Dodaj do ulubionych

Smakołyki z podróży

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 19:01
Było o okropnościach jedzonych w świecie, to może napiszcie jakie smakołyki
przywozicie z podróży. Ja Fourme d'Ambert (sory za ewent.błędy) i zakazany
pasztecik z gęsiego podrobu, z Francji. A wy?
Obserwuj wątek
    • Gość: Sqka Re: Smakołyki z podróży IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 19:21
      I jeszcze brązowy cukier dawno temu z Belgii, zjedliśmy cały z naleśnikami.
      Głupio mi trochę, bo sama sobie odpisuję..
      • Gość: krasnowo Re: Smakołyki z podróży IP: *.sejny.sdi.tpnet.pl 31.08.04, 19:32
        Właśnie byłam w Warszawie - też podróż - nie? przywiozłam: bryndzę, serki typy
        blue i kozie, sambal, olej sezamowy, NIEZMIELONĄ kawę, świeży imbir, parmezan,
        ricottę, zapas mąki bezglutenowej, tapiokę. Nie przywiozłam niestety tahiny i
        szeregu rzeczy kt. kupuję w Samirze, bo mają urlop i remont :o(
        • Gość: pianissima Re: Smakołyki z podróży IP: *.acn.waw.pl 06.09.04, 00:19
          O! A ja bylam w Sejnach :))))) i na Litwie. Przywiozlam troche typowych dla
          tamtych rejonow pychotek :)))
    • mysiulek08 Re: Smakołyki z podróży 31.08.04, 19:40
      Jak na razie nie mam ochoty ruszac sie z przecudnego zakatka swiata wiec nie
      tyle co zabiore ale czym sie zajadam:)
      ryby! uwielbiam a mam teraz bogactwo nieprzebrane, choc brak mi... sledzi:)
      Rybenki sa slusznych rozmiarow o roznorodnosci smakow od twardawej, slonej
      reinety po delikatnosc niemal smietankowa congrio dorado i negro. O lososiach
      wspominac nawet nie bede, na poludniu kraju smak niezapomniany, swiezego,
      marynowanego, wedzonego.Inne zyjatka morskie tez smaczniaste choc nieprzepadam,
      ale machas zapiekane pod parmezanem w sosiku z cytryny warte grzechu.
      Natomiast"trawa morska" coz zapach morza z nuta gnijacych wodorostow jest
      fantastyczny ale nie w jedzeniu:). Suszone mieso lamy tez ma swoich wielbicieli
      ale ja sie do nich nie zaliczam:)
      Owoce, od winogron po nisperos, papaye,tune,kaki,chirimoye, po melony, arbuzy
      wielkie jak mlynskie kolo i cala reszte nam znana:)
      Niestety sery sa tragiczne, choc zolte da sie zjesc:)
      Szafranu dorzucam gdzie sie da:)
      Napitki, hmmm, cola de mono nie umywa sie do naszego ajerkoniaku a pisco jesli
      nie jest zbyt slone da sie wypic:) Za to wodka z trzciny cukrowej bardzooooooo
      ciekawa:))) tyle, ze brazylijski rodowod. Wodka z winogron sluzy jako tutejszy
      spirytus o zabojczej mocy 50%:) ale wszystko jestem w stanie wybaczyc gdzyz
      wina sa najlepsze pod sloncem:)) i chyba wlasnie kilka butelek zatargalabym do
      kraju:))
    • hania55 Re: Smakołyki z podróży 31.08.04, 19:42
      Smakołyki najprzeróżniejsze: zawsze wina, oprócz tego rozmaite sery, typowe dla
      danego kraju / regionu wędliny, czasem ciekawe słodycze, przyprawy.
      • hela1 Re: Smakołyki z podróży 31.08.04, 22:31
        Zawsze przyprawy i sosy/mazidla, ktorymi moge umaic codzienne potrawy.
        Tego lata przywiozlam z Maroka kiszone cytryny (doskonale do mies), rozniste
        oliwki, mieszanke przypraw do mies zrobiona na targu przez pana, na miejscu.
        Wode rozana, zestaw kielbas, cukier o smaku kwiatu pomaranczy (wariacje na
        temat waniliowego), wina w roznych kolorach, kurkume, czerwony czosnek, herbate
        z werbeny, ciasteczka shebbakia maczane w miodzie, budyn karmelowy w proszku,
        harisse dla siostry i marmolade z pigwy.
        Oprocz tego mialam w plecaku alpejce dywan, a z soba pieciomiesieczna corke.
        Jak to wszystko przeczytalam to dochodze do wniosku, ze chyba mam niestety
        nawalone i jestem nieuleczalnie chora na kupowanie...
        • Gość: Cynamoon Re: Smakołyki z podróży IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 22:38
          Hi, hi, dla mnie jak dla Krasnowo podroz to Warszawa ;-)))
          Przywoze stamtad czarne zelki lukrecjowe i cynamonowe gumy do zucia ;-)

          Oraz razowy makaron kolanka gotujacy sie w 2.5 minuty, bo u mnie w miescie
          takiego nie ma :-)

          • Gość: krasnowo Re: Smakołyki z podróży IP: *.sejny.sdi.tpnet.pl 31.08.04, 23:22
            a ja w cynamonową gumę do żucia zaopatruję się na Allegro - to chyba jedyna
            rzecz, której nie przywożę z Warszawy :o)
        • Gość: jo.hanna Re: Smakołyki z podróży IP: *.kabel.telenet.be 31.08.04, 22:42
          na ogol targam to, czego nie ma znalezc w naszych sklepach, przywoze tez wina
          specyficzne dla regionu. Z Californii targalam wiec suszone ancho chilies, make
          i kukurydze na tamales. Z Wloch jechalam ze skrzynkami wina Sangrantino i
          Rubesco. Z Polski worze grzyby suszone, kasze, chleb i kielbase wiejska....
        • Gość: Camille Re: Smakołyki z podróży IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 31.08.04, 22:52
          Z malym dzieckiem wprawdzie nie jezdze...ale zawsze mam przy sobie pusta
          walizke na ewentualne zakupy. Moj maz juz sie z tym pogodzil, chociaz mu pare
          lat zeszlo. ZAWSZE musze nakupic lokalnych specjalow- a ze co roku jezdzimy do
          innego kraju, to i co innego przywoze.
          • Gość: Camille Re: zapomnialam.... IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 31.08.04, 23:13
            napisac, jak to kilka lat temu nawiozlam blota z morza Martwego, wsadzilam
            mamie do lodowki i nieuswiadomieni czlonkowie rodziny kilka razy nawet
            sprobowali! Nie wiem czy smaczne, sadzac po tym, ze mi sie odgrazali, to chyba
            nie. Ale ja za to wypieknialam!/po maseczkach z tegoz blota oczywiscie/.
            • emka_1 Re: zapomnialam.... 01.09.04, 00:40
              nie jest smaczne, ale smak skutecznie budzi:( raz przez pomyłkę usiłowałam umyć
              zęby maseczką z błota z morza martwego:(
    • ampolion Re: Smakołyki z podróży 31.08.04, 23:32
      Nic, bo do Stanów żadnej żywności przywozić nie wolno. Raz miałem czekoladki w
      walizce i taki uroczy psiaczek przysiadł się koło mnie. "A co pan tutaj ma
      jadalnego?" "Czekoladki". "Prosze powiadomić celnika". Ale przepuścili.
      Kiełbasę by wyrzucili.
      • Gość: Sqka Ależ cudowności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 00:36
        Pięknie, jeszcze, jeszcze. Aż mnie zazdrość chwyciła, ale puściała zaraz, bo na
        łikend jade do Mamusi do wsi. A wtedy to nawioze, że hoho!
      • abere8 A mnie sie udalo :-) 01.09.04, 05:09
        ampolion napisał:

        > Nic, bo do Stanów żadnej żywności przywozić nie wolno. Raz miałem czekoladki
        w
        > walizce i taki uroczy psiaczek przysiadł się koło mnie. "A co pan tutaj ma
        > jadalnego?" "Czekoladki". "Prosze powiadomić celnika". Ale przepuścili.
        > Kiełbasę by wyrzucili.

        Zawsze truchlalam, jak mi przeswietlali walizke, ale za kazdym razem sie udalo -
        czasami czekoladki, a dwa razy nawet grzybki marynowane domowej (!) roboty.
        Moze na lotnisku w Bostonie az tak nie zwracaja na to uwagi? :-)
        • ela.tu-i-tam Re: A mnie sie udalo :-) 01.09.04, 09:08
          abere8 napisała:

          > Zawsze truchlalam, jak mi przeswietlali walizke, ale za kazdym razem sie
          udalo
          > -
          > czasami czekoladki, a dwa razy nawet grzybki marynowane domowej (!) roboty.
          > Moze na lotnisku w Bostonie az tak nie zwracaja na to uwagi? :-)
          >

          Czekoladki mozna oficjalnie wwozic do Stanow.

          Moja corka ktora mieszka w Bostonie szmugluje ser francuski z
          niepasteryzowanego mleka (jak prawdopodobnie prawie wszyscy Francuzi, bo
          inaczej nie ma jak; najwieksza atrakcja uroczystego przyjecia w ambasadzie
          francuskiej na 14-go lipca sa niepasteryzowane sery ktore jezdza waliza
          dyplomatyczna).

          Jeden z moich francuskich znajomych wpadl kiedys - konfliskata plus
          US$200 kary.

          Ale to nic w porownaniu z wjazdem do Australi. Jeden z moich kolegow z Irlandii
          wzial ze soba z samolotu dwie pomarancze. Na granicy potraktowali go jak
          przestepce najwyzszej kategorii, zabrali na policje, i dali mu do wyboru mandat
          5000 dolarow australijskich lub proces. Moj kolega powiedzial "proces" (bo w
          naszej starej Europie, na przyklad Irlandii, to na proces sie szeka lata, i
          moze sie umozyc), wtedy mu odpowiedzieli ze proces tego samego dnia za pare
          godzin. Wiec zaplacil (dolar australijski to kolo polowy amerykanskiego).
          • mysiulek08 Re: A mnie sie udalo :-) 03.09.04, 18:17
            Do Chile tez nic zywnosciowego nie wwieziesz. Ale jak przystalo na Polusa
            przemycilam w walizce i bialy ser i grzybki suszone:) Niestey w czsie wojazy
            samochodowych juz nie bylo tak latwo, kipisz sluzby sanitarne robily totalny i
            nic sie ostawalo.
          • Gość: as Re: A mnie sie udalo :-) IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 05.09.04, 09:27
            Ponizej tekst ze strony US Dept. of Agriculture, w ktorym o tym czego nie wolno
            przywozic z jedzenia. Wspominaja o zakazie wwozu produktow miesnych (swiezych,
            suszonych, puszkowanych) i produktow zawierajacych mieso. Jednoczesnie
            stwierdzaja, ze sery (konserwowane, wedzone, marynowane, itp - a wiec bialy ser
            nie!) sa jak najbardziej dozwolone. Jak rowniez dozwolone jest pieczywo:

            What about taking food with me to the U.S.?
            U.S. Department of Agriculture regulations prohibit tourists from bringing
            fresh, dried, and canned meats and meat products from most foreign countries.
            If any meat is used in preparing a product, it is prohibited. Bakery items and
            all cured cheeses are admissible. Imported foods are also subject to
            requirements of the Food and Drug Administration and may be seized upon
            inspection if, in the opinion of the FDA, they pose any health risk of any kind.



            Produkty generalnie dozwolone (z tej samej strony):

            (This list covers products from all areas Except Canada, Mexico, Hawaii, Puerto
            Rico, and the U.S. Virgin Islands.)

            Bamboo, dried poles only
            Beads made of seeds (but not jequirity beans)
            Breads, cakes, cookies, and other bakery goods
            Candies
            Cheeses, fully cured (but not cottage cheeses)
            Coconuts, (but husks or milk must be recoverd)
            Coffee, roasted beans only
            Dried foods, including polished rice, beans, and tea Fish
            Flower bulbs (but not crocosomia, gladiolus, and watsonia bulbs from Africa,
            Argentina, Brazil, France, Italy, Malta, Mauritius, Portugal, or Uruguay)
            Flowers, most fresh or dried kinds (but not whith root) except eucalyptus
            Fruits, canned or dried products only
            Herbarium plants (but not witchweed)
            Herbs, dried, for medicinal use
            Seaweed
            Nuts (but not chestnuts or acorns or nuts with other husks)
            Sauces, canned or processed
            Seed (Seeds of flowers and vegetables are generally enterable, Seeds of woody
            trees and shrubs require a nursery stock permit from PPQ.)
            Shamrocks, without roots or soil
            Soup or soup mixes,(but not those containing meat)
            Spices, dried (but not curry leaves)
            Straw animals, hats, baskets, and other souveniers (but not items stuffed with
            straw)
            Vegetables, canned or processed

            Czyli szmuglowac nie trzeba! Za to grzybki marynowane czy suszone, oscypek,
            chleb itp. nalezy spokojnie zadeklarowac. Co tez zawsze czynie powodujac
            zgroze wszystkich sasiadow w samolocie. Potem im szczeka opada jak sie
            okazuje, ze nie mam zadnych problemow z celnikami. W taki sam sposob
            przewozilam pol bagazu podrecznego serow z Francji. Niektore byly tak
            smierdzace, ze bagaz umiescilam 3 rzedy naprzod (jakby co to niech mysla ze to
            nie ja). Zaperfumowalam cala kabine. Ale podrozni patrzyli krzywo na tego 3
            rzedy z przodu ;^). Celnik tylko zapytal, "a kto to swinstwo bedzie jadl?"
    • Gość: eve Re: Smakołyki z podróży IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.09.04, 02:20
      Przewaznie z Anglii. Przywoze 3 rzeczy. Obowiazkowo marmite, herbare i cerial
      (platki sniadaniowe).
      Pozdrawiam :-)
    • Gość: marghe_72 Re: Smakołyki z podróży IP: *.acn.waw.pl 01.09.04, 09:15
      Onegdaj wszystko co sie dało - od pomidorów w puszce, prezez tunczyka aż po
      makaron. Teraz dzieki Bogu wiekszosc tych rzeczy dostepna jest w PL.
      Co woże? Co sie da :)
      sery, oliwy, octy.. i wszelakie smarowidła do grzanek itp, wino, dobre
      alkohole (grappę jagodową, likier poziomkowy, wino Fragolino - z lekkim
      posmakiem truskawek, Bellini, Prosecco..)
      I przyznam sie (Linn, nie czytaj :) że przywoze sporo "śmiecia puszkowego" -
      w postaci miesa w galaretce, pasty tunczykowej..
      Jesli tylko mam miejsce w bagazu wrzucam tam.. majonez :)
      • Gość: Nobullshit Re: Smakołyki z podróży IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 03.09.04, 17:23
        Ja właśnie wróciłam (z Belgii), więc wystarczy spojrzeć na sajgon
        na podlodze powstały po wybebeseniu walizki:
        piwa: Chimay 3 rodzaje, Westmalle Tripel, Duval, Orval (mój ukochany)
        piniole ilość hurtowa (mimo forumowych rad nie mogłam upolować w domu)
        mus z kaczki
        miód tymiankowy
        Pineau de Charentes

        Wyłączam się, żeby zrobić z tym porządek - w przerwach czytania
        zaległych 7 stron forum :)))
        • coralin Re: Smakołyki z podróży 03.09.04, 17:30
          Najczęściej regionalne przysmaki, zawsze wina, przyprawy. W tym roku z Toskanii
          naprzywoziłam win, oliwy, octu balsamicznego, serów.
    • Gość: sz ach ci importerzy i handlowcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 17:35
      ach ci importerzy i handlowcy
      to głupki jakieś
      sprowadzają baadziewo
      nie wiedzą na czym zarobić
      (człowiek potem tacha te walizy pełne pierduł do żarcia)

      a najgorsi importerzy win i alkoholi
      to juz debile zupełne
      • mysiulek08 Re: ach ci importerzy i handlowcy 03.09.04, 18:10
        ach, nie widze problemu by to naprawic:) Lista artykulow gotowa;)
        • Gość: birke do mysiulek08 IP: 217.78.10.* 03.09.04, 18:41
          ech, mysiulek, ale ci zazdroszcze tej patagonii:)poogladalismy sobie z moim
          mezczyzna wlasnie twoje zdjecia i juz juz opuszczamy zieolna wyspe i
          jedziemy...ale nagle: i co, znow bedziemy musieli tam wszystkie sprzety kuchenne
          kompletowac???;)
          no i na razie marzymy
          pozdr
          • mharrison Re: do mysiulek08 03.09.04, 20:02
            To ja chyba miałam szczęście, gdyż udało mi się wwieźć do Stanów słusznych
            rozmiarów walizeczkę wypełnioną kiełbasą krakowską, pasztetami podlaskimi, 6
            słoikami miodu od sąsiada i dopchana Wedlem.

            Z Anglii przywożę cukier trzcinowy, HP sos, marmoladę pomarańczową, herbatniki
            maślane i z imbirem, crumpets i treacle tart.
            Z krajów południowych oliwki, oliwę, suszone pomidory.
            Z Sycylii miody smakowe z dodatkiem, pomarańczy, truskawek, ochechów i czego
            tylko dusza zapragnie.

            Pozdrawiam
    • yonk Re: Smakołyki z podróży 05.09.04, 08:47
      a ja przywiozłam z Ukrainy białe piwo [niefiltrowane] i prawdziwa, dziabaną
      tasakiem na bazarze chałwę!! to podstawa :) no i jeszcze butelkowany kwas
      chlebowy <mniam>
      • chatka_ Re: Smakołyki z podróży 05.09.04, 10:03
        Z targowisk wschodnich i zachodnich przywoze lokalne herbaty, kawy i przyprawy,
        z Anglii pikle Pataka, Branston Pickle, marmolade (oczywiscie, ze pomaranczowa
        bo z definicji tylko taka moze byc), czekolade pomaranczowa i winko imbirowe
        Stone's.
    • cuchara Re: Smakołyki z podróży 05.09.04, 11:38
      zawsze z Hiszpanii przywożę: dżemy z fig i arbuza, kiełbaskę chorizo, jamon
      serrano, queso de Burgos no i wino i oliwę, pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka