Gość: Andrzej
IP: *.sgh.waw.pl
23.07.02, 14:00
Hej. Chcialem wyrazic swoje oburzenie wszystkimi pochlebnymi
recenzjami nowej plyty Bowie'go, ktora jest po prostu jedna
wielka pomylka i nieporozumieniem. Tak samo jak jego ostatnie
dokonania "Earthling", i jeszcze bardziej "...hours" niosą ze
sobą bardzo niska wartosc artystyczną. To ostatnia plyta
dowodzi, ze moze byc jeszcze gorzej. Zero pomyslu na jakakolwiek
kompozycję. Nie moge sie nadziwic jak wszedzie czytam pelne
zachwytu recenzje jego nowej plyty. Nie tylko w Polsce np. Tylko
Rock, ale i na swiecie np. Q. Obawiam sie, ze jest ich znacznie
wiecej. Jak to sie robi? Czy SONY zabulila wszystkim tym
dziennikarzom jakąś wielką kasę, aby sprzedac pierwsza przez
nich wydana plyte Bowie'go?!? Mowie Wam, kazda zlotowka wydana
na "Heathen" to stracona zlotowka. Przy okazji uwazam, ze David
Bowie to fenomenalny geniusz, ktory trwoni swoj talent na kazdym
kroku. Talentu swego dowiodl nagrywajac plyte "1.Outside",
majaca rozpoczac wieloplytowy cykl, niestety pomyslu tego nie
zrealizowal. Jest to najtrudniejsza z plyt w jakiej sie
kiedykolwiek zakochalem (a bylo ich juz setki). Poznawalam ja
przez okolo pol roku sluchajac po jednym utworze, poniewaz
wieksza dawka byla za trudna. A zawieraja one taka energie, ze
kazdy z utworow z tej plyty potrafi doprowadzic do mentalnego
orgazmu.... A potem co sie dzialo z kazda nastepna plyta po 1995
bylo coraz gorzej. Za kazdym razem dziwilem sie: czyz mozna
wydac jeszcze cos gorszego od nowej plyty Bowiego? Nigdy w to
nie wierzylem, ale jednak Bowie zawsze dowodzil, ze jednak MOZNA.