Dodaj do ulubionych

na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego krucjaty

22.04.08, 09:19
supermarketowej:

www.gazetawyborcza.pl/1,75480,5134828.html
Obserwuj wątek
    • geo3 Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 22.04.08, 09:29
      Właśnie znalazłem ten artykuł na stronie głównej gazety i bardzo się cieszę, że powstał. Może wreszcie te osoby, które trują się tą "żywnością" pójdą po rozum do głowy :)
      • pani.serwusowa Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 22.04.08, 09:34
        A co jak nie mają pieniędzy na inne produkty?

        --
        No denying times is hard, sir
        Even harder than the worst pies in London!
        • bene_gesserit Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 22.04.08, 10:47
          Jak nie mialam pieniedzy, to kupowalam dobra wode zamiast podlego
          soku, ketchup robilam sobie sama, a wedlin nie jadlam. Zamiast
          taniego zoltego - jadlam bialy ser, ktory chyba trudniej sfalszowac
          (?), zamiast taniego dzemu ze sloika - napredce robiony wlasny, bez
          syfu. Itd. Natomiast kupowalam teskanska kawe w krysztalkach i ze
          zdziwieniem odkrylam, ze istotnie jest takiej samej jakosci, co
          sredniopolkowce typu Tchibo czy inne.
      • jacek1f włos sie jeży na tej głowie, toz to Ubik 22.04.08, 09:34
        w realu. Codzienny Ubik...

        Długofalowe zaplanowane eliminowanie mniej świadomych grup słabszych
        ekonomicznie.

        Innymi słowy - masakra.
        • kocia_noga Re: włos sie jeży na tej głowie, toz to Ubik 22.04.08, 09:54
          Wcale nie biedniejszych.Widzę ich w marketach - hektolitry słodkich
          kolorowych napojów,kilogramy słodyczy,kupa gadżetów
          walentynkowych,świątecznych itp bezwartościowego śmiecia, wózki
          wyładowane po brzegi z kopczykiem, odwożone na parking gdzie czeka
          dobry samochód.
          • 363636r Re: włos sie jeży na tej głowie, toz to Ubik 22.04.08, 10:07
            Właśnie, właśnie wcale nie trzeba brać pseudoproduktów coby napchać się
            współczesnym śmieciem markowym, reklamowanym i wcale nie tanim.Choć produkty
            spożywcze firmowane przez sieci handlowe to zgroza, po prostu zgroza.Zdarzyło mi
            się kiedyś popróbować majonezu TIP reala, 99% plastik albo ja głupi jestem.
            • bene_gesserit Re: włos sie jeży na tej głowie, toz to Ubik 22.04.08, 10:49
              Dokladnie - ile chemii maja drogie slodycze np!
              Imo nie cena (chociaz ona tez) jest wskaznikiem jakosci, ale metka.
              Metke czytac trzeba i to forum ;), gdzie czesto sa informacje
              pozametkowe.
          • mhr-cs Re: włos sie jeży na tej głowie, toz to Ubik 29.04.08, 12:19
            kocia_noga napisała:

            > Wcale nie biedniejszych.Widzę ich w marketach - hektolitry
            słodkich
            > kolorowych napojów,kilogramy słodyczy,kupa gadżetów
            > walentynkowych,świątecznych itp bezwartościowego śmiecia, wózki
            > wyładowane po brzegi z kopczykiem, odwożone na parking gdzie czeka
            > dobry samochód.

            to sa ci co nie maja pieniedzy
            jada nawet 100 kilometrow zeby nie spotkac snajomego
            a na stole margaryna
            zyje juz tutaj tak dlugo dlatego moge to napisac
            a dobry samochod dostane wszedzie
            talezy co rozumie ktos slowo dobry

      • em_es Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 22.04.08, 10:11
        > Może wreszcie te osoby, które trują się tą "żywnością" pójdą po rozum
        > do głowy :)

        pod warunkiem, że ich będzie na to stać
        • linn_linn Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 22.04.08, 10:50
          Stac albo nie to pojecie wzgledne. Jesli do niskich kosztow wyzywienia / za to
          niezdrowego i w duzych ilosciach / dodac przyszle koszty lekarza, leczenia,
          lekarstw, srodkow odchudzajacyh itp., moze sie okazac, ze drozej wcale nie
          znaczy drozej.
          • hania55 Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 22.04.08, 11:13
            Tak, co do zasady masz rację. Ale jeśli mówimy o ludziach, którym po
            wypłacie (podatek i ZUS już zostały ściągnięte) opłaceniu rachunków
            zostaje w portfelu, powiedzmy, równowartość 100 Euro (lub mniej)
            miesięcznie (na trzy-, czteroosobową rodzinę) na tzw. życie? W coś
            jeszcze trzeba się ubrać, kupić jakieś środki czystości (choćby
            podsatwowe), przejechać komunikacją miejską. Tu trudno znaleźć
            margines na zastanawianie się, czy "drożej" naprawdę
            znaczy "drożej". Kupuje się to, co najtańsze, żeby jakoś zapełnić
            żołądek.
            • linn_linn Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 22.04.08, 11:25
              Ja widze czesto, ze w rodzinach mniej zamoznych nigdy nie brak w lodowce
              "napojow owocopodobnych", kupowanych oczywiscie na zgrzewki. Nie zawsze chodzi o
              zapchanie zoladka: czesto o rozepchanie.
              • hania55 Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 22.04.08, 11:38
                A to już inna sprawa.
              • mhr-cs Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 29.04.08, 12:32
                linn-linn
                napisal

                Ja widze czesto, ze w rodzinach mniej zamoznych nigdy nie brak w
                lodowce
                "napojow owocopodobnych", kupowanych oczywiscie na zgrzewki. Nie
                zawsze chodzi o
                zapchanie zoladka: czesto o rozepchanie.

                a skad znasz te rodziny
                musisz duzo znac,
                a jak mowisz o zamoznych ile ich znasz
                i co jedza,
                troche smieszne
                bo kontakt prywatny jest tu inny jak w polsce
                kto tu byl to wie



          • em_es Linn 22.04.08, 11:20
            w tym kraju jest mnóstwo ludzi, którzy na utrzymanie rodziny mają kilkaset
            złotych, oni naprawdę nie są w stanie kalkulować, czy chleb za 1.20 pln to aby
            na pewno jest zdrowy i czy nie lepiej wziąć tego za 3 pln - bo ich zwyczajnie na
            to nie stać
            • linn_linn Re: Linn 22.04.08, 11:29
              Wyobraz sobie, ze podobne problemy sa coraz czestsze i we Wloszech. W 5 % rodzin
              wloskich chleb piecze sie w domu. Szczegolnie w tych wieloosobowych, a zmuszaja
              do tego wlasnie koszty chleba.
              • em_es a wyobraź sobie 22.04.08, 13:09
                że ja mam świadomość, iż problem nie sprowadza się do Polski, napisałam 'w tym
                kraju' bo tu w sytuacji się orientuję, nie widziałam więc sensu generalizować

                a co do oszczędności wynikających z pieczenia chleba w domu, to u nas ich
                niestety nie ma, z racji cen energii, gazu i wszystkiego, co do wypieków jest
                potrzebne pieczenie w domu to luksus, nie oszczędność
                • linn_linn Re: a wyobraź sobie 22.04.08, 13:28
                  Trudno powiedziec jesli sie nie probowalo. Podobny trend widze w Polsce i nie
                  sadze, aby byl to luksus. Dobre pieczywo kosztuje wszedzie. Zreszta to tylko
                  przyklad. Oczywiscie mozna sie pogodzic z koniecznosia jedzenia podlych
                  produktow. Ja uwazam, ze to nie tylko kwesti portfela, ale przede wszystkim
                  przywiazywania wagi do tego co sie je. Sa tacy, ktorzy zarabiaja duzo, a jedza
                  polprodukty, ktore od smieci z supermarketow roznia sie glownie cena. Na pewno
                  nie jakoscia.
                  • hania55 Re: a wyobraź sobie 22.04.08, 13:34
                    O matko, ale to już chyba poza wątkiem - "Kupowanie erzatzu z
                    konieczności", prawda? Jeśli kogoś stać na dobre jedzenia, a kupuje
                    śmieci, to jego wybór. Jeśli ktoś nie ma wyboru, bo, ma do wydania
                    100 Euro na miesiąc na tzw. życie, kupuje to, na co go stać i często
                    to są śmieci. I na upieczenie chleba w domu, przy takich cenach gazu
                    i prądu jakie mamy (a od maja idą kolejne podwyżki), cenach mąki,
                    raczej też zabraknie funduszy.
                  • em_es no i tu się mylisz 22.04.08, 14:14
                    trend na pieczenie chleba w domu daje się zaobserwować, ale nie jest to żadna
                    oszczędność, tylko właśnie luksus, na który nie każdy może sobie pozwolić

                    > Trudno powiedziec jesli sie nie probowalo.

                    otóż się próbowało, piekę pieczywo w domu od paru miesięcy, jest ono o niebo
                    lepsze od tego nawet z dobrej piekarni, ale tańsze absolutnie nie jest - i nie
                    ma szans być zważywszy głównie na ceny energii, ale też produktów potrzebnych do
                    pieczenia

                    natomiast zgadzam się z Tobą, jest mnóstwo ludzi, którzy mimo braku konieczności
                    oszczędzania żywią się byle czym, no ale niestety na głupotę to do tej pory
                    lekarstwa nie wynaleziono, im takie artykuły i etykiety na produktach nie pomogą
                    • jarek_zielona_pietruszka Re: no i tu się mylisz i to nawet bardzo 15.05.08, 23:33
                      Witam po dłuższej przerwie. Pieczenie chleba nie jest żadnym luksusem.
                      Wystarczy przeprowadzić kalkulację.
                      1 bochenek 500g kosztuje 1,80zł jest w nim ok 200g mąki.
                      1 kg mąki żytniej chlebowej kosztuje (cena na targu po jakiej ostatnio
                      kupowałem) 1,20zł
                      przy pieczeniu w maszynie należy dać 500g mąki to jest ok 0,60zł
                      upieczony w ten sposób chleb nie jest pompowany i wystarczy zjeść 2 kromki
                      zamiast połowy bochenka kupnego.
                      maszyna pobiera prąd w ilości 800W ale nie przez cały czas łącznie wychodzi ok 1
                      kW to jest ok 2,60zł do tego 0.60 zł mąka razem 3.20zł
                      jest to odpowiednik 2,5 bochenka chleba czyli 4,50zł
                      kupne wychodzi drożej i gorzej.
                      Pozdrawiam
                • dzioucha_z_lasu Re: a wyobraź sobie 22.04.08, 13:34
                  No nie wiem, czy ten pieczony w domu chleb jest aż tak drogi.. Ja
                  nie kupuję chleba od dawna, tylko piekę. Jak ostatnio liczyłam -
                  wychodzi mi ok. 2.50 za bochenek - więc jest to przeciętna cena za
                  bardzo przeciętnej jakości chleb w sklepie
                  • hania55 Re: a wyobraź sobie 22.04.08, 13:40
                    Najtańszy chleb w Warszawie (zgodnie z artykułem) kosztuje 1.29 zł.
                    Dwukrotna różnica w cenie. Dla osób liczących się z każdą
                    dziesięciogoszówką będzie to argument nie do odparcia.
                    • nieskorzanka Re: a wyobraź sobie 23.04.08, 09:35

                      • hania55 Re: a wyobraź sobie 23.04.08, 10:23
                        A to jestem ciekawa, czy wliczasz w to koszty zużycia prądu / gazu?
                        I gdzie kupujesz mąkę i inne składniki po tak dobrej cenie?

                        Bez złośliwości pytam.
                        • nieskorzanka Re: a wyobraź sobie 23.04.08, 14:39
                          Oczywiście wliczam koszty prądu, mam automat do chleba więc jest to
                          dość oszczędne urządzenie(800W w trakcie pieczenia)
                          Mąka pszenna 500g - 0,60 zł
                          Mąka graham 200g -0,80 zł
                          pestki, drożdze nie więcej jak 0,50 zł
                          Z tej ilości składników wychodzi chleb ok 1200g, ale jaki to chleb!!!
                          Mąkę pszenną, słonecznik, drożdże kupuję w pogardzanej Biedronce,
                          mąkę graham w markecie. Jak nie doda się ,,ziarenek to wychodzi
                          jeszcze taniej.
                          • hania55 Re: a wyobraź sobie 23.04.08, 14:55
                            Dziękuję.
                            • kocia_noga Re: a wyobraź sobie 26.04.08, 13:58
                              hania55 napisała:

                              > Dziękuję.
                              >

                              Tak szczerze powiedziawszy nie widziałam nigdzie mąki graham za tak
                              niską cenę.
                              Ja się szarpię na mąki z pełnego przemiału dostępne jedynie w
                              sklepach 'eko'.I tak mi się opłaca.
                          • poughkeepsie koszt prądu maszyny 800wat 24.04.08, 12:00
                            to ok 1zł za godzinę, mąż elektryk wyliczył. Także jak na razie pieczenie chleb
                            w domu jest na pewno droższe niż kupowanie. Nie upieczesz 0.5kg chleba w domu za
                            1.30zł.
                            • hania55 Re: koszt prądu maszyny 800wat 24.04.08, 12:25
                              Chyba, że ktoś ma przydomowy wiatrak albo mini-zaporę :)
                            • poughkeepsie errata :) 24.04.08, 22:42
                              godzina pieczenia w maszynie 50gr, w piekarniku 1.2zł. Tak czy siak, doliczając
                              koszty składników wychodzi drożej niż najtańszy chleb w sklepie, szczególnie jak
                              się piecze z mąk razowych i daje dodatki typu nasiona itp.
                            • nieskorzanka Re: koszt prądu maszyny 800wat 27.04.08, 21:52
                              poughkeepsie napisała:

                              > to ok 1zł za godzinę, mąż elektryk wyliczył. Także jak na razie
                              pieczenie chleb
                              > w domu jest na pewno droższe niż kupowanie. Nie upieczesz 0.5kg
                              chleba w domu z
                              > a
                              > 1.30zł.

                              Nie trzeba być elektrykiem, wystarczy tylko umieć odczytać fakturę
                              za prąd, żeby wiedzieć , że 1kwh nie kosztuje nawet 0,50 zł
                              wliczająć vat i przeróżne zmienne przesyłowe. A więc godzinne
                              pieczenie chleba w automacie o mocy 800W nie kosztuje nawet 50gr! A
                              chleba wychodzi około 1200g! teoretycznie to można upiec bochenek
                              1600g, ale ja nie piekę tak dużego bo wolę codziennie mieć świeży
                              • nieskorzanka Re: Errata 27.04.08, 21:54
                                Ups, nie doczytałam erraty.....
                                • poughkeepsie ;-) 27.04.08, 22:54
                                  sęk w tym, że ja tych faktur właśnie nie czytam :D
                            • jarek_zielona_pietruszka Re: koszt prądu maszyny 800wat 15.05.08, 23:39
                              Tak ale maszyna nie grzeje przez cały czas, nawet w trakcie pieczenia,
                              Owszem nie upieczesz 0,5 kg za 1,30zł, ale 1200g za 2,60zł
                          • Gość: bryndza Re: a wyobraź sobie IP: *.spray.net.pl 20.05.08, 21:03
                            Mąka z Biedronki... dlaczego kosztuje 1,30zł/1kg?
                    • jarek_zielona_pietruszka Re: a wyobraź sobie 15.05.08, 23:35
                      Tylko tego kupnego trzeba zjeść 2,5 raza tyle co pieczonego w domu, czyli czyli
                      nie 1,29zł a 3,22zł
                  • em_es Dzioucho 22.04.08, 14:17
                    mnie podobnie wychodzi z obliczeń, mimo posiadania mąki praktycznie za darmo -
                    ale dla kogoś, kto musi na wszystkim oszczędzać to nie jest tanio, skoro można
                    kupić taniej, tyle, że niestety byle jakiej jakości
                  • linn_linn Re: a wyobraź sobie 22.04.08, 15:31
                    Z ta roznica, ze za cene przecietnego pieczesz o wiele lepszy. A za taki
                    musialabys zaplacic o wiele wiecej.
                    Osobiscie bardziej cenie umiejetnosci i pomyslowosc kulinarna niz zawartosc
                    portfela. Tak sie sklada, ze kuchnia wloska wywodzaca sie z kuchni biednej
                    zawojowala swiat, a nasza nalezaca do bogatych jakos sie nie przebija.
                    • momas Re: a wyobraź sobie 22.04.08, 15:39
                      oj, Linn - tu bym polemizowała...
                      Nasza chłopska - a ona dominjue w codziennym jadlospisie - to też
                      bieda z nędza...
                      te zury, zalewajki, wodzionki, krupniki...
                      to wszystko bieda...
                      a pierogi?

                      Oczywiście, pomysłowoś kulinarna jest w cenie.
                      Był taki watek o tanich obiadach dla biednej rodziny. I był tam
                      poruszony problem chleba i dodatków.
                      Ale prawda jest taka, ze nawyków wielu starszych osób nie zmienisz :(
                      Dla nich chleb musi być.I mleko. To sa jakies (wojenne?) atawizmy :)
                      A jak ma groszową emeryturę (oj, niestety wiele jest takich osób) z
                      której po opłaceniu stałych opłat i lekarstw zostaje bardzo niewiele
                      (100?, 200 zł) to bedzie kupował ten chleb po 1,29 zamiast samemu
                      piec...
                      • hania55 Re: a wyobraź sobie 22.04.08, 16:05
                        Chciałam też zauważyć, że kuchnia włoska nie kończy się na północnej
                        granicy administracyjnej Neapolu, a taką np. kuchnię piemoncką
                        trudno uznać za kuchnię biedną.

                        Poza tym zgadzam się z Momas - z biedy kupuje się chleb za 1.29,
                        żeby coś zjeść, a rozważania o wyższości chleba pieczonego w domu
                        nad chlebem kupowanym w sklepie, zostawia się osobom, które mogą
                        sobie na to pozwolić. I nie muszą to być osoby bajecznie bogate. Po
                        prostu takie, które stać na przedkładanie jakości nad zapewnienie
                        sobie jakiegokolwiek, możliwie najtańszego, pożywienia.
                        • linn_linn Re: a wyobraź sobie 24.04.08, 08:31
                          Tylko ze to ta biedniejsza jest znana w swiecie, a np. piemoncka niekoniecznie.
                          Oczywiscie okreslenie kuchnia wloska jest skrotem: tak naprawde nie istniej, ale
                          wiadomo o co chodzi.
                          Robienie zakupow to kwestia portfela, ale takze informacji, preferencji i
                          inicjatywy. Im mniej pieniedzy moze sie przzeznaczyc na jedzenie, tym bardziej
                          nalezy przyjrzec sie temu co wkladamy do koszyka. Wszyscy wiemy, ze kupowanie w
                          tanich hipermaretach konczy sie zwykle tym, ze sporo rzeczy kupujemy
                          niepotrzebnie, na granicy daty waznosci itp.
                          • hania55 Re: a wyobraź sobie 24.04.08, 10:16
                            Ojej, a ja w markecie czy na targu czy w delikatesach, robię zakupy
                            z listą, więc kupuję rzeczy potrzebne i zaplanowane.

                            Może dobrze byłoby nie generalizować i mówić za siebie?
                            • linn_linn Re: a wyobraź sobie 24.04.08, 10:37
                              Czytaj dokladnie: ja napisalam "w hipermarketach".
                              • hania55 Re: a wyobraź sobie 24.04.08, 11:07
                                Ja napisałam "w marketach". Mea culpa. Proszę, wstaw sobie do mojej
                                wypowiedzi hipermarket zamiast marketu i reszta się zgodzi. Łącznie
                                z ostatnim akapitem.
              • panistrusia Re: Linn 22.04.08, 16:09
                Ja mieszkam w tym samym kraju, co Linn;). Może to kwestia tego, że w promieniu
                15km nie mam takiego typowego (jak na polskie warunki) supermarketu, tylko małe,
                lokalne. W każdym razie: nawet najtańsze rzeczy marki własnej tych supermarketów
                są jadalne. Wielu 'tubylców' dobrze sytuowanych nie wstydzi się po nie sięgać (w
                Pl TiPy są atrakcyjne tylko dla naprawdę biednych i bez wyobraźni).
                Jednocześnie nie ma aż tak ogromnych, dwu-, trzykrotnych różnic między
                produktami tego samego typu.
                Początkowo dla mnie był to drobny szok kulturowy. Ale już po kilku tygodniach
                okazało się, że można kupować (i się najeść) 10dkg szynki za 2-3e zamiast 30dkg
                za 20zł/kg.
                Z takich ciekawszych obserwacji: herbaty Lipton są tańsze niż te 'bezmarkowe'.
                Włosi mają ten komfort, że dla nich ubóstwo to już nie konieczność ubierania się
                w lumpeksach, ale niemożność ubierania się u Prady. Troszkę im tego poczucia
                ubóstwa współczuję, ale...przynajmniej jedzą zdrowiej.
                • emka_1 Re: Linn 22.04.08, 18:50
                  panistrusia napisała:
                  > Z takich ciekawszych obserwacji: herbaty Lipton są tańsze niż te 'bezmarkowe'.

                  chyba tylko w polsce herbatę lipton uznaje się za górną półkę i śrubuje ceny.
                  kolejne miliony wydawane na kampanie reklamowe, aby utrzymać się na pozycji
                  najlepiej rozpoznawalnej w polsce marki herbaty nie mają nic wspólnego z
                  jakością i smakiem, za to podnoszą cenę. dajemy się wkręcać w dziedzictwo
                  peweksu, gdzie yellow label była szczytem luksusu:(
                  nic dziwnego w tym, ze w innych krajach to jest niższa średnia półka, bo to jest
                  srednia półka, zawsze ta herbata była tania, z sieciowej herbaciarni szkota:)




                  --
                  bishops’ boots mr. radcliffe also condemned, an’ spoke ’ighly in favour of tops
                  cleaned with champagne an’ abricot jam
                  • pinkink3 Lipton 22.04.08, 19:54
                    W USA herbata Lipton to nie tyle 'srednia' ile zdecydowanie 'najnizsza' polka.
                    • panistrusia Re: Lipton 22.04.08, 23:38
                      Ja to wiem, ale w Pl to ciągle szpan pić Liptona - i to najlepiej pokazuje, że
                      nasi rodacy bardziej zważają na pozory marketingowe niż na jakość.
                      • Gość: genny Re: Lipton IP: 217.11.129.* 23.04.08, 07:40
                        Czemu, panistrusiu, tak lekceważąco o rodakach? W Polsce, jak w
                        każdym kraju. Są tacy, dla których herbata Liptona z torebki jest
                        elegancka, bo na codzień piją znacznie gorsze marki i trudno im się
                        dziwić. Są też i tacy, którzy piją dobre herbaty, właściwie parzone
                        i jeszcze mają wiedzę na temat. Jest różnie, i dobrze. Pozdrawiam
                        • panistrusia Re: Lipton 23.04.08, 23:55
                          Dlatego tak lekceważąco, ale tylko o świadomości konsumenckiej a nie o rodakach
                          w ogóle, że w Pl to, co jest już śmieciem w bardziej ucywilizowanym kraju
                          jeszcze uchodzi za jako takie, albo nawet bardzo dobre.
                          I nie ja to wymyśliłam. Na to powołują się też producenci: Polacy wolą jak
                          najtańsze, może być bylejakie, niż przyzwoitej jakości, ale droższe. Stąd i
                          standardy o wiele niższe.
                          • Gość: miu Re: Lipton IP: *.aster.pl 26.04.08, 17:19
                            Sorry, ale znalezienie w Polsce PIJALNEJ herbaty graniczy z cudem.
                            wiekszosc polskich impotrerow sprowadza taki chlam, ze trudno to
                            przelknac. Na tym tle Lipton jest przynajmniej... pijalna. Dobre
                            gatunki herbat sa dostepne wylacznie w duzych miastach i tylko w
                            delikatesach typy Alma czy Piotr i Pawel.
                            • kocia_noga Re: Lipton 26.04.08, 19:35
                              Gość portalu: miu napisał(a):

                              > Sorry, ale znalezienie w Polsce PIJALNEJ herbaty graniczy z cudem.


                              Pijalne herbaty sprowadza firma Oscar.Niestety, wyganiaja je z półek
                              te z reklam TV.
                              • Gość: miu Re: Lipton IP: *.aster.pl 26.04.08, 19:48
                                Skad wiesz jak sie nazywa firma? I skad wiesz kto ja... "wygania" z
                                polek?
                                • kocia_noga Re: Lipton 28.04.08, 17:04
                                  Gość portalu: miu napisał(a):

                                  > Skad wiesz jak sie nazywa firma?


                                  Nazwa firmy jest napisana na opakowaniu.


                                  I skad wiesz kto ja... "wygania" z
                                  > polek?

                                  Z obserwacji półek sklepowych.Jeszcze pół roku temu mogłam w swojej
                                  Pipidówce kupi c wybór herbat Oscar w 3 sklepach ( o tylu
                                  wiedziałam).Teraz zniknęła z Alberta,a w dwóch pozostałych oferta
                                  tej firmy jest zredukowana do kilku rodzajów.
                                  Na miejscu, gdzie dotychczas stały te herbaty stoją Sagi, Liptony,
                                  jednym słowem - te znane z TV.
                                  • emka_1 w przypadku liptona 28.04.08, 21:59
                                    nie chodzi o to czy on jest pijalny czy nie, czy komuś smakuje, czy wręcz
                                    przeciwnie, chodzi o to, że tak naprawdę bez istotnego powodu ta herbata jest w
                                    polsce droższa średnio o 50% niż w innych krajach. ceny herbaty w innych krajach
                                    europejskich raczej wykazują tendencje zniżkowe, złotówka bije rekordy siły, a
                                    lipton ciągle coraz droższy, bo polski klient ceni żółte pudełko i zapłaci bez
                                    mrugnięcia okiem.


                                    jeszcze weselej ma się sprawa z modnym ostatnio:) brązowym cukrem trzcinowym
                                    pół kilo burlingtona w polskich marketach ponad 12 pln. takie samo pół kilo w
                                    u.k. kosztuje średnio 0,8 funta, a funt to ledwie ponad 4 pln. naprawdę musimy
                                    dawać aż takie przebicie importerowi?:)
                            • Gość: genny Re: Lipton IP: 217.11.129.* 28.04.08, 07:42
                              Chyba troszkę przesadzasz. Przynajmniej, jeśli chodzi o duże miasta.
                              Nie mówię o herbacie z marketów, ale ze specjalistycznych sklepików.
                              Tam naprawdę można dostać przyzwoitą herbatę. Pijałam również
                              przywożoną "prosto z Anglii". I bywała różna.
                          • bunia_kania Re: Lipton 28.04.08, 21:00
                            panistrusia napisała:

                            > I nie ja to wymyśliłam. Na to powołują się też producenci: Polacy wolą jak
                            > najtańsze, może być bylejakie, niż przyzwoitej jakości, ale droższe. Stąd i
                            > standardy o wiele niższe.

                            Pozwole sobie sie z tym nie zgodzic. Polacy wydaja w porownaniu do swoich
                            dochodow baaardzo duzo na jedzenie.
                            Np. przecietna rodzina angielska 'przejada' okolo 10% dochodow netto, czyli z
                            np. £2500, ktore maja na reke przejadaja tylko £250. Bylabym bardzo zdziwiona
                            jesli jesli wiele rodzin w Polsce przejadaloby tylko 10%
                      • chicarica Re: Lipton 23.04.08, 08:52
                        Dawno nie słyszałam większej bzdury.
                        Mieszkasz w PL czy tylko piszesz co Ci się wydaje?
                        • Gość: genny Re: Lipton IP: 217.11.129.* 23.04.08, 09:40
                          Ty do mnie o tej bzdurze? A dlaczego, jeśli wolno spytać? Które
                          miejsce mojego postu jest bzdurą?
                          • chicarica Re: Lipton 24.04.08, 21:16
                            Do panistrusi. Że niby w PL picie liptona to szpan. Może w jej rodzinnej wiosce,
                            bo u mnie - nie za bardzo.
          • pani.serwusowa Linn_linn, Bene_gesserit 22.04.08, 17:10
            Tak, macie racje. Przypomnialo mi sie teraz swierdzenie mojego
            ojczyma, ze jak byl malym chlopcem, jego matka ciagle powtarzala, ze
            sa za biedni aby kupowac tanie jedzenie, ubrania i buty.
        • mhr-cs Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 29.04.08, 12:24
          em-es
          napisal
          > Może wreszcie te osoby, które trują się tą "żywnością" pójdą po
          rozum
          > do głowy :)
          pod warunkiem, że ich będzie na to stać

          na co ma ich stac ??????????????????????????


    • eeela Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 22.04.08, 20:22
      Nie rozumiem, dlaczego na młyn. Sens byłby w krucjacie najniższo_półkowej, bo
      sensu w krucjacie ogólnie_supermarketowej to ja nie widzę. Zwłaszcza w
      odniesieniu do krajów, gdzie drobna przedsiębiorczość ogranicza się do gazet,
      gotowych sandwichów i kawy z automatu. W supermarketach można dostać tej samej
      jakości produkty co gdziekolwiek indziej, na domiar wszystkiego w o wiele
      szerszym wyborze.
    • eeela Re: dla Eeeli: 23.04.08, 01:10
      Ja rozumiem znaczenie frazeologizmu :-) Nie rozumiem tylko zasadności jego
      użycia w danym przypadku.
    • szopen_cn Kilka uwag. 23.04.08, 06:47
      1. Produkty marki "supermarketowej".

      Mialem w zyciu (i nadal mam) okazje tego typu rzeczy produkowac.
      Sytuacji jest kilka:

      a) Supermarket podaje cene i ogolny opis wyrobu (czesto przepis),
      sprawdzamy czy sie to da zrobic, potem czy sie oplaci i jesli tak
      to produkujemy.

      b) Oferujemy supermarketowi dokladnie taki sam produkt tylko z jego
      logo, w jego opakowaniu itd. Poniewaz w wielu przypadkach koszt
      zmiany receptury/przestawienia lini na inny produkt jest bardzo
      wysoki to ta opcja zdarza sie zaskakujaco czesto.
      Dodac moge, ze ogromna liczba konsumentow potrafi rozroznic smak
      pomiedzy tym samym produktem w roznych opakowaniach. Nie potrafie
      tego wytlumaczyc ale jest to fakt.

      c) Produkty wytwarzane przez firmy nie produkujace nic pod swoja
      marka, ot fabryki kontraktowe produkujace pod recepture i wymagania
      klienta. Do tej samej grupy mozna zaliczyc tez "markowe" produkty
      niektorych firm spozywczych, ktore sa w istocie nie producentem a
      tylko organizacja handlowo marketingowa.

      Dlaczego ten sam produkt wytwarzany pod marka supermarketu moze byc
      duzo tanszy?
      Brak kosztow reklamy czy marketingu to tylko czesc roznicy.
      Powiedzmy tak pi razy oko 10%.
      Najwazniejsze jest zwykle wykorzystanie wolnych mocy produkcyjnych.
      Po prostu jesli fabryka moze zrobic dziennie 100 sztuk a pod wlasna
      marka sprzedaje sie 60 to wyprodukowanie tych nastepnych 40 jest
      stosunkowo tanie.

      2. Wypowiedzi na temat kawy rozpuszczalnej.
      Bzdura.

      Roznica jest w surowcu i technologi obrobki. Nie ma wiele wspolnego
      z technika suszenia. Jesli ta operacja jest przeprowadzana na
      odpowiednio duza skale to suszenie "na zimno" czyli freeze drying
      jest tansze od suszenia na cieplo.
      Zaawansowana technologia obrobki pozwala na zachowanie "aromatu"
      ale to kosztuje bardzo duzo i tak sie sklada, ze wymieniana duza
      firma (gdzie kiedys pracowalem) jest w sprawach owej technologi o
      jakies 8-10 lat do przodu w porownaini z konkurencja.

      • Gość: pw Re: Kilka uwag. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.08, 12:46
        szopen_cn napisał:
        > Dodac moge, ze ogromna liczba konsumentow potrafi rozroznic smak
        > pomiedzy tym samym produktem w roznych opakowaniach. Nie potrafie
        > tego wytlumaczyc ale jest to fakt.
        >

        pracuje w panelu sensorycznym i mysle, ze to upredzenia i
        autosugestia.
        • kocia_noga Re: Kilka uwag. 24.04.08, 16:01
          No i podnieśliście mnie na duchu.Zawsze lubiłam piwo z biedronki czy
          innego plusa tym bardziej,że słabe.Kładłam to na swój plebejski
          gust, a teraz się okazuje że niekoniecznie :)
    • emka_1 dla tych co wolą droższe produkty i czytają po ang 25.04.08, 00:22
      www.telegraph.co.uk/news/main.jhtml?xml=/news/2008/04/24/nfood124.xml

      ciekawe jak u nas to wygląda i kto sprawdza
      • poughkeepsie piękne 25.04.08, 10:01
        i tylko potwierdza, że marka, cena i jakość nic już w dzisiejszych czasach nie
        gwarantują. Przypuszczam, że u nas jest podobnie, może jeszcze nie aż na taką skalę.
      • hania55 Re: dla tych co wolą droższe produkty i czytają p 25.04.08, 10:37
        Piękne. Zwłaszcza podrabiana żywność "organic".
        • Gość: ania_m Re: dla tych co wolą droższe produkty i czytają p IP: *.pools.arcor-ip.net 25.04.08, 11:23
          tja, co kraj, to obyczaj.
          w niemczech producentow bio ostro sie kontroluje i o podrabianiu
          takowych produktow osobiscie nie slyszalam.
          znana jest natomiast praktyka odwrotna - np firma wiesenhof
          produkujaca mieso i wedliny drobiowe ma rowniez marke "bio". kiedy
          produkty im nie schodza, sprzedaja bio jako normalne, zeby nie
          wyrzucac. mozliwe zreszta, ze juz zeszli z tego segmentu, bo dawno
          takich produktow w sklepie nie widzialam.
          podobno dzieje sie tak czasami z jablkami i innymi
          owocami/warzywami. cytryny bio sa czesto w plusie tansze od
          normalnych (albo kosztuja tyle samo), bo duzo latwiej sie psuja,
          wiec musza szybciej "zejsc". bio daktyle kosztuja tamze dokladnie
          tyle, co daktyle normalne.
          i haniu, uprzedzajac twoja uszczypliwa odpowiedz, ktora z pewnoscia
          zaraz nastapi, przeczytalam artykul, do ktorego linka podeslalas
          jakis czas temu. zdaje sie, ze sama go do konca nie doczytalas, bo
          wnioski koncowe sa jasne.
          jakis skandal zwiazany z zywnoscia zdaza sie i wsrod produktow bio,
          jednak szanse na takowy sa znikome w porownaniu z zywnoscia
          produkowana masowo metoda konwencjonalna. 100% pewnosci nie mamy
          oczywiscie nigdy.
          i zgadzam sie, ze nie wszystkie no name-y sa zle. sa dobre produkty
          w aldim, wspanialy jogurt kremowy naturalny w kubkach 500ml firmy
          tip itp, ale najnizsze polki supermarketow sa tez pelne syfow.
          • emka_1 rzec można 25.04.08, 13:01
            a nawet zaśpiewać:
            deutschland, deutschland über alles, über alles in der welt!!!

            przynajmniej gdy chodzi o produkty bio w dyskoncie plus:)
            • hania55 Re: rzec można 25.04.08, 13:19
              A ja myślałam, że to w Rosji wszystko jest największe i najlepsze.
              Proszę - czasy się zmieniają!
              • pinos Re: rzec można 25.04.08, 13:41
                "A ja na to: My w niebo ślem rakiety,
                bez wysiłku wielkich rzek cofamy bieg.
                Żal mi ciebie, lecz niestety, również trudny kunszt baletu
                najlepiej posiedliśmy na planecie tej"
    • Gość: ania_m Re: A ja myślę, że prawda jest taka IP: *.pools.arcor-ip.net 25.04.08, 17:17
      podam ci konkretny przyklad: bedac na swieta wielkiej nocy kupilam w
      bomi maslo z mleka bawolicy. bardzo smaczne, po atrakcyjnej i dosc
      dlugim terminie przydatnosci. z tego forum dowiedzialam sie o
      zanieczyszczeniu mozarelli i innego nabialu dioxyna. w sklepie
      lezalo caly nastepny tydzien, we wiadomosciach tv, ani na czolowkach
      gazet wzmianki o dioxynie nie przypominam sobie. nikt nie lecial
      badac toksykologicznie mozarelli z almy, czy masla z bomi. a po co?
      chamstwo ma kase na takie fanaberie, niech zre i niech sie truje :/
      jadlam doskonalego uwedzonego lososia zlapanego w baltyku. no i co?
      okazuje sie, ze zagrozenie jest znane, ryba pelna jest toksyn, ale
      tez sie o tym nie mowi. link zostal podeslany mi rowniez na tym
      forum. wrzuc w googla slowa "akrylamid", "kumaryna". znajdz choc
      jedna wiadowosc z portalu wiadomosci, lub stacji tv. jedyne co
      znajdziesz, to ostrzezenia na forach i specjalistycznych stronach.
      szersza publicznosc bez dostepu do sieci takiej wiadomosci nigdzie
      nie znajdzie, bo po co. lepiej w dzienniku tvp1 pokazywac jak jakis
      klechta swieci nowootwarty bar mleczny, relacjonowac 20 afer
      lapowkarskich, jechac na sluzbe zdrowia, nauczycieli itp.
      no i jak mam nazwac to, co sie w polsce z konsumentem wyprawia?
      traktuje sie go dalej jak bydlo z sowchozu w kazachstanie, niestety.
      i osobiscie potwornie mnie to mierzi
      btw, osobom piszacym powyzej gratuluje kompletnej niemoznosci
      przeczytania postu ZE ZROZUMIENIEM
      • emka_1 Re: A ja myślę, że prawda jest taka 25.04.08, 18:05
        piszesz, że cię system reklamacji leczy...

        w dzikim kraju, znaczy w polsce, lekarze leczą.
      • Gość: anita Re: A ja myślę, że prawda jest taka IP: *.telsten.com 25.04.08, 18:28
        No i także dzieki temu forum dowiedzialaś się, aniu, ze istnieja
        takie zwierzęta, jak bawolice, i ze z ich mleka powstają przetwory,
        dzięki czemu mogłaś nabyć to wspomniane masło:))) zaiste, walory
        edukacyjne internetu są wielkie:))))
      • mwookash A pisałaś np. do UOKiK??? podaję Ci link 25.04.08, 18:50
        www.uokik.gov.pl/
        albo do Głównego Inspektoratu Sanitarnego
        www.gis.gov.pl/
      • pinos Re: A ja myślę, że prawda jest taka 26.04.08, 14:35
        Ależ zaręczam Ci, ze o aferach mięsnych, o podrabianiu masła olejem roślinnym, a
        także o zatruciu łososi dioxynami było w Polsce głośno. Inaczej skąd bym
        wiedziała? Tyle tylko, ze żyć trzeba, a nawet na coś trzeba umrzeć. Idę sadzić
        poziomki do skrzynek - o zgrozo wisieć będą na balkonie...
    • lis_ka Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 27.04.08, 23:50
      Moim zdaniem wciąż za mało jest tego typu artykułów, za mało się
      mówi o tym, z czego i w jaki sposób jest produkowana najtańsza
      żywność.
      Wydaje mi się, że nie zawsze chodzi o zawartość portfela, a
      świadomość. Nie każdy czyta fora kulinarne i interesuje się tym
      tematem.
      Nie dalej jak wczoraj na bazarze szukałam jajek pochodzących od kur
      nieklatkowych. W 90% przypadków (a może i lepiej), jajka opisane
      jako 'wiejskie', 'swieże wiejskie', itp. miały stempel świadczący o
      tym, że ze wsią nie mają nic wspólnego. I zastanawiam się nad tym,
      czy gdyby ludzie wiedzieli, jak łatwo patrząc na oznaczenia na
      stemplu można rozszyfrować pochodzenie takiego jajka, czy miałoby to
      wpływ na wybór przy zakupie. Czy jest nam wszystko jedno, co
      kupujemy, czy to ignorancja, o co tu chodzi. Facet sprzedaje jajka z
      klatki, a ustawia się do niego kolejka, bo napisał, że są wiejskie.
      Nie mogę tego pojąć. Mam wrażenie, że wszystkie afery działają na
      ludzi tylko przez chwilę (vide: wielki artykuł w Dużym Formacie nt
      ostrzykiwania szynki - wszyscy o tym mówili, a zaraz potem wszystko
      wróciło do normy i szyneczka po 10 zł nadal sprzedaje się, jak
      należy).
      Poza tym fakt, o którym już ktoś wspomniał - kupujemy tony taniego
      jedzenia, które ląduje w śmieciach, zamiast mniej a lepiej. Jako
      konsumenci jesteśmy mało wymagający, akceptujemy fakt, że nas
      zwyczajnie wprowadzają w błąd (wiejskie jajka z klatki). Wkurza mnie
      to.
    • siostraheli Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 28.04.08, 14:00
      Sorry, nie rozumiem tej nagonki na Anię. W Niemczech wszystko jest lepsze i większe, gęś niemiecka jak przejdzie po asfalcie, to robi w nim dziury, a kapusta lepiej sie kisi, jak sie uzyje niemieckiego kamienia. Kto nie wierzy, niech spróbuje;-)
      • hela1 Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 29.04.08, 00:20
        A w "Soli ziemi czarnej" mowili, za tam w Niemczech, nawet szczury
        maja tlusciejsze.
        • minniemouse Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 29.04.08, 01:26
          "". wrzuc w googla slowa "akrylamid", "kumaryna". znajdz choc
          jedna wiadowosc z portalu wiadomosci, lub stacji tv.""

          zgadzam sie z toba Aniu o tyle ze rzeczywiscie w porownaniu z takim
          np jezykiem angielskim zakres informacji dostepny na samym
          interniecie w jezyku polskim jest zalosny. czasami czytam polskie
          wersje tego i owego o migrenach i az mnie skreca jak malo tego jest.
          i ze wszystkim tak jest... nie wiem czego to wina. bo tlumaczy na
          pewno nie brakuje.
          podejrzewam ze to samo sie dzieje w mediach.

          Minnie

          • minniemouse Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 29.04.08, 01:29
            a wracajac do tematu stara prawda jest ze biednych ludzi nie stac na
            tanie rzeczy, ot dla przykladu w Kanadzie im wieksze pudlo proszku
            do prania tym tansze na kg ale jak czlowiek ma tylko $5 to sila
            rzeczy musi kupic najmniejsze -i najdrozsze.
            a jak ma biedak piec chleb w domu jak najpierw musialby wydac na
            automat do pieczenia.

            Minnie
            • pilchowa Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 29.04.08, 09:05
              uwierz mi można upiec chleb bez automatu, zagniatając go ręcznie:)
              tylko łatwiej jest iść i ten chleb kupić, a nie robić go samemu!!
              • lis_ka Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 29.04.08, 10:03
                Żeby upiec chleb w domu wystarczy mąka, woda, sól, miska i drewniana
                łyżka plus piekarnik. To mit, że potrzebna jest maszyna. Najlepszy
                chleb robi się najprościej.
                • linn_linn Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 29.04.08, 12:29
                  I tak, i nie. Kiedy zepsula mi sie maszyna, przez kilka dni wyrabialam ciasto na
                  focaccie i jakos to znioslam. Na dluzsza mete nie wiem czy wystarczyloby mi
                  zapalu / tym bardziej ze nie znosze wyrabiania ciasta: co innego jak jest juz
                  wyrobione i nie klei sie do rak /. Poza tym raz ma sie te 5 minut, innym razem
                  nie. Maszyna jednak pomaga, a ciasto rosnie pod kontrola.
                  Ostatnio jest modny chleb bez wyrabiania, wiec jesli ktos chce sprobowac, nie ma
                  wymowek. Najwazniejsze jest zaczac i zbaczyc, ze nie taki chleb straszny...
    • linn_linn Re: "bycie odpowiedzialnym konsumentem to mordega" 29.04.08, 15:59
      Niestety tak jest.
      www.gazetawyborcza.pl/1,79078,5160691.html
      • jacek1f 100 post - pozostaje życzyć świadomości 29.04.08, 16:30
        konsumenckiej i odpowiedzialności, co czynię i życzę:-)

        Too forum w jakiś sposób, jednak, bardzo często... przyczynia się
        trochę IMO.

        pozdrawiam

      • mwookash Jak dawniej, na polowaniu ;-) nt 29.04.08, 16:35

    • Gość: BAba Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc IP: *.acn.waw.pl 30.04.08, 03:04
      Wszystkie wasze dywagacje sprowadzają się do jednej rzeczy-czy się komuś chce
      robić w domu np. przecier pomidorowy,czy dżemy,czy konfitury wtedy gdy owoce i
      warzywa są tanie,czy nie.W większości przypadków to tylko lenistwo jest
      przyczyną kupowania np. sosów w torebkach,zup w koncentratach, bo jak w bajce o
      mrówce i pasikoniku przed zimą trzeba zrobić zapasy,a komu się teraz to chce
      robić?Łatwiej za 1,5 zł kupić sos w proszku,szynkę za 10zł/kg niż zrobić pieczeń
      rzymską,pasztet,czy sos musztardowy do mięsa na którym ugotowano zupę. To nie
      brak pieniędzy,a zwykle wygodnictwo,bo po co robić soki przez całe lato kiedy
      można za parę groszy kupić napój,po co jesienią wekować słoiki kiedy w każdej
      chwili bez wysiłku mamy torebki pełne chemii,a rodzina i tak nie odróżnia
      smaków,bo i skąd,skoro przyzwyczaiła się do torebkowego jedzenia.W ludziach
      zanikł zwyczaj robienia zapasów jedzenia/soki,dżemy,leczo,kiełbasa w
      smalcu,wędzonki,kaszanki itd.Teraz zamiast spiżarni i piwnicy jest
      supermarket,który leniwych zwalnia z pracy i daje złudne poczucie sytości
      • lis_ka Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 30.04.08, 12:01
        Zgadzam się z Tobą.
        W ten sposób łatwo jest mieć wymówkę "nie stać mnie na droższe
        produkty, dlatego kupuję świństwo w hipermarkecie". Zawsze mnie
        zastanawia dyskusja na temat zużycia prądu przy produkcji jedzenia w
        domu. Dlaczego nikt nie zastanawia się ile prądu (i czy nie za dużo)
        zużywa np telewizor, a już piekarnik - tak. Próbuję to zrozumieć,
        ale czasem nie potrafię. Mam wrażenie, że często szukamy wymówek,
        żeby czegoś nie robić. Piekę niemal bez przerwy, a naprawdę moje
        rachunki za prąd są umiarkowane. Wolę oszczędzać na zakręcaniu kranu
        przy myciu zębów czy wyłączaniu światła, gdy nie jest mi potrzebne
        niż na dobrym, energooszczędnym piekarniku.

        Po lekturze tego artykułu, czym prędzej udałam się do piwnicy po
        częściowo zapomniane słoiki z dżemami AD 2006. Wolę zjeść stare, ale
        swoje, niż dżemy niewiadomego pochodzenia:)




        Gość portalu: BAba napisał(a):

        > Wszystkie wasze dywagacje sprowadzają się do jednej rzeczy-czy się
        komuś chce
        > robić w domu np. przecier pomidorowy,czy dżemy,czy konfitury wtedy
        gdy owoce i
        > warzywa są tanie,czy nie.W większości przypadków to tylko lenistwo
        jest
        > przyczyną kupowania np. sosów w torebkach,zup w koncentratach, bo
        jak w bajce o
        > mrówce i pasikoniku przed zimą trzeba zrobić zapasy,a komu się
        teraz to chce
        > robić?Łatwiej za 1,5 zł kupić sos w proszku,szynkę za 10zł/kg niż
        zrobić piecze
        > ń
        > rzymską,pasztet,czy sos musztardowy do mięsa na którym ugotowano
        zupę. To nie
        > brak pieniędzy,a zwykle wygodnictwo,bo po co robić soki przez całe
        lato kiedy
        > można za parę groszy kupić napój,po co jesienią wekować słoiki
        kiedy w każdej
        > chwili bez wysiłku mamy torebki pełne chemii,a rodzina i tak nie
        odróżnia
        > smaków,bo i skąd,skoro przyzwyczaiła się do torebkowego jedzenia.W
        ludziach
        > zanikł zwyczaj robienia zapasów jedzenia/soki,dżemy,leczo,kiełbasa
        w
        > smalcu,wędzonki,kaszanki itd.Teraz zamiast spiżarni i piwnicy jest
        > supermarket,który leniwych zwalnia z pracy i daje złudne poczucie
        sytości
        • hania55 tak jakoś samo przychodzi do głowy: 30.04.08, 13:02
          "Jeśli nie mają chleba, dlaczego nie jedzą ciastek?"
      • linn_linn Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 30.04.08, 13:41
        W dodatku zywnosc drozzeje i bedzie drozec:
        www.gazetawyborcza.pl/1,75248,5168739.html
        To jak sie wyda 100 zl czy 100 euro bedzie mialo coraz wieksze znaczenie.
        • minniemouse Re: na młyn Jarka Zielonej Pietruszki i jego kruc 30.04.08, 23:34
          lenistwo i nieumiejetnosc zdrowego zywnienia to jedno, wysokie ceny
          i niskie zarobki lub ich calkowity brak to drugie.
          rzeczywscie przy pewnym wysilku mozna balansowac pomiedzy zdrowym
          zywieniem a tanim, ale nawet przy najlepszych wysilkach biedaka nie
          stac na wiele.

          Minnie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka