Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Ostatnio próbowane 2

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 00:47
    Ponieważ oryginalny wątek przekroczył 100 postów i stał się mało czytelny,
    zakładam klona. Ad rem:
    San Michael Eppan, Sauvignon Lahn 2004 - świetny, chociaż dość słodki w
    odbiorze. Aromatyczny, głęboki, długi. Mineralny. Mój był "z bagażnika", ale
    zdaje się, że jest do kupienia w Polsce. Polecam.
    Planeta, Cerasuolo di Vittoria 2003 - bardzo charakterystyczne wino o
    aromacie nasuwającym skojarzenie z pokrzywami. Ciekawe, dobre. Warto.
    pozdrawiam
    Obserwuj wątek
      • rurale Re: Ostatnio próbowane 2 10.04.06, 13:07
        Kieliszek lodowatego gewurztraminera ze spółdzielni Kellerei Kaltern z 2004 r.
        Perfuma i słodycz w ryzach, krystalicznie czyste, odrobinę oleiste. Wygląda jak
        żółty tulipan. Pachnie jak bukiet róż. Jakby powiedział Deo, Górna Adyga rulez!
        Dobre na wiosenne przesilenie. Taka nowalijka.

        polecam i pozdrawiam
      • pawelpp Skrajność vs klasyka 12.04.06, 16:11
        U nas ostatnio:

        2003 Quinta Vale D. Maria Sarzedinho Douro
        W bukiecie piękny owoc, nie tylko czarna porzeczka, perfumy, ale to wszystko
        przykryte mocną beczką. Także kawa, jakieś niuanse ziołowe. Alkohol w nosie i w
        gardle, co nie powinno dziwić, zważywszy na 15% vol.(!) Jest w smaku mocny
        śliwkowy owoc i pewna mineralna surowość. Obfity, popiołowy, świetnej jakości
        garbnik. Duży ekstrakt. Po prawie dobowej dekantacji wino ma znacznie gładszą
        fakturę.
        Przypomina mi w stylu priorato, np. Cims de Porrera Solanes
        To bardzo dobre wino, ale moim zdaniem ma nieco za niską kwasowość, za wysoki
        poziom alkoholu i przesadzoną, mdłą beczkę. Jest trudne do picia, jego
        degustacja jest wyzwaniem męczącym dla intelektu oraz dla organizmu. Może jest
        to cecha bardzo wczesnego etapu rozwoju tego wina i tutaj nawet solidna
        dekantacja niewiele pomaga. Jednakże nie rozumiem zachwytu wygłoszonego nad tym
        winem przez naszego czołowego krytyka, ale tutaj być może wkraczamy w dyskusję
        o gustach. Wolę wina o klasycznej elegancji, bez skrajności, najlepiej z
        niewyczuwalną ręką enologa.

        versus:

        1999 Ch. Camensac GCC Haut-Médoc
        Na początku dość typowe bordoskie zapachy kuchenno-zwierzęce. Przemijają
        całkowicie po kilkudziesięciu minutach degustacji i przemieniają się w obficie
        złożone, subtelne i bardzo przyjemne nuty perfumowe oraz coś w rodzaju piernika
        z wiśniami (czyli nuty korzenne i dżem wiśniowy). Jest też beczka, słabo
        odczuwalna przede wszystkim jako kawa.
        Bardzo dobra równowaga i miła faktura, choć garbnik jeszcze odrobinę szorstki -
        widocznie wino ma jeszcze przyszłość przed sobą. Nie ma słodyczy beczki.
        Alkohol (12,5% vol) czujemy tylko początkowo w nosie, co w bordeaux jest
        typowe. Niewidoczna mineralna surowość – a musi być?
        Średniozbudowane, klasycznie eleganckie.
        To znakomite i zrobione bez wysiłku wino jest przeciwieństwem ciężkości. Nie
        wiem, gdzie enolog maczał palce – jego ręką jest niemal niewyczuwalna. Nie
        trzeba tego wina katować 24 godziny w karafce, można je po prostu do niej
        przelać, albo nawet i tego zaniechać.
        Piliśmy trzeci rocznik Ch. Camensac, jest moim zdaniem najlepszy na obecnym
        etapie rozwoju w porównaniu z 1995 i 2002.
        • winoman Re: Skrajność vs klasyka 13.04.06, 00:19
          > 2003 Quinta Vale D. Maria Sarzedinho Douro
          (...)

          > To bardzo dobre wino, ale moim zdaniem ma nieco za niską kwasowość,

          Jak na Douro 2003 kwasowość ma akurat dość wysoką, 5,85 g/l, pół grama więcej
          niż Batuta z tego samego roku.

          > za wysoki poziom alkoholu

          Moim zdaniem materia wina dobrze ten alkohol wytrzymuje, choć rzeczywiście jest
          go sporo.

          > i przesadzoną, mdłą beczkę. Jest trudne do picia, jego
          > degustacja jest wyzwaniem męczącym dla intelektu oraz dla organizmu. Może jest
          > to cecha bardzo wczesnego etapu rozwoju tego wina

          Pamiętaj, że piłeś niemowlę. Ja miałem okazję próbować to wino trzy razy, przy
          czym dwa razy w ciągu ostatnich trzech tygodni obok innych wielkich win z Douro
          z rocznika 2003 (Quinta de Vale Meao, Batuta, Quinta do Vallado ...) i za każdym
          razem byłem pod wrażeniem wielkiej elegancji i rasowości tego wina. Inaczej niż
          WB nie uważam, że to wino jest lepsze od Batuty, jest całkiem inne, ale jest
          zdolne dostarczyć równie wielkiej frajdy.

          > dekantacja niewiele pomaga. Jednakże nie rozumiem zachwytu wygłoszonego nad tym
          > winem przez naszego czołowego krytyka, ale tutaj być może wkraczamy w dyskusję
          > o gustach. Wolę wina o klasycznej elegancji, bez skrajności, najlepiej z
          > niewyczuwalną ręką enologa.

          Moim zdaniem enolog nie miał wiele pracy z tym winem, a jeśli już, to moczył w
          nim nogi (lagares!), nie ręce :-)) Rozumiem natomiast, że tego typu wina mogą
          budzić pewien opór, zwłaszcza jeśli dopiero zaczyna się je poznawać, sam też to
          miałem, choć pewnie nie w tym stopniu, ja do Douro (i w ogóle do wina) trafiłem
          przez porto i w wytrawnych winach stamtąd znajduję wytchnienie i łagodność.

          No i porównywanie tego wina z dojrzałym już bordeaux z nie tak ekstrawaganckiego
          rocznika też nie ułatwiło Ci zadania. To inne kategorie wiekowe i inne wagowe.
          Wierzę, że Camensac 1999 pije się teraz dużo łatwiej, ja jednak uważam (jeśli
          już muszę proównywać) Quinta do Vale Dona Maria i Batutę z 2003 za lepsze niż na
          przykład Ducru Beaucaillou i La Mission Haut Brion z 1999, choć te ostatnie też
          teraz świetnie się pije.

          Piszesz o elegancji. Sean Conery jako James Bond bez wątpienia był elegancki,
          choć nie była to klasyczna elegancja angielskiego gentlemana. Ale to oczywiście
          wszystko kwestia gustu i tak naprawdę nie ma się o co spierać, ważne że
          istnieją i wielkie bordeaux i wielkie douro.

          Pozdrawiam!
          • pawelpp Re: Skrajność vs klasyka 15.04.06, 21:50
            winoman napisał:

            2003 Quinta Vale D. Maria Sarzedinho Douro
            > Jak na Douro 2003 kwasowość ma akurat dość wysoką, 5,85 g/l, pół grama więcej
            > niż Batuta z tego samego roku.
            To jest oczywiście obiektywny poziom kwasowości, ale odczuwalna kwasowość
            wydała się mnie i Ewie za niska jak na wino o tak ciężkiej budowie.

            > Moim zdaniem materia wina dobrze ten alkohol wytrzymuje, choć rzeczywiście
            > jest go sporo.
            Jestem może przewrażliwiony na nadmiar alkoholu w winie i zwykle je gorzej
            oceniam, jeżeli alkohol wyraźnie wystaje z równowagi. Chociażby dlatego prawie
            nie piję win nowoświatowych. Na pewno jest to kwestią mojego gustu, bo istnieje
            przecież całe mnóstwo niewzmacnianych win, które mają taką cechę i są one
            nierzadko bardzo pozytywnie oceniane przez różnych degustatorów.

            > Pamiętaj, że piłeś niemowlę. Ja miałem okazję próbować to wino trzy razy,
            > przy czym dwa razy w ciągu ostatnich trzech tygodni obok innych wielkich win
            > z Douro z rocznika 2003 (Quinta de Vale Meao, Batuta, Quinta do Vallado ...)
            > i za każdym razem byłem pod wrażeniem wielkiej elegancji i rasowości tego
            > wina. Inaczej niż WB nie uważam, że to wino jest lepsze od Batuty, jest
            > całkiem inne, ale jest zdolne dostarczyć równie wielkiej frajdy.
            Nie znam akurat żadnego z tych win, bo jak wieści głoszą, wypiłeś wszystkie
            (nieliczne) butelki Batuty w Polsce :-)
            Mogę za to porównać Quinta Vale D. Maria 2003 z Charme 2002, ewentualnie z
            Redomą 2001, które degustowałem z całej butelki. Z regionu Douro z rocznika
            2003 nie piłem niczego stosownego do porównania (nie wspominam o znanym Ci
            doskonałym rocznikowym porto Niepoorta). Znakomita skądinąd Redoma jest winem
            nie tej wagi co Dona Maria. Charme ma chyba niewiele mniejszy ekstrakt niż Dona
            Maria i tylko 13% alkoholu, co w zupełności wystarczy. Na kwasowość w Charme
            nie mogłem narzekać, ale 2002 jest generalnie gorszym rocznikiem niż 2003 (a
            swoją drogą ciekawe ile ma gramów kwasu w litrze). Oczywiście biorę pod uwagę,
            ze również i w tym przypadku piłem wino w wieku niemowlęcym. Charme jest
            zdecydowanie bardziej „klasycznie eleganckie”, choć moim zdaniem naprawdę
            klasyczną elegancję prezentuje Redoma. Charme miało bardziej złożoną strukturę
            aromatyczną przy porównywalnym sposobie dekantacji. Bardziej mnie przekonuje
            niż Dona Maria (ale Charme jest w Polsce dwa i pół raza droższe niż D. Maria).

            > Moim zdaniem enolog nie miał wiele pracy z tym winem, a jeśli już, to moczył w
            > nim nogi (lagares!), nie ręce :-))
            Miał o tyle dużo pracy, że na beczki nie żałowano środków.

            > No i porównywanie tego wina z dojrzałym już bordeaux z nie tak
            > ekstrawaganckiego rocznika też nie ułatwiło Ci zadania. To inne kategorie
            > wiekowe i inne wagowe. Wierzę, że Camensac 1999 pije się teraz dużo łatwiej,
            > ja jednak uważam (jeśli już muszę proównywać) Quinta do Vale Dona Maria i
            > Batutę z 2003 za lepsze niż na przykład Ducru Beaucaillou i La Mission Haut
            > Brion z 1999, choć te ostatnie też teraz świetnie się pije.
            Porównanie douro z bordeaux było o tyle przypadkowe, że po prostu w sobotę i
            niedzielę piliśmy Donę Marię, a poniedziałek Camensac. Jakbym miał już znaleźć
            stosowniejsze do porównania, znane mi bordeaux, to wybrałbym 2000 Duhart-Milon-
            Rothschild Pauillac, które piłem na jesieni zeszłego roku, ponieważ intuicyjnie
            wydaje mi się, że miało ono taki poziom dojrzałości jak 2003 Quinta do Vale D.
            Maria pite teraz.
            > Piszesz o elegancji. Sean Conery jako James Bond bez wątpienia był elegancki,
            > choć nie była to klasyczna elegancja angielskiego gentlemana. Ale to
            > oczywiście wszystko kwestia gustu i tak naprawdę nie ma się o co spierać,
            > ważne że istnieją i wielkie bordeaux i wielkie douro.
            Istnieją też wielkie burgundy i wielkie tokaje, zupełnie z innej beczki. Którąś
            butelkę w poniedziałek otworzymy i napijemy się po kieliszeczku za Twoje
            zdrowie.

            Pozdrawiam świątecznie
            Paweł
      • docg Sauternes z Carrefour 18.04.06, 08:02
        któż by się oparł tej sprzeczności: Sauternes AOC za 28 zł...
        Po otworzeniu butelki zapach piwniczno - korkowy, który jednak szybko znika i
        pojawiają się klimaty gruszkowo - miodowe z dekadencką nutką botrytis. W smaku
        dość lekkie (jak na słodkie wino), przyjemne, powiedziałbym: poprawne. Nie ma w
        tym winie nic wielkiego, ale jest to świetna propozycja dla amatorów słodkich
        win, za tą cenę trudno znaleźć coś w ogóle, nie mówiąc o "czymś lepszym".
        Poniżej linki do fotek, polecam szczególnie uważną lekturę kontretykiety :-))
        Podana przeze mnie cena 28 zł dotyczy wina z rocznika 2002, rocznik 2001 ma
        starą cenę ponad 40 zł.

        Sauternes

        od tyłu
      • Gość: kapusta Re: Ostatnio próbowane 2 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.06, 08:24
        chateuneuf du papes 2001 od guigala. ciemnowisniowa szata z ciemna soczewka. w
        bukiecie przejmujacy aromat zmiazdzonych wisni, przypieczonej ziemii i palonych
        ziol prowansalskich, wisniowki, beczka dobrze wkomponowana. w ustach krzepkie,
        srednia kwasowosc podparta beczka, finisz slodki trwajacy kilkanascie sekund.
        bardzo dobre wino, mozna byloby jeszcze troche poczekac.
      • Gość: nowy St. Lorent 2003 Schloss Gobelsburg IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.06, 19:54
        Jak w temacie. Zapach intensywnie owocowy - wiśnie i truskawki. W smaku bardzo
        miękkie, aksamitne, na początku ziołowe nuty i taka też końcówka, w miarę
        upływu czasu coraz więcej owocu - głównie wiśni, fajne miękkie taniny.
        Ale to już przeszłość, bo przed chwilą otworzyłem Gigamę 2003 z Weingut Franz
        Leth i... już zapomniałem o Gobelsburgu. Ale o tym kiedy indziej bo teraz stoi
        i oddycha (właściwie to zdecydowanie za wcześnie otwarta).
        Pozdrawiam.
      • Gość: nowy Franz Leth Gigama 2003 IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.06, 21:06
        W zapachu leśne owoce - jeżyny, w ustach mocne, twarde, rozgrzewające (alk. 14%
        więc ma co grzać), w smaku bardzo intensywne, gorzka czekolada przechodząca w
        bardzo długiej końcówce w jeżyny i śliwki może. Nie mam wielkiego doświadczenia
        ale wino za młode - bardzo twarde, dużo drewna. Mimo wszystko moim zdaniem
        godne polecenia.
      • Gość: rurale Re: Ostatnio próbowane 2 IP: *.chello.pl 25.04.06, 23:23
        Bellerive, biale z trebbiano di lugana (100 proc.) DOC 2005 z Cantine Avanzi. Pierwsze biale jakie pilem
        z Wenecji Euganejskiej (wedlug BB), a wlasciwie z Lombardii (wedlug Veronellego). W kazdym razie wino
        prosto znad jeziora Garda, ktore piekne jest bardzo. Rodzina Avanzi ma 67 hektarow winnic. Produkuje
        trzy linie win, z ktorych bellerive jest najtansza. Wino trebbiano di lugana jest bardzo fajne. Bez
        kantow, zywe, odrobine cytrusowe. Zaskoczony jestem bardzo mile.
        BB pisza, ze tluste. Nie moge wypowiadac sie zbyt stanowczo, bo na winach slabo sie znam i nie pilem
        ich zbyt wiele, ale akurat tego przymiotnika nie rozumiem. Mi wydalo sie lekkie, trawiaste (troche
        orzechow, ale to nie ja powiedzialem). Dla mnie tluste to jest chardonnay. W wielu wypadkach zupelnie
        niestrawne.

        Pozdrawiam

        PS. Zapomnialem o cenie, a ta jest bardzo mila ? 30 zl.

      • Gość: monty Daniele Illuminati 2003 Controguerra DOC IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 16:57
        Trebbiano d’Abruzzo 60%, Passerina 15%, Chardonnay 25%.
        Głęboki złotożółty kolor, aromaty subtelne, pieczonego chleba i dębu, nieco
        później jabłkowo(reneta)-gruszkowe niuanse, nafta. Usta PEŁNE, gęste, dobrze
        zrównoważone, z długą końcówką. Eleganckie.

        Fantastyczne do jagnięciny z jajem i cytryną (agnello all'uovo e limone), na
        sposób regionalny (Abruzja/Molise) zresztą!

        img132.imageshack.us/my.php?image=jagnicinanasposbabruzjaski029s.jpg
      • Gość: star Makłowicz poleca - a ja ostrzegam IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 27.04.06, 06:22
        polslodki Szukerbarat, ktory chyba juz gdzies na forum chwalilem okazuje sie
        przewaznie (2 na 3 but.) przejrzaly - rocznik 2002 (sic!), mimo ze pierwsza
        butelka byla swietna (z zachowaniem proporcji) pozostale (pochodzace z roznych
        zrodel) juz za stare - przejrzale:-( a juz myslalem, ze znalazlem godnego
        zastepce dla Muscata Ottonela 2002 od Helvecii, ktory sie skonczyl ( zreszta tez
        jest juz passe).

        pzdr
        star
        • sstar Re: Makłowicz poleca 09.05.06, 12:13
          tym razem:
          Muscat Ottonel od Huby Szeremleya nieco mlodszy 2003 wiec mial wiecej szans
          na przetrwanie - wytrawny choc z cieniem slodyczy, dosc esencjonalny,
          aromatycznie cytrusowy z mineralna nuta, dal rade sledziowi po kaszubsku,
          polecam, bede probowal dalej...

          pzdr
          star
      • rurale Re: Ostatnio próbowane 2 04.05.06, 22:14
        La Doga 2004. Mila wiadomosc dla wielbicieli win z morellino di scansano. Rodzina Caparzo pierwsza
        butelke zrobila tam rok wczesniej. Rok pozniej wiadomosc jaka odnalazlem w butelce wydala mi sie
        bardzo interesujaca. Jest w niej owoc skryty za kurtyna braku oczywistosci. Tego szukam w Toskanii i to
        w niej znalazlem. Bardzo fajne wino. Porzadne. Kupilem je w swiatyni konsumpcji - dom handlowy
        KaDeWe w Berlinie. Niecale osiem euro. Polecam.

        pozdrawiam
      • Gość: nowy gru ve 2005 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.06, 12:59
        Gruner Veltliner Loibenberg 2005 Dinstlgut Loiben Wachau
        Otwarte z pewna obawą bo pity kilka miesięcy temu 2004 nie do konca spełnił
        oczekiwania. W kieliszku zapach świeżych jabłek, w ustach z początku bardzo
        mineralne później przyjemnie owocowe z długą ananasową końcówką przechodzącą w
        charakterystyczny pieprzowy finisz. Duża mineralność sprawia, że wino jest
        bardzo "czyste", chłodne. Dużo lepsze niż poprzedni rocznik, któremu brakowało
        właśnie tej czystości (minerałów?).
        Pozdrawiam
      • pawelpp Polak potrafi? 08.05.06, 23:59
        2000 Chateau La Croix De Pawlowski Cuvee Speciale AOC Cotes de Bourg

        Wino produkuje w tej satelickiej apelacji Bordeaux polska rodzina Pawłowskich
        przybyła do Francji w latach dwudziestych ub. wieku. Dlatego wiedziony
        ciekawością kupiłem to wino w Carrefourze Reduta w Warszawie za całe 21,95 zł.
        Jest głównie merlot, oprócz tego oba cabernety i malbec (jeśli wierzyć
        carrefourowskiej kontretykiecie). Wino jest butelkowane w posiadłości, a jakże.

        Kolor cegły. Bukiet poprawny, bez nut zwierzęcych, czysty ale niezbyt
        intensywny. Bardzo lekkie, bez wyraźnej struktury, z ledwie zauważalnym
        gorzkawym garbnikiem. Chyba bez beczki. Owoc jest średni. Ogólnie rzec ujmując -
        dużo wody, mało wrażeń.
        • gagapisa Bylo, minelo... 09.05.06, 01:11
          Nieodmiennie wracam do vermentino di gallura. Tym razem Piras 2005, kwiaty w
          zapachu, jablka i w ustach kwasowosc, swiezosc i cudowny final slonego morza.
          • giorgio_primo Ostatnio pite 09.05.06, 17:28
            Z kilku spotkań towarzyskich w ostatnim czasie. Bez żadnych degustacji ;-)

            ... tam gdzie miałem aparat i nie zapomnaiałem pstrykać, tam zrobiłem fotki.
            Zwykle nie powtarzałem wcześniej już uwiecznionych, chyba że zapomniałem ;-)

            Podział jest na miejsca spożywania.

            Nie dorobię żadnych notek do win, bo nie mam wystarczającego zapału. Jakby ktoś
            o jakimś winie coś chciał wiedzieć, to pytać pliz! Można liczyć na odpowiedź
            zawsze kilku osób z forum... zawsze było to w większym, forumowym gronie.

            Jakby ktoś chciał dodawać fotki do albumu, albo (w co nie wierzę) dopisywać
            notki jakieś (nie wiem co się da tam wogóle wpisać), to na priv do mnie proszę
            a ja podam hasło do stronki.

            pzdr!

            <a href="s72.photobucket.com/albums/i161/Giorgio_Primo/***Ostatnio
            próbowane***</a>
            • rurale Re: Ostatnio pite 09.05.06, 18:20
              Fajna rzecz, chociaż mi na macu trochę ciężko chodzi.

              Korzystając z okazji chciałbym zadać dwa przyziemne pytania o Corneliusa. Jak
              smakował i czy można go dłużej potrzymać? Mam egzemplarz w szafie i nie wiem
              czy decyzję o konsumpcji podjąć wcześniej czy później.

              pozdrawiam
              • giorgio_primo Re: Ostatnio pite 09.05.06, 18:50
                Przy okazji: można tam do każdej fotki dołożyć opis na 250 znaków. Wszystko
                za "free".

                Jaki masz rocznik Corneliusa? My piliśmy kilkakrotnie 1999 i uważam, że już
                jest OK, choć na 100% ma całe lata przed sobą. Zresztą znakomite wino w tym
                roczniku.
                • rurale Bera 10.05.06, 14:51
                  Zobaczyłem też na obrazkach flaszkę Sassisto, pełną nebbiolo, od Valtera Bery.
                  Przyznam szczerze, że bardziej podobało mi się Alladio od tego samego
                  producenta. Wydało mi się głębsze, bardziej soczyste, ciekawsze. Win z Piemontu
                  piłem niewiele, więc trudno mi znaleźć jakiś punkt odniesienia. Jednak Alladio
                  zrobiło na mnie ogromne wrażenie.

                  pozdrawiam
                  • giorgio_primo Re: Bera 10.05.06, 15:37
                    Sassisto to Barbera z domieszką Nebbiolo(10%) dojrzewające w barrique częściowo
                    nowych, więc raczej nie zobaczyłeś tego co napisałeś ;-).

                    Alladio to Nebbiolo bez małych beczek i nowego drewna...

                    Nie sądzę żeby dało się je porównywać. Dla mnie Sassisto jest dużo bardziej
                    dopracowane i choć "modernistyczne", jest o wiele bardziej złożone. Rozumiem,
                    że po prostu tradycyjne Nebbiolo bardzij Ci pasuje, bądź zrobiło wrażenie swoją
                    innością, skoro jak piszesz masz z nim niewielkie doświadczenie.

                    Sassisto to jedno z lepszych win typu "modern" z Piemontu dostępnych w Polsce w
                    rozsądnej cenie.

                    pzdr
      • docg Eppan Shulthauser 2004 11.05.06, 10:29
        Pinot Bianco Shulthauser 2004, San Michele Appiano (Alto Adige). Pomijając
        nieobowiązkowe sformułowania typu "w ustach banan", napiszę krótko, że jest to
        świetne wino o jakości więcej niż adekwatnej do ceny (ok. 7€). Poprzedni
        rocznik nie zrobił takiego wrażenia - może to ze względu na warunki, w jakich
        piłem to wino - 2004 wydaje się bardziej wyrazisty.
        Tak na marginesie, w ogóle dość często zdarza się, że wina z rocznika 2004 są
        lepsze od 2003, o którym mówiło się, że w wielu regionach będzie znakomity ze
        względu na pogodę, tymczasem te upały wcale nie były takie dobre.
        • rurale Hoffstatter gewurz 2004 11.05.06, 11:10
          Tak tylko trochę a propos, a pewnie bardziej nie a propos, ostatnio piłem
          prostego gewurza z 2004 r. od Hoffstattera. Wszystko pięknie i ładnie - róża,
          liczi (co to?) i takie tam, o czym często wspomina sie w opisach - ale jednak
          alkoholu trochę dla mnie za dużo (14,5 proc.). Zdecydowanie za dużo, co już tak
          przyjemne nie jest. Znacznie więcej frajdy sprawił mi jednak, pity wcześniej,
          podstawowy gewurz z Kellerei Kaltern z serii classic variental wines (14
          proc.). Wydał mi się bardziej zrównoważony, choć przecież cały czas nie do
          końca poważny.

          pozdrawiam
          • giorgio_primo 2003 a 2004 w A.A. 11.05.06, 12:43
            Faktem jest że sporo win białych faktycznie lepszych w 2004, choć akurat Gewurz
            od Eppana jak na podstawową linię bije wszystkie inne znane mi Gewurze
            konkurentów. Tymczasem ze środkowej lini Riesling, Pinot Bianco, Sauvignon,
            Chardonnay czy Pinot Grigio (dwa ostatnie z obu linii) wydają się wyraźnie
            lepsze od 2003. Szczególnie Riesling.
      • pawelpp Re: Ostatnio próbowane 2 11.05.06, 14:14
        2003 La Gloire de Mon Père Château La Tour Des Gendres AOC Côtes de Bergerac
        Wino biodynamiczne.
        Kolor z odcieniami fioletowo-rubinowymi. Mocny owoc w bukiecie, również bardzo
        soczysty w smaku. Bukiet rozwija się, po pewnym czasie staje się pięknie
        perfumowy (kosmetyki do kąpieli?) Nut mięsnych nie wyczuliśmy. Porzeczki
        cabernetowe, ale także wiśnie (nigdzie nie mogłem znaleźć dokładnego składu
        wina, w innych rocznikach bywało po pół cab. sauv. i merlot). Bardzo solidna
        struktura i jedwabista faktura. Dużo dobrego, wygładzonego garbnika, pewna
        niewielka surowość mineralna. Zupełnie nienarzucająca się beczka. Wysoki poziom
        alkoholu (14%) wcale niezauważalny w smaku. Bardzo dobra równowaga. Moim
        zdaniem wino jest znakomite.
        Może znaleźć szerokie zastosowanie w gastronomii, nie tylko do zdecydowanych
        potraw mięsnych. Nadaje się również świetnie na prezent, ma ładną, stonowaną
        etykietę.
        Cena niska jak na tę jakość – ok. 60 zł. Importer – Mielżyński.
      • rurale Re: Ostatnio próbowane 2 13.05.06, 23:30
        Na degustacji bylem. Rzadko sie to zdarza. Ale bylem i pilem.

        Wspomniane juz w watku o pesto vermentino z Toskanii, Fattoria la Peschiera z 2005 r. z Maremmy.
        Bawia mnie takie wina. To jak wspomnienie gry w klasy. Beztroskie, krotkie. Nie pamieta sie
        szczegolow. Pamieta sie tylko, ze bylo fajnie.

        Ca del Vispo Segumo z 2003 r. z San Gimignano. Czasem nie rozumiem po co biale pcha sie do beczek
        (ale to pewnie brak doswiadczenia i wiedzy). Pomieszali chardonnay (50 proc.), pinot grigio (25 proc.) i
        sauvignon blanc (25 proc.). Jakies takie wydalo mi sie plaskie, troche suche (moze za mocno
        schlodzilem?). Nie przepadam. Japonczycy podobno uwielbiaja, bo pasuje do sushi i kupuja na pniu. Ja
        nie kupie.

        Vivius morellino di scansano znow z Fattoria la Peschiera z 2002 r. Takie morellino srodka. Bez
        przegiec w zadna strone. Ani nowoswiatowe, ani nie specjalnie przywiazane do ziemi, ktora je urodzila.
        Lagodnie, przyjazne wino. Podobalo mi sie.

        Czysty merlot o nazwie Cruter z Ca del Vispo. Ekipa Veronellego szalala za nim w roczniku 2001. Ten
        akurat powstal dwa lata pozniej. Delikatne wino. Beczki czuc niewiele. Ladna harmonia. Ale zeby robic
        wokol niego takie halo? Na pewno warto sprobowac. Ja nie bede jednak tesknil.

        Cottabus, kolejne wino z Fattoria la Peschiera. Kupaz cab sauvignon, sangiovese i merlota. Beczki
        wiecej, wiecej zycia. Duzo koloru, jak z maszyny Xeroxa. Bez rewelacji, ale fajne. Bardzo wyrazne.

        Na koniec brunello di montalcino z Azienda Agricole Caprili. Z 2001 r. Nie wiem od czego powinienem
        abstrahowac, a od czego nie. Nie wiem ile w tym autosugestii i glowy napchanej mniej lub bardziej
        uzyteczna wiedza o winie, wyniesionej z lektury literatury tematu. Nie wiem. Wiem tylko tyle co
        wiekszosc z nas, ze brunello to dobre wino. To bardzo dobre wino. To wino, ktore rodzi wspomnienie,
        ktore tym razem dlugo sie pamieta. Piekne wspomnienie. Faktem tez pozostaje, ze jest jeszcze za
        mlode. Trzeba sobie poradzic z barierami psyche i portfela i sprobowac kupic. Lepiej poczekac i
        schowac do szafy. Rzeczywiscie teraz sciaga troche podniebienie, ale jak po kilku latach jak przestanie,
        to slowo daje ze pewnie bedzie mozna uslyszec jak Callas spiewa cos z repertuaru Leoncavallo?

        Pozdrawiam serdecznie
      • marek_101 Chateauneuf du Pape Mont Redon 2003 15.05.06, 17:45
        Chateauneuf du Pape Mont Redon 2003
        kolor ciemnorubinowy, znakomita klarowność, przejrzyste, brak jednak
        intensywności i głębi koloru. W zapachu od razu czuć czereśnie, trochę wiśni i
        czerwonej porzeczki, czuć również wysoki poziom alkoholu w winie.
        W ustach wino jest pełne, dobrze zbudowane, duża ilość gliceryny i alkoholu
        (czuć te 14,5%) w samku podobnie jak w zapachu mocna nuta czereśni i czerwonych
        owoców, wiśnia, mniej czerwona porzaczka, niski poziom kwasowatości za to
        niestety wyjątkowa mocna tanina, która sprawia że wino na obecnym etapie jest
        trochę męczące, garbniki jeszcze szorstkie. To wino zostało zbyt wcześnie
        otwartone ale było to moje pierwsze Chateauneuf więc nie mogłem się
        powstrzymać. Myślę że po kilku latach gdy tanina złagodnieje, wino powinno być
        bardziej harminijne, i zasłużyć na wyższą ocenę. Obecnie nie polecałbym
        otwierania, a jeśli już to podawać z mocnym czerwonym mięsem. Ja wypiłem do
        mięsa z grilla.
        Dla tych co lubią punkty:
        50 + 3 + 11 + 14/15 + 7/8 = 85/87+
        Ceny nie pamiętam ale chyba ponad 100 zł, importer Mielżyński.
        • rurale Re: Chateauneuf du Pape Mont Redon 2003 16.05.06, 18:59
          Cześć!

          Dla mnie Rodan jest jak ziemia niczyja. Nie, inaczej. Ziemia nie moja.
          Posługując się martwym językiem - hic sunt leones - jak dawno temu oznaczano na
          mapach teren nieznany. Jednak wracając Mont Redon, przemyciłem jakiś czas temu
          do menu uroczystości rodzinnych proste Cotes du Rhone (bodaj z 2004 r.) od tego
          producenta. Podobało mi się. Dość proste, ale delikatne, ładnie ułożone.
          Rzekłbym nawet, że na swój sposób eleganckie, ale bez pretensji. No i cena w
          miarę niezła, bo kosztowało chyba trzydzieści kilka złotych.

          pozdrawiam
          • sstar Re: Chateauneuf du Pape Mont Redon 2003 16.05.06, 20:21
            rurale napisał:

            > Cześć!
            >
            > Dla mnie Rodan jest jak ziemia niczyja. Nie, inaczej. Ziemia nie moja.
            > Posługując się martwym językiem - hic sunt leones - jak dawno temu oznaczano na
            >
            > mapach teren nieznany.

            czyzby objawila sie twoja dlugo ukrywana awersja do Syrah
            - w koncu o drugiej ojczyznie Syrah mawiano
            'terra Australis incongnita'

            mam nadzieje jednak, ze nie lubisz Grenache - o ktorym trudno rzec,
            zeby byl inspirujacy (vide Rayas;-) choc zwykle bywa smaczny

            pzdr
            star
          • marek_101 Re: Chateauneuf du Pape Mont Redon 2003 17.05.06, 10:20
            Jednak wracając Mont Redon, przemyciłem jakiś czas temu
            > do menu uroczystości rodzinnych proste Cotes du Rhone (bodaj z 2004 r.) od
            tego
            >
            > producenta. Podobało mi się. Dość proste, ale delikatne, ładnie ułożone.

            zdaje się że ocena tego wina jest w najnowszym magazynie "Wino" degustatorzy
            dali chyba 85 pkt pisząc że wino poprawne ale nic się w nim nie dzieje, ja to
            Chateauneuf jak widać punktowo oceniłem podobnie ale myślę że tutaj się dzieje
            a jeszcze więcej będzie za jakieś 5 lat.
      • Gość: Dorota Re: Ostatnio próbowane 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.06, 08:28
        Ostatnio miałam przyjemność picia takich oto win.
        Spisałam te dane z etykiet na butelkach i mogłam coś ważnego przeoczyć - nie
        znam się na winach jak wy i nie mam takich ambicji.
        Z tego tez względu w moim opisie brak fachowych określeń o tych winach typu:
        mineralne, zapach fiołków, truskawek, długi smak, skoncentrowane itd.

        To dwa wina, które wstrząsnęły moimi zaopatrywaniami na temat win.

        Chateauneuf-du-Pape : Clos des Brusquierres /Macon/Mommesin /1993 :

        - ciemno-wiśniowa barwa. W smaku lekko cierpkawo-słodkawe, ale bez nachalności
        żadnego z tych smaków.
        Na spodzie butelki widoczny był wyraźnie osad żwiru.

        Chablis : Mornay-Sorelles /Savigny-les-Beaune/Cote d'Or/1996 :

        - ciemnosłomkowa barwa wina.
        Po nalaniu do kieliszka od razu czuć było delikatny, winny zapach.
        Mocne w smaku - wytrawno-słodkawe.

        Oba wina to niebo w gębie i nie wiedziałam, że wina mogą być aż tak DOBRE !
        Najbardziej zdziwiło mnie to, że smak obu win czułam w ustach przez długi czas
        i było to przyjemne uczucie - taki nietypowy posmak w ustach.
      • rurale Langenloiser ist wunderbar! 18.05.06, 11:49
        Brundlmayer Langenloiser bodaj z 2004 r. zrobiony z gruner veltlinera (niewiele
        ponad 10 euro, bagażnik). Wypiłem i trochę mnie pogieło. Taki kamień na
        deszczu. Taka woda ze źródła. Gęsta, skalna. Ciężko mi o opis wrażeń i
        skojarzeń, bo producenci wód mineralnych w swoich reklamach skutecznie
        wyeksploatowali zasób metafor wiążących ich produkt z górami, źrodłami etc.
        (szczególnie firma Piwniczanka, która jak sama nazwa wskazuje pewnie starzy
        wodę w beczkach). Wracając jednak do gruve, to po prostu świetna rzecz.
        Zupełnie inna od Jurtchitcha, którego piłem wcześniej (tego z najprostszej
        wersji). Skorzystałem z wyszukiwarki na naszym drogim forum i odezwał się we
        mnie instykt stadny. Przyłączam się do fałszującego chóru :) Lyra pozostaje
        jeszcze poza moim zasięgiem, ale ten gruve zrobił na mnie ogromne wrażenie.

        pozdrawiam

        PS. Uprawiając spam chciałbym poinformować, że Bodega M. prowadzi obecnie
        wyprzedaż starych roczników butelek od Brundlmayera. Objęła je promocja typu -
        kup butelkę, drugą dostaniesz gratis. Dziwna to trochę promocja bo cena flaszek
        oscyluje w przedziale bodaj 100 - 180 zł. Czy nie lepiej byłoby po prostu
        obniżyć o połowę cenę poszczególnych butelek? Może ktoś się skusi, ja jednak
        wolę poczekać na kolejną okazję załadunku bagażnika.

        serwus








      • rurale Armata z Wenecji 19.05.06, 13:16
        Wino z Wenecji z winnicy Venegazzu - Capo di Stato I.G.T. Colli Trevigiani z
        2002 r. No to jest proszę Państwa owocowa armata. Wino może nie jest wielkie,
        ale jest ogromne. Nie mieści się w kadrze. Perfuma jest potężna, w ustach...
        Sam nie wiem. Bardzo barwne, migotliwe. W sumie ciężkie. W każdym razie, dla
        kogoś kto szuka w winie naprawdę mocnych wrażeń, propozycja weneckiego winiarza
        jest w sam raz. Niezwykła historia.
        Wyczytałem, że to mieszanina cabernet sauvignon (65%), cabernet franc (20%),
        merlot (10%) i malbech (5%). Jeżeli chodzi o ten ostatni, to czy malbech to to
        samo co malbec?
        Wino długo trzymają we francuskiej beczce (18-24 miesiące), a potem jeszcze rok
        w butelce. Producent, twierdzi że to pierwszy bordoski blend we Włoszech. Ja
        tam nie wiem, bo wyrobiony nie jestem.
        Zresztą to mój większy problem. Zawsze zastanawiam się gdzie szukać wśród win
        punktu odniesienia, czy jak to się mówi w języku obcym - benchmarku. Dla
        regionu, apelacji, szczepu, stylu wina etc. Mam kłopot z identyfikacją tego co
        reprezentatywne.
        Jakiś czas temu czytałem taki dodatek do Decantera o winach włoskich. Znalazł
        się tam tekst o niektórych typowych dla Włoch szczepach vide lagrein czy uva di
        troia. Oprócz ich krótkiej historii, autorzy materiału wskazywali na
        konkretnych producentów i ich wina, chcąc powiedzieć - kup, spróbuj, to mniej
        więcej tak smakuje, więc wyrobisz sobie, jeżeli nie zdanie, to przynajmniej
        wstępną opinię. Zastanawiam się czasem nad tym, bo przecież wszyscy wiemy, że
        zdarza się, że cab nie smakuje jak cab, merlot jak merlot itd. A jak jeszcze
        wpadną na pomysł, żeby pomieszać różne winogrona, to już zupełnie tracę głowę.

        pozdrawiam
        • rurale Re: Armata z Wenecji 19.05.06, 13:41
          Zapomniałem tylko dodać, że piłem już różne bordoskie blendy, ale żaden z nich
          nie smakował jak ten wenecki pocisk. Więc albo próbowałem nie tych co trzeba,
          albo to po prostu taki marketingowy pic na stronie Venegazzu, albo...

          pozdrawiam

            • giorgio_primo Re: benchmark czyli punkt odniesienia 19.05.06, 15:00
              rurale napisał:

              > PS. Czyli jednak warto kupować czerwone w AA :)

              To był podstęp celowo uknuty dla Deo! ;-P

              Co do Capo di Stato:

              Znam to wino w kilku rocznikach i choć koncentracja jest spora, to przyznam się
              że nie widzę wielkiego sensu robienia takiego wina poza udowowdnieniem, że
              można przebić jakiegoś "australijczyka" czy "czylijczyka" z najwyższej półki
              cenowej, w kwestii masy, ilości "dębiny", ekstraktu itd. Przy obecnej
              technologii można takie wino zrobić także w Veneto ;-)
              • rurale Re: benchmark czyli punkt odniesienia 19.05.06, 16:05
                Domyślałem, że to spisek. Deo popija verdicchio i knuje. Wiedziałem...

                Wracając do benchmarku. Oczywistym jest, że umiejętność jego wskazania, czy
                choćby przybliżenia, jest sumą doświadczeń osoby pijącej wino i jej wiedzy na
                temat. Chóćbym pękł, to nie zdobędę jej w takim tempie jak np. dziennikarze
                piszący o winie. Pozostanę amatorem, którego pcha do tego, żeby wciąż próbować
                czegoś nowego. Tyle że często znikąd pomocy. W tym miejscu mam lekką pretensję
                np. do Magazynu Wino. Ratingi ostatniego rocznika brunello miło się czyta, tyle
                że to dla mnie pełna egzotyka. Wypiłem w życiu może dwie butelki tego wina,
                jestem pod wrażeniem, no ale... Artykuł o Toro owszem ciekawy, ale też nie
                zawiera jakiegoś klucza, dzięki któremu mógłbym otworzyć pierwsze drzwi. Bo
                albo jest o jakiejś butelce, którą w Madrycie sprzedali w ciągu jednego
                popołudnia, albo o flaszkach, które kosztują 30-40 euro i też nie bardzo
                wiadomo jak smakują, bo autor ich nie był w stanie spróbować. Ostatnio stanąłem
                przed półką sklepową w berlińskim Wein & Vinhos i przyznam że byłem bezradny.
                Artykuł o rosso z Montalcino, możnaby skwitować stwierdzeniem, że robią je albo
                na poważnie i wtedy są drogie, albo nie do końca i wtedy są tanie. No to jest
                bardzo słuszna wskazówka, tyle że zupełnie nie praktyczna. Nie chcąc nikomu
                jakoś specjalnie kadzić, ale GP, który słynie ze swoich połajanek, był w stanie
                na tym forum wygenerować nieco bardziej skomplikowaną tezę na temat rosso.
                Jestem mu za to wdzięczny, bo choć słabo znam włoski, to teraz zupełnie inaczej
                interpretuje suche dane zawarte w wertowanym przeze mnie od czasu do czasu
                przewodniku Veronellego.

                Nie wiem, po co o tym wszystkim piszę, ale jakoś tak mi wyszło. Mam nadzieję,
                że nikt się nie obrazi, ale znana już przepaść pomiędzy bazą a nadbudową, w
                moim przypadku znacznie się pogłębiła. Co bardzo zabawne, czasem w sukurs
                przychodzi mi Decanter, chociaż w aukcjach nie uczestniczę i pewnie w tym
                wcieleniu uczestniczyć nie będę.

                pozdrawiam
        • giorgio_primo Fume, AA, Brunello, CdTC IGT... ;-))) 04.05.07, 14:50
          Kapitalne Sauvignon Blanc:
          i72.photobucket.com/albums/i161/Giorgio_Primo/Rozany%20Potok/RIMG2006.jpg
          ...zrobione przez takiego pana:
          img455.imageshack.us/img455/4733/daguenaunicenosemq8.gif
          img223.imageshack.us/img223/7200/dauguenauinthecellarxf1.jpg
          Nie wyczułem wogóle beczki, mimo że producent zdaje się nie tylko fermentuje je
          w barrique ale leżakuje także. Wino raczej subtelne niż spektakularne.
          Najwyższa klasa niewątpliwie.

          Tu pozostałe wina z nim pite:
          i72.photobucket.com/albums/i161/Giorgio_Primo/Rozany%20Potok/RIMG2004.jpg

          Zasakakujące, że Sauvignon Sanct Valentin 2004, choć skrajnie odmienny, nie
          rozczarował tak jak by się można spodziewać. Dużo masywniejszy, jakby "słodszy"
          od masy alkoholu co mogło sugerować nawet beczkę, której jednak to wino
          nie "dotykało".

          Pozostałe wina całkiem dobre były też. ;-)))
      • karul za oceanem wieczor 05.05.07, 03:56
        i piatek, wiec otworzylem ns zamkniecie ciezkiego tygodnia wino francuskie
        polecane przez winiarskiego recenzenta z gazety THE TORONTO STAR. nazywa sie
        on gordon stimmler i ma dosc delikatne podniebienie.

        wino natomiast to 2004 DOMAINE DE L'AMEILLAUD, po prostu vin rouge, nalezy
        do "vin de pays de vaucluse", wiec rozumiem ze jest to jakis region winiarski.

        nos jest jakby merlot, ale nie ma ma w sobie dosc substancji, choc sporo
        goryczki. w sumie moze 85 na skali setnej, co nie jest takie zle za odpwiednik
        polskich 25 zl.
        • sstar Re: za oceanem wieczor 05.05.07, 11:48
          karul napisał:

          > i piatek, wiec otworzylem ns zamkniecie ciezkiego tygodnia wino francuskie
          > polecane przez winiarskiego recenzenta z gazety THE TORONTO STAR. nazywa sie
          > on gordon stimmler i ma dosc delikatne podniebienie.
          >
          > wino natomiast to 2004 DOMAINE DE L'AMEILLAUD, po prostu vin rouge, nalezy
          > do "vin de pays de vaucluse", wiec rozumiem ze jest to jakis region winiarski.
          >

          czesc

          info nt wina:
          www.domaine-ameillaud.com/pdf/vaucluse.pdf
          jak usuniesz pdf/vaucluse.pdf w powyzszym adresie to zobaczysz www producenta

          vaucluse to jeden z departamentów w południowej Francji (dosc obszerny region
          zawiera takze inne vdpays) - i nie jest zbyt nowy

          > nos jest jakby merlot, ale nie ma ma w sobie dosc substancji, choc sporo
          > goryczki. w sumie moze 85 na skali setnej, co nie jest takie zle za odpwiednik
          > polskich 25 zl.

          sklad jak widzisz dosc typowy dla win np z doliny rodanu (zreszta posiadlosc
          znajduje sie w Cairanne czyli podregionu CdRhone - Village)
          pzdr
          star
        • winoman Re: za oceanem wieczor 05.05.07, 12:04

          > wino natomiast to 2004 DOMAINE DE L'AMEILLAUD, po prostu vin rouge, nalezy
          > do "vin de pays de vaucluse", wiec rozumiem ze jest to jakis region winiarski.
          >
          > nos jest jakby merlot, ale nie ma ma w sobie dosc substancji, choc sporo
          > goryczki. w sumie moze 85 na skali setnej, co nie jest takie zle za odpwiednik
          > polskich 25 zl.

          Dostępne w Polsce, w sieci sklepów Grand Cru, aktualna cena 28,50 zł.

          Pozdrawiam!
          • karul star, winoman, 05.05.07, 16:53
            dziekuje wam, dzentelmeni. najciekawsze, ze wasza cena tak bliska naszej!

            star - bede we wroclawiu na poczatku wrzesnia i sprobuje ci przywiezc jakis
            ciekawy wyrob kanadyjski. niestety, ograniczenia z przewozem plynow w bagazu
            podrecznym powoduja koniecznosc chowania butelek do walizek, a to ryzykowne.
      • Gość: nowy węgierskie (balatońskie) refleksje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.07, 20:48
        Witam,
        Spędzałem długi weekend w Balatonfured i trochę pojeździłem po okolicznych
        winnicach. Wiekszość wypitego wina to wyroby anonimowych winiarzy kupowane u
        nich (głównie w Szent Gyorgy Hegy). Generalnie zaskakująco dobre wrażenie
        zrobiły na mnie olaszrizlingi zwłaszcza w porównaniu np. z Szeremleyem z
        tańszej serii. Dużo gorzej u nich z pinot gris (szurkebarat) i kombinacjami w
        stylu olaszrizling spatlese (nazwa własna producenta). Z poważniejszych
        producentów to warte zapamiętania było przyjemne, owocowe pinot noir 2005 od
        Szeremleya (nie podchodził mi wcześniej - nie wiem dlaczego), gorszy już
        niestety tani olaszrizling (patrz powyżej). Jeśli chodzi o winiarzy z
        Balatonfured - Csopak to Michaly Figula potwierdził kiepską jakość (przed
        miesiącem próbowałem kilka win), zwłaszcza że to jeden z najdroższych
        producentów w regionie. Za to warto było spróbować win z winnicy Koczor -
        trochę zbyt duszący muscat ottonel w wersji wytrawnej, ale już bardzo fajny w
        wersji półsłodkiej, ponadto bardzo fajny kupaż chardonay i rizlingszilvani
        nazwany floridus z 2006 roku. Jeszcze nie otworzyłem słodkiej "enigmy" 2006
        (olaszrizling semillon). Jednakże prawdziwym hitem tygodnia i nie tylko (wciąż
        w kieliszku hehe) okazał się Feind ze swoim świetnym sauvignon blanc 06,
        mineralnym blanc grigio 06 (kupaż pinot blanc z pinot gris) i ciekawym
        sargamuskotaly 06. Naprawdę warto spróbować. Ponadto fajny jest dom wina
        balatońskiego w Balatonfured. Mają wszystkich większych producentów z
        Balatonfured - Csopak i jak się trochę zagada to można spróbować ze 20 butelek
        przed zakupem :-).
        Pozdrawiam
    Inne wątki na temat:

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka