bene_gesserit
19.12.16, 15:50
Oglądam na BBC jednym okiem Nigellę, która robi imo dość paskudny makaron z kalmarami i słyszę, że lektor uparcie tytułuje kalmara 'ośmiornicą'. Że przepis na ośmiornicę z makaronem, że ośmiornicy nie kroimy, tylko odkrawamy macki, że smażymy ośmiornicę... A Nigella - 'squid', lektor - 'ośmiornica'.
Kto temu biedakowi ukradł słowniki on-line? Kto go zatrudnił, ktoś redagował ten tekst? Kto mu zapłacił tak mało, że nie chciało mu się sprawdzić, co oznacza kluczowe w recepturze słowo? Co to w ogóle ma być, się pytam?
Nie mówię juz o kwiatkach typu 'wrzucamy cośtam' (autorka programu nienaganną i wyraźną angielszczyzną zawiadamiała, że dodaje do potrawy asafoetida, tłumacz natomiast miał wywalone) i innych podobnych, nagminnego (od lat kilkunastu!) tłumaczeniu kuminu jako kminek (według oglądających programy kulinarne Polaków jest to pewnie kluczowa przyprawa kuchni indyjskiej). Z innych kwiatków z programów kulinarnych:
'cream', nawet jeśli z kontekstu jasno wynika, że chodzi o śmietankę (dodawaną np do zupy sour cream) tłumaczy się jako 'krem'.
'icing' pewien kreatywny specjalista przetłumaczył jako 'ośnieżanie'. Tortu ośnieżanie? Obladzanie chyba.
'sour cherries' to, rzecz jasna, 'kwaśne czereśnie'
Itd itd.