bobralus
27.01.10, 12:50
Ostatnio często mi się zdarza przy robieniu polewy czekoladowej do ciast (czekolada, trochę smietanki lub mleka, masło)lub deserów na bazie rozpuszczonej czekolady, że czekolada mi się "warzy", tzn. ścina się w zbitą masę, zawarty w niej lub w śmietanie tłuszcz zostaje całkowicie oddzielony, tworząc nieapetyczny brązowy płyn.
Zaczęłam śledzić etykiety i okazało się, że prawdziwym hitem stało się dodawanie do czekolady kakao o obniżonej zawartości tłuszczu i lecytyny sojowej, która ma chyba pełnić rolę emulgatora zamiast tłuszczu. Nie wiem, który z tych składników jest odpowiedzialny za to zjawisko, ale faktem jest, ze czekolady z tymi składnikami nawet dobrze same się rozpuszczają , ale po dodaniu czegokolwiek innego zachodzi nieodwracalny niczym (energiczne mieszanie, miksowanie, podgrzewanie) proces.
Spartaczone czekolady ma w większosci Wedel (Gorzka, Deserowa na pewno, Tatrzanska jest ok, nie wiem, czy sa jeszcze jakies inne bez nadzienia), Alpen Gold (na pewno Biała, zresztą białe większości firm), Wawel 90% (przeciez taka czekolada głownie nadaje się do dalszej obróbki - robienia ciast, polew itd.; malo kto ja schrupie "saute").
Normalne pozostały czekolady Lindta (ale niekoniecznie mam ochote wydawac 9zl na polewe do muffinow) i Milka (ale ta nie ma gorzkich).
Nie wiem, czy ktoś to jeszcze zauważył, ale polecam uważnie czytać etykiety, zeby nie zepsuć sobie całego deseru taka głupotą.