Dodaj do ulubionych

Tangerine Dream - najlepszy i najgorszy album

02.04.04, 12:13
podajcie proszę, ale tylko po jednym przykładzie najgorszego i najlepszego
Waszym zdaniem albumu T.D.
Obserwuj wątek
    • Gość: pagaj Re: Tangerine Dream - najlepszy i najgorszy album IP: 193.0.236.* 02.04.04, 13:45
      TD wydali tyle płyt, że chyba nawet najbardziej zagorzali fani nie znają
      wszystkich smile)
      Wydaje mi się, że godne polecenia jest wszystko co nagrali w latach
      siedemdziesiątych, zwłaszcza pierwsze "międzynarodowe" ich płyty
      nagrane dla Virgin, z których ja najbardziej lubię "Rubycon".
      Ale ostatnio wziąłem się za ich najwcześniejszy, krautrockowy, okres
      ich twórczości i już sam nie wiem, bo tu wszystko brzmi wspaniale...

      A najgorszego albumu nie podejmuję się wskazywać, ale obawiam się, że
      im dalej w las (czyli im młodsze nagrania) tym gorzej...
    • kosz.marny Re: Tangerine Dream - najlepszy i najgorszy album 02.04.04, 14:07
      djmis napisał:

      > podajcie proszę, ale tylko po jednym przykładzie najgorszego i najlepszego
      > Waszym zdaniem albumu T.D.


      Co to znaczy najlepszy? Może po prostu ulubiony: dla mnie "Rubycon".
      Uzasadnienie: nie jest już tak ciężkostrawny, jak pozbawione jakiegokolwiek
      tempa (a nawet rytmu) albumy z początku działalności, nie jest jeszcze tak
      popowy, jak albumy późniejsze. Idealne wyważenie.

      Najgorszy - nie podejmuję się. Nie znam twórczości T.D. po roku 1984 (zniechęca
      mnie duża ilość wydawanych płyt i - może przede wszystkim - brak tego nastroju
      niesamowitości, który emanował z ich muzyki w latach 70.). Ze znanych mi
      najbardziej nie lubię "Logos Live" - takie tam brzdękolenie nie wiadomo po co.
    • Gość: marcelkim Re: Tangerine Dream - najlepszy i najgorszy album IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.04, 14:19
      Jaki jest cel tego żeby określić który najgorszy a który najlepszy? Zwłaszcza
      że zespół nagrał kilkadziesiąt płyt?
      Ponieważ wysłuchałem ze 20 płyt T.D. Podejmuję polemikę
    • Gość: iza Re: Tangerine Dream - najlepszy i najgorszy album IP: *.mad.east.verizon.net 04.04.04, 05:04
      Najlepsze dla mnie:
      Exit
      Tangram
      Stratosphear
      Encore
      Force Majeure

      Najgorsze.
      nie ktore najnowsze jak Mars Polaris ale nie jest juz tak najgorzej
      ze starszych Zeit, ktorego zupelnie nie rozumiem
      • kosz.marny Re: Tangerine Dream - najlepszy i najgorszy album 05.04.04, 09:06
        Gość portalu: iza napisał(a):


        > ze starszych Zeit, ktorego zupelnie nie rozumiem


        Bo to nie do rozumienia, tylko do słuchania wink

        oczywiście żartuję, bo akurat ten album jest w słuchaniu rzeczywiście b. trudny
        • Gość: pagaj Re: Tangerine Dream - najlepszy i najgorszy album IP: 193.0.236.* 05.04.04, 09:44
          kosz.marny napisał:

          > > ze starszych Zeit, ktorego zupelnie nie rozumiem
          > Bo to nie do rozumienia, tylko do słuchania wink
          > oczywiście żartuję, bo akurat ten album jest w słuchaniu rzeczywiście b. trudny

          co nie znaczy, że zły smile ja bardzo lubię ten album, słucham go ostatnio bardzo
          często. i masz rację - tam nie ma nic do rozumiennia wink))
          • djmis Na początku lat 80 dominował pogląd 05.04.04, 11:49
            że najmniej ciekawym albumem jest Zeit i Phaedra. W ten drugi udało mi się
            wsłuchac i jest on dla mnie dość interesujący. Zeit natomiast jest w dalszym
            ciagu raczej nie do przebrnięcia.
            Za najciekawsze albumy zdecydowanie uważano Ricochet i Stratosfear. Z kolei ja
            uwielbiam Force Majeure - jest niesamowicie dynamiczna i stylistycznie
            najbliższa muzyce rockowej. Znakomity jest również Pergamon - Live.
            Co do Logos - nie zgadzam się że to plumkanina. Są tam fragmenty naprawdę
            wspaniałe, choć czuć już lekki zmierzch złotego okresu T.D.
            • Gość: pagaj Que? IP: 193.0.236.* 05.04.04, 12:12
              djmis napisał:

              > Na początku lat 80 dominował pogląd
              > że najmniej ciekawym albumem jest Zeit i Phaedra.

              Kto tak uważał? Gdzie ten pogląd dominował?
              Z tego co wiem "Phaedra" była pierwszą elektroniczną
              płytą, która osiągnęła jakiś tam sukces komercyjny.
              I do dzisiaj jest wymieniana jako jeden z klasycznych
              albumów rocka elektronicznego (wystarczy zajrzeć do AMG
              chociażby).
              Być może na początku lat 80. panowało jakieś zaćmienie,
              nie wiem. Ja wtedy Natalii Kukulskiej słuchałem smile))
              • djmis Wiedziałem że ten fragment mojej wypowiedzi 05.04.04, 12:48
                zostanie uznany za kontrowersyjnysmile. Miałem na myśli środowisko,które na
                początku lat 80 interesowało sie rockiem elektronicznym. Z racji braku
                internetu ( wiadomo ), ludzie Ci integrowali się na istniejących wówczas
                giełdach płytowych i tam wymieniali się wrażeniami i pogladami. Które
                zapamiętałem i właśnie przytoczyłem.
            • kosz.marny Re: Na początku lat 80 dominował pogląd 06.04.04, 08:22
              djmis napisał:

              > że najmniej ciekawym albumem jest Zeit i Phaedra.


              Ciekawe. Nawet w czasach totalnego piractwa kasetowego w Polsce te płyty były
              praktycznie nie do zdobycia (przynajmniej w moich rejonach), mimo, że np.
              Stratosfear, Rubycon, Ricochet i wiele innych dostałem bez trudu. "Phaedrę"
              kupiłem sobie stosunkowo niedawno (głupie 5 lat temu) i wcale się nie
              zawiodłem - jest całkiem logicznym przejściem pomiędzy "Zeit" a "Rubyconem".

              > Zeit natomiast jest w dalszym
              > ciagu raczej nie do przebrnięcia.

              Trudna sprawa z tą płytą - mimo, że uważam ją za b. dobrą (a może sobie to
              tylko wmówiłem? wink nie jestem w stanie jej przesłuchać _z__uwagą_ od początku
              do końca. Śledzę sobie początek (zajmując się czymś innym, nie absorbującym
              zbytnio - zawsze tak słucham muzyki), po czym orientuję się nagle, że jest już
              koniec płyty. Nie pamiętam środka wink

              > Za najciekawsze albumy zdecydowanie uważano Ricochet i Stratosfear.

              Stratosfear bardzo, ale to bardzo mi się podoba. Poza tym kojarzy mi się
              z "Mistrzem i Małgorzatą", bo czytając to pierwszy raz słuchałem tej kasety w
              kółko. Wyrobił mi się od tego odruch Pawłowa (no, może tych jego psów raczej)


              > Z kolei ja uwielbiam Force Majeure - jest niesamowicie dynamiczna i
              > stylistycznie najbliższa muzyce rockowej.

              A tu mam inne odczucia - owszem, przyjemna płytka, ale nie rzuca mnie na
              kolana. Za dużo tu "popizny" jak dla mnie, za mało nastroju. No, ale - co kto
              lubi... smile


              pzdr
    • Gość: uhm Re: Tangerine Dream - najlepszy i najgorszy album IP: *.media4.pl 26.05.04, 13:48
      Znam kilka płyt TD. Moja uwaga skupiała się jak dotąd na wczesnych,
      od "Electronic Meditation" poczynajac. Ostatnio jednak wpadla mi w rece
      koncertowka "Poland" z 1984 - i to mnie chyba najbardziej ruszylo! 4 dlugie i
      mroczne suity, idealnie wspolgrajace z czasem i miejscem. Polska musiala byc
      kiedys bardzo inspirujaca (vide: David Bowie na plycie "Low").
      A najgorsza z tych, ktore znam, to "Force Majeure".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka