Dodaj do ulubionych

plusy zycia w anglii

IP: *.cable.ubr04.perr.blueyonder.co.uk 10.11.05, 15:26
Zycie za granica, w moim przypadku Anglii, pozwala na udoskanalanie swoich
zdolnosci kulinarnych i poznawanie nowych smakow! Bogactwo egzotycznych
owocow, warzyw i przypraw!Kuchnia chinska, indyjska, meksykanska na co tylko
masz ochote! Smutne to,ze Polacy z ktorymi sie tu spotykam nie wykorzystuja
mnogosci produktow tylko zajadaja sie caly czas kotletami i ziemniakami a
zakupy robia co najwyzej w polskich sklepach kupujac polskie
konserwy,puszki,slodycze...co o tym myslicie?
Obserwuj wątek
    • jollka2 Zgadzam się z Banitą 10.11.05, 15:34
      Ktoś chyba pierwszy raz na forum jest.
      • Gość: kasioras Re: Zgadzam się z Banitą IP: *.cable.ubr04.perr.blueyonder.co.uk 10.11.05, 15:50
        no ale ja mowie o polakach z ktorymi mam kontakt tu a nie o tych z forum..czemu
        tak ostro
        • jollka2 Kasiu 10.11.05, 15:54
          pewnie dlatego, że to ich sprawa co jedza i już :)
    • Gość: Giada Re: plusy zycia w anglii IP: *.dyn.optonline.net 10.11.05, 15:39
      Racja, racja. Ja co prawda nie mieszkam w Anglii, ale w Nowym Jorku jest takze
      sporo mozliwosci:)) Zapomnialam juz co to polskie zarelko i nawet nie teskno mi
      do tego. Znam jednak ludzi z Polski, ktorzy nie wyobrazaja sobie obiadu bez
      schabowego i surowki polanej smietana. Ja tam rozkoszuje sie nowymi smakami,
      kuchnia swiata i aromatycznymi przyprawami trudno dostepnymi w moim rodzinnym
      miescie. Teraz sie zastanawiam co przywiezc ze soba na Swieta... Pozdrawiam!
    • Gość: Giada Re: Giada IP: *.dyn.optonline.net 10.11.05, 15:50
      tak :) Pozdrawiam, smacznego i milego dnia.
      • asiak44 Re: Giada 10.11.05, 16:17
        nie rozumiem Was....
        • Gość: niwejka Re: Giada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.05, 16:29
          A ja też się dziwie, bo uważam, że poszukiwanie nowych smaków jest czymś
          wspaniałym. Dziwię się ludziom, którzy do wszystkich potraw, które nie
          przypominają tego, co dawała im mamusia, mają stosunek, który potrafią wyrazić
          jedynie za pomocą "bleeeeeee"
    • Gość: lu Re: plusy zycia w anglii IP: *.acn.waw.pl 10.11.05, 19:48
      Mam znajomych Polakow, ktorzy od lat mieszkaja we Francji i nigdy nie
      przekonali sie do tamtejszej kuchni, wielu rzeczy nie wzieli nawet do ust. Zyja
      jak w Polsce. Ich wybor. Jestesmy narodem tradycjonalistow, ok 60% Polakow nie
      odczuwa potrzeby zmiany menu, w sklepie kupuja zawsze to samo. I juz.
      To forum to spotkanie poszukiwaczy smakow... Tacy tez sa w polskim
      spoleczenstwie, ale jest ich zdecydowanie mniej. :)
    • Gość: senin Re: plusy zycia w anglii IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 10.11.05, 21:38
      spostrzezenia pewnie sluszne, ale tylko w czesci,
      to nie ma nic wspolnego z narodowoscia
      zaloze sie ze gdyby przeprowadzic jakies badania wsrod Anglikow, Amerykanow,
      Francuzow, Niemcow itd to tez by sie okazalo wiekszosc z nich zadawala sie
      swoja tradycyjna kuchnia

      tu w Australii tzw "aussie pie" i inne lokalne tradycyjne specjaly ciesza sie
      wielkim powodzeniem wsrod tubylcow
      Sa ludzie, ktorzy jeszcze kilkanascie lat temu czosnek uwzazali z cos
      egzotycznego a ich zakupy warzywne koncza sie na dyni i marchewce - a
      zatrzesienie innych w supermarketach

      anglicy tez na codzien pewnie "mashem" sie katuja - ostatnio zauwazylam nawet
      takie troche nacjonalistyczne trendny w niektorych kulinarnych programach rodem
      z UK (rick Stein)- boja sie ze im rodzima tradycja kulinarna ;) zaginie chyba

      A sprobuj przekonac niektorych azjatow, nawet tych wyemigrowanych zeby sie
      przestawili na "europejskie" specjaly - tyz truuudno bedzie

      PS.i nie przejmuj sie tym, ze ktos cie probuje do pionu ustawic;)
      zdarza sie na tym forum ;)

      • ba_nita Re:Zgadzam się z senin. 11.11.05, 11:49
        Narodowość nie ma tu nic do rzeczy. Dosłownie KAŻDA jest w większości swoich
        przedstawicieli konserwatywna. Spróbowałbym na przykład swojej rodzince z
        części rosyjskiej nie podać do drugiego dania chleba (z ziemniakami sic!), albo
        znajomym wietnamczyko-chińczykom podać nasze zimne nóżki. Z kolei ja nie mam
        żadnych uprzedzeń smakowo-kuchennych a w mojej rodzinie gotowało się
        tradycyjnie "po polsku". Mam oczywiście na myśli kuchnię PRL-u i to co wówczas
        można było zwyczajnie "zdobyć". Zatem dla mnie teza postawiona na wstępie jest
        bezsensowna.A że raz w miesiącu czy też dwa razy usmażę schabowego w panierce?
        A dlaczego nie? A co w takim razie z pieczenią po huzarsku? Do niej dopiero się
        tartej bułki dodaje...
        • staua Re:Zgadzam się z senin. 17.11.05, 18:29
          Wbrew pozorom ten watek jest bardzo ciekawy, ba_nita - tez mysle, ze jest tak, jak piszesz, sa ludzie
          tradycyjni (wiekszosc) i eksperymentatorzy, ktorzy nie musieli tego wyniesc z domu. Dodam tylko, z
          wydaje mi sie, ze sklonnosc do eksperymentow smakowych mozna sobie wyrobic, przykladem jest moj
          maz, ktory byl b. konserwatywny, ale z koniecznosci (ja nie umiem robic rumunskiego jedzenia, a
          przynajmniej nie jak Rumunka, choc troche juz winkorporowalam w menu) musial jesc inne potrawy i
          teraz czesto w restauracjach zamawia cos nowego (do tego stopnia, ze kiedys w chinskiej rest. zamowil
          swinskie jelita, ktore byly tylko w osobnej karcie dla Chinczykow. Ten proces trwal u niego kilka
          dobrych lat, ale teraz jest bardzo otwarty na nowe smaki.
      • syswia Re: plusy zycia w anglii 11.11.05, 19:42
        Ano... nic dodac, nic ujac.
        Od kilku lat obserwuje rodzine mojego meza - w Kanadzie wiekszoc od lat 60-70
        tych i wiekszosc z nich nic tylko walkuje ciagle te same potrawy. Na kazdym
        przyjeciu za przystawke robia samosy, jako danie glowne: chicken masala i palak
        panir. Zero kreatywnosci we wlasnej kuchni, nie mowiac juz o zapozyczeniach...
        Tesciowa mi zdradzila, ze kiedys probowala zmian w menu i wiekszosc towarzystwa
        sie krzywila, wiec przestala probowac. Eksperymentuje jednynie w scislym gronie
        rodzinnym...
    • ampolion Re:Że pleciesz banialuki. 11.11.05, 02:25
      To nie banialuki, to samo można zauważyć na Greenpoincie!
      Nie chodzi tutaj o Polaków z tego forum lecz o Polaków na obczyźnie bez forum,
      a zwłaszcza bez prześwietnej GALERII.
    • Gość: Xena Re: plusy zycia w anglii IP: *.access.telenet.be 11.11.05, 08:15
      Byl tu ostatnio bardzo ciekawy watek pt Falszerze jedzenia jesli chcesz
      doszukac sie to popatrz wstecz 05.11 godz 00.12 o ile sie nie pomylilam ba
      _nita autor .
      To watek sciagniety z onetu ale byla tam dyskusja forumowiczow miedzy innymi
      do Polakow w Anglii
      Jak to sie dzieje , ze wszyscy Polacy po wjechaniu do Anglii tyja z minuty na
      minute ?
      Dla mnie to tajemnica : czy obzeraja sie chlebem , kluchami , maka - skwarek i
      smalcu chyba nowoprzybyli nie maja wiec co ?
      Sprowadzaja z kraju ?
      Mieszkam w Belgii ale slyszalam , ze nasi nawet make przywoza bo taniej (?)
      A musze sie przyznac z reka na sercu , ze w sklepach polskich i polsko
      tureckich kupuje ogorki kiszone , ktorych w kraju specjalnie nie jadalam ,
      kasze gryczana , chrzan . Owszem widze inne polskie sloiki ale przy okazji jak
      jestem w takim sklepie to dopiero raj ! Tureckie biale sery , cieciorka ,
      listki winogron , ajwar , oliwki , wrapy , pieczywo przecudowne ale nie jadam ,
      spody do tortow oraz kremy ( w tutejszych sklepach NIE MA wiem , ze trudno w to
      uwierzyc ale tak jest )
      W hinduskich i chinskich halach bogactwa to SEZAM na przyprawy , olejki ,
      bajery nawet nie wiem co do czego , jednak probuje po kolei .
      Schabowy ? Jem raz do roku w kraju w gosciach nawet taki w jajku i bulce :-)
      Hej nie obnizam wartosci naszego tradycyjnego kotleta ale jakos tak sie
      sklada , ze mezowi robie on z kolei bez panierki a sama doceniam wyzszosc
      mielonych nad schabowymi i to juz od dziecinstwa ;-)
      A poza tym tyle roznorodnosci z baranina , ktora uwielbiam , rybami , drobiem i
      z wieprzowiny tylko lubie zeberka ale za to bardzo lubie :-)
      Chyba moral taki , ze nie wynioslam z domu gotowania , zywilam sie w strasznych
      stolowkach to mi skrzywilo poglad na kuchnie i dlatego probowalam zawsze
      czegos innego I zawsze bylo to lepsze od pierwowzoru teraz takie potrawy jak
      ryz , szpinak , cielecina to ozdoba kuchni kiedys byly to trzesace straszydla w
      stylu mleko, mleko z kozuchem i gotowana skora z drobiu brrrrr do dzisiaj
      jeszcze nie znalazlam wyjcia
      Ale przebywajac za granica starlam sie z wieloma kulturami z calego swiata w
      kuchni i naprawde nie zaluje
      Tajlandka wcinala flaki usmazone na patelni z tak wielkim apetytem , ze sloik
      polskich flaczkow to nie bylo to dla niej , co kraj to obyczaj z kolei
      poderwalam od niej czerwona fasole z bananami i miesem ...
      Podroze ksztalca zwlaszcza jak sie kogos spotyka w kuchni

      A o angielskim zarelku kraza najgorsze historie w swiecie zreszta ogladam
      czasem "Ready steady cook " tam mozna z piasku bicz ukrecic czasem to fajne ale
      ogolnie to cukier , maka , karmel , kalorie , suflety , bajery itd
      pozdrawiam


      • Gość: chiara Re: plusy zycia w anglii IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 11.11.05, 08:33
        Anglicy nie maja dobrego pieczywa.Praktycznie oprocz napompowanych bul i tostow
        tam pieczywa nie ma.A co,kreci cie sniadanko typu jaja na bekonie i toscik?

        A znasz jakies angielskie dobre danie? Bo ja nie.A mieszkalam tu 4 lata.




        • Gość: Xena Re: plusy zycia w anglii IP: *.access.telenet.be 11.11.05, 08:48
          Nie uwierze , ze nie ma razowych i zytnich chlebkow te sa chyba wszedzie
          Ale jak Polak leci na ilosc a nie na jakosc to sie nie dziwie , ze sie pompuja .
          A prawdziwego razowca wystarczy nawet pol kromeczki na sniadanie i to wcale nie
          w postaci kanapki ...Sama sie zlapalam na bialych buleczkach z
          arabskich /tureckich sklepow bo o miejscowych piekarniach nie powiem dobrego
          slowa - niebo w gebie na szczescie mam wage w domu :-))i wykorzenilam z siebie
          ten pyszny smak a poznalam lepszy
          • u25 Re: plusy zycia w anglii 11.11.05, 11:48
            no wlasnie o to mi chodzilo. Przeczytalam twoj post po wyslaniu swojego:-)
          • staua Re: plusy zycia w anglii 17.11.05, 18:19
            Ja lubie shepherd's pie, rozne pasties i pies (oprocz kidney), ciastka do herbaty (scones, eccles cakes).
            W Anglii tez sa dobre rzeczy do jedzenia :-)
            Chleba w ogole jem bardzo malo, na ogol taki, ktory sama pieke, wiec trudno mi sie ustosunkowac to
            tego zarzutu. Choc wydaje mi sie, ze w Holandii "zwykly" chleb jest gorszy niz ten angielski.
        • Gość: senin Re: plusy zycia w anglii IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 11.11.05, 11:10
          Gość portalu: chiara napisał(a):

          > Anglicy nie maja dobrego pieczywa.Praktycznie oprocz napompowanych bul i
          tostow
          > tam pieczywa nie ma.A co,kreci cie sniadanko typu jaja na bekonie i toscik?
          >
          > A znasz jakies angielskie dobre danie? Bo ja nie.A mieszkalam tu 4 lata.
          >


          no przecie kobita pisze o jedzeniu z CALEGO SWIATA dostepnym w Anglii
          nie o jakim tam angielskim fish and chips czy tez "bangels(nie mam pojecia jak
          sie to pisze, chodzi o kielbaski) and mash"

          >
          • glasscraft Re: plusy zycia w anglii 11.11.05, 11:37
            Re pieczywo: jest masa rozmaitego pieczywa w kazdym supermarkecie, nie tylko
            napompowane buly. Pieczywo tostowe tez sie rozni jakoscia - od takiego co
            supermaker niemalze doplaca zeby zabrac do do drozszcych ktore sa calkiem
            smaczne.
            Re angielskie jedzenie - nikt nie zasuwa tutaj na okrogla ryby z frytkami z
            gazety albo ziemniakow z kielbaskami i "full english" na sniadanie kazdego
            dnia. Na pewno jest cala masa innych tradycyjnych potraw ktore zasluguja na
            uwage.
        • u25 Re: plusy zycia w anglii 11.11.05, 11:47
          Chleb?

          Bo kupujesz to co najtansze:-) Moze rusz tylek do francuskiej piekarni czy
          wloskich delikatesow.



          • Gość: senin Re: plusy zycia w anglii IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 11.11.05, 12:12
            gratuluje moim przedmowcom umiejetnosci czytania ze zrozumieniem ;) sic!
            • glasscraft Re: plusy zycia w anglii 11.11.05, 12:20
              Senin, moj post nie czepial sie Ciebie, wyslalam pewnie z zlym miejscu - miala
              to byc odp na temat chleba w Anglii (od Chiara).
              • bazylia7 Re: plusy zycia w anglii 11.11.05, 12:36
                glasscraft napisała:

                > Senin, moj post nie czepial sie Ciebie, wyslalam pewnie z zlym miejscu -
                miala
                > to byc odp na temat chleba w Anglii (od Chiara).

                moj tez sie Ciebie nie czepial :)
                czepial sie zas tych co o chlebi w anglii, tudziez innych anglijskich specjalach

                autorka postu tytulowego WYRAZNIE pisala o wyborze najrozniejszych kuchni, a co
                za tym idzie, skladnkiow i przypraw

                a co w odpowiedzi?
                przyklady chleba lib angielskiego sniadani, jako riposta

                no, an bozie, jesli juz chcemy polemizowac, to polemizujmy z wpisem a nie ze
                swoimi uprzedzeniami

                .. jak wspomnialam, to nie do Ciebie bylo
    • ampolion Odwrotna strona medalu. 11.11.05, 14:19
      Mówimy tutaj o Polakach na obczyźnie i ich polsko-kulinarnych upodobaniach.
      Ciekawe jednak, że w NY na przykład w tych polskich restauracyjkach bardzo
      często widuje się nie-Polaków. Coś im tam chyba pasuje i to nie tylko cenowo.
      • Gość: Giada Re: Odwrotna strona medalu. IP: *.dyn.optonline.net 11.11.05, 16:31
        To tylko dobrze o nich swiadczy:) Wlasnie o takich poszukiwaczach smakow
        mowimy - cudzoziemcach ktorzy rozkoszuja sie swiatowa kuchnia!
      • ampolion Re: Odwrotna strona medalu. 14.11.05, 01:16
        Polskie restauracyjki w East Village:
        www.menupages.com/restaurants.asp?areaid=0&cuisineid=74&neighborhoodId=0
    • a74-7 Re: plusy zycia w anglii 11.11.05, 16:52
      mam pytanie dlaczego regularny Anglik jedzac polski chleb ma zatwardzenie?
      To jest opinia przwie wszystkich angielskich znajomych ,ktorzy bedac w
      Polsce ,jedli polskie sniadanka(hotel czy dom rodzinny zaprzyjazniony)
      Po wizycie mowia dyplomatycznie :food is to rich...., nice,but to rich
      • ba_nita Re: Co najmniej niesmaczne. 11.11.05, 16:55
        a74-7 napisał:
        > mam pytanie dlaczego regularny Anglik jedzac polski chleb ma zatwardzenie?
        Forum tez chyba nie to.
        • a74-7 Re: Co najmniej niesmaczne. 11.11.05, 17:06
          Ba_nito, napewno "niesmaczne" ale prawdziwe., co innego karmic czy jesc na
          regular basics, Czytaj karmic meza az sie zlamie, a inna rzecz zapoznawac sie z
          obcym jedzeniem,Polskie jedzenie jest ciezsze niz nadmuchane angielskie, tak
          samo szkodliwe....
          • staua Re: Co najmniej niesmaczne. 17.11.05, 18:31
            Dziwne co piszesz, wydaje mi sie, ze polski chleb, zwlaszcza razowiec, jako mniej przetworzony
            zawiera wiecej bloniika, tym samym pobudza bardziej prace jelit... to nie moze byc wina chleba, moze
            jakichs innych, jak piszesz "ciezkich" dan?
      • glasscraft Re: plusy zycia w anglii 11.11.05, 16:59
        Ja karmie swojego meza polskim chlebem i nic mu nie jest. Lubi wiekszosc
        polskich potraw tylko na karpia swiatecznego z galarecie nie moze patrzec (wiec
        nie je). Moi tesciowie bardzo lubia bigos i bardzo im smakowalo jedzenie na
        naszym weselu (nie przestali sie do mnie odzywac po spozywaniu polskosci wiec
        wiem ze nie udawali ze lubia, hahaha). Moze bylo to jednorazowe zle
        doswiadczenie Twoich znajomych?
      • u25 Re: plusy zycia w anglii 11.11.05, 19:47
        Polski chleb jest dla nich za ciezki.
        A tak BTW jest bardzo niezdrowy :D
        (dopuszczalne normy soli sa w polskim pieczywie iles tam razy przekroczone!)
    • Gość: sara Re: plusy zycia w anglii IP: 82.153.198.* 14.11.05, 03:50
      a ja miszkam w anglii 7 lat i obserwuje...rzadko kto tutaj sobie gotuje,
      anglicy mimo tylu programow w tv o gotowaniu i nawracaniu na zdrowa zywnosc sa
      leniwi i najchetniej kupuja gotowce do odgrzania w mikrofalowce albo zajadaja
      sie w takeaway, indian curry czy chinskim jedzeniem, ale tak naprawde to nawet
      to jest zmodyfikowane na gusta anglikow...a polacy tych co znam to rzeczywiscie
      sobie gotuja bigos, lepia pierogi, ja pewnie tez bym lepila gdybym miala "dar"
      do tego a tak to zadawalam sie gotowymi ravioli...tez tesknie za polskim
      jedzonkiem, tyle u nas roznych kielbas < krakowska, polska, slaska, martadela,
      kaszanka, jalowcowa, etc, a w anglii moze gora 3 rodzaje, jasne, ze super jest
      kosztowac rozne kuchnie swiata, ale to drogie restauracje...
    • stpaul Re: plusy zycia w anglii 14.11.05, 09:13
      Czytasz czasem prasę kolego?
      www.timesonline.co.uk/article/0,,632-1868755,00.html
      • gourmet48 Re: plusy zycia w anglii 14.11.05, 10:31
        moze i trzymamy sie tradycyjnie "polskich potraw" ale coz w tym zdroznego ?

        >Gość: kasioras 10.11.05, 15:26 + odpowiedz


        >Zycie za granica, w moim przypadku Anglii, pozwala na udoskanalanie swoich
        >zdolnosci kulinarnych ..................

        czy zastanowilas sie, co jadaja inni emigranici w Londynie, np. Wlosi, Grecy
        lub Arabowie, czyz oni nie trzymaja sie sztywno wlasnych potraw ? nie tylko ze
        wzgledu na smak ale najczesciej ze wzgledow nacjonalistyczno-religijnych !!!

        Tobie to nie przeszkadza ?


        • corrina_f1 Re: plusy zycia w anglii 17.11.05, 11:47
          Ja co prawda w Anglii nie mieszkam, ale niedawno ją odwiedziłam i nasunęła mi
          się refleksja. To, czym byłam naparwdę pozytywnie zaskoczona, to mnogość
          produktów (w wielkim stopniu oryginalnych) z praktycznie całego świata w każdym
          supermarkecie, czy nawet lokalnym sklepie. Podczas, kiedy w Warszawie trzeba
          się porządnie nachodzić, żeby znaleźć składniki na jakiś tematyczny wieczór
          (grecki,arabski,tajski), trzeba poszukiwać konkretnych sklepów z żywnością z
          różnych krajów (bez rozgraniczania na kuchnie chińską, czy tajską, grecką czy
          włoską, ponieważ te funkcjonują na ogół pod pojęciem "orientalna"
          czy "śródziemnomorska), w Anglii nawet a małym miasteczku, w którym stoi
          Sainsburrys, Tesco (jakże inne niż nasze)czy Co-Op znajdzie się na półkach
          wszystko, co potrzebne.
          Kolejnym plusem jest ilość narodowych a raczej międzynarodowych restauracji,
          weźmy choćby tylko China Town (londyn, liverpool czy manchester), knajpki
          arabskie czy tandoori. W Warszawie ze świecą szukać prawdziwej tajskiej czy
          indonezyjskiej knajpy, tam znaleźć ją można bez trudu.
          Cóż, prawdziwej angielskiej kuchni właściwie nie popróbowałam, wolałam
          rozkoszować się smakami świata, ponieważ moją ukochaną tajską zupę kokosową z
          kurczakiem najprędzej zjadłabym pewnie dopiero w Tajlandii, a nie wiadomo czy w
          ogóle kiedykolwiek tam dotrę :)

          pzdr
          Kasia

          PS Chleb jaki jest, taki jest, ale nie można narzekać, jest cała masa ciemnego
          pieczywa (może nie najlepszy przykład ale nawet w Mc Donaldzie jest wybór
          ciemnego czy jasnego), pełnoziarnistego itp No i są super bagietki czosnkowe :))
          • jollka2 Re: plusy zycia w anglii 17.11.05, 12:11
            Co prawda w Anglii nie bylam, ale znajomi, którzy tak już siedzą strasznie
            narzekają m.in. na chleb, że beznadziejny. Dodam tylko, że nie są typowymi
            zjadaczami schabowego i kartofli, lubią inne jedzenie.
            Dobija ich jedzenie pieczywa z chipsami :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka