miecio4
29.01.04, 02:48
za cgm.pl
"Wczorajszy Superexpres podał informację o pretensjach dyrektora
chrzanowskiego MOKu (w którym Pudelsi grali 11 stycznia w ramach WOŚP), który
zarzuca Pudelsom nie wywiązanie się z umowy - Dyrektor Jan Smółka uważa że
wokalista śpiewał z playbacku i z trudem utrzymywał równowagę na scenie.
[...] Maleńczuk wziął za występ w Chrzanowie 10 tysięcy złotych.
Organizatorzy domagają się zwrotu co najmniej jednej trzeciej z tej kwoty.
Zdziwieni i zaniepokojeni, zwróciliśmy się z prośbą o komentarz do
domniemanego "antybohatera" tamtego wieczoru, Maćka Maleńczuka: Było minus 10
stopni i cała scena była oblodzona. Zapraszam go, żeby sam wystąpił w takich
warunkach, ciekawe czy utrzyma równowagę! Przy takim lodzie trudno się nie
poślizgnąć, i potem oczywiście wszyscy mówią, że byłem pijany. Nie twierdzę
że zupełnie nic nie piłem, w taki mróz po prostu nie sposób wyjść na scenę
bez wypicia 50-tki. A jeżeli ten Pan żąda zwrotu pieniędzy, to bardzo chętnie
spotkam się z nim w sądzie! Co do playbacku – nie sądzę żeby po "Idolu"
jeszcze ktokolwiek mógł zarzucić mi dawanie dupy, w telewizji dałem nie tylko
dupy ale co gorsza twarzy...
I tu Maciek dorzucił jeszcze jedną, bardzo gorzką refleksję na temat całego
zjawiska orkiestrowych koncertów: Nienawidzę Orkiestry Świątecznej Pomocy –
jest to pic na wodę i czysta hipokryzja. Jeżeli to ma być koncert
charytatywny, to dlaczego ktoś nam płaci?! Oświadczam, że nigdy już więcej
nie zagram na Orkiestrze, wolę wyjąć z własnej kieszeni dwie czy trzy paczki
i dać Owsiakowi!"
Maleńczukowi wóda odbija już do końca. "...dlaczego ktoś nam płaci?..." -
niewąski tekst. Takie gadki faceta który mówi że reaktywował Pudelsów tylko
dla kasy pokazują że nie panuję on już nawet nad tym co mu ślina na język
przyniesie.
Do piekła!