Dodaj do ulubionych

Wyznania francuskiego piekarza

19.08.08, 10:59
Mam dziwne wrażenie, że w polskim tłumaczeniu jest tam dość poważny błąd
(przewijający się przez całą książkę) - czy pół uncji drożdży instant to na
pewno 4 i pół łyżeczki?
Tłumaczka miała też chyba problemy z przeliczaniem szklanek płynów na uncje
(lub uncji na szklanki...)
Obserwuj wątek
    • jo.hanna mnie sie tez to wydawalo nieprawdopodobne 19.08.08, 11:16
      i az poszlam sprawdzic. Nie mam drozdzy w proszku, wiec najpierw zwazylam 4
      lyzeczki drobnego cukru: 4 i pol lyzeczki to ponad 20 g. Potem byla maka (zwykla
      biala, typ 00): 5 lyzeczek dalo 15 gram. Wiec moze drozdze klasyfikuja sie
      gdzies pomiedzy cukrem a maka? Dziwne wydaje mi sie to tlumaczeniowe
      przeliczanie wagi na objetosc. Przeciez w oryginale waga jest podana w uncjach i
      gramach. Co wydaje sie bardziej precyzyjna metoda.
      • Gość: ania_m Re: mnie sie tez to wydawalo nieprawdopodobne IP: *.pools.arcor-ip.net 19.08.08, 11:19
        wg macbookowego widgetu, pol uncji usa (cholera wie, czy francuska to dokladnie
        to samo) to 14g, czyli dokladnie 2 tutki po 7g by byly
        • jo.hanna jesli uncja to albo USA albo GB 19.08.08, 11:28
          mam ksiazke w oryginale, i tam podane sa wagi: 1/2 oz lub 15 g.
          • pinos Re: jesli uncja to albo USA albo GB 19.08.08, 11:37
            No tak mi jakoś wychodziło, że 1/2 uncji to 14-15 g, a więc raczej trzy łyżeczki...
            • Gość: ania_m a masz jakis duzy wor tych suchych drozdzy? IP: *.pools.arcor-ip.net 19.08.08, 11:46

              bo ja kupuje tutki na 0,5 kg maki 7gramowe. i wtedy rachunek jest prosty.
              chociaz wczorajsze bio byly na 0,5 kg i mialy 9g. ciekawe czemu?
              mysla, ze jak bio, to uzywaja tylko maki z pelnego przemialu? ;)
              • pinos Re: a masz jakis duzy wor tych suchych drozdzy? 19.08.08, 11:59
                nie mam, ale chyba dziś kupię i zważę łyżeczkę ;o)
          • Gość: ania_m Re: jesli uncja to albo USA albo GB IP: *.pools.arcor-ip.net 19.08.08, 11:39
            no i 0,5 uncji to 14,17g
            czyli 2 tutki suchych drozdzy. na lyzeczki akurat przeliczyc nie moge, wczoraj
            zuzylam ostatnia do produkcji cheba.
    • lunatica Dokładnie tak :-) 19.08.08, 12:02
      1 uncja (US) to 5,91 łyżeczki, co nam daje 1/2 uncji = 2,98 łyżeczki
      1 uncja (UK) to 5,68 łyżeczki, co nam daje 1/2 uncji = 2,84 łyżeczki
      jakby nie liczyć za nic nie wyjdzie 4 1/2 łyżeczki :-/
      Wielka szkoda, że pojawiają się takie wpadki, bo w książce można znaleźć fajne
      przepisy... no i komuś, kto podejdzie do tej lektury bezkrytycznie wyjdzie
      zakalec, a nie coś dobrego :-/
      • pinos Re: Dokładnie tak :-) 19.08.08, 12:08
        Zwłaszcza, że te nieszczęsne dodatkowe 1,5 łyżeczki pojawia się chyba w każdym
        przepisie...
        • Gość: feline Re: Dokładnie tak :-) IP: *.w86-214.abo.wanadoo.fr 19.08.08, 12:10
          1 once = 28,3495231 grammes
          Milego przeliczania ;-D
    • linn_linn Re: Wyznania francuskiego piekarza 19.08.08, 12:23
      Lyzeczki bywaja rozne, wiec dla mnie to zadna miara. No chyba ze lyzeczka od
      maszyny do chleba 5 ml.
      • lunatica Re: Wyznania francuskiego piekarza 19.08.08, 12:28
        linn_linn napisała:

        > Lyzeczki bywaja rozne, wiec dla mnie to zadna miara. No chyba ze lyzeczka od
        > maszyny do chleba 5 ml.

        Jasne, że bywają różne. Tak jak różne bywają szklanki, kubki, etc. Jednak są
        jakieś stałe przyjęta miary i właśnie wg nich łyżeczka to 5 ml, a łyżka 15 ml :-)
        • linn_linn Re: Wyznania francuskiego piekarza 20.08.08, 15:40
          Tak, ale nigdy nie mamy pewnosci, ze ktos podajac przepis mial na
          mysli takie lyzki i lyzeczki, a nie inne.
          • pinos Re: Wyznania francuskiego piekarza 20.08.08, 16:18
            Zgadza się, dlatego nie znoszę "cups" ;o) Bo o ile łyżki/łyżeczki są jeszcze z
            grubsza takie same (łyżeczka do kawy herbaty, łyżka) o tyle szklanki...
    • lunatica Re: Wyznania francuskiego piekarza 19.08.08, 12:38
      pinos napisała:

      > Tłumaczka miała też chyba problemy z przeliczaniem szklanek płynów na uncje
      > (lub uncji na szklanki...)

      Wiadomo, że takie przeliczanie nastręcza kłopotów. Ale przecież Pani Tłumaczka
      nie robiła tego charytatywnie... 1 płynna uncja = 30 ml
      Problem może być ze szklankami, ale 1 cup amerykański to 240 ml, ale już cup UK
      i europejski to 250 ml. A u kanadyjskiej Anny Olson wygląda to jeszcze zabawniej
      1 szklanka = 250 ml, 1/2 szklanki = 125 ml, 1/3 szklanki = 75 ml i 1/4 szklanki
      = 50 ml <LOL> I upiecz coś tu człowieku! <LOL>
      • pinos Re: Wyznania francuskiego piekarza 19.08.08, 12:58
        Ba, tylko po co wyważać otwarte drzwi i przeliczać z gramów na łyżki...
    • cipcipkurka Re: Wyznania francuskiego piekarza 19.08.08, 22:00
      Przeglądałam polskie wydanie... o zgrozo :D Jakieś uncje, funty,
      szklanki. W oryginale przepisy są proste i dokładne:
      500 g mąki
      10 g soli
      15 g ŚWIEŻYCH drożdży
      300 g wody
      (to przepis podstawowy, czy ktoś mógłby, proszę, wrzucić polskie
      tłumaczenie?)
      Mam wrażenie, że gdybym chciała cokolwiek z tej książki upiec, klapa
      murowana.
      • pinos Re: Wyznania francuskiego piekarza 20.08.08, 12:23
        W przepisie polskim (nie wrzucę, gdyż książkę zdegustowana odesłałam do sklepu z
        poleceniem wymiany na nowego Kotowskiego) na pewno woda i mąka są w szklankach
        (a w nawiasie uncje) a sól i drożdże (instant) w łyżeczkach (w nawiasie uncje)
        • Gość: pinkink w obronie lyzeczki IP: *.oc.oc.cox.net 20.08.08, 17:17
          Zgadzam sie, ze lyzeczki, takie z szuflady, bywaja rozne, i w Polsce i wszedzie
          na swiecie, niemniej w USA w kazdym domu sa specjalne , bardzo precyzyjne MIARKI
          odpowiadajace lyzce stolowej [Tbs=Table spoon], [tsp = teaspoon]wraz z
          wszelkimi podzielkami na pol, cwierc i 1/8.

          I to jest sztywna i precyzyjna miara.
          Kiedy w przepisach jest mowa o lyzkach i lyzeczkach wiadomo, ze chodzi o te
          'miarkowe urzadzenia, nie--lyzeczki z szuflady.
          To samo dotyczy 'cups'.
          To sie nie tlumaczy na szklanki, bo wiadomo, ze kazda jest inna.
          "Cup" to taka sama dokladna miarka jak w Europie litr, np. Nie ma mniejszych czy
          wiekszych "litrow"
          Pisze juz o tym ktorys raz z rzedu, ze co przepraszam znudzonych.
          Oto stary link:
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,63956706,64003965.html?f=777&w=63956706&a=64003965
          • Gość: pinkink Re: w obronie lyzeczki-nastepny link IP: *.oc.oc.cox.net 20.08.08, 17:21
            I jeszcze jeden obrazek:
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,63956706,64003099.html
          • pinos Re: w obronie lyzeczki 20.08.08, 17:29
            Wydaje mi się, że nie ma większych rozbieżności co do gramów.
            A jeżeli chodzi o łyżeczki czy cupsy - nie mam specjalnych. I pewnie nie tylko ja.
          • Gość: Nobullshit masz rację, Pinkink IP: *.spray.net.pl 20.08.08, 18:01
            Bo takiej np. 1/8 łyżeczki nie da rady zważyć. A komplet plastikowych miarek
            kosztuje grosze.

            Nie zmienia to jednak faktu, że tłumaczka i wydawnictwo dali d...
            bo w oryginale oprócz uncji itp. są gramy itp, więc po diabła przeliczali -
            zwłaszcza że nie dali z tym sobie rady.
            • pinos Re: masz rację, Pinkink 20.08.08, 21:35
              Za te grosze to ja osobiście wolę sobie pinioli kupić... ;o)
          • emka_1 Re: w obronie lyzeczki 20.08.08, 18:02
            tak, święta prawda, że to są stałe miary objętościowe, wygodne w użyciu, ale
            jest jedno wielkie ALE. jeśli masz cup w przepisie, to musisz znać 'narodowość'
            przepisu, albo wiedzieć na jaki rynek był pisany, bo różnica między amerykańską
            a angielską miarą istnieje. niby niewielka, a jednak bywa odczuwalna.
            • Gość: pinkink Re: w obronie lyzeczki IP: *.oc.oc.cox.net 20.08.08, 18:45
              Co do ksiazki i blednego tlumaczenia, nie ma o czym gadac.
              Az mi zal tego tlumacza, ze tak sie zblaznil.((

              Jesli zas chodzi o miarkowe lyzeczki i takiez 'cups' to istotnie maja one sens,
              kiedy przepisy sa na nich oparte. A tak jest wlasnie w USA.
              Nikt sobie wazeniem glowy nie zawraca.

              W polskim krajobrazie jednak watpie, czy te nadzwyczaj wygodne miarki zostana
              kiedykolwiek zaakceptowane. Wciaz kroluje waga, no i "szufladkowe" lyzeczki i
              szklanki.
              Czy to kolejny objaw 'polskiego indywidualizmu'?))

              Wiem, ze moja krucjata na rzecz miareczek jest tak samo skazana na niepowodzenie
              jak przekonywanie Amerykanow do porzucenia idiotyczych, calkowicie
              anachronicznych galonow, pintow, yardow, stop(feet), Farenheitow i calego tego
              dziadostwa na rzecz jakze milych, wygodnych i prostych litrow, metrow, i innych
              Celsjuszy...
    • lunatica Nie wiem, 20.08.08, 19:35
      co to za pomysł, ale w książce większość (poza wspomnianymi) miar i wag podawana
      jest podwójnie - centymetry w nawiasach podane są w calach, a temperatura w °C i
      Fahrenheitach :-/
      • Gość: pinkink Re: Nie wiem, IP: *.oc.oc.cox.net 20.08.08, 19:39
        Jesli tylko nie ma bledu w przeliczeniu nie widze w tym nic zlego.;))
        • lunatica Re: Nie wiem, 20.08.08, 21:07
          Gość portalu: pinkink napisał(a):

          > Jesli tylko nie ma bledu w przeliczeniu nie widze w tym nic zlego.;))

          Błędy niestety są, to już zostało stwierdzone. MSZ podanie tak wielu informacji
          zaśmieca tekst, ponieważ książka była tłumaczona na język polski i na ten rynek
          przeznaczona, a my nie operujemy calami i Fahrenheitami.
          Tłumacz/redaktor/wydawca albo powinien zostawić oryginalne miary i wagi +
          metryczkę (kalkulator) jak i co przeliczać, albo dokładnie je przeliczyć i podać
          w obowiązujących u nas jednostkach. Jedyny (marny) MSZ plus podania dwóch
          jednostek jest taki, że można łatwo wyłapać błędy tłumacza, ale to marna pociecha...
          • mwookash Niestety, zdarzają się początkujący 20.08.08, 23:01
            albo i co gorsza niedouczeni tłumacze...
          • poughkeepsie i to się ciska ktoś 21.08.08, 07:37
            kto pisze gentlemens i pytał jak przetłumaczyć peanut butter and jelly
            sandwich?Fiu fiu....
            • pinos Re: i to się ciska ktoś 21.08.08, 10:39
              E, tak w zasadzie to ja sie ciskam ;o)
              • rrooda odpowiedź z wydawnictwa 21.08.08, 10:54
                Dziękujemy za zwrócenie uwagi. E-mail został przekazany do
                odpowiedniej redakcji.

                Pozdrawiam,

                Agnieszka Sempolska

                Specjalista ds. promocji - redaktor serwisu internetowego
                www.proszynski.pl

                ciekawe, na czym będą polegać wymierne korzyści ze zwrócenia uwagi -
                może errata online?
                ;)
                • cipcipkurka Re: odpowiedź z wydawnictwa 21.08.08, 11:12
                  Może dostaniesz egzemplarz "Wyznań" za pół ceny? ;-)))

                  Poki, nie widzę, żeby się tu ktoś ciskał (hm, chociaż gdyby się tak
                  dobrze przyjrzeć, może by się ktoś jednak znalazł...). Poza tym
                  przyznaj, że kto pyta, nie błądzi---gdyby pani Violetta Dobosz
                  spytała, o ile w ogóle miała jakiekolwiek wątpliwości, nie
                  mielibyśmy kolejnego bubla książkowego. A tak mamy przykład, jak z
                  fajnej i konkretnej książki zrobić coś, co należy odesłać wydawcy.

                  Zastanawiam się też, na ile niedociągnięcia w tłumaczeniu są winą
                  samej tłumaczki. Może to wydawca uparł się przy przeliczeniu na
                  szklanki? No ale najbardziej rażący błąd, przynajmniej dla mnie,
                  zamiana drożdży świeżych na instant, to już chyba "zasługa"
                  tłumaczki. To mówiłam ja, której angielski pozostawia wiele do
                  życzenia ;-)
                  • pinos Re: odpowiedź z wydawnictwa 21.08.08, 11:16
                    Rrooda = w razie gdyby korzyści były wymierniejsze, zgłoszę się po swoją działkę ;o)
                    • qubraq Re: odpowiedź z wydawnictwa 21.08.08, 18:14
                      i dlatego czytajac Wasze uwagi od razu zadzwonilem do Prószyńskich,
                      z ktorymi sie przyjaźnię a ktorzy mieszkaja kolo mnie, że zdaniem
                      naszego forum wypuscili knota. Mietek obiecal sie przyjrzec sprawie!
                      Zobaczymy z jakim skutkiem :-)
              • poughkeepsie kochana ale Ty masz podstawy 21.08.08, 11:09
                i to jakie! :)
                • jo.hanna Re: kochana ale Ty masz podstawy 22.08.08, 13:44
                  kadzidlo czy wazelina? Bo nie moge sie zdecydowac, ktore.....
                  • pinos Re: kochana ale Ty masz podstawy 22.08.08, 14:54
                    Moja droga, myśl pozytywnie. Może po prostu brak zawiści i sympatia? Bo akurat
                    Pough raczej nie ukrywa swoich uczuć i niczego nie kombinuje za plecami... To
                    raczej typ Małgorzaty Linde, a nie Izabeli Gordon.
                    • jo.hanna Re: kochana ale Ty masz podstawy 22.08.08, 15:12
                      alez ja mysle pozytywnie. I co sympatie lub antypatie maja wspolnego z wiedza
                      merytoryczna?
                      • pinos Re: kochana ale Ty masz podstawy 22.08.08, 15:29
                        Słusznie prawisz, posiadaną przez innych wiedzę merytoryczną i umiejętności
                        przez nich okazywane należy oceniać na podstawie faktów, a nie w zależności od
                        własnych sympatii czy antypatii, a także nie zakładając z góry, chociażby tego
                        że wiedza=wykształcenie wyższe, czy wykształcenie wyższe=wiedza.
                        • poughkeepsie Pinos chapeau bas 24.08.08, 20:52
                          i dziękuję za wieczorny uśmiech :) Johanno, nie musisz sobie zaprzątać głowy tak
                          poważną problematyką - to może być i kadzidło i wazelina okraszone choćby i
                          lukierem. Oby jak najwięcej takich tłumaczy jak Pinos było :) A i to o sympatii
                          szczera prawda ;-)
    • pa_nita jedna uncja 22.08.08, 15:14
      jedna uncja to jeden kieliszek, angielka znaczy sie
    • Gość: pinkink tlumaczka nie popelnila bledu IP: *.oc.oc.cox.net 25.08.08, 06:17
      Tak sie rozhulala dyskusja na temat braku kompetencji, ze az chwycilam za
      lyzeczke [tak, te wlasnie:
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,63956706,64003099.html
      i za paczke drozdzy:
      img185.imageshack.us/img185/1323/082408059yeastht2.png
      Sprawdzilam tez druga, czy gramatura jest ta sama:
      img185.imageshack.us/img185/3893/082408062yeastnt2.png
      Przemierzylam rzeczona lyzeczka rzeczone drozdze.
      I co?
      Tlumaczka miala absolutna racje!
      Jedna paczka drozdzy (1/4 uncji) to 2 lyzeczki i troszke, zatem dwie paczuszki
      [2X 1/4 uncji czyli 1/2uncji daje 4 lyzeczki i pol.


      Tak to watek osiagnal imponujaco liczbe 51 wpisow a Bogu ducha winna tlumaczke
      wyszargano i sponiewierano.

      Ale to nie ona sie powinna wstydzic.

      • pinos Re: tlumaczka nie popelnila bledu 25.08.08, 11:25
        A to ciekawe, bo u mnie paczuszka drożdży to 1,5 teaspoon... może miałam
        oszukaną paczuszkę?
        • pinos Re: tlumaczka nie popelnila bledu 25.08.08, 11:27
          A no i pozostaje nam nadal problem uncji wody i uncji płynu...
        • Gość: pinkink wracamy do miarek IP: *.oc.oc.cox.net 25.08.08, 18:48
          pinos napisała:

          > A to ciekawe, bo u mnie paczuszka drożdży to 1,5 teaspoon... może miałam
          > oszukaną paczuszkę?<

          Sarkazm nie na miejscu, Pinos.
          Uzylas lyzeczki do herbaty, takiej z szuflady zamiast, powszechnie stosowanej,
          znormalizowanej miarki pt. 1 tsp.
          Zreszta zademonstrowalas swoja do niej niechec przedkladajac piniole (cokolwiek
          to znaczy).
          I stad caly klopot, co zreszta bylo do przewidzenia.

          Nie chce byc nudna, [patrz: moj wpis o miarkach pare pieter wyzej], ale to nie
          to samo.
          Zreszta, trudno o bardziej dobitny przyklad, niz tu zaprezentowany, do czego
          moze prowadzic swoboda w interpretowaniu pojecia "teaspoon".
          To juz nie chodzi tylko o zepsute ciasto ale zostala przeciez nadszarpnieta
          opinia o zawodowej przydatnosci tlumaczki.
          Wierze, ze nie bezpowrotnie.


          Zwlaszcza kiedy zahaczamy o obszary nie-polskie trzeba sie pozegnac z z nasza
          slawetna prowizorka i wybrac raczej bardziej precyzyjne i przede wszystkim
          JEDNOZNACZNE srodki miernicze, ze sie tak wyraze.


          • pinos Re: wracamy do miarek 25.08.08, 23:56
            A to nie sarkazm. W mojej paczuszce było tyle łyżeczek. Mój problem z tym
            przelicznikiem (przy czym ja mam w głowie dzwonek, ostrzegający że 4 łyżeczki do
            herbaty drożdży instant na bodajże 2 szklanki mąki to za dużo, dużo za dużo)
            wynikał także z faktu, że w Polsce nie stosuje się zwyczajowo miarek. Są to
            gadżety, które się ma, jak człowiek trochę w kuchni siedzi i jak go takowe
            interesują. Jeszcze rok temu sprowadzało je się z zagranicy. BTW piniole to
            orzeszki piniowe.
            Ja, podobnie jak sporo innych osób na tym forum, ważę składniki - gramy i
            kilogramy są uniwersalne. I jednoznaczne.
            Zauważ także, że w pierwszym poście się zapytałam, czy dobrze mi się wydaje, bo
            nie mam jak sprawdzić. Zapytałam, dlatego że są tu osoby mądrzejsze ode mnie w
            temacie pieczenia, a ponadto posiadające tę książkę w oryginale już od dawna.
      • Gość: Nobullshit Zrobiłam to samo IP: *.spray.net.pl 25.08.08, 11:46
        Też używając miarki, nie zwykłej łyżeczki. Paczuszka 7g, czyli 1/4 uncji to dwie
        łyżeczki i trochę. Pół uncji (nie chciałam rozwalać drugiej paczki) da więc 4,5.

        Trzeba było zrobić taki eksperyment od razu. Luna i Jo zasugerowały się tym, że
        łyżeczka to 5. Ale ml, nie g. I z przeważania drożdży wyszło, co wyszło.

        Pozostaje jednak inna sprawa i to poważniejsza. Jak zwróciła uwagę Kurka, w
        oryginale we wszystkich przepisach są ŚWIEŻE drożdze.
        (15 g = pół uncji, mniej więcej).
        Nie wiem, jak się przelicza droższe w proszku na świeże, ale chyba raczej nie
        1:1 (chodzi mi o ilość na kg mąki). Linn powinna to wiedzieć.
        • pinos Re: Zrobiłam to samo 25.08.08, 12:34
          7 g suszonych to mniej więcej 25g świeżych.
          • em_es Pinosie 25.08.08, 12:51
            tak piszą na torebkach suchych, dodając, iż jest to ilość na pół kilo mąki, co
            niestety jest bzdurą kompletną :(

            owszem, torebka drożdży suszonych (7g) to ilość odpowiednia na 500g mąki,
            natomiast 25g świeżych to tak ze 3 razy za dużo (co owocuje przesadnym
            wyrośnięciem, a potem zapadnięciem się np. chleba), spokojnie wystarczy 7-8g,
            czyli wychodzi przelicznik mniej więcej 1:1 - to moja wiedza zdobyta
            doświadczalnie, dodatkowo stwierdziłam, że głównie przy pieczeniu w maszynie te
            ilości są istotne, przy ręcznym wyrabianiu i pieczeniu w piekarniku mniej, co by
            pewnie znaczyło, że maszyna lepiej ode mnie wyrabia ciasto ;)
            • cipcipkurka Re: Pinosie 26.08.08, 10:40
              7 g drozdzy instant (to chyba nie to samo, co suszone? A drozdze
              pewnego doktora to wlasnie instant?) to tez za duzo na 1/2 kg maki.
              Imho ;-) Ale to oczywiście zależy od programu w maszynie, od rodzaju
              mąki i wielu innych rzeczy.
              • pinos Re: Pinosie 26.08.08, 10:45
                No wiem, robiłam niedawno choćby chleb grecki Tatter i tam na 750 g mąki jest
                1,5 łyżeczki instant... wyrósł jak złoto.
        • pinkink3 Re: Zrobiłam to samo 25.08.08, 18:54
          NB, nie znam ksiazki, o ktorej mowa, w zadnej wersji, jednak w pierwszym poscie
          Pinos wyraznie napisala o drozdzach 'instant'.

          >Pinos napisala:
          ....w polskim tłumaczeniu jest tam dość poważny błąd
          (przewijający się przez całą książkę) - czy pół uncji drożdży instant to na
          pewno 4 i pół łyżeczki?<


          Stad powziety eksperyment.
          W mojej okolicy swiezych drozdzy raczej sie nie spotyka.;)

          • qubraq A ja bardzo lubie Pinosa, o! :-) Nt 25.08.08, 21:10
        • jo.hanna wazylam lyzeczki uzywajac lyzeczek, ktore mam 26.08.08, 16:06
          z tym, ze nie mialam drozdzy i wage mialam zwykla kuchenna a nie precyzyjna.
          Nadal jednak nie rozumiem potrzeby zmiany wagi objetosc. I nadal nie rozumiem
          potrzeby zamiany swiezych drozdzy (ktore byly w oryginalnych przepisach) na
          produkt suszony. Chyba, ze wydawca dostal grant od Dr. Oektera, leading
          producent suszonych drozdzy na rynku :-)
    • Gość: ba_nita Re: Wyznania francuskiego piekarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 07:00
      ?
    • ela.tu-i-tam Re: Wyznania francuskiego piekarza - sekret wydany 26.08.08, 00:16
      Przeczytalam watek, i nic nie zrozumialam. Jak swiat swiatem zaden
      francuski piekarz na uncjach nie pracuje, u nas sa miarki na gramy i
      centylitry.

      A potem pogooglowalam i EUREKA ! Autorem jest Peter Mayle (Anglik
      ktory napisal pelno ksiazek o Prowansji) i Gérard Auzet (Francuz).
      Co tlumaczy te piekielne jednostki. Angielskie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka