brovaar
16.09.02, 23:46
Dzisiaj podczas odkurzania starych kaset VHS natknąłem się na taką, która
zawiera ok. 4 godzin z koncertami, wypowiedziami, wywiadami, publicystyką z
Nirvaną (ktoś pamięta jeszcze te grunge'owe trio?). Kaseta nie wzięła się
oczywiście znikąd - kiedyś lubiałem ten zespół (fiu fiu... kiedy to było).
Obejrzałem sobie pobierznie materiał (m. in. unplugged, trasa In Utero) i
były momenty kiedy pomimo pewnych wartości sentymentalnych nie mogłem się
powstrzymać od śmiechu. Co ciekawe ostatnio dyskutowałem ze znajomym na temat
Nirvany i próbowałem go przekonać, że to nie był taki głupawy, młodzieżowy
zespół jak mu się wydaje (kolega organicznie nie znosi Nirvany). Na taśmie
znalazły się fragmenty z okresu bodajże Nevermind czy wcześniejszego kiedy to
lider zespołu nosił czerwone włosy. Skojarzenie było natychmiastowe.
Co ciekawe nie jest to, przynajmniej wg mnie, aż tak odległa asocjacja od
prawdy. Pan Wiśniewski jest przecież idolem i to takim w typie buntownika
(były próby udowodnienia tego na tym forum!). Fakt, że różni się Ich Troje od
Nirvany, ale tylko ze względów geograficznych. Czasy też są inne, mniej
surowe i to ma odzwierciedlenie w muzyce. Nawet nazwy można łatwo skojarzyć.
Nirvana - już taka moda w USA na buddyzm była (i będzie), a Ich Troje to
polsko-katolicki odpowiednik, czyli bardziej swojski i zrozumiały.
Rozumiem, że na moją biedną głowę mogą zlecieć gromy z jasnego nieba, ale
pomyślcie Państwo chwilę. Czy to nie są po prostu specyficzne odmiany muzyki
POP?
pozdrawiam