Dodaj do ulubionych

Lubię programy P. Roberta Makłowicza

IP: *.satkabel.com.pl 09.01.03, 19:11
Słyszałam wiele dobrego i chyba jeszcze więcej złego na temat programów P.
Makłowicza. A ja uważam, że są smakowite i ciekawe i już.
Obserwuj wątek
    • Gość: ~yska Re: Lubię programy P. Roberta Makłowicza IP: *.satkabel.com.pl 10.01.03, 11:46
      Byłyby niezłe, tylko czemu on te paluchy ciągle oblizuje?
    • Gość: armata Re: Lubię programy P. Roberta Makłowicza IP: *.crowley.pl 10.01.03, 12:05
      znowu wątek z tym żydkiem?
      • Gość: !!! Do armaty IP: *.satkabel.com.pl 10.01.03, 12:18
        Te armata, Hitler też nie lubił Żydów, a miał ich w rodzinie. Czy masz ten sam
        problem? To może chociaż ty bądź mądry i odkręć gaz w kuchence tylko dla siebie
        • Gość: ajka Re: Do armaty IP: *.supermedia.pl / *.cza.warszawa.supermedia.pl 10.01.03, 14:33
          a Ty nie oblizujesz paluchow jak gotujesz? ja np tak. i jakos mnie to nie
          brzydzi. mam tez w zwyczaju mycie ich przed gotowaniem ;P

          A programy maklowicza sa genialne, potrawy smaczne, nieskomplikowane i jakies
          ladniejsze, zdrowsze i apetyczniejsze niz tego monstrum kuronia!
          w dodatku przygotowywuje je z poczuciem humoru i ostatnio myslalam ze umre ze
          smiechu jak robic jedzenie na kaca ;]]

          • Gość: armata Re: IP: *.crowley.pl 10.01.03, 15:34
            kuroń - też żydek i też go pełno
            • wolna_galicja Armata - głupia a nienabita 15.01.03, 17:15
              Gość portalu: armata napisał(a):

              > kuroń - też żydek i też go pełno

              No i co z tego?
              A jeżeli chodzi o p. Makłowicza to pudło - jego przodkowie to polscy Ormianie +
              cała mieszanka narodowości Austro-Węgier - jak to u nas w Galicji.
              A armata, jak się domyślam z kongresówki, niech się nie odzywa!
    • Gość: Mimi Re: Lubię programy P. Roberta Makłowicza IP: *.krakow.pl 10.01.03, 19:22
      Ja też lubię programy p. Makłowicza. Ci którzy piszą o nim obraźliwe rzeczy po
      prostu mu zazdroszczą, że umie ugotować te wszystkie wspaniałe rzeczy. Sami
      pewnie przypalają wodę na kawę.
      A tak w ogóle to po co ktoś kto chce wypisywać takie brednie włazi na forum:
      Kuchnia???
    • Gość: pianissima Re: Lubię programy P. Roberta Makłowicza IP: *.ipt.aol.com 10.01.03, 21:36
      Oczywiscie, ze wulgarne czy zlosliwe wypowiedzi pod czyimkolwiek adresem nie
      swiadcza dobrze przede wszystkim o autorze tekstu. To jedno.
      Inna sprawa, ze Maklowicz na kuchni sie nie zna, smakoszem nie jest, a na
      autorytet w sprawach kulinarnych w Polsce wyrosl. I to juz jest potezny
      problem. Ile razy ogladam jego program (od pewnego czasu staram sie nie
      ogladac), to mi rece opadaja. Niewiedza, zenada, wstyd. Lizanie palcow to
      naprawde zadne przewinienie w stosunku do "wiedzy" ktora w spragnionym nowosci
      kulinarnych ten samozwanczy "smakosz" szerzy.
      Jeszcze gorzej jest jak sie przeglada jego teksty (we Wprost np). Moze wielu z
      was mi nie uwierzy, ale tam sa nie tylko bledy rzeczowe, ale tez pokazuja
      zwykly brak wyczucia kulinarnego tego pana.
      • Gość: N.C. Pianissima, błagam o konkrety IP: *.satkabel.com.pl 10.01.03, 22:08
        Nie sztuka napisać - na kuchni się nie zna, smakoszem nie jest. Wypadałoby to
        poprzeć argumentami, umiesz?
        Piszesz, że nie jest smakoszem, a czym jest smak? Jeżeli będziesz lubiła
        golonkę, a ja nie, to kto z nas nie ma smaku? Ty czy ja? Gust i smak to sprawa
        indywidualna.
        Kolejna sprawa, piszesz o p. R.M., że w jego przypadku przeraża Cię niewiedza,
        występują błędy rzeczowe i brak wyczucia kulinarnego. Czy potrafisz podać
        przykłady? Bo samo wspomnienie, bez konkretów, to za mało, by w to uwierzyć.
        Czytuję jego Listy do P.B. ( i odwrotnie), oglądam Podróże i szczerze mówiąc
        błędów nie dostrzegam, możesz więc mnie uświadomić?
        I na koniec, co w twoim znaczeniu oznacza brak wyczucia kulinarnego?
        • Gość: ajka Re: Pianissima, błagam o konkrety IP: *.supermedia.pl / *.cza.warszawa.supermedia.pl 11.01.03, 01:40
          a ja tez jestem zydowka. wiec ten aspekt mi nie przeszkadza. i nie uwazam go za
          obrazliwy.
        • Gość: Jotes Re: Pianissima, błagam o konkrety IP: *.chello.pl 16.01.03, 00:25
          Popieram! Takie "mocne" słowa pod adresem Makłowicza wymagają potwierdzenia
          faktami. Chyba, że znawca kuchni jest pozornym znawcą i lubi sobie na Forum
          bez sensu pogawędzić.
          A ten pan jest urokliwy i nie zniesmacza mnie jego sposób prezentacji
          przygotowania potraw, w przeciwieństwie do innych kuchennych "gwiazd"
      • Gość: N.C. Re: Lubię programy P. Roberta Makłowicza IP: *.satkabel.com.pl 13.01.03, 12:31
        Jakoś Pianissimie zabrakło chęci do podzielenia się argumentami na temat braku
        wiedzy p. R.M. A może wcale ich nie miała? Nie sztuka powiedzieć o kimś coś
        złego, warto jednak mieć do tego podstawy
        • Gość: pianissima Re: Lubię programy P. Roberta Makłowicza IP: *.ipt.aol.com 14.01.03, 21:27
          Troche cierpliwosci N.C., prosze. Nie zagladalam na forum dni kilka i juz
          cierpkie uwagi?
          Przyznaje, ze programow pana M. juz dawno nie ogladalam, bo sie zloszcze
          bardzo. Czytam tez z rzadka, wiec moze bedziesz rozczarowany, ze przykladow
          ignorancji podam ledwie kilka (ale jak na ilosc moich ograniczonych "kontaktow"
          z poradami naszego gwiazdora, wynik jest imponujacy).
          A zatem dowiedzialam sie, ze np. wolowina po burgudzku swoj urok kulinarny
          zawdziecza marchewce, bez ktorej owa boeuf bourguignon bylaby niczym. Niestety,
          autorowi tego spostrzezenia pomieszala sie wolowina z marchewka (tez danie
          kuchni francuskiej), z owa slynna boeuf bourguignon (do ktorej marchewki uzyc
          mozna, ale w ilosciach sladowych). A piekne krazki marchwiowe, ktore Maklowicz
          opiewal jak pamietam w swoim wywodzie, nasz drogi guru jadl wlasnie w
          daniu "boeuf aux carottes" (pocieszam sie jednak, ze nie ja, ale wlasnie jego
          milosnicy za podroze guru placa).
          Ze zdumieniem odkrylam tez ze specjalnie dla niego (sic! nie ma jak mistrz)
          wyslano jeden egzemplarz "Larousse Gastronomique" ze Stanow. Chyba nawet dzieci
          sie domysla, ze to europejska ksiazka. Tlumaczenia anglezyczne dostepne w
          Europie sa. Internet tez istnieje. No, ale z pokora dowiedzialam sie, ze to
          specjalnie dla mistrza dzielo z Ameryki przyjechalo, a mistrz zna jegoz autora
          osobiscie.
          Dorzuce jeszcze krotkie sprostowanie o pieczywie. Rzekomo mali wytworcy w
          Europie ruszyli do walki z supermarketami, i pieka chleb jak 100 lat temu. Oni
          zawsze tak to robili. Rzecz w tym, ze to klienci wymogli na supermarketach
          podniesienie jakosci i coraz mniej jest tam pieczywa nafaszerowanego do bolu
          polepszaczami.
          Grunt ze mistrz kuchni dobrze sobie z nozem radzi, a program identycznie
          skonstruowany mozna od lat ogladac w pewnej TV amerykanskiej. Wszystko to jest
          jednak dzielem przypadku, jak wiadomo.
          Nie sadze, abym Cie usatysfakcjoowala moim uwagami, drogi N.C, ale nie wymagaj
          prosze ode mnie, bym sledzila wyczyny pana M. Zreszta mysle, ze podroze
          ksztalca i M. bedzie sie nam pieknie rozwijal. Zycze Ci zatem milosci
          odwzajemnionej Twojego guru i wspanialej kuchni na co dzien. Pozdrawiam.
          • Gość: N.C. Re: Lubię programy P. Roberta Makłowicza IP: *.satkabel.com.pl 14.01.03, 23:23
            Witam Pianissima
            > Troche cierpliwosci N.C., prosze. Nie zagladalam na forum dni kilka i juz
            > cierpkie uwagi?
            Za uwagi przepraszam, myliłam się, w pierś się biję!

            > A zatem dowiedzialam sie, ze np. wolowina po burgudzku swoj urok kulinarny
            > zawdziecza marchewce, bez ktorej owa boeuf bourguignon bylaby niczym.
            Niestety, autorowi tego spostrzezenia pomieszala sie wolowina z marchewka (tez
            danie kuchni francuskiej), z owa slynna boeuf bourguignon (do ktorej marchewki
            uzyc mozna, ale w ilosciach sladowych). A piekne krazki marchwiowe, ktore
            Maklowicz opiewal jak pamietam w swoim wywodzie, nasz drogi guru jadl wlasnie
            w daniu "boeuf aux carottes" (pocieszam sie jednak, ze nie ja, ale wlasnie jego
            milosnicy za podroze guru placa)

            Nie jestem mistrzem kuchni, chociaż ponoć nieźle gotuję. Nie ubiegam się o
            miano super smakosza, ani Akademii Kulinarnej nie skończyłam.
            Wystukałam więc pracowicie w wyszukiwarce - wołowina po burgundzku, przepisów
            mnóstwo, tylko w jednym (przeze mnie otwartym - bo w internecie może być ich
            dużo więcej) nie było marchewek.
            Przeciętnie wspominają o dodaniu od 2 do 4 a nawet 5 marchewek na porcję dla 4-
            6 osób. Czy to dużo, czy mało na gar wołowiny?
            Zaleciłam następnie wyszukanie przepisów na "boeuf bourguignon",
            w wersji polskiej pojawiły się w przepisach znów marchewki,
            w anglojęzycznych 2,3 or 4 carrots.

            Francuskojęzycznych stron, najbardziej chyba właściwych, bałam się tknąć,
            języka nie znając, ale okazuje się, że i tu carrotes występuje w ilości kilku
            sztuk więc i niektórzy Francuzi marchew dodają.

            Może to tak jak z polskim bigosem?
            Dla jednych nie istnieje bez suszonych śliwek.
            Są tacy, dla których bigos bez wina, to nie bigos.
            A znam i miłośników dodawania wiśni z konfitur.
            Ma być kielbasa, mięso i boczek (ja boczku nie trawię). Grzyby koniecznie.
            I kto ma rację, a który bigos jest tym jedynym właściwym?

            Podobnie przypomina mi się kulinarna przygoda z tortillą.
            Czy ziemniaki pokrojone powinny być w kostkę, paski, czy talarki?
            Czy ten, kto pokroi jak na frytki nie ma smaku, czy też może
            zwolennik drobnej ziemniaczanej kostki w omlecie nie zna się
            na kuchni hiszpańskiej?
            Z tego co wiem, to rodowite Hiszpanki, owe seniory i seniority
            po dziś dzień uważają, że właśnie ich wersja jest najwłaściwsza.

            > Ze zdumieniem odkrylam tez ze specjalnie dla niego (sic! nie ma jak mistrz)
            > wyslano jeden egzemplarz "Larousse Gastronomique" ze Stanow. Chyba nawet
            dzieci sie domysla, ze to europejska ksiazka. Tlumaczenia anglezyczne dostepne
            w Europie sa. Internet tez istnieje. No, ale z pokora dowiedzialam sie, ze to
            > specjalnie dla mistrza dzielo z Ameryki przyjechalo, a mistrz zna jegoz
            autora osobiscie.

            Tu nie potrafię zrozumieć zarzutu? Czy znajomość autora książki świadczy o
            ignorancji, czy też p. Makłowicz wykazał się brakiem smaku i gustu prezent
            przyjmując, a nawet wspominając o tym przed kamerą?

            > Grunt ze mistrz kuchni dobrze sobie z nozem radzi, a program identycznie
            > skonstruowany mozna od lat ogladac w pewnej TV amerykanskiej. Wszystko to
            jest jednak dzielem przypadku, jak wiadomo.

            Nie oglądam programów kulinarnych kuchni amerykańskiej. Oglądam polskie. Nie
            jestem krytykiem ani telewizyjnym ani kulinarnym, jednak po prostu podoba mi
            się sposób prowadzenie, ciekawe miejsca przygotowywania potraw.
            Och widzisz, oszukałabym Cię, Na Travel i Club puszczają różne audycje
            kulinarne. Są i przygotowane w studio i w plenerze. Na identyczny się nie
            natknęłam. Podobieństwa? Cóż, p. Makłowicz w Górach Skalistych swoich potraw
            nie przygotowywał, a czy gotowanie w parowozie w Chabówce jest plagiatem
            gotowania w pociągu jadącym gdzieś na Dzikim Zachodzie?
            Chyba nie do końca...

            > Nie sadze, abym Cie usatysfakcjoowala moim uwagami, drogi N.C, ale nie
            wymagaj prosze ode mnie, bym sledzila wyczyny pana M.
            Masz rację, nie przekonałaś mnie. Nie napisałaś nic, co przekonałoby mnie o
            tym, że na kuchni p. Makłowicz się nie zna. Może jedynie przypomniałaś mi, że
            Polacy mają ciekawą cechę. Bardzo często (oczywiście nie wszyscy) starają się
            dopatrzyć u innych błędów. Za wszelką cenę lubią wytykać innym błędy i
            rzeczywiste i urojone. Szkoda

            >Zreszta mysle, ze podroze ksztalca i M. bedzie sie nam pieknie rozwijal. Zycze
            Ci zatem milosci odwzajemnionej Twojego guru i wspanialej kuchni na co dzien.

            Jak na mój gust i smak, kuchnia p. Makłowicza jest raczej ciężka i tłusta. Ja
            wolę potrawy bez smalcu, boczku itd. Bliższa mi ideowo (ojej, jakbym ekonomię
            socjalizmu lub zgniłego kapitalizmu cytowała :-)!)
            jest lekka kuchnia południa, z oliwą zamiast tłuszczu, najbardziej cypryjska!
            Ale nie znaczy to, że ja mam lepszy smak, po prostu INNY

            >Pozdrawiam.
            Ja też Cię pozdrawiam i jeżeli sobie prypomnisz jakieś inne błędy, daj znać,
            jestem ciekawa. A z tym chlebem z supermarketu, to nie zrozumiałam... W czym
            tkwi problem?
            • Gość: pianissima Re: Lubię programy P. Roberta Makłowicza IP: *.ipt.aol.com 15.01.03, 01:53
              N.C., naprawde zdobylam sie na heroiczny wysilek, by przypomniec sobie choc
              niewielkie przyklady (blagalas o konkrety, N.C.) ilustrujace dlaczego tych
              programow ogladac nie lubie. Wolowine w oparciu nie o internet, ale o kuchnie
              zywa francuska podalam. Wersje sa, wiadomo - co od razu podkreslilam. I tak
              ciagnac by moza bylo bez konca.
              Procesowac sie z Toba (niczym pewna wiedenska rodzina o to jakim dzemem ma byc
              przekladany jeden z najslynniejszych tortow swiata - wygral chyba morelowy?)
              nie zamierzam. Nie wiem tylko, czy kuchnia ktora moj ulubieniec przedstawia to
              JEGO kuchnia czy tez kuchnia tradycyjna po prostu. Tobie zycze najsmaczniejszej
              cypryjskiej, z oliwa i tymiankiem. Pozdrawiam.
              • Gość: N.C. Re: Lubię programy P. Roberta Makłowicza IP: *.satkabel.com.pl 15.01.03, 09:29
                Witaj Pianissima
                Pozdrawiam, życząc samych smakołyków. Z takiej kuchni, jak lubisz
              • wolna_galicja Re: Lubię programy P. Roberta Makłowicza 15.01.03, 17:36
                Przepraszam, że się włączam, ale dyskusja jest śmieszna.

                Gość portalu: pianissima napisał(a):

                (ciach!)> Procesowac sie z Toba (niczym pewna wiedenska rodzina o to jakim
                dzemem ma byc
                > przekladany jeden z najslynniejszych tortow swiata - wygral chyba morelowy?)
                > nie zamierzam.

                Pianissimo - nie dżem, tylko konfitura. Zawsze morelowa. A tort nazywa się
                Sachera. Od Hotelu Sachera w Wiedniu.


                Nie wiem tylko, czy kuchnia ktora moj ulubieniec przedstawia to
                > JEGO kuchnia czy tez kuchnia tradycyjna po prostu. Tobie zycze
                najsmaczniejszej
                >
                > cypryjskiej, z oliwa i tymiankiem. Pozdrawiam.

                I tu jest pies pogrzebany. P. Makłowicz sięga do przepisów tradycyjnych - do
                kultury kulinarnej różnych narodów, a te, jak wiemy mają różne odmiany
                regionalne a wręcz rodzinne. Nie jest on "kuchmistrzem - autorem dań", bo to
                inna para kaloszy a popularyzatorem tradycji kulinarnej (w tym najbliższej mi -
                austro-wegierskiej) i umiejętności dobrego gotowania (po programie mamy ochotę
                wypróbować przepis od razu - najlepiej na niedzielny obiad).
                Pokazuje, że gotowanie to zajęcie proste i przyjemne a do tego nie reklamuje,
                jak Kuroń, w nachalny sposób produktów ze swoim nazwiskiem.
                A dobra kuchnia łagodzi obyczaje!

                Pozdrawiam,
                • Gość: N.C. Re: Lubię programy P. Roberta Makłowicza IP: *.satkabel.com.pl 15.01.03, 21:42
                  Fajnie, że zrozumiałaś, o co mi chodzi. Fakt, właśnie poszczególne rodziny mogą
                  przepis na jedno danie podawać w tak różnej odmiaie, że ktoś postronny
                  zakwestionować mógłby jego zgodność z tradycją. Zgadzam się!!!
                  A szczególnie spodobało mi się hasełko - popularyzator.
                  Pozdrawiam
                • Gość: pianissima Re: Lubię programy P. Roberta Makłowicza IP: *.ipt.aol.com 16.01.03, 01:59
                  wolna_galicja napisał:

                  > Przepraszam, że się włączam, ale dyskusja jest śmieszna.

                  Dziekuje za "lagodzenie obyczajow" (parz nizej)i pelen taktu komentarz na temat
                  naszej dyskusji, Wolna Galicjo.

                  >>- nie dżem, tylko konfitura. Zawsze morelowa. A tort nazywa się
                  >>Sachera. Od Hotelu Sachera w Wiedniu.

                  Ahaaaa, Sachera... Z Wiednia.... Naprawde, tego nie wiedzialam. Tylko
                  przyplatala mi sie jakas blizej nieznana historyjka o jakims torcie. I i jego
                  konfiturze/dzemie (tu wersje jezykowe nie sa zgodne, ale zakladam, ze znasz
                  niemiecki lepiej niz ja)... Tudziez o procesie o owe slodkosci.

                  > A dobra kuchnia łagodzi obyczaje!
                  > Pozdrawiam,

                  Do pozdrowien sie dolaczam. Z nadzieja na lagodne obyczje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka