Dodaj do ulubionych

Sekretne przepisy...

IP: *.prem.tmns.net.au 12.12.02, 06:53
Czy zdarzylo sie Wam kiedys, ze gospodyni wychwalana pod niebiosa za jakas
pyszna potrawe, szczesliwa ze hej, sztywniala jak tylko zapytaliscie ja o
przepis...??
Mnie owszem, i to pare razy. Teraz nigdy nie pytam, bo tu w Australii to fau
pax jak sie okazuje- nie dziwie sie przy ich kuchni ;)))) Nawet dobrze
przyprawiona zupa to osiagniecie ( to taka moja naturalna zlosliwosc - ale
wyplywajaca z rzetelnej obserwacjii)

Ale wracajac do tematu, czy macie jakies swoje wystrzalowe przepisy, ktorymi
nigdy sie nie dzielicie ???

Jesli tak, to co to jest??? O "instrukcje" oczywiscie nie pytam, ja wynika z
zalozenia.

Ciekawam bardzo,

Senin
Obserwuj wątek
    • roseanne Re: Sekretne przepisy... 13.12.02, 20:12
      zawsze mowie jakie sa skladniki, albo na jakim przepisie sie wzorowalam
      • Gość: alinka Re: Sekretne przepisy... IP: *.chello.pl 14.12.02, 00:55
        Nie rozumiem ludzi z takimi tajemnicami;) Dzis wlasnie mnie czestowano takim
        tajemnym ciastem, mialo wykwintna nazwe, przepis ponoc chroniony rodzinnie,
        bodajze z Niemiec. Odrazu zastrzezono, ze to tajemnica, chociaz wcale nie
        chcialam jej poznac;) Ciasto wygladalo jak i smakowalo jak piernik , zapieczony
        ze sliwkowa konfitura;))
        • melanie Re: Sekretne przepisy... 14.12.02, 01:10
          Powiedz czy chociaz bylo dobre? :))))))
          • Gość: Bini Re: Sekretne przepisy... IP: *.netvigator.com 14.12.02, 08:23
            Nie lubie smazonego lososia. Bedac u przyjaciol w Norwegii pani domu podala te
            potrawe na obiad, mina troche mi zrzedla ... a potem bylo "niebo w gebie"!
            Przepis dostalam i moge Ci tez podeslac, bo nie stanowimy dla siebie
            konkurencji:)
            I w tym chyba tkwi przyczyna niecheci ujawniania przepisow.
            Pozdrawiam
            • Gość: kaska Re: Sekretne przepisy... IP: *.tele2.pl 14.12.02, 17:14
              Gość portalu: Bini napisał(a):

              > Nie lubie smazonego lososia. Bedac u przyjaciol w Norwegii pani domu podala
              te
              > potrawe na obiad, mina troche mi zrzedla ... a potem bylo "niebo w gebie"!
              > Przepis dostalam i moge Ci tez podeslac, bo nie stanowimy dla siebie
              > konkurencji:)
              >

              A jaki to przepis?:-) Bo tez smazonego mam dosyc! ostatnio wole gotowanego!
              K
              • Gość: Bini Re: Sekretne przepisy... IP: *.netvigator.com 15.12.02, 06:44
                kaska:
                A jaki to przepis?:-) Bo tez smazonego mam dosyc! ostatnio wole gotowanego!

                Sek w tym, ze mnie smakuje tylko surowy, a gotowany? Musi byc chyba jeszcze
                gorszy:)
                pozdrawiam

                Sos do lososia:

                1 dl rosolu rybnego (Knorr)
                1 cebula
                1 lyzka masla
                3 dl bialego wina
                5 dl smietany
                puszka puree pomidorowego
                sol
                Sos gotowac ok. 1 godz., dodac troche masla na koncu.

                Filety lososia posypane sola czosnkowa i koperkiem, pokropione sokiem z cytryny
                zawinac w folie i wstawic do goracego piekarnika. Piec 20 min. w temp. 200 st.
                • Gość: Senin Hej, Bini IP: *.prem.tmns.net.au 15.12.02, 10:31
                  To dobry nick : Bini,(dawno temu powinnam to buyla powiedziec)


                  Ale poza tym:
                  Od przynajmniej roku jestes w rejonach , ktore znane mi sa jedynie z opowiadan.
                  Jednym utartym stereotypem jest to iz Chinczyczy NIGDY nie zdradza ci
                  prawdziwych sekretow swojej kuchni ( tak samo zreszta jak kung-fu)
                  mnie udalo sie , wg mojego malzonka, powtorzyc pare sztandarowych przepisow
                  singapurskich - laksa, kway teow, sate) twierdzi, ze sa takie same jakimi
                  zajadal sie w Singapurze w latach mlaodzienczych)


                  Ja . panie dziejku podalam przpisy na owe wszelkie chronione tradycja pzrepisy.

                  Dzieki Bogu niewiele bylo zainteresowania. Bo ludzie mowia : Senin, ty z
                  jakimis dziwnymi przyprawami wyjezdzasz!! A gdzie to dostac??? , A jak to jesc??


                  No i dobrze! Ja i tak wracam do Polski. A chlop moj to ino kucharzem chce byc (
                  albo artysta - i chociem mu przetlumaczyla, ze artystom lepiej, to on ciengiem
                  ino kucharzem!!!)

                  To my se postanowili: zamiast perly przed wieprze ...-... my bedziem
                  sprzedawac nasze jedzonko ( po co niby z darmo na forum niedoceniajacym
                  PRZEKAZYWAC??


                  A Ty Bini, szczesciara jestes,

                  Dla mnie jedzonko to wiecej niz zwykle napychanie zoladka - to patrzenie na
                  ludzi, ich srodowisko, doswiadczenia, rodzine, codzienne pzryzwyczajenia......


                  blah..blah.... blahh...
                  • Gość: Bini Re: Hej, Bini IP: *.netvigator.com 16.12.02, 03:37
                    "To dobry nick : Bini,"
                    A zalogowany mam isteri, oba znacza to samo. Myslalam, ze wiesz, skoro jestes
                    Senin:).

                    4 lata wlasnie mijaja , ale tajnikow kuchni chinskiej nie chce mi sie zglebiac,
                    choc znajome Chinki zawsze sa gotowe do pomocy - a to dlatego, ze jak wroce do
                    Szwecji to nie bede miala tych wszystkich dodatkow, od ktorych zalezy smak
                    danej potrawy, ani miesa o specyficznym smaku ani tych warzyw, ani tych sosow
                    ani restauracji, w ktorej mi to wszystko przyrzadza, ani... - qrcze jak ja bede
                    zyc?

                    Tutejsza kuchnia (tzn. Azja pld.-wsch.) jest nie do przebicia.
                    A propos, kiedys w rest. malajskiej w HK jadlam lakse z kurczaka, restauracji
                    nie moge odnalezc. Moze masz jakis przepis?

                    "No i dobrze! Ja i tak wracam do Polski. A chlop moj to ino kucharzem chce byc
                    albo artysta - i chociem mu przetlumaczyla, ze artystom lepiej, to on ciengiem
                    ino kucharzem!!!)
                    Eee, powaznie mowisz? Jak mozna chciec dobrowolnie zamienic Magnetic Island na
                    szara polska rzeczywistosc?:) Zastanowcie sie nad HK, to naprawde najlepsze na
                    swiecie miejsce do zycia, no i blisko sg, au a do pl tez krotszy lot. I tu
                    mieszkaja smakosze!
                    Trzymaj sie:)


                • mufka Re:___________Do BINI 15.12.02, 16:27
                  Gość portalu: Bini napisał(a):

                  > Sos do lososia:
                  >
                  > 1 dl rosolu rybnego (Knorr)
                  > 1 cebula
                  > 1 lyzka masla
                  > 3 dl bialego wina
                  > 5 dl smietany
                  > puszka puree pomidorowego
                  > sol
                  > Sos gotowac ok. 1 godz., dodac troche masla na koncu.

                  -------------Bini, ta cebulka w plastrach, posiekana czy przetarta?
                  i jaka pojemnosc ma ta puszka pomidorow??? ;)))
                  Napisze, bo goscie przychodza i nie bede miala czasu
                  na zadne proby. Z gory dziekuje.
                  >
                  > Filety lososia posypane sola czosnkowa i koperkiem, pokropione sokiem z
                  cytryny
                  >
                  > zawinac w folie i wstawic do goracego piekarnika. Piec 20 min. w temp. 200 st.

                  Chyba nie bede miala czasu na experymeny, goscie przychodza;-)
                  • Gość: Bini Re:___________Do Mufki IP: imsbbcache* / *.netvigator.com 16.12.02, 03:53
                    mufka napisała:
                    > -------------Bini, ta cebulka w plastrach, posiekana czy przetarta?
                    i jaka pojemnosc ma ta puszka pomidorow??? ;)))
                    > Chyba nie bede miala czasu na experymeny, goscie przychodza;-)

                    Tak wlasnie sie podaje sekretne przepisy:). Niby wszystko masz, ale nie do
                    konca.

                    Cebule posiekalam, a puszka normalnej wielkosci, w malych to chyba jest tylko
                    koncentrat.

                    Przykro mi, ze spoznilam sie na Twoja kolacje:)
                    Pozdrawiam
      • Gość: rollower Re: Sekretne przepisy... IP: *.client.attbi.com 15.12.02, 07:01
        Na Ciebie Rozyczko zawsze mozna liczyc :))
    • Gość: kaska Re: Sekretne przepisy... IP: *.tele2.pl 14.12.02, 17:11
      np wszyscy uwielbiali nalesniki mojej babci i wciaz je wspominaja. A babcia
      gotowala wedle kuchni przedwojennje i po prostu dawala nie jedno jajko
      tylko......po dwa na osobe do masy:-)
    • aniutek Re: Sekretne przepisy... 16.12.02, 04:08
      heheheh Senin ::))) fajne spostrzezenie.
      Ja dziele sie wszystkim /no oprocz meza / chetnie, ciesze sie jesli komus smakuje to co dla
      niego przygotowalam, z rozmyslem ukladam menu na przyjacielskie spotkania, wiem co kto
      lubi staram sie dogodzic tym , ktorych lubie, kocham ..... etc wiec i chetnie sie dziele
      przepisem na to czy tamto. Jak to u nasz mowia"not a big deal" i nie widze powodu aby
      okrywac moje / wcale nieskomplikowane i moze tu jest pies pogrzebany ?/ gotowanie
      tajemnica.
      • Gość: senin Re: Sekretne przepisy... IP: *.b.001.twn.iprimus.net.au 16.12.02, 10:10




        Ja tez dziele sie chetnie, i jest mi bardzo przyjemnie gdy mnie pochwala,to co
        mam byc taka sknera, pewnie ze powiem jak to zrobilam.

        Ale wiesz, aniutek, naprawde zdarzylo mi sie pare razy wyczuc ze moje pytanie o
        przepis okazalo sie wiielkim nietaktem. Dla mne to bylo czescia owego "szoku
        kulturowego" po przyjezdzie do Australii.

        Pozdrawiam
        Senin

        • the_ladybird Re: Sekretne przepisy... 16.12.02, 10:32
          Gość portalu: senin napisał(a):

          > Ja tez dziele sie chetnie, i jest mi bardzo przyjemnie gdy mnie pochwala,to
          > co mam byc taka sknera, pewnie ze powiem jak to zrobilam.

          A ja też jestem Ci wdzięczna, szczególnie za orientalizmy, które z braku
          składników, spoczywają wydrukowane w szufladzie :(
          niestety :(

          Tajemnica zaś moja, którą chcę zdradzić, to ogólny sposób na pieczenie mięs.
          Nie dotyczy schabu, który jest na to za suchy, ale szynka wieprzowa a przede
          wszystkim karczek udają się świetnie.
          Otóż całą szynkę albo cały karczek w rondlu do pieczenia nacieram przyprawami -
          przede wszystkim solą morską (świetnie się mięsa trzyma), sproszkowanym
          korzeniem lubczyka, rozmarynem, sokiem z cytryny, bazylią, papryką słodką i
          ostrą, pieprzem czarnym lub innymi, dopiero PO TYM wklepuję w to oliwę z oliwek
          i odstawiam na czas jakiś (minimalnie dwie godziny)
          Do piekarnika wstawiam nagrzanego maksymalnie (ile tylko stopni jestem w stanie
          z niego wydusić) posypując jeszcze po drodze kminkiem i po pół godzinie
          zmniejszam temperaturę do 120-140 stopni, dorzucam posiekane ze dwie-trzy
          cebulę i czosnek rozdzielony na ząbki, ale w łupinkach. Przykrywam nie całkiem
          szczelnie i to się dusi do miękkości, czas zależy od wielkości mięsa...

          wychodzi coś tak cudownego, miękkiego, pachnącego, delikatnego, że aż słów
          brakuje :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka