Gość: Cynamoon
IP: *.it-net.pl
05.01.04, 15:12
Na podstawie wlasnych obserwacji i doswiadczen stworzyla mi sie taka
heurystyka myslenia (jak ktos woli : stereotyp), ze antytalenty kulinarne
(nie urazajac nikogo:->)nie probuja w trakcie gotowania tego co robia,a
jednostki z podejsciem tworczym, probuja jak najbardziej. Przypadkiem mialam
do czynienia z paroma wyjatkowymi tlumokami kulinarnymi. Tlumoctwo to
objawialo sie min. w ten sposob, ze gdy takowy delikwent gotowal ziemiaki,
najpierw przeczytal gdzies, ze ziemnaiki gotuja sie okolo 20 minut, wiec po
20 minutach wyciagal je z wody (bez naklucia ich widelcem) i jadl, niezalenie
od stopnia ich ugotowania badz nieugotowania. na sugestie by sprobowac
(wbijajac widelec) mawial :przeczytalem! Podobie inna osoba, opanowawszy
kilka potraw niegdy nie probuje w trakcie (nie rozumie po co, sugestia by
sprobowac powoduje reakcje swietego oburzenia) i w rezultacie potrawy owe sa
przesolone, niedosolone i tak dalej...Przyklady moglabym mnozyc w
nieskonczonosc ;-)
I tak sobie obserwowalam i zauwazylam, ze im ktos bardziej tworczy, tym
bardziej probuje w trakcie :-)
Wydaje mi sie, ze to forum moze dac odpowiedz na takie zagadnienie. Bo bardzo
mozliwe, ze to co obserwowalam to przypadek i myle sie.
Jak sadzicie, drodzy forumowicze?
:-)))