Dodaj do ulubionych

smak PRL-u!

30.08.04, 23:31
JA WSPOMINAM Z PRLU NAPUJ COS JAK ORANZADA O NAZWIE HERBAWIT NORMALNIE
PRZECUDO W SMAKU !!!!
NIZ O PODOBNYM SMAKU TERAZ NIE MA NA RYNKU :-(((((((
A WY CO WSPOMINACIE ???
Obserwuj wątek
    • hela1 Re: smak PRL-u! 30.08.04, 23:43
      Ze wstretem wspominam blok czekoladopodobny, tzw "przeglad tygodnia", i
      salcesony pelne szczeciny.
      Za to z rozrzewnieniem mysle o polo coctcie (jak sie to pisalo?), chocoaz miala
      w sobie tyle kwasu fosforowego, co srednio wydajny nawoz sztuczny.
      • giezik Re: smak PRL-u! 31.08.04, 08:55
        juz kiedys o tym pisalem.
        Moje dziecko niegdys w supermarkecie kupilo jakies tam gumy baolnowe.
        Gdy otworzyl opakowanie doszedl taki zapach, ze rozbudzil mi szyszynke podwzgorze i co tam jeszcze w głowie siedzi.
        Efekt byl taki ze MUSIALEM sprobowac, powrocic do smaków dziecinstwa.

        ............

        załowałem, chwile po tym. Okazalo sie o k r o p n e


        --
        "Nouvelle Cuisine, z grubsza tłumacząc oznacza: Nie moge uwierzyć, że zapłaciłem 96 dolarów i wciąż jestem głodny" Mike Kalin
        • winieta Re: smak PRL-u! 03.12.04, 10:24
          Jasne, że oranżada w proszku ! Kupowana w drodze ze szkoły, nasypana na brudną
          dłoń i zlizywana, zlizywana, zlizywana aż szum szedł nosem.Język potem
          jadowicie żółty lub czerwony. A cukierki (groszki) w takich zmyślnych
          pudełeczkach z przekręcanym wieczkiem - żeby dziurka trafiła na dziurkę - i
          wysypywało się te groszki wprost do buzi albo na podstawione dłonie kumpelek.
          Każdej po równo ! W zasadzie to nie były one BARDZO smaczne ale ten patent z
          pudełkiem !
    • brunosch Re: smak PRL-u! 31.08.04, 08:57
      Bo Wy wszyscy to straszne dzieciaki jesteście, latorośle co najwyżej lat
      osiemdziesiątych z ówczesnymi wynalazkami "produkt czekoladopodobny", i innymi
      tego typu.
      Chyba jedynie z Qubrakiem doceniamy smak lat '60 i '70 - nie było tak źle.
      Czekolada (dość rzadka w Delikatesach, ale jednak była) to był PRAWDZIWY Wedel -
      bez konserwantów, cuda-wianków etc. Podobnie było z wędlinami - nie lśniły
      tęczowym blaskiem fosforanów i można wspomnienia dość długo ciągnąć.
      Prymitywizm naszego przemysłu spożywczego dawał wówczas świetne efekty -
      smakowało jak miało smakować.
      Kłopoty z zaopatrzeniem były zawsze, mięso było "produktem strategii
      społecznej" (ładne, no nie?) ale dramatycznie puste półki to dopiero na koniec
      lat '70 i przez całe '80.
      I na marginesie: sntx, wyłącz capslock bo wygląda jakbyś krzyczał. :)
      --
      ser to nie jest filadelfijski szlifierz!
      • Gość: as Re: smak PRL-u! IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 31.08.04, 09:40
        Pamietam Pecki - male konserwy ze mielonej szynki. Kupowalam jedna po drodze
        ze szkoly i pol bochenka chleba. Zjadalam wszystko w ciagu 5 minut, po czym
        bylam znowu glodna. ;^) Ach, te nastoletnie apetyty! Pamietam strasznie to
        bylo drogie, ale rodzice dawali pieniadze bo ogolnie bylam niejadkiem i bali
        sie ze pojda za moj wyglad siedziec... ;^)

        I cukierki Kamyczki... Sa gdzies jeszcze?
        • brunosch Re: ten głos! tak! podpisuję oburącz! 31.08.04, 10:12
          Ale to było kunsztowne! Podobnie stawiano puszki i w sklepie zawsze ręce mi
          leciały, żeby wyjąć tę z dołu :))) Mama miała nieco kłopotu, żeby odwrócić
          moją uwagę.
          Rzecz nie do powtórzenia - zapach Delikatesów.
          Inne sklepy miały taki swojski smrodek, Delikatesy pachniały czekoladą, kawą,
          owocami, wędliną lepszych gatunków. Inny świat.
          ***
          Czy jesteś ten sam [sz] który nic nie chce pamiętać? ;)
          --
          ser to nie jest filadelfijski szlifierz!
      • quba Re: smak PRL-u! 08.09.04, 16:24
        brunosch napisał:

        > Bo Wy wszyscy to straszne dzieciaki jesteście, latorośle co najwyżej lat
        > osiemdziesiątych z ówczesnymi wynalazkami "produkt czekoladopodobny", i
        innymi
        > tego typu.
        > Chyba jedynie z Qubrakiem doceniamy smak lat '60 i '70 - nie było tak źle.
        > Czekolada (dość rzadka w Delikatesach, ale jednak była) to był PRAWDZIWY
        Wedel
        > -
        > bez konserwantów, cuda-wianków etc. Podobnie było z wędlinami - nie lśniły
        > tęczowym blaskiem fosforanów i można wspomnienia dość długo ciągnąć.
        > Prymitywizm naszego przemysłu spożywczego dawał wówczas świetne efekty -
        > smakowało jak miało smakować.
        > Kłopoty z zaopatrzeniem były zawsze, mięso było "produktem strategii
        > społecznej" (ładne, no nie?) ale dramatycznie puste półki to dopiero na
        koniec
        > lat '70 i przez całe '80.
        > I na marginesie: sntx, wyłącz capslock bo wygląda jakbyś krzyczał. :)

        no no ! ja tez pamietam smaki lat 60 i 70

        a czy pamietasz Brunoszku ovovitine?
        pozdrowka

        --
        Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że trzeba
        pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
        • Gość: sz piękne wspomnienia perelowskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 17:25
          gumy donaldy, saturatory, proszkowe oranżady, dania z przedszkola, prlowskie
          kurioza .. skasowalem sobie z pamięci już w późnym PRL .... w okresie buntu
          młodzieńczego i pierwszych dociekań gastronomicznych

          z PRLU wspominam:
          pajdę ze świeżym gesim smalcem u babci na wsi

          spacer wzdłuż wału ze szparagami
          i wykopywanie swieżych szparagów (takoż babcia i wuj)
          nie pozwali mnie ich wycinać bom był za mały na nożyk

          jak byłem starszy to:
          gęsi pieczone na obiady niedzielne od św. Marcina aż do wiosny
          i szynkę wedzoną, i kiełbasy i masło robione z musu, bo sklepach nic

    • krasnowo Re: smak PRL-u! 31.08.04, 10:50
      Ptyś, czekolada 22-gi lipca z ORZECHAMI - kupowana przy okazji corocznej wizyty
      w cyrku, pod koniec PRL-u lody z Zielonej Budki, która była wtedy malutkim
      okienkiem wmontowanym między jakieś sklepiki na pl.Unii, a lody były przeważnie
      w dwóch, trzech smakach - śmietankowe, truskawkowe, jagodowe i pyszne!
      --
      www.krasnowo.webpark.pl
      • hela1 Re: smak PRL-u! 31.08.04, 11:10
        Wode z saturatora z soczkiem nazywalismy gruzliczanka, moja mama na widok
        saturatora dostawala histerii. Ten stan nie opuscil jej do dzisiaj.
        Pamietam za Gierka czekolady Suchard, te nadziewane, pachnace, kuszace
        obietnica.
        Zbieralam jako dziecko w latach 70 opakowania po czekoladach, lezy gdzies
        jeszcze pewnie to moje archiwum...
        • alcoola Re: smak PRL-u! 31.08.04, 11:22
          Podobnie jak brunosch, wracam pamięcią do naprawdę smacznych - jeśli się je
          dostało - wędlin z tamtych czasów. Pamiętam jak mamie udało się dostać takie
          małe paróweczki, cienkie, nieduże, w prawdziwym flaku, a nie plastikowym
          kondomie... Smaku i zapachu tych parówek nigdy nie zapomnę....
          Pamiętam też takie zjawisko, że szynka raczej zdarzała się sucha i wiórowata
          niż ociekająca płynem, jak obecnie. Nie stosowano supernowoczesnej techniki
          nastrzykiwania wędlin, szynka wysychała w naturalny sposób....I wtedy się na to
          narzekało, a teraz zjadłabym takiej szynki...
        • Gość: Siostra Heli Re: smak PRL-u! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 20:27
          Zmartwie cie niestety, juz nie lezy, bo myszy sie dorwaly, i spalilismy w
          zeszlym roku. Ale to nie byly prawdziwe smaki PRL-u. Prawdziwe byly w czasach
          przedgierkowskich. Marchewka z groszkiem w przedszkolu z fura krochmalu, buraki
          tez utopione w krochmalu i kisiel z maki ziemniaczanej zabarwiony soczkiem. To
          wszystko pamietam z przedszkola. Pamietam tez, ze jak matka przychodzila po
          mnie o 16 do przedszkola, to po 3 godzinach lezakowania mialam wszystko w
          ustach. straszna trauma.
        • Gość: maryna Re: smak PRL-u! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 08:34
          Budka to stała w latach 50. na rogu Madalińskiego i Puławskiej. A na
          Puławskiej w pobliżu placu Unii był faktycznie niewielki sklepik. I wcale nie
          sprzedawano tam lodów tylko w trzech smakach. Były niezapomniane karmelowe
          (zwane tam creme brule)oraz ananasowe z kawałkami ananasa, co w latach 60. było
          prawie nie do pojęcia. Nigdy potem nie jadłam pyszniejszych
      • brunosch Re: smak PRL-u! 31.08.04, 12:12
        Nie były szkodliwe, jak ich było mniej niż 10 w kawałku.
        Powyżej 10 - groziło śmiertelnym zatruciem. Swoją drogą wyobrażasz sobie, że
        robisz rybę i zaczynasz od liczenia robali?
        --
        ser to nie jest filadelfijski szlifierz!
        • egipcjanka15 Re: smak PRL-u! 31.08.04, 12:52
          Ale nawet te kawalki ponizej dziesieciu sztuk robala nie byly szkodliwe, tylko
          pod warunkiem, ze ryba byla dokladnie ugotowana/upieczona; cokolwiek by to
          mialo znaczyc. No, na suszi sie w kazdym razie rybka nie nadawala ;-) nawet z
          jednym robalem.
    • funana smak PRL-u..?! 31.08.04, 13:03
      Pewnie ze pamiętam i oranżadę lizaną z dłoni, kukułki, dropsy, szprotki w
      oleju, oranżada w krachli.Ale jakos mi sie to natychmiast miesza ze
      wspomnieniami jak trudno było rodzicom-własnie za Gomułki, jak źle jedli-masło
      było tylko dla nas (dzieci).Moze i były delikatesy-dla nas tylko dla zapachu
      czekolady.Pamiętam szarzyzne i brzydote komuny, sklepy za firankami dla
      wybranych a potem puste haki, sól i ocet i niemiłosierne kolejki. Brrrrr nigdy
      więcej!!
      Dlatego moje prawdziwe wspomnienia z dzieciństwa to banany, które przesyłał z
      Brazylii mojej prababci brat, a ja, jej faworyta mogłam w tajemnicy przed
      rodzeństwem również ciotecznym najeśc sie do woli, kluska kręcona babci
      góralki, moskoliki, pstrągi złowione przez ojca w potoku gołymi rękami,
      kapelusze surojadek (regionalna nazwa nie-wiem-jakiego-grzyba)pieczona na
      blasze kuchni, pierogi ruskie, z jagodami (z resztek ciasta lepiliśmy potem
      ludziki). I lata 70.-wyjazdy ojca służbowe za granicę i przywożone stamtąd
      frykasy, nawet jeśli były w puszkach. Z wyjazdów do Warszawy przywoził nam
      świeże ananasy i pomarańcze. Mieszkaliśmy w Krakowie, he he...
      • pimienta Re: smak PRL-u..?! 31.08.04, 16:00
        A pamiętacie jogurt pomarańczowy? To z późnego PRL-u chyba. No i serki homo -
        były waniliowe i truskawkowe i naprawdę dobre. I takie ciasieczka, nazywały
        się "Babetki". Mama zalewała mi je mlekiem na śniadanie.
        Łączę się z fanami bloku czekoladowego i wody z sokiem z saturatora, czyli
        tzw. "gruźliczanki".
      • ela.tu-i-tam Krakow, banany (Re: smak PRL-u..?!) 31.08.04, 16:56
        Oj ten Krakow, miasto mego urodzenia, gdzie rodzice spedzili chyba z 5-6 lat
        (mama konczac studia zaczete przed wojna we Lwowie, matematyka, Banach i
        Steinhaus ja uczyli). Mieszkali na Filipa, mnie wozili w wozku po Plantach, i
        jedli czasem krakowskie napoleonki. Kiedy przeprowadzili sie do Warszawy, a
        ojciec jezdzil na delegacje do Krakowa, przywozil zawsze pudelko pelne
        napoleonek z letko rozowym kremem - to chyba jest najwspanialszy smak mojego
        malego dziecinstwa, magiczny smak z Krakowa, ktorego, niestety prawie nie znam.

        A jesli chodzi o banany to mam wspomnienie z absolutnie pierwszych widzianych w
        moim zyciu, w Warszawie. Zadnej reklamy nie bylo. Kupilam dwa banany, przyszlam
        do domu, i sie zastanawiam jak to sie je. Wzielam nozyk do obierania kartofli,
        i zaczelam cieniutko obierac skorke ... po ktorej warstwie dokopalam sie do
        banana. Opowiadam to czasem, i zawsze wydaje sie nieprawdopodobne. A jest
        absolutnie autentyczne.

        Funana, rozrzewnilas mnie - dzieki.

        --

        funana napisała:

        > Pewnie ze pamiętam i oranżadę lizaną z dłoni, kukułki, dropsy, szprotki w
        > oleju, oranżada w krachli.Ale jakos mi sie to natychmiast miesza ze
        > wspomnieniami jak trudno było rodzicom-własnie za Gomułki, jak źle jedli-
        masło
        > było tylko dla nas (dzieci).Moze i były delikatesy-dla nas tylko dla zapachu
        > czekolady.Pamiętam szarzyzne i brzydote komuny, sklepy za firankami dla
        > wybranych a potem puste haki, sól i ocet i niemiłosierne kolejki. Brrrrr
        nigdy
        > więcej!!
        > Dlatego moje prawdziwe wspomnienia z dzieciństwa to banany, które przesyłał z
        > Brazylii mojej prababci brat, a ja, jej faworyta mogłam w tajemnicy przed
        > rodzeństwem również ciotecznym najeśc sie do woli, kluska kręcona babci
        > góralki, moskoliki, pstrągi złowione przez ojca w potoku gołymi rękami,
        > kapelusze surojadek (regionalna nazwa nie-wiem-jakiego-grzyba)pieczona na
        > blasze kuchni, pierogi ruskie, z jagodami (z resztek ciasta lepiliśmy potem
        > ludziki). I lata 70.-wyjazdy ojca służbowe za granicę i przywożone stamtąd
        > frykasy, nawet jeśli były w puszkach. Z wyjazdów do Warszawy przywoził nam
        > świeże ananasy i pomarańcze. Mieszkaliśmy w Krakowie, he he...
        • funana Krakow, banany (Re: smak PRL-u..?!) 31.08.04, 18:46
          Eno było, było. A jak pojechałam na Zachód pierwszy raz, to pierwsze co
          kupiłam, to było 2 kilo bananów. Zjadłam za jednym "posiadem":-). Wiesz, tych
          napoleonek (co inni nazywają kremówki - np. w Kongresówce)to ja dawno w
          Krakowie nie widziałam. He,he to Twój ojciec jeździł w odwrotnym kierunku na
          delegacje.Pewnie jeszcze dowoził obwarzanki:-)
          • Gość: siostra Heli Krakow, banany (Re: smak PRL-u..?!) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 20:42
            Moja corka - dziecko stanu wojennego dorobila sie kilka lat pozniej brata,
            ktory, jako dziecko Czarnobyla byl karmiony Milupa z PEWEXU. Wiec corka owa (4
            lata) zobaczywszy na opakowaniu Milupy kisc bananow zapytala: Mamo, dlaczego te
            palce sa tak dziwnie wygiete? Mysle, ze jej smaki PRL-u to mleko niebieskie z
            maka. PRL ma cala game smakow. "Pomarancze" kubanskie, czule wspominany przez
            niektorych blok, ktory byl socjalistyczna odpowiedzia na chalwe(halwe?),
            kurczaki pachnace kurczakiem, kielbasa kminkowa, za ktora tesknie, choc
            wydawala mi sie kiedys poslednia wedlina, prawdziwa szynkowa, oranzada w
            proszku - zakazany owooc, polo-cocta, ktora wlasnie ktos nieudanie probuje
            wskrzesic i wstretna mizeria z ogorkow ze smietana.
    • emka_1 to nie smak 31.08.04, 21:02
      peerelu, ale podobno całkiem przedwojenny smak jak twierdził dziadek, choc za
      peerelu przyszło mi go próbować - rurki ze świeżo pieczonych wafli napełniane
      bitą smietaną w piekarni adamskiego na długiej w krakowie. wypiekanie wafli
      odbywało sie 'na oczach, zwijanie maszynką i szprycowanie smietaną też. piękny
      to był widok. piekarnia jest, sklepik też, choć zmienił właściciela, ale rurek
      już nie ma:(((
        • hela1 Re: to nie smak 31.08.04, 22:41
          A nie napisalas o bryzolu z k.

          Kiedy w 1985 odwiedzil mnie znajomy Norweg, pojechalysmy z nim, ja, Siostra
          Heli z postu powyzej i ow Bogu ducha winny mlodzieniec do Krakowa. Glod nas
          przypilil i poszlismy na obiad do calkiem przyzwoitej restauracji,
          chyba "Staropolskiej". A tam w menu tajemnicza pozycja: bryzol z k.
          Siostra sie uprzejmie pani kelnerki zapytala: "Przepraszam, co to jest ten
          bryzol z k.?" Kelnerka odrzekla obrazonym tonem "Jak to nie wie pani, z KONIA,
          prosze pani!". Owa kelnerka odmowila tez temu sploszonemu Norwegowi podania
          wody do obiadu, twierdzac z wyzszoscia "Prosze Pana, u nas gosciom wody sie nie
          podaje!".
          Konkludujac, jednym ze smaczkow PRL byly tez rozkapryszone kelnerki i
          sprzedawczynie.
          • Gość: siostra Heli Re: to nie smak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 22:51
            Kelnerki to byl extra smaczek. Pamietam, jak w nowootwartej restauracji hotelu
            Warszawa w katowicach zamowilismy wspomniany wczesniej bryzol z frytkami i
            kelnerka wysypala koledze wszystkie frytki na spodnie. Pozbierala je skrzetnie
            na jego talerz i dodala: nie szkodzi. A jak ja poprosil, zeby mu nie polewala
            tego sosem, to u polala i dodala, ze jest bardzo dobry.
            • Gość: sceptyczna karta dań w restauracjach IP: 213.17.230.* 01.09.04, 09:28
              Menu, to był osobny ekstra numer. Większość absolutna restauracji miała
              napisany byle jak na maszynie do pisania arkusik tzw. przebitkowy. Restauracje
              z górnej półki umieszczały "toto" w twardej okładce ze sznureczkiem w środku.
              Klient musiał sobie wywalczyć po wejściu do knajpy to menu i do tego był
              szczęśliwy jak jedna sztuka trafiła na stolik. Wszyscy usiłowali odszyfrować
              zamazane napisy. A na ścianie pamiętam w ramce gotowy napis w restauracji kat.I
              głoszący, że po skonsumowaniu ileś-tam-procent dania reklamacje nie będą
              przyjmowane. Wiadomo było, że chodzi o to, że jak kotlet był nieco "nieświeży",
              to można było danie zwrócić, ale możliwie całe...pyszności...
              A w restauracjach absolutnie najlepszych menu było pięknie wydrukowane... Tylko
              trzeba było wiedzieć, że danego dnia serwują tylko te potrawy, przy których
              była wypełniona cena:))))))))
              "...wspomnienia są zawsze bez wad..."
        • zosia9 Re: to nie smak 31.08.04, 22:41
          Pmiętam vibovit i visolvit kupowane w aptece i zlizywane prosto z ręki. Ale
          nigdy nie byłam wstanie przekonać się do czkolady Pani Twardowska, tego się nie
          dało zjeść. lepsze były tzw. achcyśki przywożone z DDR (kosztowaly 80 fenigów)
    • ziemiomorze Paaanska skooorka slodkaaaaa!.... 01.09.04, 00:33
      Oczywiscie, 'nie wolno mi bylo jesc tego swinstwa', wiec kiedy tylko mialam
      forse i udalo mi sie dopasc jakas ktoras z tych zawodzacych babc, to kupilam i
      zezarlam... smakowalo ochydnie, ale ja bylam wniebowzieta.

      Pamietam zapach paczek z Niemiec od wujka - pomarancze i wilgotna tektura. I
      smak amerykanskiej gumy cynamonowej ze zrzutow na plebanii.

      A w jakies wielki swieto w domu zawsze otwierana byla szynka konserwowa 'z
      puszki, na eksport', bo skoro na eksport to niby miala byc lepsza od
      sklepowej...ech. PRL-owska szynka... ech.
      z.
      --
      poluzuj tam, gdzie cie cisnie, hej
      • Gość: mnkra Re: smak PRL-u! IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.09.04, 19:12
        Tak, smak szynki tez go pamietam. W domu goscila razdko,przwaznie tylko na
        swieta i to nie zawsze bo nie mozna jej bylo kupic. Troche pozniej , pamietam
        wystana pzrez cala noc w kolejce gruba kielbasa opolska, lekko podsuszana. Byla
        taka w Krakowie. w innych rejonach Polski inaczej sie pewnie nazywala.
      • ziemiomorze Re: smak PRL-u! 01.09.04, 22:57
        Gość portalu: tunbergia@ napisał(a):

        > nigdy nie zapomne smaku PRL-owskiej szynki

        I ja! Jak sie udalo kupic taka 'bez teczy', to bylo cos - krucha i soczysta, a
        nie to gumowe rozowiutkie niewiadomoco...
        W niektorych sklepach sprzedaja cos o nazwie 'szynka piastowska' - niemozliwie
        droga (okolo 50-60 zeta/kg), i ma ona wiele wspolnego z szynka z epoki Gierka.
        z.
        --
        poluzuj tam, gdzie cie cisnie, hej
        • ela.tu-i-tam Re: smak PRL-u! 01.09.04, 23:36
          Ja tez tesknie za ta szynka od dlugich lat, ta we Francji nigdy mi nie
          smakowala.

          Z czasow studenckich pamietam smak goracych kielbasek z musztarda i z jedna
          kromka chleba sprzedawanych w malym kiosku na placu Zawiszy (w tamtych czasach
          to byl chyba jedyny kiosk z kielbaskami w calej Warszawie). A takze zapach
          barow mlecznych, na Swietokrzyskiej (juz nie istnieje) i na Nowym Swiecie
          (ostatni raz bylam w Familijnym rok temu sprawdzic czy leniwe sa nadal leniwe,
          ale polowa baru zostala sprzedana!). Chodzilismy cala grupa studentow do tych
          barow na jedno danie, przewaznie zupe lub pierogi.

          W latach 80tych, gdy Wy na kartki, to my tutaj na paczki do Polski. Na samo
          wspomnienie tych lat robi mi sie niedobrze.
    • Gość: mnkra Re: smak PRL-u! IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.09.04, 19:07
      Lizaki owocowe na drewnianym patyku. Biale lub lekko rozowe o ksztalcie palca
      wskazujacego.pyszne. W Tyliczu kolo Krynicy byla cukiernia gdzie je
      produkowano, jak bylam tam na wakacjach to sie zajadalam. Smak
      niepowtarzalny,pycha byly.
      Czekolada JAWA ,dostawalam ja jako dziecko kiedy pzryjezdzala ciocia z Krakowa.
      Ser zolty salami - okragly, oblany woskiem. Smak i twardosc tego sera tez
      pamietam do dzis.Obecnie salami to nie ten sam ile razy kupie zawsze ma inny
      smak.
      W latach 80tych pzresyt baraniny,w stolowkach w restauracjach mielone z
      baraniny,pierogi z miesem, zawsze w nich byla baranina , nawet placki po
      wegiersku w Balatonie na Grodzkiej byly z gulaszem baranim. Moze dlatego teraz
      nie zjem nic z baraniny a reszta czlonkow mojej rodziny ja lubi a ja nie
      przelkne.
      Lody Bambino na patyku? Biegalam po nie do budki przy Parku Krakowskim
      Maslo solone w bloku na wage
      Bulka wodna posmarowana marmolada /bez masla/ kupiona na duzej przerwie w
      sklepiku szkolnym prowadzonym pzrez uczniow ,czlonkow ,chyba spoldzielni
      uczniowskiej.Sprzedawalam w takim sklepiku w czwartej klasie,Te bulki
      uczniowie sami kupowali w sklepie i tez sami smarowali ta marmolada przed
      lekcjami. Boze, teraz sobie przypominam, jak sie je robilo,Nikt nie myslal o
      zadnym sanepidzie i salmonelli. A sklepik szkolny to byla dwurzwiowa szafa na
      korytarzu szkolnym i stolik jako lada. Na jednej polce byly zeszyty, i
      przybory szkolne, na drugiej slodycze, czyli cukierki owocowe z marmolada,
      lizaki na patyku,ciastka, na trzecej bulki z marmolada. wszystko w jednej
      szafie.Mozna bylo tez czasem kupic sztuczny miod.Byl on w kubku papierowym,Caly
      kubek razem z miodem nyl przeciety na 4 czesci i tak mozna bylo kupic za jakis
      grosiki i zjesc na przerwie.
    • dakusia Re: smak PRL-u! 01.09.04, 19:24
      slodycze :))

      michalki, maczki, kasztank,czekolada goplany ...
      lizak, koleczko a w srodku kwiatuszek..
      orenzada w torebkach :)))
      i smak parowek, nie ugotowanych, palaszowanych po wyjsciu z miesnego..
      wynagradzajacy dluuuuugie czekanie, zeby je zakupic ;-)

      ..hmm



      --
      la donna e mobile
    • dakusia Re: smak PRL-u! 01.09.04, 19:26
      ach i zapomnialam ...
      kogel mogel ... z dodatkiem kakao!!
      wafle przekladane maslem zmieszanym z kakao..

      jeju :D:D:D

      to byly czasy !!
      --
      la donna e mobile
    • malgorzatazet Re: smak PRL-u! 01.09.04, 22:59
      wspominam smak wedlowskiej nadziewanej czekolady z osiedlowego sklepiku,
      oranżady zagryzanej świeżą bułką na przerwie,kaszanki na wielkanoc,którą robił
      dziadek. Kluski lane mojej babci, kasza manna,wszystko gęste,słodkie. ale to
      smaki z dzieciństwa. wczesne 80te to ochydna wątrobianka bez kartek wystana w
      bufecie i smalec z przemycanych "ćwiartek"
    • Gość: Karolina Re: smak PRL-u! IP: *.kdpw.com.pl 02.09.04, 11:03
      A ja pamiętam oranżadę w torebkach, do których dostawało się słomkę. Przypomina
      mi się tez reklama PRUSAKOLEP, klej o nazwie "guma arabska". Jak się coś robiło
      z nim w szkole, to zawsze cały papier kolorowy był zabrudzony.
      Pamiętam też taką grubą czekoladę, ciężko było ją podzielić na równe cząstki.
    • Gość: zona Re: smak PRL-u! IP: 84.97.4.* 02.09.04, 15:11
      a buleczki z pieczarkami na Starowce i przy Sezamie w Warszawie ......
      super slodycze pod kosciolami u babc.......
      flaczki i pyzy na bazarze Rozyckiego .......
      mleko w proszku i maslo solone z darow z Kosciola.......

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka