Dodaj do ulubionych

skonczyc z kompleksami - tak czy nie??

15.02.08, 14:15
natchnal mnie do tego watku inny watek, gdzies zupelnie indziej

watek ow sugeruje ze kuchnia polska od 18-tego wieku sosem sojowym
plynela ;)))

i zeberka po staropolsku to wlasnie sos sojowy, anyz, imbir i
cynamon jako przyprawy

abstrahujac od faktu ze 80% moich znajomych wzdraga sie na mysl
laczenia miesa z anyzem i cynamonem , zastanawiam sie skad takie dane

ten sos sojowy zwlaszcza

o ile cynamon i anyz zrozumiec moge (w koncu z Lewantu one sa i w
tych czasach mogly byc zapozyczone0 to sos sojowy ani mi w te ani we
w te nie pasuje


chce wiec by mnie ktos przekonal o tym ze kuchnia staropolska na
sosie sojowym sie opierala

albo moze zeby ptwierdzil ze ksiazki o kuchni 'staropolskie;
(niektore/wspolczesne) glownie na bulszycie sie opieraja i na
zerowaniu na niewiedzy naszej

jakos stwiedzenie o zauroczeniu orientem w wieku XVIII
fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,70185371,70204563.html

mnie nie przekonuje (no moglabym przelknac ten imbir i anyz ale ten
sos sojowy ;))

moze jednak sie myle
Obserwuj wątek
    • momas Re: skonczyc z kompleksami - tak czy nie?? 15.02.08, 14:27
      Senin, ja Ci nie pomogę bo nie wiem.
      może to nie sos sojowy a raczej maggi (na upartego podobne....choć
      pamiętam Kuchnie chińską pani Katarzyny Pospieszyńskiej, autorka
      mowiła o zamienniku sosu sojowego - maggi pol na pol z wodą)
      No ale raczej to koniec 19 wieku......

      Co do korzeni - nie dzii mnie to (np karp w sosie piernikowym)
      ostaecznie trzeba było czymś zabić "zapaszek" mięsa...
      • momas Re: skonczyc z kompleksami - tak czy nie?? 15.02.08, 14:29
        i na marginesie. Czy zalogowana Senin1 to ta sama Senin???
        :)
        • senin1 ta sama , ta sama 15.02.08, 14:38
          postanowilam przekonac sie do nowego sposobu udowadniania tozsamosci
          (kiedys byl tym dowodem numer IP)


          w koncu nawet jak bede uzywac 3 czy 4 innych nickow to i tak sie do
          nich przyznam ;)))... po jakims czasie, jak mi sie zeczce trzepac te
          wyjasnienia jednym palcem na klawiaturze


          a tak na marginesie:
          zastanawiajac sie nad tym kim bylam w poprzednim zywocie mym -
          dochodze do jednego wniosku : zdecydowanie nie 'maszynobiorwa'
        • Gość: senin ta sama , ta sama IP: *.bri.connect.net.au 15.02.08, 14:39
          postanowilam przekonac sie do nowego sposobu udowadniania tozsamosci
          (kiedys byl tym dowodem numer IP)


          w koncu nawet jak bede uzywac 3 czy 4 innych nickow to i tak sie do
          nich przyznam ;)))... po jakims czasie, jak mi sie zeczce trzepac te
          wyjasnienia jednym palcem na klawiaturze


          a tak na marginesie:
          zastanawiajac sie nad tym kim bylam w poprzednim zywocie mym -
          dochodze do jednego wniosku : zdecydowanie nie 'maszynobiurwa'
      • peeky_wicky Re: skonczyc z kompleksami - tak czy nie?? 15.02.08, 14:34
        > Co do korzeni - nie dzii mnie to (np karp w sosie piernikowym)
        > ostaecznie trzeba było czymś zabić "zapaszek" mięsa...

        hmm... nie sadze, zeby chodzilo tu o zabijanie przyprawami zapachu nieswiezego
        miecha (bo skoro byla kasa na drogie przyprawy, to i z kolowaniem swiezego miesa
        nie mieli wtedy chyba problemow)
        • momas Re: skonczyc z kompleksami - tak czy nie?? 15.02.08, 14:37
          między innymi o to chodziło w staropolskiej kuchni. takiej sprzed
          czasu lodówek. no i oczywiście nie piszę o kuchni chłopskiej, ale
          szlacheckiej :)
          16-17 wiek
          no, swinobicia nie urządzało sie na codzień!
          właśnie z tego słynęła (między innymi) staropolska kuchnia....
          • peeky_wicky Re: skonczyc z kompleksami - tak czy nie?? 16.02.08, 08:46
            nie wiem jak to dokladnie bylo w kuchni staropolskiej, ale przy okazji wrzuce
            interesujacy fragment z ksiazki "naturalna i moralna historia jedzenia"
            maguelonne toussaint-samat:


            "glowna atrakcja przypraw byl nie tylko zapach, ale rowniez wlasciwosci
            antyseptyczne. mozna by przypuszczac, ze ich obfitosc w kuchni rzymskiej, a
            nastepnie sredniowiecznej, w powiazaniu z elementami kwasnymi (sokiem z
            winogron, octem i owocami cytrusowymi), zwlaszcza w daniach rybnych i miesnych,
            wynikala z potrzeb konserwacji, a czasem nawet miala zamaskowac zly smak. gdyby
            tak bylo rzeczywiscie, zwyczaj ten przetrwalby az do momentu wynalezienia
            lodowek, a przeciez wiemy juz, ze w okresie odrodzenia mania nadmiernego
            stosowania przypraw oslabla i uwazana byla nawet za cos bardzo wulgarnego."
      • mhr-cs Re: skonczyc z kompleksami - tak czy nie?? 16.02.08, 10:31
        momas napisała:

        > Senin, ja Ci nie pomogę bo nie wiem.
        > może to nie sos sojowy a raczej maggi (na upartego podobne....choć
        > pamiętam Kuchnie chińską pani Katarzyny Pospieszyńskiej, autorka
        > mowiła o zamienniku sosu sojowego - maggi pol na pol z wodą)
        > No ale raczej to koniec 19 wieku......
        >
        moze niektuzy maja kompleksy
        ja nie a czy ktos uzywa czosnek
        to tez jego smak

        ja ide tez czasem z jakas moda jak mi smakuje
        ale zeberka smakuja nam tylko
        uduzone w cebulce troche pomidorowego
        pieprz sol kninek
        czasami czerwone wytrawne wino
        jak dobze zrobisz nie musisz
        innymi zelami zabijac smaku


        >
    • ba_nita Re: Gdyby sosem sojowym płynęła to 15.02.08, 14:31
      literatura staropolska wspomnieć by o tym nie omieszkała.
    • hania55 a co mają do tego kompleksy? n/t 15.02.08, 15:06

      • coralin Re: a co mają do tego kompleksy? 15.02.08, 19:02
        Tez kompletnie nie rozumiem tytułu wątku w stosunku do zawartości i pytań. Nie
        wiem jak z sosem sojowym, czy był znany czy nie, ale co do "korzennych"
        przypraw do mies to w staropolskiej kuchni znano i stosowano.
        • senin1 no to juz wyjasniam :)) 15.02.08, 22:10
          otoz uwazam ze skladniki 'naplywowe' wystepujace marginalnie w
          jakiejs tradycji kulinarnej nie stanowia o charakterze tej tradycji

          tak wiec potrawy tajskie z sosem ostrygowym trudno nazwac "po
          tajsku' - jako ze ten sos jest wlasnie marginalnie stosowany i
          nie 'jest w charakterze' tej kuchni (przepraszam za anglicyzm)
          podobnie z sosem sojowym czy rybnym w kuchni indyjskiej
          przyklady mozna zapewne mnozyc

          podobnie fakt, ze ktos tam, kiedys moze nawet uzywal sosu sojowego w
          polskiej (prawdopodobnie arystokratycznej, nie ziemianskiej) kuchni
          nie czyni tego skladnika charakterystycznym dla kuchni polskiej

          tytul"po staropolsku" sugruje ze jest to potawa powszechnie w
          staropolskiej kuchni wystepujaca - a w przynajmniej kombinacja
          skladnikow jest typowa

          tak samo jak, gdy mowimy "po tajsku" , 'po grecku' po 'chinsku' , to
          w zalozeniu jest ze potrawa choc nie oryginalna z rzeczonego regionu
          to zawiera przyprawy i skladniki dla tego regiony typowe

          Co do kompleksow - wg mnie czasami na sile probujemy 'wsadzac' do
          kuchni polskiej skladniki, ktore tam raczej nie naleza, i udowadniac
          sobie, ze to skladniki "typowe" - tak jakbysmy sie tego wstydzili,
          ze nie uzywano na okraglo przednich win (wiem wiem - tokaje i
          renskie, i - juz Sienkiewicz -a moze i wczesniej...)i zamorskich
          egzotycznych przypraw

          troche to tak jakby na sile udowadniac ze poska kuchnia
          byla'swiatowa' a nie'regionalna'

          ja ta 'regionalnosc' polskiej kuchni lubie i nie musze siebie ani
          nikogo innego przekonywac ze nasza tradycje kulinarna nobilituje
          uzywanie egzotycznych skladnikow - bo to wlasnie czesc naszych
          narodowych kompleksow

          boimy sie byc tym kim jestesmy, ciagle probujemy porownywac sie do
          innych

          nie wszyscy z nas, oczywiscie. ale wciaz jeszcze zbyt wielu

          • coralin Re: no to juz wyjasniam :)) 15.02.08, 23:12
            Po tym wyjaśnieniu tym bardziej nie rozumiem tytułu wątku. Myślę że na siłę
            próbujesz wmówic kompleksy ludziom, którzy zwyczajnie zauważyli,że kuchnia
            polska dawnych wiekow była otwarta na obce wpływy. Dyskusja dziwna zaczyna być,
            bo wielu bawi sie w daty i termionologię historyczna i literacką, inni w
            psychologów. Mało kulinarnie być zaczyna. Zakompleksionymi chyba nazwiesz też
            twórców przyprawy staropolska Dary Natury:)Prawie same wchodnie ingrediencje
            plus odrobina swojszczyzny:)
          • senin1 chyba przegielam z tym winem ;)) 15.02.08, 23:17
            jestem bowiem po wielce pouczajacej lekturze zalinkowanego Kitowicza

            - wino bylo staropolska ingrediencja ;))i basta

            stawiam sie sama do kata
            • kocia_noga Re: chyba przegielam z tym winem ;)) 16.02.08, 13:39
              senin1 napisała:

              > jestem bowiem po wielce pouczajacej lekturze zalinkowanego
              Kitowicza
              >
              > - wino bylo staropolska ingrediencja ;))i basta
              >
              > stawiam sie sama do kata

              E to może wyjdź już z kąta żeby poklęczeć na grochu?
              czytanie Kitowicza było frapującym zajęciem.Mogłabym jeszcze
              poczytać, zwłaszcza o tych barwnikach do słodyczy...duże wrażenie :)
    • giwia cytryny i pomarancze byly w Krakowie juz w 16 w 15.02.08, 15:38
      czesto jadane,
      • kocia_noga Re: cytryny i pomarancze byly w Krakowie juz w 1 15.02.08, 16:12
        Ten sos sojowy mógł być znany, w końcu szafran i imbir sprowadzano z
        dalekiej Azji, czemu więc nie sos?
        • jacek1f nie wiem, czy byl uzywany do zeberek:-))) bo w moi 15.02.08, 18:23
          ch ksiazkach kucharskich z 1643 i 1690 nie ma żeberek w ogóle - to
          nie bylo chyba zapisywane w przepisach jedzenie godne uwagi...

          Ale sos sojowy od XVI wieku powinien być w Polszcze dostepny wraz z
          innymi przyprawami. Poszukam...
      • emka_1 Re: cytryny i pomarancze byly w Krakowie juz w 1 15.02.08, 20:48
        cytryny były uprawiane w ogrodach u cystersów w mogile, trochę wcześniej, ale
        pomarańcze? no owszem, wg. arabskich kronikarzy koło 8 czy 10 wieku w krakowie
        uprawiano w dużych ilościach oliwki, ale jednak na razie dowódów materialnych na
        to brakuje:)
        a pomarańcze we francji dopiero za ludwika 14 się pojawiły w uprawie, no wiec
        chyba jednak tu byliśmy trochę za francuzami:)
        • emka_1 i jeszcze jeden drobiazg 15.02.08, 20:55
          w okresie baroku przytrafiła się polsce dość znaczna zmiana klimatu, znaczy
          ochłodziło się, co wymusiło zmiany w uprawach, trzeba się było wyrzec niektórych
          ciepłolubnych roślinek, którym polskie zimy wybitnie nie służyły.
          • mwookash To ja od siebie dodam 16.02.08, 00:10
            że "mała epoka lodowcowa" miała miejsce w Europie między ok. 1450 a 1850 rokiem
            (najzimniej w latach ok. 1450, 1700 i po 1800). Było znacznie chłodniej niż
            dziś, zimy srogie a lata ogólnie niegorące i wilgotne. Najcieplej za to w
            ostatnich wiekach było między 800 a 1200 rokiem aczkolwiek najprawdopodobniej
            nie aż tak ciepło jak w ostatnim półwieczu. Być może próbowano wtedy uprawiać
            także oliwki ale jeśli tak to powinno dać się je w Krakowie uprawiać także dziś
            :) Byłem ostatnio, gajów oliwnych nie widziałem
        • coralin Re: cytryny i pomarancze byly w Krakowie juz w 1 15.02.08, 21:01
          Ale kto tu pisze o uprawie??? Giwia napisała, że były jadane i znane. Cytrusy
          nie są tak problematyczne w przechowywaniu by nie mozna było ich
          przetransportować z południa Europy do Polski nawet przy 16 wiecznych środkach
          transportu:)
        • Gość: giwia fakt-nie dodałam ze pom i cytryny-przywozono n/t IP: *.markom.krakow.pl 15.02.08, 21:10
          • emka_1 o uprawie 15.02.08, 23:01
            bo rzeczywiście w polsce cytryny uprawiano, co prawda głównie w ogrodach
            klasztornych, ale jednak. a przywożono, no owszem, ale 16 wiek to jeszcze
            głównie pomarańcze pierwszego rzutu, te, które pojawiły się w południowej
            europie za sprawą krzyżowców, gdzieś w 13 wieku na sycyli, a dopiero potem
            powoli rozprzestrzeniały po klasztornych i dworskich uprawach.
            dopiero drugi rzut z 16 wieku za sprawą portugalczyków, którzy sprowadzili z
            chin słodką odmianę przyspieszył popularyzację, ale jednak nie do tego stopnia,
            żeby jadano często i powszechnie. w krakowie możliwe, że na dworze królewskim, u
            dostojników najwyższego szczebla, wg. boguckiej w domach bogatych gdańszczan się
            pojawiały sporadycznie nawet w 15 wieku. jako modniejszy nieco importowany towar
            luksusowy pojawiają się dopiero w 17 wieku, nadal tylko na 'wysokich stołach'.
    • emka_1 owszem, skończyć 15.02.08, 20:41
      ale z nieuctwem:(((
      po lekturze większości wątków dotyczących przeszłości kuchni polskiej można
      dojść do wniosku, że dla większości forumowiczów staropolszczyzna to okres do
      1939 lub 1945 roku. mieliśmy w przeszłości staropolszczyznę i zaraz potem
      komunizm:(((

      nie cały 18 wiek, 18 wiek to też oświecenie w tym kraju, fakt, że później, ale
      jednak w drugiej połowie doszło. koniec baroku, to koniec staropolszczyzny. w
      kuchni też, może nawet trochę wcześniej doszło za sprawą francuskich kucharzy:)
      kitowicz opisał przemianę kuchenną:
      monika.univ.gda.pl/~literat/kitowic/020.htm
      monika.univ.gda.pl/~literat/kitowic/021.htm
      w innych rozdziałach drobniejsze uwagi się trafiają, także rozdział o
      ziemniakach jest:)

      a co do sosu sojowego, to mógł się pojawiać w polsce, bo do europy trafił w 18
      wieku via holandia i anglia, ale z pewnością nie był aż tak popularny, żeby nim
      powszechnie żeberka podlewać:)
      • giwia Re: owszem, skończyć 15.02.08, 21:22
        Emko, nie ma się o co gniewać. Przecież to jednak umowne. O ile np w
        literaturze mozemy dosc jasno okreslic granice epok, to w
        kuchni...czy ja wiem.Wezmy, kuchnię dworu ostatnich dwoch
        Jagiellonow.
        Pdewnie uznasz ze to obrazoburcze skojarzenie, ale przecenianie
        znaczenia kuchni,skadinad naturalne na tym forum, przywodzi mi na
        mysl"...mysli cukruja nazbyt rzeczy one,ktore i mienic muszą się i
        psowac"
        • coralin Re: owszem, skończyć 15.02.08, 21:30
          W literaturze niezbyt jasno możemy określić granice epok i czasem te różnice
          dotyczą 100 lat. A termonologia historyczna i literacka niekoniecznie musi
          pokrywać sie z kulinariami. Cieżko nazwać to o czym pisze Mickiewicz kuchnia
          romantyczną:)) To staropolska kuchnia
          szlachty . Czyli XIX wiek a staropolszczyzna w kuchni:)
          • emka_1 tyle, że 15.02.08, 23:23
            nie tylko a do tego wspomniany mickiewicz rozróżnia dawną kuchnię, która można
            nazwać staropolską, gdy jej korzenie rzeczywiście aż tak daleko sięgają.
            powiedzmy, że szparagi możemy uznać za roślinę staropolską, bo była już znana i
            jedzona w 17 wieku, ale czy dziewiętnastowieczny przepis na szparagi to
            staropolszczyzna?
            ziemniaki podawane na słodko za sasów to staropolszczyzna, ziemniaki z wody,
            tłuczone już nie, za to topinambur z wody, od niedawna uznawany za egzotyk, to
            staropolszczyzna:)
            i tak prawdę powiedziawszy poza jajecznicą na słoninie, to zdecydowana większość
            potraw staropolskich dzisiaj byłaby uznana za niejadalne, więc coś musiało się
            im po drodze wydarzyć, jakaś zmiana, jak choćby opisane przez kitowicza masło,
            które przestało być staropolsko zielone .
            • coralin Re: tyle, że 15.02.08, 23:56
              emka_1 napisała:

              >
              > ale czy dziewiętnastowieczny przepis na szparagi to
              > staropolszczyzna?

              Moim zdaniem tak. Literatura jednak to co innego a kuchnia to co innego:) I nie
              trzymałabym sie tak ściśle terminologii literackiej .
          • mwookash Jeśli XIX wiek to kuchenna stropolszczyzna 16.02.08, 00:16
            to z pewnością np. XV możemy nazywać antyczną :)
            • coralin Re: Jeśli XIX wiek to kuchenna stropolszczyzna 16.02.08, 14:54
              Tak niestety wyglada przyrównywanie kuchni na siłę do okresów literackich.
              Jako, że antyku w Polsce nie było, a XV wiek to początek prawdziwego rozwoju
              kulturalnego w Polsce to ok:)
              • mwookash Aha. A za Piastów to archaik? 16.02.08, 16:15
                Niedługo to i PRL będzie staropolski...
        • emka_1 eno 15.02.08, 23:11
          ja się nie gniewam, ale co sobie pomyślę o "staropolskim" przepisie np. z
          diesslowej albo monatowej, to moje:)

          oczywiście, że dość trudno wyznaczyć granicę co do roku przemiany jakiejś
          konkretnej potrawy np. bigosu, ale całościowe zmiany jakościowe w kuchni są
          widoczne, zmienia się filozofia, także w kuchni:)
          • jottka Re: eno 16.02.08, 13:40
            a skąd przekonanie, że podział na staropolszczyznę i późniejsze epoki wyznacza
            literatura? zarówno podział na epoki literackie, jak i na epoki 'kuchenne'
            bierze się z ogólniejszej kategoryzacji dokonywanej przez szeroko rozumianą
            historię kultury, podlega jej zarówno literatura, jak i kuchnia.

            mówiąc o staropolszczyźnie, mówimy zbiorczo o czasach, które panowały przed
            nastaniem oświecenia (czyli plus minus połowa 18 w.), bo ono w różnoraki sposób
            oznaczało potężne zmiany mentalności, co się odbiło i w literaturze, i w kuchni.
            oczywiście, że zaścianek w głębi podola będzie i w 19.w. żył z tego, co sam
            sobie wyhoduje, ale biorąc pod uwagę cały kraj (pod zaborami, co też istotne),
            trzeba będzie wziąć pod uwagę rozwój handlu, transportu (w tym kolejowego),
            zwiększoną dostępność różnych surowców, świadomość higieniczną, potężne zmiany w
            sposobie życia i pracy obywateli i to wszystko odbijało sie m.in. na kuchennych
            obyczajach.
            • coralin Re: eno 16.02.08, 15:07
              Ale tak sie składa ze w Polsce szlachta podtrzymywała swoja tradycje i choc od
              oświecenia duzą rolę zaczeło odgrywac mieszczaństwo to era nowozytna u kuchni
              polskiej to dopiero druga połowa XIX wieku. Wszystko wcześniej w kuchni to
              staropolszczyzna.
              • giwia O młodzieży nasza miła. Dość sporów. 16.02.08, 16:51
                Mówimy np "staropolskim obyczajem" i nie mamy na mysli czasów "do
                konca baroku" i ani dnia dłużej.
                koniec, finis (który , jak wiadomo, ornat opus)
                • mwookash Kto nie ma to nie ma :-) nt 16.02.08, 16:58

                  • giwia Ja nie mam /nt 16.02.08, 17:10
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka