konsument4
04.06.06, 19:10
Fantastyczne popołudnie niedzielne w rodzinnym gronie. Może dobry obiad w
przytulnym lokalu ? Tak dla relaksu...No i zaczyna się... Poszliśmy ,
zamówiliśmy obiad (4 osoby i każdy co innego), przyjemnie. Czekaliśmy 45
minut i zostaliśmy obsłużeni (nie szkodzi ,że jako ostatni , wydawało
się ,że warto).Kelner przyniósł dania , wyglądały smakowicie. Ślinka
cieknie .Ale... tylko wyglądały , jedno z nas dostało zimne ziemniaczki
(smacznego , dobre mają chłodziarki). Po zwróceniu uwagi, kelner stanął jak
wryty. Zaproponował wymianę ziemniaków.Reszta rodzinki wcinała smakowite
jedzonko. A ja czekam. Po 10 minutach , dostałem gorące ziemniaki , ale
reszta potrawy wystygła (wątróbka z jabłkami i cebulką) , znowu wyszedłem na
gbura , bo oczywiście zwróciłem na to Panu uwagę. Łaskawie oznajmił mi ,że za
tą potrawę nie muszę płacić , po czym ją poprostu zabrał. Znowu czekam .
Pozostali zjedli. No i dostałem... rachunek. Niestety na obiad się nie
doczekałem. Właściciel nieosiągalny , nieobecny i nie wiadomo kiedy będzie.
Wyszedłem głodny , zdenerwowany i jak chcesz tak miło spędzić niedzielę to
wstąp do "Gospody Chłopskiej"- Batorego 5 Z.Góra (bez właściciela) :)