Dodaj do ulubionych

Tosca - TW-ON

15.10.04, 21:56
Hej Operomaniacy!
Czy ktoś był (jest) dzisiaj na Tosce w TW? Jak wrażenia? Ja się wybieram w
niedzielę, o ile mnie nie rozwali do końca jakiś paskudny wirus (nie wiarus),
co się był przyplątał...
A na resztę festiwalu Pucciniego?
Obserwuj wątek
    • schaetzchen Re: Tosca - TW-ON 23.10.04, 22:51
      Nikt nie był w Teatrze? A ja byłam smile))
      Zacznę może od rzeczy mniej (?) istotnych, tzn od wizji. Całością (reżyseria,
      scenografia, kostiumy) nadzorował pan Gianmaria Romagnoli. Moim zdaniem wyszło
      mu, mówiąc oględnie, hmm hmm słabo. Generalnie przedstawienie w duchu
      “nowoczesnym”, tyle że te “nowoczesne” zabiegi zamiast coś do spektaklu wnosić
      rozśmieszały publiczność. Laptop, ochroniarze, Scarpia oglądający telewizję,
      brakowało tylko telefonów komórkowych (a może były, tylko nie zauważyłam).
      Całość raczej bez pomysłu. Nie miałam w ręce partytury, ale w libretcie
      znajdującym się w programie są wyraźnie wymienione miejsca, gdzie poszczególne
      sceny się odbywają - ale pan reżyser uznał, że lepiej zamiast rzymskich budowli
      umieścić na scenie jakiś dziwny herb, który na dodatek potrafił się rozpękać i
      jeździć na boki smile Może tak było taniej?
      Śpiewacy poruszali się jak kukły (i to chyba zasługa reżysera a nie ich
      umiejętności aktorskich), każda fraza była śpiewana “frontem do klienta” - i
      niech nikt mi nie tłumaczy, że to wina akustyki teatru. Podobały mi się w
      zasadzie tylko kostiumy (pyszne, nasycone kolory) i finał I Aktu (prawdziwe
      kadzidło smile Początek Aktu III - groteska.
      Muzycznie – chylę czoła przed Kaspszykiem. Powinien jeszcze zrobić czystkę w
      sekcji wiolonczel i będzie “prima”. Każda fraza “żyła”, grali bardzo
      plastycznie, świetnie brzmiała blacha (o ile w TW cokolwiek może świetnie
      brzmieć, ale to osobny temat). No dobra, czasem zdarzały się nierówne wejścia,
      ale to naprawdę były drobiazgi. Po tym jak na rozpoczęcie sezonu wysłuchałam w
      wykonaniu warszawskich filharmoników drewnianego Brahmsa i Czajkowskiego być
      może mam nisko ustawioną poprzeczkę, ale naprawdę, Tosca (orkiestra) kipiała od
      emocji.
      Niestety, nie mogę tyle dobrego powiedzieć o solistach... Pani Gordei – fatalna.
      Darła mordę cały wieczór (excuse my french), niezależnie od tego o czym śpiewała
      – robiła to cały czas tak samo, żadnych odcieni, żadnych emocji, kiepska barwa,
      drewniana lala i zimna ryba. Pan Gipali – podobno zdolny tenor, ja nie mam
      zdania, bo nie było go słychać... W sumie najlepiej wypadł Zalasiński – za
      jakieś 10 lat może to być niezły Scarpia. I Gałka (Zakrystianin) – dobry głównie
      aktorsko. Nowacki (Angelotti) – na swoim “stałym” poziomie.
      Iść czy nie iść? Ciekawa jestem drugiej obsady – wiele dobrego spodziewam się po
      Kłosińskiej, jakby ktoś był, to proszę o opinie.
      Acha – powiecie, że się czepiam – ale w finale Tosca wcale nie rzuca się z
      murów, tylko strzela. Ale to przecież drobiazg, libretto wszak nie jest po to,
      by się do niego stosować, prawda? I ciekawostka towarzyska – podobno na
      premierze reżyser został “wybuczany”... A w niedzielę – mała bo mała – część
      widowni wstała (rym niezamierzony).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka