23.11.04, 14:24
kiosk.onet.pl/art.html?NA=1&ITEM=1202733&KAT=1292
"... Kawa zajęła znaczące miejsce na polskich stołach. Pod koniec XVIII
stulecia mocna kawa „po polsku”, pita z wyborową tłustą śmietanką, wśród
cudzoziemców odwiedzających Rzeczpospolitą dorównywała sławą naszemu
znakomitemu chlebowi. Dla odróżnienia kawę słabą, cienką, zwano „niemiecką”
lub „śląską”.

Jakość napoju podawanego w zakładach „żywienia zbiorowego” nie była wysoka. W
wydanej w 1975 roku arcyzabawnej książeczce W zasadzie tak Jacek Fedorowicz
radził żartobliwie: Zawsze mam ze sobą puszkę marago czy neski lub jednej z
efemerycznych form przejściowych marago, oscylujących raz w kierunku
ekstraktu kawowego, a innym razem w kierunku sproszkowanej pasty do butów. Z
puszki korzystam w domu lub w hotelu. Natomiast idąc do kawiarni, mam zawsze
ze sobą torebeczkę z ekstraktem, ponieważ puszka wypycha kieszenie. Zamawiam
wodę z cukrem, a jeżeli kelner w odpowiedzi [...] ostrzegawczo zaciska
pięści, zamawiam kawę tzw. normalną i dosypuję swój proszek z torebki."
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka