Dodaj do ulubionych

Do Camille...

IP: *.23.185.81.internet9tcollecte.9massy1-1-ro-bas-2.9tel.net 17.03.04, 00:18
Droga Camillko, przyjmij moje najlepsze zyczenia na nastepne
dziesieciolecia...
Prosze, napisz, jak odpoczniesz po swietowaniu, Twoje menu urodzinowe i,
moze, jakis ciekawy przepis?
Pozdrawiam wiosennie (dzis bylo 25°!), baw sie dobrze....krystyna.
Obserwuj wątek
    • kwieta4 Re: Do Camille... 17.03.04, 00:22
      wszystkiego najlepszego z BC:)).
    • Gość: Camille Re: Do Camille... IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 17.03.04, 02:38
      Jestem niesamowicie wzruszona! Bardzo dziekuje za pamiec...Niestety, swoje menu
      urodzinowe/czytaj: irlandzkie stew z jagnieciny, itd./ bede zmuszona przelozyc
      na weekend, bo maz kategorycznie zabronil mi jutro gotowac-podobno gdzies
      wychodzimy....Ale to jakas wielka tajemnica, nikt pary z ust nie chce puscic,
      bede wiec cierpliwie czekac. Zdam relacje niebawem!
      • hania55 Re: Do Camille... 17.03.04, 10:49
        Wszystkiego najlepszego :-)
      • brunosch Re: Do Camille... 17.03.04, 11:13
        Ukłony! Pozdrawiam, życząc wszelkich wspaniałości!
    • funana Re: Do Camille... 17.03.04, 09:03
      Jeśli można, to też się dołączam z Warszaqwy i z Krakowa zarazem!
      Szczęscia!
      funana
      • Gość: Camille Re: Do Camille... IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 18.03.04, 21:52
        Wszystkim jeszcze raz dziekuje i w skrocie opis wczorajszego dnia:
        O 7 rano w momencie gdy zadzwonil budzik, rzucili sie na mnie-corka z rozami i
        maz z aksamitnym pudeleczkiem w reku/nie, nie pustym...w koncu to
        byly "okragle" urodziny/. Po pierwszym szoku ochlonelam i zostalo mi
        powiedziane, ze o 18 wychodzimy do restauracji. Gdy bylismy w drzwiach
        wychodzac na kolacje, zadzwonil telefon i nasz sasiad/przyjaciel zaprosil na
        szybkiego drinka przed wyjsciem. Wchodzimy....a tam wszyscy nasi znajomi!
        Okazalo sie, ze maz i sasiedzi uknuli za moimi plecami party-niespodzianke.
        Pani domu-Wietnamka- sama przygotowala mase przeroznych cieplych i zimnych
        przystawek- nie wszystkie pamietam/a to dzieki jej mezowi ktory robil
        hektolitry mrozonej margarity, lal litry chardonnay ,a na koniec wyciagnal
        Bordeaux z 1982 roku/, ale sprobuje spisac co pamietam, bo zarcie zrobila
        swietne-
        wielka taca przeroznego sushi,
        talerz duzych krewetek z tajskim ostrym i cieplym sosem z orzeszkow ziemnych
        wietnamskie skrzydelka z kurczakow,
        spring rolls z kurczakiem i krewetkami,
        piersi z kaczki z chrupiaca skorka/pokroila je na malutkie kawaleczki i
        polozyla na slodko-ostrym sosie/,
        grilowane kawalki kielbasy poludniowo-afrykanskiej/?/,
        bruschetta z prosciutto, bazylia i pomidorami,
        etc.
        Na koniec byl tort- czekoladowe ciasto z czekoladowym musem, oblany czekolada.
        Zyc nie umierac........
        • Gość: Camille Re: Irlandzkie stew z jagnieciny IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 18.03.04, 22:23
          Polecam! Wlasnie skonczylam gotowac-co za kapitalny i unikalny smak, dzieki
          Guinnessowi oczywiscie....I latwe!
          Kawalek boczku pokroic w kostke, dobrze wysmazyc z niego tluszcz, skwarki
          przelozyc na talerzyk. Do tluszczu dodawac partiami pokrojona w kostke
          jagniecine/ok 1 kg, najlepiej z lopatki, posypana pieprzem i sola/ i podmazac
          do uzyskania zlotego koloru, wyciagnac na talerz. Dalej w tym tluszczu
          podsmazyc jedna pokrojona w kostke cebule/lub kilkanascie malych cebulek/ oraz
          biala czesc z 1 pora pokrojona w plasterki, 2 marchewki pokrojone w talarki i
          1/2 szklanki kaszy perlowej. Wszystkie te warzywa i kasze podsmazyc ok. 1
          minuty, nastepnie dodac podsmazone wczesniej mieso i boczek, wlac 2 szklanki
          piwa Guinness, 3 szklanki rosolu, 1 listek laurowy, kilka zmiazdzonych zabkow
          czosnku, 12 malutkich ziemniaczkow /lub wiekszych pokrojonych na cwiartki/,
          garsc posiekanego tymianku, sol, pieprz. Doprowadzic wszystko do wrzenia,
          przykryc i na malym ogniu gotowac 1.5 godziny.
          • Gość: krystyna_jl Re: Irlandzkie stew z jagnieciny IP: *.222.62.62.internet9tcollecte.9massy1-1-ro-bas-2.9tel.net 19.03.04, 00:08
            No to mialas piekne urodziny!...à propos, Camille, jak z Twoja dieta? :-)))
            juz skonczona (jezeli tak, to czy jestes zadowolona z wynikow?)?, czy to bylo
            tylko "zlamanie regulaminu"?...
            Przepis na stew wydrukowalam sobie, bo u na wszyscy lubia jagniecine. To jest
            dobre danie rowniez na Wielkanoc, choc u nas tradycyjnie "baranka
            wielkanocnego" spozywamy w postaci udzcca jagnieciego pieczonego.
            • Gość: Camille Re: Irlandzkie stew z jagnieciny IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 19.03.04, 01:34
              Tak, wczoraj to bylo tylko zlamanie regulaminu- w sumie od 1 lutego schudlam
              7kg. Moge wlasciwie skonczyc, ale poniewaz chleba itp. zupelnie mi nie
              brakuje/tak, do zycia bez weglowodanow mozna sie naprawde przyzwyczaic-wczoraj
              po raz pierwszy od 1.5 miesiaca zjadlam kawalek bruschetty i poza smakiem tego
              co bylo na wierzchu, sam chleb zadnego wrazenia na mnie nie zrobil/wiec
              postanowilam tak trzymac-nie tyle sie odchudzac co po prostu permanentnie
              wykluczyc pewne rzeczy z jadlospisu. Czasem oczywiscie zje sie kawalek czegos
              zakazanego, typu chleb czy ciastko, ale nie bedzie to regularnie.
              Teraz czekaja mnie Swieta Wielkanocne, a pozniej to juz tylko cudownosci kuchni
              w Polsce!
              To stew ktore dzisiaj zrobilam bylo takie fajne a jednoczesnie inne! Corka
              wsunela 2 talerze/mam nadzieje, ze alkohol wyparowal/. Ja tez generalnie pieke
              noge z jagniecia, czasem grilujemy jagniece kotlety-ale ten przepis daje jakies
              urozmaicenie dla miesa, ktore niestety, nie jest zbyt popularne.
        • kwieta4 Re: Do Camille... 19.03.04, 01:21
          gratuluje, Camille. wspaniale urodziny:)!! to jest moment, kiedy czlowiek
          zbiera owoce tego, ze jest otwarty na ludzi /w ogole/ a na inne kultury
          sczegolnie. na emigracji nie mozna inaczej, bo /chorobliwe/ izolowanie sie
          od 'obcych' bardzo zuboza zycie i prowadzi do wewnetrznej frustracji. ja tez
          mam wiele podobnych wspomnien i to mnie podtrzymuje na duchu kiedy podtruwa
          nostalgia, chcac zdominowac nieposkromiona u mnie ciekawosc swiata /szczegolnie
          od strony kuchni/.
          mocne korzenie kulturowe pieknie wzbogacaja kontakty - jak widac po wietnamskim
          przyjeciu, zrobionym, jak nie trudno sie domyslec, w odwecie za polska
          goscinnosc Camille. tak trzymac, krajanko:)!!!
          • Gość: Camille Re: Do Camille... IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 19.03.04, 01:43
            Oj, ja tej mojej wietnamskiej kolezanki /i nie tylko jej/nie
            oszczedzam.....Wsuwa u mnie rowno sledzie, kielbase, bigos, chyba nawet kiedys
            flaki probowala! Ale ja u niej tez jem rzeczy ktore niektorych na pewno by
            przerazily! Ale poniewaz tez jestem otwarta na wszelkie kulinaria, bardzo mnie
            takie znajomosci ciesza. W ten sposob poznalam kilka kuchni swiata, nie w
            restauracji ale wlasnie przez takich ludzi jak Ty, ja czy ona.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka