Zielonej Gorze, bo jak tu przyznać, że nieco
            ponad stutysięczna "metropolia zależna był kiedyś od stłecznego Żagania? czy
            twoim zdaniem jest to do przyjęcia przez przekonanych o swej wielkości
            zielonogórzan? Dlatego jestem "dolnoślaski", bo na urodziłem się w Żaganiu, na
            Dolnym Śląsku, na którym także położona jest Zielona Góra i żadne gęganie
            niedouczonych profesorów tego nie zmieni!

            > Ja przedstawiciel tozsamosci postpegeerowsko-przemytniczo-
            > przesiedleńczej jestem dumny ze urodzilem sie tutaj glosze to wszem i wobec
            > gdziekolwiek jestem.

            Sarkazm rozumiem. Rozumiem także i podzielam Twoją dumę z faktu, że urodziłeś
            się na tych ziemiach, bo jakiż mógły być powód do wstydu?

            > CHWALA LUBUSZANOM

            No właśnie. Tu dochodzimy do sedna dyskusji. Zakrzyknę za Tobą Chwała
            Lubuszanom! Ale gdzie ich szukać w Zielonej Górze, Żaganiu, Krośnie. Żarach,
            Korzuchowie, Międzyrzeczu? Jeśli jeszcze nie wiesz o co mi chodzi - napiszę
            wprost - Lubuszanie mieszkają w Lubuszu, kim by nie byli. Czytając o
            mieszkańcach "ziemii lubuskiej" mam na myśli mieszkańców conajwyżej powiatów
            słubickiego i sulęcińskiego. Jeśli uważnie przeczytałeś inkryminowany artykuł i
            te wszystkie nadęte wypowiedzi o potrzebie świadomości regionalnej, to wytłumacz
            mi, dlaczego mieszkańcy Lipinek Łużyckich mają się czyć lubuszanami, dlaczego
            podobno czują się nimi mieszkańcy Gorzowa nomen-omen "wielkopolskiego", czemu o
            jeziorze sławskim mówi się "Ślaskie Morze" (serio, wyczytałem to w atlasie
            Ridgest Digest), a płynąca nieopodal Zielonej Góry rzeczka nazywa się "Śląska
            Ochla". Jeśli dotąd nie znalazłeś odpowiedzi, wróć do artykułu. Zawiera się ona
            w "lubuskim okrzyku bojowym" - "wojewódzkość za wszelką cenę", choćby kosztem
            mniejszych miast województwa i po ich trupach. Jeśli twierdzisz, że przesadzam,
            wybierz się do Żar, Żagania, Kożuchowa, Szprotawy...
            PZDR!
    • Gość: Jazzek wojewódzkości trzeba bronić jak barykady IP: *.wro.volvo.net / 62.29.248.* 11.05.05, 15:44
      To sformułowanie najlepiej charakteryzuje całą dyskusję. Barykady się nie broni
      jako takiej. Barykada wzmacnia właściwą obronę. Najwidoczniej elity województwa
      nie mają czego bronić. Została tylko barykada...

      Malkontentom marudzącym, że Lubusz jest niemiecki odpowiadam: Jest. Jeszcze!
    • Gość: brinkman prawda skrzeczy IP: *.zgora.dialog.net.pl 11.05.05, 23:14
      To stary chwyt: jak nic nie idzie, gospodarka
      leży, to się ludziom mąci we łbach.

      Lubuskie to słaby, zacofany region (jako całość,
      bo są znane świetlane, ale bardzo nieliczne wyjątki).
      Kto jeździ po Polsce, ten widzi, że jest tutaj zastój.
      Województwo lubuskie jest do niczego niepotrzebne.
      Województwa bronią urzędnicy i ich rodziny.
      Z punktu widzenia polskiej racji stanu utrzymywanie
      takiego województwa to wyrzucanie pieniędzy w błoto.

      Wystarczy parę delegatur urzędów wrocławskich
      i poznańskich do załatwienia niektórych spraw.
      Od tego są sieci i komputery, żeby utrzymać porządek
      w papierach na odległość.

      Niestety, widać gołym okiem, że tutaj panuje stagnacja.
      Jasne, że trzeba robić co można, by było lepiej.
      Ale to nie siedziba województwo decyduje o sile regionu,
      a zasobność i gospodarność, zmysł biznesowy jej mieszkańców.

      Co to jest lubuskie? Sosnowe lasy, słabe drogi, popegeerowski
      krajobraz. Nieważne, czy się z tym zgadzacie. Tak jesteście
      postrzegani.

      Trzeba wielu lat wytężonej pracy wszystkich, aby to zmienić.
      Jak zmieniać? Uczyć się głąby od Wadima Tyszkiewicza.

      Zielonogórscy urzędnicy trochę się poprawili, ale nadal
      poziom ich pracy jest b. niski. Kiedy pytałem o plany
      przestrzenne, lokalizację działek, odsyłano mnie z pokoju
      do pokoju, bo nikt właściwie nie wiedział, w którym pokoju
      otrzymam odpowiedź na stawiane przeze mnie pytanie.
      Od Annasza do Kajfasza. Było to bardzo pouczające,
      ale zniechęcające.

      Innym razem szukałem informacji na temat legalności
      pewnej budowy, bo byłem zainteresowany kupnem jej części.
      Na dzień dobry pani w informacji na parterze Urzędu
      Miejskiego powiedziała, że takiej informacji nie otrzymam
      tutaj, bo nie mam do tego tytułu prawnego, czy coś w tym
      rodzaju. W każdym razie na dzień dobry powiedziała, że
      tu niczego się nie dowiem. Dla mnie takie urzędnicze
      pieprzenie to nie pierwszyzna, dlatego poszedłem w obchód
      po pokojach UM i końcu się uzyskałem odpowiednią informację
      (panie, które tę informację przekazały, zajadały właśnie
      smakowicie białą kiełbasę z chlebkiem w swoim pokoju,
      ach jakie to apetyczne, nieprawdaż?...)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka