nexstartelescope
26.06.09, 17:06
Nie wiem, czy "fenomen" to dobre słowo, ale to nazwisko przewija się często na
tym forum, wiele osób uważa ją za mistrzynię, autorytet kulinarny i stawia za
wzór podczas dyskusji. Do tej pory nie miałam kontaktu z jej twórczością, a
dziś odgrzebałam na strychu książkę jej autorstwa i w miarę czytania kolejnych
stron, moje oczy ze zdziwienia stawały się coraz większe. Ponieważ jestem w
trakcie robienia owocowych przetworów, zaczęłam lekturę od tego właśnie
działu. Znalezione tam metody przygotowywania i konserwacji owoców są,
delikatnie mówiąc,kontrowersyjne, zwłaszcza we współczesnych czasach, kiedy
wiadomo już, że zjadanie zepsutych produktów wcale nie jest dla zdrowia obojętne.
Konfitury nie wolno nakładać do słoików gorącej, tylko dopiero po
wystygnięciu? Jeśli przetwory owocowe się psują, zebrać pleśń, przykryć z
powrotem i odstawić do spiżarni? Fermentujące kompoty zagotować i wlać z
powrotem do słoików? Zepsute marynowane grzyby wypłukać w occie i zalać z
powrotem zalewą?
Czy tylko moim zdaniem Ćwierczakiewiczowa jest przereklamowana? Nie odmawiam
jej kunsztu, pomysłów, wprawy w sztuce kulinarnej, ale zastanawiam się, czy w
dzisiejszych, "cywilizowanych" czasach ;) jej książki nie powinny służyć
raczej za ciekawą rozrywkę, niż praktyczny przewodnik i źródło przepisów?