staefun
07.04.09, 22:38
Wydarzenia Zielonogórskie...
Dlaczego nie przypomina się, że ów budynek, o który była bijatyka nie był w
żadnym razie wzniesiony wysiłkiem, wyrzeczeniami i ofiarnością lokalnej
wspólnoty zielonogórskich katolików, tak rzekomo skrzywdzonych przez
komunistów, ale był to budynek zawłaszczony przedwojennym mieszkańcom miasta?
Dlaczego nie przypomina się, że ci okrutni antykatoliccy i bezbożni komuniści
zainstalowali w tym budynku nie delegaturę UB, ale orkiestrę symfoniczną
Filharmonii Zielonogórskiej, która do tego czasu nie mając gdzie się podziać
ćwiczyła i koncertowała w urągających godności człowieka i sztuki warunkach
(wystarczy odświeżyć treść niedawnych wspomnień na łamach prasy w związku z
jubileuszem instytucji?
Dlaczego nie przypomina się, że budynek ten przez lata służył Filharmonii
Zielonogórskiej - do dziś jedynej tego rodzaju instytucji w całym regionie,
niezależnie od reform administracyjnych - stanowiąc miejsce wielu znaczących
wydarzeń kulturalnych oraz, że jako m.in. sala kameralna, służy tej instytucji
z powodzeniem do dzisiaj?
Dlaczego nie przypomina się, że w ówczesnej sytuacji budynek ten stanowił dla
zielonogórskich filharmoników jedyny możliwy w mieście obiekt nadający się do
wykorzystania na cele orkiestry symfonicznej, podczas gdy dla kościoła
katolickiego byłby zaledwie jeszcze jedną wielgachną salką katechetyczną?
Dlaczego nie przypomina się, że kościół katolicki dysponował w tym czasie na
potrzeby kultu i indoktrynacji religijnej wszystkimi poniemieckimi świątyniami
w mieście - również tymi, które przed wojna należały do protestantów - i mógł
tam bez przeszkód uskuteczniać swa wzmiankowaną wyżej działalność?
Pytania te w szczególności kieruję do miejskich radnych PiS-u prowadzących
niekończącą się prowincjonalną krucjatę na rzecz tzw. Wydarzeń Zielonogórskich.