Dodaj do ulubionych

Fenomen Ćwierczakiewiczowej

26.06.09, 17:06
Nie wiem, czy "fenomen" to dobre słowo, ale to nazwisko przewija się często na
tym forum, wiele osób uważa ją za mistrzynię, autorytet kulinarny i stawia za
wzór podczas dyskusji. Do tej pory nie miałam kontaktu z jej twórczością, a
dziś odgrzebałam na strychu książkę jej autorstwa i w miarę czytania kolejnych
stron, moje oczy ze zdziwienia stawały się coraz większe. Ponieważ jestem w
trakcie robienia owocowych przetworów, zaczęłam lekturę od tego właśnie
działu. Znalezione tam metody przygotowywania i konserwacji owoców są,
delikatnie mówiąc,kontrowersyjne, zwłaszcza we współczesnych czasach, kiedy
wiadomo już, że zjadanie zepsutych produktów wcale nie jest dla zdrowia obojętne.
Konfitury nie wolno nakładać do słoików gorącej, tylko dopiero po
wystygnięciu? Jeśli przetwory owocowe się psują, zebrać pleśń, przykryć z
powrotem i odstawić do spiżarni? Fermentujące kompoty zagotować i wlać z
powrotem do słoików? Zepsute marynowane grzyby wypłukać w occie i zalać z
powrotem zalewą?
Czy tylko moim zdaniem Ćwierczakiewiczowa jest przereklamowana? Nie odmawiam
jej kunsztu, pomysłów, wprawy w sztuce kulinarnej, ale zastanawiam się, czy w
dzisiejszych, "cywilizowanych" czasach ;) jej książki nie powinny służyć
raczej za ciekawą rozrywkę, niż praktyczny przewodnik i źródło przepisów?
Obserwuj wątek
    • ewajer Re: Fenomen Ćwierczakiewiczowej 26.06.09, 17:25
      ja właśnie w ten sposób traktuję Ćwierczakiewiczową. Jak dobrą rozrywkę. Bo jeśli podaje przepis na pasztet z "resztek" do którego należy dodać 2 kilo pieczeni wołowej i 2 kurczaki, to jest to bardziej ciekawostka niż przepis do wykorzystania. Albo z całego chleba, usmażonego i oblanego stygnącym smalcem robi podstawkę na mięso w majonezie (bo to najelegantszy sposób podania). Dziś na taki widok, gości najpierw by zamurowało, potem zemdliło.
      Jednak, z tego co pamiętam to w wielu przepisach zwraca uwagę i żeby produkty były świeże i jak najlepszej jakości.
      • iluminacja256 Re: Fenomen Ćwierczakiewiczowej 27.06.09, 10:39
        >Bo jeśli podaje przepis na pasztet z "resztek" do którego należy
        >dodać 2 kilo pieczeni wołowej i 2 kurczaki, to jest to bardziej
        ciekawostka niż przepis do wykorzystania.

        No wiesz, dla niej to raczej bylo normalne - to czasy, kiedy Polacy
        mieszkali jeszcze w dworach i mieli ziemię - w jednym dworze
        rezydowała nie rodzina 2+2 , ale zazwyczaj około 10 osób, słuzba też
        coś jadla. To rzeczywiscie pasztet z resztek:)
        • emka_1 Re: Fenomen Ćwierczakiewiczowej 27.06.09, 11:58
          ćwierczakiewiczowa pisywała książki dla mieszczan, ze szczególnym uwzględnieniem
          tzw. inteligencji pracującej, czyli tych, którzy już w dworach nie mieszkali,
          ziemi nie posiadali, z przyczyn ekonomicznych (politycznych czasem też) musieli
          się przenieść do miasta i tam natrafiali na zupełnie odmienne warunki, w których
          sobie słabo radzili, stąd też wielkie powodzenie jej książek, bo uczyły jak
          sobie radzić bez zaplecza pod postacią ogrodu, kurnika i innych takich.

          a co do pasztetu z resztek, takie resztki nie zdarzały się codziennie, parę
          razy do roku bywały takie sytuacje, a lodówki czy zamrażarki, ba nawet zwykłej
          wiejskiej lodowni nie było, trzeba było jakoś inaczej przedłużyć żywot potrawy,
          żeby nie wyrzucać jedzenia.
          • qubraq Re: Fenomen Ćwierczakiewiczowej 27.06.09, 14:15
            emka_1 napisała:

            > ćwierczakiewiczowa pisywała książki dla mieszczan, ze szczególnym
            > uwzględnieniem tzw. inteligencji pracującej, ...

            Emko, znasz może ksiązkę pani Maryi Gruszeckiej? Co o niej myslisz?
            Andrzej
            • emka_1 Re: Fenomen Ćwierczakiewiczowej 27.06.09, 16:51
              kiedyś przeglądałam, kuchnia dla centusiów, przy niej ćwierczakiewiczowa to
              rozbuchana utracjuszka:)
              zdecydowanie na nie. w sensie użyteczności kuchennej, bo jako tekst źródłowy do
              historii mieszczańskiego gospodarstwa domowego, to owszem.
              • qubraq Re: Fenomen Ćwierczakiewiczowej 28.06.09, 16:57
                emka_1 napisała:

                > kiedyś przeglądałam, kuchnia dla centusiów, przy niej
                ćwierczakiewiczowa to rozbuchana utracjuszka:)
                > zdecydowanie na nie. w sensie użyteczności kuchennej, bo jako
                tekst źródłowy do historii mieszczańskiego gospodarstwa domowego, to
                owszem.

                Dzięki!
          • dominikjandomin Re: Fenomen Ćwierczakiewiczowej 29.06.09, 14:30
            emka_1 napisała:

            > ćwierczakiewiczowa pisywała książki dla mieszczan, ze szczególnym uwzględnienie
            > m
            > tzw. inteligencji pracującej, czyli tych, którzy już w dworach nie mieszkali,
            > ziemi nie posiadali, z przyczyn ekonomicznych (politycznych czasem też) musieli
            > się przenieść do miasta i tam natrafiali na zupełnie odmienne warunki,

            Nie tylko.

            W niektórych przepisach wyraźnie odwołuje się do "pań wiejskich", które
            mieszkają z dala od sklepów.
        • ewajer Re: Fenomen Ćwierczakiewiczowej 27.06.09, 17:16
          iluminacja256 napisał:


          > No wiesz, dla niej to raczej bylo normalne - to czasy, kiedy Polacy
          > mieszkali jeszcze w dworach i mieli ziemię - w jednym dworze
          > rezydowała nie rodzina 2+2 , ale zazwyczaj około 10 osób, słuzba też
          > coś jadla. To rzeczywiscie pasztet z resztek:)

          Ja to doskonale rozumiem. Ale ponieważ czasy się zmieniły, to te przepisy nie są zbyt użyteczne. Oczywiście sam pomysł można wykorzystać.
          Jednak sam sposób żywienia ogromnie ewoluował przez tak długi czas i większość z nas uzna te potrawy za ciężkie, tłuste i po prostu niezbyt smaczne - bo choć Ćwierczakiewiczowa używa warzyw, to jednak podaje je najczęściej z jakąś straszliwą ilością masła, mąki lub słoniny
          • bene_gesserit Re: Fenomen Ćwierczakiewiczowej 27.06.09, 20:54

            Ale ta ksiazka to kanon, klasyka, kamien graniczny. Zrodlo
            inspiracji i swiadomosci kulinarnej niz cos do literalnego
            potraktowania. To samo zrszta dotyczy innych kuchennych bogin -
            Dieslowej i Monatowej.
    • dominikjandomin Re: Fenomen Ćwierczakiewiczowej 26.06.09, 18:41
      Niektóre przepisy zweryfikowała wiedza.

      Ale generalnie jej propozycje są OK. Oczywiście, do niektórych rzeczy sam mam
      wątpliwości (ten ałun do konfitur, aby kolo trzymały zielony).

      Ale smakowo - lepsze od większości współczesnych arcydzieł...
      • jacek1f jako źródełko ogolne, traktowana jest raczej 26.06.09, 19:06
        też jako sztandar "polskiej" kuchni w miare wspolczesny:-))

        Szymanderska brrrr i Łebkowski za 50 lat tez pewnie tak beda odbierani...

        ?
    • mhr-cs Re: Fenomen Ćwierczakiewiczowej 27.06.09, 13:46
      warto wszystko czytac i z tego korzystac,
      nie brac dokladnie,
      mozna sobie wytlumaczyc na nasze czasy,

    • eeela Re: Fenomen Ćwierczakiewiczowej 27.06.09, 14:24
      NIKT NIGDY na forum nie sugerował, żeby traktować wskazówki Ćwierciakiewiczowej
      dosłownie :-) To nie jest przereklamowana pozycja, to jest KLASYCZNA pozycja. Na
      klasyce się bazuje, tworzy nowe jakości. Klasyka nie potrzebuje reklamy, klasyka
      po prostu JEST :-)
    • Gość: kwaśna śmietana Re: Fenomen Ćwierczakiewiczowej IP: *.chello.pl 27.06.09, 18:06
      Co prawda nie znam przepisów tej autorki, ale chyba widziałam podobną sytuację w
      TV.Kuchnia TV emituje program "Brytyjska historia na talerzu". Dwoje
      sympatycznych prowadzących w każdym odcinku odżywia się zgodnie z zasadami,
      panującymi w danej epoce, bodaj od średniowiecza począwszy. Jak człowiek to
      ogląda, to za głowę się łapie, że tak można było jeść. Prym wiedzie wspominana
      już na tym forum herbata z surowej wołowiny mielonej (beef tea), jako panaceum
      na choroby wszelakie. Nie wspomnę już o pojeniu dzieci piwem tuż po odstawieniu
      od piersi, bo woda uważana była za brudną i nikt nie chciał jej pić. W
      niektórych epokach w ogóle nie jadano warzyw, bo uznawano je za brudne jedzenie
      dla plebsu, w innych zalecano picie naparów z trujących roślin. Wszystkie te
      pomysły były zaczerpnięte z książek, które w ichniejszych czasach były uważane
      za kulinarne pozycje obowiązkowe.
      • turzyca Re: Fenomen Ćwierczakiewiczowej 28.06.09, 00:29
        Nie wspomnę już o pojeniu dzieci piwem tuż po odstawieniu
        > od piersi, bo woda uważana była za brudną i nikt nie chciał jej pić.

        To akurat nie takie glupie. Gdybym ze wspolczesna wiedza wyladowala w dawnych
        czasach, to nie majac mozliwosci przegotowania wody, tez bym podala dziecku
        piwo. :) Owczesne piwo w porownaniu z naszym bylo prawie bezalkoholowe, mialo do
        2% alkoholu, a ze bylo warzone, to w porownaniu z surowa woda stanowilo
        niewielkie zagrozenie. I pozywne bylo, a dosc lekkostrawne. Calkiem niezle
        rozwiazanie.
        • avvg Re: Fenomen Ćwierczakiewiczowej 30.06.09, 13:10
          Przecież całe średniowiecze chodziło na lekkim rauszu, bo wino było
          jedynym bezpiecznym napojem. Nigdy nie wiadomo, co się akurat zalęgło
          w wodzie, a sanepidu wtedy jeszcze nie było...
    • dominikjandomin Compendium Ferculorum 29.06.09, 14:34
      A w takim razie - co sądzicie o Compendium Ferculorum? To jest dopiero klasyka -
      i gusta kulinarne ODMIENNE od współczesnych, choć kuchnia polska.

      Przy tym pozycje z XIX i początków XX wieku nie odróżniają się od obecnych...
      • asssol1 Re: Compendium Ferculorum 29.06.09, 15:05
        Przepisy są super, szczególnie na ciasta i misa. Ale różne jej
        porady to faktycznie dramat- ale dramat w naszych czasach. Kiedyś do
        przechowywania i spożywania żywaności podchodziło się nieco inaczej.
        A każdemu kto chce mieć rozrywkę lub się trochę poszokować polecam
        książkę tej pani pod tytułem 'cokolwiek bądź chcesz wyczyścić' tam
        są porady dotyczące gospodarstwa, sprzątania i higieny...
    • daleka_droga Re: Fenomen Ćwierczakiewiczowej 29.06.09, 16:32
      Czytam głównie z ciekawości jak w ręce wpadnie u rodziców:) sama
      posiadam taką uswpółcześnioną wersję, bazującą na oryginałnych
      przepisach i na razie kilka wypróbowanych z niej rzeczy było bardzo
      ok, zwłaszcza makowiec:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka