Dodaj do ulubionych

Czy jak cos gotujecie, to probujecie w trakcie?

IP: *.it-net.pl 05.01.04, 15:12
Na podstawie wlasnych obserwacji i doswiadczen stworzyla mi sie taka
heurystyka myslenia (jak ktos woli : stereotyp), ze antytalenty kulinarne
(nie urazajac nikogo:->)nie probuja w trakcie gotowania tego co robia,a
jednostki z podejsciem tworczym, probuja jak najbardziej. Przypadkiem mialam
do czynienia z paroma wyjatkowymi tlumokami kulinarnymi. Tlumoctwo to
objawialo sie min. w ten sposob, ze gdy takowy delikwent gotowal ziemiaki,
najpierw przeczytal gdzies, ze ziemnaiki gotuja sie okolo 20 minut, wiec po
20 minutach wyciagal je z wody (bez naklucia ich widelcem) i jadl, niezalenie
od stopnia ich ugotowania badz nieugotowania. na sugestie by sprobowac
(wbijajac widelec) mawial :przeczytalem! Podobie inna osoba, opanowawszy
kilka potraw niegdy nie probuje w trakcie (nie rozumie po co, sugestia by
sprobowac powoduje reakcje swietego oburzenia) i w rezultacie potrawy owe sa
przesolone, niedosolone i tak dalej...Przyklady moglabym mnozyc w
nieskonczonosc ;-)
I tak sobie obserwowalam i zauwazylam, ze im ktos bardziej tworczy, tym
bardziej probuje w trakcie :-)
Wydaje mi sie, ze to forum moze dac odpowiedz na takie zagadnienie. Bo bardzo
mozliwe, ze to co obserwowalam to przypadek i myle sie.
Jak sadzicie, drodzy forumowicze?
:-)))
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: Czy jak cos gotujecie, to probujecie w trakci 05.01.04, 18:26
      Cóz, w takim razie jestem twórcza, bo zawsze próbuje w trakcie.I malo kiedy
      trzymam sie sztywno przepisów, na zegarek nie patrze, gotowosc stwierdzam
      organoleptycznie.
      Znam osoby, których brak zdolnosci kulinarnych przejawia sie w braku
      stosowania jakichkolwiek eksperymentow- zawsze gotuja danie identycznie, do
      głowy im nie przyjdzie cos dodac, by przepis uatrakcyjnic, próbowac
      zmienic.Zero kreatywnosci.
    • wedrowiec2 Re: Czy jak cos gotujecie, to probujecie w trakci 05.01.04, 18:45
      Skopiowałam mój wpis, który przypadkiem umieściłam w "wytwornej kolacji"
      Juz kiedyś pisałam, że moim największym wyczynem kulinarnym było zrobienie
      pełnego obiadu, z przystawkami, serami, deserami i cała masą innych rzeczy
      między nimi, bez spróbowania. Byłam tak zaaferowana, że nie pamiętałam o tym:)
      W normalnych warunkach próbuje i to często. Za każdym razem łyżkę czy widelec
      wrzucam do zlewu (nawet gdy gotuję tylko dla siebie - zboczenie jakieś?).
      Szuflada błyskawicznie robi się pusta:)
    • Gość: Pichciarz Re: Czy jak cos gotujecie, to probujecie w trakci IP: *.proxy.aol.com 05.01.04, 19:03
      Ze mną akurat odwrotnie. Czasami próbuję czy czego nie dodać, czymś nie
      dopełnić, ale zazwyczaj oko i ręka wiedzą co i ile i kiedy. Ziemniaki, jeśli
      gotuję całe, to zazwyczaj na parze w mikrofali i ściągam skórkę gdy gotowe. Z
      doświadczenia wiem ile czasu, choć czasami sprawdzam.
      Rzecz w tym, że twórczy kucharze nie polegają na wadze i miarkach czy
      szczyptach; wiedzą "na oko" co i ile. Wspomniałem o tym gdzieś indziej na
      postcie. Każda potrawa to kreacja artystyczna.
      Ale być może nie o tym mówisz.
      • wedrowiec2 Re: Czy jak cos gotujecie, to probujecie w trakci 05.01.04, 19:08
        Jak na parze w mikrofali? Odpowiedz, bo z racji nienormowanego czasu pracy,
        często mając ochotę na ziemniaki jem odgrzewany ryż - bo szybciej:(
        • Gość: Pichciarz Re: Czy jak cos gotujecie, to probujecie w trakci IP: *.proxy.aol.com 05.01.04, 19:15
          No nie wiem jak w Polsce, ale w USA są specjane naczynia do gotowania w m-fali.
          W tym wypadku jest to taki twardy plastikowy z taką durszlakową wkładką. Nalewa
          się trochę wody aby ziemniaki w niej były zanurzone choć niekoniecznie do
          pokrycia. To się przykrywa nieszczelną pokrywką i do piecyka. Woda zagotuje się
          w 4-5 min., a dwa spore ziemniaki są gotowe w jakieś 15 min.
          Doskonałe!
          • wedrowiec2 Re: Czy jak cos gotujecie, to probujecie w trakci 05.01.04, 19:18
            Dziękuję - poszukam u nas, albo w Niemczech - do granicy mam 12 km:)
            A może ktoś z pt.forumowiczów wie, gdzie można kupić takie naczynie?
          • emka_1 Re: Czy jak cos gotujecie, to probujecie w trakci 05.01.04, 19:43
            Gość portalu: Pichciarz napisał(a):

            > No nie wiem jak w Polsce, ale w USA są specjane naczynia do gotowania w m-fali.


            tam gdzie są w sprzedaży mikrofalówki, tam także są naczynia do nich. nawet w
            polsce.

          • aankaa Re: Czy jak cos gotujecie, to probujecie w trakci 05.01.04, 19:49
            Gość portalu: Pichciarz napisał(a):

            > Woda zagotuje się w 4-5 min., a dwa spore ziemniaki są gotowe
            > w jakieś 15 min.

            to chyba niewiele krócej jak tradycyjnie gotowane ??
        • Gość: alex Ziemniaki z mikrofalowki IP: *.den.nilenet.net 05.01.04, 19:22
          Umutego ziemniaka (lub 2-3) wkladam do porcelanowej miski wlewam lyzke wody na
          dno, owijam kuchennym celofanem i do microfalowki. Niektore maja
          zaprogramowane guziki na "potato" i pytaja tylko ile sztuk, inne nie. Czas
          zalezy od rozmiaru ziemniaka i mocy mikrofali, wiec poszukaj w instrukcjach,
          byc moze masz w nich tabelke ile minut na jaka potrawe :-)
          Po ugotowaniu tak jak pieczone najlepiej rozciac na pol, dodac troche masla,
          soli pieprzu, (szczypiorku, smietany, sera, smazonego boczku itp)i z apetytam
          spozywac :-))
          • wedrowiec2 Re: Ziemniaki z mikrofalowki 05.01.04, 19:32
            czy celofan z dziurkami?
            • emka_1 Re: Ziemniaki z mikrofalowki 05.01.04, 19:48
              teoretycznie jest tak, ze jeśli gotujesz coś do 10 min. możesz spokojnie używać
              zwykłej folii do żywności, jeśli dłużej, to lepiej użyć specjalnej dziurkowanej.
              róznica polega głownie w grubości i dziurach, przez co jest trochę wytrzymalsza
              na temp. no i oczywiście jest kilka razy droższa :(
            • Gość: alex Re: Ziemniaki z mikrofalowki IP: *.den.nilenet.net 05.01.04, 19:52
              Zdecydownie bez dziurek. Nadyma sie jak balon ale trzyma pare. Tylko jak
              wyjmujesz to bardzo ostroznie, najpierw zrob dziure, zeby para wyleciala.

              Co do celofanu to po angielsku on sie nazywa "plastic wrap", nie wiem czy
              celofan to trafna polska nazwa, bo przed wyjazdem z kraju nie uzywalam :-(
              • wedrowiec2 Re: Ziemniaki z mikrofalowki 05.01.04, 19:58
                Dziurkowaną używam do pieczenia jabłek, to pewnie i do ziemniaków będzie dobra.
                Moje ziemniaki gotują się w wodzie ok. 40 minut, więc kuchenka mikrofalowa
                będzie mieć nowe zastosowanie:)
                • jottka jakiem 05.01.04, 20:00
                  cudem ziemniaki gotują ci sie 40 minut???

                  popularne u nas odmiany wkłada sie do garnka, zalewa wrzątkiem i góra po 20min
                  gotowe do żarcia, niektóre odmiany i szybciej

                  • emka_1 tak jest 05.01.04, 20:10
                    janówka gotuje się bardzo szybko. oczywiście nie w mundurkach. w mundurkach
                    trzeba trochę dłużej:( albo wybierać mniejsze sztuki:)
                    • jottka Re: tak jest 05.01.04, 20:11
                      ziemniak pt. atol jest de best :) zwłaszcza jak sie uda od wujka z działki
                      wyłudzić
                  • wedrowiec2 Re: jakiem 05.01.04, 20:15
                    Nie wiem dlaczego, może za mało serca w to wkładam:(
                    • jottka Re: jakiem 05.01.04, 20:17
                      niemożliwe, podejrzewam, ze pewnie warzywo zimną wodą zalewasz

                      fuj, liczne straty odżywcze, a poza tym gotuje sie upiornie dlugo, co zapewne
                      widzimy na przykładzie

                      • wedrowiec2 Re: jakiem 05.01.04, 20:22
                        Zagotowanie wody (na palniku gazowym) tez zabiera trochę czasu. Może
                        przesadziłam, ale do 30 minut bulwy grulami zwane muszą gotwać się (nawet
                        zalane gorąca woda).
                        • jottka Re: jakiem 05.01.04, 20:26
                          hm

                          wprawdzie w razie czego korzystam z czajnika el, ale zazwyczaj ziemniak jest
                          składnikiem obiadu, więc wodę mozna nastawić wcześniej

                          a poza tym - jeśli mieszkasz w szczecinie, to naokoło ziemniaczych odmian i
                          plantacji wiele chcieć - jakąś podejrzaną odmianę kupujesz, skoro ci sie tak
                          długo gotuje - zmień warzywniak :)
                          • franula Re: jakiem 05.01.04, 20:28
                            ponawiam namolne pytanie:
                            wrzucasz ziemniki na gorącą/wrząca wodę?
                            • emka_1 Re: jakiem 05.01.04, 20:30
                              ziemniaki w garnku zalewa się wrzącą wodą prosto z czajnika:)
                          • wedrowiec2 Re: jakiem 05.01.04, 20:33
                            Ziemniaki gotuję raz na parę tygodni, a warzywniak nazywa się Hipernova:) mam
                            zmienić na Tesco? Przy robieniu normalnego obiadu (gdy mam gości) czas nie
                            odgrywa roli. Na codzień (przez ok.4 dni w tygodniu żeruję u rodziców) też nie
                            mam problemów, ale czasami, gdy wracam późno z pracy mam ochotę na ziemniaki, a
                            nie na ryż. I wtedy powstaje problem znany juz całej społeczności wirtualnej.
                            • jottka Re: jakiem 05.01.04, 20:38
                              nienienie

                              czekaj, hipernowa to pomorzany? muszą tam być jeszcze małe, paskudne budki z
                              podstawowym dobrem narodowym, czyli ziemniakiem. trudno, poświęcisz sie i przez
                              parę tygodni będziesz kupować po troszku to tu, to tam - a potem kupisz
                              stosowną ilość hurtem i będziesz miała na czas dłuższy

                              jest sklep na odzieżowej z przyzwoitym warzywem, jakiejś spółdzielni rolnej,
                              ale to chyba masz za daleko? :)
                        • emka_1 Re: jakiem 05.01.04, 20:29
                          kup sobie czajnik elektryczny:) szybciej się woda gotuje i zdecydowanie
                          wygodnieszy w użyciu.
                          • wedrowiec2 Re: jakiem 05.01.04, 20:46
                            Mam czajnik, ale on ma pojemność 3/4 litra:) W zasadzie na zalanie 2 ziemniaków
                            starczy.
                            • emka_1 Re: jakiem 05.01.04, 20:48
                              to trzeba zmienić na większy :) ja mam 1 1/5 l i spokojnie wystarcza:)
                      • franula Re: jakiem 05.01.04, 20:25
                        ja sie przyznjae że też ziemniaki wstawić w wodzie zimne
                        tak mamusia uczyła:)
                        ale gotują się 20 min nie 40

                        a jak inaczej Jotko?
                        • jottka mamusia 05.01.04, 20:34
                          uczyli, że wszelkie warzywo - w tym ziemniak - zalewamy wrzątkiem i krótko
                          podgotowujemy (tzn. do stanu jadalności w zależności od warzywa), bo to
                          powoduje, że straty licznych witaminek i co tam jeszcze w warzywie siedzi są
                          najmniejsze

                          a już na pewno nie zalewamy ziemniaków (innych warzyw) zimną wodą i nie
                          zostawiamy w niej na czas dłuższy, żeby 'były pod ręką', jak sie do robienia
                          obiadu zabierzemy na serio. bo to również niszczy te zdrowotności, co w
                          warzywie tkwią

                          mamusia wprawdzie używali różnych naukowych sformułowań, ale ona sie zajmuje
                          roślinami zawodowo, a ja tylko cytuje plus minus :)
                  • Gość: Linn Re: jakiem IP: *.dialup.tiscali.it 06.01.04, 09:43
                    Co to za ziemniaki, ktore musza gotowac sie 40 minut? Mialabym wiele w
                    atpliwosci, czy w ogole je jesc.
    • Gość: alex Re: Czy jak cos gotujecie, to probujecie w trakcie IP: *.den.nilenet.net 05.01.04, 19:47
      Z tym probowaniem to roznie bywa. Zazwyczaj probuje, ale jak cos robie czesto
      to wychodzi swietnie "na oko".
      A propos oka to wiekszosc potraw "uzupelniam" skladnikami wedlog wygladu.
      Robie np piersi z kuraczaka i przydalo wy sie "cos zielonego" (pitruszka, por,
      szczypiorek), lub "cos czerwonego: (pomidory, papryka)
      Ksiazki kucharskie kupuje wylacznie ze zdjeciami. Jak cos apetycznie wyglada
      to najpierw probuje odgadnac skladniki, potem czytam ich liste, zamykam
      ksiazke i ide gotowac.
      Oczywiscie nie da sie tego robic w przypadku pieczenia ciasta czy chleba, co
      tlumaczy dlaczego rzadko pieke :-))
    • kasiulek10 Re: Czy jak cos gotujecie, to probujecie w trakci 05.01.04, 21:25
      Ja nie próbuję i uważam, że dobrze gotuję. Wyjątkowo coś sprawdzę, kiedy
      gotuję to pierwszy raz.
    • nina37 Re: Czy jak cos gotujecie, to probujecie w trakci 05.01.04, 21:35
      Probuje ale tworcza raczej nie jestem.Zreszta z tego probowania to czesto
      nieszczescia wychodza, bo zwykle wszystko robi sie na raz i jak sprobuje kilka
      rzeczy to i jezyk mam poparzony i smaku juz nie czuje:) Przesolenie to u mnie
      prawie standart,niestety.Najwiekszy problem mam ze wszystkimi potrawami z
      mielonego miesa-odrzuca mnie od probowania surowego, wiec daje wszystkiego na
      oko.I w ogole to protestuje przeciwko sprzedawaniu roznych rodzajow soli, bo
      widzi mi sie, ze sa takie z mniejsza i wieksza zawartoscia...slonosci w
      sobie.I cukier to samo.
      Pozdrawiam.
      • emka_1 Re: Czy jak cos gotujecie, to probujecie w trakci 05.01.04, 22:03
        nina37 napisała:

        I w ogole to protestuje przeciwko sprzedawaniu roznych rodzajow soli, bo
        > widzi mi sie, ze sa takie z mniejsza i wieksza zawartoscia...slonosci w
        > sobie.

        anienie, w żadnym wypadku!!! w przypadku kłopotów trzeba uważać na zakupach:)
        sól z kłodawy jest inna niż wielicka, a morska jest jeszcze inna i tak ma być :)
        • Gość: Pichciarz Re: Czy jak cos gotujecie, to probujecie w trakci IP: *.proxy.aol.com 05.01.04, 22:28
          Sól morska? Tylko takiej ostatnio używam. Może się mylę, ale wszystko wydaje
          się lepiej smakować.
    • Gość: Camille Re: Czy jak cos gotujecie, to probujecie w trakcie IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 05.01.04, 23:42
      Zawsze. I to kilka razy. Dlatego u mnie nie ma generalnie potrzeby na sol i
      pieprz na stole. Ale u wiekszosci, niestety, rzeczy bywaja kompletnie bez
      smaku i gospodarze licza na to, ze sobie kazdy doprawi na talerzu. A dla mnie
      to nie to samo. Poza tym ja uzywam DUZO wiecej przypraw niz sol i pieprz, w
      przeciwienstwie do wiekszosci znajomych/Polek i Amerykanek/.
      • Gość: Cynamoon Re: Czy jak cos gotujecie, to probujecie w trakci IP: *.it-net.pl 06.01.04, 14:40
        Ja myslalam, ze tu tyle opinii o probowaniu, a Wy o ziemniakach :->>>!
        Ale powaznie, wlasciwie chodzilo mi o probowanie, nie tyle w celu sprawdzenia,
        czy dobrze wychodzi, bo ja rowniez jak najbardziej wszystko robie z duzym
        wyczuciem na oko, tylko raczej o probowanie i plynace z niego poczucie
        satysfacji i upajania sie wlasnymi zdolnosciami (hi, hi) To tak, jak amluje sie
        obraz i co jakis czas odchodzi do tylu by na niego spojrzec i oceniec postepy.
        No i wogole, fajnie jest probowac:-)
        Cynamoon, z przymrozeniem oka.
        • Gość: Pichciarz Re: Czy jak cos gotujecie, to probujecie w trakci IP: *.proxy.aol.com 06.01.04, 15:00
          Tak, tak, ale ja to robię przed samym wydaniem na stół. Prawo pierwszej łyżki.
    • Gość: bruno Nie próbuję IP: 217.11.133.* 06.01.04, 15:06
      a antytalenciem chyba nie jestem. Po prostu - lata praktyki pozwalają mi nabrać
      na łyżkę (końcówkę noża, łyżeczkę, w szczyptę palców...) tyle przyprawy ile
      trzeba. Dodajmy do tego moją naturę eksperymentatora kulinarnego + całkowite
      olewanie podawanych składników i ich proporcji. Co mam próbować, jeśli za
      każdym razem tworzy mi się inna potrawa, nie znana wcześniej światu? ;)))
      • Gość: vesna Re: Nie próbuję IP: *.torun.mm.pl 06.01.04, 18:43
        Mozna spróbować by wiedzieć jak świat to przyjmie ;)
        Ja uwielbiam próbować. I jestem zupełnie niehigieniczna, bo najczęściej tą
        samą łyżką :( Stasznie to przeraziło mojego faceta. A do tamtej pory wydawało
        mi się to normalne :(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka