Dodaj do ulubionych

Chinskiej lyzki z nylonu truja

09.08.08, 12:05

"Korzystasz z chińskich łyżek z tzw. czarnego nylonu? Natychmiast
się ich pozbądź - ostrzegają naukowcy.
(...)
Wyniki badań były szokujące. Kuchenne przybory uwalniały 4,4-
diaminodifenylometan (MDA). To amina kancerogenna, której w tego
typu produktach nie powinno być. Dawka przekraczała nawet 10 tys.
razy normy dopuszczone przez Unię Europejską."

Calosc tu:
tinyurl.com/5unoso
Obserwuj wątek
    • linn_linn Re: Chinskiej lyzki z nylonu truja 09.08.08, 13:31
      Dochodze ostatnio do wniosku, ze najbezpieczniej jest w ogole unikac produktow
      chinskich. Takich ostrzezen jest coraz wiecej. Szkoda ze takie artykuly w ogole
      znajduja sie na rynku.
      • bene_gesserit Re: Chinskiej lyzki z nylonu truja 09.08.08, 13:52

        Chinskie towary kusza niska cena - dla wielu ludzi to jest istotne
        kryterium. Noi - czytajac etykiety, a nawet rozszyfrowujac kody
        kreskowe, mozna wbrew checiom kupic cos z Chin.
    • mwookash Przejrzałem ten raport 09.08.08, 13:42
      i zastanawiam się co w sytuacji kiedy taką łyżką miesza się raz na jakiś czas
      zupę wyjmując ją za każdym razem? W doświadczeniach opisywanych w raporcie
      gotowano taką łyżkę przez 1-2 godziny.
      Druga kwestia jest też ciekawa, mam kilka przyborów z Duki i Ikei ale wszystkie
      zostały zrobione w Szwecji. Są też z pewnych określonych poliamidów. Ciekawe czy
      też są szkodliwe?
      • bene_gesserit Re: Przejrzałem ten raport 09.08.08, 13:59
        mwookash napisał:

        > i zastanawiam się co w sytuacji kiedy taką łyżką miesza się raz
        na jakiś czas
        > zupę wyjmując ją za każdym razem? W doświadczeniach opisywanych w
        raporcie
        > gotowano taką łyżkę przez 1-2 godziny.

        Imo gotujac lyzke przez 60 minut naukowcy probowali odtworzyc
        sytuacje _wielokrotnego_ uzycia tejze przez kilkadziesiat sekund
        razy kilkaset uzyc. Noi - te niebezpieczne zwiazki przenikaly nie
        tylko do goracej wody, ale rowniez do zimnej wody z octem i do
        alkoholu.
        • phlora chińszczyzna... 09.08.08, 15:12
          Kupiłam śliczne kubeczki, o niebanalnym kształcie, o niezbyt grubych ściankach
          (co dla mnie jest zaletą, bo nie cierpię bardzo grubych), z malowanym motywem
          kwiatowym, też niesztampowym - takim w stylu czeskich rysunków. No, po prostu
          wymarzone. Sprawdziłam, miały atest dopuszczający do kontaktu z żywnością. No i
          chyba po miesiącu używania okazało się że dno trzech z nich "zakwitło" na
          czarno, nie do domycia. Sprawdziłam jeszcze raz na metce na siódmym zapasowym
          kubku, dotąd nieużywanym. "Wyprodukowano w Chinach" - drobnym drukiem. Kupiłam
          arcorokowe kubki, tamte wyrzuciłam. Ale się zastanawiam, jak to jest? taki
          napis, ze są dopuszczone do kontaktu z żywnością każdy może sobie wydrukować?
          Bez względu na to czy ma ten atest, czy nie. A może te atesty były, ale są funta
          kłaków warte?
          • bene_gesserit Re: chińszczyzna... 09.08.08, 15:26

            W artykule handlowcy mowia, ze 'Nikt nie bawi się w badania, bo są
            kosztowne, a obowiązku ich przeprowadzania nie ma.' Mozliwe, ze
            naklejka o atescie byla klamstwem. Albo kiedys byla prawda, ale
            zmieniono dostawce na jeszcze tanszego, a naklejki przyklejano jak
            wczesniej.
        • mwookash Odpowiem obrazowo 09.08.08, 15:41
          Wystawienie się 60 razy na 1 minutę na działanie promieni słonecznych nie ma
          takich samych skutków jak wystawienie się raz od razu na 60 minut
          To co jest tam napisane nie pozwala sądzić, że substancje niekorzystne dla
          zdrowia przenikają do potrawy od razu. Po fachowcach spodziewałbym się większej
          precyzji
          • bene_gesserit Re: Odpowiem obrazowo 10.08.08, 22:06

            Z tym ze lyzka to nie cialo, a goraca zupa to nie promienie
            sloneczne, dziekuje za uwage. Dla mnie informacja o
            dziesieciotysiecznym przekroczeniu normy jest wystarczajaco
            przekonywujaca i nie mam pretensji o to, ze badacze nie bawili sie
            w zegarmistrzow. Noi: jesli cie te badania nie przekonuja, to tych
            lyzek uzywaj. Jesli przekonuja, to czepiasz sie lekko bez sensu.
            • 0oo.owieczka Re: Odpowiem obrazowo 10.08.08, 22:25
              W artykule nie ma nic o czasie ekspozycji na wysoka tepereturę. Czy
              gdzieś mozna znaleźć cały raport?
              Mam łyzke wazową i szczypce wykonane z czarnego plasiku, odporne na
              temperaturę do 230 stopni. Wyprodukowane przez Teskomę. Sprawdziłam,
              jest to firma czeska. www.tescoma.com/pl/o_firme/o_firme.php
              Wykonano je z tworzywa sapce line
              www.tescoma.com/pl/katalog/x3mezistr.php?skupina0=1&skupina=3&skupina2=2

              Wprawdzie kosztowały po kilkanaście złotych i firma pokazuje
              certyfikaty, ale jaką mam gwarancję, ze nie sa sprowadzone z Chin
              (pytanie retoryczne;))?
              • bene_gesserit Re: Odpowiem obrazowo 10.08.08, 22:38
                Ja bym Tescomie ufala, komus w koncu trzeba :)
                Raport (z obrazkami!) jest tutaj:
                www.ibpo.zgierz.com.pl/
                • 0oo.owieczka Re: Odpowiem obrazowo 10.08.08, 22:46
                  Dziękuję:) Narządki uratowane;)
                  Do mwookash.
                  Przeczytałam raport podany w linku przez bene_gesserit. Nie sądzę,
                  by naukowcy potrktowali godzinne gotowanie jako równoważne
                  sześcdziesięciu jednominutowych ekspozycji na temperaturę 95 stopni.
                  Próby, jakie muszą spełniac wyroby dopuszczone do kontaktu np. z
                  zywnością sa zdecydowanie bardziej rygorystyczne, niz normalne
                  warunki kuchenne. Trzeba brac np. pod uwagę roztargnienie
                  uzytkowników i pozostawienie łyzki w gotującej się zupie;)
                  Podobnie jest z materiałami łatwopalnymi, czy substancjami
                  ochronnymi.
                  Jako zwierzę laboratoryjne w pełni daję wiarę naukowcom.
                  • smutas13 Re: Odpowiem obrazowo 11.08.08, 06:33
                    0oo.owieczka napisała:

                    > w pełni daję wiarę naukowcom.

                    Ja też. Jedyna łycha (z promocji), wędruje do kosza.
    • mhr-cs Re: Chinskiej lyzki z nylonu truja 11.08.08, 11:58
      nie wiem mozliwe ze ten program ktos ogladal,experyment
      jednej rodzinie naklejono znaczek na tych produktach
      ktore pochodza z chin no i prawie wszystko bylo z chin,
      o czym mowic niemieckie firmy produkuja w chinach
      bo taniej
      a jak cos zlego w technologi inny jest winny,
      wymowka oni cos tam zle zrobili,
      ja mam tez jedna taka lyzke nazwa niemiecka(nie robie reklamy)
      a gdzie produkowana???




Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka