Dodaj do ulubionych

lotnicze żarcie

27.01.05, 11:59

www.airlinemeals.net
Obserwuj wątek
    • Gość: oczytana Re: lotnicze żarcie IP: 213.17.230.* 27.01.05, 12:11
      Trafiłam gdzieś kiedyś w czasopiśmie zagranicznym na duży poważny artykuł
      o "lotniczym żarciu". Marny temat dla kulinarnego forum, bo... okazuje się, że
      na dużych wysokościach nasze kubki smakowe odmawiają posłuszeństwa.
      Stąd cały catering lotniczy jest mocniej przyprawiany i niekoniecznie smaczny
      na poziomie płyty lotniska.
      • margala Re: lotnicze żarcie 27.01.05, 12:39
        macie jakieś miłe wspomnienia związane z jedzeniem w samolocie?
        • Gość: oczytana Re: lotnicze żarcie IP: 213.17.230.* 27.01.05, 13:00
          Za prl-u latałam wiele razy LOT-em, aż mi się w końcu trafiła Lufthansa. Szok
          jakościowy (w jedzonku też) był taki, że potem wymuszałam latanie Lufthansą.
          Podczas robienia rezerwacji w Polsce opierano mi się mocno, ale po dłuższej
          walce się udawało.
          Lufthansa "kupiła mnie" podając wędzonego łososia, który zawsze należał do
          moich ulubionych smaków:)
          A potem przeczytałam artykuł, który przytaczam wyżej i dotąd nie wiem, czy ten
          łosoś był taki smaczny, czy mnie się tylko tak zdawało, bo jadłam go oczami...:)
          • monia_77 Re: lotnicze żarcie 27.01.05, 13:10
            Mam bardzo mile wspomnienia z Singapore Airlines i uwazam ze żarełko jest tam
            przednie w porównaniu z innymi liniami lotniczymi. Objadlam sie i opilam i w
            ogole bardzo polecam te linie lotnicze.
            • Gość: landsbergk Re: lotnicze żarcie IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 27.01.05, 14:21
              Ja jakiś czas temu też latałam z Singapore Airlines i zawsze strasznie
              wybrzydzałam na żarcie... Ryba np. wypisz wymaluj jak FishMac z McDonalda...
              Ale widać od tej pory coś się zmieniło.
          • Gość: pingwin Re: lotnicze żarcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 13:10
            niestety zawsze po podrozy staram sie jak najszybciej zapomniec. szczegolnie
            zapach, bo smaku udaje mi sie uniknac. nawet trasy przez atlantyk jakos da sie
            przetrwac na ciastkach i wodzie/soku.
            • marghot Re: lotnicze żarcie 27.01.05, 13:28
              ja miło wpsominam śliwkę w czekoladzie, która jeszcze nie tak dawno była stałym
              punktem "programu" w LOT.
              Generalnie żadne linie, którymi latałam nie powaliły mnie, ani na + ani na -.
              Za to zawsze będę wspominac podróż Aeroflotem, podczas której jeden z pasażerów
              rozwinął z gazet pt. Prawda wspaniale pachnącą rybę wędzoną i wszystkich nią
              sowicie częstował :)))
              • Gość: oczytana Re: lotnicze żarcie IP: 213.17.230.* 27.01.05, 13:48
                Aerofłot... Leciałam z wycieczką (studenci) na wewnętrznych liniach
                radzieckich. Przy wsiadaniu oderwałam się od swojej poważnej "zagranicznej"
                grupy i siadłam wmieszana w tubylców, korzystając ze znajomości rosyjskiego i
                zaciekawiona, czy coś interesującego się dowiem. Po jakimś czasie stewardesy
                (jak to zwykle) ruszyły na pokład z jedzonkiem. Siedzący koło mnie Rosjanin
                zachowując pokerową twarz powiedział pod nosem: tyle razy na tej linii latam,
                nigdy nic nie dawali...
              • egipcjanka15 Re: lotnicze żarcie 27.01.05, 13:51
                No, ja z Aeroflotu to mam akurat dosc niemile wspomienia. pomimo, ze dlugosc
                lotu na to pozwalala, nie podano niczego do jedzenia (zabraklo goscia z ryba w
                Prawdzie ;-)). Ale nie to bylo najgorsze. Najgorsze byly muchy; lataly po
                samolocie i gryzly po nogach :-((((

                A najlepsze to z Malewu. Bylo to sniadanie, a sam lot nie bardzo dlugi; godzina
                z kawaleczkiem. I dostalam bulke z wedzonym lososiem i wedzonym wegorzem; pod
                nimi listek salaty, na nich plasterki limonki, pokrojone cieniutko razem ze
                skorka. Cudo! Od tamtego czasu zawsze do wegorza kroje limonki lub cytryne w
                plasterki ze skorka, mniam.
                • jollka2 Re: lotnicze żarcie 27.01.05, 15:07
                  Po 2 tyg. w Egipcie slabo nam się robiło na widok baraniny i warzyw
                  przyprawianych na jedno kopyto. Wracając LOTem w porze obiadowej, poczuliśmy
                  cudny zapach. Podawali skromny obiadek (pyrki, marchewka, fasolka, kawałek
                  mięska). Z nadzieja w głosie pytamy jakie to mięsko. Ufff wieprzpwina, wierzcie
                  mi, nigdy w życiu tak się nie ucieszyłam na kawal świnki. Wszystko smakowało
                  tak pysznie, że chcialam wylizać tackę :)....może to wina kubków smakowych na
                  wysokości.
                  • egipcjanka15 Re: lotnicze żarcie 27.01.05, 15:13
                    jollka2 napisała:

                    > Po 2 tyg. w Egipcie slabo nam się robiło na widok baraniny i warzyw
                    > przyprawianych na jedno kopyto.

                    Hmmmm, to chyba w innym Egipcie bylas niz ja znam :-(. I nie rozumiem skad ten
                    nadmiar baraniny, bo w 99,9% hoteli podaja wolowine, kurczaka i ryby
                    (rzadziej); baraniny, jako, hmm, kontrowersyjnej uzywa sie baaardzo rzadko.
                    • jollka2 Re: lotnicze żarcie 27.01.05, 15:18
                      Fakt, że nasz hotel marnie żywił jest potwierdzalny w necie. Kurczak był
                      głownie jako udka i z jakiś mizernych kurczaczków, rybki mało, wołowina owszem
                      bywala, tylko dość podeszwowata. Najgorsze było to, że był full salatek, a
                      wszystkie przyprawiane tak samo. Pierwszy tydzień daliśmy radę ( 8 osob), potem
                      dożywialiśmy się na mieście. Jednak rafa nam wszystko wynagrodziła :)
                      • egipcjanka15 Re: lotnicze żarcie 27.01.05, 15:29
                        No to skoro sie potem dozywialiscie na miescie (i mniemam, ze nie w przybytkach
                        plastikowej globalizacji :-)), to znasz chyba 20 smakow baklazana i aromat
                        watrobki po aleksandryjsku. Bo jak nie, o trzeba wracac i to juz! I nadrobic
                        zaleglosci.
                        • jollka2 Re: lotnicze żarcie 27.01.05, 15:35
                          Żadnych MC'smakow. Chodziliśmy do knajki serwującej dary morza wszelakie. Np.
                          pyszne rybki w sosie pieczone chyba razem z miseczką w ogniu, czerwony ryż.
                          Wielki talerz owoców morza za 30 zł. Trochę też na wycieczkach pojedlismy tu i
                          tam. Wątróbki nie jadlam :) A słodkości to potrafią figurę zrujnować, nic
                          dziwnego że panie tam takie puchłowate.
                          • egipcjanka15 Re: lotnicze żarcie 27.01.05, 15:43
                            jollka2 napisała:
                            A słodkości to potrafią figurę zrujnować, nic
                            > dziwnego że panie tam takie puchłowate.

                            No, podobno. Na szczescie za slodyczami ogolnie nie przepadam, a jesli juz to
                            wole raczej takie polwytrawne ;-), wiec te tutejsze calkiem mi nie podchodza.
                            Co do cen, to owszem: w Kairze niedawno jadlam kanapki z krewetkami za jakies
                            1.70zl i z kalamarnica za 1.20zl :-)))
                            No a watrobke po aleksandryjsku polecam na przyszlosc; nawet ludzie nie do
                            konca do watrobki przekonani sie nia zajadaja.
                            • marghot gadu gadu 27.01.05, 15:45
                              a przepisik lub chocbu ogólny zarys potrawy, to gdzie?
                              :))
                              • jollka2 Re: gadu gadu 27.01.05, 15:51
                                Filet z rybki byl wg mnie wrzucony do sosu pomidorowego, dość pikantnego i
                                zapiekany w piecu razem z miską. Micha byla oblepiona czarną spalenizną z wielu
                                pieczeń. Po podaniu sosik jeszcze bulgotal. Do tego czerwony ryż (a raczej
                                brunatny), no i te hmmm zapomnialam nazwy - placki. Pychotka, wszystko świeże
                                bo nad morzem.
                                • marghot Re: gadu gadu, ale 27.01.05, 16:04
                                  miałam właściwie prośbę do egipcjanki o przepisik na wątróbke aleksandryjską
                            • monia_77 Re: lotnicze żarcie 27.01.05, 15:47
                              Egipcjanko, czy ta watrobka to kurczacza jest? Czy mozesz przyblizyc jak ja
                              mozna zrobic zeby po aleksandryjsku byla? Nie wybieram sie do Egiptu przez
                              najblizsze lata wiec b.prosze o przepisik.
                        • Gość: szadoka Re: lotnicze żarcie IP: 212.160.172.* 27.01.05, 15:48
                          mnie jedzenie w Egipcie nie kojarzy sie dobrze... spodziewalam sie ze bedzie
                          bardzo egzotyczne i mocno przyprawione, a bylo mdle i nijakie,a z mies
                          faktycznie glownie kurcak, raz bylu malze zale zapiaszczone i zgrzytaly w
                          zebach, no i raz byla baranina (takie mielone kotleciki - faktycznie pyszne).
                          Co do lotniczego jedzenia, to jestem z tych co to boja sie latac i jest mi
                          wszystko jedno co jem...
    • cat-lover Re: lotnicze żarcie 27.01.05, 19:56
      Ogolnie mam dobre wspomnienia z europejskich i azjatyckich linii. Najgorsze z
      amerykanskich, szczegolnie z American Airlines i Delty, bo oni zywia dobrze
      tylko w klasie business albo pierwszej. Na sniadanie daja generalnie platki z
      mlekiem, na lotach dziennych ostatnio bierze sie samemu kanapki z wielkiej
      lodowki ktora stoi w rekawie przy wejsciu do samolotu, ostatnio tez slyszalam,
      ze za jedzenie na niektorych liniach trzeba placic osobno. Aha, na lotach po
      19tej nigdy nie karmia, jest tylko picie.
      Mialam kiedys fajny numer na Locie-zawalili cos a moimi miejscowkami, samolot
      byl naladowany i wyladowalysmy z corka w pierwszym rzedzie biznesowej
      klasy/czyli zaraz za drzwiami pilota/. Stewardesy troche sie zestresowaly
      widzac dziecko kilkuletnie, a na przystawke byla salatka z owocow morza/za
      ktorymi ja nie przepadam, ale dziecko uwielbia/wiec poszeptaly cos miedzy soba
      i nie pytajac nas o zdanie mnie przyniosly w/w salatke, a dziecku cos z
      pasztetem. Corka oczywiscie poslala im niezbyt przyjazne spojrzenie, po czym
      ostetntacyjnie zamienila nasze talerzyki i zaczela jesc. Stewardesy poczuly sie
      fatalnie, ale przeciez to ich wina-powinny byly sie przyjsc zapytac.
      Na tym samym locie, tylko w porze sniadaniowej, byla afera z salatka owocowa.
      Postawily przed nami po talerzyku, ale moj wygladal nieco inaczej niz
      corki/inne owoce/. Nie dyskutowalam tylko zaczelam jesc, a tu nagle afera-
      zorientowaly sie,ze dostalam prezz pomylke salatke pilota ktory ma na jej
      punkcie chyzia i po szybkiej acz glosnej wymianie uwag wyrwaly mi ten talerzyk,
      cos do niego dolozyly i polecialy do kabiny pilotow. Ja dostalam drugi, juz
      normalny, ale biedne dziewczyny sie okropnie zestresowaly, a biedny pilot nie
      wiedzial, ze konczy czyjas salatke.
    • margala małe porcje 28.01.05, 12:14
      czy nie uważacie, że porcje samolotowych dań są za małe?
      może to specjalny zabieg, aby uniknąć sensacji żóładkowych u pasażerów....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka