Dodaj do ulubionych

Fatalne tłumaczenia w telewizji

19.12.16, 15:50
Oglądam na BBC jednym okiem Nigellę, która robi imo dość paskudny makaron z kalmarami i słyszę, że lektor uparcie tytułuje kalmara 'ośmiornicą'. Że przepis na ośmiornicę z makaronem, że ośmiornicy nie kroimy, tylko odkrawamy macki, że smażymy ośmiornicę... A Nigella - 'squid', lektor - 'ośmiornica'.

Kto temu biedakowi ukradł słowniki on-line? Kto go zatrudnił, ktoś redagował ten tekst? Kto mu zapłacił tak mało, że nie chciało mu się sprawdzić, co oznacza kluczowe w recepturze słowo? Co to w ogóle ma być, się pytam?

Nie mówię juz o kwiatkach typu 'wrzucamy cośtam' (autorka programu nienaganną i wyraźną angielszczyzną zawiadamiała, że dodaje do potrawy asafoetida, tłumacz natomiast miał wywalone) i innych podobnych, nagminnego (od lat kilkunastu!) tłumaczeniu kuminu jako kminek (według oglądających programy kulinarne Polaków jest to pewnie kluczowa przyprawa kuchni indyjskiej). Z innych kwiatków z programów kulinarnych:
'cream', nawet jeśli z kontekstu jasno wynika, że chodzi o śmietankę (dodawaną np do zupy sour cream) tłumaczy się jako 'krem'.
'icing' pewien kreatywny specjalista przetłumaczył jako 'ośnieżanie'. Tortu ośnieżanie? Obladzanie chyba.
'sour cherries' to, rzecz jasna, 'kwaśne czereśnie'

Itd itd.
Obserwuj wątek
    • bobralus Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 19.12.16, 15:58
      Uwielbiam takie bezmyślne kalki 😂😂😂Tak na szybko, z subtelniejszych: Chop this really finely - Chcemy to zrobić naprawdę dobrze. Z mocniejszych: pan proponuje tacę z wieners (parówki, chyba w kocyku), co przetłumaczono jako "Smaczych siusiaków" 😳😳😳
      • bene_gesserit Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 19.12.16, 19:35
        Siusiaków? Nie wierzę o_O
        • bobralus Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 19.12.16, 22:00
          Tłumaczenie z serialu młodzieżowego BH90210, przeczytane beznamiętnym głosem przez lektora... Nie kłamie, choć bym chciała!
          • autumna Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 09:53
            bobralus napisała:

            > Tłumaczenie z serialu młodzieżowego BH90210, przeczytane beznamiętnym głosem pr
            > zez lektora... Nie kłamie, choć bym chciała!

            To akurat prawdopodobnie nie była niekompetencja tłumacza, tylko chęć uraczenia widza ekstraordynaryjnym dowcipem. Jak tu:
            film.onet.pl/wiadomosci/batman-v-superman-wpadka-w-polskim-dubbingu-to-moja-stara/e2zxtd
    • Gość: miki202 Fois grę usmażyła... IP: *.dynamic.chello.pl 19.12.16, 16:32
      Ha, ha, na wołowej skórze by się nie spisało. Jaka szkoda, że sobie nie zapisywałam najpiękniejszych kwiatków. A z innej beczki. Wczoraj w Ugotowanych jedna z pań cudnie odmieniała fois gras. Usmażyłam fois grę, grzankę podaje z fois grą, fois gry, fois grami itede. Nawiasem mówić była tam pani, która oświadczyła: nie znoszę owoców morza. Nigdy ich nie jadłam.
      • mim_maior Re: Fois grę usmażyła... 19.12.16, 18:25
        Bo to już od dawna (w kategoriach internetowych) jest "ta fłagra" z akcentem na pierwszą sylabę. Może się przyjmie? :-)
      • liisa.valo Re: Fois grę usmażyła... 19.12.16, 20:40
        W Ugotowanych kiedyś pani tłumaczyła z pełną powagą, że na deser zrobiła Smerfido, czyli taki deser podobny do lodów.
    • krysia20000 Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 19.12.16, 18:01
      Ale co chcesz, skoro dla byłego premiera lobster to taki duży rak?

      Przypomniał mi się ojciec, który swego czasu domowymi sposobami tłumaczył programy komputerowe i komunikat 'Resume' radośnie przełożył na 'Rozumię'
      • mim_maior Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 19.12.16, 18:26
        I właściwie miał rację. Przynajmniej niekiedy :-D
    • damdalen Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 19.12.16, 19:05
      Tak to jest jak za tłumaczenia kulinariów biorą się osoby, które nie gotują wcale.
      Spotkałam się ostatnio z rukwią wodną przetłumaczoną na rzeżuchę.
      Jednak mam wrażenie, że jest coraz lepiej, przynajmniej w przypadku książek.
      • bene_gesserit Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 19.12.16, 19:26
        Bez wątpienia, nawet nieszczęsny cumin jest czasem kminem rzymskim. Ale nadal pojawiają się takie idiotyzmy, jak ten z 'ośmiornicą': wystarczyłoby parusekundowe przeszukanie słownika on-line i sprawa byłaby prosta. A komuś się po prostu nie chciało. Innym nie chciało się - albo nikt im nie płaci, albo płaci grosze - sprawdzić. Instytucja kulturowa, telewizja z tradycjami i ambicjami i kupa. BBC Lifestyle - będę mieć ich na oku [poprawiam stetsona i odchodzę w siną dal].
        • janek53 Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 09:55
          " .. wystarczyłoby parusekundowe przeszukanie słownika on-line i sprawa byłaby prosta."

          Oto przyklad tej "prostoty" (tlumacz hiszpanski -> polski zwany Google):
          Hiszpanski: Amenizar carne con un toque de gracia o picardía.
          Polski: Ożyw mięso z odrobiną łaski i zabawy.
          I wszystko jasne. ;-)
          J53.
          • bobralus Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 11:20
            Wtedy sie szuka dalej, są słowniki pokazujące użycie sformułowania w zdaniu, można zadzwonić do znajomego, przeszukać słowniki idiomów, sprawdzić termin w grafikach. O zawiłościach tłumaczeń można rozmawiać godzinami i jak w każdym zawodzie są wybitni znawcy z talentem i osoby, ktore powinny ograniczyć swoją działalność, co nie znaczy, ze nie mogą swojej działki wykonywać fachowo. Mój ojciec, który dostawał nagrody za swoją prace, tłumaczył na polski publikacje naukowe, atlasy, literaturę, nigdy nie podjął sie tłumaczenia NA angielski, bo uważał, ze nie ma takiej fluencji językowej. My mówimy tu o programach mówionych prosta angielszczyzna, gdzie dodatkowo widać, co ktoś robi na wizji, a nie ma sprawdzenia naprawdę podstawowych terminów jak "pokroić drobno", "kumin" czy "parówka" tylko podążanie za własnymi skrótami myślowymi, nawet jeśli są one ewidentne nielogiczne. Mnie denerwuje tez częste pomijanie żartów, anegdot, ironicznych uwag prowadzących, tylko przekazywanie suchej instrukcji, jak cos wykonać. A tłumacza Google nigdy nie korzystam i mysle, ze nikt tutaj nie sugeruje, ze to prymitywne narzędzie wystarczy do tłumaczenia. Dobry tłumacz wie, gdzie szukać i jak - tak samo jak prawnik, który nie zna na pamięć wszystkich przepisie, ale umie sie wśród nich poruszać i ze sobą wzajemnie powiązać. Natomiast Google translator jest jak wpisywanie przez owego prawnika w wyszukiwarkę frazy "jak nie trafić do więzienia"...
            • janek53 Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 12:23
              Calkowita zgoda tyle, ze ... tlumaczenia kuchenne to praca NIE dla tlumacza cale dla kucharza/kucharki. Mieszajac lyzka w garnku i na vizji .. jest czas na konsultacje ze znajomymi, tlumaczami przysieglymi?, czy po prostu ... nalezy sprawnie opowiadac co i jak sie robi w innym jezyku. TO JEST SZTUKA. Sa duzo latwiejsze tlumaczenia techniczne i podobne.

              Przeciez Pani Bene powiedziala: " .. wystarczyłoby parusekundowe przeszukanie słownika on-line i sprawa byłaby prosta." :-)

              J53.
              • Gość: x to te programy kulinarne są robione IP: *.hsi06.unitymediagroup.de 20.12.16, 12:41
                na żywo?
                Wow, nigdy bym nie pomyślał, że np. świna się upiecze w pół godziny ;)
                • krysia20000 Re: to te programy kulinarne są robione 20.12.16, 13:01
                  Co Ty wiesz o magii TV? Adama Słodowego nie pamiętasz, jak wskaźniczkiem pokazywał rozłożone na blacie elementy pierwsze, po czym fiku-miku! i wyciągał spod stołu zmontowanego smartfona, z uczepionym do niego małym Chińczykiem dokręcającym ostatnią śrubkę?
                • janek53 Re: to te programy kulinarne są robione 20.12.16, 13:06
                  Zgoda .. podczas pieczenia, nie komentuje sie nic oprócz jakichs kulinarnych ciekawostek, sposobów, humoru i innych. To tez wyzsza szkola jezykowa.
                  Dodam tez: sa rózne "swinie". Niektóre sa prawie "gotowe" ... kwestia ceremonii.
                  Przyklad z Segowii (Restauracia Mesón de Cándido) tuz obok rzymskiego akweduktu:

                  www.youtube.com/watch?v=H6pez0RbGMw
                  www.mesondecandido.es/
              • aqua48 Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 15:36
                janek53 napisał:

                > Calkowita zgoda tyle, ze ... tlumaczenia kuchenne to praca NIE dla tlumacza cal
                > e dla kucharza/kucharki. Mieszajac lyzka w garnku i na vizji .. jest czas na ko
                > nsultacje ze znajomymi, tlumaczami przysieglymi?, czy po prostu ... nalezy spra
                > wnie opowiadac co i jak sie robi w innym jezyku.

                Hm, TŁUMACZ nie miesza łyżką w garnku, tylko tłumaczy wypowiedzi tego kto miesza. I owszem, tłumacz powinien mieć czas na sprawdzenie słownika czy konsultację. Gotować natomiast wcale nie musi. Tak samo jak tłumacz tekstów technicznych wcale nie musi być po politechnice, choć przyznaję, że to pomaga. Ale sprawny filolog sobie poradzi. A jeśli nie czuje sie w jakimś zakresie tłumaczeń dobry to po prostu się za nie nie zabiera. W każdym biurze tłumacze dzielą się na takich którzy działają w jedna stronę, w obie strony, albo mają jakiś określony zakres tematyczny. Zapewniam natomiast, że żaden szanujący się tłumacz z tłumacza google raczej nie korzysta :)
                • mim_maior Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 15:47
                  Ha, ha, praca dla kucharza to gotowanie, a tłumaczeniem niech się tłumacz zajmuje. I niech obaj robią swoje dobrze.
                • janek53 Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 16:19
                  "...tylko tłumaczy wypowiedzi tego kto miesza."

                  Tzw. jedna wielka bzdura.

                  Zapraszam tego "tlumacza" na nastepujace sesje do tlumaczenia online: operacja na otwartym sercu, po paru godzinach na sesje optyki zintegrowanej, potem jak przygotowac bigos, potem, calke trzeciego rzedu po powierzchni, matryc XxY, drugiej pochodnej, potem o modelach fal morskich wg. konfiguracji dna, potem ................. Google.
                  Juz nie mówie o jajkach smazonych, jajkach w koszulkach, jajkach faszerowanych, jajkach na miekko, jajkach .... innych.

                  J53.
                  • mim_maior Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 16:31
                    Niewiele wiesz o pracy tłumacza, prawda? Nigdy nie jest tak, że każdy tłumaczy z doskoku rozmaite rzeczy z różnych dziedzin. Ludzie mają specjalizacje, a do tłumaczenia ustnego też się trzeba przygotować. Bez przygotowania tłumaczą tylko dyletanci albo tacy, którym BARDZO dobrze zapłacono a przypadek jest nagły. Choć i wtedy nie każdy tłumacz się zdecyduje, jeśli nie chodzi o ludzkie życie lub uratowanie Ziemi przed inwazją obcych.
                  • aqua48 Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 17:31
                    janek53 napisał:

                    > Tzw. jedna wielka bzdura.
                    >
                    > Zapraszam tego "tlumacza" na nastepujace sesje do tlumaczenia online: operacja
                    > na otwartym sercu, po paru godzinach na sesje optyki zintegrowanej, potem jak p
                    > rzygotowac bigos, potem, calke

                    Nie masz pojęcia o tłumaczeniach, prawda? Tłumacze się zazwyczaj specjalizują w tematach. Jednym lub kilku. Tłumacz tekstów medycznych może być równie dobry w tłumaczeniach kulinarnych jak i np związanych z paralotniarstwem. A prywatnie może nie być ani lekarzem, ani kucharzem ani nie latać na paralotni. Tłumacz tekstu filozoficznego też wcale nie musi być z wykształcenia filozofem.
                • bene_gesserit Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 26.12.16, 15:07
                  Ja bym dyskutowała, czy tlumacz "gotować nie musi".

                  Wielokrotnie spotykam się z tłumaczniem 'overcook' jako 'rozgotowanie'. Problem w tym, że jedynie osoba, która ma pojęcie o kuchni, będzie wiedziała, że 'overcooked' jarzyny będą rozgotowane, czyli rozmiękłe i rozciapciane, a 'overcooked' krewetki będą przegotowane, czyli twarde i gumiaste.
                  • mim_maior Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 26.12.16, 17:03
                    Możesz dyskutować. Ale Twój przykład świadczy o tym, że tłumaczenie rozumiesz jako zwykłe używanie słownika. Tak samo jak "tłumacze", którzy w ten sposób przekładali wspomniane krewetki.
                    • bene_gesserit Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 26.12.16, 18:23
                      Jaśniej, jaśniej. Bo nie rozumiem. W słownikach akurat są oba znaczenia, tłumacze z reguły używają jednego - dosłowniejszego, bo się nie chciało pofatygować. Jeśli nie zna się jezyka i kontekstu, używanie słownika jest jak najbardziej na miejscu.
                      • mim_maior Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 26.12.16, 21:58
                        Zapoznanie się z kontekstem to podstawowa praca tłumacza. Jeśli się nie zapoznał, to albo nie jest tłumaczem, albo nie miał czasu (krótki termin), albo mu się nie chciało (mało płacą). We wszystkich tych przypadkach to wina zamawiającego tłumaczenie: chciał szybko i tanio, a wiadomo, że te dwie cechy nigdy nie występują w komplecie z trzecią, która się nazywa "dobrze".
                        • bene_gesserit Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 26.12.16, 22:52
                          Doskonale wiem, na czym polega praca tłumacza.

                          "Zapoznanie się z kontekstem" w tym przypadku oznacza praktyczną wiedzę kucharską, po prostu. I własnie o tym piszę. A rynek tłumaczeń dla różnych stacji telewizyjnych jest dość wilczy i nieprzyjazny - chodzi o to, żeby wycisnąć jak najwięcej jak najmniejszym kosztem. Dlatego część tłumaczeń robiona jest przez tanich amatorów, szybko, byle jak i na odwal się - druga strona też czuje się zwolniona z dbałości o jakość. Co nadal nie oznacza, że praktyczna wiedza nie jest potrzebna: otóż, jak powyższy przykład wskazuje, nawet bardzo. Nawet PWN nie wyjaśnia dokładnie, co oznacza słowo 'przegotowany'. U znanego mi nadawcy paru kanałów jest taki człowiek , który rzekomo redaguje tłumaczenia - pod względem językowym i merytorycznym. Z tym, że ten człowiek nie jest w stanie się znać i na historii, i na nauce, krawiectwie, gospodarstwie domowym i kuchni. Więc znowu: jeśli tłumaczenie ma być, ekhem, kongenialne, nic oprócz praktycznej wiedzy tłumaczowi nie pomoże.
                          • bobralus Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 18.01.17, 15:30
                            Z dzisiaj: program o kuchni toskańskiej, nowy. Pani zagniata kruche, mówi o dodaniu lemon zest (otartej skórki cytryny) - tłumacz: "jeszcze tylko sok z cytryny", pani trze skórkę do ciasta, mówi, że wystarczy ją otrzeć z połowy cytryny - tłumacz: "wystarczy sok z połowy cytryny". Oczywiście wszystko po to, aby ciasto na koniec miało "idealną teksturę". Wymagało to kombinacji idealnej: 1) nieumiejętności korzystania ze słownika, 2) kompletnej nieznajomości kulinariów, 3) braku wglądu w wizję oraz 4) łatwości w kaleczeniu języka polskiego.
                            • bene_gesserit Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 18.01.17, 19:17
                              ...i 4) zaawansowanej dysgoogli.

                              Idiotyczne tłumaczenia to jedna sprawa, ale polszczyzna, którą propagują tłumacze 'na kolanku' to już kompletna tragedia. Oczywiście, nie tylko tłumacze. Półtora odcinka 'Ale Ciacho', polskiej wersji 'Great Bake Off' było usiane rodzynkami w stylu 'te ciasto' albo 'makarunsy' (panu cukiernikowi chodziło o makaroniki). Dostawałam gęsiej skórki, bo ja wrażliwa jestem na szpetotę, niestety.
                              • bobralus Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 18.01.17, 21:34
                                Makarunsy 😂😂😂 Popłakałam się. To chyba po to, żeby nikt nie pomyślał, makaron gotują...
            • Gość: le Ming Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji IP: *.jmdi.pl 26.12.16, 12:14
              "Fluencja językowa" - i ty krytykujesz tłumaczy?
      • mim_maior Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 19.12.16, 20:08
        Nie trzeba gotować, żeby dobrze tłumaczyć programy o gotowaniu. Do tego potrzebne są innego rodzaju umiejętności, głównie z zakresu tłumaczenia :-)
        • jackk3 Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 19.12.16, 21:02
          Trzeba zazwyczaj zyc w tym kraju i mowic biegle w danym jezyku, poslugiwac sie nim non stop codziennie aby byc bardzo dobrym tlumaczem 'na zywo'. Nie da sie tego nauczyc np w szkole.
          • mim_maior Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 19.12.16, 21:11
            Raczej trzeba biegle znać język jezyk, na który się tłumaczy. Biegle, czyli na poziomie języka ojczystego. No i mieć do tego talent. Głównym problemem tłumaczy dziś jest właśnie myślenie, że jak się mieszka za granicą już długo, to można świetnie tłumaczyć. No można, ale to raczej rzadko się zdarza. I potem mamy takie kwiatki w tłumaczeniach. Bo to jest problem braku warsztatu. A do tego często dochodzi słaba znajomość języka, na który się przekłada.
          • mim_maior Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 19.12.16, 21:14
            A do tłumaczeń symultanicznych (czyli właśnie tych "na żywo") to już w ogóle potrzebny jest osobny talent, wyjątkowo rzadko spotykany. W Polsce jest np. może kilku NAPRAWDĘ dobrych tłumaczy symultanicznych języka niemieckiego, choć u nas to dość popularny język obcy.
            • bobralus Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 19.12.16, 22:08
              Przede wszystkim potrzebna jest inteligencja - często są to programy proste językowo, w zasadzie w miarę dobrze dobrze przetłumaczone, a te wszystkie kwiatki to przecież kwestia wstukania "cumin słownik" itd, a tutaj olewactwo i brał refleksji. Ja jako tłumacz wiem, ze nie chodzi o znanie "wszystkich słów" tylko wyczucie i chec pogłębienia znaczenia. Moi rodzice mieli milion słowników specjalistycznych, teraz wystarczy mieć smartfon i troche oleju w głowie. Tłumacz moze sie w czymś specjalizować, jakiś temat lepiej chwytać, ale nie mówimy o instrukcji obsługi maszyny rolniczej ani patencie na lek, tylko podstawowych terminach kulinarnych i pomyślenia, ze nastolatek raczej nie bedzie rozdawał na imprezie męskich organów...
              • aqua48 Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 09:29
                Tak jak w każdej innej branży trzeba po prostu nieustannie się uczyć. Tłumacz nie musi ani w ogóle gotować, ani być specjalistą np w budowie skrzypiec czy konstrukcji okien żeby dobrze przetłumaczyć teksty z takiego zakresu. Musi jedynie mieć chęć do poszerzania słownictwa, wyobraźnię i wyczucie językowe. Może również i powinien korzystać z wiedzy specjalistów - konsultantów.
              • janek53 Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 09:36
                ".. tylko podstawowych terminach kulinarnych i pomyślenia."

                Nie zawsze jest to takie proste. Rzeczywiscie "pomyslenie" jest podstawa.

                Aby poprawnie tlumaczyc jezyk "kuchenny" nalezy znac te "podstawowe terminy" w obydwu jezykach bowiem bezposrednie tlumaczenie czesto doprowadza do smiechu.

                Taki maly przyklad:
                pol. "podsmazyc" np. mieso do gulaszu
                hiszp. "saltear" - saltar to skakac (podskakiwac) i saltear - to podsmazyc na duzym ogniu szybko mieszajac. Tlumaczenie bezposrednie nie ma sensu i jesli juz, bedzie to "sofreir" (freir -> smazyc) tzn. podsmazyc np. zasmazke (sofrito).

                Juz nie mówie o subtelnosciach jezykowych:
                pieczenie (ciasta, miesa)
                przypiekanie (kromek chleba)
                zapiekanie (zapiekanki)
                itd. :-)

                Jest tego wiele zeby nie powiedziec ... mnóstwo. Aby poprawnie tlumaczyc tego typu zwroty, nalezy kucharzyc w obydwu krajach i w obydwu jezykach, oczywiscie z kilkuletnim (lepiej kilkunastoletnim) doswiadczeniem. Wiele tez zalezy od regionu danego kraju w którym sie tlumaczy. Czesto, to samo slowo ma inna interpretacje lub czynnosc (produkt) nazywa sie inaczej. ¡Olé!

                J.53
                • krysia20000 Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 11:38
                  Z tym 'podskakiwaniem' to w języku polskim są jeszcze większe jaja. Z francuskiego na rzeczy podsmażane na wysokim ogniu mówi się wszędzie w świecie kulinarnym sauté. Nazwa wiąże się z podrzucaniem smażonych rzeczy na patelni aby do niej nie przywierały. W polszczyźnie przyjęło się, że sauté oznacza bez sosu i bez panierki, czyli 'na łyso'. Więc poza kuchnią 'sauté' zaczęły polskie dziewczęta określać... brak makijażu. No i weź rozkmiń.
                  • mim_maior Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 12:03
                    W każdej branży ludzie są przekonani, że ich język fachowy jest tak hermetyczny, że tłumacz bez wielu lat pracy "na warsztacie" sobie nie poradzi. A w rzeczywistości radzi sobie lepiej niż znawca dziedziny nezznajomości translatorskiego fachu. Zwłaszcza gdy używa internetu i telefonów do ekspertów (każdy, kto dłużej tłumaczy w jakiejś dziedzinie ma swoje grono konsultantów). Te kiepskie tłumaczenia w mediach czy książkach mają inną przyczynę: oszczędności. Czasu i pieniędzy na tłumaczenia. Ma być tanio i szybko, więc czasu na solidną pracę już brak, a i motywacja niewielka.
                    • krysia20000 Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 12:54
                      Z tłumaczeniami z angielskiego, nie tylko kulinarnymi, jest jeszcze jeden kłopot - zwodnicze przekonanie o łatwości jego opanowania w sposób mistrzowski. I za tłumaczenia nierzadko biorą się 'fachowcy' z FCE, którzy oglądają amerykańskie filmy przecież i w internetach anglojęzycznych siedzą, to co za problem ze słuchu przełożyć program z dwoma włochatymi motocyklistami co pichcą to i owo. Nieważne, że mają grube północnoangielskie akcenty, o wyraźnie trudniejszej melodii od kalifornijskiego standardowego amerykańskiego, który najczęściej ucho nadwiślańskie słyszy. I jak czegoś tłumacz ze szwagrem nie zrozumią, to się wymyśli 'something something something the Dark Side... something something something the Force..', albo opuści, przecież widać co się na ekranie dzieje.
                      • mim_maior Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 13:18
                        Dla telewizji i kina tłumaczy się nie ze słuchu, a z pomocą listy dialogowej (zapisu tekstów dialogów) więc nie ma problemu, że się nie dosłyszy czy źle usłyszy. Ale owszem, to się zdarza przy amatorskich tłumaczeniach w necie.
                        • aqua48 Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 15:28
                          mim_maior napisała:

                          > Dla telewizji i kina tłumaczy się nie ze słuchu, a z pomocą listy dialogowej (z
                          > apisu tekstów dialogów)

                          Oj bywa różnie. Sama zostałam jakiś czas temu proszona o tłumaczenie w kinie bez listy w nagłym zastępstwie. Mogłam jedynie oglądnąć sobie film w oryginale wcześniej. Ale w ostatniej chwili do kina wpadła zdyszana "właściwa" tłumaczka, więc siadłam obok i patrzyłam jak ona to robi. Nie widząc wcześniej filmu tłumaczyła a vista i szło jej doskonale. Zachowała tempo, sens i zapewne nikt w kinie się nie zorientował, że ona nie czyta :)
                          • mim_maior Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 15:34
                            Ale to była normalna symultanka, czyli inny rodzaj pracy, niż tłumaczenie filmów czy programów telewizyjnych. Swoją drogą to chyba jakaś wyjątkowo ekscentryczny impreza była, skoro tłumaczenie symultaniczne w kinie organizowali :-D
                            • aqua48 Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 15:37
                              mim_maior napisała:

                              > Ale to była normalna symultanka, czyli inny rodzaj pracy, niż tłumaczenie filmó
                              > w czy programów telewizyjnych. Swoją drogą to chyba jakaś wyjątkowo ekscentrycz
                              > ny impreza była, skoro tłumaczenie symultaniczne w kinie organizowali :-D

                              No nie, to było normalne tłumaczenie filmu na żywo :) Jakiś klub filmowy.

                              • mim_maior Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 15:45
                                Mam wrażenie, że tłumaczenie filmów na żywo to jednak jakaś nisza jest :-)
                                • aqua48 Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 16:19
                                  mim_maior napisała:

                                  > Mam wrażenie, że tłumaczenie filmów na żywo to jednak jakaś nisza jest :-)

                                  No tak, pisałam, że to był jakiś klub filmowy. Mówili, że niekiedy otrzymują listę dialogową, a niekiedy nie. Nie wiem od czego to zależało. Może filmy bez listy były tańsze? Tłumaczka dużo nie brała.

                      • Gość: le Ming Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji IP: *.jmdi.pl 26.12.16, 12:20
                        "Thick accent" to naprawdę nie znaczy "gruby akcent".
                    • bobralus Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 14:06
                      Pełna zgoda, sama kiedyś dostałam propozycje z kuchni tv. Mimo, ze nie narzekałam wtedy na nadmiar pracy, to tylko sie obśmiałam, kiedy usłyszałam stawkę, której zreszta nie chciano mi pierwotnie podać, zanim nie zrobię im "próbki tłumaczenia", czyli chyba odcinka za darmo (niestety częsta praktyka), ale nie chce oskarżać, bo to dawno było i nie pamietam. Ale jednak uważam, ze w dzisiejszych czasach pewne rzeczy nietrudno sprawdzić, jeśli juz sie ktoś za to bierze. Mysle ze winna jest tu tez powierzchowna znajomośc języka polskiego.
                      • mim_maior Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 20.12.16, 15:31
                        Ta ostatnia jest BARDZO winna :-)
    • Gość: gosc Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji IP: *.centertel.pl 20.12.16, 22:16
      Nawet zwykle tłumaczenia filmów fabularnych i seriali na polski tez sa fatalne. Przede wszystkim polscy "tłumacze" z bozej laski pochodzą chyba z najniższych nizin społecznych, bo dysponują powalającym spektrum przekleństw i wulgaryzmów. Jedno proste 'fuck' przewijające sie przez caly film potrafią przelozyc na takie słówka, ze filmu nie daje sie oglądać bez... rzyga. Ja wyłączam telewizor/wychodzę z kina/wyrzucam dvd /kasuje plik. :((

      Zas sens niektórych tłumaczeń na nasz jezyk jest tak odległy od oryginału, ze film traci polowe wartości (zostaje tylko akcja) albo w ogole traci sens. Szczególnie dotyczy to filmow francuskich, ktore po polsku sa niestrawne. Pozbawione magii, pozbawione podtekstów, sugestii, poetyki, staja sie płaskie jak deska, nudne i puste, albo w ogole nie wiadomo o co chodzi, poza tym co widac na obrazie.
      • Gość: le Ming Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji IP: *.jmdi.pl 26.12.16, 12:13
        Trudno mieć pretensje do tłumacza, że pojawiające się np. sto razy "fuck" tłumaczy inaczej niż sto razy "p...". Polski i angielski różnią się bardziej niż ci się wydaje.
      • fusun1804 Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 26.12.16, 18:15
        Ostatnio w knajpie siedział blisko mnie troche podpity Amerykanin, gadał non- stop i co drugie słowo było "fuck". Powiem tylko tyle ze ja wlasnie, jak juz klnę, to dysponuje przynajmniej 15 wulgarnymi słowami.
    • tece92a Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 25.12.16, 20:26
      Dawno temu byłem na, hiszpańskiej produkcji,filmie o polskim tytule: legęda o wilku Lobo.Dowcip w tym,że lobo,po hiszpańsku znaczy - wilk.
      • hazo Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 25.12.16, 22:34
        A co to jest "legęda"?
        • Gość: x to jest to samo, IP: *.hsi06.unitymediagroup.de 25.12.16, 22:51
          co DROŻDŻ, który śmierdzi ;)
          forum.gazeta.pl/forum/w,77,163025177,163025177,drozdze_czemu_dania_mi_smierdza_.html
      • liisa.valo Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 02.02.17, 11:27
        Mój dziadek miał kiedyś kota, który miał na imię Kot :)
        • Gość: katze a ten kot wiedział, że ma na imię Kot? IP: *.hsi06.unitymediagroup.de 02.02.17, 12:46
          nazwisko to chyba miał po dziadku?
          A ty też masz kota?
    • kociz Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 26.12.16, 07:48
      To tylko czubek góry lodowej. W programach naukowych mają duży problem z tłumaczeniem dużych liczb. Bardzo często amerykańskie biliony tłumaczone są jako miliony mimo że to nasze miliardy. O zamienianiu bez przeliczenia mil na km i stóp na metry już nawet nie chce mi się pisać.
      • bene_gesserit Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 26.12.16, 15:01
        Całkiem ostatnio oglądałam program (też BBC Lifestyle) o poszukiwaniu wymarzonego domu. Pokazywano piękną, historyczną posiadłość w Cumbrii, z epoki królów Jerzych. Tłumacz przetłumaczył 'Georgian house' jako 'dom gruziński'.
        • znana.jako.ggigus Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 18.01.17, 23:52
          Dom Stalina chyba. Córki jego raczej.
    • csirkecomb Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 26.12.16, 15:27
      Również mam przykład z kuchni+, a konkretnie z programu "Kulinarny pępek świata" o sławnych miejscach targowych. Z programu o hali targowej Vásárcsarnok w Budapeszcie można się dowiedzieć, że Węgry słyną z produkcji papryki i szafranu(!) Skąd ten szafran? Ano z tego, że na budapesztańskim targu produkty mają napisy są także w języku niemieckim (ze względu na dużą liczbę turystów z Niemiec). Ostra papryka to niemiecku schärfe paprika. I tak, dzięki "tłumaczowi" Węgry stały się zagłębiem szafranu.
      Podobny problem był z tłumaczeniem czereśni z angielskiego w programie Kulinarny pępek świata- lektor mówi o słodkich wiśniach, a na ekranie czereśnie...
    • mhr2 Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 19.01.17, 13:00
      proszku cukrowego?? tzn, że cukier puder?
    • liisa.valo Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 02.02.17, 11:26
      Czytam właśnie książkę o zdrowiu na talerzu i przez całą książkę warzywa korzeniowe są nazywane korzennymi. Tłumaczenie z angielskiego.
      • mim_maior Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 02.02.17, 13:46
        Rzuć nazwiskiem tłumacza, pośmiejemy się z jego polszczyzny :-D
      • Gość: x link do warzyw korzennych ;) IP: *.hsi06.unitymediagroup.de 02.02.17, 16:43
        tinyurl.com/gu55wal
        • mim_maior Re: link do warzyw korzennych ;) 04.02.17, 22:45
          Wujek gugl to nie słownik poprawnej polszczyzny, niestety. Warzywa mogą być korzenne tylko wtedy, gdy się je przyprawi imbirem, gałką muszkatołową i cynamonem.
      • mhr2 Re: Fatalne tłumaczenia w telewizji 04.02.17, 12:25
        liisa.valo napisała:

        > Tłumaczenie z angielskiego.

        wlasnie tlumaczyla z angielskiego na niemiecki, potem na polski, dzieki temu glupoty nie zrobila!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka