nalewka dwie sprawy

IP: 213.17.144.* 24.08.05, 10:24
3 kilo wiśni z czego 2 bez pestek, litr spirolu dorobić tak żeby miał 65-70%.
Wiśnie po wydrylowaniu zasypać cukrem i wymieszać. Powinny puścic moc soku.
Po kilku godzinach powolutku wlać spirytusik dorobiony. Wrzucić ze cztery
maliny i łużeczke miodu. Wszystko razem w duzym słoju albo baloniku
zakorkować i wystawić na słońce codziennie na godzinę. Pod koniec wakacji
wstawić do piwnicy i zapomnieć aż do zimy. W grudniu zlać nalewkę do słoja
jakiegoś dużego a wiśnie zasypać cukrem aby puściły alkohol i aromat
najdoskonalszy. Mieszać aż cukier sie wyrobi. Po tygodniu zlać do słoja i
wiśnie zasypać ponownie. Całość wymieszać i dstawic na dwa tygodnie.
Spróbować - jak za słaba do dolać pomalutku spiryt, jak za mocna troszke wody
mineralnej.

znalazłem to na forum czarna oliwka. mam zalane wiśnie spirytusem, jakieś 1,5
kg wiśni i 0,5 spirytusu. zastanawiam się czy zamiast zasypywać ich cukrem
nie zalać miodem i ile tego miodu........

    • Gość: limba Re: nalewka dwie sprawy IP: *.mos.gov.pl 24.08.05, 11:55
      Jeśli lubisz „Cherry Honey” [dawniej można było kupić taką w Delikatesach] to
      zalej samym miodem.
      Na tę ilość wiśni, którą podałeś powinno wystarczyć ok. 1/2 litra miodu.
      Dla porównania - i oczywiście jeśli chcesz do wykorzystania – podaję swoją
      metodę na wiśniówkę z miodem, czyli domowej „Cherry Honey”.
      3 kg wiśni wypestkować – zalać spirytusem ok.70% - zamknąć szczelnie odstawić
      na 1 miesiąc.
      Osobno zalać wódką pestki z wiśni [wódki tyle żeby były przykryte] później
      aromatyzuje się tym nalewkę. Wiśniówka bez aromatu z pestek jest bez wyrazu,
      nieciekawa.

      Po tym czasie zlać do dużej butli lub słoja spirytusowy i do wiśni wlać 1 litr
      miodu [miód musi być z tych o delikatnym smaku, żeby swoją intensywnością nie
      wpłynął na smak nalewki – ja daję zawsze miód akacjowy – ale myślę, że
      wielokwiatowy też się nadaje > a jest tańszy].
      Zamknąć szczelnie i odstawić na miesiąc.

      Następnie miód zlać do nalewu spirytusowego, a do wiśni dodać 1 litr wódki
      czystej [łącznie z tą zlaną z pestek] – i znowu odstawić na miesiąc.
      Zlać wódkę do zrobionego poprzednio nalewu i odstawić na jakiś czas, żeby
      nalewka się klarowała.
      A wiśnie zalać wodą – najlepiej mineralną niegazowaną [lub przegotowaną i
      wystudzoną] – tyle żeby wiśnie były przykryte.
      Po miesiącu wodę [wzbogaci się trochę o procenty z wiśni] można wlać do nalewki
      [jest mocna, więc można zrobić trochę słabszą], a wiśnie wykorzystać do
      tortu "Schwarzwald" lub innego ciasta.


    • jarek_zielona_pietruszka Re: nalewka dwie sprawy 26.08.05, 01:17
      ja nalewkę z wiśni robię podobnie tylko wiśni z pestkami daję zdecydowanie mniej
      ok 10%. wsypuję drylowane i te z pestkami do słoja 4l w połowie dodaję kawałek
      laski wanilii 3-4 goździki i kawałek kory cynamonu w kawałku (nie mielonego)
      kawałek długości ok2 cm i grubości ołówka. cukru na tym etapie nie daję wcale,
      ale wybieram wiśnie te czarne soczyste i raczej słodsze. zalewam wszystko
      spirtem o mocy ok 70 %.
      wynoszę słoiki do piwnicy na kilka miesięcy po tym czasie zlewam do gąsiorka
      nalewkę a wiśnie zalewam wódką 40% i niech sobie stoi z miesiąc. po tym czasie
      zlewam płyn no a wiśnie cóż mam dla nich pewne zastosowanie( ale to na priva)
      łącze obydwa nalewy i doprawiam syropem cukrowym ale tak,żeby nie było zbyt
      słodkie. dokładnie mieszam i odstawiam na kolejny miesiąc. po tym czasie próbuję
      smak i moc jeżeli za słaba to dodaję spirtu jeżeli za mało słodka to dolewam
      słodkiego soku wiśniowego robionego na cukrze. mieszam i po kolejmym miesiącu
      spokoju zlewam do butelek. butelki wynoszę do piwnicy zamykam drzwi na 10 kłódek
      i łańcuchów, przywiązuję dwa bulteriery do klamki i czekam minimum rok. według
      mnie wychodzi dobre i podobnie twierdzą znajomi. na sąsiedzkiej imprezce tydzień
      temu zniknęła cała butelka chociaż wydzielałem jak na lekarstwo.
      według takiego przepisu robię też nalewkę z leśnej czeremchy. pozdrawiam
      • myszz długo, długo... 26.08.05, 08:30
        strasznie długo trzeba czekać na winko, nalewkę. nie wiem czy wytrzymam, też
        mam wiśniową w słoju. Tyle, że nie doczytałam, ze trzeba spiryt 70% i wlałam
        95% i nie wiem co z tego wyjdzie. /co forum to inny przepis/.
        I poprosze na meila ten "myk" z wiśniami:)

        • Gość: aga Re: długo, długo... IP: *.internet.radom.pl 26.08.05, 09:12
          A z malin? Robił ktoś. Dostałam słój z malinami już zasypany cukrem.
          Soku nie chcę, wolę nalewkę.
          • Gość: limba Re: długo, długo... IP: *.mos.gov.pl 26.08.05, 11:47
            Można dodać teraz do niego alkohol - najlepiej sprytus rozcieńczony lub o
            mniejszej mocy niż 95%, bo nie wydobędzie się z owoców aromatu i smaku.
            W myśl zasady "najlepiej uzczymy się na błędach" kiedyś nalałam spirytusem
            wysokoprocentowym wanilię, chcąc uzyskać z niej ekstrakt, który potem miał
            słuzyć jako dodatek do ciast. I stało to kilka miesięcy - i nic, żadnego
            zapachu. Mało tego - ponieważ nie wiedziałam co z tym zrobić [wylać było
            szkoda] - więc stało wiele lat i dalej bez zapachu. Aż do roku bieżącego, gdy
            trafiłam na przepis na "Kordiał Staropolski" - i tam właśnie wylądował mój
            ekstralt waniliowy.
            Pozdrawiam i życzę wytrwałości, bo to najważniejsza cecha przy robieniu nalewek.

      • Gość: limba Re: nalewka dwie sprawy IP: *.mos.gov.pl 26.08.05, 11:55
        Jarku! a jak smak tych ingrediencji wpływa na nalewkę wiśniową - bo ja jestem
        przywiązana do swojego sposobu i nigdy nie próbowałam dodawać gożdzików i
        cynamonu. Chociaż nawet w tym roku mnie korciło, ale zrezygnowałam z
        eksperymentów. Ale stwierdziłam, że aromat z pestek jest wystarczającą
        atrakcją. A potem wiśnie niespodziewanie się skończyły i zabrakło mi
        podstawowego materiału do eksperymentów.
        Pozr.
        • jarek_zielona_pietruszka Re: nalewka dwie sprawy 26.08.05, 13:39
          dodatek ten pozostawia w smaku i aromacie deliktną nutkę egzotyki tylko trzeba
          uważać aby nie przedobrzyć z tymi dodatkami. podobnie robię nalewki z leśnej
          czeremchy jeżyn, leśnych jagód, w tym roku zaatakuję jarzębinę i aronię tylko
          dopiero po przymrozkach i zanim mi ptaszki świrgulaszki nie wydziobią.
          co do nalewki malinowej to skoro już jest sok z cukrem to trzeba dodać spirtu o
          mocy ok 60-70 w małych porcjach i ciągle mieszając lub potrząsając (cukier nie
          lubi bezpośredniego kontaktu z silnym spirytusem i potrafi się zwarzyć)
          mieszanie trzeba powtarzać później co jakiś czas aby z cukru nie powstała na
          dnie galaretka.
          no i po ok 6 mies co najmniej można dokonać pierwszego odcedzania )ja jednak
          potrzrymałbym i rok.
          w sobotę piliśmy nalewki z wiśni z 2001 roku i nalewkę z jeżyn z 1999 roku po
          takim okresie przechowywania mają b. dobry smak. a im dłużej stoją tym są
          lepsze. pozdrawiam
          • Gość: limba Re: nalewka dwie sprawy IP: *.mos.gov.pl 26.08.05, 14:25
            Dzięki za odpowiedź. Może jeszcze gdzieś dostanę jakieś spóźnione wiśnie.
            jeśli nie, to odleję część tej co już nastawiłam wg mojego dawnego sposobu.

            Marzy mi się nalewka z czeremchy, tylko nigdzie nie mogę na nią natrafić w
            okolicach Warszawy - podobnie jak na zdrową tarninę [od kilku lat jest
            robaczywa], ale tę ostatnią jeszcze mam w zamrażarce - z dawnego wypadu do
            Kazimierza.
            Bo jeśli chodzi o dreniówkę, to sobie poradziłam kupując sadzonki drenia
            jadalnego - ale też muszę czekać kilka lat, aż zacznie owocować > podobno
            dopiero po pięciu latach. Ale w tym przypadku nie brakuje mi cierpliwości.

            A`propos czasu i cierpliwości. Niedawno w TV w "Domowej Kawiarence" gościł
            Krzysztof Jasiński, który częstował swoją nalewką - nie jestem pewna czy
            nie "czeremchówką" właśnie [a goście bardzo zachawlali].
            Ale nie w tym rzecz, chodzi mi o to, że wspomniał on właśnie o błędach, jakie
            popełniał w przeszłości z powodu niedokładności i niecierpliwości. Ale jak sam
            wspominał - teraz doszedł do wprawy i już nie jeden raz słyszałam [lub
            czytałam], że uchodzi za mistrza domowych nalewek.
            Pozdrawiam.
            • jarek_zielona_pietruszka Re: nalewka dwie sprawy 26.08.05, 20:34
              cierpliwość i dokładność jest bardzo ważna. ja jak urodził się mój syn zrobiłem
              miód pitny i obiecałem sobie, że wypiję go na 18-ste urodziny syna. po roku
              fermentacji zlewania itp zostało 9 butelek 0,75l pierwszą otworzyłem na 1
              komunię syna . drugą na koniec podstawówki. trzecią na jego 18-ste urodziny i
              stwierdzam, że im dłużej leżakuje taki trunek tym jest lepszy bogatszy w smaku i
              doskonalszy. w zeszłym roku gdy piliśmy z namaszczeniem ten wspaniały miód to aż
              czuło się całą jego dobroć i upływający czas. po dwóch małych kieliszeczkach (ok
              20ml) przyjemne ciepełko rozeszło się po organizmie. a na języku i na
              podniebieniu pozostał cały smak i aromat trunku po prostu ambrozja. podobnie
              było z nalewkami ktróre piliśmy ze znajomymi tydzień temu. mimo,że dopiero 5 i 6
              letnie , ale już swój smak i aromat oraz to "coś" co przychodzi z wiekiem już
              miały. pozdrawiam uciekam na działkę bo żona już się niecierpliwi.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: nalewka dwie sprawy 26.08.05, 20:36
      limba podaj adres maila to wyślę Ci parę fajnych przepisów ich waga 11Mb
      pozdrawiam możesz jeśli nie tu wysłać na mojego gazetowego
Pełna wersja