Dodaj do ulubionych

CHYLIŃSKA "Winna" recenzja

23.03.04, 19:59


(uwaga, występują słowa powszechnie uznane za nieparlamentarne, bo to taka
zbuntowana i niegrzeczna recenzja)*

W jednym z licznych wywiadów, udzielonych prasie różnej w ostatnich
tygodniach, Agnieszka Chylińska żaliła się, że ludzie postrzegają ją tylko i
wyłącznie w kategoriach taniego widowiska, polegającego na rzuceniu kilkoma
kurwami i zrobieniu brzydkiej miny bądź/i wystawieniu środkowego palca. Nie
ukrywam, że po wysłuchaniu płyty mam dokładnie takie wrażenie. O ile jeszcze
poziom muzyczny tej produkcji jest jak najbardziej do przyjęcia (o samej
muzyce za chwilę), to teksty na płycie są rozpaczliwie żenujące. Większość
jest bardzo dosłownym przekazaniem pewnej grupie ludzi mądrości na
poziomie „jestem brudny, jestem zły i mam bardzo duże wszy”. Kreacja
Chylińskiej na niegrzeczną dziewczynkę miała na pewno spowodować, że
wokalistka zostanie oceniona jako „do bólu szczera i autentyczna”, ale
niestety wszystko jest tak grubymi nićmi szyte, że w pewnych momentach budzi
śmiech, przekraczając granice autoparodii (chociażby w otwierającym
płytę „Zła-zła-zła”wink.

Na początek kilka cytatów dla spragnionych sensacji:

„Nienawidzą mnie, nienawidzę ich,
Chcą dojebać mi, ja dojebię im” („Zła-zła-zła”wink

„Wypierdalaj stąd! Wypierdalaj stąd!” („Gorąca prośba”wink

„Czemu myślisz: ‘Ona zdzira, kurwa, rura, szmata’,
Przecież jeszcze nie zostałeś zjebany przeze mnie” („Chylińska”wink

Oczywiście, nieprawdą byłoby twierdzenie, że z tego składa się cała płyta, bo
Chylińska podejmuje tematykę wszelaką, a jeśli ktoś ma problemy z
interpretacją dość prostych tekstów, to we wkładce do każdego załączony jest
komentarz z cyklu: „Co artystka miała na myśli”. No i w zasadzie wszystko –
spotkania, rozstania, seks, zawiść, dojebanie „staremu znajomemu” (ciekawe,
kto to, hehehe), miłość, rozczarowanie itp. Tekstowo album jest na siłę
kontrowersyjny, bo na poważnie chyba nikt nie potraktuje wiecznie zbuntowanej
i niegrzecznej Chylińskiej, która z uporem maniaka od lat próbuje robić za
metalową femme fatale. Szkoda, bo nieznaczna część tekstów jest całkiem
przyzwoita, ale ginie, przytłoczona „skandalizującą” papką (niezłe jest
np. „Niczyja”wink. O image artystki się nie wypowiadam, mogę tylko zauważyć, że
wyglądała niedawno znacznie lepiej, ale to akurat nie jest istotne, chociaż
stylizacja na „niegrzeczną i groźną” na zdjęciach też jest przerysowana.

Jeśli chodzi o tę ważniejszą (dla mnie) część albumu, czyli o samą muzykę,
nie jest tak źle. A nawet powiedziałbym że pod względem muzycznym płyta brzmi
całkiem przyzwoicie, rockowo – nie metalowo (no, miejscami trochę ciężej),
ale rockowo właśnie i tu należy Chylińską docenić, bo mogła zmienić się w
kolejny klon Kasi Kowalskiej, a tymczasem kontynuuje w prostej linii to, co
robiła w O.N.A. Naturalnie, na tle muzyki światowej album „Winna” jest do
bólu wtórny i inspiracje rammsteinowo-mansonowe są widoczne na każdym kroku
(wbrew wypowiedziom Chylińskiej, komentarze dotyczące inspiracji muzycznych
są śladowe – raz przyznaje się do inspiracji Led Zeppelin w utworze „Tu i
tam, psie!”, a przy tytułowym kawałku do „niemieckiego” grania rocka). Jest
sporo ciężkich gitar, dużo ładnych melodii i jak na polski rynek płyta jest
zrobiona naprawdę porządnie i dobrze wyprodukowana (nigdy nie przepadałem za
O.N.A., ale dobra realizacja dźwięku na płycie zawsze była mocną stroną tej
grupy). Poza utworami dynamicznymi, Chylińska serwuje kilka balladowych, ale
nie pozbawionych pewnego nerwu momentów, które są niestety do siebie dość
podobne.

Podsumowując: moim zdaniem, nieco zmarnowana szansa. Z jednej strony, gdyby
Chylińska nie mówiła o sobie w tylu wywiadach i nie pokazywała się w prasie i
nie dowalała ostentacyjnie Skawińskiemu tekstami o tym, jaki to on nieudolny,
a ona jaka zajebista, pewnie mniej osób by ją zauważyło (bo ze względu na
wulgaryzmy i na ostrość większość utworów raczej do mediów nie trafi), a z
drugiej album „Winna”, zamiast być wydarzeniem na polskim rynku muzycznym,
będzie rozpatrywany w kategoriach kabaretowych i pod kątem ilości bluzg lub
przysrywów, a nie samej muzyki. Szum medialny nie zawsze pomaga. Szkoda.

*Żart.

Obserwuj wątek
    • Gość: As Re: CHYLIŃSKA "Winna" recenzja IP: *.vline.pl / *.vline.pl 24.03.04, 22:18
      Nie słuchałem tej płyty i nie zamierzam, ale po lekturze wywiadu z Chylińską w
      Teraz Rocku stwierdzam że ma ona przerośnięte ego i zbyt duże mniemanie o
      sobie. Mam nadzieję że kariery solowej nie zrobi i wróci do przerwanej nauki w
      liceum.
      • vulture hehehe 24.03.04, 22:19
        Gość portalu: As napisał(a):

        > Nie słuchałem tej płyty i nie zamierzam, ale po lekturze wywiadu z Chylińską
        w
        > Teraz Rocku stwierdzam że ma ona przerośnięte ego i zbyt duże mniemanie o
        > sobie.

        To chyba było jasne od początku, tylko teraz zostało należycie wyeksponowane wink

        > Mam nadzieję że kariery solowej nie zrobi i wróci do przerwanej nauki w
        > liceum.

        Oj, Asie, obawiam się, że na to nieco za późno.
        • Gość: nadzieja Re: hehehe IP: *.chello.pl 27.03.04, 06:22
          a gdybys mial wybrac, ktora plyta lepsza: Chylinska "Winna" czy
          Zalef "Pistolet" to jak bys obstawil???

          pozdrawiam
          • vulture Re: hehehe 27.03.04, 14:45
            Gość portalu: nadzieja napisał(a):

            > a gdybys mial wybrac, ktora plyta lepsza: Chylinska "Winna" czy
            > Zalef "Pistolet" to jak bys obstawil???
            >
            > pozdrawiam

            Zalef jest słabszy, jeśli chodzi o moc gitar itp., ale chyba wolę jego album,
            bo jest mniej pretensjonalny i nie ma w nim nic na siłę. Chylińska jest
            mocniejsza, ale bardziej żenująca.
            • Gość: nadzieja Re: hehehe IP: *.chello.pl 28.03.04, 03:25
              > Zalef jest słabszy, jeśli chodzi o moc gitar itp., ale chyba wolę jego album,
              > bo jest mniej pretensjonalny i nie ma w nim nic na siłę. Chylińska jest
              > mocniejsza, ale bardziej żenująca.

              dzieki za odpowiedz...
              rozumiem jednak, ze Twoja recenzja jest mniej krytyczna od
              recenzji "gazetowej"... widzisz jednak wartosciowe elementy tego albumu?...
              jeszcze nie kupilam Chylinskiej, ale pewnie z samej ciekawosci to zrobie...
              nigdy specjalnie do mnie nie trafiala... wyglad "niegrzecznej dziewczynki" byl
              dla mnie tak samo przekonujacy, co obraz "prawdziwego" Wisniewskiego, choc moze
              to porownanie jest nie na miejscu...
              pozdrawiam...
              • vulture Re: hehehe 28.03.04, 08:20

                Samej Chylińskiej nie trawiłem i nie trawię, bo zawsze była dla mnie
                nieautentyczną gówniarą, przebraną za nie wiadomo co. Teraz już nie jest
                gówniarą i nadal nie jest autentyczna. Interesuje mnie tylko muzyka, bo w
                kategorii "hard'n'heavy" na polskim rynku masowym niewiele się dzieje, dlatego
                z ciekawości słucham płyt takich wykonawców, dlatego na pewno kupię nowe TSA
                (to z innej półki). Lubię archaiczne rockowo-metalowe brzmienie (chociaż jakiś
                idiota twierdził, że użycie słowa 'atchaiczne' oznacza że coś jest 'be') i
                zazwyczaj interesuje mnie, jak polski rynek stara się wybrnąć z popowo-
                mainstreamowego dołka. Mamy sporo zespołów niby-gotyckich, sporo niby-
                alternatywnych, sporo grających naprawdę ciężko, a melodyjny hard rock
                niewiele. Dlatego mimo wszystko staram się dostrzec pozytywy w płytach
                wykonawców typu Zalef czy Chylińska.

                Mam wrażenie, że napisałem to samo zdanie piętnaście razy, ale może
                przynajmniej nikt się nie dojebie.
                • Gość: nadzieja Re: hehehe IP: *.chello.pl 28.03.04, 08:36
                  Interesuje mnie tylko muzyka, bo w
                  > kategorii "hard'n'heavy" na polskim rynku masowym niewiele się dzieje,

                  ostatnio dochodze do wniosku, ze niewiele sie dzieje, bo nie ma
                  zapotrzebowania...
                  ale to tak pol zartem smile)

                  dlatego
                  > z ciekawości słucham płyt takich wykonawców, dlatego na pewno kupię nowe TSA
                  > (to z innej półki).

                  ha... co do TSA... wygrzebalam z miesiac temu w koszu "TSA live" o
                  podtytule "hevy metal rock"... nie znalam tej plytki wczesniej, wiec z
                  niewiedzy kupilam... ale przerazilam sie... kto k... takie gowno wydaje?...
                  Piekarczyka tam wcale nie slychac, a jak juz slychac to ma sie wrazenie jakby
                  spiewal w jakims blizej niezidentyfikowanym jezyku... a 51 to istna masakra...
                  kosztowalo to chyba jakies 15 zl, ale mimo niskiej ceny nie bylo warto...
                  chyba, ze ktos pasjonuje sie zgadywaniem o czym on moze spiewac...
                  ale nowe TSA kupie...


                  Lubię archaiczne rockowo-metalowe brzmienie (chociaż jakiś
                  > idiota twierdził, że użycie słowa 'atchaiczne' oznacza że coś jest 'be') i
                  > zazwyczaj interesuje mnie, jak polski rynek stara się wybrnąć z popowo-
                  > mainstreamowego dołka.

                  ja tez lubie "archaiczne" brzmienia, ale jednak poszukuje tez nowych (Jeff Beck
                  dla przykladu), co niektorzy poczytuja sobie za swoista zdrade...
                  nie wiem natomiast czy polski rynek odsunie na bok pop, bo mimo, iz widac, ze
                  cos sie zmienia i rozwija w dobrym kierunku, to jednoczesnie nie da sie nie
                  zauwazyc, ze pop tez sie ostro rozwija (np. Kayah, Jusis itp.)...


                  Mamy sporo zespołów niby-gotyckich, sporo niby-
                  > alternatywnych, sporo grających naprawdę ciężko, a melodyjny hard rock
                  > niewiele. Dlatego mimo wszystko staram się dostrzec pozytywy w płytach
                  > wykonawców typu Zalef czy Chylińska.
                  >
                  hmmmm.... ja dostrzeglam wiele pozytywow w plycie Zalefa... jest to dla mnie w
                  jakims sensie muzyka oryginalna (jak na polski rynek oczywiscie)...


                  > Mam wrażenie, że napisałem to samo zdanie piętnaście razy, ale może
                  > przynajmniej nikt się nie dojebie.

                  a niech sie dojebuja (przynajmniej do mnie)...
                  dajac wiec pozywke spragnionym sensacji polecam watek SzukAm, a ktorym mozna
                  podziwiac moja tworczosc smile)))

                  pozdrawiam
                  • vulture Re: hehehe 28.03.04, 08:53
                    Sformułowałbym to inaczej - jest mniejsze zapotrzebowanie. Wiadomo, że gusta
                    kreują różnego rodzaju mody i jak była moda na umpa-umpa to część szanowanych
                    artystów zabrała się za umpa-umpa (tłumacząc że "naleciałości elektroniczne są
                    niezbędnym elementem rozwoju muzycznego") i wszyscy, którzy chcieli być na
                    czasie, kupowali i chwalili. Teraz jest niby-moda na rock, więc z kolei
                    dyskotekowe gówienka doklejają sztucznie do nowych nagrań dźwięki gitar i już
                    są wielkimi rockmenami, a dzieci z podstawówki będą zachwycone nową Sylwią
                    Wiśniewską czy Magdą Femme wink Hard rock był i jest (na szczęście) w miarę
                    hermetyczny, a ostatni raz kiedy był naprawdę popularny, to ho ho hoooo...
                    najstarsi ludzie nie pamiętają smile))

                    Płyta TSA "Live" dziś może brzmi tragicznie, ale był to pionierski pod względem
                    umieszczonego materiału ruch polskiego rynku muzycznego w kierunku fanów rocka
                    i metalu, a sam zespół TSA dwadzieścia kilka lat temu również był objawieniem i
                    uzyskał kultowy status. A że wówczas nikt nie umiał dobrze robić w Polsce płyt
                    live to już inna sprawa.

                    Popu rynek nie odsunie, i dobrze, bo każda muzyka gdzieś tam powinna mieć swoje
                    miejsce; chodzi tylko o zachowanie proporcji. Biorąc jednak pod uwagę nowy
                    singiel Kayah, wyrażenie "rozwój" jest nieco na wyrost. Dlatego może dobrze, że
                    propozycje Kayah, Kukulskiej czy Siusis będą dla higieny psychicznej przetykane
                    śmieszną Chylińską. Różnorodność w mediach chyba nie powinna nikomu zaszkodzić.
                    • Gość: nadzieja Re: hehehe IP: *.chello.pl 28.03.04, 09:15
                      a kto to jest Sylwia Wisniewka? pierwsze slysze...

                      co do TSA...
                      na plycie, ktora nabylam widnieje rok 2001... domyslam sie, ze to jest
                      reedycja, ale nie wiem czy potrzebna... gdy ktos nieuswiadomiony to kupi
                      pomysli, ze TSA to taki dupny, kiepski zespol trzeciej kategorii... rozumiem,
                      ze dla milosnika TSA jest to jakis sentyment, ale czy nie ma w obecnych czasach
                      mozliwosci, by robic reedycje w wersjach choc troche podrasowanych???... nie
                      wydaje mi sie...
                      rozumiem natomiast, ze na owczesne czasy ta plyta to swego rodzaju skarb...

                      na wyrost jest natomiast mowienie o roznorodnosci w mediach... rozumiem Twoj
                      tok myslenia, ale chcialabym podac tylko jeden przyklad... sluchalam kilka
                      miesiecy temu radia 94 i bylam mile zaskoczona... pomyslalam sobie - to jest
                      cos... radio, w ktorym mozna uslyszec dobra muze... pozniej zmienil sie chyba
                      zarzad... najlepsi DJ zaczeli pojawiac sie na antenie o malo interesujacych
                      porach dnia... pojawil sie m.in. wojewodzki jako maskotka (nie wiem czy stan
                      ten trwa nadal) i juz radio z ambitnie rockowego stalo sie nieambitnie pop
                      rockowe... a na poczatku: mozna bylo zagadac z DJem i puscil KC, Toola i czego
                      tylko dusza zapragnie... szkoda...
                      • vulture Re: hehehe 28.03.04, 09:41
                        Gość portalu: nadzieja napisał(a):

                        > a kto to jest Sylwia Wisniewka? pierwsze slysze...

                        Taka pinda, która zaczynała w girlsbandzie Taboo, potem nagrała solowy
                        album "Cała ty" i wystąpiła gościnnie na płycie Pilichowskiego "Pi". Żenada.


                        > co do TSA...
                        > na plycie, ktora nabylam widnieje rok 2001... domyslam sie, ze to jest
                        > reedycja, ale nie wiem czy potrzebna...

                        Sądzę że potrzebna. Jest wiele osób, które z sentymentu za dawnymi czasami
                        nabędą płyty TSA, RSC, Exodusu (tego polskiego) czy Oddziału Zamkniętego.

                        > gdy ktos nieuswiadomiony to kupi
                        > pomysli, ze TSA to taki dupny, kiepski zespol trzeciej kategorii... rozumiem,
                        > ze dla milosnika TSA jest to jakis sentyment, ale czy nie ma w obecnych
                        czasach
                        >
                        > mozliwosci, by robic reedycje w wersjach choc troche podrasowanych???... nie
                        > wydaje mi sie...

                        Obawiam się, że z kiepsko zachowanym dźwiękiem niewiele da się zrobić. Chyba
                        jednak większość ludzi wie, co to jest TSA, bo to nie jakaś tam efemeryda,
                        tylko grupa przez wiele lat obecna na rynku. I to grupa, dodam, bardzo
                        popularna.


                        > na wyrost jest natomiast mowienie o roznorodnosci w mediach... rozumiem Twoj
                        > tok myslenia, ale chcialabym podac tylko jeden przyklad... sluchalam kilka
                        > miesiecy temu radia 94 i bylam mile zaskoczona... pomyslalam sobie - to jest
                        > cos... radio, w ktorym mozna uslyszec dobra muze... pozniej zmienil sie chyba
                        > zarzad... najlepsi DJ zaczeli pojawiac sie na antenie o malo interesujacych
                        > porach dnia... pojawil sie m.in. wojewodzki jako maskotka (nie wiem czy stan
                        > ten trwa nadal) i juz radio z ambitnie rockowego stalo sie nieambitnie pop
                        > rockowe... a na poczatku: mozna bylo zagadac z DJem i puscil KC, Toola i
                        czego
                        > tylko dusza zapragnie... szkoda...


                        Wszędzie jest hierarchia i wszędzie jest wygryzanie się i urządzanie swojej
                        kariery kosztem dobra zasadniczego, ale na to się nic nie poradzi. Chodziło mi
                        tylko i wyłącznie o to, żeby w radiu można było usłyszeć o ludzkich porach
                        różne rodzaje muzyki, a nie tylko pop, a rock jeśli w ogóle to po 23.00.
                        Zresztą, aż się dziwię stacjom radiowym, których słuchalność spadła, a one
                        dalej idą w zaparte i proponują coraz większy chłam, bo wydaje im się, że im
                        większe gówno, tym więcej słuchaczy, a tu niespodzianka... ktoś nie myśli.
                        • Gość: nadzieja Re: hehehe IP: *.chello.pl 28.03.04, 09:59
                          vulture napisał:

                          > Gość portalu: nadzieja napisał(a):
                          >
                          > > a kto to jest Sylwia Wisniewka? pierwsze slysze...
                          >
                          > Taka pinda, która zaczynała w girlsbandzie Taboo, potem nagrała solowy
                          > album "Cała ty" i wystąpiła gościnnie na płycie Pilichowskiego "Pi". Żenada.

                          nie wiem nawet co to Taboo, ale moze lepiej nie wiedziec smile))

                          >
                          >
                          > > co do TSA...
                          > > na plycie, ktora nabylam widnieje rok 2001... domyslam sie, ze to jest
                          > > reedycja, ale nie wiem czy potrzebna...
                          >
                          > Sądzę że potrzebna. Jest wiele osób, które z sentymentu za dawnymi czasami
                          > nabędą płyty TSA, RSC, Exodusu (tego polskiego) czy Oddziału Zamkniętego.

                          mam RSC i jest dosc dobra technicznie smile))

                          >
                          > > gdy ktos nieuswiadomiony to kupi
                          > > pomysli, ze TSA to taki dupny, kiepski zespol trzeciej kategorii... rozumi
                          > em,
                          > > ze dla milosnika TSA jest to jakis sentyment, ale czy nie ma w obecnych
                          > czasach
                          > >
                          > > mozliwosci, by robic reedycje w wersjach choc troche podrasowanych???... n
                          > ie
                          > > wydaje mi sie...
                          >
                          > Obawiam się, że z kiepsko zachowanym dźwiękiem niewiele da się zrobić. Chyba
                          > jednak większość ludzi wie, co to jest TSA, bo to nie jakaś tam efemeryda,
                          > tylko grupa przez wiele lat obecna na rynku. I to grupa, dodam, bardzo
                          > popularna.

                          moze faktycznie sie zagalopowalam... ale wniosek z tego taki: dobrze, ze ta
                          plyte mam, chociaz nigdy wiecej jej nie poslucham smile))

                          >
                          >
                          > > na wyrost jest natomiast mowienie o roznorodnosci w mediach... rozumiem Tw
                          > oj
                          > > tok myslenia, ale chcialabym podac tylko jeden przyklad... sluchalam kilka
                          >
                          > > miesiecy temu radia 94 i bylam mile zaskoczona... pomyslalam sobie - to je
                          > st
                          > > cos... radio, w ktorym mozna uslyszec dobra muze... pozniej zmienil sie ch
                          > yba
                          > > zarzad... najlepsi DJ zaczeli pojawiac sie na antenie o malo interesujacyc
                          > h
                          > > porach dnia... pojawil sie m.in. wojewodzki jako maskotka (nie wiem czy st
                          > an
                          > > ten trwa nadal) i juz radio z ambitnie rockowego stalo sie nieambitnie pop
                          >
                          > > rockowe... a na poczatku: mozna bylo zagadac z DJem i puscil KC, Toola i
                          > czego
                          > > tylko dusza zapragnie... szkoda...
                          >
                          >
                          > Wszędzie jest hierarchia i wszędzie jest wygryzanie się i urządzanie swojej
                          > kariery kosztem dobra zasadniczego, ale na to się nic nie poradzi. Chodziło
                          mi
                          > tylko i wyłącznie o to, żeby w radiu można było usłyszeć o ludzkich porach
                          > różne rodzaje muzyki, a nie tylko pop, a rock jeśli w ogóle to po 23.00.

                          ale Zalefa w radiach jednak nie puszczaja...

                          > Zresztą, aż się dziwię stacjom radiowym, których słuchalność spadła, a one
                          > dalej idą w zaparte i proponują coraz większy chłam, bo wydaje im się, że im
                          > większe gówno, tym więcej słuchaczy, a tu niespodzianka... ktoś nie myśli.

                          nie wiem czy juz pisalam o badaniach rynku, przeprowadzanych przez Zetke...
                          trudno, najwyzej sie powtorze...
                          dzwoni pani.. pyta czy ma sie powyzej 30 lat... zadaje pytania dotyczace
                          audycji w Zetce... gdy sie mowi, ze sie nie slucha to ona twierdzi, ze trzeba
                          cos odpowiedziec, bo ona musi wpisac do formularza (inaczej podobno badanie
                          jest niewazne)... na koniec puszcza 5 sekundowe fragmenty utworow, ktore ocenic
                          trzeba w skali od 1 do 3 (3 - bardzo dobry)... gdy sie nie zna utworu - trzeba
                          ocenic, bo ona musi wpisac do formularza... a utwory, na podstawie ktorych bada
                          sie gusta sluchaczy to Kate Ryan, Reni Jusis, Kayah, Ewelina Flinta, Garou,
                          Kukiz i Borysewicz... i jeszcze inni, ktorych nie znam... wiec to nie tak, ze
                          radia ida w zaparte... w koncu z badan wynika, ze jest 100% zapotrzebowanie na
                          pop smile))....

                          • vulture Re: hehehe 28.03.04, 10:23
                            Gość portalu: nadzieja napisał(a):


                            > nie wiem nawet co to Taboo, ale moze lepiej nie wiedziec smile))

                            To "polskie SPice irls", lansowane kilka lat temu bez powodzenia przez Polshit.
                            Teledysk jednej z tych gwiazdek zrobił furorę wśród forumowiczów ("Ukradłeś mi
                            marzenia" Emmi, reklamówka burdelu dla śliniących się dziadów).


                            > moze faktycznie sie zagalopowalam... ale wniosek z tego taki: dobrze, ze ta
                            > plyte mam, chociaz nigdy wiecej jej nie poslucham smile))

                            Trudno. Zespół TSA jakoś to przeżyje big_grin

                            >> nie wiem czy juz pisalam o badaniach rynku, przeprowadzanych przez Zetke...
                            > trudno, najwyzej sie powtorze...
                            > dzwoni pani.. pyta czy ma sie powyzej 30 lat... zadaje pytania dotyczace
                            > audycji w Zetce... gdy sie mowi, ze sie nie slucha to ona twierdzi, ze trzeba
                            > cos odpowiedziec, bo ona musi wpisac do formularza (inaczej podobno badanie
                            > jest niewazne)... na koniec puszcza 5 sekundowe fragmenty utworow, ktore
                            ocenic
                            >
                            > trzeba w skali od 1 do 3 (3 - bardzo dobry)... gdy sie nie zna utworu -
                            trzeba
                            > ocenic, bo ona musi wpisac do formularza... a utwory, na podstawie ktorych
                            bada
                            >
                            > sie gusta sluchaczy to Kate Ryan, Reni Jusis, Kayah, Ewelina Flinta, Garou,
                            > Kukiz i Borysewicz... i jeszcze inni, ktorych nie znam... wiec to nie tak, ze
                            > radia ida w zaparte... w koncu z badan wynika, ze jest 100% zapotrzebowanie
                            na
                            > pop smile))....

                            No, przykre to jest, ale sami sobie szkodzą. Wiadomo, że w supermarketach czy
                            knajpach nikt nie włączy radia, w którym leci Chylińska (chociaż w ramach
                            happeningu... wesoło by było - już widzę szok i pozwy sądowe mam z dziećmi),
                            ale prawie każda stacja radiowa zakłada, że jest stworzona do supermarketu, a
                            nie dla indywidualnych odbiorców. A jak słyszę dżingiel "Łagooodne przeboooje",
                            mam ochotę puścić pawia. "Łagodne", bo za dużo tego rocka. Kurwa.

                            • vulture errata 28.03.04, 10:24
                              Odnośnie Taboo - miało być "polskie Spice Girls"
                              • Gość: luukasz4 Re: errata IP: *.stud.uni-goettingen.de 28.03.04, 10:37
                                jeszcze apropos TSA. Domyślam sie, że ta płytę, którą kupiłas w koszu to była
                                wersja piracka ,bodajże wydana przez "firmę" andromeda. (bądż inna, w kazdym
                                razie nie ma obecnie dostępnego wydania oficjanego). trudno oczekiwać, żeby
                                materiał był zremasterowany przez wydawcę w tym wypadku i by w ogole przykładał
                                on jakąkolwiek wagę do jakości produktu.
                                • vulture TSA - Live 28.03.04, 10:39

                                  Widziałem w sklepie dwie różne wersje płyty TSA "Live". Różniły się ceną (15 zł
                                  i 34 zł) i repertuarem - na tej droższej umieszczono dodatkowo jedno nagranie z
                                  jakiegoś singla. Nie spojrzałem na wydawcę, ale wydaje mi się, że widziałem
                                  znaczek Polskich Nagrań na którejś, chyba że mi się z czymś pomyliło.
                                  • Gość: nadzieja Re: TSA - Live IP: *.chello.pl 13.04.04, 20:10
                                    z ta plyta TSA to bylo chyba jednak przegiecie...
                                    w "TR" czytam opinie muzykow i widze, ze z pewnoscia posiadam cos zupelnie
                                    innego...
                                    Piekarczyk mowi, ze podczas jej nagrywania mial zapalenie krtani, a ja na
                                    plycie slysze jakoby on mial ostre i przewlekle zapalenie owej smile))
                                    wydawca jest firma Tomi, ktora podaje swoj (nieistniejacy juz) adres
                                    internetowy...
                                    do tego okladka z "TR" rozni sie od tej, ktora posiadam...
                                    tak to jest jak czasami sie znajdzie w koszu cos "pseudowartosciowego" za 15
                                    zl..
                                    pozdrawiam

                                    P.S. nie kupuje plyt nieoryginalnych i nie sadze, by empik takowe sprzedawal...
                                    jak ktos mnie uswiadomi to zareklamuje, bo nie nawidze, gdy jestem wprowadzana
                                    w blad...
            • Gość: Ja Re: hehehe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 12:06
              ...bezapelacyjnie wybieram Krzycha...jego płyta ma moc i głebie..genialne
              brzmienia wraz z rasowymi,mocnymi tekstami tworza niebywale zajebista i
              niesamowita tym samym całośc...Chylinska mi nie przypada do gustu..ta nowa
              płyta jest pelna brzmien Ramsteinu..a to nie moje klimaty...no coz... ZALEF!
              =LochNess...3mcie sie
              • Gość: marta Re: hehehe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 21:17
                tak pełna brzmień to znowu nie jest (choć sa one obecne) szczerze to więcej
                tego było na "pieprzu" (bodaj najsłabszym albumie o.n.a) jeśli wywaliś z płyty
                kiepski numer 1 i 6, nadal pozostaje fajny rockowy album, świetnie wyśpiewany z
                kilkoma naprawdę super numerami (akurat tymi spokojnieszymi, choć Agnieszka
                Chylińska zapowiadał, że będzie tak strasznie ostrosmile
                np."zmysłowa", "niczyja", "lepszy czas"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka