Dodaj do ulubionych

Anderszewski, FN 6.03

07.03.06, 15:07
Zakładam ten wątek z nadzieją, że osoby kompetentne się wypowiedzą.

Wczoraj pierwszy raz słyszałem go na żywo, i istotnie (jak gdzieś
przeczytałem) robi on z fortepianem dokładnie to co chce; długo dochodzi się
do siebie po kontakcie z pianistą tej klasy.

IMVHO Szymanowski (Metopes), Chopin (mazurki) i Bach (VI suita) zjawiskowi.
Mozart zaś słabo, miejscami kanciaste miejscami senne nieporozumienie.
Obserwuj wątek
    • schaetzchen Re: Anderszewski, FN 6.03 07.03.06, 18:30
      Nie żebym była kompetentna (tutaj to tylko Anderszewski chyba jest...), ale też
      byłam i też się wypowiem.
      Długo nie mogłam dojść do siebie (pomijam, że późno doszłam do domu - po takim
      koncercie nie można było po prostu pójść spać). Tylko informacja dla
      zainteresowanych - w niedzielę o 18 retransmisja w PR2. Trzeba.

      Jeden wieczór, a cztery zupełnie odrębne światy (pomijam już wewnętrzne
      zróżnicowanie każdego ze światów wink. Najpierw Mozart, owszem, słyszałam niezbyt
      zachwycone opinie. Ja się nie znam, mnie się strasznie podobał. Tragiczny.
      Poruszający. Czasem rozdzierający serce, czasem tak po cichu zrezygnowany,
      czasem pogodzony z losem.
      Szymanowski cudowny. Zwłaszcza Kalipso. Wielopłaszczyznowy, namiętny, pachnący.
      Potem Chopin - bez epatowania "idiomem chopinowskim" cokolwiek miałoby to
      znaczyć. Czysta, absolutna muzyka, wyrafinowanie (w sensie "oczyszczania" a nie
      "wyszukania").
      Suita Bacha - słyszałam ją już w jego wykonaniu na żywo parę lat temu w S1, jest
      też nagrana na debiutanckiej płycie. Za każdym razem inna. Tym razem bez
      epatowania zmiennością artykulacji, tą - piękną przecież, ale zawsze stosowaną
      sztuczką fortepianową... Kontemplacja (dla mnie, nie wiem czy dla pianisty smile,
      nawet w szybkich tańcach i w Preludium.
      Do tego Sarabanda z partity B-dur na bis... No i połowa Sonaty h-moll Chopina smile
    • arana Niekompetentna, ale zachwycona 07.03.06, 20:05

      Ja też nie mogłam usnąć, i to bardzo długo. Słyszałam Anderszewskiego pierwszy
      raz i nie zapomnę. To jeden z tych niezwykłych koncertów, w czasie których na
      sali dzieją się cuda.
      Pamiętacie tę ciszę przy Bachu?
      No i ta cudowna niespodzianka z Sonatą h-moll na bis!

    • verdiprati Re: Anderszewski, FN 6.03 07.03.06, 20:25
      Anderszewskiego słyszałem tylko raz i to można powiedzieć przypadkiem - M.
      Perahia rozchorował się i Anderszeski go zastąpił na koncercie Filharmoników w
      Berlinie. Dyrygował Haiting a grali koncert Mozarta (KV467). Dwa miesiące
      wcześnie słyszałem ten sam koncert w wykonaniu Polliniego - i może się nie
      znam smile, ale Pollini to było jedno z większych moich rozczarowań, a
      Anderszewski wręcz przeciwnie. Poza tym, to znam go tylko z płyt. Cały recital
      na żywo to musiała być fajna sprawa. Sprawdzałem jego kalendarz
      (www.anderszewski.net/performances/index.cfm ) i jestem pod wrażeniem.
    • jdrk Re: Anderszewski, FN 6.03 07.03.06, 21:48
      A ja się trochę zdziwiłem, że Mozart jakiś taki lekko romantyczny był. A potem
      przeczytałem Program i... Mr.Pociej uświadomił mnie, że Fantazja i Sonata c-moll
      takie właśnie są smile

      Bach, Szymanowski, Chopin... hmmm. Wykonania niektórych pianistów są nie do
      opisania i tak właśnie jest w przypadku Anderszewskiego. A jednym słowem:
      genialne! smile

      Anderszewski Wielkim Pianistą jest wink
      • ondine Re: Anderszewski, FN 6.03 08.03.06, 08:38
        mimo ze ostatnio zawalilam i nie poszlam posluchac 24 koncertu ( bo sama
        dokladnie w tym momencie musialam go cwiczyc hihi) , to caly przez was podany
        program slyszalam juz dwa lata temu. szymanowski i bach rozwala. tu jeszcze gral
        op 59 pierwszego mazurka na bis, ponoc boskosmile

        jdrk- romantyczny to nie , moze dramatyczny i bardzo operowy, ale romantyzmu tam
        nie mozna wrzucic. ale nie zabrania sie sluchaczom miec odczuc romantycznych
        podczas produkcjismile
        fantazja c moll to don giovanni na fortepian..
        • jdrk Re: Anderszewski, FN 6.03 08.03.06, 21:44
          ondine napisała:
          > jdrk- romantyczny to nie , moze dramatyczny i bardzo operowy, ale romantyzmu
          > tam nie mozna wrzucic. ale nie zabrania sie sluchaczom miec odczuc
          > romantycznych podczas produkcjismile
          > fantazja c moll to don giovanni na fortepian..

          No tak, odczucia romantyczne mialem wink Ale przytaczam Ci tekst Bohdana Pocieja,
          ktory w programie koncertu napisal:

          "W twórczosci Mozarta istnieje grupa utworow, z lat 80-tych i 90-tych, w sposob
          szczegolny przesiaknietych pierwiastkiem romantyzmu. Wszystkie w tonacjach
          minorowych - Kocerty d-moll i c-moll, Symfonia g-moll (przedostatnia), final
          opery Don Giovanni, Requiem, utwory na fortepian solo: Fantazja d-moll i c-moll,
          Sonaty c-moll i a-moll, Rondo a-moll, Adagio h-moll - one wlasnie stanowia
          esencje Mozartowskiego romantyzmu".
          • kanarek2 Re: Anderszewski, FN 6.03 08.03.06, 23:52
            > romantyzmu tam nie mozna wrzucic. ale nie zabrania sie sluchaczom miec odczuc
            > romantycznych podczas produkcjismile

            Są dwie sprawy, jak myślę, czyli romantyzm Mozarta o którym wspomina Jędrek i
            Pociej (moze i np kwinet g-moll K516 tu mozna dorzucić?), i wykonanie, które
            niekoniecznie musi być "romantyczne", zwłaszcza że łatwo pomylić romantyzm z
            ekspresjonizmem czy ogólną 'bebechowatością', jak to określał Witkacy.

            Ja nie mówię że And. to bezguście, on tylko wrzucił romantyzm bez konsultacji z
            Ondinesmile

            Ogólnie sytuacja jest trudna, po Anderszewskim niezwykłym zastanawiałem się
            kiedy niektóre wykonania wydają się "ostateczne", na czym polega ów idealny
            balans między twórcą, artystą (który musi być obecny i niewidoczny niejako) i
            słuchaczem, oczywiście bez konkluzji.
    • jdrk Anderszewski - TVP Kultura 09.03.06, 19:02
      Dziś o 20:30 Anderszewski gra "Wariacje Diabellego" - film Bruno Monsaingeona smile
      • jdrk Re: Anderszewski - TVP Kultura 09.03.06, 19:14
        Dopiero zauważyłem w programie, że dziś dzień z Anderszewskim:
        19:00 (właśnie leci) sesja nagraniowa Koncertów Mozarta z Sinfonia Varsovia smile
        19:30 "Koncert fortepianowy d-moll" W.A.Mozarta
        20:30 "Wariacje Diabellego" Beethovena

        Powtórka jutro:
        13:30 "Wariacje Diabellego"
        16:25 "Koncert fortepianowy d-moll" W.A.Mozarta
        • petromyzoniformes Nie rozumiem 10.03.06, 00:05
          Byłem parę razy na koncertach Anderszewskiego i zupełnie nie rozumiem, co w nim
          tak fascynującego. Przecież Szymanowski zupełnie nielogiczny i bezbarwny, tempa
          u Chopina dziwaczne, a ogólnie brakuje NUT. Mistrzowsko i teatralnie operuje
          ciszą, ale między tą ciszą muszą być przecież jakies NUTY, do cholery. A tych
          brakuje tak z 30%. Nie mówiąc o poszarpanej frazie i podstawowych błędach
          muzycznych. Ech, czego to marketing nie robi...
          • apfelbaum Re: Nie rozumiem 10.03.06, 07:48
            A mnie sie zawsze wydawalo, ze w muzyce NUTY sa dla kopisty, zas dla muzyka sa
            przede wszystkim dźwięki. smile
            Nie bylem na koncercie, Andersa znam jeno z dwójki oraz CD i to co dotąd
            słyszałem bardzo mnie przekonuje. Inna sprawa, że słucham przede wszystkim
            formy i brzmienia, nuty mniej mnie obchodzą.
            Z chęcią usłyszałbym Adagio h-moll w jego interpretacji, niby banalne do
            grania, a jednak cholernie trudne.
            • petromyzoniformes Re: Nie rozumiem 10.03.06, 09:37
              Zgoda, NUTY są dla kopisty, ale u Anderszewskiego na dźwięki się nie
              przekładają, tym bardziej, że dźwięk ma zupełnie bezalikwotowy i bezbarwny.
              • petromyzoniformes Re: Nie rozumiem 10.03.06, 09:38
                A co do formy – też się nijak nie kształtuje
                • ondine Re: Nie rozumiem 10.03.06, 11:55
                  blablabla

                  albo jestes jakims zazdrosnikiem, albo kims z warszawkim zlym, ze pan piotr
                  wypial sie na polske>

                  jego granie jest rzeczowe jak cholera, to nie jest granie kontrowersyjne
                  wlasnie, a forma? czy ty w ogole slyszales go live? skoro ktos tepa publike
                  potrafi 40 minutami bacha zaczarowac ( innym razem tylko sokolow to
                  potrafil ) , wywolac cisze i szok totalny, to chyba jego forma jest logiczna.

                  w ogole co to za brednia, brakuje NUT- uzasadnij prosze. ze co, sasiady? nie
                  slyszalam. ze 70 procent tylko jest? a co, masz jakis miernik? 70 procent , nie
                  wiesz o czym mowisz.

                  mi sie dostawalo za krytyke totalnej ignorantki grimaud, a tu sobie ktos pisze
                  bezsensowne rzeczy ( nieuzasadnione) inikt sie nie sprzeciwi?
                  • zamek Re: Nie rozumiem 10.03.06, 12:19
                    Ondine, jak mi ktoś wyjaśni, co to jest dźwięk bezalikwotowy, bo to jest pojęcie
                    zupełnie sprzeczne z akustyką, to może będzie się przeciwko komu sprzeciwiać, bo
                    na razie to jest faktycznie blablabla i mlimli, godne tylko wzruszenia ramion.
                    • apfelbaum Re: Nie rozumiem 10.03.06, 15:16
                      zamek napisał:

                      > Ondine, jak mi ktoś wyjaśni, co to jest dźwięk bezalikwotowy, bo to jest
                      pojęci
                      > e
                      > zupełnie sprzeczne z akustyką, to może będzie się przeciwko komu sprzeciwiać,
                      b
                      > o
                      > na razie to jest faktycznie blablabla i mlimli, godne tylko wzruszenia ramion.

                      No właśnie... smile)
                    • abacaba Re: Nie rozumiem 10.03.06, 15:34
                      Sądzę, że petromyzoniformesowi chodzi o dźwięk pozbawiony śpiewności, dźwięk w
                      stronę stukotu, ostry i kańciasty. Niegdyś niedopuszczalny, dziś powszechnie
                      akceptowany. To bez związku z Anderszewskim. Nie byłem, posłucham w Dwójce.
                      • abacaba Re: Nie rozumiem 10.03.06, 15:37
                        miało być
                        kaNciasty
                    • bwv1004 Re: Nie rozumiem 11.03.06, 02:32
                      zamek napisał:

                      > Ondine, jak mi ktoś wyjaśni, co to jest dźwięk bezalikwotowy, bo to jest
                      pojęcie
                      > zupełnie sprzeczne z akustyką,

                      Ja wyjasnię, bo to bardzo proste i z akustyką niesprzeczne. Najwyraźniej p.
                      Anderszewski grał czystymi tonami. Znaczy sinusami jak z generatora. I skoro
                      udało mu się wydobyć z fortepianu czyste tony, to zaprawdę geniuszem jest!

                      ;-D ;-D ;-D
                      • zamek Re: Nie rozumiem 11.03.06, 09:13
                        bwv1004 napisał:
                        > Anderszewski grał czystymi tonami. Znaczy sinusami jak z generatora. I skoro
                        > udało mu się wydobyć z fortepianu czyste tony, to zaprawdę geniuszem jest!
                        Albo elektrykiem. Albo genialnym elektrykiem ;P
                        • a000000 Re: Nie rozumiem 11.03.06, 10:39
                          zamek napisał:

                          > bwv1004 napisał:
                          > > Anderszewski grał czystymi tonami. Znaczy sinusami jak z generatora. I sk
                          > oro
                          > > udało mu się wydobyć z fortepianu czyste tony, to zaprawdę geniuszem jest
                          > !
                          > Albo elektrykiem. Albo genialnym elektrykiem ;P


                          hehehe, albo cudotwórcą. Gdyż fizycznie niemożliwym są sinusoidy wydobyte z
                          fortepianu. Najbliższy sinusoidzie dźwięk ma flet. Czysty, bez świszczących
                          przydechów, czyli teoretyczny.
                          Fortepian ma struny. Czyli dźwięk opisany "równaniem struny", a to największe
                          dziadostwo jakie znam z lekcji matematyki, całkowicie niepodobne do pięknej i
                          spokojnej sinusoidy.

                          A co do Aderszewskiego - słyszałam jego Bacha - PIĘKNIE grał. Także Mozarta.
                          Wydaje mi się, że wszystkie dokładnie nutki to może zagrać zaprogramowany
                          komputer. Pianista tworzy dzieło, tu i teraz, i ogólne wrażenie jest
                          zdecydowanie ważniejsze niż ilość nutek. Na żywo często emocje powodują różne
                          psikusy, ale nie patrzmy na wady, podziwiajmy zalety. A tych Anderszewski ma sporo.
                  • petromyzoniformes Re: Nie rozumiem 10.03.06, 14:21
                    Ależ, Ondine, z Twoją opinią w sprawie pianistycznej i artystycznej niemocy
                    plastikowej Helenki zgadzam się całkowicie. A Anderszewski ma po prostu patenty,
                    którymi szpanuje, ale nic wielkiego tak naprawdę z tego nie wynika. Szkoda,
                    swoją drogą. Tym bardziej szkoda, że jest coraz gorzej.
                    • zamek Re: Nie rozumiem 11.03.06, 00:40
                      To ja sobie jeszcze powzruszam ramionami. Machu machu. I mlimli.
                • arana Napisz 10.03.06, 14:08
                  gdzie i kiedy można posłuchać Twojej gry. Jesten ogromnie ciekawa, jak gra
                  ktoś, kto nie 'słyszy' Anderszewskiego.
              • jdrk Re: Nie rozumiem 10.03.06, 19:45
                petromyzoniformes napisała:
                > Zgoda, NUTY są dla kopisty, ale u Anderszewskiego na dźwięki się nie
                > przekładają, tym bardziej, że dźwięk ma zupełnie bezalikwotowy i bezbarwny.

                Że jak? Dźwięk jest jaki....? Bezbarwny??? Akurat Anderszewski jest jednym z
                niewielu pianistów, który potrafi wydobyć z fortepianu naprawdę piękny dźwięk!
                Tam gdzie trzeba jest dźwięczny i czysty, a kiedy indziej poważny, przytłumiony,
                przejmujący. Chyba słyszeliśmy całkiem innego Anderszewskiego? Posłuchaj sobie
                np. "Diabelli Variations" czy właśnie Szymanowskiego - tak pięknego dźwięku u
                wielu pianistów nie usłyszysz. A braku 30% nut to nawet nie skomentuje.
                • schaetzchen co siedzi w nutach 10.03.06, 23:00
                  Hmmm, widzę, że wątek od rana sie rozwinął - ja się nawet zabrałam za odpowiedź
                  na temat tych 30 czy iluś procent, ale po chwili wydało mi się to tak
                  absurdalne, że skasowałam post.

                  W "Rzeczpospolitej" niejaki pan Marczyński też raczył był napisać, że w Mozarcie
                  Anderszewski "wydłuża pauzy" (to był zarzut, że lekce sobie waży tekst). Bzdura.
                  Słuchałam z nutami (NUTAMI) - wszystko się zgadzało. Naprawdę polecam posłuchać
                  czasem muzyki patrząc w nuty. Można się zdziwić ile jest w nich napisane. Zanim
                  się wypowie tezę o poszrpanych frazach i błędach muzycznych.
                  • materes Re: co siedzi w nutach 11.03.06, 07:52
                    schaetzchen napisała:

                    > Hmmm, widzę, że wątek od rana sie rozwinął - ja się nawet zabrałam za
                    odpowiedź
                    > na temat tych 30 czy iluś procent, ale po chwili wydało mi się to tak
                    > absurdalne, że skasowałam post.
                    >
                    > W "Rzeczpospolitej" niejaki pan Marczyński też raczył był napisać, że w
                    Mozarci
                    > e
                    > Anderszewski "wydłuża pauzy" (to był zarzut, że lekce sobie waży tekst).
                    Bzdura
                    > .
                    > Słuchałam z nutami (NUTAMI) - wszystko się zgadzało. Naprawdę polecam
                    posłuchać
                    > czasem muzyki patrząc w nuty. Można się zdziwić ile jest w nich napisane.
                    Zanim
                    > się wypowie tezę o poszrpanych frazach i błędach muzycznych.

                    Ja właśnie słuchałam Szymanowskiego z nutami i tam jest no mnóstwo dziwaczenia,
                    o Mozarcie nie będę wspominała. Andreszewski to może i zdolny pianista, ale jak
                    każdy paszportowiec Polityki przereklamowany. Moje ja jestem dziwna trochę, ale
                    lubię grę dokładną, bo się niedobrze robi jak słucham takiego ciućkania
                    • dwakretki Re: co siedzi w nutach 12.03.06, 11:56
                      osobiste dywagacje:
                      powiem tak: słuchanie utworu z nutami jest dziwaczne. muzyka jest trudną
                      sztuką, nie każdemu dane jest obcowanie z samym dziełem, większość musi się
                      zadowolić obcowaniem jedynie z jego odbiciem.
                      jeśli chcemy "słyszeć" samo dzieło, to, nie ma rady, musimy biegle czytać nuty,
                      mieć sporą wyobraźnię muzyczną i wiedzę historyczną byśmy mogli "wygenerować"
                      utwór z samego zapisu.
                      to, co słyszymy na nagraniach, koncertach itp. to wizja danego utworu dana nam
                      przez konkretnego wykonawcę. dla wykonawcy zapis nutowy jest jedynie
                      szkieletem, na którym buduje swoją interpretację czyjegoś utworu.
    • 60grycz60 Re: Anderszewski, FN 6.03 11.03.06, 10:17
      W kwestii ilości zagranych i niezagranych nut - wątpliwości, drodzy Państwo,
      będziecie mogli sobie rozwiać po niedzielnej retransmisji tego recitalu w
      Dwójce. Macie wystarczająco dużo czasu na przygotowanie nut, zaostrzenie
      ołówków, przygotowanie sprzętu nagrywającego. Proponuję nawet wystąpienie do FN
      o zwrot procentowej wartości ceny biletu adekwatnej do ilości nie zagranych
      nut. To w kwestii czysto technicznej. Na marginesie: co powiecie o wierności
      tekstowej Horowitza? Gdyby żył, to chyba na szafot albo do ogniska muzycznego.
      Dla jasności: nie lokuję się pożadnej stronie tej wirtualnej barykady. Byłem na
      koncercie Anderszewskiego w Katowicach (grał Mozarta koncerty 14 i 17).
      Wysłuchałem z przyjemnością (nawet dużą), ale nie na kolanach. Ale nie od dziś
      wiadomo, że koncert a recital to dwa odrębne światy. Natomiast w całej tej
      dyskusji widzę dużo (za dużo) zacietrzewienia, a za mało radości słuchania w
      ogóle. Natomiast nie lubię argumentów typu: zagraj to sam (chociaż niczego
      innego bardziej bym nie pragnął). Na zakończenie: nawet jeżeli jest szał i moda
      na Anderszewskiego (nawet zjadającego publicznie nuty - wie wiem, nie byłem,
      ale na pewno będącego pianistą wytrawnym) to po prostu cieszmy się. W
      przeciwnym razie za 30 lat w budynku FN będą stały bilardy. Zwłazcza wobec
      kompletnego braku edukacji muzycznej wszędzie. A także muzyki w TVP1,2
      ("Kultura" to przecież tylko listek figowy - piękny, ale jakże mikroskopijny).
      To jest najbardziej przygnębiające, a nie ilość zagranych przez Piotra
      Anderszewskiego nut (z alikwotami lub bez).
      • abacaba Re: Anderszewski, FN 6.03 11.03.06, 10:26
        Co do dźwięku Anderszewskiego, po wysłuchaniu Koncertu d-moll Mozarta na TVP
        KULTURA:
        Wszystko jest dobrze, dopóki dynamika obraca się wokół mezzo forte. Od forte
        wzwyż zaczyna się chamskie, ordynarne rąbanie zagipsowanym przegubem. Jeszcze
        lepiej robi to Zimerman (wówczas jego ucho idzie spać).
        Anderszewski jest pianistą, który dużo myśli (i dobrze), kombinuje, ma
        wyobraźnię, ale ręce ma niestety związane. A szkoda wielka, bo z jego pomysłów,
        po przepuszczeniu przez fortepian, zostaje połowa.
        Bardzo rzadko się zdarza (wolne, spokojne fragmenty, w średniej dynamice), żeby
        któryś z tych pianistów zaśpiewał coś na fortepianie. U Zimermana każda próba
        zwiększenia dźwięku kończy się nieprzyjemnym stukotem.
        I pomyśleć, że obowiązkowym punktem wszelkich egzaminów i przesłuchań w
        szkołach muzycznych jest tzw. utwór kantylenowy.
      • arana Re: Anderszewski, FN 6.03 12.03.06, 09:50
        60grycz60 napisała:

        Natomiast nie lubię argumentów typu: zagraj to sam (chociaż niczego
        > innego bardziej bym nie pragnął).

        Słusznie. To ani mądre, ani uprzejme. Przepraszam, Petromyzoniformes!
    • kanarek2 Mozart i idiom 20.04.06, 22:17
      No więc Schaetz - bardzoś mnie zaniepokoiła wysoką oceną Mozarta z tego
      koncertu, więc w ostatnim czasie podsłuchałem trochę, głównie koncertów na
      fortepian, i nadal mam wrażenie (o ile cokolwiek jeszcze pamiętam), że to się
      na ogół gra inaczej, i nie bez powodu. Ondine dobrze rzecz ujęła mówiąc, że
      wykonania 'romantyczne', a chyba w tę stronę poszedł Anderszewski, to nie to.

      Przy okazji odkryłem parę ślicznych kawałków: sonatę na dwa fortepiany graną
      przez Lupu i Perahię, koncert na dwa fortepiany (Zacharias i Hinrichs). Osobna
      sprawa to Staier ze świetnym Concerto Koln, koncerty 9, 17, 18, 19; gra na
      kopii Waltera, ornamentyka wychodzi na tym pięknie i czytelnie, ciekaw byłbym
      jego wersji późniejszych koncertów. Bardzo polecam.
      • schaetzchen Re: Mozart i idiom 23.04.06, 19:54
        "Mozart w interpretacji Anderszewskiego - Fantazja i Sonata c-moll niemal
        całkowicie pozbawione dramatu, przekształcone w rozważanie o bogactwie piękna
        dźwięku i omdlewającego piano i w tym sensie ekstrawaganckie" - to cytat z
        recenzji marcowego recitalu, Kacper Miklaszewski Ruch muzyczny nr 8, 16 kwietnia
        2006.

        Pamiętam z wieczornych omówień przesłuchań Konkursu Chopinowskiego, jak pan KM
        pragnął u uczestników słyszeć teatr w muzyce Chopina. Ja ten teatr słyszałam w
        Mozarcie Anderszewskiego. Na pewno nie było to szablonowe. Fakt: nie miało też
        wiele z "idiomu", a przynajmniej tego, czego zostałam nauczona w szkole, że jest
        "mozartowskie" smile Nie było też romantyczne - mam na myśli środki, bo pojęcie
        "romantyczne" jest dość pojemne i jeśli ktoś wkłada w nie dużą ilość emocji, to
        owszem, to wykonanie było romantyczne. Chyba się zaplątałam... Pięknie rzecz
        ujęła Ondine, z właściwą sobie umiejętnością celnego wypunktowania
        najważniejszych rzeczy - to Don Giovanni na fortepian.
        Ale oczywiście nie jest to jedyny "klucz" do Mozarta.

        Przepraszam za niezbyt zborną wypowiedź, ale chyba się dziś za bardzo dotleniłam
        smile Niech żyje wiosna!

        PS Sonatę (D-dur) na dwa fortepiany mam z Kocsisem i Ranky'm, palce lizać.
        Chociaż obecnie, po zgonie mojego gramofonu, mogę sobie co najwyżej polizać
        winyl... Staier - boski.
        • kanarek2 Re: Mozart i idiom 26.04.06, 23:46
          > Ja ten teatr słyszałam w
          > Mozarcie Anderszewskiego. Na pewno nie było to szablonowe. Niech żyje wiosna!

          Robienie piratów z dobrych koncertów powinno być patriotycznym obowiązkiem
          melomańskim, możnaby sobie na spokojnie raz jeszcze. (Naprawdę jestem ciekaw
          jak bym to odebrał teraz.)
          Pozdrawiam wiosennie,
          k.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka