camomille
30.05.05, 14:21
bylam wczoraj na zakupach w moim sklepie eurasie, po koperek z tajlandii tak
na marginesie i wychodzac poczulam charakterystyczny zapach ulatniajacego sie
gazu, bardzo intensywny zreszta, i czego nie omieszkalam powiedziec
zegnajacemu mnie wlascicielowi sklepu, na co on i jeszcze dwie inne osoby
wybuchly smiechem. chodzilo o to, ze para ktora rozmawiala z wlascicielem
wlasnie nabyla oluskanego durana tzn sam miazsz i to cudo, tak smierdzace jak
gaz, bylo zapakowane jeszcze w plastikowa foremke a smrod byl
nieeeeeeesamowityyy.
znam durana, choc nigdy nie smialam kupic, bowiem zawsze przechodzac kolo
skupiska tych owocow szczegolny zapach mnie odrzucal, ale to co sie wydobylo
z takiego juz obranego na zywca przekroczylo moje wszelkie tolerancje dla
roznych wynalazkow.
pan francuz, nie zaden skosnooki amator durana, zapewnil mnie, ze ten owoc
jest cudownie smaczny i nie nalezy sugerowac sie smrodem i ze nalezy do
najdrozszych owocow na swiecie.
no dobra dobra, cene cena ale ten smrod? jak sie przemoc?
jakie sa wasze opinie na ten temat, czekam, camomille