baky
08.11.04, 15:51
Znajoma przyniosła do pracy (jako ciekawostkę) gąski... "kiszone".
Ma zdobyć przepis od wytwórcy tegoż dzieła. A było to dzieło o niebywałym
smaku. Coś zaskakującego! Ponoć robi się to bardzo prosto, ale "diabeł" (jak
zwykle) tkwi w szczegółach. Tak na szybko co od niej wyciągnąłem, co
zapamietała:
Gąski się płucze dokładnie i niech przeschną. Wkłada do kamionkowego naczynia
przesypując dużą ilością soli i przyciska jak ogórki talerzemi i czymś
ciężkim.
Odstawia sie teraz na 2 tygodnie, zaglądając codziennie czy nie wdała się
pleśń. Po wyjęciu się płucze wodą i pałaszuje (smak obłędny!)lub w słoiki i
do lodówy.
Czy ktoś tak robił?
PS. Jak wyłudzę dokładny (proporcje) przepis - napiszę.