Rejestracja koncertu norweskiej grupy metalowej Gorgoroth zbulwersowała
pracowników krakowskiego ośrodka telewizyjnego.
Związkowcy zwołali w tej sprawie zebranie, a dyrekcja po analizie nagrania
zawiadomiła policję o możliwości obrażenia uczuć religijnych.
W trakcie koncertu realizowanego w niedzielę wieczorem w studiu telewizyjnym
na zlecenie katowickiego producenta na scenie ukazały się dwie nagie modelki
i mężczyzna - wszyscy wisieli na krzyżach i byli pomazani krwią baranią.
Scenografię uzupełniało kilkadziesiąt baranich głów nabitych na kołki,
wnętrzności baranie i 80 litrów baraniej krwi.
"Po analizie materiału zrealizowanego na zamówienie zewnętrznego producenta
uznaliśmy, że należy zawiadomić policję o możliwości obrazy uczuć
religijnych" - powiedział dyrektor krakowskiego ośrodka telewizyjnego Andrzej
Jeziorek.
Dodał, że koncert grupy Gorgoroth był ostatnim z czterech realizowanych w
niedzielę po południu, rozpoczął się ok. godz. 22. W czasie półgodzinnej
przerwy przed koncertem scenografię budowano w studiu za zasłoną. Odsłonięcie
nastąpiło z chwilą rozpoczęcia koncertu.
Pracownicy ośrodka opowiadali PAP, że byli wręcz przerażeni widokiem
pokrwawionych nagich ludzi na krzyżach. W trakcie nagrania jedna z modelek
straciła przytomność, interweniowało pogotowie ratunkowe. "Nie byliśmy
zbulwersowani, byliśmy przerażeni" - podkreślali w rozmowie z PAP.
"Całe wydarzenie oceniamy negatywnie. Uważamy, że takie wydarzenie w Krakowie
jest nie do zaakceptowania. Zwołaliśmy w tej sprawie zebranie na środę" -
powiedział szef telewizyjnych związkowców z "Solidarności" Wiesław Murzyn.
Nagranie koncertu realizowane było na zamówienie firmy Metal Mind Production
z Katowic, która następnie miała rozpowszechniać je na płycie DVD. Nie było
to pierwsze zlecenie, które krakowska telewizja realizowała dla MMP. Jak
podkreślają gospodarze ośrodka, nigdy nie było podobnych nieporozumień.
Zarzutem o możliwości urażenia uczuć religijnych zaskoczony jest prezes
zarządu MMP Tomasz Dziubiński. "Artyści mają do dyspozycji różne środki
wyrazu, organizator najczęściej nie ma na to wpływu. Na konkretne koncerty
chodzi określona publiczność, a nie osoby przypadkowe. Jeżeli jednak ktoś
poczuł się urażony, to otrzyma od nas stosowne przeprosiny. Nie było naszym
zamiarem urażanie kogokolwiek" - powiedział Tomasz Dziubiński.
link tez podaje, bo dyskusje pod artykulem tez ciekawe sa
info.onet.pl/864004,11,item.html