nobullshit
16.07.04, 22:11
Uwielbiam książki o jedzeniu - tzn. nie książki kucharskie,
zwykłe powieści, w krórych o jedzeniu jest mowa i/lub bohaterowie dużo
jedzą.
Oto garść cytatów z takiej książki.
"...jagnię i morele są jedną z owych kombinacji istniejących w związku,
który nie jest jedynie uzupełniający, lecz który zdaje się należeć do
wyższego rzędu nieuchronności - do smaku istniejącego w umyśle Boga.
Kombinacje te mają wartość logicznego odkrycia: bekon i jajka, ryż i sos
sojowy, białe trufle i makaron, stek z frytkami, truskawki i śmietana (...)
Dla zaangazowanego badacza zmysłów pierwsze doświadczenie z którąkolwiek z
powyższych kombinacji będzie wstrząsem podobnym do tego, który przezywa
astronom odkrywający nową gwiazdę".
"JEDNĄ Z PRZYJEMNOŚCI PODRÓŻOWANIA JEST ODKRYWANIE MIEJSC PRZYSZŁYCH
POSIŁKÓW".
"Nie jest przesadą twierdzenie, iż spokój i szczęście zaczynają się tam,
gdzie, geograficznie rzecz ujmując, w kuchni używa się czosnku".
"Nie istnieje lepszy sposób na fizyczne wręcz doświadczanie radości letnich
dni, niż zgromadzić sobie a to jakieś saucissons, a to znowu salade de
tomates, raitę z ogórków i plaster pissaladiere, kilka gotowanych jaj,
porcję ratatouille, lika oliwek, parę anchois, jeden lub dwa spośród
miejscowych gatunków serów, (...) wędzona rybę, prosciutto, marynowane
bakłażany, hummus (...) i takie pasztety, na jakie pozwalają oparte na
rozsadku doświadczenia z lokalnymi dostawcami, a wszystko to w towarzystwie
dobrego masła oraz dobrego pieczywa i najlepiej spłukane jakimś
bezpretensjonalnym miejscowym winem..."
Jeśli się Wam podobało, to polecam John Lanchester, "Cnym rozkoszom"
("Debt to Pleasure"), powieść kulinarno - kryminalna, wydał Rebis
w serii Salamandra, przekład znośny, ale jesli ktoś może, lepiej czytać
w oryginale.
A Wy znacie jakieś książki "o jedzeniu"? Oprócz tych prowansalskich
Mayle'a i toskańskich tej pani Amerykanki.
Z czytelniczym pozdrowieniem, nb