Dodaj do ulubionych

wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :(

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 08:40
wymyślanie posiłku to najtrudniejszy etap przygotowania potrawy
ponieważ:
-musi byc funkcjonalne czyli przyczyniać się do zdrowia, zawierac odpowiedni
zestaw wartości odżywczych
-różnorodne
-nie moze byc z puszek, folii etc
-jeśli juz ma byc mięsne to nie może zawierać mięsa innego niż rybie
-no i musi być smaczne
-nie ma się na to za dużo czasu z racji pracy zawodowej

KOSZMAR!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

jak sobie radzicie z wymyslaniem codziennego menu?

za wszelkie propozycje takiegoż menu (z przepisami) będe niesamowicie
wdzięczna
Obserwuj wątek
    • Gość: desperados a co najważniejsze-nie moze byc nieprzyzwoicie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 08:42
      kaloryczne
      tłuste
      sami wiecie z resztą :(
      • Gość: BetsyPetsy Re: a co najważniejsze-nie moze byc nieprzyzwoici IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 09:08
        Ja od pewnego czasu zaglądam na to forum i pomysły same wpadają - co na obiad.
        wczoraj np. zrobiłam pizze bo sie trochę o niej tu naczytałam i wzięła mnie
        ochota na zrobienie tego przysmaku i wyszła piękna wielka pizza rodzinka
        zadowolona bo smakowała. Czasami to poprostu to co akurat jest w lodówce
        skłania do zrobienia takiego a nie innego obiadu, np. miałam dużo ugootowanych
        ziemniaków z poprzedniego dnia i aby ich nie wyrzucić to zrobiłam w niedzielę
        pyzy, wyszły wysmiennite polane tłuszczykiem (ups) z cebulką i do tego surówka.
        Gdy jestem w sklepie to nagle wpada jakiś pomysł patrząc np. na buraki myślę o
        dawno nie jedliśmy barszczu ukraińskiego i natychmiast realizuję pomysł w
        kuchni. A czasami to poprostu totalna pustka w głowie i brak chęci do
        czegokolwiek wtedy dzieciom na obiad gotuję kaszę manne na mleku jako 1sze
        danie a drugie to ziemniaki jajo sadzone i do tego pomidor ze śmietaną lub
        podobne szybkie danie i już, i nie jest źle.Generalnie też często rano długo
        myślę co ugotować.
        • Gość: desperados Re: a co najważniejsze-nie moze byc nieprzyzwoici IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 09:16
          to moze ja te pizze dzisiaj zrobie hmmmmmm :0).... bo widzisz ja to od razu mam
          wątpliwości takiego typu:
          - czy pizza-połączenie mącznego z serem-to nie jest bomba kaloryczna
          albo np pyzy-czy pyzy i sos to nie za mało-czy nie powinien byc jakis dodatek
          białkowy znowu........ehhhhh
          A dzisiaj co robisz na obiad?
          • Gość: BetsyPetsy Re: a co najważniejsze-nie moze byc nieprzyzwoici IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 10:31
            Oczywiście ten żur to za 3 dni, jak się ukisi ale dzisiaj robię zupkę jarzynową
            (wszystko co mam w lodówce) taką zaprawianą śmietana ale nie iwm czy ziemniaki
            do niej czy makaron, jeszce się zastanawiam, natomiast z drugim daniem trochę
            gorzej, myslę i myślę i nie mam pomysłu, pobuszuję jeszcze na forum może cos do
            głowy wpadnie polecam Ci przepis na cos takiego
            kobieta.gazeta.pl/kuchnia/2,54041,,,,-2254893,P_KOBIETA_PRZEPISY.html
            robiłam i smakowało bardzo albo:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=29172912&a=29173067
            też smaczne i proste w przyrządzaniu a nadomiar tego to zdrowe bo warzywka są,
            wiesz chyba to dziś ugotuję jako drugie danie ale dodam jakąś wkładkę mięsną
            będzie pożywniejsze.
            • aniel zauważyła,że w niektorych domach 04.10.05, 10:52
              jest kanon kilu potraw, które się powtarzają co jakiś czas. Może to i nudne,
              ale funkcjonalne.
              może usiądż, zrób listę tego co lubicie najbardziej, lub co lubisz gotować. i w
              razie "niemocy twórczej" będziesz mieć ściągawkę :)
              ja niestety od zawsze mam więcej pomysłów niż czasu, no i zawartośc lodówki
              dyktuje menu :)
            • Gość: Daria a może tego spróbujesz? IP: *.ib.amwaw.edu.pl 05.10.05, 13:05
              Gotujesz makaron, jaki chcesz, albo spaghetti, albo kokardy, albo rurki czy
              świderki. Odcedzony, gorący makaron z powrotem wsypujesz do garnka i dodajesz
              pokrojony ser camembert i pokrojone pomidory bez skórki. Najpierw dodaj ser,
              żeby się rozpuścił trochę i dopiero potem pomidory. Można dosypać bazylię czy
              inne zioła. Bardzo szybkie danie i smaczne. Ja przynajmniej przepadam za tym.
              Moi domownicy też, na szczęście.:-)
          • bopin Re: a co najważniejsze-nie moze byc nieprzyzwoici 05.10.05, 12:29
            > od razu mam
            >
            > wątpliwości takiego typu...
            > .....nie powinien byc jakis dodatek
            > białkowy znowu........ehhhhh

            A człowiek sam sobie zgotowuje te udrękę....
        • Gość: BetsyPetsy Re: a co najważniejsze-nie moze byc nieprzyzwoici IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 09:17
          Dziś przeczytałam nt. żuru i własnie zabieram się do kiszenia owego.
          • Gość: iśka Re: a co najważniejsze-nie moze byc nieprzyzwoici IP: *.kolonianet.pl 04.10.05, 10:00
            oj, desperados, nie przesadzaj z tym równoważeniem, w tygodniu się wyrówna, raz
            bomba kaloryczna, raz warzywa z rybą na parze.Też gotowałam codziennie obiady i
            z mojego doświadczenia wynika, że, niestety, grunt to planowanie. Jeden dzień w
            tygodniu poświęcałam na przygotowanie bazy na cały tydzień. Mroziłam wywar jako
            podstawę do zup, różne kluski i pierogi, ale i mięso obrobione, z rybami
            gorzej. zasada była taka, że przygotowanie obiadu trwało tyle, co ugotowanie
            ziemniaków albo makaronu plus rzeczy wcześniej odmrożone.Można dojść do
            pioruńskiej wprawy
      • Gość: Lehoo Re: a co najważniejsze-nie moze byc nieprzyzwoici IP: *.internet.v.pl 05.10.05, 08:39
        Chleb z margaryną i cebulą. I herbata słodzona sacharyną.
    • Gość: zadumana Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( IP: 213.17.230.* 04.10.05, 10:17
      W większości rozmów ze znajomymi widać,że problem "co na obiad" dobija humor
      gotujących.
      Po kilku latach buszowania w necie i częstym odwiedzaniu tego forum doszłam
      wreszcie do stadium, w którym mam więcej pomysłów na pichcenie niż czasu i
      wolnych dni w tygodniu, żeby to zrealizować.
      Przyznam, że liczne książki kucharskie nie dały mi tyle korzyści co net wparty
      kilkoma najlepszymi książkami. Dopiero takie połączenie zakończyło tą koszmarną
      uciążliwość wymyślenia co ugotować.
    • Gość: al Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 10:24
      Niektorzy, o dziwo, uzywaja wyszukiwarki na tym forum lub po prostu je
      przegladaja. A niektorzy wpisuja tylko "jestem glupkiem, nie chce mi sie
      szukac, dawajcie pomysly, tylko szybko"
      • Gość: desperados Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 10:29
        poza tym
        jest to forum do dyskusji o kuchni
        zaczełam watek o tym jak ciężko jest ustalic menu szczególnie jesli posiłki
        mają byc funkcjonalne i nawet pytanie brzmi: jak sobie radzicie?
        boli cie jeden watek
        zajmuje tobie za duzo miejsca na monitorze
        co za ludzie!
    • narcyza5 Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( 04.10.05, 12:22
      to proste, gotuję to, na co mam akurat apetyt. A jak mi się nie chce to
      zamawiam pizzę albo kupuję duże pudełko lodów i jeszcze parę ciastek w cukierni.
      Rodzina nie narzeka. Dziś np. będzie wczorajsza zupa pieczarkowa i placki
      ziemniaczane, a na deser tort truflowy i hiszpański (resztki z niedzielnej
      imprezy).
      Nie zamierzam się przejmować wartością odżywczą pizzy czy liczbą kalorii w
      kawałku toru i znikomą w nim zawartością witamin. Wychodzę z założenia, że dużo
      bardziej szkodliwe jest uprawnianie kuchennego męczennictwa i faszerowanie
      domowników i siebie zrównoważonymi, zdrowymi posiłkami na które nikt nie ma
      specjalnej ochoty, bo tak trzeba.
      • makoz14 Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( 04.10.05, 12:32
        narcyza5 napisała:
        > bardziej szkodliwe jest uprawnianie kuchennego męczennictwa i faszerowanie
        > domowników i siebie zrównoważonymi, zdrowymi posiłkami na które nikt nie ma
        > specjalnej ochoty, bo tak trzeba.

        Masz całkowitą rację.
        Ja gotuję mojej rodzinie to, co lubią. Zawsze wieczorem zastanawiam się ,co
        zrobić nazajutrz - przegląd lodówki i zamrażarki i ewentualne wyjęcie mięsa do
        rozmrożenia.
        Gotuję raczej mało kaloryczne potrawy, ale od czasu do czasu nie odmawiamy sobie
        grochówki, fasolówki, placków ziemniaczanych czy innej bomby :)
        • f.l.y Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( 04.10.05, 12:41

          swego czasu miałam podobne dylematy, dlatego zrobiłam sobie spis potraw :)
          wygląda jak menu z baru mlecznego :) zupy, dania mięsne z wieprzowiny,
          wołowiny, drobiu i ryb, itp...dania jarskie... i takie tam różne...

          powiesiłam sobie tę tabelkę na kalendarzu w kuchni i jak nie mam pomysłu,
          wystarczy rzut oka, stawiam krechę i realizuję ten jadłospis przez jakiś czas,
          robiąc 'po drodze' jakieś jedzonko, którego na liście nie ma rzecz jasna... :)

          już się nie głowię, a że w lodówce staram się mieć prawie wszystko - nie mam
          problemu ze składnikami i zachciankami...
      • Gość: desperados Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 12:41
        kiedyś też tak żyliśmy ale obecnie boje się po prostu o zdrowie bliskich a
        potrawy staram sie robić takie które nie są męczące bo przeciez zdrowo nie musi
        oznaczac niesmacznie ale właśnie w tym cały problem-aby było i zdrowo i
        smacznie i niekalorycznie i bez mięsa to trzeba sie troche pomęczyć, do tego
        dochodzi praca zawodowa i zajęcia po niej więc...
        • em_es Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( 04.10.05, 12:54
          oczywiście to co napisałam ma sens pod warunkiem, że nikt w domu nie wymaga
          specjalnej diety - wtedy niestety sprawa się komplikuje, i zazwyczaj skutkuje
          gotowaniem dwóch i więcej obiadów, bo każdy co innego może jeść

          ja to przerabiam jak mam do żywienia mojego ojca (choć u niego to nie kwestia
          zdrowia a tylko fanaberii), dla niego obiad bez kawału mięsa to nie obiad, a
          dla mnie brak mięsa to nie problem :)
        • bopin Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( 05.10.05, 12:35
          > kiedyś też tak żyliśmy ale obecnie boje się po prostu o zdrowie bliskich...
          A pomysl o skażeniu środowiska, o bakteriach w powietrzu, o promieniowaniu z
          monitora i azbeście w budynkach straaaszne...
      • em_es nigdy nie miałam tego problemu 04.10.05, 12:47
        Podobnie jak pisze Narcyza - po prostu gotuję to, na co akrat mamy ochotę.
        A jak mi się nie chce, nie mam siły czy czasu, to nie gotuję obiadu i też nie
        ma końca świata na tę okoliczność.

        Co do dbałości o to, by to co gotuję było zdrowe, zrównoważone itp - zupełnie
        się tym nie zajmuję. Wystarczy zachować pewną różnorodność i nie popadać w
        przesadę w żadną stronę. Np. lubię frytki, pizzę, placki ziemniaczane -
        kaloryczne, niezdrowe itp, ale przecież nie jemy tego 7 razy w tygodniu, lubię
        też lekkie zupy, parowane warzywa i wiele innych rzeczy. Do głowy by mi nie
        przyszło ugotować coś na co ani ja ani nikt w domu nie ma ochoty, tylko
        dlatego, że to jest zdrowe, wartościowe itp.

        Jak dla mnie codzienne gotowanie to tylko kwestia rozsądku i upodobań mojej
        rodziny, w połączeniu z możliwościami, bo czas, zasoby finansowe też nie są bez
        znaczenia.
        • Gość: desperados Re: nigdy nie miałam tego problemu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 12:52
          Do głowy by mi nie
          > przyszło ugotować coś na co ani ja ani nikt w domu nie ma ochoty, tylko
          > dlatego, że to jest zdrowe, wartościowe itp.

          MNIE TEZ!!!
          w tym cały problem
          • ola_zosia obiadek mniam 05.10.05, 15:50
            >ryż z różnymi warzywami, np. papryką, cukinią, pomidorami, dynią, groszkiem
            (można kupić mrożony), ziołami (można dodać świeże, np. koperek, szczypiorek)
            ryż można wybrać brązowy, ten jest zdrowszy, ale dłużej się gotuje

            >kotlety rybne własnej produkcji (wtedy wiesz, co dodajesz do panierki na
            przykład)

            >zupa typu śmietnik warzywny (groszek, pieczarki, fasolka szparagowa, kalafior,
            brokuły, pomidory - wybór ogromny) albo ogórkowa

            >naleśniki z DOMOWYM dżemem (albo konfiturą)

            >ryba po grecku (czyli w warzywach) w wersji na ciepło (mój narzeczony to
            uwielbia)

            >a w ramach szaleństwa (smakowego, bo tłuszcz rybi jest dużo zdrowszy niż
            ssaczy) - dzwonka z łososia z cytrynką, koperkiem i ryżem ugotowanym na sypko
            (możesz je upiec w piekarniku w folii aluminiowej, możesz łososia zastąpić
            pstrągiem)

            Pozdrawiam!
      • bopin Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( 05.10.05, 12:32
        > Wychodzę z założenia, że dużo
        >
        > bardziej szkodliwe jest uprawnianie kuchennego męczennictwa i faszerowanie
        > domowników i siebie zrównoważonymi, zdrowymi posiłkami na które nikt nie ma
        > specjalnej ochoty, bo tak trzeba.


        BRAWO!
    • narcyza5 Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( 04.10.05, 12:53
      idź do księgarni, przejrzyj sobie książki kucharskie takie co to mają w
      tytułach "zdrowo żyć", "zdrowa kuchnia" (nie to, zebym w to wierzyła, no ale
      skoro tobie zależy), wybierz taką, z której potrawy najbardziej Ci odpowiadają
      pod względem składników i pracochłonności. Kup, a potem codziennie otwieraj na
      chybił trafił. Nie wiem, czy będzie smacznie i zdrowo, no ale odpadnie męczenie
      się z myśleniem.
    • Gość: anka Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 04.10.05, 14:35
      A co zescie sie tak uczepili tej pizzy?! Ze niby taka bomba kaloryczna? Akurat
      wsuwam sobie pizze ze szpinakiem, papryka, kukurydza i serem... I gdzie tu te
      kalorie? No, chyba ze jest to pizza oblozona boczkiem, kielbasa i fuuurrra
      sera. A tak? Ja tam robie pizze mniej wiecej raz w tygodniu i nie narzekam!
      • Gość: misia Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( IP: *.kolonianet.pl 04.10.05, 16:52
        pon kartoflanka, leczo z ryżem
        wt rosół z makaronem, jajko, ziemniaki, surówka z kisz, kap, z jabłkiem
        śr pizza
        czw pomidorowa z lanymi kluskami,ryba, ziemniaki, ogórek jakis
        piąt zupa rybna z kartoflami, naleśniki z serem
        sob. spagetti
        niedz krem z brokułów, ryba z wody
        pon zupa z niedzieli, zapiekanka z makaronu
        wt kapuśniak, placki ziemniaczane
        śr pizza
        czw duszony kabaczek,kotlety rybne
        piąt śledż w śmietanie z kartoflami
        Na przykład!!!
        • althea35 Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( 04.10.05, 17:12
          Dobra jestes!
          Dwa tygodnie z glowy!
          Ja tez zasze mam problem co zrobic... jedziemy do sklepu i problem co kupic...
          nie zawsze obydwoje mamy ochote na to samo, albo nie to samo lubimy.
          Ale jak narazie z glodu nie umarlismy.
          Ja chce dzisiaj pierogi z serem... a maz kurczaka pieczonego.
        • Gość: aga Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.05, 18:29
          czyli ziemniaki i kartofle
        • Gość: ewik Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.10.05, 09:31
          Misiu - a co z tym mięsem z wtorkowego rosołu?
        • bopin Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( 05.10.05, 12:37
          Gość portalu: misia napisał(a):

          > pon kartoflanka, leczo z ryżem
          > wt rosół z makaronem, jajko...

          A kiedy daja coś konkretnego?
    • Gość: lu Jak zrealizowac wszystkie pomysly? IP: *.adsl.proxad.net 04.10.05, 20:51
      Podpisuje sie czterama lapami pod jednym z maili: mam zdecydowanie wiecej
      pomyslow i ochoty na rozne dania, niz mozliwosci zeby je zjesc. I to jest
      dopiero klopot ;)))
      • krztyna Re: Jak zrealizowac wszystkie pomysly? 04.10.05, 21:49
        Tu są świetne pomysły na szybki obiad. Nie zawsze zdrowy, ale za to jaki wygodny!
        Mam ten link w ulubionych i zerkam czasem w chwilach zwątpienia w swoją
        wyobraźnię...
        :-)

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=16683573
    • cracovian Jak Reymont swego czasu powiedzial... 04.10.05, 23:00
      Najwazniejsze to slodko i tlusto zjesc...
      • Gość: iśka Re: Jak Reymont swego czasu powiedzial... IP: *.kolonianet.pl 05.10.05, 09:31
        a mój kolega mawia: co ja pordzę na to, że lubię tłuste i smażone...
        A tak na marginesie, desperados, robisz czasem ryby faszerowane? Spróbuj karpia
        z farszem jak do ruskich pierogów.
      • bopin tłuste 05.10.05, 12:39

        > Najwazniejsze to slodko i tlusto zjesc...
        ja zawsze powtarzam - dobre bo tłuste
    • Gość: aga dwa dania? IP: *.devs.futuro.pl 05.10.05, 09:49
      Czytam te wszystkie posty i wychodzi na to, że w każdym domu na obiad podaje
      sie dwa dania. A myślałam, ze to już przeżytek. Przecież to niezdrowo tak się
      obżerać, szczególnie, że większość z nas je późnym popołudniem lub wieczorem. W
      życiu nie dałabym rady zjeść dwóch dań pod rząd, a nie jestem osobą która "je
      jak ptaszek" :). Podobnie mój chłopak, któremu gotuję. Gdybym miała codziennie
      przygotowywać zupę i drugie, to rzeczywiście z kuchnie bym nie wychodziła.
      A tak to jest całkiem ok, bo gotuję z reguły "na zapas" jak mam wiecej czasu i
      mrożę, a potem w tygodniu rozmrażam, albo po prostu jak mi się akurat nie chce
      to kupuję pyzy, jakieś gotowe gołąbki czy kotlety rybne albo po prostu podaję
      kaszę gryczaną z kefirem (to jest na pewno zdrowe a i bardzo proste danie).
      • makoz14 Re: jedno danie:) 05.10.05, 10:04
        Ja robię zazwyczaj tylko jedno danie:)Jeśli zupa to typu eintopf.
        • Gość: mania Re: jedno danie:) IP: *.tvp.pl 05.10.05, 10:49
          A ja przewaznie w sobotę lub niedziele gotuje co najmniej trzy garnki róznych
          rzeczy, kaszy (róznych- jaglana, kukurydziana, jeczmienna -za kazdym razem
          innych), ryzu ( na zmiane - ciemny i biały), makaronu i ew. kartofli. Część
          zamrażam. W ciągu tygodnia rano wyciągam to , na co przyjdzie mi ochota, po
          południu dorabiam sosy, warzywa, z częsci robię szybkie zupy. Mieso przewaznie
          kura, indyk, tez szybkie do zrobienia kupuje po pracy. Jeśli lubisz kasze i
          warzywa polecam książki pani Barbary Cyran - duzo prostych, zdrowych potraw. Ja
          zawsze robiłam dwa dania i musiałam sie nieźle nagimnastykować przy tym mając
          podobne podejście do zywienia jak Ty ale u mnie syn jest wegetarianinem
          (okresowo nie jadł też jajek), córka ma nietolerancję laktozy - żadne mleka,
          masła, sery nie wchodzą w grę, mąż lubi dużo mięsa a ja potrzebuję lekkiej
          odchudzającej diety. I jakoś musiałam kombinować żeby jeszcze wszystko
          było "zjadliwe".
      • Gość: iśka Re: dwa dania? IP: *.kolonianet.pl 05.10.05, 10:10
        lekka zupa na początek, w umiarkowanej ilości, to nie jest zły pomysł. Jeśli
        raz w tygodniu gotuję wywar i mrożę, przygotowanie jest proste. A bardziej
        konkretna, jeśli drugie danie jest takie więcej umowne, np. racuchy. Też bym
        chętnie kupiła jakiś półprodukt, ale po przyniesieniu do domu drożdżwowych
        pyzów z pleśnią, data do spożycia, oczywiście jak najbardziej, i tygodniowych
        mniej więcej pierogów, już nie ryzykuję. Forumowicze dobrze wiedzą, jak się
        robi klientów w konia, czasy są takie, że nawet rąbie cię zaprzyjaźniony z
        pozoru sprzedawca.
    • sunsilk Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( 05.10.05, 10:08
      ja to mam dopiero koszmar, bo mam pomysly na dania obiadowe, ale niesety
      wiekszosci z nich nie moge zrobic, bo jeszcze nie mam piekarnika :) wiec na
      razie moge sie skupic jedynie na smazeniu, gotowaniu... a tak mi sie marzy
      jakas zapiekanka i ciasto, jakies mieso pieczone... :)
      • Gość: Drops Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 10:34
        Kup prodiż!
        • sunsilk Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( 05.10.05, 10:43
          no wlasnie ostatnio chodzil mi po glowie prodiz. jak bylam w sklepie z agd :)
          tylko, ze ja nie mam pojecia jak sie tego uzywa :) pamietam z dziecinstwa jak
          moja mama czasem piekla w nim ciasto lub powidla smazyla :) ale jak upiec w nim
          miesko lub zapiekanke? ale moze bedzie instrukcja obslugi? :) poza tym moze
          moja mama ma jeszcze gdzies ten swoj prodiz?? :)
    • Gość: mania Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( IP: *.tvp.pl 05.10.05, 10:52
      Mój post był oczywiście odpowiedzią dla deperados.
      Mania
    • Gość: Joasia Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( IP: *.pkp.com.pl / *.tktelekom.pl 05.10.05, 12:03
      Chcecie szybkie danie? Polecam serek plesniowy obtoczony w panierce, usmażony.
      Do tego żurawina i na przykład młode kartofelki, albo ryż czy soczewica.
      Generalnie polecam soczewicę zamiast ryżu, ziemniaków itp. Można też soczewicę
      zastąpić ugotowanym groszkiem (z mrożonki), wymieszanym z 2 łyżkami śmietany,
      łyżeczką masła, pieprzem, solą i zmiksowanym. Jeśli macie TVN Style oglądajcie
      program "Nigella Bites".Mnóstwo pomysłów na szybkie jedzenie
    • Gość: kuchareczka Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 12:13
      Proponuję schemat
      3razy w tygodiu mięso+surówka, ziemniaki
      1-2 ryba
      3 razy bezmięsne( naleśniki,makarony, pyzy)
      Najwazniejsze duzo białka bo ono syci, w przeciwieństwie do mącznych
    • Gość: Ida Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 05.10.05, 12:20
      Ja mam opatentowanych kilka szybkich dań, np. kluchy Spagetti( gotowanie 12
      min.), do tego( tzn. do ugotowanych klusek) oliwa z bazylią, parmezan i trochę
      czosnku(np. ząbek dla trzech osób).W sumie tyle, co gotują się kluski.Więc 12-
      15 min. Potrawa nr 2;kluchy spagetti, parmezan,sos pomidorowy( posolony, z
      suszoną bazylią, zagęszczony zasmażką).To samo 12 - 15 min.Potrawa nr 3; zupa
      pomidorowa 10 minutowa, tzn kluski 6 minut, woda plus koncentrat 1 minuta, na
      sam koniec do tego trzy łyżki masła. Jest tłusto, pysznie i szybko.Potrawa nr
      4:błyskawiczna zupa ogórkowa(15- 20 minut).Ogórki gotowe(tzn. już posiekane w
      sklepie)do gara z trzema łyżkami masła.Dusić 15 min. W tym czasie obrać 5
      ziemniaki i w kosteczkę i do gara(10 min. się gotują. Potem ziemniaki odcedzić
      i do gara z przegotowaną wodą plus uduszone ogórki i śmietana i gotowe. A jakie
      pyszne!Potrawa nr 5; zupa kartoflana, przepis własny:Kartofle w kosteczkę,
      ugotować(10 minut), przelać do gara z przegotowaną wodą,do tego cebula
      zasmażana na jakimś łoju(oczywiście na patelni)z dodatkiem koncentratu
      pomidorowego(dwie łyżki na dwie cebule). Potem wszystko do wspólnego gara i
      śmietana. Potrawa 15 min.Aha, to wszystko porcje dla trzech osób.Pozdrawiam.I
      miłego gotowania.Ida
    • bopin nic nie jesz 05.10.05, 12:26
      To że niczego nie jesz (nie mięso, nie z puszki itd.) to niestety twój problem.
      ja po prostu kupuje i jem, to na co mam ochotę, no chyba, że mnie chwilowo nie
      stać. A lubie wszystko, poza pomidorówka (jakos mi nie wchodzi). Czyli
      narzucając sobie dietę sama sobie zgotowałaś koszmar. Gratulacje. I to
      nieprawda, że wegetarianie dłużej żyją, oni tylko starzej wyglądają.
    • akacjax Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( 05.10.05, 12:41
      Kłopot zaczyna się, gdy w domu dużożerne nastolatki. Musiały być dwa dania, bo po godzinie od obiadu zaczynał się przegląd lodówki.
      Robiłam tak: jednego dnia gotowałam zupę na dwa dni( a drugie było z wczoraj), nazajutrz miałam zupę z wczoraj a gotowałam drugie na dwa dni. Praktycznie każdego dnia robilam jedno danie + dodatki typu ziemniak lub kasza,lub ryż i surówka do drugiego. Wyjatkiem były dania bezmięsne, choc pierogi można zamrozić i mieć na zaś.
      Teraz synowie wyrośli, jeden wyjechał, gotuje dla siebie i drugiego syna. Ten nie przepada za zupami. Wystarcza jedno danie, bo już nie ten przepaścisty wiek.
      A pomysły opierają się na schemacie podanym powyżej: 2-3 razy na tydz. mięso, raz ryba, 2-3 bezmięsne-albo warzywa z patelni, albo coś mączne.
      Najlepsze pomysły mam po urlopie, na którym nie musiałam gotować:)
      W dawnych czasach dobrze dział spis potraw zrobiony na zwykłej kartce przeze mnie osobiście(gdy nie wiedziałam co gotować-przegląd...i już po bólu)

      A mimo to gotować nie lubię(mam to w genach!), uważam to za wręcz ogłupiajace zajęcie. Relaksuję się inaczej. Ale doceniam kucharzy, którzy wiedza co gotują, dlaczego i jak ułożyć jadłospis by się najeść na zdrowie a nie natuczyć i jeszcze potrafią coś zrobić inaczej niż nam zakodowano:)
      • Gość: Daria Desperados! Spróbuj tego. IP: *.ib.amwaw.edu.pl 05.10.05, 13:18
        Gotujesz makaron, jaki chcesz, albo spaghetti, albo kokardy, albo rurki czy
        świderki. Odcedzony, gorący makaron z powrotem wsypujesz do garnka i dodajesz
        pokrojony ser camembert i pokrojone pomidory bez skórki. Najpierw dodaj ser,
        żeby się rozpuścił trochę i dopiero potem pomidory. Można dosypać bazylię czy
        inne zioła. Bardzo szybkie danie i smaczne. Ja przynajmniej przepadam za tym.
        Moi domownicy też, na szczęście.:-)
        • Gość: tubu5000 Re: Desperados! Spróbuj tego. IP: *.chello.pl 05.10.05, 13:54
          No wlasnie rob spaghetti (rewelacja)

          Pomidorowe (10-15min):

          - smarzysz czosnek na oliwie
          - do tego wrzucasz obrane ze skorki pomidory, sol, pieprz
          - gotujesz troche, jak pomidory z hipermarketu to dluzej, zeby sos nie byl
          kwasny, pod koniec dodajesz swiezej bazylii
          - polewasz makaron i posypujesz parmezanem

          Oliwne (10min):

          - duzo czosnku na oliwie
          - ostra papryka
          - mieszasz wszystko z makaronem
          - bazylia lub pietruszka

          poza tym polecam stronke www.pesto.art.pl - koles duzo szybkich przepisow
          podaje, wiekszosc bez miesa
    • bombeza Re: wymyślenie co na obiad-codzienny koszmar :( 07.10.05, 08:44
      Wydaje mi sie ze ja mam calkiem niezly sposob. Zawsze kiedy mam pustke w glowie
      i zadnego pomyslu na potrawe, przegladam sciagniete z internetu menu roznych
      restauracji (polecam google grafika). Gwarantuje ze jest to niezla inspiracja
      do tworzenia nowych dan. Oczywiscie modyfikuje je wedlug wlasnych potrzeb:-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka