Dodaj do ulubionych

Się ODkomecjalizowali

IP: 193.0.236.* 16.04.04, 12:28
No to ja założę wątek konkurencyjny do wątku Cze smile
Mianowicie chodzi mi o artystów, którzy zaczynali grając
muzykę mniej lub bardziej komercyjną, ale z czasem
zaczęło ich ciągnąć w rejony o wiele ambitniejsze.
Moje przykłady:

Talk Talk - pierwsza płyta wydana u szczytu popularności
nurtu new romantic i w takim też stylu utrzymana. Sporymi
fragmentami ocierająca się o ordynarną dyskotekę. Jednak
potem Mark Hollis i jego drużyna stopniowo zaczynali
rezygnować z prostych rytmów, elektronicznej perkusji
i brzmień syntetycznych. Co ciekawe, im bardziej ambitniejszy
stawał się pop w ich wykonaniu, tym większy sukces komercyjny
odnosili (płyta "Colour of Spring"). W końcu Hollis i producent
Tim Friese-Green pojechali na maksa - albumy "Spirit of Eden"
i "Laughing Stock", na których nie znajdzie się już absolutnie
nic co mogłoby się kojarzyć z muzyką z list przebojów.
Co zresztą było przyczyną ich rozstania z EMI. Po "Laughing
Stock" Hollis rozpędził zespół na cztery wiatry uznając, że
dalsza działalność nie ma sensu, bo oznaczałaby nagrywanie
w kółko tej samej płyty. Swoją drogą, czasami myślę, że fajnie
by było, gdyby niektóre zespoły działające od kilkudziesięciu lat
doszły do równie odważnych wniosków.
Sam Mark Hollis zniknął na parę lat, żeby w 1998 przypomnieć
się albumem o brzmieniu już bardziej jazzowym niż popowo-rockowym.

David Sylvian - tutaj droga podobna jak w przypadku Hollisa.
Zaczynał ze swoją nowofalowo-noworomantyczną formacją Japan.
Sporo przebojów, wymyślne stroje i fryzury, a potem...
Japan zniknął, a Sylvian uciekł w spokojną muzykę biorącą
garściami z jazzu, trochę z King Crimson lat osiemdziesiątych,
potem fascynacją formacjami wytwórni 4AD, by wreszcie otrzeć
się o awangardę (płyty z Holgerem Czukayem albo ubiegłoroczna
"Blemish").

Tak więc widać, że w drugą stronę (tą trudniejszą) też się da smile
Obserwuj wątek
    • joseph80 Manfred Mann 16.04.04, 12:45
      Na początku kariery nagrywał Pop, by w latach 70 dowalić z niesamowitymi Art-
      Rockowymi płytami. Zmiana bardzo drastyczna, in plus, oczywiście;P. I chyba
      najwieksze odkomercjalizowanie, jakie w tej chwili pamiętam.
      A oto jakie emocje wywołał wątek o Mannie:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=78&w=9830945
      pzdr
      Jos
      • joseph80 Re: Aaaaa zapomniałem 16.04.04, 12:50
        Zapomniałem o naszym podwórku. ŚP Czesław Niemen. Od dużej popularności i
        dobrze sprzedających się płyt po płyty z elementami Art-Rocka, jazz-rocka,
        muzykę awangardową. Choćby wspaniały Crimsonowski album "Aerolit", nisamowite,
        nagrane z SBB "Marionetki", potężny "Enigmatic" i choćby "Idee Fixe". Te płyty
        nie mają nic współnego z Niemenem i jego przebojami lansowanymi w radio.

        pzdr
        Jos
        • ihopeyouwilllikeme Przykłady 16.04.04, 13:15
          Alanis Morissette - porównując dwie pierwsze płyty do choćby Supposed Former...
          • Gość: agrafka Re: Przykłady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.04, 16:10
            ihopeyouwilllikeme napisał:

            > Alanis Morissette - porównując dwie pierwsze płyty do choćby Supposed
            Former...
            >

            Szczególnie, że Supposed było jej drugim albumem długogrającym, regularnym...
            • ihopeyouwilllikeme Re: Przykłady 19.04.04, 18:13
              Gość portalu: agrafka napisał(a):

              > Szczególnie, że Supposed było jej drugim albumem długogrającym, regularnym...

              Hmm, znów wydaje mi się że ktoś tu nie wie o co chodzi.
        • marcelkim Re: Aaaaa zapomniałem 17.04.04, 07:53
          Przepraszam że się czepię, ale płyty Idee Fixe, Marionetki czy Aerolit miały
          trochę wspólnego z Niemenem, ponieważ je nagrał i firmował (czytaj co
          piszesz smile))
          • joseph80 Re: Aaaaa zapomniałem 17.04.04, 10:23
            marcelkim napisał:

            > Przepraszam że się czepię,

            To następnym razem nie czepiaj się, wtedy nie będziesz musiał przepraszać. Ale
            OK. Przyjmuję przeprosiny od Ciebietongue_out

            > ale płyty Idee Fixe, Marionetki czy Aerolit miały
            > trochę wspólnego z Niemenem, ponieważ je nagrał i firmował (czytaj co
            > piszesz smile))


            Jestem przekonany, że większość osób zrozumiała co miałem na myśli.
            Rzeczywiście trochę niefortunnie złozyłem moje zdanie. Dlatego robię korektę.

            Te płyty nie mają nic współnego z Niemenem, jakiego większość gawiedzi zna z
            utworów z radiotongue_out

            Lub jeszcze bardziej łopatologicznie, i to jest dedykowane dla Ciebie
            Marcelkimiesmile). Mam nadzieję, że teraz już nie będziesz miał żadnych
            wątpliwoścismile

            Te płyty nie mają nic wspólnego z pierwszymi albumami Niemena (takimi
            jak "Dziwny jest ten Świat", "Sukces", "Czy mnie jeszcze pamiętasz")


            pzdr
            Jos
            • marcelkim Re: Aaaaa zapomniałem 17.04.04, 16:18
              Boże nawet nie wpadłem na to że jestem takim idiotą. Dziękuję za fantastyczną
              dedykację, zburzyłeś moją samoocenę, a miałem o sobie dobre zdanie. Pozdrawiam
              Cię serdecznie i życzę wszystkiego dobrego...
              • joseph80 Re: Aaaaa zapomniałem 17.04.04, 16:44
                marcelkim napisał:

                > Boże nawet nie wpadłem na to że jestem takim idiotą. Dziękuję za fantastyczną
                > dedykację, zburzyłeś moją samoocenę, a miałem o sobie dobre zdanie.
                Pozdrawiam
                > Cię serdecznie i życzę wszystkiego dobrego...


                Dżizzzzz Marcel. Nie bierz tak wszystkiego do siebie. Czy w mojej odpowiedzi
                nie zauważyłeś "smile" i "tongue_out", pisalem to z lekką złośliwością, tak jak Ty
                wcześniej mi odpisałeś. Ale obrażać Ciebie, nie było moim celem.
                pzdr
                • vulture a teraz nalejcie sobie wódki i po sprawie :-) 17.04.04, 18:42
    • vulture Re: Się ODkomecjalizowali 16.04.04, 15:47

      Nie wiem, czy dokładnie o to chodzi, ale płyty MArillion przestały się nadawać
      do słuchania (mówię to z pozycji osoby, dla której wcześniej się nadawały), a
      ludzie przestali je kupować.
      • Gość: pagaj Re: Się ODkomecjalizowali IP: 193.0.236.* 16.04.04, 15:55
        vulture napisał:

        > Nie wiem, czy dokładnie o to chodzi, ale płyty MArillion przestały się nadawać
        > do słuchania (mówię to z pozycji osoby, dla której wcześniej się nadawały), a
        > ludzie przestali je kupować.

        Dobre smile)

        Ale nie o to chodzi i wiesz o tym dobrze wink
        • vulture Re: Się ODkomecjalizowali 16.04.04, 16:04
          Gość portalu: pagaj napisał(a):

          > Ale nie o to chodzi i wiesz o tym dobrze wink

          No ale częściowo się odkomercjalizowali, bo ich utwory przestały być gładkie i
          melodyjne, zwłaszcza po odejściu/wyjebaniu z EMI. Tzn brzmienie zrobiło się
          takie jakieś dziwne, a utwory nijakie, więc w mniej lub bardziej świadomy
          sposób zespół Marillion się odkomercjalizował, choć chciał uzyskać przeciwny
          efekt (tzn. żeby sprzedaż płyt wzrosła).

          A przy okazji, chyba najlepszym dowodem odkomercjalizowania się Marillion jest
          fakt, że na nagranie ostatniego albumu studyjnego robili zrzutkę wśród
          fanów... big_grin
          • Gość: pagaj Re: Się ODkomecjalizowali IP: 193.0.236.* 16.04.04, 16:13
            vulture napisał:

            > Gość portalu: pagaj napisał(a):
            >
            > > Ale nie o to chodzi i wiesz o tym dobrze wink
            >
            > No ale częściowo się odkomercjalizowali, bo ich utwory przestały być gładkie i
            > melodyjne, zwłaszcza po odejściu/wyjebaniu z EMI. Tzn brzmienie zrobiło się
            > takie jakieś dziwne, a utwory nijakie, więc w mniej lub bardziej świadomy
            > sposób zespół Marillion się odkomercjalizował, choć chciał uzyskać przeciwny
            > efekt (tzn. żeby sprzedaż płyt wzrosła).

            Przyznam się od razu: nie słyszałem w całości żadnej płyty Marillionu po
            odejściu z EMI, a nawet tej po powrocie do EMI (bo Araknophobia były chyba
            dystrybuowana przez EMI?). Spowodowane to było głównie słabą dostępnością
            tych płyt (jak się ukazał "This Strange Engine" to jeszcze nie kupowałem
            kompaktów, a kaset nie było), a potem mi już jakoś nie zależało. Ale ostatnio
            nabrałem niezrozumiałej chęci zapoznania się z tymi płytami smile)

            A odkomercjalizowanie Marillionu było świadome raczej, oni chcieli odejść
            z EMI już po "Brave" ponoć. Bo nie podobał im się brak promocji tej płyty
            ze strony mejdżorsa.

            > A przy okazji, chyba najlepszym dowodem odkomercjalizowania się Marillion jest
            > fakt, że na nagranie ostatniego albumu studyjnego robili zrzutkę wśród
            > fanów... big_grin

            Tak, słyszałem o tej akcji. Zobaczysz, kiedyś będą o nich mówić jako
            o pionierach ściepa-albumu. wink)
            • vulture Re: Się ODkomecjalizowali 16.04.04, 16:26
              O "This Strange Engine" wielokrotnie tu pisaliśmy na forum. Mi ten album bardzo
              się podoba i kupiłem go na kasecie (Metal Mind wydał). Ostatnio wyszło jakieś
              specjalne wydanie CD, ale chyba poza kartonową okładką nie ma żadnych innych
              atrakcji.

              "Anoraknophobia" została wydana przez EMI i "Marbles" chyba też oni wydadzą.
    • pixie Re: Się ODkomecjalizowali 16.04.04, 18:40
      Brianowi Eno znudziło się nagrywanie mniej lub bardziej popowych piosenek i
      wymyślił sobie ambient.
      Radioheadzi zrobili woltę od gitarowego rocka do elektroniki, posunięcie
      niezbyt komercyjne w ich przypadku.
      • ktmajcher Re: Się ODkomecjalizowali 16.04.04, 20:21
        też miałem Radiohead na myśli
    • Gość: Lesiek Re: Się ODkomecjalizowali IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.04.04, 20:13
      > Sam Mark Hollis zniknął na parę lat, żeby w 1998 przypomnieć
      > się albumem o brzmieniu już bardziej jazzowym niż popowo-rockowym.

      No, ale stanowiący logiczną konsekwencję "Spirit of Eden" i "The Laughing
      Stock".
      Generalnie przełom lat 70. i 80. to były lata dość dziwne w muzyce - i zawsze
      się zastanawiam, na ile to, że muzyka na pierwszych płytach Japan i Talk Talk
      wyglądała właśnie tak, jak wyglądała, to był efekt presji producentów. Bo po
      prostu nie chce się wierzyć, że w sześć lat można przebyć drogę od "The Party's
      Over" do "Spirit Of Eden".

      PS. A czy jak no-man w przerwie między obłędnym psychodelicznym "Speak" a
      obłędnym elektronicznym "Flowermouth" nagrał popowy album "Lovesighs And
      Lovecries...", to jest to komercjalizacja, czy coś innego?
      • Gość: j Re: Się ODkomecjalizowali IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.04, 00:49
        Mark Almond
      • Gość: pagaj Re: Się ODkomecjalizowali IP: 193.0.236.* 19.04.04, 10:41
        Gość portalu: Lesiek napisał(a):

        > > Sam Mark Hollis zniknął na parę lat, żeby w 1998 przypomnieć
        > > się albumem o brzmieniu już bardziej jazzowym niż popowo-rockowym.
        >
        > No, ale stanowiący logiczną konsekwencję "Spirit of Eden" i "The Laughing
        > Stock".

        To prawda.

        > Generalnie przełom lat 70. i 80. to były lata dość dziwne w muzyce - i zawsze
        > się zastanawiam, na ile to, że muzyka na pierwszych płytach Japan i Talk Talk
        > wyglądała właśnie tak, jak wyglądała, to był efekt presji producentów. Bo po
        > prostu nie chce się wierzyć, że w sześć lat można przebyć drogę od
        > "The Party's Over" do "Spirit Of Eden".

        Coś w tym jest...
        Mark Hollis już w czasach pierwszej płyty powoływał się na Miles Davisa...
        Z drugiej strony, Talk Talk początkowo (o ile się nie mylę) był w pewnym
        stopniu sztucznym tworem (jak dzisiejsze bojsbendy) wymyślonym przez
        brata Hollisa, Eda.

        Jednak w przypadku Hollisa i Sylvian przyczyna "zmiany frontu" była dokładnie
        ta sama - zmęczenie popularnością i próbom wytwórni wykreowania ich na gwiazdy.
        Jak się słucha płyt TT po kolei nie można oprzeć się wrażeniu, że
        prędzej czy później doszłoby do powstania "Spirit of Eden". Tym co przyśpieszyło
        powstanie tego albumu był paradoksalnie (a może nie?) sukces komercyjny
        "The Colour of Spring". EMI mając nadzieję na kolejny świetny "produkt" TT
        dała muzykom wolną rękę, a ci wykorzystali to bezwzględnie - nagrali to co
        im w duszach grało od jakiegoś czasu. Podobno gość z EMI, który usłyszał
        to dzieło jako pierwszy, rozpłakał się jak dziecko, ale raczej nie było
        to wzruszenie pięknem albumu.
        Tak samo Sylvian był za rozwiązaniem Japan, bo nie chciał być już wrabiany
        w bycie idolem nastolatków.

        > PS. A czy jak no-man w przerwie między obłędnym psychodelicznym "Speak" a
        > obłędnym elektronicznym "Flowermouth" nagrał popowy album "Lovesighs And
        > Lovecries...", to jest to komercjalizacja, czy coś innego?

        no-man to trochę inna sprawa... Oni nigdy nie prezentowali jakiego liniowego
        rozwoju, raczej skakali od Sasa do lasa, jak im było wygodnie.
        Ich pop (ten z początku działalności) wynikał raczej z ich własnej potrzeby,
        niż z nacisków firmy płytowej. A o "Speak" świat dowiedział się duuuuuużo
        później przecież.
        • Gość: Lesiek Re: Się ODkomecjalizowali IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.04.04, 20:11
          > Tak samo Sylvian był za rozwiązaniem Japan, bo nie chciał być już wrabiany
          > w bycie idolem nastolatków.

          Żeby było jasne - _wszyscy_ muzycy Japan przeszli podobną ewolucję co Sylvian.
          Zresztą już ostatnie płyty Japan brzmią zupełnie inaczej niż 'Gentleman Take
          Polaroids'.

          > no-man to trochę inna sprawa... Oni nigdy nie prezentowali jakiego liniowego
          > rozwoju, raczej skakali od Sasa do lasa, jak im było wygodnie.
          > Ich pop (ten z początku działalności) wynikał raczej z ich własnej potrzeby,
          > niż z nacisków firmy płytowej. A o "Speak" świat dowiedział się duuuuuużo
          > później przecież.

          Oczywiście smile. Ale to tylko pokazuje, że "komercyjność" to niekoniecznie tak
          bardzo uchwytne pojęcie - można nagrywać niekomercyjne płyty komercyjne smile.
          • Gość: pagaj no-man IP: *.acn.waw.pl 19.04.04, 22:24
            Mam pytanie: czy "Lovesighs..." jest w ogóle do zdobycia
            LEGALNIE w jakikolwiek sposób?
            • Gość: Lesiek Re: no-man IP: 80.51.231.* 20.04.04, 10:25
              No, bywa w komisach i na aukcjach.
    • kosz.marny Re: Się ODkomecjalizowali 20.04.04, 13:45
      Gość portalu: pagaj napisał(a):

      > chodzi mi o artystów, którzy zaczynali grając
      > muzykę mniej lub bardziej komercyjną, ale z czasem
      > zaczęło ich ciągnąć w rejony o wiele ambitniejsze.


      Takie na przykład MINISTRY... Pierwsze płyty (nie słyszałem, powtarzam co
      wyczytałem) w stylu DEPECHE MODE, a później zwrot w kierunku ostrego rocka
      industrialnego. I tego się jak dotąd trzymają.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka